Dodaj do ulubionych

straszna sasiadka :(( co robic??

02.10.10, 23:30
Mam sasiadke - nadwrazliwa, podstarzala babe, ktora calymi dniami siedzi w domu i nasluchuje, co kto robi w budynku. A ze mieszkam nad nia, to baba przychodzi do mnie w soboty lub niedziele (bo akurat wtedy tylko jestem w domu w ciagu dnia) na skarge... OD progu startuje do mnie z ryjem, ze mam ciszej chodzic, ze niby trzaskam drzwiami i glosno rozmawiam :)
Ona tu mieszka od 1,5 miesiaca. I juz po tygodniu przyszla do mnie, zeby sie poskarzyc. Ba! Zadzwonila do wlasciciela budynku na skarge! Ja tu mieszkam od prawie 2 lat, poprzedni rok mieszkalam wlasnie nad mieszkaniem wlasciciela i on sie nigdy nie skarzyl. Ja pracuje od 9 do 5 codziennie, po pracy tez mnie nie ma od razu w domu, bo mam swoje inne zajecia jeszcze, wracam na noc i wtedy spie, wiec nie jest to halasliwe. W weekendy spie dlugo, bo zazwyczaj odsypiam piatkowe i sobotnie wyjscia do pubu/clubu. Mieszkam sama. Nie robie w domu zadnych imprez i nigdy nie zapraszam grup ludzi, czasem tylko wpada jakas kolezanka na kawe.
Dzisiaj wstalam okolo 12:30, zrobilam se kawe i czytalam cos w necie i nagle slysze pukanie do drzwi. Otwieram, jeszcze w pizamie, a tu baba z dolu, od razu z ryjem do mnie, zebym sie ciszej zachowywala, bo ja tak glosno tupie po mieszkaniu... :/ Myslalam, ze walne ja w ten glupi ryj, no bo nie wiem, co ja jej zrobilam... Jestem obcokrajowcem w tym budynku i moze to jest powod, juz tak zaczelam sie zastanawiac... Oczywiscie zadzwonilam na skarge do wlasciciela budynku znowu.
Nie chce sie stad wyprowadzac, bo mam fajne mieszkanie i urzadzilam je po swojemu, ale nie moge tej baby zniesc. Czuje sie, jakbym jej przeszkadzala, jakby ona tylko nasluchiwala, co ja robie... Masakra jakas :(

Co zrobic powiedzcie??? :(
Obserwuj wątek
    • berta-live Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 02.10.10, 23:39
      Może jakaś psychiczna? Nie wiem czy coś się da zrobić w takim wypadku. Ignorować tylko, niech się awanturuje jak lubi.
      • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 02.10.10, 23:51
        no wlasnie ja mysle, ze ona ma cos z glowa nie halo, ale widzisz, ja dzis wstaje z lozka, ide se do lazienki, do kuchni i slysze walenie czyms w moja podloge (a jej sufit)... A ja dopiero co z lozka wstalam i zrobilam pare krokow. NIe jestem sloniem, waze 70 kg, chodze w kapciach, wiec nie jest to jakies okropne tupanie. Owszem, sciany w tym budynku nie sa grube, wiec pewnie sufity/podlogi tez. Ja tez slysze czasem sasiadow, jak ktos biega po schodach, glosno oglada tv... Ale nie przeszkadza mi to za dnia, bo sama mam swoje sprawy, w ogole nie slucham tego i nie zwracam uwagi.
        Ja w ogole nie lubie sie czuc, ze komus przeszkadzam. Wiec chodzi mi po glowie, zeby sie wyprowadzic stad, ale szkoda troche, bo mieszkanie fajne i cena dobra i wszystko tu po swojemu urzadzilam, troche kasy tez w to wlozylam. Wiec niby czemu mialabym sie wyprowadzac... Ale z drugiej strony, nie moge zniesc tego, ze ona mnie tu nachodzi i pierd...li takie glupoty mii w twarz.
    • krzysiek1042 Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 02.10.10, 23:47
      Moja jest nieco spokojniejsza. Wyłącza światło na korytarzu, bo twierdzi, że ona jedyna płaci za prąd a wszyscy pozostali zalegają w opłatach ;)
    • sweet_pink Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 02.10.10, 23:57
      Kup taki przyrząd co się używa do programowania włączania świata podczas wyjazdów. To jest taki tynks co wtykasz do gniazdka i podłączasz do niego włączoną lampę i on o określonej porze i na określony czas puszcza prąd do tej lampy żeby świeciła. I weź do takiego dynksa podłącz cokolwiek co hałasuje (zgłośnione radio, malakser położony na podłodze) i niech się załącza na np 5 minut co jakiś czas jak ty jesteś w pracy. Później zrobisz z babki świruskę, co słyszy ze hałasujesz jak nie ma komu hałasować bo jesteś w pracy, to może się zacznie bać do Ciebie przychodzić. Chyba że już jest świrnięta (schizofrenia?) to wtedy nie podziała :/
      • lonely.stoner Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 00:35
        hm, a w jakim mieszkasz kraju??bo co kraj to troche inne normy, ja mieszkam w UK i mnie jakby ktos tak regularnie nachodzil to o ile by nie poskutkowala jakas normalna rozmowa,( a w twoim przypadku chyba nie sktutkuje) to bym gdzies zglosila taka sprawe jako nekanie, do tego wlasciciela budynku czy po prostu na policje.
        A z drugiej strony jesli masz np. parkiet w mieszkaniu to moze rzeczywiscie slychac u niej jako straszne tupanie. Mozesz wtedy po porstu miec najwyzej jakies grubsze dywany w mieszkaniu. Ale ja sobie nie wyobrazam nawet ze o 12 w poludnie moj sasiad mi przychodzi i zglasza ze mu za glosno tupie, chyba bym wysmiala :))
        Ja uwazam ze twoja sasiadka jest troche poswirowana, i po prostu skoro widzisz ze normalnie z nia nie mozna porozmawiac, to zalatw to oficjalnie przez odpowiednie instytucje.
    • kadfael Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 10:31
      A dlaczego nie pogadasz z właścicielem? Skoro mieszkał pod Toba wie, że nie hałasujesz. ja bym nawet zrobila więcej - naskarżyła mu, że baba Cie nachodzi.
    • lolcia-olcia Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 10:36
      Stary babol, sama na nią donieś do właściciela.
    • bijatyka Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 10:40
      zrobilam se kawe

      kurcze, właśnie kawa ! zapomniałam.
    • qw994 Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 10:42
      A czy ty musisz w ogóle otwierać jej drzwi i wysłuchiwać? Judasz w drzwiach, patrzysz, kto to i nie otwierasz. Moim zdaniem strasznie potulna jesteś i za bardzo się przejmujesz. Czy to twoje zmartwienie, że sąsiadka ma jakieś zaburzenia?
      • yulkayulka Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 10:48
        następnym razem jak przyjdzie z awanturą, że tupiesz to powiedz jej, że to nie ty tylko twój kot. a tak na serio to ja bym za każdym razem zgłaszała właścicielowi że baba cię nachodzi i się awanturuje (albo na jaka policje)
        • papapapa.poker.face Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 12:35
          > następnym razem jak przyjdzie z awanturą, że tupiesz to powiedz jej, że to nie
          > ty tylko twój kot.

          :D

          a tak na serio to ja bym za każdym razem zgłaszała właścicie
          > lowi że baba cię nachodzi i się awanturuje (albo na jaka policje)

          dobra rada. tak mi sie wydaje
          • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 14:57
            hehe z tym kotem to nie zarty :) moj kot jest z tych niewychodzacych, kastrowanych spiochow, ale raz mi sie wyslizgnal przez drzwi i uciekl na korytarz i wtedy pani sasiadka akurat wychodzila ze swojego mieskznaia i widziala, ze mam kota. No i zaczela od tamtej pory tez narzekac na kota!! powaznie, ona mowi, ze moj kot halasuje i ze ona slyszy, jak kot biega po mieszkaniu i zebym ja te halasy uciszyla... :/
            W tym kraju, gdzie mieszkam, w wiekszosci budynkow wielorodzinnych jest zakaz posiadania zwierzat, ale i tak nikt tego nie przestrzega, ludzie wiadomo maja koty, psy, rybki, kroliki i te pe :) Wiec baba -sasiadka mowi do mnie, ze zglosi gdzies tam, ze ja mam kota tu. Ja mowie, to zglos sobie. Wlasciciel wie o mim kocie, sam ma kota, i jest z tym ok, wiec zglaszaj sobie gdzie chcesz :) Ona sie wscieka.

            Mowie Wam, kobieta powinna sie leczyc... Mam nadzieje, ze wlasciciel cos zrobi ibabon sie wyprowadzi, bo ja nie chce sie wyprowadzac, ale juz nie moge zniesc tego.
    • gr.een następnym razem, jak będzie pukała do Ciebie 03.10.10, 11:11
      nie otwieraj drzwi, tylko zadzwoń po policję i oskarż o nachodzenie i nagabywanie.
      • wredny.wielonickowiec Re: zadzwoń po policję i oskarż o nachodzenie 04.10.10, 16:12
        O to, to ;)
    • magdac15 Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 11:20
      to naprawdę współczuje:( .Może jak jej pokażesz że jesteś dla niej miła to wszystko zmieni . Pozdrawiam i życzę powodzenia:)
    • szaraskarpeta Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 12:17
      Powiedziałabym jej tak:"Proszę pani ja chodzę normalnie, nie umiem fruwać.Nie życzę sobie pani uwag,też słyszę jak pani chodzi po swoim mieszkaniu, a jakoś nie robię z tego tragedii, gdybym chciała mieć absolutną ciszę, to bym w domku jednorodzinnym zamieszkała. Proszę tu więcej nie przychodzić, bo wezwę policję,że mnie pani nachodzi"
      • marzeka1 Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 12:21
        Jak przyjdzie kolejny raz, powiedz: następny raz wniosę skargę na policję o nękanie. I zrób tak.
    • papapapa.poker.face Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 12:33
      nie wiem co mozna zrobic, najlepiej by bylo psychiatre na nia naslac :(
      • marguyu Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 13:07
        Same dobre rady! Tyle, ze trudno wybrac.
        Szkoda, ze przy okazji zadna z was nie pomyslala o tym, ze wiele kobiet bardzo brzydko i ciezko chodzi. Wala pietami w podloze tak jakby chcialy sie przebic do srodka ziemi.
        Mam taka jedna rozszczebiotana nad glowa. Gdy wstaje z krzesla to rumor jest taki jaby przejechal pociag, gdy chodzi, a raczej biega, to jakby stado krow galopowala nad glowa.
        Kazdego ranka wkladala buty i wdziecznie tuptala.
        Nie, nie poszlam do niej. Nie musialam. To sasiadka, ktora przyszla kiedys rano i byla pelna podziwu jak to wytrzymujemy. Pozniej powiedziala jej, ze takiego huku juz dawno nie slyszala i, ze byloby milo gdyby wziela pod uwage fakt, ze pod nia ktos mieszka. Zrobila to taktownie i z usmiechem. Jestem jej bardzo wdzieczna, bo my jestesmy "nowi", a one sie znaja od kilku lat. Mieszkamy tu od kilku miesiecy.
        Tak, ze zanim zaczniecie swiecie sie oburzac, zastanowcie sie nad tym jak chodzicie. Bo kapcie niczego nie zmieniaja gdy ktos wali pietami w podloge jak ruski zandarm.
        No i to takie niekobiece. Kobieta, jesli chce chodzic i poruszac sie z wdziekiem, nie powinna chodzic "na piete". Ten brak wdzieku widac u kilkudziesieciu procent kobiet usilujacych dodac sobie urody chodzeniam na obcasach. W rzeczywistosci chodza na ugietych kolanach i wala ta nieszczesna szpilka tak jakby szukaly w gruncie ropy naftowej, a nie normalnie szly.
        • princessjobaggy Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 14:09
          > Ten brak wdzieku widac u kilkudziesieciu procent kobiet usilujacych dodac sobie urody chodzeniam na obcasach. W rzeczywistosci chodza na ugietych kolanach i wala ta nieszczesna szpilka tak jakby szukaly w gruncie ropy naftowej, a nie normalnie szly.

          Co prawda jestem zdania, ze w ciagu dnia kazdy powinien moc sobie chodzic po wlasnym domu jak mu sie podoba, ale fajnie to ujelas, Marguyu :)

          Problem z noszeniem butow na obcasach dla wielu kobiet jest taki, ze one po prostu maja za slabe miesnie nog. Szpilki wymuszaja inne ulozenie ciala, a wiele pan ma po prostu slabiutkie nogi, stad uginanie kolan. Troche sportu by sie co niektorym przydalo zanim zdecyduja sie na 10cm obcasy ;)
        • kadfael Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 15:37
          To prawda Marguyu ! Ale dziewczyna napisała, że wczesniej mieszkał pod nia właściciel. Nie wyobrażam sobie, że gdyby tupała nie zwróciłby jej uwagi.
          • marguyu Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 15:54
            kadafel,
            to co napisalam (i dlaczego) jeszcze raz potwierdza, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

            Kiedys to polgodzinne tuptanie poranne i wieczorne bose galopy w ogole nie przyciagnelyby mojej uwagi. Dzis, gdy maz jest chory i spi jak moze i kiedy moze, jestem w stanie poderznac gardlo pierwszej krowie latajacej w szpilkach lub galopujacej boso.

            Sasiadka z krowy ma tylko chodzenie, dzis nawet powiedziala, ze nie zdawala sobie sprawy i jest jej przykro, ze budzila meza. Odparlam, ze nie ma sprawy, juz nie budzi i ze dziekuje bardzo. Nawet zapytala dlaczego nie przyszlam jej powiedziec tylko sasiadka musiala przypadkiem uslyszec ten galop.
            Sa wiec ludzie i ludziska. Nigdy nie wiemy kto i jak zyje obok nas i dlatego uwazam, ze warto zyc wedlug zasady "nie czyn drugiemu co tobie nie milo". Dlatego nigdy nie trzaskam drzwiami, nie dyskutuje na akustycznym korytarzu a do sluchania muzyki mam sluchawki.
            • tully.makker matko bosko, misio chory 04.10.10, 16:21
              Dzis, gdy maz jest chory i spi jak moze i kiedy moze, j
              > estem w stanie poderznac gardlo pierwszej krowie latajacej w szpilkach lub galo
              > pujacej boso.
              Niech swiat sie zatrzyma, misio chory i chce spac.
              • kadfael Re: matko bosko, misio chory 04.10.10, 17:24
                Mąz Marguy jest bardzo chory, więc daruj sobie durne komentarze.
          • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 15:55
            wiem o co Ci chodzi Marguyu, ale to raczej nie jest moj przypadek :)
    • jowita771 Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 13:13
      Powiedz babie, że jak się nie uspokoi, to kupisz sobie saboty.
    • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 14:23
      Dzieki za wszystkie pomysly!
      Wlascicielowi mowie o tym za kazdym razem, ale on nic nie robi, bo zalezy mu na kasie...

      Co do kota... ha ha.. to owszem, mam kota tez i ona tez sie skarzyla wlascicielowi, ze moj kot halasuje!!! :)) Powaznie. Mi tez mowila, ze kot halasuje:) A wiecie, jak kot halasuje - spi, chodzi tak cicho, ze ja go nie slysze nawet, jak sie skrada, a co dopiero czlowiek w innym mieszkaniu.

      Ona tez krzyczala 2 razy z okna na sasiadow, ktorzy wychodza na papierosa do ogrodu i jak stoja, to gadaja. Nasze okna wychodza na ogrod, ale ja jakos nigdy nie pomyslalam o tym, zeby wychylac łeb z okna i drzec ryja, ze ktos rozmawia w ogrodzie... A ona owszem. Bo jej przeszkadza, ze ktos rozmawia pod jej oknem... Dodam, ze za dnia...

      A co do uwagi, ze ja moze chodze na pietach i niekobieco :)) to nie wiem, wydaje mi sie ze chodze normalnie:)) Szczegolnie po tym, jak pierwszy raz przyszla, to zaczelam prawie chodzic na paluszkach, zeby nikomu nie przeszkadzac, serio. Kupilam sobie kapcie z taka puchata podeszwa, mam wszedzie dywany. Bylam w ogole dosc mila, jak przyszla pierwszy raz, ale ona ciagle przychodzi i ciagle na cos narzeka, wiec wczoraj juz nie bylam mila i zatrzasnelam jej drzwi przed nosem i krzyknelam, ze 'nie bede z toba wiecej rozmawiac, dzwon na skarge do wlasciciela, ale tu wiecej nie przychodz', to ona stala pod moimi zamknietymi drzwiami jeszcze przez chwile i takim zmanierowanym tonem narzekala glosno: 'you are rude'...

      Masakra z baba, mowie Wam. Czuje sie terroryzowana. Jutro przychodzi do mnie wlasciciel, ktory dobrze wie, jaka ona jest, sam mi raz powiedzial, ze ta baba to 'pain in the ass', ale nic nie robi, bo nie chce tracic kasy. Mysle, ze powiem mu, ze jesli on nic nie zrobi tym razem, to zglosze harassment na policje. W sumie dobry mieliscie pomysl z ta policja, tylko nie wiem, czy oni cos w ogole beda chcieli zrobic z tym, bo to takie glupie troche, nie wiem.

      No zobaczymy. Dam znac, jak cos sie wyjasni.
    • curacao75 Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 15:51
      ja od 20 lat mieszkam z schizofrenikiem ściana w ścianę, nie mam nic do ludzi którzy na to chorują ale do niego tak: pobił mi psa, spalił mi jakimś środkiem chemicznym rośliny, podrzuca jakieś śmieci....no i w zeszłym roku próbował udusić swoją żonę... najgorsze jest to że po 3 miesiecznym pobycie w szpitalu znowu jest w domu i ma więcej praw niż ona...przykre...cieszę się że to ściana w ścianę a nie to samo mieszkanie
      • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 16:01
        @curacao75, no to masz chyba jeszcze gorzej, wspolczuje.

        ale ja podejrzewam, ze moja sasiadka tez ma cos z glowa, albo po prostu to, ze nie pracuje i siedzi calymi dniami w domu?
        Kilka tygodni temu sasiedzi z budynku obok wlasnie mowili mi, ze nakrzyczala na nich przez okno, jak wyszli na fajke do ogrodu i gadali, a jej to przeszkadzalo... A ile czasu stoi sie, palac paierosa? 10 min max? Wiec nawet gdyby zachowywali sie szczegolnie glosno, w ciagu dnia zreszta, to chyba nie ma potrzeby wychylac łba z okna i drzec ryja na obcych ludzi, ktorzy maja prawo wyjsc do ogrodu na fajke...
        Szkoda ze jeszcze tu nikt nie wpadl na pomysl, zeby zrobic bbq w tym ogrodzie :) wtedy dopiero dostalaby furii :))
        • lonely.stoner Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 16:46
          ok. wiec ja widze to tak, ze pierwsze co to to wlasciciel mieszkania nie moze cie zbywac bo mu chodzi o kase, on musi zainterweniowac - zwlaszcza jesli mu powiesze ze ona cie neka i ze sie jej boisz. W Twojej umowie o wynajem na pewno masz spisane co on musi robic, i jestem pewna ze nie moze ci powiedziec ze to tylko twoj problem i radz sobie sama bo jemu chodzi o kase. Jako taki landlord tez ma obowiazki.
          Nastepnym razem jesli kobieta znowu przyjdzie do ciebie sie awanturowac to otworz drzwi, nie kloc sie z nia tylko powiedz jej ze sobie nie zyczysz zeby do ciebie chodzila sie awnaturowac i zadzwon na policje, powiedz im ze jestes nachodzona regularnie pare razy dzienie i ze sie jej boisz. Oni pewnie albo sami przyjada z nia pogadac albo powiedza ci co masz zrobic.
          Poza tym ja juz bym z ta kobieta nie rozmawiala, wszystko zalatwiaj przez wlasciela lub policje. Ewentualnie jak ty nie chcesz dzownic na policje to powiedz jej zeby sama zadzwonila do nich, a jej juz po prostu nie otwieraj drzwi. Nie musisz z nia gadac.

          I ja to jeszcze w swojej zlosliwosci pewnie po takim jej ataku poczekalabym az sobie baba postoi pod drzwiami i postuka, a potem bym kuzwa chyba zaczela skakac na skakance, albo z lozka na podloege, byc moze zauwazylaby wtedy roznice pomiedzy cichym normalnym chodzeniem a waleniem w podloge ;)
          • hamerykanka Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 17:18
            Dokladnie tak. Ja bym porozmawiala z wlascicielem ze czuje sie nekana i jesli on czegos nie zrobi, zglaszam to na policje. W ten sposob informujesz go ze nie masz zamiaru dalej znosic tego nekania i dajesz mu mozliwosc interweniowania zanim podejmiesz kroki. Przypomnialabym mu tez ze chyba bardziej mu zalezy na osobie ktora tam mieszka dlugoterminowo, nie ma na ciebie skarg i placisz czynsz regularnie, prawda? A jesli wlasiciciel nic nie zrobi, poszlabym na policje.
            • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 17:30
              jutro bede rozmawiac z landlordem, bo obiecal, ze przyjdzie...
              i mysle, ze macie racje. Musze mu stanowczo powiedziec, ze jesli on czegos nie zrobi, to ja pojde na policje z tym i oskarze ją o harassment. Bo fakt jest taki, ze pomimo iz wiem, ze ona nie ma racji, to ja sie teraz boje chodzic po wlasnym domu, zeby przypadkiem sie bardziej nie narazic, co jest nienormalne, ale tak jest :(

    • soulshunter Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 20:31
      kup to:

      https://epicchinesethings.files.wordpress.com/2010/03/crazy_glue-jpg.gif

      i zaaplikuj jej w zamek u drzwi, a co :P
      • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 22:23
        hahahahahaha:DDDDDDD
        @soulshunter, a jak zaaplikuje jej od zewnatrz, a ona jest w srodku, to czy ona juz tam zostanie i nie bedzie mogla wyjsc? to brzmi zbyt pieknie, zeby bylo mozliwe do zrealizowania :D:DD
    • roma.roma Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 22:53
      Ja chyba w takim razie tez jestem podstarzala nadwrazliwa baba. Nade mna przez 10 lat mieszkalo malzenstwo z dziecmi i byl spokoj i cisza. Pare miesiecy temu sprowadzilo sie dwoch studentow. Slysze kazdy ich krok w mieszkaniu (wala klapkami jak slonie), slysze jak rozkladaja sofy do spania, kiedy sie kapia (czesto po 24.00). Juz i tak wymoglam, zeby harczaca pralke wlaczali przed 22.00. Znam caly rozklad ich dnia. To jest okropnie wkurzajace, bo dawni lokatorzy-wlasciciele byli cichutko, mimo, ze mieszkali we czworke. Po prostu pogorszyl mi sie standard zycia i tylko czekam, az sie kiedys wyprowadza.
      Niestety, niektorzy nie rozumieja, albo nie chca zrozumiec, ze w blokach wszystko sie niesie, zwlaszcza w nocy i trzeba zachowywac sie ciszej, niz by sie chcialo, zeby nie przeszkadzac sasiadom. Ja sie staram kapac przed 23.00, sciszam telewizor po 22.00 itp. Ale jest to tez kwestia kultury osobistej, ktorej wiekszosci spoleczenstwa niestety brakuje.
      Nie wiem jak to jest w Twoim przypadku, czy naprawde jestes nieuciazliwa. Powinnas to przeanalizowac dokladnie. Porozmawiaj tez z sasiadka na spokojnie i zapytaj co dokladnie jej przeszkadza. Moze stosunki miedzy wami sie poprawia.
      • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 03.10.10, 23:26
        ok roma, dzieki za Twoj punkt widzenia, ale mysle, ze Twoj przypadek jest zupelnie inny. Ja mam 30 lat, jestem b. spokojna, kulturalna osoba, dla mnie 22 to swieta godzina, po ktorej sama cenie sobie totalna cisze, nigdy nie susze wlosow nawet po 22, zawsze tak planuje mycie glowy, zeby nikomu nie halasowac suszarka. Piore tez w dzien, no ogolnie to nawet nie ma co wymieniac, bo rozumiem to dobrze i tak mam. Tak opisalam gdzies wyzej, chodze do pracy codziennie na 9 do 5, po pracy na silownie, do collegu, a to sie spotkam z kims na miescie, wracam wiec do domu zazwyczaj okolo 8, czasem pozniej. W weekendy spie dlugo. Jedynym halasem w soboty jest odkurzacz, ale zawsze za dnia! No ale moja sasiadka nie narzeka na to. Ona narzeka na jakies 'halasy' - tak ona to nazywa. A jak ja sie pytam, jakie halasy (bo juz 2 razy byla u mnie, jak akurat siedzialam przed kompem, czytalam cos w necie, pijac kawe!! to przeciez chyba nie ma cichszego zajecia?!), to wtedy mi mowi, ze slyszala, jak 'wczoraj 2 razy rozmawialam przez telefon' (cytat!!), ze glosno chodze, ze moj kot halasuje, ze ja trzaskam drzwiami (a ja w ogole nie zamykam drzwi do pokojow w domu ze wzgledu na kota wlasnie, nawet do lazienki nie zamykam, bo tam kot ma kuwete) i jak ja probowalam z nia rozmawiac na spokojnie, to ona mnie w ogole nie chciala sluchac, w ogole mnie nie dopuszczala do glosu, trakotowala mnie podczas tego jej monologu jak czlowieka drugiej kategorii wlasnie, moze dlatego, ze jestem z innego kraju... Raz poprosilam ja, jak przyszla, zeby weszla do mnie mieszkania i zobaczyla, jak cicho jest muzyka, na ktora ona narzeka, ale ona nie weszla, tylko caly czas nadawala!

        Pierwszy raz przyszla do mnie zaraz po tym, jak sie wprowadzila, tydzien po. Ja caly tydzien bylam w pracy, wracalam pozno i kladlam sie spac, nawet nie ogladalam tv, w sobote rano wyjechalam za miasto, wrocilam w nocy okolo 2, wiec w niedziele wstalam okolo 12. Pol godziny po moim obudzeniu sie, jak akurat siedzialam na sofie z kompem w pizamie, uslyszalam pukanie do drzwi. Przyszla pani, ktora ani 'dzien dobry' nie powiedziala, tylko od razu 'z ryjem' do mnie zaskoczonej, zebym sie ciszej zachowywala. Ja sie pytam, o co w ogole chodzi, a ona mi tlumaczy, ze moj kot glosno sie zachowuje, ze ja glosno chodze i ze trzaskam drzwiami. W ogole mnie nie chciala sluchac, tylko caly czas mowila, a raczej krzyczala. Ja bylam w takim szoku, ze sie poplakalam potem, bo w ogole odebralam to jako jakis atak personalny, normalnie zaczelam sie jej bac! Bo ja jestem naprawde cicho.

        Zadzwonilam do wlasciciela. On z nia pogadal i przez okolo 3 tygodnie mialam spokoj. Ale pozniej znow sie zaczelo. No i trwa do dzis. Ja w ogole nie wiem, co ja jej zrobilam. Dlatego mysle, ze skorzystam z porady tych osob, ktore mi tu sugerowaly policje. JUtro powiem o tym wlascicielowi, ze mam zamiar zglosic to na policje jako nekanie, jesli on nic z tym nie zrobi.

        Ok, ale wracajac do Romy, to bardzo Ci wspolczuje i rozumiem, bo ja sama lubie cisze i spokoj. A studentka - w sensie imprezowa beztroska dwudziestoparolatka - juz dawno nie jestem, wiec to akurat not my case.
        • roma.roma Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 00:21
          Dziekuje za szczegolowa odpowiedz :-).
          Moze w takim razie ktos inny halasuje, kto mieszka gdzies obok Ciebie, a ona mysli, ze to Ty?
          No i wersja pesymistyczna, ze faktycznie jest jakas szurnieta. W takim przypadku powiedz jej stanowczo, ze nie zyczysz sobie nachodzenia, bo starasz sie byc cicho jak tylko mozesz.
          Moja sytuacja jest faktycznie calkiem inna. Ja mam 40 lat, tez pracuje, duzo przebywam poza domem i jestem dosc wyrozumiala, wiec nie robie awantur, tylko raz napisalam list do panow pietro wyzej. Srednio poskutkowalo. Jak chce sie zdrzemnac czasem popoludniu to wkladam zatyczki do uszu.
          • tarja35 przerabialam to:-) 04.10.10, 00:43
            Mieszkanie w ktorym obecnie mieszkamy stalo dlugie lata puste i sasiadka z dolu byla przyzwyczajona do błogiej ciszy:-) No i sie zaczelo... bylam w ciazy, nocne skurcze nóg nie pozwalaly mi lezec wiec chodzilam ( po cichutku oczywiscie) no i bach 1 w nocy policja przyjezdza:-) otwieram i pytaja dlaczego zaklocam cisze nocną... pytam ale jak? oni patrza ja w ciazy i mowie, ze chodze bo nie moge lezec. Krotko zapytali: w obcasach pani chodzi? Odp.,ze nie oni na to a to moze pani sobie chodzic:D Nastepny dzien... wali mi w podloge ale policji nie wzywa.Kolejny dzien... odwiedza nas dzielnicowy i mowi mi, ze sasiadka skarzy sie, ze po 22 wode w ubikacji splukujemy <lol> aaa i kąpac sie po 22 tez nie mozemy. Ok. starszy syn byl chory w nocy nie spalismy bo goraczka i trzeba bylo przy dziecku siedziec bam i znowu policja. Potem znowu dzielnicowy, innym razem ona sie wydarla na mnie bo zaparkowalam auto pod kamienicą. No i znosilam to pół roku... do czasu az przyszedl znowu dzielnicowy i mi kobiecie w 8 m-cu ciazy chcial wlepic 200zl mandatu bo nie spie po 22, bo splukuje wode, bo sie myję no i w tym momencie miarka sie przebrala... pojechalam na policje do przelozonego tego dzielnicowego. Pytam go czy moge spuszczac wode w ubikacji po 22 - oczywiscie. Czy moge sie myc po 22-oczywiscie. Czy moge chodzic po mieszkaniu po 22-oczywiscie byle nie w buciorach:D. Ogolnie skonczylo sie na tym, ze dzielnicowy juz nie jest tu dzielnicowym a szanowna sasiadka dostala pismo z policji i jest spokoj i baaa jest miła. Skonczylo sie straszenie nas sądem, wyrzuceniem nas, moj syn nie boi sie wychodzic na podworko a ze mamy jeszcze maluszka to oczywiscie w nocy wstajemy i jest ok a ja spokojnie biore kapiel nawet o polnocy jak reszta domownikow spi i mam czas dla siebie:-)
            Nie daj sie kobiecie... ja tez chodzilam na palcach kazdemu zwracalam uwage by chodzil cicho... nie zaklocamy ciszy nocnej, nie imprezujemy, nie halasujemy. Zyjemy i mamy prawo sie poruszac bo lewitowac nie umiemy;-)
            • wyjdeztego @ tarja35 04.10.10, 01:06
              ej no wlasnie to jest cos bardzo podobnego, jak u Ciebie! sytuacja tak absurdalna, ze po prostu smiech na sali :/ bo kobieta mi narzeka, ze ja przez telefon w ciagu dnia, w swoim mieszkaniu rozmawiam i ona slyszy... I w zwiazku z tym co? SKoro sciany cienkie, to znaczy, ze ja nie mam prawa telefonu odbierac, bo sasiadce przeszkadzac moge? W ogole jak mozna miec czelnosc przychodzic do kogos w sobote w poludnie z ryjem, ze ja za glosno chodze? Dla mnie to jest tak absurdalne, ze nic tylko babe policja nastraszyc.
              No jak mozna komus zakazac wode w wc spuszczac po 22? No jest to smieszne. Ja sie w ogole dziwie, ze jakis policjant mial odwage w ogole cos Ci powiedziec jeszcze na ten temat. Dobrze zrobilas, ze pojechalas na policje na skarge. Ja niestety jestem zmuszona tez cos takiego zrobic, bo baba w ogole tydzien po tym, jak sie tu wprowadzila, grozila mi, ze bede musiala sie wyprowadzic stad, bo mam kota, a w tym kraju w budynkach wielorodzinnych nie mozna miec kotow :))) ja tu mieszkam 2 lata w tym budynku, a ona tydzien... i ona mi grozi, ze bede musiala sie wyprowadzic:) czy widzicie absurdalnosc tej sytuacji? kota mam, nie tylko ja zreszta, kot nikomu nie wadzi, niewychodzacy zreszta jest, a wlasciciel wie i akceptuje to. I ona mnie straszy. Jestem po prostu wsciekla na nia, jak o tym wszystkim mysle!
              • tarja35 Re: @ tarja35 04.10.10, 14:37
                To ona zakłóca Twoj spokoj nie ty jej i to ty masz prawo byc oburzona.Na policji ci wszystko wyjasna. Nie daj sie bo racja jest po twojej stronie.Masz prawo do poruszania i zycia we wlasnych czterech kątach a ona nie ma prawa zaklocac twojego spokoju
          • wyjdeztego Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 00:46
            tez juz myslalam, ze moze to takie studentki wlasnie, ktore mieszkaja za sciana, ale wtedy ja bym tez slyszala halasy, ale nie slysze nic.
            Ogolnie to sciany tu sa dosc cienkie, ja czasem slysze sasiada, ktory ma schody w mieszkaniu (takie mieszkanie), jak biega po tych schodach, ale w ogole nie przeszkadza mi to, po prostu slysze czasem.
            Mysle, ze ona albo ma cos z glowa, albo mnie nie lubi z jakichs powodow i chce mi dokuczyc i w jakis sposob zdominowac ten dom (bo krzyczala tez 2 razy na sasiadow, ktorzy palili papierosa w ogrodzie).
            Ona w ogole jak mowi, to takim tonem, jaby byla jakims lepszym gatunkiem czlowieka. Z taka pogarda jakas. Dlatego tez przyszlo mi do glowy, ze moze chodzic rowniez o moj obcy akcent...
            Mam nadzieje to wkrotce wyjasnic.
            Juz tyle sie napisalam o tym na forum tutaj, ze oczywiscie, jak sie sprawa jakos wyjasni to dam Wam znac :))
            I jeszcze raz dzieki za wszystkie wpisy i dobre rady ( i za te smieszne z klejem superglue albo z radiem wlaczonym w casie mojej pracy hehe)!!
            • hamerykanka Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 03:50
              Ja mialam podobna sasiadke pod nami. Przychodzila bo dziecko roczne jej przeszkadzalo, bo raczkuje po wykladzinie. Bo placze. Bo sie bawi. Tez mialam dosc nekania. moge corke uspokajac, ale do sciany jej nie przykuje. Zwlaszcza ze pani : w weekendy puszczala sobie ze swoim facetem glosna muzyke z basami ktore u nas powodowaly wibrowanie szklanek na polkach. W niektore weekendy robili sobie grila przed swoimi drzwiami (otwarta klatka schodowa) tak ze mialam mieszkanie pelne dymu i alarm sie wlaczal. A jej facet na prosbe aby to przeniesc gdzies, w koncu parking duzy mowil ze zaraz, zaraz, tylko hamburgery dosmazy. Oj duzo tego bylo. Odetchnelam jak sie wyprowafdzilismy do swojego domu. Tylko taki strach jednak zostal, odruchowy, ze sie jest glosnym w danej chwili:)
        • wredn.a.malpa Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 08:29
          Tez taka mialam w moim poprzednim miejscu zamieszkania.

          Pani sobie mnie upatrzyla i nie dalo sie jej wytlumaczyc ze nie chodze w domu w szpilkach, drzwi nie mamy prawie - a te co mamy nie sa zamykane z powodu kota.
          Pani byla przekonana ze to ja cytuje "zlosliwie tupie" podczas gdy moj ex-chlop jest niewinny.
          Kiedys mu powiedziala "ja do Pana nic nie mam, ale do tej ku... to tak".

          Urocze.

          Innego razu urzadzila cyrk na spotkaniu wspolnoty domagajac sie mojej eksmisji. ;P

          Ignorowalam. A gdy przylazila walic w drzwi interweniowal moj ex.
    • akle2 Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 01:56
      W takim razie przestań otwierać jej drzwi. Zatyczki w uszy i robisz swoje.
    • pompeja Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 12:58
      Ja się przyznaję, że jesteśmy bardzo głośnymi ludźmi. Jest nas czworo plus trzy hałasujące kocury. Dzieci śpiewają, krzyczą, płaczą, biegają, śmieją się. Kocury skaczą (dwa są ciężkie), biegają, zrzucają różne rzeczy na podłogę. Mamy baardzo tolerancyjnych sąsiadów, sama nie mogę w to uwierzyć. Pytałam - nie ma problemu. Jednak w miarę możliwości uspokajam te hałasy.

      Tobie współczuję. Mnie swego czasu nachodziła pani porządkowa naszego bloku. Ledwo się wprowadziliśmy, a ona wiecznie miała jakieś "ale". Przestała po kilku akcjach z MPiW. Oskarżyła go kiedyś o śmiecenie petami na klatce - na odpowiedź, że on nie pali prawie padła :D

      Olej, poważnie, olej. Numer z dynsem czy coś jest dobry :D
      • wredn.a.malpa Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 15:37
        Przypomnialas mi :P

        Moja straszna sasiadka tez strwierdzila ze jej pety wrzucam na balkon. I za nic nie chciala uwierzyc ze nic nie pale. Wg niej bylam ogolna patologia i tyle.
        Ale wyeksmitowac mnie nie dala rady :P
    • dzioucha_z_lasu Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 13:07
      Kiedyś też miałam taką upierdliwą babę. Miałam juz schizy, gdy mi kanapka na podłogę spadła - że baba zaraz przylezie. Kiedyś byli u mnie znajomi na drinku - cicho, bez głosnej muzyki, przed 22 - normalnie sobie rozmawialiśmy. No i baba przylazła. Znajomi - obznajomieni z sytuacją. No i kolega powiedział, że on to załatwi. Kolega dość duży w każdą stronę, ściągnął koszulę, poczochrał łeb i poszedł otworzyć. Babę chyba zatkało, bo nic nie zdążyła powiedzieć, a on ją objął, zaczął po pijacku bełkotać, że się cieszy, że ją poznał, że zaprasza, mamy śledzika i wódeczkę i że warto się poznać, bo on teraz to tu częsciej będzie. Baba się zwinęła z prędkością światła, kolega jeszcze na schodach ją pytał, czy jutro do nas wpadnie, bo ma imieniny i on serdecznie zaprasza i jak coś, to do niej zapuka jak się imprezka zacznie. Baba się więcej nie pokazała, tylko jak się mijałyśmy w bramie, to patrzyła na mnie jak na zupełną patologię :D
    • piekna.i.wyrafinowana Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 13:09
      jak przyjdzie do ciebie jeszcze raz to powiedz jej, ze od dnia dzisiejszego bedziesz nagrywała swoje zachowanie w domu, by mieć dowód,będziesz także nagrywała jej nachodzenie Ciebie w Twoim domu i po jej kolejnym przyjściu zaskarżysz ją dręczenie, nachodzenie, czy o co tam sobie wymyślisz...

      mój kolega ze studiów, miał podobną sąsiadkę tylko ta miała rzeczywiste powody raz w tygodniu impreza,no ale to on miał własne mieszkanie, sąsiadka wynajmowała, nasłała kilka razy na niego policję, nawrzeszczała wielokrotnie, on zaczął podkładać jej kupę na wycieraczkę-dała spokój:)
      • sinsi Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 16:47
        > mój kolega ze studiów, miał podobną sąsiadkę tylko ta miała rzeczywiste powody
        > raz w tygodniu impreza,
        on zaczął p
        > odkładać jej kupę na wycieraczkę-dała spokój:)


        cóż za wspaniale wychowany kulturalny człowiek, tylko przykład brać i znajomości utrzymywać, taki żul sobie w życiu zawsze poradzi. ble.
    • velluto Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 13:48
      Następnym razem wręcz jej w progu stopery do uszu i powiedz, żeby więcej nie przychodziła.
    • lilly086 Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 13:57
      Wiesz co ja miałam taką samą sytuację, kiedys wyszłam z małym pieskeim na podwórko, przechodziłam koło bloku, bo co miałam przefrunąć-sąsiadka zaczęła drzeć sie na mnie z okna-że z psami sie tu nie chodzi_nic sie nie odezwałąm poszłam docelowo dalej, ale kiedy następnym razem zbiłam szklankę i szkło rozbryzło po całej kuchni( godzina 13.00 po południu) więc wzięłam odkurzacz i zaczęłąm odkurzać,a ten babsztyl stanął w drzwiach i zaczął drzeć ryja na mnie, po prostu tak jej powiedziałam,mało tego też podniosłam ton,że już od pół roku sie do mnie nie odzywa.Z takimi babsztylami to tak trzeba-nie można pokazać ,że ona jest górą, bo juz zawsze będzie Cię nachodzić, trzeba ostro,żeby widziała,że z Tobą nie może zadzierać,że Ty sobie nie pozwolisz.
    • ethomas Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 14:28
      Z Twojego opisu wnioskuje, ze mieszkasz w UK. Jesli rzeczywiscie nie jestes osoba uciazliwa to niestety uwazam, ze Pani sobie po Tobie jedzie poniewaz jestes "foreign". Moze pierwszy raz kiedy przyszla uslyszala Twoj akcent i sobie pomyslala, ze sobie poujezdza... no bo wiesz Ci Polacy to im prace odbieraja... ;-) pewnie wiesz o czym pisze. Ja bym zglosila na policje i choc nie spodziewalabym sie fajerwerkow, cierpliwie zglaszalabym sprawe co tydzien. W koncu zareaguja. Odpukac nigdy mnie to w miejscu zamieszkania nie spotkalo... Ale w pracy szef uslyszal pytanie czy mu sie autobus z Polski na progu zatrzymal... Ludzie sa rozni, nie poradzisz. Mam nadzieje, ze zgloszenie na policje w koncu cos pomoze i nie bedziesz sie musiala przeprowadzic.

      Pozdrowienia
    • uniwersalny_login Re: straszna sasiadka :(( co robic?? 04.10.10, 16:06
      To po co jej otwierasz drzwi ? Nie masz wizjera żeby spojrzeć kto to ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka