Dodaj do ulubionych

Upierdliwe zwyczaje

IP: *.net.autocom.pl 01.03.04, 09:05
Nie cierpię typowo polskiego "zwyczaju", że gdy przychodzi się do kogoś w
gości, to trzeba ściągać buty. Przychodzę w garniturze pod krawatem, a moje
buty to integralna część mojego stroju. Tymczasem daje mi się bardziej lub
mniej delikatnie do zrozumienia, że powinienem je ściągnąć. Mężczyzna w
garniturze i w skarpetkach/pantoflach to wg mnie widok żałosny, a nawet
śmieszny. Rozumiem, gdy się przychodzi do kogoś często, ubranym tak jak
na co dzień, albo gdy na zewnątrz jest plucha i można zabrudzić np. parkiet.
Ale gdy się przychodzi do kogoś na imieniny, raz w roku w środku lata?
Brrr... nie cierpię tego.
Może spotkaliście się z podobnymi "zwyczajami", które Was denerwują?
Obserwuj wątek
    • blanchet Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 09:10
      ja na ten przykład poprostu niecierpię "smacznego" i "dziękowania" za posiłek
      (i ponoć wg sevoir vivre niepowinno sie tego mówi) Odbiera mi to apetyt :)
      • vamosala Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 19:26
        Tzw. "sawuarwiwr" nakazuje dziękować za towarzystwo przy posiłku. Podziękowanie
        za posiłek jest tzw "fo-pa".
        Smacznego to owszem nieładny zwyczaj...
    • Gość: as Masz dużo racji IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 09:16
      choć problem jest chyba nierozstrzygalny. Ja przyznam się raz palnąłem niezłą
      gafę wobec mojej bliskiej przyjaciółki, z którą i jej mezem spedzaliśmy
      sylwestra i gdy się rozbierala powiedzialem jej "o tu prosze kapcie" a ona na
      to "nie dziekuje, już zmienilam" (przyniosla ze soba eleganckie buty
      jako "kapcie"). Ale sie glupio czulem choc sam sie przyznalem zaraz do tego
      nietaktu. Ot wyszla ze mnie taka troche upierdliwosc. Ale raczej mysle, ze jak
      jest elegancka uroczystosc nie nalezy domagac sie zdejmowania butow. Choc
      rozumiem, gdy ktos, kto ma na podlodze 100% welny i parkiet jak lustro to mu
      troche moze być żal, ze podepczą. To w koncu bardzo ludzkie.

      Pozdro
    • pajdeczka Woreczki na buty 01.03.04, 09:19
      Ja rozdaję gościom takie specjalne jednorazowe woreczki na buty. No i wszyscy
      są zadowoleni:))))
      • Gość: as Uuuuuuuuuuuuuu! IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 09:26
        A to ci dopiero! Toż to jeszcze gorsze niż kapcie. Przecież cala idea w tym ,ze
        ludzie chcą ładnie wygladać - tak się ubrali, aby to podkreślić. Worki na
        butach z pewnością temu pomogą :(((((((

        as
        • Gość: robert Re: Uuuuuuuuuuuuuu! IP: *.net.autocom.pl 01.03.04, 10:10
          Worki na buty? Na szczęście z czymś takim spotkałem się tylko wtedy, gdy
          odwiedzałem znajomego w szpitalu.
        • pajdeczka Re: Uuuuuuuuuuuuuu! 01.03.04, 11:19
          Gość portalu: as napisał(a):

          > A to ci dopiero! Toż to jeszcze gorsze niż kapcie. Przecież cala idea w
          tym ,ze ludzie chcą ładnie wygladać - tak się ubrali, aby to podkreślić. Worki
          na > butach z pewnością temu pomogą :(((((((
          >
          A ja ktoś nie ma dywanów to może gosciom zaproponować takie filcaki, jak dają w
          muzeach. Przy okazji odwalą goście froterkę za gospodynię.
      • aktin zakaz palenia 01.03.04, 09:28
        Ja np. nie toleruje palenia przy stole, a zwłaszcza przy jedzeniu. W knajpie
        przy piwie ok, ale u mnie w domu panuje coś w rodzaju zakazu i wszyscy
        doskonale o tym wiedzą. Ci którzy "muszą" wychodza na balkon.
        • pajdeczka Re: zakaz palenia 01.03.04, 11:22
          aktin napisała:

          > Ja np. nie toleruje palenia przy stole, a zwłaszcza przy jedzeniu. W knajpie
          > przy piwie ok, ale u mnie w domu panuje coś w rodzaju zakazu i wszyscy
          > doskonale o tym wiedzą. Ci którzy "muszą" wychodza na balkon.

          U mnie tak samo, mimo że nie mam firan ani zasłon. Chodzi o moje samopoczucie i
          zdrowie.
          • undyna Re: zakaz palenia 01.03.04, 18:00
            Pajdeczko, wiem, że cię nie ma, ale może jutro zaglądniesz(napewno:))), nie
            masz tych szmatek w oknach, a już myślałam, że jestem jedyna.
            • pajdeczka Re: zakaz palenia 02.03.04, 08:33
              undyna napisała:

              > Pajdeczko, wiem, że cię nie ma, ale może jutro zaglądniesz(napewno:))), nie
              > masz tych szmatek w oknach, a już myślałam, że jestem jedyna.


              :))))))
            • gibki Re: zakaz palenia 02.03.04, 22:35
              uwierz mi nie jedyna - nie nawidze tego gowna w oknie - wizualnie pomniejsza
              pokoj, zero praktycznosci, az chce sie krzyczec

              precz ze zwisami w oknach
              niech zyja rolety i zaluzje
      • wladyslawa1912 Re: Woreczki na buty 01.03.04, 19:28
        pajdeczka napisała:

        > Ja rozdaję gościom takie specjalne jednorazowe woreczki na buty. No i wszyscy
        > są zadowoleni:))))

        a masz taka maszynke gdzie sie wrzuca 1 albo 2 zl i wtedy te woreczki
        wypadaja? :)))))
        • pajdeczka Re: Woreczki na buty 02.03.04, 08:34
          wladyslawa1912 napisała:

          >> a masz taka maszynke gdzie sie wrzuca 1 albo 2 zl i wtedy te woreczki
          > wypadaja? :)))))

          W przedpokoju stoi świnka wietnamska i do niej goście wrzucają należność:)
    • reniatoja Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 09:22
      Zwyczaj idiocenia i zachwycania sie dzidziusiami. Te wszystkie picipici,
      cipciu ciapciu, jaka sliczna dziewczynka, jaki duzy chlopczyk, traktowanie
      takiego niemowlaka jak pucharu przewodniego "chcesz teraz ty potrzymac? No a
      teraz chodz na raczki do cioci, a teraz wujcio wezmie dzidzie na kolanka, a
      babcia da buziaczka". Czesto przy calkowitym zapominaniu, ze obok stoi starszy
      brat czy siostra tego kilkumiesiecznego siodmego_cudu_swiata, ktorego (ktorą)
      traktuje sie jak powietrze, ew. jak chlopaczka na posylki (podaj smoczek
      podnies grzechotke, przynies czapeczke, podjedz wozkiem) bo przeciez dzidzius
      jest the best i najwazniejszy na calej imprezie. I ze idac w gosci do rodziny z
      dwojka zdieci, niektorzy przynosza upominek tylko dla tego najmlodszego
      dziecka. :(
      • reniatoja Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 09:25
        mialo byc "przechodniego", a ne "przeWodniego"...

        :)
      • balbinia Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 23:23
        reniatoja napisała:

        > Zwyczaj idiocenia i zachwycania sie dzidziusiami. Te wszystkie picipici,
        > cipciu ciapciu, jaka sliczna dziewczynka, jaki duzy chlopczyk, traktowanie
        > takiego niemowlaka jak pucharu przewodniego "chcesz teraz ty potrzymac? No a
        > teraz chodz na raczki do cioci, a teraz wujcio wezmie dzidzie na kolanka, a
        > babcia da buziaczka". Czesto przy calkowitym zapominaniu, ze obok stoi
        starszy
        > brat czy siostra tego kilkumiesiecznego siodmego_cudu_swiata, ktorego (ktorą)
        > traktuje sie jak powietrze, ew. jak chlopaczka na posylki (podaj smoczek
        > podnies grzechotke, przynies czapeczke, podjedz wozkiem) bo przeciez
        dzidzius
        > jest the best i najwazniejszy na calej imprezie. I ze idac w gosci do rodziny
        z
        >
        > dwojka zdieci, niektorzy przynosza upominek tylko dla tego najmlodszego
        > dziecka. :(


        O, tu sie podpisuje calkowicie ! Osobiscie w rodzinie, kiedy to przyszlo nowe
        dziecko na swiat, mialam okazje obserwowac smutne minki tego starszego
        rodzenstwa. Sami siejemy w dzieciach niepokoj i poczucie leku, odepchniecia, by
        potem narzekac "jaka to mlodziez dzis niedobra"
    • reniatoja Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 09:30
      Hehe, super sie wyglada na elegnckiej kanapie w czarnej wieczorowej sukience,
      ladnej bizuteri, full make up, fryzura, drogie rajstopy i na nogach goscinne
      bambosze z pomponem, trzy numery za duze (bo kupowane tak, zeby kazda noga sie
      zmiescila) albo takie goralskie skorzane z ludowym tloczonym motywem (b.
      wygodne, skadinad), a w przedpokoju rzad szpilek i mokasynow. :)))
      • wladyslawa1912 Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 19:32
        reniatoja napisała:

        goscinne
        > bambosze z pomponem, trzy numery za duze (bo kupowane tak, zeby kazda noga
        sie
        > zmiescila) albo takie goralskie skorzane z ludowym tloczonym motywem

        mnie sie najbardziej podobaja takie welniane, robione na drutach czy na
        naszydelku (nie znam techniki), czasem tez maja pompon :))))))
    • Gość: Beata Re: Upierdliwe zwyczaje IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 01.03.04, 09:36
      To okropność!!! Nie zazwalam w swoim mieszkaniu na żadne ściagania butów.Nic
      żałośniej nie wygląda niż facet w kapciach lub na boso...nie mówiąc o kobiecie
      w wieczornej toalecie:) ( ale mi się zrymowało)!! Uważamy z mężem ,że
      mieszkanie to nie muzeum-tu się mieszka, a nie podziwia (dywany czy parkiety).
      A jeżli ktoś woli dywan od przyjaciół, to niech go hołubi,a gości nie
      sprasza!!!!
    • Gość: Lena Re: Upierdliwe zwyczaje IP: 80.48.96.* 01.03.04, 09:38
      Idąc "elegancko" w gości w pluchę zabieram buty do przebrania. Podsuwanych z
      rzadka kapci nie zauważam. Mąż robi to samo. Jeśli komuś żal wełny 100% niech
      zwinie ... chyba, że się chce pochwalić ... niech cierpi.
      Drażnią mnie lekko organizowane przez moje stare krakowskie ciotki przyjęcia.
      Przystawki, zbieranie ze stołu, gorące danie, zbieranie ze stołu, "zimna
      płyta", zbieranie ze stołu, deser /ciasta, tort,kawa/, zbieranie ze stołu tak,
      że goście zostają przy pustym stole i wiedzą, że mają wyjść. Uważają to za
      eleganckie i nie rozumieją jak można postawić wszystko na stle. Przecież goście
      nie wiedzą kiedy wyjść.
      Przeciwnym zwyczajem jest zwyczaj śląski. Na Śląsku przyjęcie zaczyna się
      od "słodkiego". Niemożliwym jest nie zjeść gdy namawiają /i to pieczone przez
      panią domu/, byłoby niegrzeczne. Do tego nie wiadomo czy jeszcze coś
      podadzą:))) ale po skonsumowaniu ciasta i kawy trudno zjeść np. przekąski,
      obiad. A taka jest tu kolejność podawania dań.
    • midgeure Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 09:49
      Co do butów, to nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś ich nie zdejmie, choć byłoby
      miło... Lato latem, ale w zimie wypadałoby (z szacunkiem dla gospodarzy). Ja w
      każdym bądź razie zawsze zdejmuję buty (w zimie), jeśli do kogoś idę. Mnie
      natomiast denerwują niezapowiedziane wizyty. Wkurza mnie, jeśli np. wracam
      wcześniej z pracy i mogę mieć troszkę czasu dla siebie, a tu niespodziwanie
      znajoma/znajomy wpada, by pogadać. Dobrze, rozumiem to, ale zazwyczaj zamiast
      rozmowy jest (przez mojego gościa) oglądanie kolejnego odcinka jakiejś
      telenoweli. Co za koszmar!
      • Gość: baba Re: Upierdliwe zwyczaje IP: *.acn.waw.pl 01.03.04, 10:15
        To oducz towarzystwo !
        W mnie, gdy bylam dziecieciem i mloda panna takie wizyty byly w ogole nie do
        pomyslenia (a telefonu nie mielismy), chyba ze naprawde stalo sie cos waznego,
        na ogol niepomyslnego.Mama miala telefon w pracy i czasem ktos sie zamawial na
        niedziele. Pozatym byly imieniny Taty i Mamy, kiedy gosci sie oczekiwalo.

        Nie wyobrazam sobie inaczej i u mnie.
        Niemniej sa ludzie wychowani inaczej gdzie goscie byli niemal zawsze, przy
        nich sie jadlo, mylo, sprzatalo, ogladalo Tv, wymieniajac od czasu do czasu
        uwage o d... Maryni i Twoi goscie z takich domow pewnie pochodza (ja nie
        krytykuje takiego stylu, przeciez to zalezy od gospodarzy, jaki dom chca
        prowadzic).
        Niemniej nie ma powodu, zebys sie poswiecala imie zle pojmowanej goscinnosci.
        Pytanie jak oduczyc gosci nie tracac ich sympatii ?

        Po prostu zawiadom, ze masz jakies szkolenia po poludniu, albo wymysl cos
        innego prawdopodobnego i popros o podanie terminu wizyt. KONSEKWENTNIE nie
        otwieraj i nie odbieraj telefonow w innym czasie. Jesli Cie ktos przydybie
        przed domem WLASNIE gdzies sie pilnie wybieraj- wyraz zal, unow sie na inny
        dzien i rzeczywiscie wyjdz.
        Nie od razu pomoze, potrzeba co najmniej pol roku, ale ludzie sie przyzwyczaja
        i zalicza Twoj dom do kategorii zamknietych, a to nie obelga.
        Jesli ktos sie obrazi, to chyba nie warto wysoko cenic wzgledow takiej osoby.
        Zycze powodzenia
        • midgeure Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 10:32
          Dzięki za post i rady! Właśnie tak zaczęłam robić (choć czasem się zdarzy).
          Teraz jestem tylko pod telefonem - brak telefonu oznacza iż nie mam czasu.
          Dzięki i pozdrawiam!
          • gibki Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 22:42
            tyle ze nie jestes wowczas asertywna -a to zle dla ciebie, po porstu mozesz sie
            czuc winna ze oszukujesz kogos, naucz sie odmawiac - nie jest to trudne, jesli
            masz problemy kup sobie jakas ksiazke o asertywnosci lub cos w tym stylu

            (zeby uprzedzic komentarze - przczytal ksiazke i zadzi - po porstu mialem swego
            czasu przedmiot na studiach - negocjacje i tam byla asertywnosc w programie)
        • penelopa.pitstop Re: Upierdliwe zwyczaje 03.03.04, 09:53
          U mnie jest prosta zasada: nie umowiles sie to masz pecha.
          W ogole nie reaguje na domofon ani na dzwonek do drzwi. Moj znajomy nawet
          kiedys stwierdzil, ze jakby np go napadli i chcialby prosic o pomoc to by
          pewnie umarl predzej pod drzwiami. Mial troche racji.
          Jak do tej pory tylko jedna osoba miala nieprzyjemnosc sterczec pod moimi
          drzwiami i wydzwaniac uparcie.
          W koncu mieszkam daleko od centrum (tak mowia), moglam pojsc na basen, pojechac
          do sklepu lub pojsc do kina. Nie mam obowiazku wysiadywac w chacie.

          A jesli chodzi o inne nielubiane zwyczaje to ogladanie telewizji przy okazji
          imprez rodzinnych albo w ogole caly dzien wlaczony tv chociaz wlasciwie to nikt
          nie oglada. Lub wlaczony tv nawet jak sie przyjdzie z wizyta na kawe do
          kolezanki (zapowiedziana). Co ja mam wtedy robic? Tez zerkac na w telwizor?

          Penelopa.
    • default Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 10:19
      Mnie denerwuje zwyczaj wpychania jedzenia na siłę. Gospodyni patrzy ci w talerz
      i ci chwila proponuje "a tego spróbuj, a tamtego nie jadłaś, czekaj owego ci
      nałożę", a mnie już uszami wychodzi, albo czegoś nie jadam w ogóle. Sama nie
      namawiam swoich gości do jedzenia, uważam, że skoro podałam do stołu, wszyscy
      zasiedli, to chyba nie po to, żeby się temu jedzeniu przyglądać i każdy sobie
      bierze, na co ma ochotę.
      • Gość: robert Re: Upierdliwe zwyczaje IP: *.net.autocom.pl 01.03.04, 11:13
        Taaak. Wpychanie jedzenia na siłę to osobny problem. Ja na przykład jem
        właściwie wszystko, z jednym wyjątkiem - flaki. Ani to ładnie pachnie,
        ani wygląda, o smaku już nie wspominając (wiem, wiem: de gustibus... etc.).
        Dla mnie nawet sama nazwa tej potrawy jest nieprzyjemna. A tu masz...
        serwują flaki. Miałem taką, na szczęście tylko jedną sytuację i delikatnie,
        żeby broń Boże nikogo nie urazić, odmówiłem. Oczywiście musiałem wysłuchać
        jakie te flaki są pyszne i w ogóle. No ale w końcu dotarło, że nie dam się
        przekonać.
        Gdy ktoś do mnie przychodzi i na przykład nie je mięsa, to ja to szanuję,
        nie robię głupich uwag i nie powtarzam w nieskończoność: "a może jednak?"
        Nie należy innych katować swoimi gustami, a wtedy można liczyć na wzajemność.
        • blanchet a propos upierdliwości co do żywieniowych gustów 01.03.04, 11:50
          jestem wegetarianką i za każdym razem na imprezach po prostu MUSI być
          rozptrywany ten temat Co jesz Dlaczego nie jesz A co zjesz teraz Dostaję
          szału !! ;))))))
          • balbinia Re: a propos upierdliwości co do żywieniowych gus 02.03.04, 23:41
            blanchet napisała:

            > jestem wegetarianką i za każdym razem na imprezach po prostu MUSI być
            > rozptrywany ten temat Co jesz Dlaczego nie jesz A co zjesz teraz Dostaję
            > szału !! ;))))))


            He he, tez skads to znam :))
            A czego jeszcze nie lubie:
            - kiedy wszyscy ludzie przy stole (glownie na spotkaniach rodzinnych) siadaja i
            sie uzalaja nad losem
            - kiedy po raz n-ty ktos opowiada historie wyrostka robaczkowego czy operacji
            wujka Zenka/cioci Fruzi
            - kiedy wypytuje mnie rodzinka "to kiedy bedziesz mamusia, a kiedy slub.."
            - generalnie kiedy ludzie sie zbieraja i po godzinie zaczyna sie wspominanie
            starych dobrych czasow, komuny, politykow, narzekanie na terazniejszosc, na
            wszystko wokolo
            - zwyczaj sciagania butow jest wg mnie nietaktowny w przypadku rodzin, ktorzy
            maja pokoj goscinny, natomiast sama sciagam buty bez gadania, jesli pakuje sie
            do domu kogos, kto w jednym pokoju spi, je i mieszka - bo nie kazdego stac na 4
            pokojowe mieszkanie a jakos nie potrafie siadac z butami (szczegolnie zima) na
            kanapie, ktora sluzy jako lozko i trzymac buty na kawalku podlogi "przy lozku"
            - nie lubie falszywego gadania i plotkowania, falszywych komplementow: "ojj
            Joziu, pieknie ci w tej fryzurze.."
    • kini Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 11:24
      > Może spotkaliście się z podobnymi "zwyczajami", które Was denerwują?

      Raz do eleganckiej, letniej sukienki + żakietu dostałam grube papucie!!! Czułam
      się jak idiotka.
    • Gość: dipiii Re: Upierdliwe zwyczaje IP: *.chello.pl 01.03.04, 11:35
      Rozumiem zdejmowanie butow. Jednak najbardziej denerwuja mnie ci, kotrzy u
      sibie kaza swoim gosciom zdejmowac buty i wpychaja o rozmiar za male kapcie, a
      jak przychodza do kogos to laduja sie buciskami na dywan!!! Tych nie cierpie!!

      No i niezapowiedziane wizyty. WRRRRR!!!
    • oberver Zadanie sciagania butow, to straszne wiesniactwo 01.03.04, 11:57
      ja tez mam parkiet, ale tez mam przeciez wycieraczke przed drzwiami.
      Gosciom z gory mowie, ze u mnie butow sie nie sciaga, bo sama tez czesto
      ubieram jakies szpile jak mam wizyte. Kapci zapasowych nie mam i niecierpie ich
      ubierac u kogos, fatalnie sie czuje w obcych kapciach, tak jakby mnie parzyly.
      Potem od razu psikam sobie stopy deo p/grzybicy.
      Wole juz byc bez kapci u kogos, jak rzeczywiscie nie da sie inaczej.
      W kocu tak czy siak sie sprzata. Trzeba po prostu przed przyjsciem gosci nie
      sprzatac, bo i tak nabrudza, posprzatac mozna jak sobie juz pojda.
      • Gość: baba Re: Zadanie sciagania butow, to straszne wiesniac IP: *.acn.waw.pl 01.03.04, 12:35

        A ja nie lubie, kiedy ktos udaje, ze nie ma go w domu.
        Jestem chyba hipokrytka, choc przed chwila takie wyjscie zalecilam midgeure :-)
        Ja sama nie ide nigdzie niezapowiedziana, chyba, ze naprawde MUSZE, a i wtedy
        po prostu wpadam jak po ogien.
        Chodzi mi o to, ze w oknie ewidentnie sie swieci, na domofon (dzwonek) nikt
        nie odpowiada, a kiedy kupi sie karte i zadzwoni z budki, lokator jest, a jakze.
        Pzdr
        • Gość: Bilala Re: Zadanie sciagania butow, to straszne wiesniac IP: *.uz.zgora.pl 01.03.04, 14:54
          Co do ściągania butów - to już temat wielokrotnie wałkowany, ale jak widać
          wciąż na czasie, bo niektórzy tak kochają swoje lśniące posadzki... Ale ja tu
          chcę wspomnieć o tym torcie na początku przyjęcia, o którym ktoś pisał
          wcześniej. Otóż w Poznańskiem też ten zwyczaj jest popularny. Długo się
          opierałam, ale uległam, bo stwierdziłam, że na przyjęciach "rodzinnych" jest to
          dość praktyczne. Dzieci i starsze osoby zwykle wkrótce z tego przyjęcia
          znikają, bo się robi późno i nie zdążą spróbować tortu, na który bardzo liczą.
          Pozostali goście, jak już zjedzą przekąski, główne danie itp. oraz napiją się
          wódeczki, to też im jakoś tort nie w głowie. A tak - od razu na początku tort,
          potem jakiś czas spokój, a potem wszystko "normalnie". Ale to oczywiście nie
          wchodzi w rachubę w przypadku przyjęć bardziej "oficjalnych", w których nie
          biorą raczej udziału dzieci, poza rodziną są osoby, z którymi nawet nie jest
          się na TY itd.
          • Gość: izzi Re: Zadanie sciagania butow, to straszne wiesniac IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 01.03.04, 16:22
            Bardzo żle myślę o ściąganiu u obcych ludzi butów-ale co robić z sytuacją odwrotną, tzn. u mnie prawie pisze i mówię "u mnie się butów nie ściąga", a gość uparcie je zdejmuje! Zwłaszcza jeżeli jest przyjęcie z alkoholem i podpity gość nie umie sobie butów ubrać ,wychodząc!Koszmar!
            • Gość: robert Re: Zadanie sciagania butow, to straszne wiesniac IP: *.net.autocom.pl 01.03.04, 18:07
              U mnie to samo. Chcę nauczyć rodzinę i zawsze jak przychodzą
              mówię im "proszę nie ściągać butów", albo "u mnie butów się
              nie ściąga" (bo liczę na wzajemność), a oni i tak jak na komendę je zdejmują.
              I do tego cały przedpokój zawalony butami, że przejść nie można.
              No po prostu ręce opadają.
      • undyna Re: Zadanie sciagania butow, to straszne wiesniac 01.03.04, 18:19
        Ja proszę o ściągnięcie butów tylko zimą i tylko moją koleżankę, która nosi
        buty na obcasach, ale nie o obcasy tu chodzi, tylko o to, że ona biega mi po
        całej chacie jakby jej ktoś podpalił ogon, taka niespokojna jest, a kapcie
        cudze to ochyda i nie rozumiem, że często się je wpycha na siłę, ja wolę na
        boso. I te teksty, jedz, odchudzasz się?, taaaka chudziiina?, ja nawet chuda
        nie jestem, normalnie szczupła, a zresztą to nie jest powód do obżerania się.
        Cholerna staropolska gościnność, mąż mi opowiadał, jak kiedyś przyjechał do
        niego kolega, matka tak mu nakładała, namawiała do jedzenia, ten z kolei
        grzeczny, odmówić nie umiał, że w autobusie, w drodze powrotnej zwymiotował.
        • Gość: jakasik Re: Zadanie sciagania butow, to straszne wiesniac IP: *.gliwice.pik-net.pl 02.03.04, 07:18
          No z tym wymiotowaniem w autobusie, to było świetne. Zakrztusiłam się kawą ze
          śmiechu. :-)
          • undyna Re: Zadanie sciagania butow, to straszne wiesniac 02.03.04, 15:04
            Gość portalu: jakasik napisał(a):

            > No z tym wymiotowaniem w autobusie, to było świetne. Zakrztusiłam się kawą ze
            > śmiechu. :-)

            To miłe:)
    • bergo1 Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 16:02
      Co do sciagania butow, w momencie gdy zapraszam ludzi na impreze nie wymagam, a wrecz zabraniam sciagania butow, mycie pozniej podlogi wliczone jest w impreze. Dlatego min nie myje podlog ( tylko odkurzam ) przed imprezami.
      W momencie gdy dopiero co umylam podloge i ktos wpada z wizyta wtedy prosze o sciagniecie butkow ( najczesciej osoby takie od razu sciagaja gdy wyczuja zapach podlogi).
      Z drugiej strony sama mam zwyczaj podczas wizyty u kogosc scigania butow przy progu. Czasem pasuje, czasem nie wypada.

      Byla nie dawno zareszta dosc burzliwa dyskusja na ten temat na forum.....
    • fleurette Re: Upierdliwe zwyczaje 01.03.04, 18:21
      nic mnie tak nie wkurza, żadne buty nawet, jak goście, którzy grzebią w rzeczach osób do których są zaproszone. co innego jak znają się dobrze i mogą czuc sie jak w domu lub są poproszone o to. Jednak do szłu doprowadza mnie taka choroba niespokojnych rączek, co to muszą zajrzec do lezacych na wierzchu ksiazek, nawet pamiętnika, zaglądają do lodówki, garnków, wszystko biorą do rąk i "studiują". no i jescze wkurza mnie strasznie ubóstwianie niemowlat. tak jak ktoś to wyzej napisał. co sie tych młodych istot tyczy, to nie lubi eich na pogrzebach. np. moja kuzynka, której z innych powdów nie cierpię, była łaskawa na stypę pośmierci mojego dziadka, przybyc niezaproszona ze swym półrocznym bachorem i zajmować cała uwagę rodziny i móhj pokój <bo przecież musi gdzies przebrac i nakarmic dziecko> swym potomkiem. brrrr...
      • Gość: izzi Re: Upierdliwe zwyczaje IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 02.03.04, 23:17
        No co Ty fleurette, jak się powstrzymać przed zaglądnięciem do leżącej na wierzchu książki?Nie jestem już młoda(jestem babcią), i już chociaż nie czytam! w gościach, ale zobaczyć muszę.A nuż to książka, od przeczytania której dużo zależy...Trochę żartuję, ale przez dziesięciolecia byłam uzależniona od wszystkiego, co czarne na białym.Moi znajomi, zapraszając mnie, chowali książki(lub czasopisma!).Wiem, byłam nieszkodliwą wariatką.Może szkoda, że mi przeszło?Ale nie całkiem...
    • Gość: zeze Re: Upierdliwe zwyczaje IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.03.04, 20:35
      wkurza mnie:
      1. oglądanie telewizji na rodzinnych spotkaniach, przede wszytskim
      świątecznych; jak sytuacja ma miejsce
      a) u mnie w rodzinie, biorę za pilota i niepostrzeżenie wyłączam - towarzystwo
      orientuje się po godzinie;
      b) w rodzinie mojego męża - mówię podniesionym głosem, że nie słyszę, jak ktoś
      coś do mnie mówi, bo telewizor gra; skutek: pan albo pani domu niechętnie
      wyłącza telewizor
      2. wciskanie żarcia - jest jeden taki wujek, co nakłada gościom na talerz, jak
      sami nie chcą brać, bo są już przejedzeni; wymiękam... staram się nie chodzić
      tam częściej niż raz do roku
    • glonik Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 04:56
      Ponieważ jestem wierząca, jeśli chodzi o grzybicę, nie dam się
      w cudze kapcie wpakować. Noszę swoje - jak chałupa zaprzyjaźniona,
      to kapcie, jak nie, to pantofle, żeby i wyglądać i żeby nie nabrudzić.
      Bo jak się nosi trapery ( a się nosi), to najlepsza wyciaraczka
      nie pomoże. A swoją drogą, kult dywanów i podłogi trochę mnie przeraża.
      Woreczki......hmmmmm.....W takim razie proponuję papierowe talerzyki
      (JEDNORAZOWGO użytku), bo przecież te porcelanowe, czy fajansowe też
      się brudzą; plastykowe sztućce, powód ten sam. Obrus, typu cerata,
      bo przecież może się coś rozlać.
      A, widziałam też coś takiego: wielka foliowa płachta na dywanie....
      To po co goście? Same kłopoty tylko.
      "Jak te ludzie brudzom"...jak spiewała Celińska.


    • jakasik Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 07:25
      Organizowanie urodzin (imienin) w biurach (instytucjach). Przychodzę gdzieś coś
      załatwić a tu pani Gienia akutat ma imieninki. A ja bez kwiatka. Nie wiem, czy
      mam wyjść i przyjść jutro czy jak się zachować? Łamanie się opłatkiem w pracy!
      Z wszystkimi rzecz jasna! Pan portier również wliczony, a jakże! Zawsze uciekam
      w takich sytuacjach!
      • blanchet całkowicie popieram 02.03.04, 07:30
        ja również nienawidzę wprost firmowych uroczystości świątecznych itp. Ale
        trudno od tego uciec Sąd skorupkowy wykluczyłby mnie z towarzycha i by sie
        zaczęło :)))))))) Jak ty uciekasz co?
    • Gość: Jola Re: Upierdliwe zwyczaje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 07:35
      A co sądzicie o wpadaniu na dłuższą pogawędkę z pieskiem typu bokserka. Ja mam
      też sunię, ale nigdy nikogo bym nie uszczęśliwiła jej wizytą, chyba, że do
      domku z ogródkiem. Możecie sobie wyobrazić co się dzieje w niewielkim
      mieszkaniu z dwiema dorosłymi sukami.
      Po którejś wizycie zbuntowałam się i powiedziałam, że owszem możemy się
      spotkać, ale sunia zostanie w domu. Było trochę kwasów, ale się przyzwyczaili.
    • kiitek Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 08:33
      Gość portalu: robert napisał(a):

      > Nie cierpię typowo polskiego "zwyczaju", że gdy przychodzi się do kogoś w
      > gości, to trzeba ściągać buty. Przychodzę w garniturze pod krawatem, a moje
      > buty to integralna część mojego stroju. Tymczasem daje mi się bardziej lub
      > mniej delikatnie do zrozumienia, że powinienem je ściągnąć. Mężczyzna w
      > garniturze i w skarpetkach/pantoflach to wg mnie widok żałosny, a nawet
      > śmieszny. Rozumiem, gdy się przychodzi do kogoś często, ubranym tak jak
      > na co dzień, albo gdy na zewnątrz jest plucha i można zabrudzić np. parkiet.
      > Ale gdy się przychodzi do kogoś na imieniny, raz w roku w środku lata?
      > Brrr... nie cierpię tego.
      > Może spotkaliście się z podobnymi "zwyczajami", które Was denerwują?

      Mnie się coś takiego kojarzy z takimi wiejskimi przyzwyczajeniami,że zanim
      wejdzie się do 'izby' trzeba zdjąć buty,a cała podłoga z dywanem na dodatek
      pokryta jest jakąś wykładizną,'żeby nie zniszczyć i nie pobrudzić'.
      Czasami u starszych ludzi na wsi jeszcze jest taki zwyczaj.Ale i u młodszych
      róznież.
      Dla mnie to jest brak ogłady i w pewien sposób brak szacunku dla gościa.
    • midgeure Zostawmy już te nieszczęsne buty i... 02.03.04, 14:53
      ... wymyślmy coś innego. Podpisuję się pod UPIERDLIWYMI ZWYCZAJAMI wspomnianymi
      już przez moich przedmówców - tj. oglądanie telewizji w czasie spotkań
      rodzinnych/towarzyskich, organizowanie imprez w pracy oraz
      zaglądanie "wścibskich" oczu w kąta mojego mieszkania. Co do imprez w pracy, to
      szczególnie wtedy, gdy jakaś impreza (imieniny, jubileusz, święta itp.) zaczyna
      się dzień wcześniej przygotowaniami (wtedy rzucaj pracę i gotuj, sprzątaj, rób
      zakupy, tak jak ci dyrekcja każe) i następnego dnia od rana to samo. Nikogo nie
      obchodzi, że musisz się rozliczyć z księgowością czy zrobić jakiś raport. Teraz
      są inne WAŻNIEJSZE rzeczy. A najgorzej jest wtedy, gdy "na słodko" nie
      wystarczy, bo lepsza byłaby wódeczka i do tego coś na ciepło. Jeśli nie, jesteś
      w "czarnej księdze" osób, którymi potem można pomiatać.
      • Gość: anyya Re: Zostawmy już te nieszczęsne buty i... IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 17:02
        Kompletnie nie drazni mnie niezdejmowanie butów, sama mam beżową
        wykladzine w jednym z pokoi, ale przeciez z tego powodu nie bede żądać
        ścigania obuwia przez gości. Jak jest okres jesienno-zimowy, poprostu
        przed drzwi dokladam mokra wycieraczkę;)
        Natomiast draznią mnie:
        1. niezapowiedziane wizyty,kiedy jestem kompletnie nie dozycia po
        ciezkim dniu pracy lub kiedy cos poprostu sobie wczesniej zaplanuję.
        2. osoby, zaproszone, ale niezbyt mocno "zaprzyjaźnione " z moim domem,
        zbyt swobodnie czujace sie np: grzebanie w szafkach, a juz nie wspomne o
        otwieraniu szafek łazienkowych i próbowaniu kosmetykow.
    • jaga39 Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 17:58
      Nie lubię gdy:
      1)Moja Teściowa bez przerwy mnie poszturchuje, gdy do mnie mówi (zresztą nie
      tylko mnie maca)
      2)Nie ujdzie jej uwadze nic:nowy ciuch, zabawka dziecka, itp. " A ja tego nie
      widziałam u Ciebie" "Ile zapłaciłaś?"
      3)Codziennie po przyjściu z pracy opowiada o tym co się działo, jaka głupia
      szefowa i koleżanki, a na dodatek co trochę wtrąca: "prawda synowa?"
      4) Zamęcza mnie pytaniami z krzyżówki (kilka razy dziennie)
      Nie lubię też gdy przychodzimy do moich rodziców w odwiedziny, a oni
      pytają: "Chcesz herbaty? To sobie zrób", "Chcesz zjeść? To sobie nałóż". Tym
      bardziej, że jedno ogląda sobie telewizję, a drugie jeszcze cos innego robi.
      Oni chcą żebyśmy się czuli jak u siebie, ale ja bym czasem chciała poczuć się u
      nich jak gość.
      Nie lubię też niezapowiedzianych wizyt i przedłużających się.
      Kiedyś szwagier przy każdej wizycie pytał, czy może skorzystać z telefonu, choć
      ma w domu i przy doopie nosi komórkę. Któregoś razu po prostu odmówiliśmy.
    • mobypussy Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 20:39
      to ja chyba malo po ludziach chodze, bo sciaganie butow uwazam za jako taki
      szacunek dla pana domu. jakby mi sie ktos nieproszony w buciorach wwalil to bym
      focha strzelila. nie po to sprzatam zeby mi w butach sie ktos szwedal.

      a nienawidze zwyczaju babci jak jem cokolwiek i juz slychac stukanie lyzka o
      spod talerza to ona juz nade mna stoi i czeka by zabrac talerz. rany julek,
      przeciez sama sobie odniose, niech sobie babcia usiadzie.

      kolejny zwyczaj: jest impreza. wracam nad ranem. jak odespie babcia stoi nade
      mna. "jak bylo? a co jadlas? co bylo do picia? i co jeszcze?"

      dalej: kupilam nowa rzecz. jak kazda baba humor poprawiony ide do domu,
      babcia: "ile kosztowalo?" mama: "odlozylabys na konto a nie trwonila te
      pieniadze" :/
      • mobypussy a noszenie wlasnych papuci 02.03.04, 20:42
        do znajomych to juz uwazam za szczyt snobizmu. jeszcze brakuje noszenia swoich
        kubkow na kawe :]
        • Gość: kim tragiczne zwyczaje IP: *.akacje.pl / 81.219.11.* 02.03.04, 23:02
          - to z butami, że trzeba zdejmować, jak idzie się na elegancki obiad. Fatalne.

          -jeszcze raz buty, tym razem zostawiane przez moich sąsiadów na wycieraczce.
          Coś nieprawdopodobnego. Może oni nie widzą, że to miastowy blok, a nie sień
          przed mieszkalną izbą.

          -namawianie non stop do jedzenia przez gospodarza, albo co gorsze do picia.
          -hołdowanie zasadzie, że dobre rady zawsze są w cenie
          -urządzanie czyjegoś mieszkania
          i pewnie wiele jeszcze
    • Gość: taver testy IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 02.03.04, 23:33
      testy jako forma egzaminu ;>
      najbardziej upierdliwy zwyczaj jaki znam. sposob w jaki sa konstruowane w ogle
      nie sprawdza stanu wiedzy i logicznego myslenia.
    • gradaczka Re: Upierdliwe zwyczaje 02.03.04, 23:36
      Chinczycy (wlasciciele domu swojego)zostawiaja buty na wycieraczce a tym samym
      daja do zrozumienia ze goscie tez powinni to robic. Zwyczaj ten kontynuuja
      mieszkajac w USA tez.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka