Dodaj do ulubionych

Do niewierzacych rodzicow pytanie

06.03.04, 18:43
Jak wychowujecie swoje dzieci? Czy pozwalacie, a moze zachecacie nawet do
chodzenia na religie? Sa ochrzczone?

Moja znajoma uwaza sie za niewierzaca osobe, ale dzieci ochrzcila, wysyla do
kosciola, wrecz zacheca, zeby chodzily, mowi, ze jak dorosna to same wybiora
czy chca wierzyc czy tez nie, ona wybrala, ze nie, ale nie chce ich pozbawiac
szansy wiary w Boga przez agnostyczne wychowanie. Co o tym sądzicie?

Zakladam nowy watek, bo tamten moze nie wsyscy otworza, ktorych odpowiedzi
chcialabym przeczytac.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 19:08
      Corki nie ochrzcilismy i na religie posyłac jej nie zamierzam.Takze pozostawie
      jej wolny wybór, tylko inaczej niz twoja kolezanka.
    • owca Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 19:29

      ja jeszcze nie zdecydowałam
      sama wychowałam się w domu katolickim, uznającym 'nauki kościoła', później byłam
      osobą mocno zaangażowaną w życie religine, miałam nawet na sobie habit i nosiłam
      się z zamiarem pójścia drogą (jak ówcześnie myślałam) powołania
      mój system wartości mocno jest ukształtowany przez bliski kontakt ze
      środowiskiem katolickim i mimo obecnych moich poglądów nie żałuję tamtego czasu,
      wyciągam z niego to co dla mnie było istotne - w sumie oceniam go bardzo pozytywnie

      obecnie jestem agnostykiem

      waham się czy wychowywać mojego syna w podobny sposób, aby poszedł podobną drogą
      do mojej
      widzę dużo pozytywów i równie dużo pułapek w wychowaniu dzieci w oparciu o 'wiarę'
      mam też wiele obaw czy wychowanie w duchu agnostycznym nie pociągnie za sobą
      nieprzewidywalnych dla mnie (a raczej dla mojego syna) skutków
      jak dotąd nie podjęłam decyzji...

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • kociamama Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 20:34
      reniatoja napisała:

      >
      > Moja znajoma uwaza sie za niewierzaca osobe, ale dzieci ochrzcila, wysyla do
      > kosciola, wrecz zacheca, zeby chodzily, mowi, ze jak dorosna to same wybiora
      > czy chca wierzyc czy tez nie, ona wybrala, ze nie, ale nie chce ich pozbawiac
      > szansy wiary w Boga przez agnostyczne wychowanie. Co o tym sądzicie?
      >
      >
      Takie postepowanie jest dla mnie dziwne. Skoro ta znajoma jest osoba
      niewierzaca, to dlaczego dokonala wyboru jednej religii dla swoich dzieci? To
      ma byc umozliwienie wyboru?
      NO i w koncu, skoro uwaza swoje wartosci i poglady za sluszne (bo chyba kazdy
      tak uwaza, inaczej by zmienil poglady) to chyba naturalna konsekwencja jest
      chec krzewienia wlasnych wartosci u wlasnych dzieci.

      POzdrawiam,
      Kociamama.
      • owca Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 20:54

        gdyby było to takie proste świat byłby piękny i kolorowy ;-)))

        po pierwsze co to znaczy że uważam swoje poglądy i wartości za słuszne?
        może i są słuszne dla mnie, ale czy będą słuszne dla mojego dziecka?
        to zupełnie odrębna, autonomiczna i wolna jednostka
        mój błąd w wyborze modelu wychownia będzie pokutował przez całe jego życie,
        będzie wpływał na wybory i postępowanie, co jeśli się pomyliłam?

        po drugie jeśli wybiorę model agnostyczny przeciwko czemu moje dziecko będzie
        się buntować? to bardzo istotny element dojrzewania, czy moge go tego pozbawiać?

        po trzecie (w sumie naj mniej dla mnie istotne, ale jednak...) żyjemy w bardzo
        nietolerancyjnym społeczeństwie i zastanawiam się czy mój syn będzie miał na
        tyle siły aby przeciwstawić się naciskom rówieśników
        to już całkiem niedługo... pierwsza komunia chyba w wieku 8 lat ma miejsce
        czy w tym wieku dziecko już potrafi oddzielić poglądy, wiarę od 'tradycji
        komunijnej'? odrzucenie całej tej komunijnej szopki będzie bardziej manifestacją
        moich poglądów niż przemyśleń i wyborów mojego syna
        czy mam do tego prawo?

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • kociamama Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:14
          Droga Owco,
          piszesz, ze dziecko to autonomiczna jednostka i w pelni sie z Toba zgadzam. I
          wlasnie dlatego nie rozumiem, dlaczego narzucac mu tylko jedna religie, do
          ktorej sie jeszcze nie ma przekonania samodzielnie. To wlasnie roznicowanie juz
          praw dzieci i doroslych na wstepie. Chociazby podajac banalny przyklad: mamusia
          nie musi isc na nudna msze, ale Ty dziecko idz, dopiero jak dorosniesz bedziesz
          mogl przestac.

          Co do buntu, to kolejne pokolenie na pewno bedzie sie buntowac, o to sie nie
          martw.

          Co do nietolerancji spoleczenstwa... POwiem Ci, ze mnie wlasnie wychowywali
          niewierzacy rodzice. NIe posylali mnie do kosciola, nie ochrzcili mnie i nie
          posylali na religie. NIe mialam z tego powodu nieprzyjemnosci. Wiadomo, w
          szkole zdarzylo sie kilka przejawow nietolernacji przez cala moja edukacje, ale
          dzieki nim nauczylam walczyc sie o swoje przekonania i nie bac sie wyrazac
          wlasne zdanie, nawet, gdy sie to otoczeniu nie podoba.

          Przezylam komunie bezproblemowo, z tym ze zapewniono mi na gdzies tak rok przed
          komunia sukienke komunijna po mojej kuzynce i czasem sie w nia przebieralam, bo
          dziewczynki czesto lubia sukienki jak krolewna sniezka, dostalam tez jakis
          prezent w tym samym czasie co inne dzieci, ale raczej symboliczny, bo nie wiem
          co teraz daje sie na komunie, ale za moich czasow dzieci dostawaly drogie
          prezenty typu rowery itp.

          Bycie innym nie oznacza bycia gorszym. MOze jest trudniejsze (szczegolnie jak
          sie ma 8 lat), ale pomaga budowac poczucie wlasnej wartosci tego, ze jest sie
          jednostka, a takze uczy nie przemowania sie tego, co powiedza inni.

          No i wreszcie, Twoj syn na pewno jest madry i zrozumie jak z nim porozmawiasz.

          POzdrawiam,
          KOciamama.
          • owca Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:25

            Kociamamo,

            jeśli już nie narzucać dziecku jednej religii, to przynajmniej pokazać mu różne
            możliwości... a na to nie mam ani wiedzy ani zapału :-(

            z synem rozmawiam (w przedszkolu już odbywają się lekcje religii) tyle, że na
            poziomie sześciolatka trudno jest wytłumaczyć dlaczego wszystkie dzieci chodzą a
            on jeden nie

            pozdrawiam
            owca

            _,,,٢ة إ ة٦,,,_
            • kociamama Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:30
              MOze wlasnie najwieksza zaleta moich rodzicow bylo to, ze zakladali, ze ja
              rozumiem rozne rzeczy?

              Swoja droga nie wiedzialam, ze kosciol katolicki wepchnal sie do przedszkoli.
              NIc dziwnego, dzieciom najlatwiej robic wode z mozgu...

              POzdrawiam,
              KOciamama.
              • owca Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:50
                kociamama napisała:

                > Swoja droga nie wiedzialam, ze kosciol katolicki wepchnal sie do przedszkoli.
                > NIc dziwnego, dzieciom najlatwiej robic wode z mozgu...

                co ciekawsze dowiedziałam się o tym dopiero po miesiącu uczęszczania mojego syna
                na lekcje religii i to zupełnie przypadkiem
                nikt z personelu przedszkola nie raczył mnie wcześniej poinformować o tym, że
                planowane są takie zajęcia

                pozdrawiam
                owca

                _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                • kociamama Szczena mi opadla i lezy... 06.03.04, 22:53


                  • owca mnie wówczas również 06.03.04, 23:01

                    i mimo, że planowałam aby syn miał kontakt z religią i sam w pewnym momencie
                    zadecydował, czy chce być związany z 'religią wiodącą' to po tym incydencie
                    powrócił młodzieńczy bunt
                    stanęłam okoniem
                    i skutek jest taki, że raz w tygodniu przez pół godziny bawi się sam...

                    pozdrawiam
                    owca

                    _,,,٢ة إ ة٦,,,_
            • miriammiriam Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:43
              owca napisała:
              >(w przedszkolu już odbywają się lekcje religii) tyle, że na
              > poziomie sześciolatka trudno jest wytłumaczyć dlaczego wszystkie dzieci
              chodzą
              > a
              > on jeden nie

              naprawde w przedszolu są lekcje religii???? w głowie mi się to nie miesci
              w zasadzie to jest to problem przedszkola aby sensownie zagospodarować czas
              dzieciakom niekatolików.
              kociamama ma racje, ze waro czasem poczuć się innym, nawet jeśli oznacza to
              pewien dyskomfort, gdyż jest to praktyczna lekcja nonkonformizmu. nie mówie o
              sytuacjach, kiedy dziecko jest izolowane od grupy, wyśmiewane itp., tylko o
              takiej "nieszkodliwej" odmiennosci.
              zgadzam się,że religia w szkole pogłebia problem, z tego co pamiętam dzieciaki
              z mojej klasy chodziły na religię do róznych kosciołów, w każdą niedziele maja
              w II kl.ktoś miał komunię, więc ci którzy nie mieli wogóle zbytnio nie
              odstawali. teraz to wszystko zapewne inaczej wygląda i małemu moze być niemiło.
              religia w szkołach to większe dziadostwo niż mi się zdawało.
              • tibby Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 11.03.04, 17:23
                Naprawdę są. Widziałam kiedyś nagrania z kilku takich lekcji. Jedna prowadzona
                była przez osobę raczej szorstką w obyciu i dzieciaki były lekko wystraszone.
                Inna znów przez młodą, sympatyczną siostrę, która uczyła dzieciaki piosenki 'z
                pokazywaniem'. Dzieci, owszem, dobrze się bawiły (głównie potrącaniem osób
                stojących najbliżej), ale żeby coś rozumiały, tego bym nie powiedziała. Jak dla
                mnie religia w przedszkolu to chybiony pomysł.
    • Gość: Marta Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: 80.51.51.* 06.03.04, 20:45
      Hmm. Ja byłam ochrzczona, byłam u komunii i bierzmowania.Nie wiem czemu. Wted
      byłam dzieckiem, nie miałam własnego zdania i siły woli by oprzeć się rodzicom
      ( a raczej mamie, tato jest ateistą) wiem że gdybym nie chciała iść - to by
      mnie nie zmuszali za mocno. Jednak ani religia, ani kościół, ani wiara, a nawet
      lekcje religii nie robiły na mnie zbyt dużego wrażenia. Jakoś w liceum
      dostrzegłam jak prymitywna jest religia katolicka i od tej pory interesuję się
      nią, a jakże, jednak w celu ukazania tych złych cech i dogmatów. Powiem Ci że
      na tym etapie życia u mnie jest tak. Jestem ateistką,wręcz zagorzałą, mój
      partner jest wierzący, właściwie niepraktykujący choć wiem że sam codziennie
      przed snem się modli. Oboje bardzo się kochamy, nikt nikomu nic nie narzuca,
      wręcz religia stoi u nas na ostatnim miejscu. Nie wiem jak to będzie w
      przyszłości ale ślub wezmę tylko cywilny. Jak już to wolę ustąpić właśnie w
      kwestii chrztu i ochrzcić dziecko, jeśli będzie sie tego domagał. Ale nie mam
      zamiaru czytać mu biblii, opowiadać o bogu, ani wysyłać na religię. Wiem że
      nawet jak dorośnie, nie będzie miało pretensji gdyż wiara jest na tyle
      elastyczna że może przyjść zawsze, tak samo jak zawsze można iśc do chrztu,
      komunii itp. Więc katolickiemu wychowaniu mówię stanowcze NIE ale uszanuję
      partnera i będziemy musieli to jakoś rozwiązać o ile będzie sie tego domagał.
      • soczewica Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 21:49
        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > lekcje religii nie robiły na mnie zbyt dużego wrażenia. Jakoś w liceum
        > dostrzegłam jak prymitywna jest religia katolicka

        prymitywna?
        co konkretnie masz na myśli?
        • Gość: Marta Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: 80.51.51.* 07.03.04, 13:16
          Widzisz soczewico...
          Prymitywną, hmm może nie było to akurat dobre określenie ale myślę ze jedno z
          wielu dla określenie religii katolickiej.
          Podejrzewam że mam nie gorzej od niejednego katolika rozwinięte poczucie dobra
          lub zła, podejrzewam że to co jest złe dla mnie jest też złe dla Ciebie i na
          odwrót, rozumiesz?
          I wcale nie potrzebowałam do tego nauk kościelnych, religijnych. Nie chcę, nie
          muszę , nie potrzebuję tłumaczyć tego- niczego właściwie- wiarą.
          Mama mi też tego nie tłumaczyła bogiem, niebem i czymkolwiek jeszcze. Po
          prostu. Nie każdy z nas ma sumienie, ja mam. Zdarza mi się popełniać błędy i
          zawdzięczam je SOBIE, to dobre co osiągnę też jest DZIĘKI MNIE a nie dzięki
          temu że chodzę co niedzielę do kościoła. Wielu katolików po mszy i wraca do
          domu, bije żonę, inny zakapuje sąsiada inny jeszcze złorzeczy komu innemu kto
          ma lepszy samochód.
          W Polsce jak i na całym świcie nie brakuje fanatyków religijnych, którzy nie
          potrafią przyjąć czyjejś tylko będą przekonywać do upadłego.
          Dlatego uważam że większość Katolików sądzi , że jest zwolniona
          z myślenia?
          Nie mogę też pojąc roli kościoła i papieża w naszym kraju w tym wszystkim.
          Przecież KK to najgorsza instytucja, do niczego nie potrzebna . I za bogata
          jak na kraj o tak wysokiej stopie bezrobocia nie sądzisz? . Nie mogę pojąc jak
          np. ostatnio u mnie w mieście ksiądz dostał dla parafii ziemię z 99 %
          bonifikatą. Mimo iż były inne oferty. Takie przykłady można mnożyć. W
          większości krajów cywilizowanych i na poziomie księża są traktowani normalnie,
          tylko Polacy są jacyś ogłupiali i tak bardzo indoktrynowani. Jakim prawem
          ksiądz chodzący po kolędzie, który przychodzi tez do mojej mamy ( ale raczej
          dlatego „że wypada”, ja nie przyjmuję kolędy) pyta się mnie o moja wiarę i jak
          powiem mu co i jak on zapisuje mnie w notesie???
          Może kiedyś Polacy powstaną z klęczek, ale trudno mi sobie to wyobrazić. Marzy
          mi się taka rozdzielność Kościoła od państwa jak we Francji.
          Nie jestem bardzo zagorzałą ateistką , nie afiszuję się z tym. Nie wysadzam
          kościołów, nie tępię księży, nie palę krzyży. Mówię tylko wtedy gdy ktoś mnie
          zapyta. Ba, czasem wręcz boję się wystąpić z moim stanowiskiem, bo już nie raz
          zostałam zakrzyczana. Moje dzieci będę raczej wychowywane z dala od tego to
          wiem napewno.
          R. katolicka dla własnych potrzeb stworzyła interpretacje rzeczywistości;
          sposobu powstania świata i zasad rządzących nim, sił kierujących
          postępowaniem człowieka.
          Ale zasady religijne to nieskuteczna metoda do poznania istoty "wszechrzeczy.
          W XXI wieku jest wiele metod poznawczych, a głównym przewodnikiem po tym
          powinien być własny rozum - podparty wiedzą oraz znajomością faktów .
          Historia nad wyraz dobitnie wykazała, że religia nie tylko nie chroni przed
          zbrodnią, okrucieństwem, brakiem współczucia, ale wręcz staje się wyzwolicielką
          najgorszych ludzkich cech.




          „Ateizm to świat realizmu, rozumu i wolności myśli.
          Ateizm to kultywacja humanizmu i intelektualnej uczciwości, w stopniu
          niepojmowalnym dla ludzi opętanych religią.
          Ateizm jest antytezą psychozy, tępej pokory, oraz dobrowolnej rezygnacji z
          poznania.
          Ateizm pozwala bez wstydu stwierdzić, że jesteśmy częścią i produktem natury,
          takiej jaka jest naprawdę, bez podpierania się intelektualną protezą religii,
          bowiem lepiej być inteligentnym szympansem niż bezmózgim, kandydatem na
          aniołka.”

















          • Gość: Marta i dodam coś jeszcze soczewico IP: 80.51.51.* 07.03.04, 15:21
            jestem w stanie wysunąć twierdzenie iż KK to po prostu jedna wielka sekta.
    • undyna Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 21:44
      Chociaż nie mam dziecka, to dużo myślałam na ten temat(latka lecą), wierzę, że
      żadna i każda religia ma rację, w związku z tym mam swoją (może to panteizm?).
      Jednak dziecko ochrzczę i w sposób umiarkowany wyjaśnię mu tajemnicę wiary
      katolickiej(bez ideologii), nie będę go zmuszała oczywiście. Zrobię to dlatego,
      że mieszkam w Polsce, nie z powodu strachu przed ostracyzmem, ale, że wiara
      katolicka to u nas norma i dobra odskocznia do poszukiwań. Boję się ortodoksji
      w okresie tzw. burzy młodzieńczej i buntu(znam z autopsji takie przypadki),
      wydaje mi się, że lepiej jak ludzie dokonują wyborów nie pod wpływem buntu i
      innych negatywnych emocji.:) Trochę zagmatwałam, wiem, niewiem jak to wyrazić
      precyzyjniej, mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiana.Pozdrówko
      • undyna Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 21:55
        "nie wiem" powinno być osobno:)
    • anulex Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 21:50
      Moi rodzice sa niewierzacy. Zostalam ochrzczona, mimo ze moja mama tego nie
      chciala. Babcia uzyla bardzo brzydkiego podstepu, nie bede wchodzic w
      szczegoly. Mlodsza siostra chrztu juz nie ma. Pozniej przez rok chodzilam na
      religie, ale dlatego, ze chcialam - bylam ciekawa. Po roku zrezygnowalam. Nie
      mialam komunii i mimo, ze prawie wszystkie dzieci w mojej szkole pochodzily z
      rodzin wierzacych, nie mialam z tego powodu zadnych problemow.

      Przez jakis czas bardzo zalowalam, ze nie wierze. Mialam nawet o to zal do
      rodzicow - teraz wiem, ze niesluszny.
      • Gość: .................. Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.03.04, 22:04
        Mam pytanie do tych, ktore nie wiedza czy dokonaja wlasciwego wyboru
        dla swego dziecka. Czy Wy wiecie po co zyjecie? Mysle, ze nie. Kto
        za Was ma dokonywac tego wyboru? Moze piecioletnie dziecko zadecyduje
        za Was?
        • hehe.he Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:11
          Gość portalu: .................. napisał(a):

          > Mam pytanie do tych, ktore nie wiedza czy dokonaja wlasciwego wyboru
          > dla swego dziecka. Czy Wy wiecie po co zyjecie? Mysle, ze nie. Kto
          > za Was ma dokonywac tego wyboru? Moze piecioletnie dziecko zadecyduje
          > za Was?

          popieram masz racje. nie wierze zeby dziecko samo moglo o czyms tak waznym
          decydowac. to rola rodzicow by wpoic dziecku pewne wartosci
        • anulex Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:15
          To, ze ktos sie zastanawia nad tym jak powinien postapic swiadczy o tym, ze
          jest rozsadny i rozwaza tak wazna kwestie zamiast "isc na zywiol". Przerazaja
          mnie ludzie absolutnie pewni tego, ze ich droga jest najsluszniejsza.
          • Gość: .................. Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.03.04, 22:26
            Niektorzy "rozsadni" cale zycie rozwazaja, nie potrafiac dokonac
            wyboru. Po co wiec rozwazac?
          • kociamama Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:26
            Nie rozumiem nad czym sie zastanawiac.
            Oczywiscie, ze nie uwazam, ze jedynie moja droga jest sluszna. Ale jako osoba
            niewierzaca nie majaca styku z zadna z religii dlaczego mam wybrac wlasnie
            katolicka?
            Chyba naturalne, ze wyglaszam moje wlasne poglady i bronie moich wlasnych
            przekaonan na lonie wlasnej rodziny. KOsciol katolicki ni jest dla mnie
            zachecajacy w zaden sposob, wiec naklanianie dziecka, zeby do niego nalezalo to
            pewna przewrotnosc (zeby nie powiedziec hipokryzja). Tym bardziej, ze chyba
            naklanianie do wycieczek na msze musi chyba zakladac przemilczanie wlasnych
            opinii na ten temat. (Mam mowic idz synku na msze, ale nie daj sie dotknac
            zadnemu z tych panow w czerni, bo dziwne rzeczy im chodza po glowie. A jak
            ktorys cie bedzie bral na kolana to poinformuj mnie niezwlocznie?)

            Pozdrawiam,
            Kociamama.
            • Gość: .................. Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.dialup.sprint-canada.net 06.03.04, 22:36
              Ty kocia mama wiesz po co zyjesz, a i myslec tez umiesz. Pozdrowionka
            • hehe.he Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:41
              nie chodzi o to by wybierac katolicyzm ale by nie zostawiac tak waznych kwestii
              dzieciom. trzeba je ksztaltowac
              • tomasdyg Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 23:25
                TRESOWAĆ ??? - NIE!!!
                Zdecydowanie nie jednak mówić, informować, ale wybór drogi zostawić. Tak jak i
                wielu kwestiach dotyczących życia.
            • anulex Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:56
              Pytanie ..... bylo skierowane do kobiet, ktore nie wiedza, czy dokonaly
              wlasciwego wyboru. Wiele osob nie wierzy, ale wcale nie jest przekonane o tym,
              ze robia dobrze. Sa osoby wierzace, ktore nie wiedza, czy powinny od
              malego "narzucac" religie swoim dzieciom. Sa wreszcie ludzie, ktorzy mimo ze
              sami nie wierza, nie chca odbierac swoim dzieciom "blogoslawienstwa wiary" (to
              wielki dar)- mysla, ze ich dzieciom w przyszlosci latwiej bedzie zrezygnowac z
              religii niz zaczac wierzyc. Ja nie wiem, co tu jest sluszne. Wiem tylko, ze
              raczej nie mozna potepiac kobiet majacych watpliwosci.
              • kociamama Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 23:03
                Nie potepiam. Wyrazam wlasne zdanie i zdziwienie.

                pozdrawiam,
                Kociamama.
                • kociamama Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 23:06
                  P.S. Wiara dla niewierzacych blogoslawienstwem nie jest.

                  POzdrawiam,
                  Kociamama.
                • anulex Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 07.03.04, 10:50
                  Ciesze sie, ze sie zgadzamy co do "niepotepiania" :)

                  Jesli chodzi o "blogoslawienstwo wiary" - znam ludzi, ktorzy nie wierza, a
                  chcieliby.
                  • kociamama Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 07.03.04, 21:19
                    Mysle, ze jezeli ktos wierzy w blogoslawienstwo wiary, to raczej ateista nie
                    jest. Ateista to poglad "aktywny", swiadome odrzucenie wiary w istnienie
                    boga/bogow. Swiadomosc i chec poznania stoi wyzej w hierarchii wartosci niz to,
                    ze z wiara jest lzej.

                    Pozdrawiam,
                    Kociamama.
                    • anulex Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 07.03.04, 22:25
                      Ateizm to niewiara w Boga / bostwa. Nie wiecej i nie mniej. Ktos kto jest
                      ateista dlatego, ze tak zostal wychowany, wcale nie musi chciec "poznawac" i
                      byc "swiadomym".
        • owca Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:38

          nie oczekuję, że sześcioletnie dziecko podejmie świadomie decyzję, czy chce
          uczestniczyć w życiu religijnym czy nie
          zastanawiam się tylko czy mam prawo eksperymentować serwując mu zupełnie
          nieprzewidywalne dla mnie w skutkach wychowanie bez odniesienia do rzeczy
          trancendentalnych

          znam tylko jednego człowieka, który może mi służyć jako wzór takiego wychowania,
          wydaje mi się to trochę za mało

          pozdrawiam
          owca

          _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • maika7 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:41
      >Moja znajoma uwaza sie za niewierzaca osobe, ale dzieci ochrzcila, wysyla do
      kosciola, wrecz zacheca, zeby chodzily, mowi, ze jak dorosna to same wybiora
      czy chca wierzyc czy tez nie, ona wybrala, ze nie, ale nie chce ich pozbawiac
      szansy wiary w Boga przez agnostyczne wychowanie. Co o tym sądzicie?

      Sądzę, że to jej dzieci, jej wybory, jej decyzje i nikomu nic do tego.

      >Jak wychowujecie swoje dzieci? Czy pozwalacie, a moze zachecacie nawet do
      chodzenia na religie? Sa ochrzczone?

      Jestem ateistką, mąż jest agnostykiem. Wychowywaliśmy się w katolickich
      rodzinach. Nasze dzieci nie są ochrzczone. W przedszkolu chodziły na relgię -
      bo chciały, a my nie mielismy nic przeciwko temu. W szkole podstawowej też
      zaczęły uczęszczać na lekcje religii. Syn zrezygnował w połowie drugiej klasy,
      ale poniewaz czasem religia nie była ostatnią lekcją - siedział w klasie
      jako "wolny słuchacz". Podobnie w gimnazjum. Córka chodzi na religię do
      dzisiaj - koncówka podstawówki.
      Czy zachęcamy? Nie wiem właściwie. Mówimy, że warto poznać inne spojrzenie na
      świat niż nasze. Tłumaczymy, że religia katolicka jest jedną z wielu religii,
      że ludzie sa różnorodni, różnorodne kultury, różnorodne światopoglądy.
      Tłumaczymy, że każdy z nas odnajduje swoją, prywatną ścieżkę.
      :-)
      M.
      • undyna Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:45
        Z wyjątkiem rodzaju podejścia do wiary, zgadzam się całkowicie, też mi się
        podoba ten "model wychowania".:)
      • owca Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:53

        i tu rzeczywiście daliście wolność wyboru dzieciom
        jestem pełna podziwu
        chciałabym móc pokazać swojemu synowi możliwości, drogi, którymi może pójść
        wybór zostawiając jemu
        wydaje się to proste... zobaczymy jak będzie w praktyce

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • undyna Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 06.03.04, 22:57
          Wcale nie uważam, że to jest proste i jedynie słuszne, to poprostu opcja i
          wydaje mi się najlepsza z wyłącznie mojego punktu widzenia.
    • Gość: melmire Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 06.03.04, 23:09
      Moge odpowiedziec jako dziecko osob niewierzacych.
      Niestety moi rodzice zachowali sie konformistycznie i zostalam ochrzczona - nie
      wiem jak to odkrecic. Dziecieciem bedac chodzilam z babcia do kosciola, a bedac
      w wieku ku temu odpowiednim - na religie. "Zerwalam" z kosciolem tuz przed
      komunia, co ponoc bylo tematem rozmow calego osiedla (o czym dowiedzialam sie
      wiele lat pozniej, jako dziecko mialam inne sprawy na glowie).
      Nigdy nie mialam specjalnych problemow z rowiesnikami, gorzej bymo z planem
      lekcji ktory uparcie umieszczam religie w srodku dnia, za to etyke na osmej
      godzinie!
      Moje dzieci chrzczone na pewno nie beda, chyba ze same zechca jak juz beda
      duze :)
    • Gość: Triss Merigold Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.acn.waw.pl 06.03.04, 23:48
      U mnie sprawa jest jasna. Jestem niewierząca i swoje dzieci będę wychowywać w
      światopoglądzie ateistycznym. Chrzest i komunia wykluczone, chyba, że jako
      nastolatek lub dorosły dojrzałoby do własnej decyzji na ten temat. Nie mam nic
      przeciwko lekcjom religioznawstwa przeciwko lekcjom religii - sporo. Zdrowy
      nonkonformizm przydaje się w życiu.
      • Gość: .................. Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.03.04, 00:31
        Zgadzam sie z tym, ze dziecko same powinno wybrac. Jednak ta
        kwestia dotyczy juz doroslych dzieci. W tym drugim przypadku,
        pozostawiajac sprawe niewyjasniona, poprostu umywa sie rece od
        wychowania. Najwygodniej jest zawsze powiedziec "nie wiem czy
        slusznie", czy cos w tym sensie. A Bozia po co glowke dala? Skoro
        mamusia nie wie, to zapewne i jej dziecko tez nie bedzie wiedzialo,
        bo mamie to nie bylo potrzebne czy wazne, dlaczego ma byc wazne
        niby dla niego. Zawsze byli, sa i beda ludzie obojetni w niektorych
        sprawach, szczegolnie tych dla nich malo waznych..
        • Gość: melmire Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 07.03.04, 00:58
          Dlaczego kwestia ma byc niewyjasniona? Triss mowi ze bedzie dzecko wychowywac w
          duchu ateistycznym, czyli powie mu ze wedlug niej boga nie ma. Zreszta tu nie
          chodzi o to co sie "wie", tylko o to w co sie "wierzy" :)
          • Gość: .................. Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.03.04, 01:03
            Triss ma sprawe wyjasniona. Czy slusznie, to juz zupelnie inna
            sprawa. Wg. niej slusznie i to powinno byc szanowane.
            • Gość: melmire Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 07.03.04, 01:07
              Alez ja jak najbardziej szanuje jej wybor (zwlaszcza ze sama bede wychowywac
              dzieci podobnie :)
      • hanna26 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 07.03.04, 00:58
        Wprawdzie pytanie było skierowane do rodziców niewierzących, a my z mężem
        jesteśmy wierzący, ale wypowiadam się, gdyż ja właśnie jestem dzieckiem
        niewierzących rodziów. I moja mama, podobnie jak twoja znajoma, wychowała mnie
        w wierze, mimo, że sama nie kryła się ze swoimi ateistycznymi poglądami. Nie
        miało to nic wspólnego z konformizmem (trzydzieści pięć lat temu, gdy byłam
        chrzczona, tata miał z tego powodu nieprzyjemności w pracy).
        Po prostu moja mama zawsze uważała, że wiara to dar, którego oni z tatą nie
        otrzymali. Dlatego zostałam ochrzczona, byłam u komunii, byłam prowadzona na
        religię. Nawiasem mówiąc, w przedszkolu również, tylko że wtedy religia była w
        salkach katechetycznych, a nie w szkołach czy przedszkolach.
        Teraz jestem moim rodzicom bardzo wdzięczna, za ten dar wiary, który od nich
        otrzymałam.
        To tyle.
      • Gość: maika7 Do Triss IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 11:32
        Triss, mam kilka pytań, wolałabym na priva, mogę?
        M.
        • triss_merigold6 do Maiki7: proszę, napisz na priva, odpowiem. n/tx 07.03.04, 11:49
          • Gość: maika7 napisałam :-))) IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 12:28
      • zlewozmywak1 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 10:31
        Troche nie na temat, ale jeżeli ateizm to zaprzeczenie wiary w Boga, to jak na
        gruncie jedynie rzeczy poznanych tłumaczy sie dzieciom, co to jest śmierć. One
        zadają takie pytania. Jezeli w sposób zdecydowany twierdzimy, że w boga nie
        wierzymy, to jak opisujemy, czy tez tłumaczymy rzeczy, na które nauka jeszcze
        dzis nie zna odpowiedzi. Zakładamy ze ich nie ma?? Czy tez powstaną wtedy gdy
        naukowiec pozna zasdę funkcjonowania i opisze dany byt??
        Co z ewangelią i słowami Chrystusa. Tak było, czy nie? Ma sens, czy nie?
        W co nie wierzy ateista? Dodam jescze, że katolicyzm to nie jedyna religia w
        Polsce, co wiecej cała jego wada polega na tym iż nie pokazuje czym jest
        przeżycie religijne, a odwołuje sie zbyt czesto do zwyczajów i tradycji
        starotestamentowych. Też nie poślę swojego dzieciaka na religie w szkole, ale
        nigdy nie powiedziałby mu, ze bóg nie istnieje.
        • maika7 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 11:17
          1. Śmierć to śmierć. Koniec życia.
          2. A jak wierzacy tłumaczą rzeczy, na które nauka nie zna odpowiedzi?
          Ja tłumaczę, ze nie wszystko wiem, że nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania.
          Ale chyba nie ma człowieka, który zna odpowiedzi na wszystkie pytania :-)
          3. Ewangelia i cała Biblia nie jest dla mnie "słowem Bozym" tylko jedną z
          książek, które warto przeczytać.
          4. Nie odnalazłam sie z żadnym znanym mi systemie religijnym zakładającym
          istnienie bytu "wyzszego" - jakkolwiek byłby on nazwany.

          :-)
          M.
          • zlewozmywak1 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 12:08
            maika7 napisała:

            > 1. Śmierć to śmierć. Koniec życia.
            Wiesz to, czy w to wierzysz? Paradoksalnie wierzący też mają takie przekonanie
            bardzo czesto.
            > 2. A jak wierzacy tłumaczą rzeczy, na które nauka nie zna odpowiedzi?
            > Ja tłumaczę, ze nie wszystko wiem, że nie znam odpowiedzi na wszystkie
            pytania.
            >
            > Ale chyba nie ma człowieka, który zna odpowiedzi na wszystkie pytania :-)
            To wiadomo, ale brak odpowiedzi sugeruje iż mamy dotyczynienia z jakąś
            tajemnicą, nie zależnie jak daleko siegnęłaby nasza wiedza.

            > 3. Ewangelia i cała Biblia nie jest dla mnie "słowem Bozym" tylko jedną z
            > książek, które warto przeczytać.
            Bo na pewno nim nie jest i nie powinna być nawet dla wierzącego. Tam sa jesynie
            istotne fragmenty.
            > 4. Nie odnalazłam sie z żadnym znanym mi systemie religijnym zakładającym
            > istnienie bytu "wyzszego" - jakkolwiek byłby on nazwany.

            Nie odnalazłaś się tzn, że szukałaś ? Skoro tak to nie jestes ateistka a raczej
            agnostyczką. Dla mnie bóg czy jakkolwiek go nazwać tez nie jest facetem z
            brodą.
            Szkoda, że nie odniosłaś sie do tego co powiedziałem o przeżyciach religijnych.
            To w tym jest rzecz. Kochałaś kiedys głeboko?? Czułas sie częscia
            wszechświata?? To w tym jest właśnie bóg, czy jakkolwiek go nazwiesz. Ale
            racja, ze szkolnych lekcji religii maje dziecko wcale nie musi sie tego
            dowiedzieć


            • Gość: maika7 Do zlewozmywak1 IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.04, 14:01
              >Wiesz to, czy w to wierzysz? Paradoksalnie wierzący też mają takie przekonanie
              bardzo czesto.

              Nie udowodnię ani zycia po śmierci, ani braku życia po śmierci.

              >To wiadomo, ale brak odpowiedzi sugeruje iż mamy dotyczynienia z jakąś
              tajemnicą, nie zależnie jak daleko siegnęłaby nasza wiedza.

              No dobrze, ale co z tego wynika? Tajemnica kiedys może być wyjaśniona, tak, jak
              juz wiele powyjaśniano. Z tajemnicami ciekawiej, ale jak mają się do Boga???

              >Bo na pewno nim nie jest i nie powinna być nawet dla wierzącego. Tam sa
              jesynie istotne fragmenty.

              Nie wnikam czym powinna byc dla wierzacego, wiem czym jest dla mnie.

              >Nie odnalazłaś się tzn, że szukałaś ? Skoro tak to nie jestes ateistka a
              raczej agnostyczką. Dla mnie bóg czy jakkolwiek go nazwać tez nie jest facetem
              z brodą.

              Skoro szukałam i znalazłam się w zaprzeczeniu istnienia Boga to jestem
              ateistką. Jeśli szukanie mnie nie interesuje, bo zakładam, że to co nie poddaje
              się poznaniu empirycznemu mnie nie interesuje to byłabym agnostyczką. Tak
              rozumiem różnicę poniędzy tymi pojęciami :-)
              "Mój" Bóg z czasów, gdy chodziłam na religię i wierzyłam w jego istnienie też
              nie był facetem z brodą :-)))

              >Szkoda, że nie odniosłaś sie do tego co powiedziałem o przeżyciach
              religijnych. To w tym jest rzecz. Kochałaś kiedys głeboko?? Czułas sie częscia
              wszechświata?? To w tym jest właśnie bóg, czy jakkolwiek go nazwiesz. Ale
              racja, ze szkolnych lekcji religii maje dziecko wcale nie musi sie tego
              dowiedzieć

              Nie odniosłam sie do przeżyć religijnych bo nie bardzo wiem, czy rozumiemy to
              samo pod tym pojeciem :-)
              Kocham - czy głęgoko??? Kocham i już - nie zastanawiam sie czy na głębokość
              Rowu Mariańskiego czy stąd do księżyca, czy jeszcze bardziej?
              Czuję się częścią Wszechświata. Noszę w sobie pierwiastki "Matki Ziemi". Być
              może w moim DNA są atomy węgla pierwszych organizmów żywych :-)
              Ale jak to sie ma do Boga rozumianego jako coś świadomego?

              Jak chcesz jeszcze na ten temat ze mną pogadac to zapraszam na priva, bo nie
              uwielbiam długich rozmów na forum :-))
              M.
    • liloom Panteizm? 07.03.04, 09:00
      Reniu, ja akurat moglabym napisac raczej tak jak Undyna, co mnie zreszta
      zainteresowalo, bo pierwszy raz ktos pisze to co ja mysle, nie jestem wiec
      zupelnie niewierzaca jak i nie niewierzaca hm;)
      A teraz do wychowania - moja corka tez zostala ochrzczona i miala tez jak wiesz
      I komunie (2 razy huehue ale to juz osobny rozdzial) - bo chce zeby poznala te
      droge zanim ja odrzuci (a wcale nie musi). Nie moze czegos wybrac skoro nie
      zna, prawda? Robie wiec troche jak Twoja znajoma, bo uwazam ze idea jest
      piekna, calkiem bez idei chyba sie nie da... Moze Twoja znajoma nie jest
      calkiem niewierzaca. Moze jest troche inaczej?
      • lola211 Re: Panteizm? 07.03.04, 09:59
        Mysle, ze najwiekszy dylemat mają te osoby, ktore nie moga zakwalifikowac sie
        ani do grona ateistów ani do grona katolików.W Boga wierza, chocby dlatego, ze
        sami jako dzieci uczeszczali na religie i tam im wpojono, ze istnieje istota
        wyzsza- nie tak łatwo od tego sie uwolnic, zanegowac to wszystko, czym
        nasiakalismy od małego.Nie zgadzaja sie natomiast na cały ten porzadek ziemski,
        poukładany przez ludzi- hierarchie koscielna, na ich manipulacje.Sakramenty
        swiete niewiele mają wspolnego z wymiarem duchowym, to szopki.
        Religia ma o tyle dobry wpływ na dzieci, ze pozwala na trzymanie je w ryzach-
        groźba popełnienia grzechu to dla dziecka naprawde powazny hamulec do zachowan
        sprzecznych z normami.
        Z tego co obserwuje,w wiekszosci przypadków dorosli "zapisuja " dzieci do
        Koscioła bez wewnetrznego przekonania, dla swietego spokoju, po to, by dzieci
        nie mialy przechlapane wsród rówiesników.Z prawdziwa wiara nie ma to nic
        wspólnego, dla mnie to nie do przyjecia.Albo wierzysz i wychowujesz dziecko na
        codzien zgodnie z zasadami Koscioła, albo dajesz sobie spokój.A
        uwierzyc, "nawrócic sie " mozna w kazdym wieku, mysle, ze wiara nabyta przez
        istote, która juz potrafi myslec na pewno jest głebsza, prawdziwsza od tej
        wtłoczonej w mózg dziecka, ktore przeciez nie ma argumentów przeciw temu, czym
        je na religii "faszeruja".
        • Gość: maika7 do lola211 IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 11:53
          >Mysle, ze najwiekszy dylemat mają te osoby, ktore nie moga zakwalifikowac sie
          ani do grona ateistów ani do grona katolików.

          Dylemat dotyczący czego??

          >Religia ma o tyle dobry wpływ na dzieci, ze pozwala na trzymanie je w ryzach-
          groźba popełnienia grzechu to dla dziecka naprawde powazny hamulec do zachowan
          sprzecznych z normami.

          To nie takie proste :-) A co to znaczy "trzymanie dzieci w ryzach"??

          >Z tego co obserwuje,w wiekszosci przypadków dorosli "zapisuja " dzieci do
          Koscioła bez wewnetrznego przekonania, dla swietego spokoju, po to, by dzieci
          nie mialy przechlapane wsród rówiesników.

          Piszesz o dorosłych wierzących czy niewierzących? Moje dzieci poszły na lekcje
          religii jako te "inne". Katechetka była poinformowana o tym, że dzieci nie są
          ochrzczone. Nie brały więc czynnego udziału np. w modlitwach. Syn bardzo
          wczesnie zrezygnował z lekcji religii i teraz (16 lat o określa się jako
          ateista), córka, która do tej pory chodzi na religię określa się jako wierząca.
          Ma 13 lat. Jaka jest granica według Ciebie, od której dziecko może decydować o
          swoim światopoglądzie?? Czy nie jest to droga kształtująca się od początku??

          >Z prawdziwa wiara nie ma to nic wspólnego, dla mnie to nie do przyjecia.Albo
          wierzysz i wychowujesz dziecko na codzien zgodnie z zasadami Koscioła, albo
          dajesz sobie spokój.

          Co to znaczy dajesz sobie spokój? Zabraniasz mu modlić się, bo jesteś ateistką?
          Zabraniasz chodzić do kościoła, bo według Ciebie to nie ma sensu? Jak
          uzasadniasz zakaz siedzenia na lekcjach religii?

          >A uwierzyc, "nawrócic sie " mozna w kazdym wieku, mysle, ze wiara nabyta przez
          istote, która juz potrafi myslec na pewno jest głebsza, prawdziwsza od tej
          wtłoczonej w mózg dziecka, ktore przeciez nie ma argumentów przeciw temu, czym
          je na religii "faszeruja".

          Co to znaczy "istota, która juz potrafi myśleć"???? Kto ocenia czy juz się
          myśli, czy jeszcze nie? Skąd możemy wiedzeć cokolwiek o głębokości i
          prawdziwości wiary drugiego człowieka?

          M.

          • lola211 Re: do lola211 07.03.04, 21:06
            > Dylemat dotyczący czego??
            Posyłania dziecka na religie i zdecydowaniu o przyjeciu przez nie sakramentów
            chrztu, komunii sw., czyli wpisania go na liste chrzescijan.

            A co to znaczy "trzymanie dzieci w ryzach"??
            Nakazy religijne powstrzymuja dzieci przed zachowaniami niewłasciwymi z punktu
            widzenia rodziców, pozwalaja je ujarzmic- przynajmnije ja pamietam, ze poczucie
            popełnienia grzechu skutecznie powstrzymywało mnie przed tak niecnym
            zachowaniem jak kłamanie, wagarowanie, potem zbyt wczesne wspólzycie(!),jednym
            slowem bylam bardzo grzecznym dzieckiem, bo za nic nie chcialam zgrzeszyc,
            takie ciele na niedziele.Religia skutecznie zabezpieczyła mnie przed zejsciem
            na zła droge, ale jednoczesnie była paralizującym straszakiem.

            > Piszesz o dorosłych wierzących czy niewierzących
            Pisze o osobach, ktore nie sa ateistami, jak ich zapytac, to powiedza, ze Bóg
            jest, a zatem w niego wierza, ale do koscioła nie chadzaja, a czy sie modla to
            nie wiem, w kazdym razie nie demonstruja w zaden sposób tej wiary.

            Co to znaczy dajesz sobie spokój? Zabraniasz mu modlić się, bo jesteś ateistką?

            Niczego nie zabraniam.Poczekam na rozwój wypadków i jesli córka zechce
            uczeszczac na religie to ma moja zgode.Ale sama pchac jej tam nie zamierzam.

            > Co to znaczy "istota, która juz potrafi myśleć"????
            Do istot tych nie zaliczam ani niemowlat ani małych dzieci.One sa bezbronne
            wobec indoktrynacji dlatego, ze nie sa w stanie pojac w ogóle zjawiska Boga,
            wiary.
            • maika7 Re: do lola211 08.03.04, 11:18
              >Nakazy religijne powstrzymuja dzieci przed zachowaniami niewłasciwymi z punktu
              widzenia rodziców, pozwalaja je ujarzmic....

              Może tak być. Mnie chyba religia nie zabezpieczyła :-), choć pomijając mój
              ateizm, chyba nie zeszłam na "złą drogę".
              Według mnie trochę przeceniasz wpływ nakazów religijnych na zachowanie dzieci -
              to tak z obserwacji kolegów i koleżanek moich dzieci - mogę też
              mieć "nieobiektywne widzenie problemu"

              >Pisze o osobach, ktore nie sa ateistami, jak ich zapytac, to powiedza, ze Bóg
              jest, a zatem w niego wierza, ale do koscioła nie chadzaja, a czy sie modla to
              nie wiem, w kazdym razie nie demonstruja w zaden sposób tej wiary.

              Może po prostu chcą mieć jak najmniej wspólnego z kościołem jako instytucją. To
              ma się nijak do wiary w istnienie Boga.

              >Do istot tych nie zaliczam ani niemowlat ani małych dzieci.One sa bezbronne
              wobec indoktrynacji dlatego, ze nie sa w stanie pojac w ogóle zjawiska Boga,
              wiary.

              A pojmują zjawisko niewiary?

              M.

    • Gość: grrrrw Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: 80.51.242.* 07.03.04, 11:37
      Jak ktos niewierzacy, a wiare przed dzieckiem udaje to jest to zakłamanie i
      dziecko zorientuje sie szybko. I poniesie koszty. Odradzam.
      Ale co innego przekazanie wiary, a co innego wychowanie religijne w ramach
      konkretnego wyznania.
      Tutaj ono dokonuje sie w jakiejs wspólnocie pozarodzinnej i moze do wiary
      doprowadzic. Rozumiem rodziców, którzy majac małą wiarę a nawet wcale dziecku
      wychowanie religijne zapewniają. Ostatecznie nigdzie nie jest powiedziane ze do
      wychowania religijnego i sakramentów (które i tak dawane sa jakby awansem)maja
      prawo tylko dzieci rodziców wierzacych. Ani nie ma kryterium uceny stanu wiary,
      ani nikt nie ma prawa tego oceniac.
    • Gość: kicia2000 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.toya.net.pl 07.03.04, 13:00
      Nie mam jeszcze dzieci, ale uważam, tak jak i mój ojciec, ze nie wolno niczego
      zabraniac, ani narzucac. Nalezy zapoznac ze wszystkimi religiami, uwypuklic
      podobienstwa i roznice. Ale dopiero okolo 11-12 roku zycia, ew. gdy dziecko
      jest wystardzająco dojrzałe aby to zrozumiec.

      Przepraszam jesli kogos uraze, ale dla nie religijne wychowywanie to zwyczajne
      pranie mózgu.
    • undyna Do Reniatoja 07.03.04, 13:38
      I co ty na to wszystko napiszesz?
      PS. Uważam, że nic złego nie ma w chrzcie, nawet jeśli się nie wierzy, albo
      wierzy po swojemu, akt chrztu ma bardzo piękną symbolikę, dla mnie odpuszczenie
      grzechu pierworodnego jest jak odcięcie się od świata zwierząt i zwierzęcych
      instynktów, chrzest w sposób symboliczny nadaje nam człowieczeństwo, w każdej
      religii jest taki moment mniej lub bardziej bolesny np. obrzezanie, co nie
      znaczy, że człowiek nie ochrzczony jest tylko zwierzęciem, a ochrzczony nim nie
      jest:). Sprawa nauki religii jest dużo bardziej dla mnie skomplikowana, zależy
      jak prowadzona, ja swoje lekcje religii z najmłodszych lat pamiętam jako
      horror, zresztą z powodu mojego temperamentu nie ukończyłam edukacji (ksiądz
      mnie wyprowadzał permanentnie z równowagi, a ja jego).Pozdrówko.
      Reniatoja odezwij się, jestem ciekawa twoich komentarzy.:)
      • undyna poprawka, do Reniatoja i nie tylko do niej:) 07.03.04, 13:41

        • reniatoja Odpowiadam 07.03.04, 18:22
          Przepraszam,z e dopiero teraz.

          Dziekuje, za zainteresowanie tematem wszystkim, ktorzy sie wypowiedzieli

          Co odpowiem - postawa mojej kolezanki, ktora opisalam w pierwszym poscie,
          bardzo mi sie podoba, moim zdaniem swiadczy o duzym szacunku do religii
          chrzescijanskiej, konkretnie katolickiej. Ktos pyta tutaj dlaczego posyla te
          dzieci do kosciola katolickiego, a nie zapewnia kontaktu ze wszystkimi
          mozliwymi religiami, no coz, mysle, ze po prostu jako,, ze sama wyszla z
          rodziny katolickiej, to moze do niej ma sentyment, czy jakies przekonanie mimo
          wsyzstko.

          Ciesze sie, ze sa na tym forum osoby, ktore przyznaja, ze wychowuja dziecko w
          podobnym, jak mopja kolezanka duchu (hehe, czy zauwazyliscie, ze "moja
          kolezanka" to moje ulubione haslo, kiedy opisuje jakas sytuacje z zycia? Ilez
          ja mam tych koelzanek :))))))

          Moja refleksja natomiast jest jeszcze inna, mianowicie, jak duzo osob tutaj
          deklaruje swoj ateizm. zastanawiam sie, skad bierze sie ten coraz wiekszy brak
          wiary w jakiegokolwiek Boga. Mysle, ze 100 lat temu nikt tak otwarcie nie
          napisalby, ze nie wierzy. Ciekawe dlaczego teraz jest inaczej - czy to kwestia
          wiekszej wolnosci slowa, czy moda, czy faktycznie ludzie coraz mniej wierza, a
          coraz bardziej biara zycie w swoje rece, niejako sami staja sie dla siebie
          bogami, sami ustalaja sobie normy.
          • Gość: melmire Re: Odpowiadam IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 07.03.04, 18:36
            reniatoja napisała:
            Moja refleksja natomiast jest jeszcze inna, mianowicie, jak duzo osob tutaj
            > deklaruje swoj ateizm. zastanawiam sie, skad bierze sie ten coraz wiekszy brak
            >
            > wiary w jakiegokolwiek Boga. Mysle, ze 100 lat temu nikt tak otwarcie nie
            > napisalby, ze nie wierzy. Ciekawe dlaczego teraz jest inaczej - czy to
            kwestia
            > wiekszej wolnosci slowa, czy moda, czy faktycznie ludzie coraz mniej wierza,
            a
            > coraz bardziej biara zycie w swoje rece, niejako sami staja sie dla siebie
            > bogami, sami ustalaja sobie normy


            Mysle ze ludzie sa bardziej sklonni do refleksji i zastanowienia sie czy wierza
            naprawde czy "z przyzwyczajenia". A i wolnosc slowa jest wieksza, zwlaszcza w
            necie :)
            Jako ateistka sama sobie norm nie ustanawiam, ani tym bardziej nie jestem moim
            bogiem (?). Istnieje cos takiego jak normy spoleczne i zwyczajna szara
            przyzwoitosc. Wole dziecku wyjasnic ze nie wolno krasc bo to krzywdzi osobe
            okradana, niz straszyc kara boska :)
            • Gość: jendza Re: Odpowiadam IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.03.04, 11:33

              Gość portalu: melmire napisał(a):


              Wole dziecku wyjasnic ze nie wolno krasc bo to krzywdzi osobe
              > okradana,

              I to jest wlasnie kwintesencja chrzescijanstwa, Droga Melmire...,
              nie zas 'straszenie kara boska'...

              pozdrawiam:)
              j.
    • Gość: twojemiasto Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.03.04, 18:10
      jak dlamnie to lepsze takie zachowanie... ostatnio wlasnie moj facet doszedl do
      tego ze jest niewierzacy przez swoich rodzicow ze jego tego nie nauczyli i
      swoja droga troche zaluje... mysle ze trzeba pokazac cos aby dziecko moglo
      wyrazic swoj poglad... nie nalezy odcinac a moze kiedys beda chcialy byc
      katolikami i trzeba im dac na to szanse
      • Gość: melmire Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 07.03.04, 18:20
        A moze beda chcialy byc Krisznowcami? Tez wypadaloby dac im szanse :D
      • lola211 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 07.03.04, 21:17
        A co stoi na przeszkodzie, by twój chłopak stał sie zarliwym chrzescijaninem?
        W tym wieku nie potrafi juz uwierzyc? Prawda jest, ze wierzacym zyje sie
        łatwiej, bo maja nadzieje, niewierzacy pozbawieni sa złudzen co do zycia po
        smierci.To bolesne.
        • Gość: baba Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.acn.waw.pl 08.03.04, 08:26

          Zawsze takie opinie jak loli zmuszaja mnie do uswiadomienia sobie, ze wiara
          jest laska.
          Juz niejeden raz slyszalam od osoby niewierzacej, ze wierzacy maja w zyciu
          lzej.Logiczne byloby, zeby osoba tak twierdzaca tez sie o wiare "postarala".
          A tu nie jest to takie proste.

          Zgadzam sie z tym, choc czasem maja gorzej (dylematy moralne na tym swiecie,
          ale przyzwoici niewierzacy tez je maja), czasem trudno okrucienstwo swiata
          pogodzic z wizerunkiem Boga- dobrego Ojca.

          Pzdr
          • Gość: melmire Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 08.03.04, 08:36
            Czy ja wiem czy maja lepiej? Biorac pod uwage wysokosc boskich/koscielnych
            wymagan maja szanse na 90% wyladowac jak nie w piekle to w czysccu, podczas gdy
            ja spokojnie rozplyne sie w niebycia :D
            • lola211 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 09:10
              Mysle, ze lzej im jest w obliczu tragedii, wierzacy to sobie wytłumaczy planem
              Boga, podczas gdy niewierzący bedzie widzial tylko bezsens tego co go spotkalo
              i ciezej bedzie mu sie z tym pogodzic.
              • Gość: melmire Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 08.03.04, 09:39
                Jestes pewna ze wierzacemu jest duzo latwiej pogodzic sie z utrata np. calej
                rodziny w wypadku niz niewierzacemu? Ja tam mam za malo Hioba w sobie, jak bym
                dorwala typa ktory ma plany zakladajace dreczenie ludzi.........
                • lola211 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 09:49
                  Mysle, ze łatwiej jest sie pogodzic z mysla, ze ta rodzina zmienila tylko
                  miejsce zamieszkania, niz ze na amen ich nie ma i juz sie rodzina w komplecie
                  nigdy nie spotka.Zal z pewnoscia jest taki sam bez wzgledu na podejscie do
                  wiary, ale pogodzic sie z tym jest latwiej.Zreszta z wypowiedzi osób wierzacych
                  wypływa zrozumienie dla planów boskich- cierpienie takze jest po cos, chocby po
                  to by zyjacy dostrzegli sens tego co w zyciu wazne.


                  • Gość: melmire Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 08.03.04, 09:53
                    Moze po czesci dlatego nie jestem wierzaca - takie podejscie do sprawy jest mi
                    calkowicie obce :/ Nie wyobrazam sobie jak fakt ze np.moja corka zostala
                    zgwalcona przez bande pijanych typow moze byc planem boskim i pomagac zrozumiec
                    co w zyciu jest wazne.
            • zlewozmywak1 Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 10.03.04, 11:50
              Skad wiesz , ze spokojnie??? Tym własnie wyznaniem dałaś wyraz swojej wiary w
              Spokojny Niebyt. Jak dla mnie- wierzącego- Spokojny Niebyt też jest super
              perspektywą. Kazdy by tak chciał.
    • Gość: Triss Merigold W kwestii deklarowania ateizmu IP: *.acn.waw.pl 08.03.04, 09:59
      Nie wiem jak inni ale część mojej rodziny jest niewierząca od 3 pokoleń. To nie
      kwestia łatwości przyznawania się, bo jako dziecko łatwo nie miałam. Na
      koloniach wielokrotnie byłam jedyną dziewczynką nie klękającą wieczorem do
      pacierza, jedyną z klasy niechodzącą na religię, bez komunii. Pytania,
      wyśmiewanie, próby uczenia modlitw prze "życzliwe wychowawczynie" ubolewające
      nad dzieckiem bezbożnych rodziców, straszenie piekłem. Moja Mama w dzieciństwie
      przeszła przez to samo. Siostra - również.
      Na szczęście im byliśmy starsi tym sprawy religii i cudzego braku wiary były
      moim rówieśnikom coraz bardziej obojętne. W liceum to nie miało już żadnego
      znaczenia.
      W tym kraju łatwiej zaakceptować ludziom dorosłą osobę, która deklaruje
      brak/utratę wiary niż dziecko, które mówi głośno, że nie wierzy i nie chodzi do
      kościoła. Dotąd (rzadko wprawdzie) zdarza mi się słyszeć pytania "Jak to - nie
      wierzysz? To w co wierzysz?. Wtedy mam szczerą ochotę pytającego mocno uderzyć.
      • Gość: melmire Re: W kwestii deklarowania ateizmu IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 08.03.04, 10:05
        Ja odpowiadam ze wierze w krasnoludki i ze mleko im wieczorem zostawiam :D
      • finlandia30 Re: W kwestii deklarowania ateizmu 08.03.04, 15:19
        Triss prosze cię... Przecież ta cała wasza deklaracja ateizmu to przyznanie sie
        do tego iż jesteśmy sprawnie funkcjonujacymi maszynami wysyłajacymi do siebi
        dyskretne podprogowe sygnały powodujace okreslone iluzje w podobnych nam
        maszynach. Czy to co sie ostatnio dzieje w twoim zyciu nie powoduje u ciebie
        refleksji. Na jakiej więc zasadzie miałaś głęboki kontakt ze swoja mamą. Kogo w
        niej widziałaś, co czułaś?? Jakim sposobem przechodzisz do porzadku dziennego
        kontaktach z ludźmi wiedząc iż są dziełem przypadku . Wierzysz w to że twój
        chłop który spłodził wasze dziecko jest jego kreatorem. Na prawdę tak
        myslisz???
    • default Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 10:05
      Moja córka została ochrzczona, miała religię w przedszkolu i potem w szkole,
      poszła do Komunii, chodziła do kościoła - wszystko z inicjatywy dziadków (moich
      rodziców), ja się do tego po prostu nie wtrącałam. Ani jej nie namawiałam, ani
      nie zniechęcałam. Stopniowo zapał religijny jej mijał, pod koniec podstawówki
      przestała chodzić na religię, do kościoła i tak się to "rozeszło po
      kościach".... Na pewno fakt, że ja jestem niewierząca miał na to duży wpływ,
      nie miała przykładu w domu.
    • doswiadczony Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 10:12
      Ja jestem niewierzący, ale nie mam nic przeciwko temu aby moje dzieci chodziły
      na zajęcia z religii. Oczywiście doskonale wiedzą, że Kościół i wiara w boga,
      to dwie całkowicie różne rzeczy. Lekcje religii, to lekcje na których omawiana
      jest etyka chrześcijańska. Przekazanie dzieciom przesłania jakie płynie z "10
      przykazań" na pewno im nie zaszkodzi, bo są one "uniwersalne". Gorzej byłoby
      gdyby pani katechetka próbowała wychowywać moje dziecko, sprawdzając obecność
      na mszach, karcąć je przy całej klasie za to , że ja jestem niewierzący itp. A
      takie rzeczy się zdarzają...

      pozdro
      • Gość: Bilala Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.uz.zgora.pl 08.03.04, 12:53
        Nie bardzo rozumiem osoby, które deklarują sie jako niewierzące, a swoje dzieci
        chrzczą, posyłają na religię itp. W ten sposób w dzieciach powstaje chyba
        jakieś rozdwojenie jaźni, a ich późniejszy "wolny wybór" (którego możliwość się
        im rzekomo pozostawia) nie będzie już w żaden sposób wolny.
        Zostałam wychowana w podobnym stylu - rodzina nie brała udziału w praktykach
        religijnych, rodzice nie brali ślubu kościelnego, ale nas chrzczono i posyłano
        na religię oraz do I Komunii. Zrezygnowałam z tego w liceum, wcześniej
        przeżywając okropne rozterki na temat, że rodzina pójdzie na pewno do piekła
        (gorąco się modliłam o ich nawrócenie). Swoich dzieci nie chrzciłam. Ponieważ
        kultura europejska oparta jest w dużym stopniu na chrześcijaństwie i żyjemy w
        kraju głównie katolickim - uznałam, że dzieci powinny być zaznajomione z
        podstawami tej religii (a trochę i innych). Opowiadaliśmy im i czytaliśmy różne
        historie ze Starego i Nowego Testamentu, zapoznaliśmy z zasadami wiary (nie
        ośmieszając ich, ale zaznaczając punkty, w których się z nimi zgadzamy lub
        nie). Myślę, że osoba bez żadnego pojęcia na te tematy nie jest w stanie
        zrozumieć nie tylko ludzi naokoło siebie (w większości wierzących), ale także
        literatury i sztuki, pełnych odniesień religijnych. Nie zamykaliśmy im
        możliwości wyboru - ale tę możliwość zostawiliśmy na czas, kiedy dziecko jest
        już dostatecznie dojrzałe, aby móc o sobie w pełni samodzielnie decydować, a
        nie kieruje się wyłącznie tym, że koleżanki i koledzy mają komunię, to ja też
        chcę... Obecnie wnuczęta są podobnie wychowywane.
        • doswiadczony Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 15:35
          > Nie bardzo rozumiem osoby, które deklarują sie jako niewierzące, a swoje
          > dzieci chrzczą, posyłają na religię itp. W ten sposób w dzieciach powstaje
          > chyba jakieś rozdwojenie jaźni, a ich późniejszy "wolny wybór" (którego
          > możliwość się im rzekomo pozostawia) nie będzie już w żaden sposób wolny.

          Kiedy czteroletnie dziecko pyta Cię : Czy istnieje Bóg ? Masz do wyboru dwie
          możliwości. Jeśli powiesz : nie - musisz dac mu jakąś alternatywę. Ateizm i
          materialistyczne podejście do życia są na pewno trudne do zrozumienia dla
          małego dziecka. Muisisz mu wtedy wyjaśnić np. co sie dzieje z babcią, która
          umarła, kto to jest ksiądz, po co ludzie chodzą w niedzielę do kościoła. Jestem
          ateistą, ale nie miałbym sumienia wyjaśniać tego czteroletniemu dziecku tak jak
          ja to rozumiem. Miniejszym złem jest według mnie kłamstwo ( dla mnie
          oczywiście ) i opowiadanie o Bogu, niebie, aniołkach jak ładnej bajki, która
          odpowiada w prosty sposób na wiele jego pytań. Dziecko ma odpowiedź na swoje
          pytania a przy okazji nie odczuwa alienacji z grupy swoich rówieśników. Myślę .
          że jest to o wiele zdrowsze dla niego niż "udoroślanie" go na siłe. A ponieważ
          nie wiąże się z tym żaden fanatyzm, rytualizm... to dziecko nie
          jest "wytresowane" do wiary. Będzie mieć wolny wybór kiedy będzie starsze.

          pozdro


          pozdro
          • kini Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 08.03.04, 16:05
            NIGDY W ŻYCIU nie okłamywałabym dziecka w ten sposób.
            • Gość: Bilala Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.uz.zgora.pl 09.03.04, 14:18
              Doświadczony okłamywałby czteroletnie dziecko, a co powiedziałby później
              sześcio-, ośmio-, dziesięcioletniemu? Migałby się, że wcale tak nie mówił, że
              dziecko chyba coś źle zrozumiało?
              Na pytanie "Czy jest Bóg?" dziecku czteroletniemu w ogóle nie ma potrzeby
              odpowiadać, bo dzieci czteroletnie takich pytań nie zadają. Dzieci czteroletnie
              pytają najwyżej: "A dlaczego babcia chodzi do kościółka, a my nie?" albo "A
              dlaczego Kasia w przedszkolu ma religię, a ja wtedy z panią kucharką bawię się
              w kuchni?", albo "A dlaczego Tomek powiedział, że ja pójdę do piekła i mnie
              będą diabły smażyć?", albo "A czy jak babcia umarła, to poszła do nieba i kiedy
              znowu przyjdzie do mnie?" Są to pytanie najczęściej oparte na posłyszanych tu i
              ówdzie szczątkowych wiadomościach religijnych. Odpowiedzieć na nie z pozycji
              osoby niewierzącej wcale nie jest trudno. My odpowiadaliśmy mniej więcej
              tak: "Niektórzy ludzie myślą, że wszystkim rządzi Bóg - Bozia - Pan Jezus (w
              zależności od tego, o co dziecko pyta), ale ja i tata myślimy, że to nieprawda,
              że oni się mylą"; "niektórzy myślą, że ludzie, którzy umarli, idą do nieba, ale
              my myślimy, że tak wcale nie jest i że chyba nigdy już babci nie zobaczymy i
              dlatego jest nam tak smutno i płaczemy, dobrze, że chociaż mamy jej
              zdjęcia"; "jak ci Tomek jeszcze raz powie, że pójdziesz do piekła, to mu
              powiedz, że sam tam pójdzie! Jakie piekło? Co on wymyśla?"
              Oczywiście starsze dzieci muszą już dostać bardziej istotne informacje, ale w
              gruncie rzeczy wciąż są to te same informacje: Ja i tata nie wierzymy, inni
              wierzą, ale to ich sprawa. Przypuszczam, że w podobnej sytuacji są rodzice
              innowierców będących w ogromnej mniejszości wśród katolickiego otoczenia: czy
              mają dla przyjemności dziecka (żeby nie było "inne") wbrew własnym przekonaniom
              potwierdzać mu zasłyszane wiadomości religijne, jeśli nie są zgodne z ich
              wyznaniem, posyłać je na religię obcego im wyznania, do komunii ("bo ona chce
              mieć też taką sukienkę jak koleżanki") itd.?
              • Gość: baba Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.acn.waw.pl 09.03.04, 14:26

                Wiesz, za zadne skarby nie chcialabym byc niewierzaca...
                To okropne- ten przyklad z babcia...
                Nie moge sobie wyobrazic, ze mialbym mojej Babci juz nigdy nie spotkac.
                Brak wiary okropnie smutny jest uwazam.
                Pozatym, chyba nie bylabym w stanie trzymac pionu moralnego (nie krasc, nie
                klamac, nie kombinowac) tylko w imie wartosci wyzszych dochowych dla samych
                wartosci wyzszych duchowych.
                Takim slabiutkim i przyziemnym jestem czlowiekiem.
                Tym bardziej podziwiam niewierzacych, ktorzy maja kregoslup.
                Pzdr
              • doswiadczony Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 09.03.04, 17:00
                > Doświadczony okłamywałby czteroletnie dziecko, a co powiedziałby później
                > sześcio-, ośmio-, dziesięcioletniemu? Migałby się, że wcale tak nie mówił, że
                > dziecko chyba coś źle zrozumiało?

                Jak Wy strasznie powaznie podchodzicie do sprawy...
                Czepiacie się slowa "klamstwo", choć użylem go w innym sensie, niz mi to
                przypisujecie. Jesli malym dzieciom urządza się spotkanie ze Św. Mikolajem, to
                to jest klamstwo ??? I czy ktokolwiek ma dylemat, że kiedyś będzie musial
                powiedzieć dziecku, że Św. Mikolaj nie istnieje ??? To przychodzi samo i chyba
                nikt nie ma pretensji do rodziców, że kazali mu w to wierzyć. Ja przynajmniej
                nie mam. Za to mam wspaniale wspomnienia, a takie rzeczy jak Wigilia
                czy "mikolaj" tworzyly cudowny klimat. I dziekuje rodzicom za to, ze choc w
                kosciele byli pare razy w życiu, nie wychowywali mnie "bez klamstwa"...


                pozdrawiam
                • kini Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 10.03.04, 08:19
                  Co innego bajki, a co innego religia czy wiara. Ja św. Mikołaja zaliczam raczej
                  do postaci bardziej "bajkowych", natomiast Jezusa już nie. Starałabym się
                  dziecko traktować poważnie.
                  • doswiadczony Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 10.03.04, 09:35
                    A jeśli dla mnie to to samo ???
                    • kini Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie 10.03.04, 09:41
                      To twoja sprawa! :)
                      Ja jestem raczej niewierząca i nie mogłabym dziecku czegoś wmawiać, i to
                      jeszcze wbrew swoim przekonaniom. Bo potem dziecko może mieć do mnie żal. Ja na
                      przykład mam do dzisiaj żal do rodziców za pewne kłamstwa. I za hipokryzję.
                      • Gość: kl Re: Do niewierzacych rodzicow pytanie IP: *.net 10.03.04, 12:21
                        Moja rodzina jest tez od trzech pokoleń niewierząca.Męża wprost przeciwnie,brat
                        jest nawet księdzem.Dzieci wierzą i jestem z tego zadowolona.Religia bardzo
                        pomogła synowi w pewnym nieszczęściu i jego skutkach (nie dał rady psycholog
                        itp)i dalej pomaga.I nie piszcie,że dziecko wychowane bez religii(np.ja) ma
                        potem wolny wybór.Łatwiej by mi było uwierzyć w UFO,niż w jakiegokolwiek
                        boga.Takich nawróceń w porównaniu z utratą wiary jest niesłychanie mało.
    • Gość: mick A my jesteśmy wierzący IP: *.pke.pl 11.03.04, 13:43
      Jesteśmy przekonani, że to chrześcijaństwo w wersji katolickiej przechowuje w
      sobie pełnię Objawienia Bożego. Staramy się żyć zgodnie z nauką Boga i Jego
      Kościoła. Wszelkie niedostatki Kościoła mają dla nas drugorzędne znaczenie,
      skoro - jak wierzymy - to sam Bóg go powołał do istnienia i go prowadzi.
      Kochamy Boga i ufamy Mu, więc kochamy też Kościół i ufamy mu.
      Te nasze przekonania będziemy przekazywać naszym dzieciom, pamiętając o tym, że
      osobisty przykład jest równie ważny jak słowne pouczenie. Nie będziemy im wiary
      narzucać, będziemy jej uczyć. Jeśli ją kiedyś odrzucą, uszanujemy to. Znając
      jednak najlepszą w naszym pojęciu drogę życia naturalne jest, że chcemy właśnie
      na niej nasze dzieci postawić, by oszczędzić im trudów i ryzyka poszukiwań. Bo
      wiemy, jak dobrze jest odnaleźć i spełniać swoje powołanie już od młodości,
      zamiast dopiero na emeryturze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka