black-mama
27.06.10, 15:11
Witam, niedawno przeprowadziliśmy się do domu pod miastem, mniej więcej w
tym samym czasie zamieszkały tu też 3 rodziny- sąsiedzi. Każdy chciał sie
dość szybko wprowadzić także domy nie są tak do końca powykańczane- główny
problem to brak ogrodzeń, które są w trakcie robót...
Wszystkie rodziny mniej więcej w naszym wieku , z małymi dziećmi, my mamy
2-latka, reszta to dzieciaki w wieku od 4 do 7 lat. Dodam, że jestem w
ciąży i za tydzień mam termin porodu. Problem w tym, że dzieci sąsiadów są
mega uciążliwe, z racji tego ,że teraz nie pracuję podsyłają gromadę na
moje podwórko, jak tylko mój synek pojawia się na dworze zbiera się cała
armia tych dzieciaków a ja musze się z nimi użerać, przez to zaczęłam
chować się w domu, co też nie jest łatwe, wczoraj otworzyłam balkon i
poszłam na górę do synka, gdy zeszłam na dół te dzieciaki siedziały u mnie
w salonie w zabłoconych kaloszach, zamykanie się w domu też nie pomogło bo
one dzwonią do drzwi (często jak mój syn śpi), dezorganizują mi dzień,
męczą mojego psa. Kładę się często z synem jak śpi w dzień- odpoczywam,
źle znoszę ciążę, wtedy dzwonią do drzwi. Oczywiście rozmawiałam z
rodzicami- pomogło na chwilę, wczoraj porządnie pokłóciłam się o to z
sąsiadem- ale dziś jest to samo. Kurcze jestem w 9 miesiącu ciąży i jest
mi siężko ot tak a co dopiero jak pod oknem ryczy zgraja dzieciarni, nie
mogę posiedzieć spokojnie w ogródku bo jak tylko wyjdę to już są. Sąsiad
na moje argumenty odpowiedział, że jak chce to mój syn może do niego
przyjść bawić się z dziećmi a ja robię z igły widły- tak puszczę 2 latka
samego na ulicę żeby bawił się z 7mio latkami- no masakra.Nie wiem jak to
rozwiązać???