Dodaj do ulubionych

Żonaty facet

21.03.04, 23:56
Dobra ja nie wiem co o tym myśleć, czy może sobie dopowiadam
scenariusze..Sytuacja jest taka pozanałam bardzo fajnego człowieka tyle że
mniej wiecej starszego ode mnie o jakieś 15 lat (mam 22). Spotkalismy się tak
raczej przyjacielsko (przynajmniej ja miałam takie wrażenie), okazało się że
ma żonę i dziecko, ale nic nie było, żadnych akcji tylko dłuuga i
interesująca rozmowa. Teraz zasypuje mnie wiadomościami, że bardzo by się
chciał spotkać ze mną i tak pogadać itp.. I teraz nie wiem na czym stoję. Nie
myślicie że facet, który ma żonę i dziecko ale chce się spotkać z młodą
dziewczyną, duużo młodszą, ma jakieś określone zamiary w stosunku do niej.
Czy tylko ja sobie coś dopowiadam, bo już sama nie wiem....
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Żonaty facet 22.03.04, 00:00
      A jak myslisz? Zamierza z tobą przegladac kolekcje znaczków? Poslij go do
      diabła, jak nie chcesz miec problemów w przyszłosci.Facio niech lepiej
      dzieckiem sie zajmie.Swoim.
      • Gość: Toronto Re: Żonaty facet IP: 69.156.104.* 22.03.04, 00:13
        Sluchaj nie kazdy mysli tylko no tym.........,ja jako facet43lat ( stary co)
        spotykam sie z mlodymi dziewczynami,miedzy innymi to moja praca.Mieszkam w
        Kanadzie sporo dziewczyn z nami pracuje,wiele z nich "na czarno" widzac faceta
        ustawionego , chca prubowac zycia.Nie jest to regula ze faceci biora co sie
        nawinie,to nie prawda. Dla wyjasnienia mam jakis udzial w firmie budowlanej,i
        ktos musi posprzatac ,rozniesc ulotki,wiec lepiej to zrobja i taniej mlodzi niz
        starsi,a wole zatrudnic Polki bo Polak jestem. Tak ze masz rozom i bedziesz
        widziala do czego idzie,lecz panikowac nie ma co.A moze widzi w Tobie
        kumpla .POZDRAWIAM
      • Gość: unknown Re: Żonaty facet IP: *.ipt.aol.com 22.03.04, 00:53
        wiej w cholere.... bo bedzie bolalo - bez wzgledu na rozwiniecie sytuacji - ja
        wiem...
    • kokolores Zabawka!!!!!!!!!!!! 22.03.04, 00:06
      Pobawi sie toba i wroci potulnie do zony i dziecka(jak go bedzie jeszcze
      chciala).Nie brudz sobie rak.
    • undyna Re: Żonaty facet 22.03.04, 00:48
      Wszyscy co się tu przede mną dopisali mogą mieć rację, nie dowiesz się jeśli
      nie zaryzykujesz. Co ryzykujesz przy założeniu, że nie interesuje Cię znajomość
      łóżkowa? Nic wielkiego: tekst w stylu: "A coś ty myślała, że ja się z tobą
      spotykam pogadać, kumpli to ja mam na pęczki", czy inną mniej lub bardziej
      chamską odzywkę, ale wtedy wiadomo co się robi: nogi za pas. Każde tego typu
      doświadczenie z facetami jest dobre, poznaj "wroga";), grunt, żeby się spotykać
      z tymi, co do których nie masz pełnego zaufania, tylko w miejscach
      publicznych.:)
      • lola211 Re: Żonaty facet 22.03.04, 07:18
        To moze by tak zaprosił dziewczyne do domu? Skoro tylko o kawe chodzi, to mozna
        pogadac i w trójke, nieprawdaz? Chyba ze chcialby rozmawiac o tym, jak to zona
        go nie rozumie..
        • gapka Re: Żonaty facet 22.03.04, 07:43
          swietna rada z tym spotkaniem u niego w rodzinie.
        • undyna Re: Żonaty facet 22.03.04, 09:42
          Masz rację Lolu, myślę, że przemawiasz z pozycji żony, ja też jestem mężatką i
          oczywiście doskonale rozumiem Ciebie, jak na moje oko to raczej koleś szuka
          przygód, a nie koleżanaki, ale nie lubię się wypowiadać na jakiś temat
          jednoznacznie, nie znając sprawy dokładnie, to raz. Mnie w życiu spotkało dość
          dużo tego typu nieprzyjemności od Panów, ale ostatnia ok.22 rż, myślę, że
          dzięki temu poznałam "wroga", nauczyłam się odróżniać poszukiwaczy przygód od
          facetów godnych zaufania i poprzedni post napisałam patrząc od strony autorki
          wątku, każde doświadczenie to nowa nauka, albo nauczka, powinno się je zbierać,
          dzięki doświadczeniom można się też nauczyć przegrywać. Starałam się opisać mój
          punkt widzenia w miarę zrozumiale, mam nadzieję, że mi się udało.
          Pozdrowienia:)
          • lola211 Re: Żonaty facet 22.03.04, 10:01
            Masz poniekad racje.Tylko istnieje niebezpieczenstwo dla takiej dziewczyny,
            oczywiscie zalezace od tego jaka ona jest- mianowicie sa faceci bardzo
            przekonujacy, z racji wieku majacy juz doswiadczenie, w robieniu wody z mózgu
            nie tylko młodym dziewczynom , ale i czasem rówiesniczkom.Ona sie zadurzy, on
            dobrze to taktycznie rozegra, i bedzie za późno na rozsadne decyzje.
            Uwazam, ze jezeli on naprawde nie ma złych zamiarów, to niech przedstawi
            dziewczyne jako swoja kolezanke, zonie.
            Mój facet tez jest ode mnie sporo starszy, ma znajomych i znajome w róznym
            wieku,gdyby zaczał sie umawiac za moimi plecami z inna , młoda dziewczyna, to
            dla mnie bylo by oczywiste, ze znajomosc ma podteks erotyczny.Inaczej podchodze
            do znajomosci z dziewczynami, ktore mam okazje poznac.Jestem nawet
            tak "nieroztropna"(jak mnie probowano przekonywac), ze razu pewnego wyjechalam
            na pare dni z dzieckiem, zostwiajac w mieszkaniu faceta z 20 latka.Dziewczyna
            przyjechala na egzaminy, nie miała sie gdzie podziac, wiec nie widzialam
            problemu, by nie mogla pare dni pomieszkac.Na pewno do niczego nie doszlo,
            chocby dlatego, ze ona ma do niego podejscie jak do kolegi ojca(w tym samym
            wieku), jej ufałam, jemu juz mniej.Nie jestem wiec zaborczej zony, widzacej w
            kazdej zagrozenie.Ale warunkiem jest moja wiedza o istnieniu takiej osoby,
            poznaniu jej.
            Bo własciwie to o jaki przyjacielski zwiazek moze mu chodzic? Chce sie
            pozwierzac, poradzic- dziewczyny 15 lat młodszej? A porozmawiac o zyciu nie
            musza na osobnosci.


            • undyna Re: Żonaty facet 22.03.04, 10:53
              Nie chciałabym wyjść na bezrozumnego przyklaskiwacza;), ale przyznaję Ci rację
              od początku do końca. Ja ze swoich doświadczeń wyniosłam tylko zadrapania i
              otarcia, nauczyły mnie bardzo dużo, ale wiem, że są osoby, które nie dość, że
              nie potrafią wyciągać konstruktywnych wniosków, to jeszcze złe doświadczenia
              wywołują w nich szeroko pojętą nieufność do wszystkich i zamknięcie we własnym
              świecie, albo jeszcze coś gorszego, no ale o tym, to referat na 4 strony A4 nie
              wystarczy;).Pozdrawiam:)
        • anulex Re: Żonaty facet 22.03.04, 10:27
          Mi tez podoba sie ten pomysl :) Chociaz w moim wypadku nie zadzialalo. Mialam
          kiedys znajomego, chcial sie przyjaznic, poznalam nawet jego zone, ale potem i
          tak okazalo sie, ze chodzi mu o seks. Poznalam tez kiedys dobra znajoma mojego
          chlopaka (zebym sie nie denerwowala, zrozumiala, ze ona nie stanowi
          zagrozenia), a miesiac pozniej byli razem.
    • Gość: rede Seks, seks, seks z młodą osóbką IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.04, 07:28
      To jest to co nas rajcuje.
    • Gość: anianieania Re: Żonaty facet IP: *.provider.pl 22.03.04, 07:45
      w wieku 21 - 22 lat, jeśli nie przeżyło się pierwszej miłości i uczucią wrzą pod
      skórą - trudno jest zachować dystans. Być może wciaż marzysz, być może widzisz w
      nim księcia ......

      Jeśli na prawdę umiesz być rozsądna to proszę bardzo - może przyjaźń przed Tobą.
      Wydaje mi się, że gdzieś tam w Tobie rodzą się uczucia... bo skoro tu piszesz to
      już straciłaś dystans. Wtedy się bardzo cierpni. Bardzo.
    • niuniek6 Kazdy facet ktory chce sie spotkac z kobieta... 22.03.04, 08:38
      ... ma ukryte zamiary. Co wy myslicie ze my lubimy te dlugie interesujace
      rozmowy na glebokie tamaty??? te rozmowy to dla nas jedynie.... zlo konieczne:)
      A pogadac to lepiej z kumplami przy piwie.
    • zlewozmywak1 Re: Żonaty facet 22.03.04, 09:01
      Spuść gnoja na drzewo. Proponuje jeszcze jeden eksperyment myslowy. Wyobraź
      sobie swego znajomego, jak informuje swoją żone o znajomości z tobą oraz
      esemesach do ciebie wysyłanych. Predzej mi kaktus na reku wyrośnie niż on to
      zrobi. Zatem podniecaj sie lub nie zainteresowaniem ze strony misia kłamczuszka
      • Gość: Magda Re: Żonaty facet IP: 213.77.38.* 22.03.04, 09:20
        Widzę, że masz na niego ochotę. Proszę bardzo, tylko miej jaja na miejscu,
        skoro on nie ma.
        Popatrz mu prosto w oczy i spytaj, czego od Ciebie oczekuje. I, na miłość
        boską, nie wierz w teksty typu: nam się już od dawna nie układa (nam, czyli
        jemu i żonie). Jak mu się nie układa, to niech się wyprowadzi. Bądź rozsądna i
        nie daj sobie kitu wcisnąć.
        A póki co, korzystaj,że chce się z Tobą "przyjaźnić": kino, teatr, knajpy.
        Gdybym miała jeszcze raz decydować się na związek z żonatym jeszcze facetem (bo
        takowy mam już za sobą, ale rany nadal świeże) właśnie to bym robiła: ZERO
        naiwności, współczucia. Wykorzystałabym skurwy.... i kopnęła w zadek.
        Pozdrawiam
        • blanchet masz racje- mnie też się nie układa 22.03.04, 10:06
          i co z tego, nadal jesteśmy razem:)
          a ztym wykorzystaniem to brutalna sprawa- ale z drugiej strony towarzystwo
          młodej- jakiejkolwiek w sumie- osoby tez musi swoje kosztować- więc niech
          będzie wykorzystywanie obustronne. :)))
          • Gość: kotkanadachu Re: masz racje- mnie też się nie układa IP: *.akl.callplus.net.nz 22.03.04, 10:37
            nie mam nic przeciwko obustronnemu wykorzystywaniu jezeli obydwie strony robia
            to swiadomie, tyle ze dziewczyny w wieku 21 lat latwo daja sie nabrac na teksty
            w stlu : od lat z zona nie sypiam, nic nas nie laczy poza wspolnym mieszkaniem,
            dizeckiem, jak tylko bede mial gdzie to sie wyprowadze, dawno juz mi sie z
            nikim tak dobrze nie rozmawialo jak z toba, niczego od ciebie nie oczekuje poza
            porzyjaznia z zona od dawna nie mamy o czym rozmawiac itd itd

            dodajac do tego szarmanckosc takiego faceta w porownaniu do jej rownolatkow ani
            patrzec jak dziewczyna zaczyna wierzyc w to ze to Ona wlasnie bedzie ta ktora
            go zrozumie, ze to wlasnie ja bedzie kochal do konca swoich dni, ze jego
            malzenstwo to okropna pomylka itd
            kazdy facet dokladnie wie ze dwudziestoparoletniej dziewczynie nie jest trudno
            zaimpomonowac jakas kolacyjka, taksowka, otwarciem drzwi, bukiecikiem kwiatow,
            a dla niej oczywiscie rozmowa jest ciekawa bo on w koncu ma te 15 lat wiecej
            doswiadczen wiec ma o czym mowic

            te ktore to przezyly wiedza jak to sie konczy, zlamane serce, rozpacz, bol,
            depresje

            jezeli dziewczyna idzie na to wszystko z otwartymi oczami (a trudno po
            powyzszej lekturze nie miec oczu otwartych) to ok, tyle ze jeszcze moze sie
            zdazyc ze pomysli sobie ze wszystko to co inni napisali akurat Tego jednego
            jedynego nie dotyczy bo ON jest calkiem inny

            no ale wtedy to juz glupota

            wybor nalezy do kazdej i kazdego z nas :) a nasze rodzime przyslowie nie na
            darmo mowi: "Madry polak po szkodzie a polka po rozwodzie"
            • blanchet Re: masz racje- mnie też się nie układa 22.03.04, 10:58
              ciekawe kiedy i dlaczego przychodzi wiek że dziewczyny już nie chcą się
              nabierać i stają się buissnesowo racjonalne on mówi - wiesz nie układa mi się z
              żoną jest fatalna i nie goli nóg A ona na to - tak, tak, to pokochajmy sie a
              potem kup mi coś ładnego. :)Być może to nie zalezy od wieku a od doświadczeń
              • Gość: Magda Re: masz racje- mnie też się nie układa IP: 213.77.38.* 22.03.04, 13:11
                Takie businessowe podejście do spraw damsko-męskich to wynik doświadczeń, czyli
                pośrednio i wieku. Gdy czytam niektóre posty na tym forum to w głowie mi się
                nie mieści, że jeszcze do niedawna byłam takim naiwnym kurczakiem idealizującym
                swojego pana jak te młode kobitki, które te post piszą. Ta cała przygoda z tzw.
                doświadczonym facetem jest tak typowa, że aż mi sie śmiać chce: zawsze mi się
                wydawało, że jestem taka rozsądna, że głupoty nie zrobię a tu buch. Zrobiłam.
                Na szczęście umiałam się otrząsnąć: postawiłam sprawę jasno- wiadomo wybór:
                zrobisz tak jak JA chcę, albo spadaj. I on...wolał spadać, mimo całego mojego
                sexappealu, smacznych kolacji i przeżyć, których w życiu nie doznał, hi, hi,
                hi. Pusty smiech mnie ogarnia. Ale przynajmniej juz drugi raz na podobnego
                dupka się nie natnę :-) i paradoksalnie dziękuję losowi, że ta żenada spotkała
                mnie teraz a nie jakieś, powiedzmy, 5 lat później.

                Mam nadzieję, że Autorce wątku ochota na "kolegowanie" się z dzieciatym
                przeszła po lekturze naszych postów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka