Dodaj do ulubionych

samotność

29.09.10, 19:56
czuje się samotna wśród tłumu ludzi, wracam do domu, rzucam torebkę i kładę się na łóżku i płaczę, robię tylko to co muszę, gotuje sprzątam, bawię się z dzieciakami jak..robot, zupełnie bez wczuwania się w to, są takie chwile że nie mam siły wstać z łóżka.
czasami myślę żeby rzucić wszystko w cholerę ale boje się, nie mam odwagi i chyba siły na taki krok.
w tym roku nie ma godzin w mojej katedrze i nie dostane wcale pieniędzy przez cały rok, zaczełam szukać pracy ale w moim mieście jest spore bezrobocie i o pracę ciężko, pozatym to końcówka studiów i powinnam zająć się pracą.
do spłacenia ogromny dług. Chciałam się wyprowadzić, wnieść sprawę o rozwód ale nawet nie będę miała z czego dzieci utrzymać.
sorry że to wszystko pisze, nie mam z kim pogadać
Obserwuj wątek
    • a_nonima Re: samotność 29.09.10, 20:02
      Kasi życie jest pokopane i to wiadomo nie od dziś!! Sama nie wiem skąd brać siłę żeby nie dać się złemu losowi. Jeżeli masz dzieci to musisz mieć też motywację do życia, do walki o lepsze jutro.
      Pokaż światu, że jesteś silna. Ja też mam taki zamiar!
      • kasi-a789 Re: samotność 29.09.10, 20:09
        straszny jest ten stan. tak bardzo bym chciała zacząć wszystko od nowa.
        • a_nonima Re: samotność 29.09.10, 20:13
          Zaczynanie od nowa też jest trudne. Przede wszystkim wycisz emocje żebyś nie skrzywdziła swoich dzieci. One są wrażliwe na nastroje rodziców.
          Daj sobie czas na płacz, żal i rozpacz. Później trzeba obmyślić plan działania.
          Kobiety są silne i radzą sobie nawet w ekstremalnych warunkach.
    • kasi-a789 Re: samotność 29.09.10, 20:17
      przez ostatnie 6-7 może więcej miesięcy było już bardzo dobrze. naprawdę bardzo dobrze, w sobotę zadzwonił i poprosił żebym pojechała z nim do lekarza bo jest chory, bardzo źle się czuje, od czego mnie ma..nawet się nie zastanawiałam, po drodze zrobiłam mu male zakupy żeby nie musiał wychodzić z domu, pojechałam do niego, faktycznie było kiepsko, bardzo wysoka gorączka, niechce tego wszystkiego opisywać, pół dnia spędziliśmy w 3 różnych szpitalach bo nikt nie wiedział co mu jest, na korytarzu był tak słaby że zasnął na moich kolanach.
      byłam przez ten cały czas przy nim, dzisiaj pojechałam do niego do domu na chwile bo miał papiery które są mi potrzebne a on w drzwiach przywitał mnie pytaniem/stwierdzeniem "po co tu przyjechałaś?!" później jeszcze się na mnie wydarł.
      fatalnie się czuje
      • berta-live Re: samotność 29.09.10, 20:27
        I pewnie jak zwykle niczego cię to nie nauczyło. Następnym razem znów rzucisz wszystko i pojedziesz mu głowę nad kiblem trzymać. A antydepresanty jakieś łykasz chociaż? Podobno po kilku latach łykania osobowość też potrafią naprostować, więc warto.
      • mamba8 Re: samotność 29.09.10, 20:39
        Poznaj kogoś nowego pomiędzy codzienną pracą nad problemami, może to doda Ci nieco motywacji i szczęścia.
    • kadfael Re: samotność 29.09.10, 20:27
      ale w moim mieście jest spore bezrobocie
      A ty nie jesteś z Poznania?
    • gr.een nie płacz 29.09.10, 20:36
      ja czasami piszę listy, których nigdy nie wysyłam
      • kasi-a789 Re: nie płacz 29.09.10, 20:45
        ja też, chociaż małe karteczki ale to niewielka ulga w cierpieniu.
        pewnie gdyby znowu mnie potrzebował to bym pomogła, nie mam siły się odciąć od tego wszystkiego. dziewczyny powiedzcie co ja robię źle? chciałabym wyjść z jego domu, trzasnąć drzwiami i zostawić za sobą to wszystko a ja głupia płacze.
        Naprawdę ja już nie mam siły
      • sienmuza Re: 30.09.10, 10:27
        Ja też piszę dłuuugie listy. To pomaga. Choć na krótko ale pomaga. Ale dlaczego się rozstaliście? Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że to on Was opuścił. Ale dlaczego? Ma kogoś? Jak oceniasz Wasze szanse na ponowne bycie razem?
        • alpepe Re: 30.09.10, 11:01
          Sienmuza, nie rozśmieszaj ludzi. Przeczytaj wątek w całości, to się dowiesz wszystkiego i kasiuńcia nie będzie mogła robić z siebie ofiary.
    • ladyhermiona Re: samotność 29.09.10, 20:43
      O rany, strasznie pochrzanione życie masz... Czy twój mąż dobrze stoi na nogach? Może zostaw jemu dzieci, łatwiej tobie będzie finansowo, łatwiej będzie znaleźć pracę i nowy dach nad głową... Wiem, łatwo bezdzietnej pisać zostaw dzieci, ale twój mąż chyba głów im nie poodgryza. Dobrze się domyślam, że ten facet, którego woziłaś po szpitalach nie jest twoim ślubnym? Jeśli nie jest to po kiego grzyba utrzymujesz w ogóle kontakt? Zabierz od niego swoje rzeczy, zablokuj jego numer gg, telefon czy przez co ma z tobą kontakt i zapomnij. Nie byłoby też głupie wyprowadzić się do innego miasta. Na pewno dasz radę, tylko nie wolno ci się załamywać i płakać tylko działaj.
      • kasi-a789 Re: samotność 29.09.10, 20:49
        nigdy nie myślałam o tym żeby dzieci zostawić mojemu mężowi, chociaż wiem że bardzo je kocha, poprostu naturalne wydawało mi się to że powinny być z mamą, ale czasami jak nie mam siły wstać z łóżka myślę że on by się nimi lepiej zajmował.
        nie chce nikogo poznawać, brakuje mi przyjaciółki, kogoś komu mogłabym się zwierzyć, do tej pory to tylko temu panu się zwierzałam,
      • marzeka1 Re: samotność 29.09.10, 20:49
        "obrze się domyślam, że ten facet, którego woziłaś po szpitalach nie jest twoim ślubnym? Jeśli nie jest to po kiego grzyba utrzymujesz w ogóle kontakt?"-

        bo Kasia lubi sobie to życie pieprzyć, więc jak eks kochanek zadzwoni, rzuca wszystko i pojedzie, potem się dziwi, że mąż ciągle wkurzony. Najgorsze, że dziewczyna tych wszystkich spraw nie potrafi połączyć, że pieprzy sobie i dzieciom życie na własne życzenie.Kochaś zrobił jej dzieciaka, nie łoży na niego złotówki, ale wymagania ma. To tak pochrzanione, że jednak wole sobie wyobrażać, że Kasia jest tylko forumową kreacją jakiejś znudzonej kobiety, która ma radochę, budując taką postać.
        • kasi-a789 Re: samotność 29.09.10, 20:56
          nie zmyślam. mąż może chodzić wkurzony ale wie że ja z nim nie będę, tłumaczyłam, wiele wiele razy mówiłam że z mojej strony to koniec, że nie czuje nic. zwlekam z rozwodem bo szkoda mi dzieci i ze strachu też..
          • berta-live Re: samotność 29.09.10, 21:17
            Jak nie zmyślasz, to też uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłby rozwód i twoja wyprowadzka z domu. Dzieci możesz widywać w każdym momencie. Dzięki rozwodowi dasz mężowi szansę na ponowne ułożenie sobie życia i stworzenie dzieciom jakiejś sensownej rodziny.
    • wacikowa Taa pamiętamy. 29.09.10, 20:53
      forum.gazeta.pl/forum/w,30835,84385884,84385884,kiedy_pojawia_sie_dziecko_.html
      Zasłużyłaś sobie na takie życie i dobrze wiesz dlaczego. Pierwsze co powinni ci zrobić to pozbawić praw rodzicielskich.
    • tytus_flawiusz gó...ana sytuacja 29.09.10, 20:55
      ale minie, jak sraczka dziecku.
      Następnym razem zwróć większą uwagę na to z jakim padalcem się wiążesz.
      • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 20:58
        tytus ale to jaki jest wyszło po długim czasie,
        powiedzcie mi co ja robię źle że ktoś komu dałam tyle serca i dobroci traktuje mnie w taki sposób
        • raohszana Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:00
          Bo jesteś durna i on to wykorzystuje. Weź się za siebie, bo co i rusz jęczysz na forum i coraz głupiej się zachowujesz.
          • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:06
            dlaczego prosi mnie o pomoc? dlaczego nie poprosi kogoś innego? dlaczego mi opowiada o tym że nie chce mu się żyć,
            • mamba8 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:09
              Kasia, czy ty nie pojmujesz, że na świecie są oprócz dobrych osób te złe jednostki?> Dlaczego on to robi? Bo może to robić i wie, że jesteś na jego każde zawołanie.
            • tytus_flawiusz Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:10
              kasi-a789 napisała:

              > dlaczego prosi mnie o pomoc? dlaczego nie poprosi kogoś innego? dlaczego mi opo
              > wiada o tym że nie chce mu się żyć,

              bo jest piz#dą, a nie mężczyzną (sorry, bo to jednak Twój stary)
              • alpepe Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:15
                jaki stary? KOCHANEK, co jej zrobił drugie dziecko, które mąż heroicznie ma za swoje!!!
                • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:24
                  słuchajcie zanim zdradziłam męża układało nam się bardzo bardzo źle, zanim go zdradziłam powiedziałam że ze względu na dziecko (nasze) możemy mieszkać razem i tyle i koniec a czemu on się nie wyprowadził? niewiem. ja nie mialam gdzie się wynieść, to jest mój dom. moje mieszkanie. nigdy do męża nie wróciłam, nie sypiamy ze sobą (chociaż mąż próbował mnie zmusić) mamy oddzielne konta, codziennie mu mówię że między nami nic nie będzie. ja nie mam gdzie się wynieść, to jest moje mieszkanie, ze względu na dzieci nie wywalę go z domu, nie chce robić scen, chciałam się wyprowadzić ale w tej chwili nie mam wcale dochodu. nie radźcie mi żebym poszla do schroniska bo ja mam dom
                  • raohszana Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:28
                    To się z nim rozwiedź i jego wypierdziel. I przestań wreszcie być szmatą do podłogi dla gacha.
                  • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:32
                    nie wierze w to że małżeństwo łączy ludzi na wieki i żeby choćby co się nie działo to mają być razem, ludzi łączy miłość której między mną a moim mężem nigdy tak naprawdę nie było. zdradziłam męża po 4 latach małżeństwa, przez te 4 lata mój mąż ciągle mnie obrażał, nigdy nie dał mi złotówki, nie utrzymywał domu (mimo że zarabiał), gdy po smierci mojego taty płakałam w nocy darł się na mnie żebym zamknęła ryj bo nie może spać. pierwsze święta po slubie spędziłam sama w domu bo mąż nie zabrał mnie na wigilię do swojej rodziny. do tego doszła chora obsesja na punkcie sprawdzania mnie, przed wyjściem sprawdzał jaką mam na sobie bielizną, przeszukiwanie torebki, telefonu. jak ja nie odbierałam tel (nie słyszałam, niemogłam) obdzwaniał wszystkie moje koleżanki. Kiedy podjelam decyzję o rozstaniu poznałam tego pana z którym mam drugie dziecko, był mega ciepły i wyrozumialy, słuchał mnie. Nigdy nikt mnie tak dobrze nie traktował..a później to już poleciało..
                    • raohszana Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:37
                      Babo durna, to po kiego żeś wyszła za niego? Po kiego żeś siedziała? Było się rozwieść, a nie puszczać z byle kim po kątach i dzieciaka z kochankiem majstrować.
                      Słuchaj, czego Ty oczekujesz? Że się kochaś zmieni, mąż zniknie?
                      • marzeka1 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:41
                        Dokładnie! Chcesz zmiany, rusz dupę: rozwiedź się z mężem+ alimenty na jego dziecko; olej kochasia + alimenty na dziecko, które ci zrobił. Ale ty pewnie w tym gó...e tkwić będziesz dalej i co parę tygodni, miesięcy pisać podobne posty.
                      • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:42
                        wiesz tak naprawdę ja chciałabym się zmienić, chciałabym trzasnąć drzwiami i uciec i niech mnie pocałuje w d. ale taka nie jestem:(
                        jestem przerażona nie dlatego że niewiem co mam zrobić tylko dlatego że boję się to zrobić
                        • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:44
                          dziewczyny dziękujcie Bogu za wspaniałych rodziców którzy zaszczepili was wiarę w siebie, ja byłam wychowywana w duchu "jesteś do niczego" i do niczego się stałam
                          • raohszana Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:46
                            Ta, wszyscy winni - kto powiedział, że któraś z nas takich miała? Ja mam za mało czasu w życiu na to, żeby się bać i tkwić w kupie po uszy i pławić się w tym, wypisując co raz to głupsze posty na forum o tym, jak to mi źle.
                          • marzeka1 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:47
                            Kasiu, wychodząc za mąż, a mężatką- szczęsliwą jestem już 21 lat- zrobiłam WSZYSTKO inaczej niż było między moimi rodzicami. Nie rozumiesz jednego: MY SAMI kształtujemy swoje życie, ty tkwisz w gó...e na własne życzenie.
                            • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:53
                              między moim rodzicami było bardzo źle i jako dziecko chowałam się pod stołem modląć się żeby się rozwiedli i sama stwarzam podobny dom dla moich dzieci. Ciężko mi się wyrwać z tego wszystkiego, mieszkam z mamą która mimo wszystko potrzebuje mojej pomocy, jest jaka jest i ciężko mi się z nią żyje ale w końcu to mama.
                              • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:55
                                co on zrobi jeśli odejdę? co on wtedy może zrobić?
                                • raohszana Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:58
                                  A co Cię to obchodzi? Zrobi co zrobi. Żyj swoim życiem.
                              • berta-live Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 22:02
                                Chciałam zauważyć, że dawno nie jesteś już dzieckiem, masz swój rozum, więc kieruj się nim. No i co z tego, że między rodzicami źle się układało. Co z tego, że matka mówiła ci, że jesteś zerem. Teraz masz własne życie. Wtedy nie miałaś zbyt wielkiego pola manewru ale teraz możesz robić co chcesz. Wykorzystaj to. A rodzice niech sobie łby pourywają, to nie jest twoja sprawa. Po prostu mam wrażenie, że podałaś się na matkę. Spróbuj zacząć się leczyć, bo samo nic się nie rozwiąże. Chyba, że pewnego dnia twój mąż znajdzie sobie jakąś inną kobietę i sam odejdzie.
                    • eilenn_ardenn Re: gó...ana sytuacja 30.09.10, 23:53
                      Bogowie, i chcesz żeby jedno i drugie dziecię miało takiego ojca? Rozwiedź się, wywal za drzwi skoro nic prawie Cię z nim nie łączy, załóż sprawę o alimenty, od jednego i drugiego, jesli się da, i zajmij się sobą i dziećmi. A kochanek Cię wykorzystuje, bo się dajesz, a on ma poczucie, że rządzi, więc mu to odpowiada.
              • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:17
                ciężko mi uwierzyć że można kogoś tak potraktować:( jednego dnia wspiera się na moim ramieniu i mówi że niewie co by zrobił gdyby mnie nie było a kolejnego dnia wyrzuca mnie niemalże z domu.
                • tytus_flawiusz Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:57
                  kasi-a789 napisała:

                  > ciężko mi uwierzyć że można kogoś tak potraktować:( jednego dnia wspiera się na
                  > moim ramieniu i mówi że niewie co by zrobił gdyby mnie nie było a kolejnego d
                  > nia wyrzuca mnie niemalże z domu.

                  nie czas na rozterki natury filozoficznej, tylko trza działać. Zastanawiając się nad chimerami chłoptasia tylko tracisz czas, a życie przecieka Ci między palcami
                  • kasi-a789 Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:58
                    dzięki tytus, dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
                    • tytus_flawiusz Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 22:02
                      nie ma za co, drobnostka,... powodzenia
            • raohszana Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:13
              Odpowiedź masz wyżej - bo jesteś durna i się dajesz. Bo olewasz dla niego swoje życie, dzieci, męża. Bo jesteś, jeszcze raz, żebyś załapała - durna. Zmądrzej wreszcie i myśl głową, a nie czym innym.
            • bladamery Jeszcze marudzisz? 29.09.10, 21:30
              forum.gazeta.pl/forum/w,30835,84385884,84385884,kiedy_pojawia_sie_dziecko_.html

              Może dlatego nie chce mu się żyć????
              Masakra jakaś....

              Na wsłasne życzenie popieprzyłaś życie sobie, mężowi i dzieciom i jeszcze marudzisz???????
            • kadfael Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:46
              Przecież on toba manipuluje! Cynicznie wykorzystuje to, że jesteś słaba i naiwna, że ma "głupią" na zawołanie. Kiedy ty to w końcu zrozumiesz?
        • tytus_flawiusz Re: gó...ana sytuacja 29.09.10, 21:06
          > tytus ale to jaki jest wyszło po długim czasie,

          Może i tak, choć sama mawiają, że miłość jest ślepa, a są tacy co nawet wierzą, że vincit omnia.
          Sądzisz, że jesteś wolna od tego grzechu ?

          "Wy nie cofniecie życia fal!
          Nic skargi nie pomogą:
          Bezsilne gniewy, próżny żal!
          Świat pójdzie swoją drogą!"

          Nie masz wyjścia moja Miła. Trzeba się wziąć za siebie. Podnieść głowę ... i wygrać to co wydaje się przegrane. Tylko musisz przestać leżeć i wylewać łzy.
        • ma_dre Re: gó...ana sytuacja 30.09.10, 10:59
          Niektorym sie wydaje ze ktos jest jaki jest, a to bzdura! Nie jestesmy nigdy, ciagle stajemy sie. To z cala pewnoscia ty wplynelas na to jaki stal sie ten pan w stosunku do ciebie. Kiedy to zrozumiesz, wiele mozesz zdzialac.
    • ladyhermiona Re: samotność 29.09.10, 21:01
      Ych, to się ciągnie już tyle lat? Niewiarygodne. Strasznie mi w tym wszystkim szkoda twojego męża. Jeśli masz do niego jakieś resztki sentymentu odejdź. Nie zasługuje na żonę, która cały czas spotyka się z gachem. I zostaw mu dzieci, to przecież nie oznacza, ze je zostawiasz na wieki wieków, możesz je odwiedzać, jak staniesz na nogi możesz częściowo przejąć nad nimi opiekę. Bo wydaje mi sie, ze nie jesteś najlepszą osobą na zajmowanie się nimi, jesteś strasznie niestabilna emocjonalnie. Trzymam kciuki za was wszystkich.
      • kasi-a789 Re: samotność 29.09.10, 21:04
        ja wiem że wszystkim jest szkoda męża. on też może odejść, dlaczego nie odejdzie? on może się wyprowadzić, stać go na wynajęcie mieszkania, może wrócić do rodziców, mieszka w moim domu, a raczej w domu mojej mamy. gdyby mój mąż był dobrym mężem nie zdradziłabym.
        • ladyhermiona Re: samotność 29.09.10, 21:13
          A dlaczego go nie zapytasz, czemu nie odejdzie? Jeśli nie był dobrym mężem, to dlaczego nie odeszłaś zamiast turlać sie po różnych łóżkach? Nie piszę tego żeby cię potępić, ale by coś ci uświadomić, bo ten wzorzec wciąż powtarzasz. Po co?
        • marzeka1 Re: samotność 29.09.10, 21:15
          Tyle że zdradziłaś go z jeszcze większym dupkiem, ktory ma ci,e centralnie w dupie, dzieciaka zrobić ci potrafił, płacić na niego alimentów już nie, a ty dalej jak wsza żywiciela się go czepiasz i jęczysz: czemu on taki. No jest taki, bo dupka wybrałaś na kolejnego faceta.
          Serio, jeśli istniejesz naprawdę i jesteś taka, za krzywdę, którą robisz własnym dzieciom, powinni pozbawić cię praw rodzicielskich i tyle.
          Rozwieść się nie rozwiedziesz i masz argument z czapy: bo dzieci. Kochasia w zadek nie kopniesz, bo serce mu dałaś. A weź ty w końcu przestań te swoje dzieci sobą męczyć.
          • alpepe Re: samotność 29.09.10, 21:18
            najbardziej mi się podoba pomysł, by zostawić dziecko kochanka do wychowania mężowi.
            • tytus_flawiusz Re: samotność 30.09.10, 11:06
              alpepe napisała:

              > najbardziej mi się podoba pomysł, by zostawić dziecko kochanka do wychowania mę
              > żowi.

              hmmm... jako (były?) ojczym zapytam, a jak być na odwrót to być dobrze ?
              • alpepe Re: samotność 30.09.10, 11:13
                Z jakiej paki były mąż miałby wychowywać samotnie (jak kasiuńcia pójdzie w siwy dym z kochankiem) dziecko swoje i dziecko kochanka?
                • tytus_flawiusz Re: samotność 30.09.10, 11:26
                  bo jest piz#dą, nie widzę innego wytłumaczenia :-)
        • alpepe Re: samotność 29.09.10, 21:17
          kasi-a789 napisała:
          gdyby mój mąż był dobry
          > m mężem nie zdradziłabym.

          Jesteś głupią, pier.dolniętną piz.dą, której należy życzyć, by życie ją traktowało tak, jak ona na to załsuguje, co w sumie już zaczyna się dziać.
          • tytus_flawiusz Re: samotność 30.09.10, 11:07
            alpepe napisała:

            > Jesteś głupią, pier.dolniętną piz.dą, której należy życzyć, by życie ją traktow
            > ało tak, jak ona na to załsuguje, co w sumie już zaczyna się dziać.

            zaprawdę, nie rozumiem tej wulgarnej furii :-) (tym bardziej w Twym wydaniu)
            • alpepe Re: samotność 30.09.10, 11:12
              Mam alergię na głupotę, a jak w wyniku tej głupoty cierpią dzieci, to mnie aż trzęsie. Zrobić sobie jedno dziecko z mężem, narzekać, że zły, zdradzać go, zrobić sobie dziecko z kochankiem, pozostać z mężem, latać do kochanka, narzekać na forum, nie to już za dużo.
              • tytus_flawiusz Re: samotność 30.09.10, 11:16
                alpepe napisała:

                > Mam alergię na głupotę, a jak w wyniku tej głupoty cierpią dzieci, to mnie aż t
                > rzęsie. Zrobić sobie jedno dziecko z mężem, narzekać, że zły, zdradzać go, zrob
                > ić sobie dziecko z kochankiem, pozostać z mężem, latać do kochanka, narzekać na
                > forum, nie to już za dużo.

                przesadzasz. Ludziom zdarza się pomylić. Nie takie głupoty robią
                • alpepe Re: samotność 30.09.10, 11:33
                  ale nie narzekają na forum przez półtora roku próbując wzbudzić litość. Naprawdę, na początku każda ze stałych bywalczyń, zanim zaczęła grzebać w sprawach autorki po innych forach, była pełna współczucia i próbowała wspomóc dobrą radą, a stałe bywalczynie są po trzydziestce i dużo przeżyły. Ale autorka nie chce nic zmieniać w życiu, no, może kochanka, by stał się lepszy.
                  • tytus_flawiusz Re: samotność 30.09.10, 11:38
                    > Ale autorka nie chce nic
                    > zmieniać w życiu, no, może kochanka, by stał się lepszy.

                    w sumie trudno się z Nią nie zgodzić, tyle że lepszym pomysłem byłby zmienić kochanka .... na lepszego ( innego)
    • yoko0202 nic nie rozumiem 29.09.10, 21:58
      raz piszesz, że mieszkasz z mężem a raz że z mamą, czyli jak jest w końcu? wszyscy na kupie? matka nie ma mieszkania? i wy tak razem mieszkacie z dwójką twoich dzieci z dwóch różnych ojców?
      dlaczego nie będziesz miała z czego dzieci utrzymać po rozwodzie? chyba wg prawa polskiego ojcowie płacą na dzieci alimenty.
    • menk.a Re: samotność 29.09.10, 22:05
      Lala, a czy ty wcześniej sobie nie zapracowałaś na te kłopoty, co zresztą skrzętnie regularnie opisywałaś?
    • wicehrabia.julian Re: samotność 29.09.10, 22:09
      kasi-a789 napisała:

      > Chciałam się wyprowadzić, wnieść sprawę o rozwód ale
      > nawet nie będę miała z czego dzieci utrzymać.

      jakim cudem osoba po studiach podjęła decyzję o posiadaniu dzieci bez zapewnienia środków na ich utrzymanie?
      • menk.a Re: samotność 29.09.10, 22:18
        W pojedynkę z 2 dzieci łatwo nie jest.:>
        • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 09:29
          cały tydzień mały był chory, miał gorączke, kaszel..nadal ma wiec nie wychodzilam z nim wcale na dwór, dzisiaj też pogoda jest kiepska a mały dalej kaszle, ale ojciec młodszego dziecka upiera się że chce go zobaczyć i że ja mam z nim wyjść, pisze mi że jestem podła bo mu utrudniam spotkania z małym:( wiecie jak mi z tym źle.
          • reniatoja Re: samotność 30.09.10, 10:07
            Dziewczyno,jak można majac przerąbane z jednym chlopem (mężem, za którego nie wiem poco i dlaczego wyszłaś, bo nei wmówiszmi, że w dniu ślubu zmienił się z anioła w potwora, chyba wiedziałas co to za czlowiek wychodząc za niego??) ładować sie do łóżka drugiemu bez zabezpieczenia przed ciażą, zachodzić w pozamałzeńską ciąże, obciażać "alego" męża wychowaniem nei swojego dziecka, labidzic przez całe życie, ze wszyscy źli i źle cię traktują, że jakby mąż był dobry to byś go nie zdradziła, co ty pierniczysz. Żałuje, ze tacy włąśnie nieodpowiedzialni ludzie jak ty mogą sie bezkarnie rozmnazac z kim popadnie, gdyż twoje życie to twoja sprawa - bądź sobie kim chcesz, nie szanuj się, dawaj sobą pomiatać. ale do ciężkiej cholery jakim prawem sprowadzasz na świat dzieci i tworzysz im takie popie...ne sytuacje. to jest najgorsze, marnujesz życie dwojgu niewinnych ludzi.

            Namawianie Cię do odejscia, wywalenia meża z domu to tylko czcze gadanie - tak jesteś słaba i bez charakteru, ze nigdy się na to nie zdobedziesz. Szkoda mi dzieci.
    • sienmuza Re: samotność 30.09.10, 11:28
      Przeczytałam Twój wątek sprzed dwóch lat i trochę mi sie rozjaśniła sytuacja. Choć przyznam, że jasna to ona nie jest. Pozwól, ze uporządkuję sobie wydarzenia:
      1. Mąż po ślubie okazał sie dupkiem, czułaś sie poniewierana i niedoceniana.
      2. Zdradziłaś -na Twoje nieszczęście z jakimś cholernym, niedojrzałym egoistą.
      3. Zaszłaś w ciążę, co nie zrobiło na nim specjalnego wrażenia, pozwolił dziecku dać nazwisko Twojego męża.
      4. Twój mąż w tym czasie zmienia się i zaczyna być "do życia" -ale Ty ciągle myślisz o kochanku.
      5. Wpadasz w depresję - bo nie chcesz być z mężem (on chce), a chcesz być z kochankiem (on nie chce).
      Tak to chyba mniej więcej wygląda.
      Zastanów się teraz na spokojnie - na kogo bardziej możesz liczyć? Kto okazał Ci wsparcie i pomoc? Mąż czy kochanek?
      Odpowiedź jest prosta. Teraz tylko wyrzuć tamtego z myśli i z życia. Wiem, że masz miłe wspomnienia, ale to tylko otoczka, którą on stworzył właśnie po to aby milo Ci się kojarzył. To zwykły oszust i tchórz. Tacy się nie zmieniają. I nie tłumacz, że nie chcesz pozbawiać dziecka ojca, bo on sam się go pozbawił. Wcale mu na nim nie zależy, to tylko poza, kolejna rola, w którą się wciela. Niestety takie typy na tym świecie istnieją. Wiem z własnego doświadczenia. Też byłam w związku z kimś takim. Oboje byliśmy wolni. On jest człowiekiem dobrze postrzeganym w środowisku, ale do czasu gdy pozna się go bliżej. Wszyscy, którzy mieli z nim do czynienia dłużej, poznali się na nim. On zdaje sobie z tego sprawę i zaczyna unikać tych, którzy zobaczyli jego prawdziwą twarz. Naszemu dziecku dał nazwisko, dobrowolnie (nie zakładałam sprawy w sądzie) przekazuje pieniądze -chociaż moim zdaniem stać go na więcej. Ale nie chciał być z nami. Stwierdził, że dziecko owszem chciał, ale nie teraz. Teraz ma życie naukowe i takie tam... Z początku odwiedzał nas często, prawie codziennie (mieszka w innym mieście), teraz przyjeżdża raz na dwa, trzy tygodnie. Czy myślisz, że tak rzadki kontakt z dzieckiem ma dla tego dziecka jakieś znaczenie? Ja przestałam już o nim myśleć jak o moim partnerze i coraz częściej myślę o nim negatywnie patrząc przez pryzmat moich i naszego dzieca przeżyć. Nie zasłużyliśmy sobie na to. Oszukał nas i nawet gdyby się ocknąl i zrozumiał, to raczej nikłe szanse na ponowne bycie razem. Dla dobra dziecka i swojego, zaczynam się otwierać na nowe znajomości. Nie jest to łatwe, i wiem, że moje szanse są teraz niewielkie, ale muszę spróbować. Nie chcę ciągle myślami wracać do kogoś, kto nas zawiódł.
      • 83kimi Re: samotność 30.09.10, 11:44
        Przydałby Ci się psycholog. Depresję można leczyć.
    • a_nonima Re: samotność 30.09.10, 12:34
      1. Roziwedź się z mężem jezeli nie chcesz z nim być.
      2. Jeżeli mieszkanie jest twoje to w nim zostaniesz, mąż sie wyprowadzi.
      3. OIlej kochasia kompletnie. Zero kontaltu.
      4. Poszukaj pracy, dzieci do przedszkola, Ty powrót do życia.
      5. odpocznij od facetów i emocji z nimi związanych.
      6. Zacznij wychodzić do ludzi rozpocznij życie na nowo.

      Wiem łatwo wypunktować, doradzać, trudniej zrobić... ale to jedyna szansa na normalne życie.
    • annataylor Re: samotność 30.09.10, 12:51
      musisz poukładać sobie zycie, zastanów się co chcesz robic, gdzie mieszkac, z kim zyc. nie jest łatwo nagle wszystko zmienic, ale jeśli nie zaryzykujesz to sie nie dowiesz
    • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 15:03
      niewiem czy mam depresje, ale możliwe że jak dalej tak będzie to zachoruje.
      nie wyobrażam sobie że mogłabym oddać moje dzieci, wychowuje je, bardzo dużo czasu z nim spędzam, dbam o nie.
      chce już uciec od tego wszystkiego, nie mam już siły. Wychodzę z małym prawie codziennie tak żeby ojciec mógł się z nim spotkać, czasami jest tak że nie mogę wyjść bo np. jest bardzo brzydka pogoda albo mały choruje, moje plany staram się tak ułożyć żeby ten czas mieć. W weekendy też wychodzę (mniej więcej co drugi trzeci) oprócz niedziel bo wtedy niemogę. Ostatnio zaczął na mnie krzyczeć że jego syn ma ponad 3 lata a on nigdy nie widział się z nim w niedziele. Nie jestem pewna czy pamięta kiedy maly te 3 lata skończył bo nawet nie złożył mu życzeń.
      Ostatnio cały czas mówił że chce z nami mieszkać, że możemy razem zamieszkać gdy ja uporządkuje swoje sprawy z mężem (rozumiem to), ale teraz myślę że to tylko taka wymówka.

    • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 15:18
      widzę problem i nie mogę sobie z nim poradzić.
      On jest pod silnym wpływem mamy, tzn to mu się chwali że liczy się z jej zdaniem ale... ona podpowiada mu cały czas żeby zerwał ze mną kontakty i kontaktował się tylko z dzieckiem (niewiem jak oni sobie to wyobrażają- dziecko ma lekko ponad 3 lata i niewiem jak miałoby samo pojechać do taty), sam mi o tym mówi.oczywiście nigdy nie widziała potrzeby wspierania nas finansowo.
      wnuka widziała 2 razy w życiu (nie chciała go zobaczyć) ostatni raz widziała go dzień przed odlotem za granice (na kilka-kilkanaście lat), wnuk jej oczywiście wcale nie kojarzy i wątpie czy kiedyś ją pozna ale ojciec dziecka za każdym razem jak się widzimy to mówi dziecku że to czy tamto zrobiła dla niego babcia Basia, i ja niewiem czy to jest dobre,
      • tytus_flawiusz Re: samotność 30.09.10, 15:23
        ja pierdziele ale to sobie "mężczyzn" wybierasz. Jeden lepszy od drugiego
        • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 15:28
          tytus a jeśli to jest naprawdę moja wina? może ja wszystko psuje? może ja jestem podła egoistka która utrudnia kontakty dziecka z ojcem? przecież zawsze kiedy chce to ja wychodzę z małym:( ale może coś nadal robię nie tak:(
          pisałam na początku że ostatnio pojechałam z nim do szpitala, dzisiaj mi napisał że gdybym mu nie kazała jechać do szpitala to on by nie zmarnował całego dnia (on chyba nie pamięta że on mnie poprosił o to)
          • tytus_flawiusz Re: samotność 30.09.10, 15:32

            > tytus a jeśli to jest naprawdę moja wina?

            nie da się ukryć, to takich samców wybrałaś na ojców swoich dzieci

            > może ja wszystko psuje?

            nie wiem czy wszystko ale bez wątpienia nie jedno

            dajesz sobie wmawiać z dupy wzięte przewiny to chłopaki z tego chłopaki do woli z tego korzystają.
            Zapytałbym gdzie masz jaja ale w Twoim przypadku to pytanie nie na miejscu
            • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 15:53
              miałam nadzieje że już będzie dobrze.:(
              czy mogę mu np powiedzieć że wyjeżdżam żeby jakoś chociaż na chwile odetchnąć?
              • tytus_flawiusz Re: samotność 30.09.10, 20:00
                kasi-a789 napisała:

                > miałam nadzieje że już będzie dobrze.:(

                taaaa... pia desideria

                > czy mogę mu np powiedzieć że wyjeżdżam żeby jakoś chociaż na chwile odetchnąć?

                któremu ?..... i po kiego chu#ja
      • berta-live Re: samotność 30.09.10, 15:55
        Kiedyś pisałaś, że twój mąż nie zgadza się na spotkania swojego usynowionego dziecka z biologicznym ojcem. Wtedy spotykałaś się potajemnie. A teraz jak to załatwiasz, skoro syn ma 3 lata, jest kumaty i potrafi opowiedzieć co robił na spacerze i z kim się spotkał?
        • alpepe Re: samotność 30.09.10, 15:58
          i jak to robi, że jeździ z gachem do szpitala?
          • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 16:03
            normalnie. ja pracuje też czasami w sobotę (jak mam dużo roboty w lab.) więc mogłam wyjść z domu
        • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 16:01
          powiedziałam m. że w tej chwili chcę żeby mieli kontakt. mąż zaproponował żeby ze względu na dziecko (nie mieszać małemu w głowie) żeby ojciec dziecka narazie przynajmniej mówił że jest np. wujkiem ale ojciec się kategorycznie nie zgodził, co też rozumiem ale z drugiej strony on niechce z nami mieszkać (tzn mówi że chce (tylko z dzieckiem) ale przecież gdyby chciał to by coś w tym kierunku robił)
          • kookardka Re: samotność 30.09.10, 21:58
            czy ja dobrze rozumiem, że była propozycja dla kochanka, aby zamieszkał z Tobą i Waszym dzieckiem oraz Twoim mężem i Waszym dzieckiem ( prościej mówiąc, żebyście zamieszkali w piątkę + Twoja mama) ale nie chce i nic nie robi w tym kierunku ?
            • raohszana Re: samotność 30.09.10, 22:22
              No co, komuna taka by była ;)
              Ale nie, chyba kochanek chce, żeby ona męża wywaliła i z nim i z ich dzieckiem mieszkała, ale o pierwszym, mężowskim dziecku, nikt nie wspominał.
    • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 16:10
      a jeszcze przed tym dniem kiedy mnie tak potraktował, zaprosił mnie na obiad, wszystko było naprawde bardzo dobrze, i nagle takie coś:(
      • marzeka1 Re: samotność 30.09.10, 16:50
        Przecież to niemożliwe, żebyś była taka głupia, latasz z dzieciakiem do kochasia, bo syna chce zobaczyć, a jednocześnie nie chcesz kochasia o alimenty podać. Napisz, ze jednak nie istniejesz.
        Powiem ci tak: będziesz zawsze miała zwalone życia, a dzieci ci kiedyś za to nie podziękują, oj nie podziękują.
      • kookardka Re: samotność 30.09.10, 16:53
        Mi to kasiu wygląda na klasyczne psychiczne uzależnienie ofiary od kata ... I to Ty jesteś tu ofiarą ... Poza tym, wygląda na to, że ojciec Twojego pozamałżeńaskiego dziecka sam może mieć powazny psychiczny problem ( te skrajnie zmienne nastroje w krótkim odstepie czasu).
        Jeśli chcesz posłuchać dobrej rady to zgłoś się do psychiatry a potem do psychologa na terapię. Psychiatra pomoże Ci się uspokoić tabletkami, a psycholog pokieruje Tobą tak, żebyś poukładała sobie ten pie...ik, który Ci się zrobił w głowie pod wpływem emocji.
      • eilenn_ardenn Re: samotność 01.10.10, 00:07
        Koleś jest chory psychicznie, zaburzenia bipolarne czy cuś... Oderwij się, bo ściągnie Cię na samo dno. Ty przecież to wiesz, tylko nie możesz zinternalizować.
    • d.moll.ka Re: samotność 30.09.10, 16:54
      pogadać z kimś: psycholog, przyjaciółka.
      wierz mi - nie ma problemów, których człowiek by nie rozwiązał.
      nawet kosztem zdrowia...
      masz początki deprechy - znam to z autopsji. leki pomagają. ale zanim do psychiatry - idź do psychologa.

      daj sobie czas. każdy problem da sie rozwiązać!
      • kookardka Re: samotność 30.09.10, 17:00
        ja bym jednak wybrała psychiatrę jako pierwszego, żeby ustabilizował tabletkami emocje ...
        żeby wróciło rzeczowe myślenie ... potem łatwiej jest uczestniczyć w terapii ...
        • kasi-a789 Re: samotność 30.09.10, 17:26
          będzie mi ciężko wrócić do żywych, nie łudzę się nawet że mogę być jeszcze kiedyś szczęśliwa. To trwa już tak długo. Bardzo długo. niechce żeby on cierpiał, ale jeżeli podejmę decyzję o zakończeniu tego tworu to będe musiała zabrać mu dziecko, nie dam rady spotykać go i jednocześnie leczyć swoje rany, nie dam rady,
          mogę to zrobić?
          • kookardka Re: samotność 30.09.10, 17:42
            Niekoniecznie bedziesz musiała zabrać mu dziecko, to raz ... dwa, najpierw zajmij się leczeniem siebie, potem pomartwisz się o innych ...
    • saga55-5 Kaśka.... 30.09.10, 17:30
      .....im więcej Cie czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku że potrzebujesz lekarza.
      Nie piszę tego złośliwie.
      Twoje rozważania są naprawdę na poziomie nastolatki.
      Skoro sama nie dajesz rady wziąść się w garść, skonsultuj się z jakimś psychologiem. Mam nadzieję że sporo wtedy zrozumiesz.
      Forum tu Ci nic nie pomoże.
      • kookardka Re: Kaśka.... 30.09.10, 17:45
        tutaj można się tylko bardziej zdołować po niektórych wpisach ...
        • kasi-a789 Re: Kaśka.... 30.09.10, 18:52
          ale ja mam zajęcie, kończę doktorat tyle że w tym roku nie dostałam pieniędzy, szukam pracy ale to nie takie proste w mojej sytuacji bo nie na wszystko mogę się zdecydować
          • ladyjay Re: Kaśka.... 30.09.10, 23:00
            To chyba zart, prawda? (Z tym doktoratem)
            • berta-live Re: Kaśka.... 30.09.10, 23:25
              Niekoniecznie, teraz każdy (dosłownie każdy) może robić studia doktoranckie. To, że są one tyle warte co magisterskie zaoczne to inna sprawa.
    • mahadeva Re: samotność 30.09.10, 17:35
      trzeba sie nauczyc odpowiedzialnosci od dzis - skoro nie ma kasy to po co bylo dzieci robic? a jak juz sa to trzeba byc odpowiedzialnym i wziac sie do roboty. nie mow, ze pracy nie ma - ja mam :)
    • leptosom Troll 30.09.10, 22:18
    • sienmuza Re: samotność 01.10.10, 09:53
      Czytam kolejne wpisy i utwierdzam się w przekonaniu, że ten Twój kochanek to psychol jakiś. Uwolnij się od niego jak najszybciej. Przestań o nim myśleć, on wpędza Cię w poczucie winy, bo sam ze sobą nie może sobie poradzić. Czy niejest tak, że ciągle jest nieszczęśliwy i ciągle ma jakieś kłopoty? A Ty i dziecko jesteście dodatkowym ciężarem? No i jeszcze ta mamusia... Gdyby facet miał poukładane w głowie, nie słuchałby mamusi tylko siebie. On wcale nie chce być ojcem dla tego dziecka, a te krótkie chwile kiedy ma jakieś ojcowskie przebłyski, to moim zdaniem zaburzenia emocjonalne i próba uspokojenia własnego sumienia (o ile w ogóle je ma).
      • kasi-a789 Re: samotność 01.10.10, 16:09
        przez kilka dni ryczał na mnie a teraz odzywa się jakby się nigdy nic nie stało. spróbuje zapisać się do psychologa, napisze co mi doradził
        • marzeka1 Re: samotność 01.10.10, 21:45
          Doradzi ci to samo, co na forum usłyszałaś ze sto razy, ale wniosków nie wyciągnęłaś żadnych: kop dla pana w dupę, zasądzenie go o alimenty albo won i nici z widzenia z dzieckiem, skoro oficjalnie to dziecko "zapisane na męża". Tym bardziej, że po co dziecku taki psychol za ojca?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka