eat.clitoristwood 12.08.10, 16:12 Czy boicie się swoich mężów? Bo ten cytat jest przerażający. Serio. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sweet_pink Re: Do żon. 12.08.10, 16:17 Jak się męża zaczęłam bać, to się go pozbyłam. Obecnego niemęża nie boję sie nic a nic. Odpowiedz Link Zgłoś
skarpetka_szara Re: Do żon. 12.08.10, 16:23 Mysle ze to byl zart z jej strony, puscila oczko, i mysle ze podsmiewala sie. Odpowiedz Link Zgłoś
eat.clitoristwood Re: Do żon. 12.08.10, 16:36 skarpetka_szara napisała: > Mysle ze to byl zart z jej strony, puscila oczko, i mysle ze > podsmiewala sie. Może masz rację, nie zwróciłem uwagi na ";)". Niemniej problem jako taki, buców ryczących (a i rękoczyny się zdarzają) na żony bo coś tam popsuły w ich zabawce, czy to komputer czy samochód, istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
skarpetka_szara Re: Do żon. 12.08.10, 16:42 tak, to prawda. Ja akurat wychowalam sie wsrod braci i wiem jak sobie z facetem poradzic ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kitek_maly Re: Do żon. 12.08.10, 18:37 Ja też znam ryczące o byle pierdołę panie. I co wygrałam? Odpowiedz Link Zgłoś
berta-live Re: Do żon. 12.08.10, 17:09 Kiedyś, wieki temu jak Tusk dopiero zaczynał karierę w polityce to w TV był wywiad z jego żoną. I ona na pytanie czy boi się męża odpowiedziała, że tak właśnie powinno być i że to dobrze jak małżonkowie boją się siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Do żon. 12.08.10, 17:26 Ale jak człowiek sobie przypomni, że premier miał problemy z agresją i alkoholem, to te słowa brzmią jakby inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
jedna_nozka_bardziej Re: Do żon. 12.08.10, 17:29 Spotkałam wielu mężów, którzy panicznie boją się swoich żon ;) I nikogo to nie szokuje. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: Do żon. 12.08.10, 18:43 to chyba byli kryptogeje bo na pewno nie mężczyźni Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Do żon. 12.08.10, 21:37 <wdech> <wydech> Mogę już wyjść spod tego stołu...? Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Do żon. 12.08.10, 19:48 Mój mąż nie wpada w złość, jak mu się zepsuje jego własność (przypadkowo oczywiście) albo np coś się spieprzy czy o czymś zapomni i potem sa kłopoty. Za to ja w analogicznych sytuacjach czasami się wku...am na maksa i muszę się ostro hamować. Zwykle wychodzę wtedy na spacer i wracam, jak mi już przejdzie. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że jak sama sobie coś zepsuję/stłukę/zgubię/wyrzucę przez przypadek/zapomnę/zawalę to się wku...am równie mocno ;) Odpowiedz Link Zgłoś
eat.clitoristwood Re: Do żon. 12.08.10, 19:53 justysialek napisała: (...) Mnie takie emocje są kompletnie obce. Nie rozumiem ich i nie chcę rozumieć. Oczywiście chodzi mi o szkodę (jakąkolwiek) dokonaną nieumyślnie. Chociaż nawet umyślna niezbyt byłaby mnie w stanie sprowokować. Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Do żon. 12.08.10, 21:13 Serio? Nie wkurzyłabyś się, gdybyś np zostawiła portmonetkę z kartami i dokumentami na ladzie w sklepie? ...albo jakby Ci chłop zniszczył np nowiutki stół, bo zrobił po swojemu, chociaż ostrzegałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
eat.clitoristwood Re: Do żon. 12.08.10, 21:19 justysialek napisała: > Serio? > Nie wkurzyłabyś się (...) Nie wkurzyłabym się. ;) Przedmioty martwe nie mają u mnie statusu sakrum. Aczkolwiek lubię je. Takoż nie mam w ogóle szacunku dla swojej pracy. Mogłabyś zdmuchnąć budowany przeze mnie przez tydzień domek z kart...zakląbym najwyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Do żon. 12.08.10, 21:41 A to nawet nie chodzi o przedmioty martwe i koszta. Przytoczone sytuacje wydarzyły się naprawdę i raczej wkurzyło mnie to, jak wiele pracy i czasu będę musiała poświęcić na naprawienie szkód (1. wyrabianie nowych dokumentów, blokowanie kart i wyrabianie nowych; 2. szukanie fachowca, który wyfroteruje stół, załatwianie tego lub szukanie nowego stołu po licznych sklepach, stolarzach, czekanie na niego itp). Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Do żon. 12.08.10, 21:43 chodziło o fornirowanie a nie froterowanie oczywiście ;) Odpowiedz Link Zgłoś
justysialek Re: Do żon. 12.08.10, 21:56 Przepraszam, że wzięłam Cię za kobietę. Gapa ze mnie. > Takoż nie mam w ogóle szacunku dla swojej pracy. Mogłabyś zdmuchnąć > budowany przeze mnie przez tydzień domek z kart...zakląbym najwyżej. IMo kiepski przykład, bo budowanie domku z kart jest raczej rozrywką, hobby. Inaczej ceni się np pracę zawodową albo coś, co miało służyć latami. Nie wszystko dla mnie ma tak duże znaczenie i nie wszystkie szkody wywołują u mnie złość. Przykładowo, gdy ostatnio mi się sąsiad przewiercił do mieszkania (dziurę na wylot zrobił od siebie), to wcale się nie zdenerwowałam. Drugi sąsiad mnie zalał we wtorek ale na szczęście po wyschnięciu okazało się, że szkody są małe - też mnie to nie ruszyło. Chyba mniej denerwują mnie rzeczy, na które i tak nie mam wpływu niż takie, których możnaby łatwo uniknąć, które wyniknęły z mojego zaniedbania, głupoty. U męża wkurza mnie głównie to, że np nie stosuje się do moich próśb/zaleceń (chyba go wkurza to ględzenie i ma tendencję do robienia na przekór) z czego potem wynika dana szkoda. Natomiast w stosunku do obcych ludzi mam dużo więcej cierpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
calineczka2 Re: Do żon. 12.08.10, 20:04 Mojego pierwszego meza sie czasem balam, bo potrafil wpasc w szal. Jak kiedys zgubilam klucz do mieszkania, to myslalam, ze mnie zabije, tak wrzeszczal - skonczylo sie na tym, ze kazal mi placic 500 euro za wymiane zamkow (nie zeby tyle to kosztowalo, ale za kare i jego fatyge). Klucz sie znalazl, a ja sie rozwiodlam. Odpowiedz Link Zgłoś
ckm1 Re: Do żon. 12.08.10, 21:32 Bo to był chyba psychopata a nie mąż. Ale decyzja o rozwodzie jak najbardziej słuszna jeśli wprowadził karę pieniężną, za gorsze przewinienie kazałby cię wybatożyć. Odpowiedz Link Zgłoś
calineczka2 Re: Do żon. 12.08.10, 22:15 Oj byl psychopata. Dobrze sie z tym przed slubem kryl - nasz rozwod byl wielkim zaskoczeniem dla wszystkich. Niby taki kulturalny, wszyscy znajomi go lubili, moja rodzina rowniez. Na szczescie szybko poszlam po rozum do glowy. Teraz sie powtornie ozenil i pewnie tez sie zneca nad next... Najwiekszym przewinieniem jakie popelnilam, o ktore trul mi glowe przez miesiac, bylo: kupilam cos wartego 25 euro karta kredytowa. Potem zapomnialam co to bylo i zgubilam kwitek. Zabral mi karte i pocial nozyczkami, ze niby sie nie umiem z kartami obchodzic. Nadmienie, ze wtedy studiowalam jeszcze ale pracowalam tez na pol etatu, wiec nie bylam na jego calkowitym utrzymaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
ckm1 Re: Do żon. 12.08.10, 22:34 No to jesteśmy zgodne, że to psychopata był. :) Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: Do żon. 12.08.10, 21:51 bo tak naprawdę to zona przez przypadek sprawdził mężowska pocztę :P Odpowiedz Link Zgłoś