5june
15.07.10, 13:20
Zastanawiają mnie umiejetności konwersacyjne, właściwie ich brak
wielu pań. Chodzi mi o skuteczną komunikację, która polega na
mówieniu oraz słuchaniu, gdzie obie strony są zadowolone z procesu
zachodzącej komunikacji.
Tymczasem znam wiele kobiet, które uwielbiaja wysysać z człowieka
energię, męcząc opowieściami w której główną rolę odgrywa ona sama.
Opowieści niskolotne, małoznaczące, nie wnoszące wiele do dyskusji,
której właściwie brak, bo konwersacja ta dawno zamieniła się w
monolog.
Jestem kobietą i spotkałam wiele przypadków w których kobiety
męczyły mnie "opowieściami z krypty" jakie to kursiki nie skończyły,
jak to chłopcy wołają "fajna dupa" za nią, jak to próbują wpuścić
cię w maliny w sposób nieumiejętny przed moim własnym facetem,
wszystko po to żeby podkreślić własne ja. A powtarzanie przez nie
tych samych scen i tych samych informacji utwierdza mnie w
przekonaniu, że mam do czynienia z głupkiem.
Są jednak kobiety, króre zasady skutecznej komunikacji mają w małym
palcu, a konwersacja z nimi nie męczy i dodaje energii.
Dlaczego nie każda zna tę zasadę i łamie język na pierdołach?