Dodaj do ulubionych

dziś matury...

04.05.10, 08:52
a jak wy wspominacie swoje? Stres? Szereg niesprzyjających trudności np ze
spóźnionym autobusem? Czy po prostu kolejny egzamin, który był w waszym życiu?


Ja miałam nogę w gipsie przez całe matury. Kazali mi zawsze pokazywać gips,
żeby sprawdzić, czy nie mam ściąg. Choć to było trochę na żarty. Ale na salę
wchodziłam z dowodem i wylowoanym numerkiem w zębach. Był też dostęp do
słownika na pisemnym polskim i tak paradowałam przez cała salę gimnastyczną.
Tak myślę, że dobrze mieć ją mimo wszystko już za sobą.
Obserwuj wątek
    • ritsuko Re: dziś matury... 04.05.10, 09:08
      Ech matura :)

      Ja to dość lekko podchodziłam do matury- może za lekko :P
      Pamiętam, że jak oddawałam pracę pisemną z polskiego (jako pierwsza)
      moja matematyczka powiedziała na głos "Posiedź trochę, posprawdzaj
      jeszcze" najwyraźniej bojąc się, że za wcześnie się zebrałam i coś tam
      mogę mieć nie ten teges, a moja polonistka "Aaaa, ona to niech idzie,
      na pewno wszystko jest ok" :)
    • sundry Re: dziś matury... 04.05.10, 09:20
      Polski i angielski niemal bezstresowo, za to historię wspominam źle- byłam
      przekonana,że obleję pisemną i niemal umarłam ze stresu przed ustną, ale teraz z
      sentymentem to wspominam:)
    • purchawkapuknieta Re: dziś matury... 04.05.10, 10:03
      bez problemu, z wyjątkiem geografii ustnej. wylosowałam najgorszy zestaw. UE,
      NATO (to bylo przed 1999) i jakaś pierdola. i ta pierdoła mnie uratowała.
      • zawszezabulinka Re: dziś matury... 04.05.10, 10:15
        ja mialam mature 3 lata temu. akurat mieszkam ok 10 minut od szkoly wiec
        jakiegos stresu z dojazdem nie mialam. natomiast gdy rozdali nam prace do
        sprawdzenia czy wszystkie strony sie zgadzaja, to wszyscy otworzylismy na
        stronie do wypracowania i analizowalismy lektury. jak pamietam bylo przedwiosnie
        (ktore czytalam i uwielbialam) i lalka. i kolega sie zapytal "a co bylo w tej i
        tej lekturze"?

        potem na pisemnym angielskim znow sprawdzalismny strony i otworzylismy na ost
        stronie do wypracowania - moje ulubione zwierzatko, czy wizyta u weterynarza i
        wymienialismy sie slowkami - ow w/w kolega zapisal sobie te slowka na swoim
        arkuszu zeby nie zapomniej :)


        wos przebiegl normalnie, czesc pytan zgadywalam :)

        ustna matura z polskiego to porazka z tego wzgledu ze ktos nam moze napisac
        prace a my ja opowiemy - to nie problem nauczyc sie wypocin obcej osoby. ja
        swoja prace napisalam na 2 strony i zdobylam moje ukochane i wymarzone 6
        punktow. bardzo sie denerwowalam i ominelam jeszcze polowe pracy, ale wazne ze
        zdalam.

        angielski ustny - byly 3 sceny do opowiedziania. negocjacja jakiegos
        wyjscia/spotkania. obrazek i sytuacja no i zapomnialam jak jest lekarz po
        angielsku (lol)
        • malytygrys Re: dziś matury... 04.05.10, 11:09
          Chyba pisałam tą samą maturę co Ty zawszezabulinka;)

          > ustna matura z polskiego to porazka z tego wzgledu ze ktos nam moze napisac
          > prace a my ja opowiemy - to nie problem nauczyc sie wypocin obcej osoby. ja
          > swoja prace napisalam na 2 strony i zdobylam moje ukochane i wymarzone 6
          > punktow. bardzo sie denerwowalam i ominelam jeszcze polowe pracy, ale wazne ze
          > zdalam.

          ach ustny polski to jakas dla mnie pomyłka. tez pisalam sama, byli tacy co mieli pisane przez kogos, ale byli tacy famnatycy jakiejs dziedziny np fantasy, ktorych komisja nie umiala zagiąć. A mnie wypytywali o szczegóły książki(nie obowiązująca lektura) przeczytałam... ale wg nich niezbyt dokładnie;) skończyło się 13/20 więc ok.

          Pisałam też chemię, biologię i niemiecki. Poszło gładko, byłam średnio zadowolona po wynikach. Ale na wymarzone studia starczyło:)
    • na_sen Re: dziś matury... 04.05.10, 10:31
      ja jestem z rocznika, który pierwszy pisał nową maturę... pisemne wspominam
      całkiem nieźle, jakoś szczególnie się nie bałam, szczerze współczułam koleżance,
      która równolegle zdawała starą maturę i zawalona książkami do polskiego
      siedziała przez 2 tygodnie. Stres miałam jak wyszłam z podstawowej matematyki,
      myślałam sobie "Boże ale to proste było" i co usłyszałam za drzwiami? O jakie
      trudne, ja nie zostaje na rozszerzonym , to jakaś masakra była itp. Wystraszyłam
      się trochę, że może coś za prosta mi się wydała, ale jak się okazało pod koniec
      czerwca 98% z podstawy to chyba dobry wynik :)

      Ustne wspominam trochę gorzej, bo niemiecki zdawałam przed moją kochaną Panią
      Profesor (phii ani raz się tak do niej nie zwróciłam), która mnie szczerze nie
      cierpiała, ale nawet ona na maturze była miła, uśmiechnięta i 18/20 pkt było moje.

      Gorzej wspominam późniejsze sesje na studiach, które właśnie kończę :) a i moim
      zdaniem najgorsze w tej całej maturze było czekanie przez 2 miesiące na wyniki...
    • cafem Re: dziś matury... 04.05.10, 10:46
      Stresowalam sie pisemnym polskim.
      Caly rok wagarowalam i stuprocentowo oblalabym ustna, wiec musialam
      napisac na 5;)
      • ritsuko Re: dziś matury... 04.05.10, 10:50
        Chyba jednak tak nie wagarowałaś skoro na koniec z polskiego miałaś
        min. 4, bo tylko wtedy jest zwolnienie ;P
        • cafem Re: dziś matury... 04.05.10, 10:56
          Wagarowalam koszmarnie - ogolem mialam ponad 30% nieobecnosci i
          grozilo mi wyrzucenie ze szkoly.
          Ratowalo mnie tylko to, ze przychodzilam na wszystkie sprawdziany i
          prace klasowe i zaliczalam na piatki:)

          A z pisemnej dostalam wtedy 5, juz nie mowiac, ze papier na studia
          mialam w kieszeni jeszcze przed matura;D
          • ritsuko Re: dziś matury... 04.05.10, 11:01
            Eee to zero stresu :)
            • cafem Re: dziś matury... 04.05.10, 11:05
              Stres byl, ale w sumie wszystko latwo poszlo:)

              Niektorzy nie mogli mi darowac, ze taki leser ze mnie byl, a
              skonczylam z czerwonym paskiem i indeksem na studia:D
              • zawszezabulinka Re: dziś matury... 04.05.10, 11:54
                pamietam jak moja siostra (matura jakos 7 lat temu) zdawala tym starym systemem
                i wszywala kieszonki na sciagi pod marynarke. wszystkie ponumerowane. :)
                pamietam dokladnie jak chodzilysmy do ksero i kserowalismy ksiazki i inne
                matrialy na sciagi. tone papieru i jak wycinalam te kolumnty z wyrazami i
                opracowaniami i gdzies tam jej po skosie pojechalam w polowe wyrazu - bo
                przycinalam kilka kartek na raz i gdzies sie przesunely (lol)

                najdziwniejsze jest fakt ze kazdy opowiadal jak to sie sciagalo, ze nauczyciel
                czytal gazete. ja weszlam na sale i 4 nauczycieli z przodu i 2 po bokach , nie
                wiem czy ktos byl z tylu - mysle sobie i jak tu sciagac?

                jeszcze pamietam motyw ze bylo sluchanie tesktu do prawda/falsz (j.ang) i nie
                rozumialam za bardzo tesktu ze sluchu i mysle sobie tak : czy do tego zdania
                ten fragment juz polecial,czy jeszcze nie? ale tak patrze i ... bede strzelac
                raz falsz raz prawda i jakos sie moze zaliczy :D

                na egzamin w czasie sesji ide jakas wyluzowana. kazdy mowi ze w ogole te studia
                to jakies przedszkole i ze wszyscy cofaja sie w rozwoju. raz pani wyszla w
                trakcie egzaminu przyszla za 5 minut, kazdy zdolal sobie spisac odpowiedzi.
                kolega ost przeniosl sie z czestochowy na polnoc kontynuwac studiowanie i mowi
                ze zakuwanie na zakuwaniu. jak to powiedzial to dla mnie to byla jakas
                abstrakcja :D :)
    • zloty.strzal Re: dziś matury... 04.05.10, 12:56
      Z matury najfajniejsze były ostatnie imprezy, ogniska i w ogóle spotkania ze
      znajomymi z liceum. Potem niby nikt nie wyjechał, ale wszystko się rozeszło.
    • jej_torebka Re: dziś matury... 04.05.10, 13:08
      W sumie zdawałam tylko pisemny polski i pisemny rosyjski, więc wspominam bardzo
      dobrze i bezstresowo. jako że licea plastyczne traktowane były jak technika,
      zdawało się tylko obowiązkowy język ojczysty i tzw. dodatkowy przedmiot, którym
      mógł być język.
      • jej_torebka Re: dziś matury... 04.05.10, 13:08
        język obcy, oczywiście.
    • masher Re: dziś matury... 04.05.10, 13:17
      juz widze te problemy z matematyka lol jak z tymi gimnazjalistami bedzie, stado
      baranow nie zrozumie tresci i beda sie domagac uznania lol
    • sumire Re: dziś matury... 04.05.10, 13:19
      strasznie się bałam. jak się okazało, niepotrzebnie.
      do końca świata będę pamiętać pytanie, które mi zadano na ustnej
      maturze z historii - jak się nazywała kochanka Kazimierza
      Wielkiego :)
      • sowa-88 Re: dziś matury... 04.05.10, 14:10
        zdawałam w 2008
        pamiętam ile sie wyryczałam przez cały rok ze stresu, ustną chciałam
        kupić,1 kobieta złe napisała, druga to samo, wkńcu sama musiałam
        sklecić:P miałam za swoje, ale zdane super :D
        pisemny polski-zobaczyłam temat z lalki o śnie :/ i wiersze, przez
        20 min nie wiedziałam jaki temat brać i jak zacząć bo oba tak
        beznadziejne:D, ostatecznie prawie brakło mi stron na wypracowanie;
        usnty angielski-cała spocona, prawie sie spóźniłam, zapomniałam jak
        jest dzień dobry po angielsku ze stresu jak wchodziałam do sali
        <rotfl>, mogłam chociaż po polsku powiedzieć, dziwnie to wyglądało,
        tak kiwnęłam lekko głową i nie mogłam tego good morning wydusić,
        nie dałam rady zapisać sobie tych scenek na podanej kartce bo tak mi
        się ręka trzęsła, wszystko z głowy, i takie ją ją ją kanie;
        teraz z uśmiechem to wspominam ale drugi raz w życiu bym nie
        chciałam zdawać
    • nothing.at.all Re: dziś matury... 04.05.10, 15:04
      Ja trochę zestresowana byłam. I z własnego wyboru zdawałam
      matemtykę:). Ustane matury wspominam bardzo miło, zero złośliwości,
      miła komisja:).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka