funny_game
23.04.10, 14:48
No to się na FH w dobry humor wprowadziłam :DDD
Kopiuję bez sprawdzania pisowni, interpunkcji, itp.
Jedzie rycerz na koniu, patrzy: piękna księżniczka! Myśli: "taką to by..., ale
pewnie mnie nie zauważy." Myśli co by tu zrobić, żeby księżniczka go dostrzegła.
"Wiem, przejadę obok niej tak bardzo szybko, ona się mnie zapyta 'Rycerzu, czemu
jedziesz tak bardzo szybko?', a ja jej powiem 'Szybko, bo szybko, ale może byśmy
się tak poruchali?'" Jak pomyślał, tak zrobił, przejechał koło księżniczki
bardzo szybko, a księżniczka nic.
Więc myśli dalej: "Wiem, przejadę obok niej tak bardzo wolno, ona się mnie
zapyta 'Rycerzu, czemu jedziesz tak bardzo wolno?', a ja jej powiem 'Wolno, bo
wolno, ale może byśmy się tak poruchali?'" Jak pomyślał, tak zrobił, przejechał
koło księżniczki bardzo szybko, a księżniczka nic.
No to myśli dalej: "Wiem, przemaluję mojego konia na zielono i przejadę obok
księżniczki, ona się mnie zapyta 'Rycerzu skąd masz takiego zielonego konia?', a
ja jej powiem 'Zielonego, bo zielonego, ale może byś my się tak poruchali?'. Jak
pomyślał, tak zrobił: przemalował konia na zielono, przejechał koło księżniczki,
a księżniczka:
-Rycerzu, może byśmy się tak poruchali?
A rycerz:
-Poruchali, bo poruchali, ale skąd ja mam takiego zielonego konia?
Spotykają się dwa pączki.
Pierwszy: Co słychać?
Drugi: Zdawałem na studia.
Pierwszy: I co, przyjęli Cię?
Drugi: No co Ty?! Pączka?!?!?
Na sali pooperacyjnej leży facet bez nogi. Podchodzi do niego lekarz
i mówi:
- Mam dla Pana 2 wiadomości, jedną złą drugą dobrą.. Zacznę od tej
złej: wczoraj to ja Pan operowałem a że odwrotnie mi Pana położyli
na stole to amutowałem Panu nie ta nogę co trzeba..
Gość bez nogi na to spojrzał, sapnął i jęknął.
Lekarz na to:
- a ta dobra wiadomość to taka że widzi Paną tą śliczną
pielęgniareczkę na wysokich szpilkach?
Gość bez nogi ze łzami w oczach - Taaaak...
Lekarz na to z użmiechem i dumą w głosie:
- Dymam ją !
Trzech przyjaciół złowiło złotą rybkę. Rybka mówi: trzech was jest, spełnię
każdemu jedno życzenie. Czego chcecie?
Pierwszy mówi: chcę być obrzydliwie bogaty. Rybka na to - dobra, już jesteś.
Drugi mówi: a ja chcę być sławnym piosenkarzem. Chcę, żeby ludzie mnie
uwielbiali. Rybka: rozumiem, już wkrótce tak będzie.
Trzeci mówi: a ja chcę miec taki tik, żeby jedna dłoń majtała mi się nad głową
o tak, a druga ciągle uciekała za plecy.
Pewien jesteś?
Moje życzenie, wiem co robię.
Dwóch pierwszych spotyka się po roku. Pierwszy mówi: słuchaj, mam wielką
chatę, super samochody i nie muszę się martwić o forsę do końca świata.
To świetnie, odpowiada drugi. Ja za to zostałem piosenkarzem. Występuje w
telewizji i na wielkich koncertach, laski za mną szaleją.
Patrzą, idzie trzeci. Jedna ręka majta mu się bezużytecznie nad głową, druga
ucieka za plecy. Podchodzi do nich i odzywa się cichym głosem:
- Wiecie co, chyba źle wybrałem...
płyną sobie dwa śledzie i jeden pyta drugiego:
-ty, o czym myślisz?
-o tym, że chciałbym mieć długie włosy
-a po co ci długie włosy?
na to śledź rozmarzonym głosem mówi:
-a tak bym je sobie za uszy zakładał...
Wchodzi Don Pedro do kościoła w wielkim sombrero na głowie. Lodzie
patrzą skonsternowani, no bo jak to, do kościoła w sombrero?? Syczą
więc do niego po cichu:
- Don Pedro, sombrero! Don Pedro, sombrero!
A Don Pedro nic.
- Don Pedro, sombrero!
Ale Don Pedro nie reaguje i idzie dalej.
Wreszcie z samej ambony wychyla się oburzony ksiądz i krzyczy:
-Don Pedro, na miłośc boską, sombrero!!!
A Don Pedro rozpromieniony dociera do ołtarza, zdejmuje sobrero i
wymachując nim krzyczy:
- A teraz, na życzenie wszystkich: SOMBRERO!