Dodaj do ulubionych

pomóżcie mi...RODZINA

IP: 195.85.227.* 04.03.04, 10:58
Jest mi ciężko!
Bardzo..
Nie wiem dlaczego ona tak postępuje. Mówie o swojej mamie..Nawet nie wiem czy
mogę ja tak nazwać. Ale od początku..
Mieszkamy we dwie. Rodzeństwo wyprowadziło się, założyło rodziny (jak mozna
je tak nazwać). Nie wiedzie im się w zyciu, ale uważam, ze sam są sobie
winni. Podejmowali złe decyzję, nie mieli żadnych celów..Nie wiem.
Najstrasza siostra ma 5 dzieci, w tym męża alkoholika. Tzn nie pije teraz ale
od czasu do czasu są powroty do butelki. Ona nie pracuje (czasami dorywczo,
jest na urlopie wychowawczym). Kiedys była wspaniałą uczennica, ale wpadła i
na tym skończyła sie jej edukacja. Teraz jest zgorzkniała, zawistna, ma
pretensję do mnie(choc nie wiem czemu) i zyczy mi Wszystkiego najgorszego.
Czeka tylko az mi sie podwinie nog, aż zajde w ciąże, zawalę studia, strace
pracę itd.
Kolejna siostra przez całe życie spotykała nieodpowiednich facetow, którzy ja
bili, ponizali, maltretowali. Mam nie potrafiła jej wytłumaczyc jak nalezy
zyć, szanować sie. Czasmi miałam wrażenie, ze to iz dostaje od
tych "potworów" zdaniem mamy - nalezy jej się. Teraz ma kolejnego
faceta..mieszkają razem i ..piją!!!! Nie mają dzieci. Brat..rozwiódł sie z
zoną i...piję. Kolejny brat ma zone. Ale nie mają pracy, skończył kiepską
szkołę, ona również i siedzą u jej rodziców na głowie. Maja cudowne dziecko,
które chyba rozjaśnia im te cięzkie życie.
Moj ukochany brat, który był dla mnie podpora, wzorem i kimś kto zastępował
mi ojca, który zmarł jak byłam mała...umarł 3 lata temu.
Mama:
Nigdy nie powiedziała miłego słowa do mnie, o tym,ze mnie kocha, z jest ze
mnie dumna. Ja jako jedyna z całej rodziny kończę studia, mam dobrą pracę,
ucze się języków. Mam wspaniałego chłopaka, który uchulilby mi nieba. Który
mnie szanuje i kocha. Robię wszystko tak aby nie powtórzyć błędów rodzeństwa,
aby coś w życiu osiągnąć. Mam wspaniałych przyjacół na których mogę liczyć..
Ale dlaczego na nia nie mogę?!?!
Praktyczie ja utrzymuję nsz dom. Płace za czynsz, za telefony (choć całe dnie
nie ma mnie w domu - pracuję), światło...robię zakupy..Kupuję jej prezenty
(nie przypomniam sobie aby któś z rodzeństwa jej kupił). daję pieniadze wtedy
kiedy zeche, spłacam długi, Odnowiłam nasz dom..
Ale jej mało...Ciągle nażeka, mówi, ze w życiu do niczego nie dojdę, ze bez
niej byłabym nikim, ze nie poradze sobie. Ale to ona sobie nie radzi. Nie
potrafiła wychować dzieci..Ona nie potrafi ze mną rozmaiwać, ciagle tylko
krzyki, awantury. Wtraca sie w to ile wydałam na iuchy, na wyjści z
przyjaciólmi. Sprawdza moje rachunki, chce wiedzieć ile zarabiam..po co
zapisałam sie na kolejny kurs języka zamiast dac jej te pieniadze.?!!?!
Nie wiem..dołuje mnie to wszystko..Są takie dni, kiedy mam ochote sie
zabic..albo wyjsci i nie wócić. Mogłabym się wyprowadic..Ale ona nie da sobie
rady. Ma małą emeryturę, nie opłaci podstawowych rachunkow. Jetsem w tym domu
tylko ze względu na nia...A ona tego nie rozumie. Mówilam juz jej tysiac
razy..Ale ona nie słucha...
Dzisiaj razn...rzuciał czymś we mnie, bo śmiałam zapytałam czemu nie ma
wody..czy jest jakaś awaria?!?! Powiedziała, ze skoro jestem pania domu to
mam sie sama zaiteresować..Wogole wpadła w jakis szal, zaczela mnie wyzywac,
mowila ze jak mi sie nie podoba taki dom to zebym sie wyprowasziła...
Nie wiem jak mam zyc. Mój chlopak mówi mi abym była twarda, ze damy sobie
rade, ze moze zamieszamy razem..Ale...
Niewiem sama
W sumie mam 24 lata, powinnam odejsc z tego domu..
Ale czemu cała rodzina jest taka, dlaczego są przeciwko mnie??!!! Czemu
ludzie są tacy okrutni. Czemu nni mnie kochaja, szanuja..tylko nie własna
rodzina. Chca tylko mnie ukamieniowac..
Co radzicie...
Jak życ...
Wątek umiesciłam na FP
Obserwuj wątek
    • kini Re: pomóżcie mi...RODZINA 04.03.04, 11:04
      A nie sądzisz, że najwyższa pora, zebyś pozwoliła dorosnąć swojej mamie? Tak,
      dorosnąć. Dlaczego w ogóle tak się męczysz? Jeśli masz możliwość wyprowadzki -
      zrób to.
    • astrit Re: pomóżcie mi...RODZINA 04.03.04, 11:05
      To jakiś chory układ... Myślę, że powinnaś się wyprowadzić. Jeśli twoja matka
      nie poradzi sobie z opłacaniem podstawowych rachunków - opłacaj, ale nic
      więcej. Inaczej w końcu moze im się udać i zciągnąć cię do swojego bagienka.
      Nie możesz brać na siebie całej odpowiedzialności za życie dorosłych osób.
      • capa_negra Re: pomóżcie mi...RODZINA 04.03.04, 11:27
        nic dodac nic ując - uciekaj i jesli musisz i chcesz pomagac, pomagaj z daleka
    • soczewica Re: pomóżcie mi...RODZINA 04.03.04, 11:21
      miśka, twoja mama jest chora, i powinna poszukać pomocy u psychologa albo
      psychiatry, przynajmniej tyle wywnioskowałam z tego co napisałaś. jeśli masz
      możliwość ucieczki z tego domu, uciekaj. przynajmniej ja bym tak zrobiła. matka
      nie utrzyma się sama? zawsze może przeprowadzić się do mniejszego mieszkania i
      zawsze możesz jej pomóc. ale z daleka.
      mail wysłany na forum nie oddaje zapewne całej historii, ale na tyle na ile
      ogarniam całość - powinnaś wiać stamtąd natychmiast. w pomoc matce
      zangażowałabym się, ale na pewno nie z bliska. niebezpieczne zwierzęta w
      ogrodach zoologicznych też nie są głaskane, chociaż się je karmi.
    • annb Re: pomóżcie mi...RODZINA 04.03.04, 11:26
      wyprowadz się i nie zostawiaj adresu ani numeru telefonu
      unikniesz w ten sposob oskarzycielskich telefonów że własna matka mogłaby dla
      ciebie umrzeć i że jesteś skończoną egoistką
      zapamietaj z darmowego woła roboczego nie jest łatwo zrezygnować
    • aguszak Re: pomóżcie mi...RODZINA 04.03.04, 11:36
      Przecież jeżeli uważasz, że musisz pomagać mamie, to możesz to robić nie
      mieszkając z Nią. Twój facet ma rację, powinnaś jak najszybciej poszukać sobie
      jakiegoś przytulnego lokum i zamieszkać z Nim, zanim będzie za późno i zanim
      sama nie staniesz się zgorzkniała i apatyczna...
      Głowa do góry i do dzieła. Życzę powodzenia i szczęścia w życiu.
      :)
    • gepart_czester Re: pomóżcie mi...RODZINA 04.03.04, 11:37
      ja mysle troszke inaczej niz przedmowcy.
      jestes bardzo zzyta z matka - razem mieszkalyscie tyle czasu i mysle, ze
      bogloby byc ci zbyt ciezko psychicznie zniesc ucieczke z domu.
      popieram pomysl wyprowadzki, jednak zrob to otwarcie - daj matce numer
      telefonu, powiedz, ze zawsze moze na ciebie liczyc itd. jednak unikaj z nia za
      duzych kontaktow - pomagaj ile jestes w stanie ale nie daj sie wykorzystywac.
      masz dobrego chlopaka - poradzicie sobie. teraz jest ci ciezko, jednak gdy
      juz "staniesz na nogi" znowu dostrzezesz piekno zycia.
      aha - pewnie na poczatku matka bedzie cie oskarzac np ze jestes wyrodna corka,
      ze ja zostawilas itp - badz silna - sama wiesz jaka jest prawda, jestes madra
      kobieta i doszlas do pewnych wnioskow na temat twojego zycia. jednak odradzam
      ci zerwanie kontakow z matka - jest jaka jest, ale zawsze bedzie matka - tego
      akurat nic nie zmieni. to wlasnie ty musisz byc madrzejsza, silniejsza.
      kiedy jest ci tak ciezko zawsze pamietaj - jutro tez wstaje dzien i gdy
      bedziesz wyspana zawsze przyjda ci do glowy nowe pomysly i nowe mozliwosci -
      nie ma sytuacji baez wyjscia, trzeba tylko znalezc odpowiedni sposob!
      powodzenia
    • kiitek Re: pomóżcie mi...RODZINA 04.03.04, 12:25
      Na Twoim miejscu wyprowadziłabym się od niej jak najszybciej,a w miedzyczasie
      wybrałabym się z mamą do psychologa.
      Nie daj sobie wmówić,że to jakie ma Twoja matka życie jest Twoją winą,to jakie
      ona ma życie i Twoje rodzeństwo jest wyłącznie ich zasługą-nikogo więcej.Nie
      obarczaj siebie tym wszystkim.Walcz o lepsze życie dla siebie i nie oglądaj się
      na innych.Skoro Twoja matka tego nie rozumie i próbuje Cię zdołować i obwiniać-
      niech radzi sobie sama.Pozdrawiam i trzymaj się:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka