Dodaj do ulubionych

nie czuje się kobietą...

    • princess_yo_yo Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 17:32
      oh to rzeczywiscie straszne, samo sie tak stalo, nie chce nic zmieniac ani nawet probowac poprawic swojej sytuacji ale chcialabym wlaczyc pstryczek i stac sie szczesliwa! a brzydka rzeczywstosc mnie doluje bo nie magiczny pstryczek nie dziala! straszne...
    • zetka50 Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 17:39
      Ludzie Wy się tu "produkujecie" a ona i tak ma wszystko w nosie, inaczej by się odezwała.
      • an_99 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 09:50
        Nic nie szkodzi, że autorka się nie odzywa! Niech się "produkują", może ktoś inny przeczyta i skorzysta z rad. Wielu ludzi ma podobne kłopoty.
    • evita_duarte Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 17:51
      Jeśli czujesz się z tym źle to powinnaś coś z tym zrobić. Jeżeli przez to pogarsza Ci się zdrowie to tym bardziej. Ale kobietą jesteś i jesteś piękna i wartościowa- tak przynajmniej myśli Twój facet, a co obchodzi Cię cała reszta?
    • annataylor Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 18:37
      zacznij cos robic, by poczuc sie i wygladac lepiej
      problem jest w twojej psychice - skoro nie akceptujesz siebie, to zastanow sie dlaczego
    • a-co-cie-to-obchodzi-kto-ja Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 20:20
      To ty masz chłopa i narzekasz ? Mnie go oddaj ;)
    • minasz Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 20:37
      to ze nie czujesz sie kobieta to wcale nie jest zle - bo czym jest kobieta??????
      modnisią ktora chce sie podobac - i to wykorzystywac do jakis tam celi
      dla mnie kobieta to poprostu samiczka:)
    • li_lah Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 20:42
      masz stresujący tryb życia? trochę mnie to dziwi, że chociażby ten stres nie wyniszcza twojej nadwagi. ja miałam okropny stres przez ostatni miesiąc i pomimo iż nie bardzo mam co zrzucać to schudłam tak, że szok.

      weź sobie do serca te rady o odstawieniu niezdrowej żywności i wszelkich zapychaczy.. to w pierwszej kolejności sprawi, że stracisz na wadze, wiem że jak się to czyta to już wychodzi bokiem, ale gdy wprowadzisz w życie kilka prostych zasad, ktorych bedziesz się trzymać to zobaczysz ze naprawdę działają..

      druga sprawa to ruch i wysiłek fizyczny, nie tylko dlatego, że pomaga spalać kalorie, ale dzięki wysiłkowi fizycznemu organizm oczyszcza się z toksyn-usuwane są wraz z potem i moczem.
      początkowo mozesz czuć się fatalnie-sport bardzo męczy, nie zniechęcaj się, po jakimś czasie pobudzona i dotleniona będziesz czuła się o wiele lepiej.
      wiem coś o tym
      • minasz Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 20:53
        jaki wysiłek fizyczny ona wazy 100kilo zauzmy ze ma 1,70 to i tak ma kolosalna nadwaqge
        co ona moze robic biegac hehehe
        • agaoki no i wzięła 07.10.10, 21:17
          i się obraziła

          a chciałam coś doradzić...
        • gulcia77 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 07:55
          minasz napisał:

          > jaki wysiłek fizyczny ona wazy 100kilo zauzmy ze ma 1,70 to i tak ma kolosalna
          > nadwaqge
          > co ona moze robic biegac hehehe
          A czemu nie?? Nie musi od razu startować w maratonie. Może też pływać (u mnie miłość do wody chyba życie mi uratowała), wiosłować, machać nogami czytając książkę. zabrać się za jogę - dla początkujących genialna sprawa, jest statyczna, a jednocześnie świetnie relaksuje.
          • minasz Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 08:41
            a temu nie bo obciazy stawy -padna jej kolana i w ogole przestanie sie ruszac
            wode byłaby najlepsza -ale po pierwsze musi ja miec a po drugie pewnie sie wstydzi rozebrac
            joga tez powinna byc ok
            • kretynofil Przeciez sama napisala ze na basen chodzi... 08.10.10, 08:50
              > wode byłaby najlepsza -ale po pierwsze musi ja miec a po drugie pewnie sie wstydzi rozebrac

              A wystarczy przeczytac jej posty (cale tsy)...
    • ocanna Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 22:30
      mam ponad 40 lat, wiec jest mi o wiele trudniej zrzucic wage niz Tobie. W styczniu wazylam ok 110 kg, dzis waze 76 kg, mam nadzieje ze w swieta bede wazyc ok 65. Cale moje zycie bylam gruba, stosowalam chore diety, a nawet nie jadlam nic. To bylo tak glupie, jak pomysle, ze w latwy sposob moglam sobie spieprzyc metabolizm, to az mi zal siebie. Ale do rzeczy, zaczelam od zbierania informacji. Internet to jest fantastyczna 'rzecz'. Wlasciwie zaczelam od zapisania sie do fitness. I bylo mi naprawde niezrecznie tam chodzic, mialam wrazenie,ze wszyscy sie gapia. Ale zaczelam od rowera, potem cross trainer, troche treadmill i ciezarki. Nie robilam brzuszkow, bo to bez sensu na taka ilosc tluszczu. Natomiast dieta przyszla wraz z informacjami z netu. Czyli dowiedzialam sie m.in. , ze od tluszczu sie tyje. Pewnie i tak, ale glownie tyje sie od weglowodanow i kalorii zjadanych dziennie, i te ograniczylam, ale staralam sie jednak balansowac diete, a nie rzucac sie na tylko bialka, itp. Wywalilam warzywa, oprocz pomidorow i ogorkow. Warzywa maja od cholery weglowodanow. Rzeczy ktore musisz miec to waga elektroniczna kuchenna, tabele kaloryczne. Ja spisywalam z opakowan tego, co jadlam. Mam juz gotowe tabele produktow, ktore jem na codzien, dzis juz znam wszystkie kalorie i weglowdany na pamiec, to przychodzi z czasem. Diete zaczelam od 1500 cal dziennie, i troche bylo mi niewygodnie z tym, mialam ochote na slodycze, kupuje do dzis batony dietetyczne, jeden ma 60 cal. Pozniej zeszlam na 1200 cal. Ale generalnie jadlam co chcialam, byle w 1500 cal.Nawet jak poszlam z kumpela na kawe to wsunelam ciacho, ale pozniej wciagnelam to na moja liste zjedzonych potraw na konkretny dzien. I caly czas chodzilam na fitness. 4 dni w tygodniu. Na basen tez chodze, ale mnie wiecej daja cwiczenia kardio. Moze mam taki organizm. Wiem, ze sama dieta jest mniej efektywna, niz dieta z cwiczeniami. Cwiczenia bardzo przyspieszaja metabolizm, zarowno kardio jak i cwiczenia silowe. Mozesz sobie nawet podnosic ciezarki w domu, chociaz dla mnie nie ma jak silownia, inna motywacja, dom mnie rozleniwia.
      Tylko, ze u Ciebie nie ma motywacji. Odchudzanie musisz zaczac od zadania sobie pytania czy napewno chcesz schudnac? Swiadomosc tego co chcesz, jest polowa sukcesu. Ale Ty chyba nie szukasz porady, czy zachety, tylko sie zalisz. Zycze Ci z calego serca, zebys nabrala przekonania, ze jestes silna i dasz rade schudnac.
      • agaoki Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 22:56
        ale wy tutaj jej radzicie, jak krok po kroku ma schudnąć. a ona przecież pisze, że wcale nie ma ochoty nic ze sobą robić. to jest jej największy problem, a nie nadmierna tusza. chociaż jedno z drugim pewnie się przeplata i łączy.

        trochę nas autorka chyba kokietuje, bo tak niby nic jej się nie chce, a jednak na basen zaczęła chodzić, no chciałaby zaskoczyć faceta swojego pozytywnie, więc nie jest tak najgorzej. motywacja jakaś jest i działanie pewne też. to już mały kroczek we właściwym kierunku.
        • nomina Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 23:21
          Do porad, które już padły:
          Wejdź na forum Lobby Biuściastych, poproś o pomoc w doborze stanika i ubrań probiuściastych. Jak założysz dobry biustonosz, to primo - biust nie będzie wisiał, secundo - wizualnie sylwetka Ci się poprawi przy tej samej wadze, tertio: kondycja biustu się z czasem poprawi.

          Zanim zaczniesz diety - dobry endokrynolog i alergolog. Oprócz zaburzeń hormonalnych nadmierna waga pojawia się też przy różnorakich nietolerancjach pokarmowych, nawet nieuświadomionych (np. nie kojarzysz migren i zaburzeń pracy jelit z nadwrażliwością, jak to mówią w uproszczeniu, IgE-niezależną, więc w testach Ci nie wyjdzie).

          Potem dieta. Też przychylam się do wysokobiałkowej, niskowęglowodanowej i bez sztucznych dodatków. Czy to Dukan, czy paleodieta - co tam Ci będzie pasowało. Byle naturalne, staraj się szukać produktów ekologicznych, bo dzisiaj to nawet surowe mięso faszeruje się chemią. Ale to już po konsultacji lekarskiej!

          Pomyśl też, jaki masz cel w życiu. Znajdź sobie, jeśli nie coś, do czego chcesz dążyć, to chociaż na początek jakieś hobby.

          Stosuj system nagród. Jak pisali poprzednicy - wybieraj małe cele (drobne kroki) i po ich osiągnięciu zrób sobie prezent. Tylko nie jedzeniowy :). Jak się nie uda - nie złość się na siebie. Uda się następnym razem.

          Ja wiem, łatwo tak radzić. Ale poradzisz sobie!

          I dbaj o partnera - w dzisiejszych czasach mężczyzna, który Cię akceptuje w nie najlepszym okresie wizualno-psychicznym to skarb :).
    • hyperianka Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 23:22
      Hej, Dziewczyno! Pierwsze, co musisz zrobić, to zadbać o siebie. Podstawa - uwaga!!! tajemnica wizażystek!!! - rano i wieczorem używać toniku nawilżającego !!! Sprawdzone - mam ponad 30 lat, wiecznie miałam problemy z pryszczami. Poszłam kiedyś na bezpłatny makijaż w pewnej sieci perfumerii (Doug...s), kosmetykami niezbyt drogimi, bo była to Nouba i BeYu, ale bezcenna okazała się rada wizażystki, żeby dwa razy dziennie, przed nałożeniem kremu, używać toniku nawilżającego. Ja znalazłam Sorayę (ok. 7 zł), dla mnie rewelacja. Na początku nie wierzyłam, ale po kiliku tygodniach moje "zagłębie pryszczowe" na twarzy zniknęło i tak jest do dziś. A najlepszy dermatolog, do jakiego udało mi się dostać twierdził, że to taki drobiazg, "minie po sześćdziesiątce" i świetnie się ubawił z własnego żartu. Przeszłam diwe trzymiesięczne kuracje antybiotykami na okoliczność trądziku, bynajmniej nie młodzieńczego, ale pomogła mi dopiero rada wizażystki.
      Wracając do tematu - ułomkiem nie jestem, sama ważę niewiele mniej od Ciebie. Przyczyna? Jest ich kilka: zaczęło się od leczenia niepłodności, przytyłam "tylko" 20 kg, ale lekarz stwierdził, że ze mnie "zleci"... Ciekawe, nic nie zleciało, a przybyć przybyło, bo żadna cholerna dieta nie daje rezultatu, Doprowadziłam swoją dietetyczkę do rozpaczy, bo uznała, że nie ma mnie jak odchudzić. Ja jadam dietetycznie (Kretynofil, ukłony dla Ciebie, bardzo mi się podoba Twoje podejście do tematu i w pełni popieram), ale mój durny organizm nawet na moją trzymiesięczną niepoczytalność w formie meridii (pod nazdorem lekarza) zareagował przybraniem 4 kg :)
      Już nie mam sił walczyć... Dobrze się odżywiam, ćwiczę, prowadzę zdrowy tryb życia, ale nie jest mi dane być szczupłą. Moja babcia opowiadała, że w naszej rodzinie wszystkie kobiety chudły po porodzie... Więc mnie nie grozi, bo nie urodzę... Trudno, ale nie mam zamiaru się poddać, walczę z celulitem, dbam o siebie (makijaż, fajne ubrania, zawsze czyste i ułożone włosy) i wiem, że jest dobrze, mąż to docenia, chwali mnie i komplementuje.
      Nie rozumiem, dlaczego Cię zadziwia, że Twój facet za Tobą szaleje. Mam kuzyna, który zawsze lubił większe babki, a za żonę pojął panią, która jest przynajmniej 30 kg cięższa ode mnie. Od niego usłyszałam zdanie: "jak mam się przytulać do wieszaka, to poszukam w szafie, ja chcę kobiety, ciepłej i miekkiej." :)
      Dziewczyno, jesteś młoda, rusz tyłek: zamiast jechać autobusem - pójdź pieszo, zamiast wrąbać dwie buły - zrób sobie dwie, może trzy kanapki z pełnoziarnistego ciemnego chleba (pojedyncze, nie takie składane), ale połóż na nich wędlinę drobiową, bez smarowidła, "okraś" pomidorem, papryką lub ogórkiem... itd. Zgadzam się z Kretynofilem, powoli, powoli, ale skutecznie, a wrócisz z trzycyfrowej strony wagi na dwucyfrówkę :) Sprawdzone na bliskim członku rodziny - w 7 miesięcy zgubione 30 kg :) Według mnie, ogromny szacunek za taki wyczyn, chociaż delikwent twierdzi, że przypadkiem mu poszło tak szybko :)
      Działaj! Moja Mama ciągle mi powtarzała, ze mam schudnąć przed trzydziestką, a mnie to nieustannie wkurzało, ale sprawdziła się jej przepowiednia, że po trzydziestce trzeba będzie w to włożyć 10 razy więcej wysiłku... Tylko nie stawiaj sobie celów typu "30 kg za pół roku", bo to nic nie da, a każde niepowodzenie będzie Cię wpędzać w kolejne kompleksy. Realnie, małymi krokami do przodu... Trzymam kciuki :)
    • senseiek w zdrowym ciele, zdrowy duch.. 08.10.10, 03:17
      w zdrowym ciele, zdrowy duch..

      dopoki masz cialo jakie masz dopoty bedziesz sie zle czuc i miec depresje.
      Czy warto tak marnowac zycie? Myslisz ze bedziesz miala nastepna szanse?

      Moje rady na odchudzanie/dobry wyglad (moga sie ludziom wydac dosc radykalne):

      - NIE kupuj jedzenia, w lodowce powinien "latac wiatr", trzymaj tam coca-cole, wode mineralna, piwo i wodke.
      Nie bedziesz miala zadnego jedzenia w domu, to nie bedziesz mogla nic podjadac..

      - Nie jedz sniadania ani kolacji, bo inaczej nie spelnisz powyzszego (bedziesz miala chleb, wedliny, masla itd).. zrobisz 1 kanapke, to zaraz bedzie 2, i 3, i 10-ta..

      Z praktyki wiem, ze nawet jak kupie polowke chleba, to pozniej jem go tylko po to, zeby go zjesc, zeby nie wyrzucac uschnietego.. a pol chleba to jest 15 kanapek ktore trzeba pozniej dodatkowo zrzucic w cwiczeniach..

      - Jedz w restauracji obiad na miescie, najlepiej ostrego kurczaka po wietnamsku za 15 zl. Chinskie, wietnamskie i orientalne jedzenie bardzo dobrze wplywa na uklad pokarmowy, dzieki duzej ilosci przypraw.

      - Musisz sie zmusisc do cwiczen. Zapisuj je w kalendarzu! Nie idz spac, jesli dzienna norma nie jest wykonana! Co pare tygodni zwiekszaj ilosc, gdy aktualnie wykonywane nie mecza Cie.
      Zacznij od pompek 10 szt, 5 serii dziennie, brzuszkow, 10 szt, 5 serii dziennie, przysiady 10 szt, 5 serii. Liczac po 2 sek na kazde cwiczenie lacznie to zajmie 300 sekund / 60 = 5 minut dziennie zycia! Mniej niz mycie zebow!
      Wiem, ze pompki sa takie nie-kobiece, ale sa najlepszym cwiczeniem ktore angazuje duza liczbe miesni.

      Jesli ktos mysli, ze "pojdzie sobie na diete" schudnie, a pozniej wroci do starego jedzenia- to jest najprostszy przepis na efekt yo-yo! NIGDY juz nie mozesz wrocic do poprzedniego stylu zycia..

      Ja w tej chwili dziennie robie: 500-600 pompek (w serii 50-60), 100 brzuszkow (50 w serii), cwiczenia karate (wykopy, uderzenia rekami). Na wszystkie cwiczenia poswiecam jakies 15 minut/dzien. 10 km biegu-chodzenia po miescie. Waze 90 kg, przy wzroscie blisko 190 cm, kratka na brzuchu i ladnie wyprofilowane miesnie..

      Dzien w dzien zapisuj wszystkie cwiczenia ktore wykonywalas w kalendarzu, i waz sie codziennie i zapisuj. Jest to niezbedne aby sie zmusic! Widzac w jakims dniu, ze nie wyrobilem normy czuje sie zle, i na nastepny robie wiecej, aby usrednic.
      • kretynofil Matko boska... 08.10.10, 07:31
        Senseiek, sygnaturka dla Ciebie...

        > - Jedz w restauracji obiad na miescie, najlepiej ostrego kurczaka po wietnamsku za 15 zl. Chinskie, wietnamskie i orientalne jedzenie bardzo dobrze wplywa na uklad pokarmowy, dzieki duzej ilosci przypraw.

        Zawsze mialem Cie za kretyna - ale teraz serio mnie zaskoczyles. Naprawde nie sadzilem ze mozna byc AZ tak durnym...

        Jedzenie na miescie zeby schudnac? W najtanszych wietnamskich knajpach?

        Misiek, takiej glupoty to Ty jeszcze nigdy nie walnales ;)
        • senseiek Czaisz teraz glupku- sukcesem mojej "diety".. 08.10.10, 09:55
          > Zawsze mialem Cie za kretyna - ale teraz serio mnie zaskoczyles. Naprawde nie s
          > adzilem ze mozna byc AZ tak durnym...

          Wiedzialem, ze sie odezwiesz.. ;))

          > Jedzenie na miescie zeby schudnac? W najtanszych wietnamskich knajpach?

          Jakbys uzywal choc 1% swojego mozgu to bys zrozumial o czym mowilem.. ;)

          Odzywianie tak zeby nie zgrubnac to jest czysta matematyka- dostarczajac wiecej energii, jakiegokolwiek typu, trzeba ja spalic podczas zycia i/lub cwiczen. Spalajac wiecej, niz sie dostarcza, powoduje chudniecie. A wiekszosc grubaskow grubnie bo ciagle je, ale nie spala. Majac pelne szafy i lodowki pysznosci, ciagle podjadaja, porcje dan robia zbyt duze, (0,5 kg porcja ziemniakow to dla mnie norma gdy raz na miesiac sam ugotuje), itd itp. Ogolnie mowiac ZA DUZO dostarczaja swoim organizmom.

          A w restauracjach daja zawsze jednakowa ilosc. Porcje sa znormalizowane, i wystarczajace do przezycia przez 24h.

          > Misiek, takiej glupoty to Ty jeszcze nigdy nie walnales ;)

          To czemu to Ty musisz sie odchudzac, diety sobie zapodajesz, skoro to ja jestem ten "glupi".. ??

          Przypominasz mi moja sasiadke co wazy chyba tyle co ja, a jest 20 cm nizsza. Jak mnie widzi w lecie jak ide na rower, w samych krotkich spodenkach, to z zachwytem w oczach mowi "jak ty to robisz?!"..

          A jak jej opisuje to co napisalem w poprzednim poscie, to chwyta sie za glowe, bo ona jest ortodoksyjna wegetarianka, albo nawet weganka (nie jestem pewnym).. I ciagle pieprzy o "zdrowym odzywianiu", i jakie ona za roslinki sobie tam pichci itd. To kurde czemu jest GRUBASEM?!
          Jeszcze nigdy w zyciu nie spotkalem wegetarianina ktory by byl chudy..

          Czaisz teraz glupku- sukcesem mojej "diety", nie jest "jedzenie na miescie", tylko "pusta lodowka", ktora uniemozliwia podjadanie/jedzenie ponad norme..
          • kretynofil Coz, pozostaje wspolczuc... 08.10.10, 10:07
            > Odzywianie tak zeby nie zgrubnac (...)

            Po pierwsze - to nie masz o tym pojecia, bo Ty sie nie odzywiasz poprawnie, tylko zwiekszasz wydatek energetyczny, zamiast nauczyc sie gotowac :)

            > To czemu to Ty musisz sie odchudzac, diety sobie zapodajesz, skoro to ja jestem ten "glupi".. ??

            Musze sie odchudzac nie dlatego ze podjadalem w domu (bo praktycznie nie podjadalem a lodowke z reguly mialem pusta), tylko dlatego ze zywilem sie w restauracjach. W restauracjach gdzie gotuje sie zawsze bardziej tlusto/kalorycznie niz w domu - bo tak jest latwiej dla kucharza...

            Powtorze to po raz kolejny: nie mozna oceniac skutecznosci diety ktora wymaga cwiczen. To ze ktos chudnie cwiczac nic nie mowi o skutecznosci (czy jakosci) odzywiania sie tej osoby.

            > Czaisz teraz glupku- sukcesem mojej "diety", nie jest "jedzenie na miescie", tylko "pusta lodowka", ktora uniemozliwia podjadanie/jedzenie ponad norme..

            Wiesz, to musi byc ze ja rzeczywiscie jestem glupi - bo lodowke mam pelna nieprzetworzonego jedzenia ktorego podjadac sie nie da - bo trzeba je najpierw ugotowac...
            • senseiek Re: Coz, pozostaje wspolczuc... 08.10.10, 10:42
              > Po pierwsze - to nie masz o tym pojecia, bo Ty sie nie odzywiasz poprawnie, tyl
              > ko zwiekszasz wydatek energetyczny, zamiast nauczyc sie gotowac :)

              Akurat w swoim zyciu ugotowalem ponad 3 tysiace obiadow (ok. 10 lat codziennie), mam z 6 ksiazek kucharskich roznych kultur.. Nikt nigdy nie narzekal, ani nie umarl.. ;)

              Ale "gotowanie w domu", to najprostszy sposob by zgrubnac, np. zrobie fasolke po bretonsku, to na obiad zjem jedna porcje (ktora wyglada jak 200% restauracyjnej), a pozniej na kolacje oczywiscie nastepna.. i tak przez caly tydzien, az caly garnek sie oprozni..

              Jakos latwiej mi wykazac sie sila woli przy zamawianiu, anizeli gdy wiem, ze w lodowce jest cos pysznego co ugotowalem..

              I to jest wlasnie problem ludzi otylych - brak umiaru, niepotrafienie powiedzenia dosc.

              > Musze sie odchudzac nie dlatego ze podjadalem w domu (bo praktycznie nie podjad
              > alem a lodowke z reguly mialem pusta), tylko dlatego ze zywilem sie w restaurac
              > jach. W restauracjach gdzie gotuje sie zawsze bardziej tlusto/kalorycznie niz w
              > domu - bo tak jest latwiej dla kucharza...

              Nie wiem gdzie Ty jadales, ale dla mnie to nie do pojecia.. Zamawiales zupe i deser do kazdego lunchu?

              Moje typowe restauracyjne danie to 200 gr usmazonego na 20 metod kurczaka, z ryzem, i sosami i jakies warzywa.

              > Powtorze to po raz kolejny: nie mozna oceniac skutecznosci diety ktora wymaga c
              > wiczen. To ze ktos chudnie cwiczac nic nie mowi o skutecznosci (czy jakosci) od
              > zywiania sie tej osoby.

              Tu sie zgodze - wynik takiej diety jest zaklamany poprzez cwiczenia, ale takze przez samo zycie. Ale to samo mozna powiedziec o diecie bez cwiczen, i charakterze pracy osoby np. inny wynik bedzie miala osoba pracujaca w biurze, a inny budowlaniec..

              • kretynofil Szesc ksiazek kucharskich ;) 08.10.10, 11:05
                To jakies 24 rozne dania. Srednio ludzie z jednej ksiazki kucharskiej uzywaja cztery przepisy.

                > Nikt nigdy nie narzekal, ani nie umarl.. ;)

                A wracali?

                > Jakos latwiej mi wykazac sie sila woli przy zamawianiu, anizeli gdy wiem, ze w lodowce jest cos pysznego co ugotowalem..

                Czyli, po prostu, brakuje Ci silnej woli i umiejetnosci jedzenia z umiarem?

                > Nie wiem gdzie Ty jadales, ale dla mnie to nie do pojecia.. Zamawiales zupe i deser do kazdego lunchu?

                To bez znaczenia gdzie jadalem - wszedzie zawsze bylo tak samo: za tlusto, za bardzo na skroty. Latwiej jest zalac kurczaka przyprawami/ostrym sosem niz przygotowac go dzien wczesniej i marynowac przez cala noc. Latwiej jest nawpieprzac przypraw do zmielonego tydzien wczesniej miesa niz posiekac je przed usmazeniem. Mozna tak godzinami.

                > Moje typowe restauracyjne danie to 200 gr usmazonego na 20 metod kurczaka, z ryzem, i sosami i jakies warzywa.

                Ryz i sosy - jedno i drugie ma za duzo kalorii. Oczywiscie, czasem trzeba i warto - ale jako podstawa diety?!

                > Tu sie zgodze - wynik takiej diety jest zaklamany poprzez cwiczenia, ale takze przez samo zycie. Ale to samo mozna powiedziec o diecie bez cwiczen

                Dlatego wlasnie uwazam ze rozmawiac mozna o diecie albo o cwiczeniach. I o ile o pierwszym moge duzo powiedziec (w odroznieniu od Ciebie), to o cwiczeniach nie mam pojecia (rowniez, w odroznieniu od Ciebie).
        • sonia_marmoladowa Re: Matko boska... 08.10.10, 10:10
          > Ja w tej chwili dziennie robie: 500-600 pompek (w serii 50-60), 100 brzuszkow (50 w serii), cwiczenia karate (wykopy, uderzenia rekami). Na wszystkie cwiczenia poswiecam jakies 15 minut/dzien. 10 km biegu-chodzenia po miescie. Waze 90 kg, przy wzroscie blisko 190 cm, kratka na brzuchu i ladnie wyprofilowane miesnie..

          Mmm, a ja bym bardzo chciała poznać Senseieka :))
          • kretynofil Zawracanie dupy... 08.10.10, 10:19
            ...idz do zoo i zaplac straznikowi zeby Cie wpuscil do klatki z orangutanami. Dostaniesz to samo co bys dostala od niego - tylko wiecej i lepiej. No i po wszystkim mozesz spodziewac sie bardziej inteligentnej rozmowy ;)
            • sonia_marmoladowa Re: Zawracanie dupy... 08.10.10, 10:30
              Aj tam, aj tam od razu do zoo. Są różne potrzeby, a ja mam akurat dni płodne, co ci będę tłumaczyć. A jak mi się skończą to na twojego adwersarza nawet bym nie spojrzała - no nie dogodzisz ;) pójdę na wydział filozofii, licząc na chwilkę wyrafinowanej intelektualnie rozmowy nad filiżanką kawy z jakimś maksymalnie wyalienowanym społecznie osobnikiem, im bardziej z nosem w książce tym bardziej atrakcyjny. Ok?
              • kretynofil A to w zasadzie nie bylo do Ciebie... 08.10.10, 10:40
                Ja po prostu, jak zwykle, nabijam sie z senseika - bo dla mnie jest on kwintesencja wymierajacego gatunku lovelasow z ciechocinka. Taki smieszny wylinialy goryl, ktory potrafi tylko walic piastkami w watla klate i porykiwac ku uciesze rozbawionych ta manifestacja kompleksow samic ;)

                Dlatego przepraszam jesli Ciebie urazilem - ale moja ironia byla wymierzona w kogos innego ;)
                • senseiek Re: A to w zasadzie nie bylo do Ciebie... 08.10.10, 10:50
                  > Ja po prostu, jak zwykle, nabijam sie z senseika - bo dla mnie jest on kwintese
                  > ncja wymierajacego gatunku lovelasow z ciechocinka. Taki smieszny wylinialy gor
                  > yl, ktory potrafi tylko walic piastkami w watla klate i porykiwac ku uciesze ro
                  > zbawionych ta manifestacja kompleksow samic ;)

                  I tak po III wojnie swiatowej, jak wrocimy do jaskin, to bede na samym szczycie lancucha pokarmowego.. ;)

                  I takie robale jak Ty beda blagac mnie o to by ich nie zdeptac.. ;)
                  • kretynofil Dobre ;) 08.10.10, 10:57
                    > I tak po III wojnie swiatowej, jak wrocimy do jaskin, to bede na samym szczycie lancucha pokarmowego.. ;)

                    O ile bedziesz w stanie sie najesc swoimi pompkami ;)

                    > I takie robale jak Ty beda blagac mnie o to by ich nie zdeptac.. ;)

                    To mnie naprawde rozbawilo ;)
                    • senseiek Re: Dobre ;) 08.10.10, 11:31
                      > > I tak po III wojnie swiatowej, jak wrocimy do jaskin, to bede na samym sz
                      > czycie lancucha pokarmowego.. ;)
                      >
                      > O ile bedziesz w stanie sie najesc swoimi pompkami ;)

                      Bede biegal szybciej od Ciebie za mamutami.. ;)

                      A tak na serio, gdy juz bedziemy w wieku emerytalnym istnieje wieksza szansa, ze bede jeszcze chodzil o wlasnych silach, gdy Ty bedziesz potrzebowal juz wozeczka.. ;)
                      • kretynofil Spoko loko ;) 08.10.10, 11:38
                        > Bede biegal szybciej od Ciebie za mamutami.. ;)

                        To sobie biegaj, na zdrowie. Ja bede czekal przy wnykach az same sie upoluja (te mamuty, znaczy sie) ;)

                        > A tak na serio, gdy juz bedziemy w wieku emerytalnym istnieje wieksza szansa, ze bede jeszcze chodzil o wlasnych silach, gdy Ty bedziesz potrzebowal juz wozeczka.. ;)

                        Nie wozeczka tylko lektyki. Niesionej przez takich jak Ty ;)
                • sonia_marmoladowa Re: A to w zasadzie nie bylo do Ciebie... 08.10.10, 11:04
                  Mnie urazić, tym? Nie żartuj ;)
      • mara571 trzymaj tam coca-cole, wode mineralna, piwo i wodk 08.10.10, 11:37
        to najglupszy pomysl z mozliwych.
        W lodowce moze byc tylko woda mineralna. Reszty nie trzeba wcale kupowac, najlatwiejszy sposob na zaoszczedzenie paru groszy.
        Nie ma nic gorszego niz uczucie glodu. Zwlaszcza w czasach, kiedy wystarczy zadzwonic i wysokokaloryczna pizze dostarcza do domu.
        Cwiczys to bedzie mozna, kiedy po zrzuceniu 10-15 kg pojawi sie "uczcucie lekkosci".
        Zreszta sa ludzie, ktorzy cwiczyc nie lubia. Marsz w lesie, w parku, tak aby podniesc puls swietnie pomaga spalac kalorie.

        Ta polowka chleba nie musi kusic: wystarczy pokrojone kromki zamrozic i wieczorem wyjac, tak aby rano byla jedna do zjedzenia bez uzywania toasera.
    • titta Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 08:34
      <Nigdy nie lubiłam o siebie dbać
      Najwyzszy czas dorosnac i przestac kierowac sie tym co "sie lubi" tylko robic to co czeba. Czyli zadbac o zdrowie i wyglad. Wtedy psychika tez sie poprawi. Masohistka jestes ze paczysz w lustro i marudzisz? Albo nie patrz, albo zadbaj o to o co sie da.
      Tylko nie schudnij za bardzo, bo najwyrazniej twuj facet lubi pulchne cialko.
      • titta Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 08:35
        Ps. za to marudzacych i uzalajacychsie nad soba biernych istot na dluzsza mete nikt nie stoleruje...
    • megi1973 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 08:57
      marna prowokacja!!!!
      • moni_011 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 10:00
        rady kretynofila sa bardzo dobre, moja kuzynka tez wazyla 100 kg, schudla zmieniajac totalnie sposob odzywiania i przechodzac na montignaca do 60 kg, systematycznie, bez pospiechu plus cwiczenia ale nie katowanie sie aerobowo.....ale to fakt, ze mozna jak sie fizycznie pracuje i sie wpieprza kaloryczne jedzenie schudnac....przy twoim trybie zycia, pracy siedzacej jaka wykonuje wiekszosc z nas....tylko powolne zmiany w sposobie odzywiania....ale najpierw musisz sama tego chciec....moze tutaj milion osob napisac ci rady.....ale to nic nie da bo to ty musisz cos zmienic...pierwsza zmiana jaka sie pojawi w twoim ciele zacheci ciebie do nastepnych...
    • mimi1910 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 10:29
      Makar-onko, jestes młodą dziewczyną, więc uda Ci się schudnąć, jeżeli się do tego przyłożysz. Po pierwsze musisz spróbować ćwiczyć - zapisz się na prosty fitness, ale niekoniecznie w jakimś tam modnym klubie, gdzie pełno jest wystrojonych bab. Bardzo dobre i skuteczne są kursy prowadzone często w salach gimnastycznych przy szkołach, gdzie spotkasz normalne kobiety z ich problemami, które przychodzą żeby poćwiczyć a nie na lans. Nie zakładaj z góry ile i w jakim czasie schudniesz, po prostu ćwicz w miarę swoich mozliwości , nie katując się, bo wtedy się zniechęcisz. Pamiętaj, że nawet 30 minut ćwiczeń to lepiej niż zero. Po drugie: zmień nawyki żywieniowe - to co napisał kretynofil jest bardzo mądre. Stosując się do tego typu rad żywieniowych i ćwicząc (nawet niekoniecznie bardzo intensywnie) osiągniesz to co chcesz. Pamiętaj tylko, żeby nie zakładać sobie scenariusza (schudnę tyle i tyle w ciągu jakiegoś tam czasu). Zmień sposób jedzenia i zacznij się ruszać - i potraktuj te zmiany jako Twój nowy sposób na resztę życia. Życzę Ci powodzenia!
    • stefanka35 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 10:33
      Makar-onka Tobie jest potrzebna wizyta u psychologa (najpierw u psychiatry, może konieczne sa leki przeciwdepresyjne) a dopiero potem, jak nabierzesz chęci do życia zabierzesz się za dietę i ćwiczenia. Te popisy moich przedmówców na temat diet są psu na budę, Tobie potrzebny jest przede wszystkim spokój ducha...
    • mr.mind Masz rację, nie jesteś kobietą 08.10.10, 10:51
      Może twój facet ma takie zboczenie?
    • czarny.babou Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 12:36
      Ludzie, wystarczy rzut okiem na ten link:

      en.wikipedia.org/wiki/Fat_fetishism
      I wszystko będzie jasne. Facet autorki wątku jest najprawdopodobniej (fuj!) feederem, ot z jakiś niektórzy faceci lubią takie babki.

      Proszę bardzo:
      # FA (Fat Admirer): a person who has preference for fat partners). Typically used to refer to male fat admirers, also used in a gender-neutral sense.
      # FFA (Female Fat Admirer)

      Damn, to obrzydliwe, ale na tyle innych fetyszów wypada jeszcze jako tako.
    • julita165 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 13:07
      Może mój przykład Cię zachęci i pomoże :-)
      Od dziecka miałam problemy z nadwagą. We wczesnym dzieciństwie byłam po prostu gruba, potem miałam nadwagę, pod koniec liceum trochę schudłam, na studiach tak na zmianę ale generalnie od 15 roku życia ważyłam na zmianę ( efekt jo-jo ! ) od 60 do 75 kg. Trochę dużo przy wzroście 170 cm i nietypowej jak na kobietę sylwetce - stosunkowo chude nogi i ramiona, wąskie biodra, wszystko szło w brzuszek i plecki. Ale jak poszłam do pracy to w ciągu 5 lat doszłam do 86 kg! Akurat wywołałam zdjęcia z wyjazdu na narty i doznałam szoku. Byłam po prostu paskudnym grubasem, nie ma co się oszukiwać. Kategorycznie postanowiłam to zmienić. Był marzec 2004r. Latem 2005r. ważyłam 53 kg !
      A teraz metoda - ja też nie wierzę w żadne diety cud, białkowe, kapuściane itp. Może one się i sprawdzają ale są bardzo trudne w utrzymaniu, pracochłonne, wymagają przygotowywania jakiś specjalnych posiłków, a najlepiej jak najmniej interesować się żarciem. Ja stosowałam po prostu dietę 1000 kcal. Przy tej diecie można jeść prawie wszystko tylko, że mało. No oczywiście pomijając słodycze, gazowane napoje, ziemniaki, makarony, duszone mięsa, kluski itp o czym wszyscy wiedzą, że to tuczy. Jadłam wędliny z kurczaka, gotowaną pierś kurczaka, warzywa, czasem owoce ale z tym lepiej uważać bo wiele owoców ma dużo cukru, pieczywo tylko czasem i tylko chrupkie, jogurt activia z chrupkami Nestle Fitness. Liczenie kalorii naprawdę nie jest trudne tym bardziej że na opakowaniach wielu produktów te kcal są podane. Ale co najważniejsze - jak była jakaś impreza, święta itp. to nie robiłam cyrków i jadłam to co reszta tylko też jak najmniej. Czytałam, że przeciętnej kobiecie wykonującej pracę umysłową, która ni jest w ciąży i nie karmi piersią, wystarcza do życia i nie tycia 1800-2000 kcal. Czyli max 14000 kcal tygodniowo. Jak ograniczy się to do 1000 kcal to w ciągu tygodnia zaoszczędza się 7000 kcal, a czytałam też, że to jest ilość kalorii którą trzeba spalić lub nie dostarczyć żeby zgubić 1 kg. I to by się zgadzało bo chudłam średnio 1kg/tydzień. Dodam jeszcze, że w ogóle nie ćwiczyłam ( wstyd się przyznać ale ja lubię tylko jeździć na nartach ale to tydzień, góra dwa w roku, innych sportów po prostu nie chce mi się uprawiać ). Z tymi ćwiczeniami też nie ma co się łudzić. To ważne i pewnie trochę pomaga ale jeśli nie chcesz lub nie możesz poświęcać na to kilku godzin dziennie to bez radykalnej zmiany diety skutków nie będzie. Już później troszkę chodziłam na siłownię i tam się dowiedziałam, że godzina ćwiczeń to ok 500-600 kcal. Czyli ile w tygodniu można stracić nawet chodząc codziennie ? Za mało, żeby stracić tak dużą nadwagę
      Chyba największą nagrodą było jak zupełnie obcy człowiek zahaczył mnie na ulicy mówiąc, że z taką figurą to trzeba się urodzić :-) No i fakt, że jak szłam kupić spodnie to ekspedientki sugerowały zakupy w 5-10-15 :-) Minęło już 5 lat i udaje mi się trzymać wagę 53-56 kg. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że tendencja do tycia pozostanie do końca życia ,widzę to wyraźnie bo jak sobie poluzuję przez dwa tygodnie wakacji to wracam 2 kg grubsza, więc dieta do końca życia. Już nie tak drastyczna ale jednak średnio nie więcej niż 1500 kcal dziennie
    • julita165 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 13:13
      Dodam jeszcze, że nie wypadały mi włosy ani zęby, nie mam cellulitisu, w między czasie miałam przy różnych okazjach różne badania i jestem okaz zdrowia :-)
      I jeszcze jedno - nie zakładaj z góry ile chcesz schudnąć ! Wyznaczaj sobie małe cele - kg do końca tygodnia, 5 kg do końca miesiąca. Ciesz się nimi i niech Cię motywują do dalszego wysiłku. Jak już schudniesz z dychę przecież nie będziesz chciała tego zmarnować :-)
    • zuza.82 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 15:04
      Po co ludzie wymyślają takie bzdury ?
      Chcą zaistnieć ?

      Na tym forum większość wątków to historie wyssane z palca .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka