Dodaj do ulubionych

A jeśli nie zachwyca?

IP: 172.20.6.* 13.03.04, 09:57
Sztuka nowoczesna zamknieta na samej sobie w Polsce istnieje po
to, zeby konsumowac srodki panstwowe przeznaczone na kulture,
jak rowniez zadowalac ambicje krytykow Sztuki. W swiecie do tej
mieszanki mozna by dolaczyc korzysci wyplywajace z taniego
kupowania byle czego od mlodych-gniewnych i sprzedawania tej
papki z duzym zyskiem snobom po uprzedniemu nadaniu temu rangi
zjawiska kulturalnego.
Obserwuj wątek
    • titus_flavius problem sztuki nowoczesnej 13.03.04, 10:29
      Chaire,
      przez wieki sztuka była sposobem komunikacji artysty ze
      społeczeństwem. Była nastawiona na przekazywanie otoczeniu
      przesłania, miała wzruszać, śmieszyć, dostarczać rozrywki,
      tematu do rozmyślań. Była sposobem na wspólne poszukiwanie
      Piękna, które było najważniejszym kryterium oceny sztuki.
      Sto lat temu zmieniło się to. Część ówcześnych artystów doszła
      do przekonania, że sztuka nie służy kominikacji ze
      spoełczeństwem, a służyć ukazaniu osobowości artysty. Im
      dziwniejsza tym lepiej. Im mniej zrozumiała tym lepiej.
      Najważniejsza jest oryginalność, a Piękno nie ma znaczenia. Tym
      samym artyści zaczęli tworzyć nie dla odbiorców, tylko dla
      siebie, paradoksalnie wciąż domagajac się utrzymania przez
      społeczeństwo.
      Pytam się więc, dlaczego społeczeństwo ma ponosić koszty
      zaspokajania egoistycznych zachcianek przez jednostki? Niech
      robią to na swój koszt.
      T.
      • Gość: ENTROPIA CZYSTY ABSURD - ZERO INFORMACJI o świecie !!!! IP: *.chello.pl 13.03.04, 17:45
        od strony OBIEKTYWNEJ: jakby policzyć tzw. ENTROPIĘ (m.in. MIARĘ ZAWARTOŚCI
        INFORMACJI, znaną m.in. z Teorii Informacji Shanona) to okaże się, że w
        dziełach takich impresjonistów, malarzy romantycznych itd jest DUŻA zawartość
        informacji - natomiast w "dziełach" wspólczesnych jest bliska ZERu - PRAWIE
        CZYSTY PRZYPADEK - JAKBY SŁoNIOWI DAĆ PenDZEL :))

        To samo jest z MUZYKĄ - np. "4 pory roku" Vivaldiego zawierają MNÓSTWO
        informacji, ale te zgrzyty, skrzypnięcia po OBIEKTYWNYM ZWERYFIKOWANIU mairą
        entropii - TEŻ WYCHODZĄ NA CAŁKOWICIE PRZYPADKOWE (jakby hałas z podwórka labo
        jakiś warsztat mechaniczny)
        • Gość: Sowa wchodzisz w rejony gdzie jesteś ślepcem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 18:30
          Zadaniem sztuki nie jest przekazywanie informacji. To nie
          serwis z newsani czy nawet historycznymi anegdotami. Nie
          wypowiadaj się lepiej na jej (sztuki) temat, bo ranisz mi
          serce, o intelektualnym niesmaku nie wspominając :)
          • titus_flavius Re: wchodzisz w rejony gdzie jesteś ślepcem 13.03.04, 18:46
            Gość portalu: Sowa napisał(a):

            > Zadaniem sztuki nie jest przekazywanie informacji. To nie
            > serwis z newsani czy nawet historycznymi anegdotami. Nie
            > wypowiadaj się lepiej na jej (sztuki) temat, bo ranisz mi
            > serce, o intelektualnym niesmaku nie wspominając :)

            Chaire,
            jeżeli zadaniem sztuki jest zaspokajanie pasji tworzenia artystów, niech robią
            to na własny koszt. Ja jak chcę się napić wódki, to sam za nią płacę. Nie widzę
            powodu aby płacić z publicznych pieniędzy za zaspokajanie potrzeb artystów.
            T.
            • Gość: Sowa ...więc chodzi o pieniądze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 18:53
              boli cię, że potrącają ci podatek m.in. na coś czego nie
              rozumiesz? na co jesteś niewrażliwy? Prawa raczej nie zmienisz,
              ale wiesz co, poducz się trochę, postaraj chociaż -
              może 'załapiesz' o co chodzi.
              Swoją drogą - Polska i tak jest mało kulturalnym krajem, jakby
              jeszcze obciąć (już teraz raczej symboliczny) mecenat
              artystyczny, ładnie bysmy wyglądali. O tym też pomyśl.
              pozdrawiam
              • titus_flavius Re: ...więc chodzi o pieniądze? 13.03.04, 19:03
                Gość portalu: Sowa napisał(a):

                > boli cię, że potrącają ci podatek m.in. na coś czego nie
                > rozumiesz? na co jesteś niewrażliwy?

                Chaire,
                przecież sam pisałeś, ze sztuka nie musi nic przekazywać. To co tu rozumieć? I
                dlaczego za to mam płacić? I co ma do tego wrażliwość? Niech sobie wrażliwcy
                sami płacą za dogadzanie swoim zachciankom.
                T.


                Prawa raczej nie zmienisz,
                > ale wiesz co, poducz się trochę, postaraj chociaż -
                > może 'załapiesz' o co chodzi.
                > Swoją drogą - Polska i tak jest mało kulturalnym krajem, jakby
                > jeszcze obciąć (już teraz raczej symboliczny) mecenat
                > artystyczny, ładnie bysmy wyglądali. O tym też pomyśl.
                > pozdrawiam
                • Gość: Sowa to brzmi trochę egoistycznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 19:12
                  bo pomyśl: jakby to było, gdyby podatki, np. na służbę zdrowia,
                  mieli płacić tylko chorzy, bo zdrowym nie potrzeba lekarza? -
                  tak samo jest ze sztuką, tak jest zorganizowane nasze
                  cywilizowane państwo i nie gorączkuj się, bo raczej nie masz
                  szans na przeforsowanie pomysłu na zlikwidowanie
                  dofinansowywania kultury. Pa
                  • titus_flavius Re: to brzmi trochę egoistycznie 14.03.04, 06:54
                    Gość portalu: Sowa napisał(a):

                    > bo pomyśl: jakby to było, gdyby podatki, np. na służbę zdrowia,
                    > mieli płacić tylko chorzy, bo zdrowym nie potrzeba lekarza? -

                    Chaire,
                    nie widzę analogii. Każdy choruje, zaś prawie nikt nie widzi sensu w sztuce
                    nowoczesnej. Zaś ci, którzy widzą, żyją z tego i sprawiają wrażenie, jak gdyby
                    bali się powiedzieć, że król jest nagi.
                    T.


                    > tak samo jest ze sztuką, tak jest zorganizowane nasze
                    > cywilizowane państwo i nie gorączkuj się, bo raczej nie masz
                    > szans na przeforsowanie pomysłu na zlikwidowanie
                    > dofinansowywania kultury. Pa
                • Gość: ajajaj Re: ...więc chodzi o pieniądze? IP: 172.20.6.* 13.03.04, 22:27
                  z podatkow tez finansuje sie rzadowe luksusowe samochody i kolacje, hotele
                  dla poslow itd itp... a sztuka teatralna czy plastyczna niewiele chyba w
                  porownaniu z tym kosztuje, przynajmniej tego nie widac. Artysci sa biedni
                  jak historia sztuki dluga, nieliczni zlapali mecenasa za nogi i tak juz bedzie.
                  Mozesz poczuc sie mecenasem , przynajmniej czasami...
            • Gość: Sowa aha, i nie mówmy o pasji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 19:01
              - zwłaszcza teraz :), podniecenie artysty nie ma tu nic do
              rzeczy, dzieło może równie dobrze zrodzić się w akcie
              kontemplacji albo w cierpieniu. Hm, może nawet tylko wtedy?...
              muszę to przemysleć.
              Zgadzam się natomiast z tezą: wiekszosć tzw. artystów to
              komedianci, którzy próbują zarobić wciskając nam g..., a rzadko
              znajdzie się ktos, kto ma odwagę powiedzieć 'król jest nagi'.
              Zeby było jasne - obrażanie się posłów z LPR nie ma z tą odwagą
              nic wspólnego.
              • titus_flavius Re: aha, i nie mówmy o pasji 13.03.04, 19:05
                Chaire,
                dawniej sztuka niosła przekaz, więc było jasne, dlaczego należy na nią łożyć z
                publicznych pieniędzy. Sztuka upiększała przestrzeń publiczną. Obecnie sztuka
                nie upiększa, a nadal chce publicznych pieniedzy. Niech ci "artyści" pójdą do
                pracy.
                T.


                Gość portalu: Sowa napisał(a):

                > - zwłaszcza teraz :), podniecenie artysty nie ma tu nic do
                > rzeczy, dzieło może równie dobrze zrodzić się w akcie
                > kontemplacji albo w cierpieniu. Hm, może nawet tylko wtedy?...
                > muszę to przemysleć.
                > Zgadzam się natomiast z tezą: wiekszosć tzw. artystów to
                > komedianci, którzy próbują zarobić wciskając nam g..., a rzadko
                > znajdzie się ktos, kto ma odwagę powiedzieć 'król jest nagi'.
                > Zeby było jasne - obrażanie się posłów z LPR nie ma z tą odwagą
                > nic wspólnego.
                • Gość: Sowa nie znasz historii sztuki, IP: 172.20.6.* 13.03.04, 19:21
                  zapewniam cię że nie tak było jak ci się wydaje - nie dlatego
                  na nią łożono że upiększała, a jeśli chodzi o tzw. przekaz,
                  rzeczywiście - pewnym problemem sztuki współczesnej bywa
                  niekomunikatywność - odkąd przestała operować alegoriami i
                  znakami z uniwersalnego 'słownika', wielu jest wobec niej
                  bezradnych. Sztuka współczesna wymaga wysiłku poznania języka
                  artysty, a na głębszym poziomie recepcji - operuje symbolem (w
                  oryginalnym, greckim znaczeniu terminu), którym może być nawet
                  czarny kwadrat na białym tle. Ale SYMBOL - (metafora w poezji)
                  też wymaga przytomności i wrażliwości pewnych władz, nie
                  intelektualnych, władz kształtowanych w procesie jakiegoś
                  dojrzewania w swojej (w naszym rzypadku europejskiej) kulturze.
                  • Gość: P.S.J. Re: nie znasz historii sztuki, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 13:37
                    Wybacz, ale chyba to stanowi o wielkości artysty, iz posługując
                    się powszechnie (no... wśród ludzi o pewnym poziomie
                    wykształcenia) rozumianą i przyjętą symboliką potrafi przekazać
                    swoje treści, swoje zdanie, swój punkt widzenia na
                    niepoznawalną obiektywnie rzeczywistość. Jeżeli to ODBIORCA ma
                    deszyfrować własny, hermetyczny język artysty, to godzien
                    podziwu jest odbiorca właśnie, a artystą może być każdy... Na
                    taki model sztuki raczej się nie godzę, nie chcę się doszukiwać
                    artyzmu w mamrotaniu pijaka ani bohomazach idioty...
      • Gość: brutt Re: problem sztuki nowoczesnej IP: *.75.18.120.Dial1.Phoenix1.Level3.net 13.03.04, 18:14
        titusie,
        czy sztuka musi byc piekna? Zapominasz ze to co teraz uwazamy
        za "piekne" kiedys , gdy bylo stworzone, w wiekszosci, nie
        podobalo sie nikomu. Wielkim przykladem jest ekspresjonism, post-
        ekspresjonizm, fawizm, itd. SZTUKA NIE MUSI BYC PIEKNA. MA BYC
        SZTUKA. THE END
        • titus_flavius Re: problem sztuki nowoczesnej 13.03.04, 18:36
          Gość portalu: brutt napisał(a):

          > titusie,
          > czy sztuka musi byc piekna? Zapominasz ze to co teraz uwazamy
          > za "piekne" kiedys , gdy bylo stworzone, w wiekszosci, nie
          > podobalo sie nikomu. Wielkim przykladem jest ekspresjonism,
          post-
          > ekspresjonizm, fawizm, itd. SZTUKA NIE MUSI BYC PIEKNA. MA BYC
          > SZTUKA. THE END

          Chaire,
          sztuka musi służyć korespondencji artysty ze społeczeństwem. To
          jest jej zasadnicza funkcja i gdy o niej zapomina, traci swój
          sens. Nadto uważam, że sztuka najlepiej to robi szukajac Piękna.
          Wymienione przez Ciebie kierunki służą komunikacji, ale już nie
          służą poszukiwaniu Piękna. Są wiec niezrozumiałe dla odbiorców.
          Nie myl nadto Piękna z podobaniem się. PIąkno jest obiektywne,
          zaś upodobania są subiektywne. To tak jak z kobietami. Są
          konkursy piękności, ale nikt o zdrowych zmysłach nie szuka na
          nich kandydatek na żony.
          T.
          • Gość: Sowa sztuka komunikuje, ale nie na takim poziomie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 19:30
            nie w relacji człowiek - człowiek/społeczność itp.
            To różni obraz od radia albo 'Gazety Wyborczej'.
            Polecam lekturę Heideggera, może być też Gadamer - wcześniej
            nie radzę wypowiadać się o sztuce współczesnej
            • Gość: Randall Re: sztuka komunikuje, ale nie na takim poziomie, IP: 195.245.217.* 17.03.04, 21:37
              > Polecam lekturę Heideggera, może być też Gadamer - wcześniej
              > nie radzę wypowiadać się o sztuce współczesnej

              A co to ma do rzeczy?
              Wypowiadać się mogę jako potencjalny odbiorca. Ty też nie jesteś nikim innym
              jak potencjalnym odbiorcą.
          • Gość: tita tus tara ta t do tytusa IP: 172.20.6.* 16.03.04, 02:51
            mam wrazenie, ze piszesz ubrany w wimaginowana toge rzymska...
            o sztuce rzeczywiscie nie wiesz nic i podejrzewam, ze i o
            kobietach niewiele, a swiat postrzegasz przez pryzmat
            uzytecznosci. sztuka jako jeden z nielicznych obszarow ludzkiej
            ekspresji ma aspekt nieuzytkowy.
            sztuka sie dzieje i twoj bunt tu na nic. twoje niezrozumienie i
            niezrozumienie innych ludzi tez tego nie zatrzyma.
            sztuka ma sie komunikowac ze spoleczenstwem? ciekawa teza, ale
            troci mi tu socrealizm.
            sztuka jest dobra wtedy gdy artysta wyraza siebie, a nie nawet
            kiedy sprawnie posluguje sie jezykiem symbolicznych kodow.
            masz jedyna w swoim zyciu szanse sledzenia go na bierzaco, a nie
            z perspektywy tego, co juz za nami. sztuka pokazuje najlepiej
            (jako glos zbiorowy) stan swiadomosci spolecznej.
            • titus_flavius Re: do tytusa 16.03.04, 08:34
              Gość portalu: tita tus tara ta t napisał(a):
              > sztuka jest dobra wtedy gdy artysta wyraza siebie, a nie nawet
              > kiedy sprawnie posluguje sie jezykiem symbolicznych kodow.
              > masz jedyna w swoim zyciu szanse sledzenia go na bierzaco, a nie
              > z perspektywy tego, co juz za nami. sztuka pokazuje najlepiej
              > (jako glos zbiorowy) stan swiadomosci spolecznej.

              Chaire,
              chodzi wiec o zaspokajanie potrzeb artystów. Cóż ma wiec do tego społęcześńtwo?
              Dlaczego powinno je finansować? Potrzeb alkoholików na przykłąd nie finansuje.
              T.
              • Gość: tita tus tara ta t Re: do tytusa IP: *.chcgilgm.dynamic.covad.net 16.03.04, 15:33
                sztuka to rodzaj tozsamosci narodowej takze, to narodowy towar wymienny,
                artysci to rodzaj sportowcow czy naukowcow - taka jest korzysc z tworzonej w
                poszczegolnym kraju sztuki. sport to biznes, prace naukowe ciesza sie
                poszanowaniem i zrozumieniem, sztuka - choc jest podobnie potrzebna dla pelnego
                obrazu spoleczenstwa poszczegolnego kraju( doszukujac sie uzytecznosci) jest w
                podardzie przez min takich jak ty.
                tak bylo zawsze, a swiat zmienia sie niby dynamicznie - to ludzie nie
                nadganiaja. trudno miec do ciebie pretensje, ze tak to widzisz, bo nie jest to
                twoje hobby, widac wyraznie, ze reprezentujesz stanowisko pozornie logiczne i
                pozornie dojrzale i pozornie madre i do tego jeszcze pozornie na czasie. do
                tego probujesz rozprawic sie z cudzymi argumentami jedynie na poziomie odbicia
                pileczki i pozostania nieprzemakalnym, wiec jesli napisze ci: szukaj czegos dla
                siebie z obszaru sztuki, bo to pomaga sie rozwijac w inny sposob niz przez
                idealne dopasowanie do systemu - to prawdopodobnie nawet cie to nie obejdzie.
                sztuka jest taka jaki jest swiat - to bezposrednie przelozenie. sztuka to
                obszar badan dla socjologow, to olbrzymi kawalek ludzkiego glosu wypowiedziany
                bez uzycia slow - to ludzkie mozliwosci przesuwania granic poznania, granic
                niezrozumienia, to glos intuicji(jesli jest prawdziwie szczera), to glos
                refleksji wobec tego, czego np. ty wcale nie zauwazasz.
                sztuka rzeczywiscie wynika z indywidualnej potrzeby pojedynczego czlowieka, ale
                zysk z podatkow nie trafi przeciez do tego pojedynczego artysty, lecz do
                instytucji, ktore reprezentuja sztuke i kulture takze i w twoim miescie.
                nareszcie cos sie rusza, choc i tak pewnie jedynie fasada, przeciez wchodzimy
                do unii - dbamy o kulture (ktora tam jest bardzo wspierana), tak samo jak
                utylizacja smieci - my tez utylizujemy - a jakze.
                potrzeba sztuki - to jedna z potrzeb wyzszych - to oczywiste, nie musisz miec
                sobie za zle, ze jej nie odczuwasz i nie rozumiesz. artysci wspolczesni nie
                moga robic tego, co robili artysci przed wiekami, bo czasy sie zmienily i
                artysci tez - to jest tak naturalne, ze az dziwne, ze dla ciebie niezrozumiale.
                nie rozumiesz dzialan wspolczesnych artystow - wiele tworzonych jest po to by
                je odczuc i by widz rezonowal. jedna rade ci dam: nie szukaj komunikatu, kt
                nadaje artysta, szukaj wlasnej refleksji wobec tego z czym sie spotykasz.
                piekno - to rzecz wzgledna, bo swiat caly jest ubrany w kreacje, w wymyslone
                piekno estetyczne , reklamy daja nam naprawde wysmakowane obrazy. sztuka to nie
                reklama, to obszar gdzie czlowiek zmaga sie z soba - czego nie zrozumie ten,
                kto sie nie zmaga.

                i nie rozparcelowywuj mojej wypowiedzi na czesci, bo sens ogolny jest tu
                oczywisty. jesli chcesz sie mierzyc z konkretnymi odartymi z calosci zwrotami
                czy slowami, kt tu napisane - to juz ci nie odpisze. mierz sie z sensem.
                i nie tytuluj mnie chaire, bo mam wrazenie, ze piszesz do fikcji.

                a spoleczenstwo jaki ma zysk? moze to jesc... spoleczenstwo jest wiecznie
                glodne, nawet jesli poszczegolne osoby cierpia na brak apetytu.

                a czemu ty porownujesz artystow do alkocholikow, czy dlatego, ze na a? porownaj
                wiec, dzieki mojej podpowiedzi do naukowcow w innym obszarze.

                docen te wszystkie wypowiedzi i czlowieku nie daj sie sam sobie zmarnowac przez
                ograniczone poglady - daj sobie szanse, bo system wlasciwie siedzi ci juz na
                karku. maja cie jak nic.
                • Gość: tita tus tara ta t korekta IP: *.chcgilgm.dynamic.covad.net 16.03.04, 15:37
                  oczywiste jest i dla mnie to ze alkohol i alkoholik pisze sie przez samo H .
                • titus_flavius Re: do tytusa 17.03.04, 21:19
                  Chaire,
                  Twój post to jest takie wodolejstwo, nic z niego nie wynika. Dużo słów, mało
                  treści. Przytaczasz komunały, o rzekomej wyższosci sztuki nowoczesnej (?), o
                  tym, że rzekomo sztuka nowoczesna odpowiada na potrzeby wyższe człowieka,
                  rozszerza możliwości poznawcze itp. Owszem, dawniej sztuka miała takie
                  ambicje, ale sztuka nowoczesna takich celów sobie nie stawia. To jest takie
                  siusianie na odległość i ubieranie tego w ideologię.
                  Poza garstką dziwaków nikt bowiem nie uważa, aby sztuka nowoczesna cokolwiek
                  dawała, czy też aby było ją za cokolwiek cenić. Wykaż proszę, że nowocześni
                  wierszokleci stworzyli dzieła równie wartościowe, jak Mickiewicza, albo, że
                  współcześni malują coś porównywalnego z Fragonardem.
                  T.


                  Gość portalu: tita tus tara ta t napisał(a):

                  > sztuka to rodzaj tozsamosci narodowej takze, to narodowy towar wymienny,
                  > artysci to rodzaj sportowcow czy naukowcow - taka jest korzysc z tworzonej w
                  > poszczegolnym kraju sztuki. sport to biznes, prace naukowe ciesza sie
                  > poszanowaniem i zrozumieniem, sztuka - choc jest podobnie potrzebna dla
                  pelnego
                  >
                  > obrazu spoleczenstwa poszczegolnego kraju( doszukujac sie uzytecznosci) jest
                  w
                  > podardzie przez min takich jak ty.
                  > tak bylo zawsze, a swiat zmienia sie niby dynamicznie - to ludzie nie
                  > nadganiaja. trudno miec do ciebie pretensje, ze tak to widzisz, bo nie jest
                  to
                  > twoje hobby, widac wyraznie, ze reprezentujesz stanowisko pozornie logiczne i
                  > pozornie dojrzale i pozornie madre i do tego jeszcze pozornie na czasie. do
                  > tego probujesz rozprawic sie z cudzymi argumentami jedynie na poziomie
                  odbicia
                  > pileczki i pozostania nieprzemakalnym, wiec jesli napisze ci: szukaj czegos
                  dla
                  >
                  > siebie z obszaru sztuki, bo to pomaga sie rozwijac w inny sposob niz przez
                  > idealne dopasowanie do systemu - to prawdopodobnie nawet cie to nie obejdzie.
                  > sztuka jest taka jaki jest swiat - to bezposrednie przelozenie. sztuka to
                  > obszar badan dla socjologow, to olbrzymi kawalek ludzkiego glosu
                  wypowiedziany
                  > bez uzycia slow - to ludzkie mozliwosci przesuwania granic poznania, granic
                  > niezrozumienia, to glos intuicji(jesli jest prawdziwie szczera), to glos
                  > refleksji wobec tego, czego np. ty wcale nie zauwazasz.
                  > sztuka rzeczywiscie wynika z indywidualnej potrzeby pojedynczego czlowieka,
                  ale
                  >
                  > zysk z podatkow nie trafi przeciez do tego pojedynczego artysty, lecz do
                  > instytucji, ktore reprezentuja sztuke i kulture takze i w twoim miescie.
                  > nareszcie cos sie rusza, choc i tak pewnie jedynie fasada, przeciez wchodzimy
                  > do unii - dbamy o kulture (ktora tam jest bardzo wspierana), tak samo jak
                  > utylizacja smieci - my tez utylizujemy - a jakze.
                  > potrzeba sztuki - to jedna z potrzeb wyzszych - to oczywiste, nie musisz miec
                  > sobie za zle, ze jej nie odczuwasz i nie rozumiesz. artysci wspolczesni nie
                  > moga robic tego, co robili artysci przed wiekami, bo czasy sie zmienily i
                  > artysci tez - to jest tak naturalne, ze az dziwne, ze dla ciebie
                  niezrozumiale.
                  >
                  > nie rozumiesz dzialan wspolczesnych artystow - wiele tworzonych jest po to by
                  > je odczuc i by widz rezonowal. jedna rade ci dam: nie szukaj komunikatu, kt
                  > nadaje artysta, szukaj wlasnej refleksji wobec tego z czym sie spotykasz.
                  > piekno - to rzecz wzgledna, bo swiat caly jest ubrany w kreacje, w wymyslone
                  > piekno estetyczne , reklamy daja nam naprawde wysmakowane obrazy. sztuka to
                  nie
                  >
                  > reklama, to obszar gdzie czlowiek zmaga sie z soba - czego nie zrozumie ten,
                  > kto sie nie zmaga.
                  >
                  > i nie rozparcelowywuj mojej wypowiedzi na czesci, bo sens ogolny jest tu
                  > oczywisty. jesli chcesz sie mierzyc z konkretnymi odartymi z calosci zwrotami
                  > czy slowami, kt tu napisane - to juz ci nie odpisze. mierz sie z sensem.
                  > i nie tytuluj mnie chaire, bo mam wrazenie, ze piszesz do fikcji.
                  >
                  > a spoleczenstwo jaki ma zysk? moze to jesc... spoleczenstwo jest wiecznie
                  > glodne, nawet jesli poszczegolne osoby cierpia na brak apetytu.
                  >
                  > a czemu ty porownujesz artystow do alkocholikow, czy dlatego, ze na a?
                  porownaj
                  >
                  > wiec, dzieki mojej podpowiedzi do naukowcow w innym obszarze.
                  >
                  > docen te wszystkie wypowiedzi i czlowieku nie daj sie sam sobie zmarnowac
                  przez
                  >
                  > ograniczone poglady - daj sobie szanse, bo system wlasciwie siedzi ci juz na
                  > karku. maja cie jak nic.
                  • Gość: tita tus tara ta t do chaire IP: *.chcgilgm.dynamic.covad.net 18.03.04, 17:51
                    swiat sie zmienil bardzo czy ty tego nie widzisz???
                    nie chcesz zobaczyc - Twoja sprawa, ale inni to widza i to wyrazaja. ja to
                    doceniam.

                    za glosno probujesz krzyczec wobec mozliwosci wlasnego glosu.

                    przeczytaj uwaznie jeszcze raz artykul - znajdziesz odpowiedzi.
                    obszar do artystycznej penetracji wyznacza rzeczywistosc i zmiany przez nia
                    dyktowane. np. rola dokumentalistyczna sztuki, ktorej sie domagasz - przejeta
                    wraz z pojawieniem sie aparatow fotograficznych. estetyka to warstwa fikcji, z
                    ktorej korzysta przemysl (ale przeciez poza tym - jest tez sporo wspolczesnie
                    tworzonych obrazow, ktore powielaja osiagniecia epok, ktore kochasz).

                    jestes chyba jeszcze bardzo mlodym czlowiekiem i jedynie z tej perspektywy
                    poswiecam moj czas, by ci odpisac.

                    czlowiek jest skazany na rozwoj, wiec robisz sobie krzywde uniemozliwiajac go
                    sobie.

                    ps
                    po Mickiewiczu (ktorego wcale nie lubie) jest ogromnie duzo prawdziwie pieknej
                    poezji, a i przed.
                    • titus_flavius Re: do chaire 18.03.04, 18:56
                      Chaire,
                      arumenty ad personam najbardziej poniżaja osoby, które ich używają. Miej to na
                      uwadze.
                      Nigdzie nie pisałem, że rolą sztuki jest naśladować naturę. Sama to wymyśliłaś.
                      Rolą sztuki było nawiązywanie kontaktu z szerokimi rzeszami odbiorców i
                      wspólne z nimi poszukiwanie Piękna. SZtuka miała jednocześnie skłaniać do
                      refleksji i stanowić rozrywkę. Każdy człowiek potrzebuje bowiem jednego i
                      drugiego. ZNakomitym przykładem tego rodzaju sztuki jest Miś Barei. Oglądałem
                      go z tuzin razy i za każdym razem widziałem coś nowego.
                      T.


                      Gość portalu: tita tus tara ta t napisał(a):

                      > swiat sie zmienil bardzo czy ty tego nie widzisz???
                      > nie chcesz zobaczyc - Twoja sprawa, ale inni to widza i to wyrazaja. ja to
                      > doceniam.
                      >
                      > za glosno probujesz krzyczec wobec mozliwosci wlasnego glosu.
                      >
                      > przeczytaj uwaznie jeszcze raz artykul - znajdziesz odpowiedzi.
                      > obszar do artystycznej penetracji wyznacza rzeczywistosc i zmiany przez nia
                      > dyktowane. np. rola dokumentalistyczna sztuki, ktorej sie domagasz - przejeta
                      > wraz z pojawieniem sie aparatow fotograficznych. estetyka to warstwa fikcji,
                      z
                      > ktorej korzysta przemysl (ale przeciez poza tym - jest tez sporo wspolczesnie
                      > tworzonych obrazow, ktore powielaja osiagniecia epok, ktore kochasz).
                      >
                      > jestes chyba jeszcze bardzo mlodym czlowiekiem i jedynie z tej perspektywy
                      > poswiecam moj czas, by ci odpisac.
                      >
                      > czlowiek jest skazany na rozwoj, wiec robisz sobie krzywde uniemozliwiajac go
                      > sobie.
                      >
                      > ps
                      > po Mickiewiczu (ktorego wcale nie lubie) jest ogromnie duzo prawdziwie
                      pieknej
                      > poezji, a i przed.
                      • Gość: Randall Re: do chaire IP: 195.245.217.* 18.03.04, 20:04
                        > ZNakomitym przykładem tego rodzaju sztuki jest Miś Barei. Oglądałem
                        > go z tuzin razy i za każdym razem widziałem coś nowego

                        To prowokacja...
                        Naturalnie, oglądanie czegoś takiego jak "Miś" nie może być postrzegane w
                        kategoriach obcowania ze sztuką. Przecież to film, w dodatku komedia, zatem ex
                        definitione pożywka dla debili. Do oglądania "Misia" nie trzeba mieć żadnego
                        przygotowania!
                        Obraz "Symetria VX-979", niestety przekręcam tytuł i nazwiska artysty nie
                        pomnę, ale wisiało toto w Zuju podczas wystawy największych dzieł polskiej
                        sztuki współczesnej - oto DZIEŁO. Owo szczytowe osiągnięcie malarstwa, będące
                        mianowicie zaczernionym prostokątem pół na półtora metra, wstrząsnęło moim
                        umysłem wypełnionym teoriami Heideggera. Ileż wysiłku a inspiracji wymagało
                        przygotowanie tak znakomitego, pełnego treści i formy efektu.
    • Gość: Sowa Dzieło sztuki jako medium IP: 172.20.6.* 13.03.04, 17:22
      - ok, ale nie zgadzam się, że sztuka ma komunikować ludzi ze
      sobą. Początki ma sztuka chyba w kulcie, więc komunikować
      miała - i długo to robiła - z bogiem (jak by go nie nazwać), z
      transcendencją prawdziwą czy zaprojektowaną przez potrzeującego
      jej człowieka. Nie tylko sztuka sakralna, również XX-w.
      abstrakcja (odsyłam do Gadamera). Obrazy tworzone dla
      przyjemności (estetycznej) to malarstwo zdegenerowane,
      sprowadzone do roli mebla. Tak sobie myślę. Pozdrawiam
      • Gość: mackie Re: Dzieło sztuki jako medium IP: 172.20.6.* 13.03.04, 19:30
        Piekno nie jest obiektywne i nigdy nie bylo, a komunikowanie sie
        ze "spoleczenstwem" poprzez sztuke moze odbywac sie i odbywa na
        roznych poziomach,jednt=ym wystarcza Szyszkin, innym
        Picasso,innym Duchamp czy Beuys a dla jeszcze innych nawet te
        komunikaty sa juz "martwe",ten jezyk nie budzi emocji ani tym
        bardziej kontrowersji i probuja rozmawiac i odbierac komunikaty
        wyrazane jezykiem wspolczesnym wykraczajacym poza formule
        zamalowanego prostokata
        to tak jak w muzyce, jednym wystarcza pop,innym piekno klasyki,
        a czesc poszukuje wyrafinowanych brzmien i interpretacji jak
        Gorecki czy Miles Davis,Komunikaty sztuki nie sa uniwersalne i
        dostepne dla kazdego bez wysilku,tak jak nie kazdy moze
        przeczytac Gadamera i go zrozumiec.I bardzo dobrze.
        • Gość: Sowa no i mamy spór o kategorie IP: 172.20.6.* 13.03.04, 20:02
          PIĘKNO? a może PRAWDA? - wcześniej jedno nie wykluczało
          drugiego, w XX w. coraz częściej prawda istnieje kosztem
          piękna, bo jak pogodzić prawdę z pięknem w czasie postmoderny,
          o holocauście nie wspominając.
          Co do względności piękna - zgadzam się.
      • Gość: romahn Re: Dzieło sztuki jako medium IP: *.lask.sdi.tpnet.pl 13.03.04, 23:51
        gadamer-radamer.....
    • morgana_le_fay nie musi zachwycać... 13.03.04, 19:44
      Przeczytałam artykuł trzy razy. Jest napisany niewątpliwie dla
      tzw. "szerokiego odbiorcy", zresztą osoba rozmówczyni znana jest z
      popularyzacji kultury pośród Naszego Biednego Narodu. Biednego, bowiem tak jak
      każdy tu zwykł uważać, że zna się na polityce i medycynie, uzurpuje sobie
      podobne prawo do "znania" się na sztuce.

      Miałam już nie zabierać głosu w tej dyskusji, tak jak nigdy nie zabieram głosu
      w dyskusjach toczących się w kolejce do mięsnego, czy do kasy w supermarkecie.
      Ale Sowę wesprzeć muszę.

      Oto bowiem przedstawiciele całego Naszego Biednego Narodu, niech mi będzie
      wolno pominąć inne problemy, edukację artystyczną pobiera od maleńkości w
      sposób okrutnie urągający samej jej nazwie. Dla wielu, całą wręcz edukację
      stanowią tzw "lekcje rysunków", a później kroniki towarzyskie kolorowych
      periodyków. Wyznacznikami wartości sztuki stają się podczas
      tejże "ładność", "treść" oraz cena.

      Do tego dochodzi problem profesjonalnej krytyki, która z niewielkimi wyjątkami,
      zatrzymała się na poziomie XIX wiecznym, na co miały wpływ zarówno wyrobienie
      kulturalne społeczeństwa, jak i poziom intelektualny samych krytyków, a w
      szczególności ich skąpe umiejętności i wola docierania do szerokiego odbiorcy,
      przynależnośc do koterii i chęc schlebiania ich gustom, oraz oczywiście smutna
      perspekywa nędzy i bezrobocia. Co jakiś czas od lat odbija się czkawką tu i
      tam w tym smutnym środowisku to jedno, to drugie pojęcie zza żelaznej
      kurtyny. To ktoś bąknie o postmodernizmie, to o innym -izmie, a wszystko to
      odnosi jeden skutek. Sztukę współczesną zamyka się w getcie, z twórców robi
      się śmiesznych trochę, choć najczęściej nieszkodliwych dziwaków, którzy z braku
      innych talentów, lub lenistwa i chęci bananowego życia robią coś na marginesie
      prawdziwego życia.

      Użyłam sformuowania żelazna kurtyna nie przez przypadek. Dane mi było bowiem
      kończyć gruntowne studia artystyczne, a także pracować na artystycznej uczelni
      w naszym kraju, po czym udać się po to samo do Anglii. Otóż za
      wspomnianą "kurtyną" krytyka sztuki przeewoluowała od czasów ulubionej
      przez "nas" sztuki przedstawiającej conajmniej kilkakrotnie. Tam w sposób
      podobny jak podczas dyskusji o Wierze (nie o instytucji kościoła), należy po
      prostu wiedzieć, że do twórczości pasują archetypiczne argumenty ze sfery
      sakrum, nie profanum. Należy ubolewać, że w tym samym czasie w naszym
      pretendującym do miana europejskości kraju myli się nadal Sztukę z dekoracją.

      I jeszcze coś do pana, który autorytarnie stwierdza, jakoby artyści trwonili
      społeczne czytaj: jego własne podatnika pieniądze. Otóż zaręczam panu, że nie
      trwonią ich w większym stopniu niż urzędnicy, lekarze, nauczyciele szkolni i
      akademiccy oraz cała reszta tzw. strefy budżetowej. Historia zna cyklicznie
      pojawiające się w narodach swego rodzaju "uwieranie elit". Obawiam się, że
      niebezpiecznie dryfuje pan w stronę takiej opcji.

      pozdrawiam.
      morgana.

      PS: Moja córka, dziecko w wieku gimnazjalnym potrafi już na szczęście bez
      większych wpadek odróżnić OBRAZ od OBRAZY. Cała nadzieja, w następnych
      pokoleniach.
      • Gość: Jan Wróżko Morgano (Fata-Morgano) IP: *.dclient.hispeed.ch 14.03.04, 00:18
        morgana_le_fay napisała:

        > należy po
        > prostu wiedzieć, że do twórczości pasują archetypiczne argumenty ze sfery
        > sakrum, nie profanum. Należy ubolewać, że w tym samym czasie w naszym
        > pretendującym do miana europejskości kraju myli się nadal Sztukę z dekoracją.

        Czyjego sakrum? Gdy sztuka należała do sfery sakrum publicznego, był to jej
        wielki okres. A bycie "dekoracją" to dyshonor?

        Czuję w Twojej wypowiedzi to "artystowskie" lekceważenie społeczeństwa: my
        decydujemy, co jest sztuką, a wy barany zapłaćcie rachunek. Jeżeli działasz
        w "art business", chyba wiesz, jak wiele kreowanie nazwisk ma wspólnego z
        marketingiem. A płaci się za nazwiska, gdy w kontakcie ze sztuką mało kto coś
        przeżywa.

        Była kiedyś na Brooklynie wystawa (chyba) "Sensation", której centralnym
        objektem była obsrana Madonna (prawdziwa, nie panna Ciccione) i jeszcze parę
        dzieł na poziomie malarstwa z drzwi męskiej toalety. Niestety, pod terrorem
        obroćców wolności, społeczeństwo musiało zapłacić, a widzowie szli zobaczyć
        sensację.

        Ja nie jestem przeciwko sztuce i wiem, że teatr czy opera nie jest w stanie
        utrzymać się z biletów, a lepiej żeby były, ale nie lubię tego nastawienia "my
        jesteśmy artyści, mamy na to papiery, więc będziemy dyktować warunki nie
        dyskutując z nikim".

        Używasz zwrotu "wola docierania do szerokiego odbiorcy" jako czegoś
        negatywnego. Nie rozumiem.

        PS. Nie lubię określenia "Nasz Biedny Naród"
        Nie znam narodu, gdzie Beuys wzbudzałby inne emocje niż tanię sensację.
        • morgana_le_fay Janie... 14.03.04, 01:11
          Gość portalu: Jan napisał(a):


          A bycie "dekoracją" to dyshonor?

          Sztuka (nie: "sztuka") w odróżnieniu od rzemiosła nie jest ani dekoracją, ani
          ornamentem, ani zresztą prostym, komiksowym odzwierciedleniem rzeczywistości.


          > Czuję w Twojej wypowiedzi to "artystowskie" lekceważenie społeczeństwa: my
          > decydujemy, co jest sztuką, a wy barany zapłaćcie rachunek.

          To niesłusznie czujesz. Społeczeństwo świadome, rozbudzone artystycznie nie
          jest stadem baranów i nikt nie zadecyduje za nie na co ma wydać swoje pieniądze.


          Jeżeli działasz
          > w "art business", chyba wiesz, jak wiele kreowanie nazwisk ma wspólnego z
          > marketingiem. A płaci się za nazwiska, gdy w kontakcie ze sztuką mało kto coś
          > przeżywa.

          Właśnie. Patrz wyżej.


          > Była kiedyś na Brooklynie wystawa (chyba) "Sensation", której centralnym
          > objektem była obsrana Madonna (prawdziwa, nie panna Ciccione) i jeszcze parę
          > dzieł na poziomie malarstwa z drzwi męskiej toalety. Niestety, pod terrorem
          > obroćców wolności, społeczeństwo musiało zapłacić, a widzowie szli zobaczyć
          > sensację.

          Tutaj dotykasz zupełnie innej kwestii. Napisałam kiedyś dośc obszerną pracę na
          temat granic wolności w sztuce. Nie podejmuję się odnieść do tego tematu
          skrótowo.


          > > Ja nie jestem przeciwko sztuce i wiem, że teatr czy opera nie jest w stanie
          > utrzymać się z biletów, a lepiej żeby były, ale nie lubię tego
          nastawienia "my
          > jesteśmy artyści, mamy na to papiery, więc będziemy dyktować warunki nie
          > dyskutując z nikim".

          Toteż wydawało mi się , że właśnie dyskutujemy. A swoją drogą zastanawiające
          jest, że antagonizm między artystami, a nieartystami w Naszym Kraju przebiega
          tak wielotorowo. Z jednej strony artysta postrzegany być może jako
          nieszkodliwy dziwak, coś na kształt osobliwego kloszarda, z drugiej jako
          krwiożercza, a nade wszystko zadufana w sobie bestia. Nie twierdzę, że nie ma
          w tym winy samego tzw. "środowiska", ale nie zaprzeczysz, że "przedstawiciele
          społeczeństwa" nie muszą ze swej strony do tego stopnia dawać wodzić się za
          nos, by nie wyrobić sobie własnych opinii.

          > Używasz zwrotu "wola docierania do szerokiego odbiorcy" jako czegoś
          > negatywnego. Nie rozumiem.

          Ten zwrot może mieć w zależności od kontekstu zarówno wydźwięk pozytywny, jak i
          pejoratywny. Wola docierania do szerokiego odbiorcy jako swoista praca u
          podstaw w zakresie edukacji kulturalnej nosi znamiona znaczenia pierwszego.
          Wola docierania, mająca na celu za wszelką cenę schlebianie masowym gustom
          wręcz przeciwnie.


          > PS. Nie lubię określenia "Nasz Biedny Naród"
          > Nie znam narodu, gdzie Beuys wzbudzałby inne emocje niż tanię sensację.

          No, cóż. Użycie przeze mnie tego określenia nie miało broń Boże na celu
          jakiejkolwiek deprecjacji Naszego Narodu. Naród jest wtedy biedny, kiedy z
          jakichś odgórnych powodów zamyka mu się drogę ku rozwojowi. Kiedy jest to
          tylko działanie oddolne, wówczas można żywić nadzieję, że biedne są jednostki,
          grupy, ale Naród jako całośc pozostaje Wielki.

          Jeśli chodzi o Beuysa, to tragedia tego człowieka zaczęła się dużo wcześniej
          niż jego działalność artystyczna. Ta widoczna i udokumentowana. Jakiekolwiek
          nie byłyby jego marzenia, to był zbyt mądrym człowiekiem, by sądzić, że
          poderwie jakikolwiek naród jako całość. Zbyt dobrze znał morfologię ludzkich
          (i nie tylko) społeczeństw. W moim osobistym odczuciu przerósł nie tylko swoje
          pokolenie, ale i kilka następnych. To, że wzbudzał tanią sensację w odczuciu
          społecznym stanowi duży problem. Dla społeczeństwa.

          pozdrawiam.
          dobranoc.
          morgana.
      • Gość: Anthiel Re: nie musi zachwycać... IP: *.w-net.pl 14.03.04, 00:29
        no tak, najprościej jest widzeć wady wszędzie poza samym sobą
        czytając Twój tekst można odnieść wrażenie, że artyści i sztuka nowoczesna są
        wspaniali i przecódowni a społeczeństwo głupie, niedouczone i w całej swojej
        bezczelności pozwalające sobie jeszcze krytykować przewspaniałą sztukę.
        Spróbuj pomyśleć, że może wina nie leży tylko i wyłącznie po stronie głupiego
        społeczeństwa, może i artyści coś zawinil???
        • titus_flavius przez tysiące lat ludzie rozumieli sztukę .... 14.03.04, 06:35
          Chaire,
          aż nagle w XXw. zgłupieli i nie rozumieją. Tak społeczeństwu
          wmawiają "artyści". Ale to nie społeczeństwo jest winne, tylko "artyści",
          którzy nie są już zainteresowani komunikacją ze społeczeństwem.
          T.


          Gość portalu: Anthiel napisał(a):

          > no tak, najprościej jest widzeć wady wszędzie poza samym sobą
          > czytając Twój tekst można odnieść wrażenie, że artyści i sztuka nowoczesna są
          > wspaniali i przecódowni a społeczeństwo głupie, niedouczone i w całej swojej
          > bezczelności pozwalające sobie jeszcze krytykować przewspaniałą sztukę.
          > Spróbuj pomyśleć, że może wina nie leży tylko i wyłącznie po stronie głupiego
          > społeczeństwa, może i artyści coś zawinil???
          • miriammiriam Re: przez tysiące lat ludzie rozumieli sztukę ... 15.03.04, 20:07
            titus_flavius napisał:

            > Chaire,
            > aż nagle w XXw. zgłupieli i nie rozumieją. Tak społeczeństwu
            > wmawiają "artyści". Ale to nie społeczeństwo jest winne, tylko "artyści",
            > którzy nie są już zainteresowani komunikacją ze społeczeństwem.
            > T.

            nie "ludzie" tylko elity, teraz też elity rozumieją sztukę, a ty widać do nich
            nie należysz.
            • titus_flavius Re: przez tysiące lat ludzie rozumieli sztukę ... 15.03.04, 21:42
              miriammiriam napisała:

              > nie "ludzie" tylko elity, teraz też elity rozumieją sztukę, a ty widać do
              nich
              >
              > nie należysz.

              Chaire,
              do elity wg "artystów" na pewno nie.
              T.
      • titus_flavius Re: nie musi zachwycać... 14.03.04, 06:49
        Chaire,
        w zasadzie wykazano już Twoje błędy w poniższym poście, ja go jedynie uzupełnię.
        Nie odniosłaś się do kwestii celu sztuki, ani też do zagadnienia komunikacji
        artysty ze społeczeństwem. A przecież dopiero po ich rozważeniu można
        postulować finansowanie sztuki z pieniędzy publicznych. Urzędnicy, lekarze,
        nauczyciele są potrzebni społeczeństwu, a artysci NOWOCZEŚNI? Chyba tylko sami
        sobie.
        Postawiłem wyżej tezę, że nie ma obecnie żadnych kryteriów oceny jakości sztuki
        nowoczesnej. Jeżeli chodzi o sztukę tradycyjną, to jest nim piękno, które każdy
        odczuwa słabiej, lub silniej. A przy nowoczesnej? Nie ma żadnych. Stąd opinia
        publiczna ma wrażenie, że w sztuce nowoczesnej sztuki nie ma, tylko nikt nie ma
        odwagi powiedzieć, że król jest nagi.
        T.


        morgana_le_fay napisała:

        > Przeczytałam artykuł trzy razy. Jest napisany niewątpliwie dla
        > tzw. "szerokiego odbiorcy", zresztą osoba rozmówczyni znana jest z
        > popularyzacji kultury pośród Naszego Biednego Narodu. Biednego, bowiem tak
        jak
        >
        > każdy tu zwykł uważać, że zna się na polityce i medycynie, uzurpuje sobie
        > podobne prawo do "znania" się na sztuce.
        >
        > Miałam już nie zabierać głosu w tej dyskusji, tak jak nigdy nie zabieram
        głosu
        > w dyskusjach toczących się w kolejce do mięsnego, czy do kasy w supermarkecie.
        > Ale Sowę wesprzeć muszę.
        >
        > Oto bowiem przedstawiciele całego Naszego Biednego Narodu, niech mi będzie
        > wolno pominąć inne problemy, edukację artystyczną pobiera od maleńkości w
        > sposób okrutnie urągający samej jej nazwie. Dla wielu, całą wręcz edukację
        > stanowią tzw "lekcje rysunków", a później kroniki towarzyskie kolorowych
        > periodyków. Wyznacznikami wartości sztuki stają się podczas
        > tejże "ładność", "treść" oraz cena.
        >
        > Do tego dochodzi problem profesjonalnej krytyki, która z niewielkimi
        wyjątkami,
        >
        > zatrzymała się na poziomie XIX wiecznym, na co miały wpływ zarówno wyrobienie
        > kulturalne społeczeństwa, jak i poziom intelektualny samych krytyków, a w
        > szczególności ich skąpe umiejętności i wola docierania do szerokiego
        odbiorcy,
        > przynależnośc do koterii i chęc schlebiania ich gustom, oraz oczywiście
        smutna
        > perspekywa nędzy i bezrobocia. Co jakiś czas od lat odbija się czkawką tu i
        > tam w tym smutnym środowisku to jedno, to drugie pojęcie zza żelaznej
        > kurtyny. To ktoś bąknie o postmodernizmie, to o innym -izmie, a wszystko to
        > odnosi jeden skutek. Sztukę współczesną zamyka się w getcie, z twórców robi
        > się śmiesznych trochę, choć najczęściej nieszkodliwych dziwaków, którzy z
        braku
        >
        > innych talentów, lub lenistwa i chęci bananowego życia robią coś na
        marginesie
        > prawdziwego życia.
        >
        > Użyłam sformuowania żelazna kurtyna nie przez przypadek. Dane mi było bowiem
        > kończyć gruntowne studia artystyczne, a także pracować na artystycznej
        uczelni
        > w naszym kraju, po czym udać się po to samo do Anglii. Otóż za
        > wspomnianą "kurtyną" krytyka sztuki przeewoluowała od czasów ulubionej
        > przez "nas" sztuki przedstawiającej conajmniej kilkakrotnie. Tam w sposób
        > podobny jak podczas dyskusji o Wierze (nie o instytucji kościoła), należy po
        > prostu wiedzieć, że do twórczości pasują archetypiczne argumenty ze sfery
        > sakrum, nie profanum. Należy ubolewać, że w tym samym czasie w naszym
        > pretendującym do miana europejskości kraju myli się nadal Sztukę z dekoracją.
        >
        > I jeszcze coś do pana, który autorytarnie stwierdza, jakoby artyści trwonili
        > społeczne czytaj: jego własne podatnika pieniądze. Otóż zaręczam panu, że
        nie
        > trwonią ich w większym stopniu niż urzędnicy, lekarze, nauczyciele szkolni i
        > akademiccy oraz cała reszta tzw. strefy budżetowej. Historia zna cyklicznie
        > pojawiające się w narodach swego rodzaju "uwieranie elit". Obawiam się, że
        > niebezpiecznie dryfuje pan w stronę takiej opcji.
        >
        > pozdrawiam.
        > morgana.
        >
        > PS: Moja córka, dziecko w wieku gimnazjalnym potrafi już na szczęście bez
        > większych wpadek odróżnić OBRAZ od OBRAZY. Cała nadzieja, w następnych
        > pokoleniach.
    • Gość: michal Właśnie się dowiedziałem, że należę do plebsu. IP: 172.20.6.* 14.03.04, 10:55
      Dziękuję łaskawej pani za wskazanie mi mojego miejsca gdyż byłem
      zagubiony.
      • gemara O umiejetnosci czytania... 15.03.04, 18:35
        Mialam nadzieje, ze przynajmniej na tym forum spotykaja sie ludzie, ktorzy
        umieja czytac...Wydawaloby sie bowiem, ze Maria Poprzecka pisze klarownie,
        jasno i konkretnie. Tymczasem wiekszosc postow (z wyjatkiem oczywiscie Morgan,
        Mackie i Sowy, ktorym szacunek) stanowi przyklad typowego u nas kompletnego
        niezrozumienia miejsca sztuki w dzisiejszej kulturze. Oczywiscie -
        statystycznie to po prostu przedstawiciele tej czesci spoleczenstwa, ktora na
        wiedze (nie generalizujac - o sztuce!) w jakiejkolwiek formie jest bardzo
        oporna. A wlasciwie skad maja cokolwiek wiedziec, jesli w szkole rzadko kiedy
        sie wspomina, ze cos takiego w ogole istnieje. Inna rzecz, ze obowiazkiem
        czlowieka mieniacego sie byc uczestniczacym w kulturze, jest wiedziec,
        dowiadywac sie, rozwijac, uczyc, po prostu. Wystarczy poczytac wywiad z Pania
        Profesor, zeby sie o tym dowiedziec. Jednakze wiekszosc tutejszych postow, to
        podszyty nienawiscia krzyk ignorancji i zadufanej niewiedzy, wiedza czerpana z
        TV i popularnych czasopism. Prowokacja, nieznalska i pedzel w reku
        szympansa.... Zacznijmy moze od tego, ze sztuka nigdy nie byla zrozumiala bez
        dodatkowych zrodel. Wezmy chociazby przyklad ze Sw. Agata, ktory przytacza
        Poprzecka. Po prostu trzeba wiedziec, znac, troche poczytac. No, ale oczywiscie
        lepiej zawierzyc swojej, jakze miarodajnej intuicji. Zawsze istniala kwestia
        odniesien symbolicznych, zawsze pozornie zrozumiala forme trzeba bylo wypelnic
        trescia. Samemu, niestety. Swiat sie zmienil, artysci tez. Jak mozna od nich
        wymagac nieczulosci na konwulsyjne zmiany ostatnich stu lat. Kryterium piekna?
        Prosze bardzo, ciagle jeszcze powstaja prace, ktore mozna nim mierzyc.
        Wrzucanie do wielkiego wora z napisem sztuka wspolczesna tysiecy bardzo roznych
        prac jest tutaj podstawowym bledem, jak zwykle wynikajacym z ignorancji.
        Zastanawiajace przy tym, jak blisko tego typu pogladom do nienawisci, jaka
        wobec sztuki wspolczesnej cechowaly sie wszelkie rezimy totalitarne. Hitler
        swoich awangardzistow zabil lub wygnal, a ukoronowaniem jego podejscia do
        sztuki byla wystawa "Sztuka zdegenerowana" - poczytajcie troche. Stalin
        postepowal identycznie i teksty typu "zdegenerowana sztuka agresywnego
        imperializmu"(bardzo nielubili surrealistow takze)
        mozna w radzieckim pismiennictwie znalezc z data z lat 80-tych! Nie mam zamiaru
        oczyiwscie sugerowac, ze autorzy powyzszych postow sa faszystami czy
        komunistami, ale warto sie zastanowic nad ta koincydencja. Co do przytoczonego
        w jednym z postow przykladu z Matka Boska ze sloniowa kupa - to od paru lat
        przyklad zmanipulowanego przez media doniesienia, w ktorym prawdziwe jest tylko
        to, ze Chris Ofili uzyl sloniowej kupy do przedtsawienia pelnego szacunku i
        piekna. Przyjrzyjcie sie - to owszem, jest Murzynka, ale gdybyscie nie
        wiedzieli, jak to jest zrobione...?
        www.digitalconsciousness.com/artists/ofili/ i tak dalej, i tym podobne.
        A w Berlinie, Paryzu, Londynie, a takze w mniejszych miastach Europy
        Zachodniej, Ameryki i wszedzie tam, gdzie nie wdrukowano ludziom funkcjonalnej
        slepoty pelne galerie, muzea, oczywiscie nie masowo, ale pelne ludzi
        zainteresowanych, chetnych do refleksji i po prostu zainteresowanych czyms
        nieznanym. Przejdzicie sie tam do jakiejkolwiek ksiegarni z wieksza oferta
        ksiazek o sztuce - zobaczycie tysiace ksiazek o sztuce wspolczesnej, ktore
        zreszta nigdy na jezyk polski przetlumaczone nie beda.
        Co do argumentow o podatniku - wileokrotnie je osmieszano, wiec juz nie bede
        dworowac, ale refleksja przychodzi taka - moze faktycznie nasze (moje tez, tak,
        ja kocham swoj kraj) spoleczenstwo powinna najpeirw zalatac dziury w drogach,
        zebach i mozgach (to metafora o edukacji) pomalowac swoje domy, przestac
        sluchac Michala W. i glosowac (22? %) naAndrzeja L. a potem moze, kiedys, w
        dalekiej przyszlosci, przyjdzie czas na sztuke. Tez przeciez nie dla mas, ale
        dla tych kilku procent wiecej. Glupia to moze refleksja, ale moze tu o to
        chodzi. Biedne spoleczensto nie chce sztuki, chce godnosci i chleba. Na lepsze
        papierosy jeszcze czas...
        • titus_flavius Re: O umiejetnosci czytania... 15.03.04, 19:30
          Chaire,
          pisałem już wyżej, że sztuki nowoczesnej nie cechuje poszukiwanie Piękna. Ci
          artyści poszukują dziwactw, oryginalności i prowokacji. Co nas - społecześńtwo -
          ma interesować w tego typu "sztuce"? W imię czego mamy ją subsydiować? Niech
          sami płacą za własne fanaberie.
          Wyjaśnij tez, jakie jest miejsce wg Ciebie sztuki nowoczesnej. Dlaczego mamy ją
          cenić?
          Daruj sobie te pwoływanie się na Hitlera i Stalina. Czyżbyś uważała, że
          wszytsko, co oni robili było złe? Karali też bandytów, złodziei i morderców.
          Chciałabyś zniesienia kar za te przestępstwa dlatego, ze Stalin i Hitler karali
          za nie?
          T.



          gemara napisała:

          > Mialam nadzieje, ze przynajmniej na tym forum spotykaja sie ludzie, ktorzy
          > umieja czytac...Wydawaloby sie bowiem, ze Maria Poprzecka pisze klarownie,
          > jasno i konkretnie. Tymczasem wiekszosc postow (z wyjatkiem oczywiscie
          Morgan,
          > Mackie i Sowy, ktorym szacunek) stanowi przyklad typowego u nas kompletnego
          > niezrozumienia miejsca sztuki w dzisiejszej kulturze. Oczywiscie -
          > statystycznie to po prostu przedstawiciele tej czesci spoleczenstwa, ktora na
          > wiedze (nie generalizujac - o sztuce!) w jakiejkolwiek formie jest bardzo
          > oporna. A wlasciwie skad maja cokolwiek wiedziec, jesli w szkole rzadko kiedy
          > sie wspomina, ze cos takiego w ogole istnieje. Inna rzecz, ze obowiazkiem
          > czlowieka mieniacego sie byc uczestniczacym w kulturze, jest wiedziec,
          > dowiadywac sie, rozwijac, uczyc, po prostu. Wystarczy poczytac wywiad z Pania
          > Profesor, zeby sie o tym dowiedziec. Jednakze wiekszosc tutejszych postow, to
          > podszyty nienawiscia krzyk ignorancji i zadufanej niewiedzy, wiedza czerpana
          z
          > TV i popularnych czasopism. Prowokacja, nieznalska i pedzel w reku
          > szympansa.... Zacznijmy moze od tego, ze sztuka nigdy nie byla zrozumiala bez
          > dodatkowych zrodel. Wezmy chociazby przyklad ze Sw. Agata, ktory przytacza
          > Poprzecka. Po prostu trzeba wiedziec, znac, troche poczytac. No, ale
          oczywiscie
          >
          > lepiej zawierzyc swojej, jakze miarodajnej intuicji. Zawsze istniala kwestia
          > odniesien symbolicznych, zawsze pozornie zrozumiala forme trzeba bylo
          wypelnic
          > trescia. Samemu, niestety. Swiat sie zmienil, artysci tez. Jak mozna od nich
          > wymagac nieczulosci na konwulsyjne zmiany ostatnich stu lat. Kryterium
          piekna?
          > Prosze bardzo, ciagle jeszcze powstaja prace, ktore mozna nim mierzyc.
          > Wrzucanie do wielkiego wora z napisem sztuka wspolczesna tysiecy bardzo
          roznych
          >
          > prac jest tutaj podstawowym bledem, jak zwykle wynikajacym z ignorancji.
          > Zastanawiajace przy tym, jak blisko tego typu pogladom do nienawisci, jaka
          > wobec sztuki wspolczesnej cechowaly sie wszelkie rezimy totalitarne. Hitler
          > swoich awangardzistow zabil lub wygnal, a ukoronowaniem jego podejscia do
          > sztuki byla wystawa "Sztuka zdegenerowana" - poczytajcie troche. Stalin
          > postepowal identycznie i teksty typu "zdegenerowana sztuka agresywnego
          > imperializmu"(bardzo nielubili surrealistow takze)
          > mozna w radzieckim pismiennictwie znalezc z data z lat 80-tych! Nie mam
          zamiaru
          >
          > oczyiwscie sugerowac, ze autorzy powyzszych postow sa faszystami czy
          > komunistami, ale warto sie zastanowic nad ta koincydencja. Co do
          przytoczonego
          > w jednym z postow przykladu z Matka Boska ze sloniowa kupa - to od paru lat
          > przyklad zmanipulowanego przez media doniesienia, w ktorym prawdziwe jest
          tylko
          >
          > to, ze Chris Ofili uzyl sloniowej kupy do przedtsawienia pelnego szacunku i
          > piekna. Przyjrzyjcie sie - to owszem, jest Murzynka, ale gdybyscie nie
          > wiedzieli, jak to jest zrobione...?
          > www.digitalconsciousness.com/artists/ofili/ i tak dalej, i tym podobne.
          > A w Berlinie, Paryzu, Londynie, a takze w mniejszych miastach Europy
          > Zachodniej, Ameryki i wszedzie tam, gdzie nie wdrukowano ludziom
          funkcjonalnej
          > slepoty pelne galerie, muzea, oczywiscie nie masowo, ale pelne ludzi
          > zainteresowanych, chetnych do refleksji i po prostu zainteresowanych czyms
          > nieznanym. Przejdzicie sie tam do jakiejkolwiek ksiegarni z wieksza oferta
          > ksiazek o sztuce - zobaczycie tysiace ksiazek o sztuce wspolczesnej, ktore
          > zreszta nigdy na jezyk polski przetlumaczone nie beda.
          > Co do argumentow o podatniku - wileokrotnie je osmieszano, wiec juz nie bede
          > dworowac, ale refleksja przychodzi taka - moze faktycznie nasze (moje tez,
          tak,
          >
          > ja kocham swoj kraj) spoleczenstwo powinna najpeirw zalatac dziury w drogach,
          > zebach i mozgach (to metafora o edukacji) pomalowac swoje domy, przestac
          > sluchac Michala W. i glosowac (22? %) naAndrzeja L. a potem moze, kiedys, w
          > dalekiej przyszlosci, przyjdzie czas na sztuke. Tez przeciez nie dla mas, ale
          > dla tych kilku procent wiecej. Glupia to moze refleksja, ale moze tu o to
          > chodzi. Biedne spoleczensto nie chce sztuki, chce godnosci i chleba. Na
          lepsze
          > papierosy jeszcze czas...
          • gemara Re: O umiejetnosci czytania... 15.03.04, 22:01
            Zaraz, zaraz, czy ty naprawde pytasz, czy wszystko, co oni robili, bylo zle? No
            to przeciez jasne, ze bylo zle, wszystko, od poczatku do konca! Bo byli bardzo
            zlymi ludzmi, degeneratami, ktorzy swoja chorobe odreagowywali na wielkich
            spoleczenstwach. Gdyby na ich miejscu byli normalni rzadzacy, to karaliby za
            zwykle przestepstwa a nie za uprawianie sztuki awangardowej, bycie Swiadkiem
            Jehowy, homoseksualista, narkomanem, zydem, Polakiem, czlowiekiem, myslacym,
            niekomunista, niefaszysta. OK, wypowiadasz sie jako spoleczenstwo. Ja tez
            jestem spoleczenstwo. I wielu innych ludzi, ktorzy wierza, ze wolnosc
            wypowiedzi, bycie tworczym, otwieranie nowych drog to radosc i wazna rzecz dla
            innych, nawet w dalszej perspektywie. Ze sztuka wyznacza nowe horyzonty, nawet
            kretynom.Jesli uwazasz, ze mozna usprawiedliwiac H i S bo karali tez
            przestepcow, to niech ci Bog wybaczy, bo ja glupoty i promowanie ludobojstwa
            nie potrafie.
            • titus_flavius Re: O umiejetnosci czytania... 15.03.04, 22:08
              Chaire,
              czy Ty czytasz co ja piszę? Pisałem zaś o karaniu przez S i H
              także złodziei i morderców. CZy uważasz, że karanie tych osóbn
              za Stalina i Hitlera także było złe? Że trzeba zrehabilitować
              ich i wypłącic odszkodowanie?
              Za Hitlera bezrobocie było minimalne. Czy to ma znaczyć, że
              tylko maksymalne bezrobocie jest dowodem antynazizmu?
              Gdzie dopatrujesz się u mnie usprawiedliwienia ludobójstwa? Czy
              nie rozumiesz, że świat nie jest biało-czarny i nawet
              zbrodniarze polityczni mogą mimochodem robić rzeczy dobre?
              T.


              gemara napisała:

              > Zaraz, zaraz, czy ty naprawde pytasz, czy wszystko, co oni
              robili, bylo zle? No
              >
              > to przeciez jasne, ze bylo zle, wszystko, od poczatku do
              konca! Bo byli bardzo
              > zlymi ludzmi, degeneratami, ktorzy swoja chorobe odreagowywali
              na wielkich
              > spoleczenstwach. Gdyby na ich miejscu byli normalni rzadzacy,
              to karaliby za
              > zwykle przestepstwa a nie za uprawianie sztuki awangardowej,
              bycie Swiadkiem
              > Jehowy, homoseksualista, narkomanem, zydem, Polakiem,
              czlowiekiem, myslacym,
              > niekomunista, niefaszysta. OK, wypowiadasz sie jako
              spoleczenstwo. Ja tez
              > jestem spoleczenstwo. I wielu innych ludzi, ktorzy wierza, ze
              wolnosc
              > wypowiedzi, bycie tworczym, otwieranie nowych drog to radosc i
              wazna rzecz dla
              > innych, nawet w dalszej perspektywie. Ze sztuka wyznacza nowe
              horyzonty, nawet
              > kretynom.Jesli uwazasz, ze mozna usprawiedliwiac H i S bo
              karali tez
              > przestepcow, to niech ci Bog wybaczy, bo ja glupoty i
              promowanie ludobojstwa
              > nie potrafie.
        • Gość: Randall Re: O umiejetnosci czytania... IP: 195.245.217.* 17.03.04, 21:50
          > Jednakze wiekszosc tutejszych postow, to
          > podszyty nienawiscia krzyk ignorancji i zadufanej niewiedzy, wiedza czerpana
          > z TV i popularnych czasopism

          Kochana/y, ja mam bardzo proste kryterium stanowiące o wartości sztuki dla mnie
          osobiście. Każdy ma - i jest to jej/jego smak. Wobec czego epatowanie epitetami
          takimi jak powyżej jest nie tylko niesmaczne, ale dowodzi, iż uważasz się za
          WIEDZĄCĄ. Błagam, nie ośmieszaj się.
    • titus_flavius wolę Poussina 15.03.04, 22:03
      Chaire,
      niż tą całą "sztukę" nowoczesną. Dawniej każdy w sztuce miał coś
      dla siebie: intelektualista temat do rozmyślań, a każdy obiekt
      do podziwiania jego Piękna.
      A w tej pseudosztuce?
      T.
      • gemara Re: wolę Poussina 15.03.04, 22:14
        Ale sobie go lub ile wlezie. tylko poczytaj, jedz do Niemiec, idz na Hamburger
        Banhof i zobacz ile tam jest ksiazek o sztuce wspolczesnej. Zamknij na to oczy,
        bo jak czegos nie widzisz, to tego nie ma. Tu w Polsce, nie bedzie Niemiec plul
        nam swoja zdegenerowana sztuka w twarz! Wiec nienawidzisz zydow- sa zli! Hitler
        zrobil porzdek - dobrze! Stalin zbudowal przemysl ciezki -Sieg Hail! Jestes
        faszysta w czerwonym kolorze - co jakis czas w Moskwie odbywaja sie
        demonstracje nowych bolszewikow z brunatnym nalotem. Choc przeciez wszyscy
        wiemy, ze jestes ksiedzem w jakiejs malej, zapazdzialej parafi, przy calym moim
        katolickim szacunku dla kaplana, obiecuje - nigdy wiecej zadnej z toba rozmowy,
        chocby nie wiem co sie dzialo. The end, faszysto!
        • titus_flavius największy kotlet 17.03.04, 21:10
          Chaire,
          uwieczniony w księdze Guinessa? Ile waży? To jest właśnie dobre porównanie ze
          sztuką nowoczesną. Dziwną, śmieszną i pustą. Która nic nie niesie. Niech się
          więc jej zwolennicy zajmują nią na swój własny koszt.
          I przestań się kompromitować nazywając oponentów faszystami.
          T.

          gemara napisała:

          > Ale sobie go lub ile wlezie. tylko poczytaj, jedz do Niemiec, idz na
          Hamburger
          > Banhof i zobacz ile tam jest ksiazek o sztuce wspolczesnej. Zamknij na to
          oczy,
          >
          > bo jak czegos nie widzisz, to tego nie ma. Tu w Polsce, nie bedzie Niemiec
          plul
          >
          > nam swoja zdegenerowana sztuka w twarz! Wiec nienawidzisz zydow- sa zli!
          Hitler
          >
          > zrobil porzdek - dobrze! Stalin zbudowal przemysl ciezki -Sieg Hail! Jestes
          > faszysta w czerwonym kolorze - co jakis czas w Moskwie odbywaja sie
          > demonstracje nowych bolszewikow z brunatnym nalotem. Choc przeciez wszyscy
          > wiemy, ze jestes ksiedzem w jakiejs malej, zapazdzialej parafi, przy calym
          moim
          >
          > katolickim szacunku dla kaplana, obiecuje - nigdy wiecej zadnej z toba
          rozmowy,
          >
          > chocby nie wiem co sie dzialo. The end, faszysto!
          • miriammiriam Re: największy kotlet 18.03.04, 18:00
            titus_flavius napisał:

            > Chaire,
            > uwieczniony w księdze Guinessa? Ile waży? To jest właśnie dobre porównanie ze
            > sztuką nowoczesną. Dziwną, śmieszną i pustą. Która nic nie niesie. Niech się
            > więc jej zwolennicy zajmują nią na swój własny koszt.

            ja też, żałuje że ty i tobie podobne zamknięte umysły edukowały sie na koszt
            społeczeństwa, między innymi artystów, których tak nie lubisz, a którzy też są
            podatnikami :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka