Zwiazek na codzien

07.10.10, 11:18
Witajcie. Zauwazylem czesto pojawiajace sie watki na forach pt "Zblizaja sie Walentynki/Dzien chlopaka/Urodziny/cokolwiek i nie wiem co zrobic by bylo wyjatkowo."

Zwykle w odpowiedziach wyskakuja pomysly typu "Kup wino i swieczki", "Zaloz seksowna bielizne", "Pojdzcie do kina na romantyczny film", "Podaruj jej wejsciowke do spa", "Oblej go woskiem po jajkach".

Pomysly jakby niepatrzec dosc szablonowe, czesto kosztowne, ale co gorsza..stosowane jedynie w wyjatkowe dni, a przeciez kazdy z nas chcialby czuc sie wyjatkowo na codzien.
Postanowilem wiec odpalic w najblizszym czasie blog, na ktorym co dwa dni pojawi sie nowy pomysl na swego rodzaju wirtualny prezent - pomysl na tyle mocny, ciekawy by aplikujac go do swojego zwiazku mozna bylo poczuc, ze zmierza on we wlasciwym kierunku, a nie w strone stagnacji, rozpadu, konfliktow lub w najlepszym przypadku delikatnej monotonii.

Zeby nie bic piany...jak spojrzycie na swoje zwiazki lub zwiazki znajomych, czy nie jest jednak tak, ze na codzien nie pojawiaja sie jakies szczegolnie przyjemne czy spektakularne nowinki, cos co mogloby dac poczucie, ze kazdego dnia mozecie zostac pozytywnie zaskoczeni przez partnera lub zaskoczyc jego, jednoczesnie nie wydajac na to miesiecznie fortuny - a wlasciwie w ogole nic nie wydajac.

Gdyby podsumowac ostatni tydzien lub miesiac ile mieliscie ciekawych, godnych odnotowania pomyslow wprowadzonych do zwiazku by w jakis sposob go ozywic i ofiarowac cos wyjatkowego drugiej stronie? Czy jednak szablony odpalane w momencie poczucia nudy, czyli "chodzmy do kina", "idzmy do pubu", "zamowmy pizze" nie wygrywaja caly czas? Nie zeby bylo w nich cos zlego jednak czy one naprawde utrwalaja i buduja zwiazek czy po prostu sa leniwa koegzystencja dwoch organizmow, raczej pasywna z nadzieja, ze cos fajnego wydarzy sie samo?;)

Dzieki za odpowiedzi:)

    • ritsuko Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 11:40
      Jeśli w codzienności nie możemy się odnaleźć z kimś, to związek sam w sobie jest kiepski. Do szczęścia naprawdę nie potrzeba wina, świec i lateksowego kompletu :)
      • marguyu Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 11:46
        ritsuko wszystko powiedziala. Amen!
      • alpepe Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 12:04
        no to po blogu!
      • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 12:47
        ritsuko, dzieki ale piszesz bardzo tajemniczo co akurat wiele z codziennoscia nie ma wspolnego:)
        Mozna przyznac racje, ale czy moglabys rozwinac swoja wypowiedz tak by wniosla cos do dyskusji? Dzieki:)
        • ritsuko Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:04
          Chyba nie tak tajemniczo, skoro marguyu i alpepe załapały :). Anneliese12 też solidnie rozwinęła.
          No więc: codzienność nie musi być nudna, może przynosić sama w sobie szczęście, nie trzeba się starać, robić cuda niewidy, żeby z kimś BYĆ i to naprawdę BYĆ. Codzienne czynności cementują, o ile dba się, żeby żyć ze sobą, a nie obok siebie. Wolę wspólne robienie kawy, oglądanie serialu, pranie, wyjście do weteryniarza niż kolacje przy świecach i kino. One są dobre od czasu do czasu, pokazują że wciąż w związku jest jakaś magia, są urozmaiceniem, ale to codzienność tworzy między mną a moim mężem więź. Jeśli komuś zwykłe codzienne, nudne czynności, przebywanie z drugą osobą ciąży i potrzebuje coraz wyższego pobudzenia, to chyba nie warto planować z tym kimś życia.
          • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:13
            ritsuko: zalozylas, ze wspomniane przeze mnie rzeczy klasyfikuja sie na poziomie kolacji przy swiecach. A moze te niespodzianki dotycza poglebiania relacji wlasnie na bazie tej zwyczajnej codziennosci?
            Jesli uzywasz slowa "nuda" ono nigdy nie oznacza nic dobrego. Nuda to nuda,...po prostu nie paralizuje nas jak strach dlatego od niej tak szybko nie uciekamy, akceptujemy..ale jest zupelnie wbrew zdrowemu trybowi zycia.

            Kazdy zdrowy czlowiek potrzebuje pobudzania, podobnie jak nasz uklad immunologiczny go potrzebuje aby nie chorowac:) Nie chodzi to wcale o stale rosnace bodzce, ale o ich wystepowanie i o pewna swiezosc.
            To o czym mowie nie ma nic wspolnego z tzw. wyzwoleniem, imprezowaniem czy szalonym trybem zycia.
            • ritsuko Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:30
              Nuda. Monotonia. Bla bla bla. Inteligentni ludzie się nie nudzą jak mi ktoś kiedyś powiedział :). I coś w tym jest. Rozumiem, reklama bloga. Co dla Ciebie będzie tą walką z nudą? Co właściwie chcesz przekazać, bo cel opisany w pierwszym poście zaczyna ewoluować z odbiorcą
              • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:43
                Jesli przywiazujesz wage do wygladu, myjesz glowe, robisz makeup(zakladam, ze jestes kobieta:), nosisz estetyczne/atrakcyjne ciuchy prezentujace Cie w dobrym swietle to wlasnie w tym momencie, na codzien w kazdej chwili i w kazdym miejscu reklamuejsz sie:) Nie zarzucaj mi reklamy bloga skoro sama reklamujesz sie bezustannie, na tym polega zycie.
                Ja nigdzie tu nie zamiescilem nazwy bloga i zapewne nie zamieszcze wiec w tym wypadku nie jest to reklama, lecz pozyskiwanie informacji. Ale w samej reklamie nic zlego nie ma, jednak ataki ze strony reklamy masowej sa tak duze, ze jestesmy przeczuleni na jej punkcie i rozumiem Twoja reakcje.

                Inteligentni ludzie nudza sie chyba bardziej od "nieinteligentnych", bo maja bardziej wyrafinowane gusta, oczekuja wiecej, ale jak pokazuje praktyka niewiele jednak potrafia wcielic w zycie. Moj blog nie ma na celu walczyc z nuda. Ma na celu umacniac relacje oparta na milosci i prawdziwej uwadze w kierunku drugiej osoby.

                Ktos tu pisal o codziennych czynnosciach i odnajdywaniu w nich sposobu na umacnianie zwiazku. Skoro przecietny facet gotuje obiady i odbiera dziecko z przedszkola to juz sa rzeczy budujace wyjatkowy zwiazek? Czy czasem nie podpinamy sobie rzeczy koniecznych do zwyklej ludzkiej egzysencji pod etykiete czynienia dobra dla swojego partnera i zwiazku? To koniecznosc taka jak jedzenie i spanie. Czemu w takim razie wiekszosc z tych typowych facetow odbierajacych dzieci, robiacych pranie czy obiad nie zauwaza jednoczesnie zmian w wygladzie swojej partnerki? Podczas, gdy sa w stanie zauwazyc najmniejsza ryse na masce swego samochodu?
                Czemu kobiety narzekaja na brak prawdziwej uwagi, glebokiej rozmowy z poczuciem, ze naprawde dotyczy ona ich, ich pasji, ich odczuc..a nie tylko koniecznosci wyprowadzenia psa na spacer, zabicia czasu czy zarobienia pieniedzy albo rytualowaego weekendowego wypadu dla zabicia czasu?
                Moze jednak Ci faceci nie kochaja tak bardzo na codzien jak mogliby?
                • ritsuko Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:58
                  Inteligentni ludzie nie muszą mieć wyrafinowanego gustu. Za to bardziej niż inni będą lubić gry logiczne ;).
                  Gubisz się w zeznaniach, tak jak napisała to annaliese. Najpierw zaczynasz od zaskakiwania na urodziny/rocznicę/huk wie co, a potem o umacnianiu relacji. Co ma jedno do drugiego? Teraz piszesz o czymś co z zajmowaniem sobie czasu ma niewiele wspólnego, chodzi o dbanie o relację, o rozmowy, empatię i cały arsenał, który dobry związek buduje. Ponawiam, co masz na celu? Jakaś konsekwencja może?
                  • alpepe Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:04
                    ritsuko, zostaw tego pana, przecież widać, że chłopak nie przemyślał tego, co pisze, widać po bełkocie na dwie kartki.
    • anneliese12 Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 11:58
      Pawle ah,
      każdy zna zjawisko inflacji, rozciąga się ona też na wiele innych dziedzin życia. Jeśli zaczniesz codziennie wymyślać niespodzianki swojej partnerce, wkrótce takowymi być przestaną. Żeby dalej w ten sposób "ożywiać" związek (twoje określenie), będziesz musiał wymyślać coraz częściej coraz więcej niespodzianek. Rezultat będzie, za przeproszeniem, pokraczny: nakład energii ogromny, zysk żaden.
      Nawet Święta Bożego Narodzenia, gdyby były trzy razy w roku, stałyby się czymś zupełnie innym.
      • zosia_1 Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 12:24
        związek na co dzień kojarzy mi się po latach choćby kilku, jak się wraca po całym dniu pracy, po drodze odbierając dzieci z przedszkola, w domu wieczorem przygotowanie obiadu, pranie i inne tego typu zajęcia,+ jeszcze sekundowanie przy kilku sprzeczkach dziecięcych ("mamooooo, bo on mnie kopnął!!" jeśli jeszcze często muszę w większości robić je sama, bo druga połowa wraca późno z pracy, to ja dziękuję jakby miała na co dzień zamiast usłyszeć kilka miłych słów na dobranoc, pocałunku lub przytulenia czekać na niespodzianki KAŻDEGO DNIA i się z nich cieszyć , kiedy nie mam siły i ochoty już na nic ponadto co trzeba zrobić. ;-))
        • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:06
          Zosia: no wlasnie, zapytaj kogos kto jeszcze cieszy sie zyciem, odczuwa je i patrzy z radoscia w przyszlosc czy chcialby kiedys uzyc w kontekscie swojego zycia stwierdzenia: powrot po calym dniu pracy, dzieci, pranie, gotowanie...?
          to brzmi jak powolna smierc:)

          A kiedy dodatkowo brak Ci sily i ochoty na cos ponad zwykle przytulenie to nie sadzisz, ze nie brzmi to ekscytujaco?
          Niektorzy szczesliwi ludzie nawet pracujac na etat podchodza do tego tak "po 8 godzinach pracy tak naprawde zaczyna sie moje zycie"...inni "po calym dniu pracy nie ma juz na nic miejsca"

          Czlowiek czerpie radosc z przezywania, doswiadczania....jesli nawet krystaliczna wode zamkniesz w stawie bez cyrkulacji szybko zmetnieje i stanie sie brudna, ciezka.
          Mozna to porownac do zwiazku, w ktorym rutyna "praca, dom, spanie, praca, dom, spanie" jest tak silna, ze brak poszukiwan czegos obok. A po chwili jest jak kamien w bucie, przyzwyczajasz sie i nie uwazasz tego za nic nadzwyczajnego, ze Twoi zycie tak sie toczy.

          Nie uwazasz dopoki czasem, jak nieliczni, przez przypadek ktos Cie z tego wyrwie i pokaze, ze mozna inaczej. Czasem na imprezie, a czasem spotyka Cie ciezka choroba, podczas ktorej dostrzegasz..."kurde, moglam tyle jeszcze zrobic, tyle powiedziec, nawet w mojej sytuacji finansowej, nawet z moja zajetoscia dnia...ale nie, wolalam codziennie jesc schabowego, bo po nie ma czasu na nic ponadto" :)

          Nie kieruje tego do Ciebie, pisze ogolnie o takim niebezpiecznym podejsciu, w ktorym charakterystyczna cecha jest tzw. obraza na swiat. Prawdopodobnie jesli czytasz moje slowa i jestes na nie wkurzona to znaczy, ze dotykaja czegos co w glebi Ciebie siedzi i dobrze to ukrywasz, czyli frustracje z takiego stanu rzeczy. Mozesz tez czytac to i podchodzic calkiem na luzie, a to znak, ze nie nalezysz do tego niewlasciwego grona:)
          Nic o Tobie nie wiem wiec prosze, traktuj te wypowiedz jakby byla puszczona ogolnie do osob, ktore tkwia w codziennej rutynie.
          • zosia_1 Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:41
            ale ja kocham taki mój świat. "A kiedy dodatkowo brak Ci siły i ochoty na cos ponad zwykle przytulenie to nie sadzisz, ze nie brzmi to ekscytująco?" pewnie dla Ciebie nie brzmi, dla mnie to jest ta słodycz po obiedzie, miłe zakończenie dnia choć pracowitego, człowiek, bądź co bądź po kilkunastu godzinach na nogach w dzień i wstawaniu w nocy do dzieci się męczy. takie zycie świadomie wybrałam. Mam plany, mam marzenia, ale na razie jest czas dla małych dzieci, na które zdecydowałam się świadomie. Codzienność dnia z jego "monotonnością' też może być fascynująca ;-) nie jestem na Ciebie wkurzona , czuję, ze potrzebujemy czegoś innego w życiu i ze nie rozumiesz o co chodzi w codzienności w związku.
            • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:33
              to chyba właśnie na tym polega, że w życiu przechodzimy różne etapy

              dodatkowo sa ludzie, którzy muszą aktywniej spedzac czas, miec ciagłe bodzce, duzo ludzi czy duzo musi sie dziać. Inni cenią sobie więcej spokoju, na zebranie myśli na tą nudę, która bywa słodka- dla mnie nuda to mozliwosc nic nie robienia, obejrzenia pod rzad 5 odcinkow serialu czy polozenie tylku na trawie i czytanie ksiazki...albo wziecie sie za malowanie kuchni, bo w zasadzie nie mam co robic, a bym cos zmieniła:)

              są także ludzie, którym zawsze coś nie pasuje, ale nie bardzo chcą cos zmienić. Nie wiem, ale może jak komuś doskwiera jakas stagnacja to niech wymysla sobie jakies wycieczki, nowe hobby etc

              jak ktos jest taki, ze siedzi i zalamuje ręce że ma nudne zycie to nawet jak oddasz mu 100 pomyslow to i tak bedzie źle:)
          • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:28
            > Zosia: no wlasnie, zapytaj kogos kto jeszcze cieszy sie zyciem, odczuwa je i pa
            > trzy z radoscia w przyszlosc czy chcialby kiedys uzyc w kontekscie swojego zyci
            > a stwierdzenia: powrot po calym dniu pracy, dzieci, pranie, gotowanie...?
            > to brzmi jak powolna smierc:)


            a ja to lubię. Nie oznacza to, że mam ochotę sprzątac i niańczyć dziecko non stop, bez wyjścia, zrobienia czegos szalonego. Ale na codzień doceniam słodką rutyne, powtarzalność, a jak mam ochotę to zaszaleje, a co...ale nie chce codziennie. Nie chcę też, żeby mój partner ciagle bombardował mnie jakimiś mega doznaniami. PO całym dniu pracy - którą tak naprawde bardzo lubię- często mam ochotę po prostu "nic nie robić"...czyli pokręcic sie po chałupie itd

            przy tych wszystkich słodkich nudach, codziennej rutynie rozmawiamy, kochamy sie i rpzytulamy przy gotującej sie wodzie na herbatę... ale nie non stop, bo by mi zbrzydło

            nie mogę codziennie robic sobie pasjonujacych wieczorów na balkonie przy winku- choc je uwielbiam, gdy rozmawiamy o róznych sprawach, nie mogę codziennie być zaskakiwania pierdylionem przeroznych pomysłów milionem niespodzianek- wszelakich

            wykonczyloby mnie to

            natomaist co kilka dni, co kilka weekendów robimy coś bardziej excytującego- dla nas, dla kogos mogą to być flaki z olejem.

            zawsze też mozna mieć przeświadczenie " o kurde życie mi przeszło miedzy palcami, tyle nie zrobiłam"...ale mozna tak myśleć nawet mając bardzo ekscytujące zycie.

            problem pojawia się gdy
            1. rutyna doskwiera
            2. nie potrafimy sie z niej wyrwać
            3. przy samej rutynie, nie jest problem w rutynie, tylko w zgrzytach zwiazku, ktore wcale nie znikną gdy nasze zycie stanie sie excytujące

            jesli ktos czuje się spełniony w zwiazku, ma oparcie, czulosc, zainteresowanie i przyjazn w partnerze to rutyna nie doskwiera, nie jest problemem. Dla niektórym az takim, dla innych żadnym
      • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 12:55
        Anneliese: dzieki, sluszne spostrzezenie:) Czy nie jest jednak tak, ze pod haslem "niespodzianka" wiekszosc widzi wlasnie tylko te cyrkowe sztuczki z lateksem, erotycznym masazem, swiecami w wannie i kadzidelkami? To jest bardzo powierzchowne i poza swiatecznymi okazjami rzeczywiscie moze znudzic. Ale idea niespodzianki polega na tym, ze zawsze jest niespodzianka, teoretycznie nie ma mozliwosci aby nastapila inflacja, bo ona oznacza, ze to slowo nie moze byc juz uzywane.

        Przyklad, gdy czlowiek podrozuje np w delegacjach, robi pokazy w roznych miastach, spotyka sie z roznymi ludzmi, je w roznych knajpach, widzi rozne ulice i poznaje ciagle cos mniej lub bardziej swiezego, nowego...on wcale nie doznaje uczucia przesytu, po prostu przygoda trwa, ciagle natrafia na nowe pobudzajace rzeczy, ktorych sila nie tkwi w tym, ze sa olbrzymie, spektakularne i przemyslane do bolu tylko swieze i urozmaicone.
        Ogromny naklad energii, o ktorym piszesz pojawic sie moze wlasnie w przeciwnej sytuacji. Gdy w zwiazku jest stagnacja wtedy nastepuja zgrzyty, narzekanie, konfilkty...czlowiek dusi sie we wlasnym sosie zamiast isc do przodu i brak nowych bodzcow przyczynia sie do napietrzania starych problemow, zamiast patrzec w przyszlosc grzeznie sie w przeszlosci i rzeczach, ktore nawet jesli niemile mozeby zostawic za soba jesli tylko w zamian dostaloby sie cos innego.

        Ta inwestycja energia jest tylko pozornie duza, paradoksalnie jednak takie dzialanie dodaje nam skrzydel i mocy do zycia znacznie wiecej.
        • anneliese12 Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:17
          pawel_ah napisał:

          > Anneliese: dzieki, sluszne spostrzezenie:) Czy nie jest jednak tak, ze pod hasl
          > em "niespodzianka" wiekszosc widzi wlasnie tylko te cyrkowe sztuczki z lateksem
          > , erotycznym masazem, swiecami w wannie i kadzidelkami? To jest bardzo powierzc
          > howne i poza swiatecznymi okazjami rzeczywiscie moze znudzic. Ale idea niespodz
          > ianki polega na tym, ze zawsze jest niespodzianka, teoretycznie nie ma mozliwos
          > ci aby nastapila inflacja, bo ona oznacza, ze to slowo nie moze byc juz uzywane

          Nie zgadzam się na Twoją zawartą w tym zdaniu manipulację - twój pomysł z niespodzianką sprowadza się do bezustannego wywoływania zaskoczenia u drugiej osoby, jest to reakcja jak najbardziej podlegająca inflacji: dzis takie zaskoczenie, jutro większe, pojutrze jeszcze większe. Czy znasz teorię wzrostu wykładniczego, mówiącą o tym, że w każdym zjawisku równy wzrost utrzymuje się przez jakiś czas bez (większych) konsekwencji, aż nagle po osiągnięciu pewnej wartości całość staje się czymś zupełnie innym?

          >
          > Przyklad, gdy czlowiek podrozuje np w delegacjach, robi pokazy w roznych miasta
          > ch, spotyka sie z roznymi ludzmi, je w roznych knajpach, widzi rozne ulice i po
          > znaje ciagle cos mniej lub bardziej swiezego, nowego...on wcale nie doznaje ucz
          > ucia przesytu, po prostu przygoda trwa

          Sorry, tu też widzę manipulację - postrzegasz cos w wycinku, nie sądzę, że można sie bez końca tym samym ekscytować. Przyjaciel mojego ojca spędził całe życie podróżując po świecie i doznając wielu bodźcow, teraz siedzi w domu z ogrodem pod miastem i od lat nie rusza sie z miejsca; i twierdzi, że jak słyszy hasło nowy kraj albo nowi ludzie, to ma mdłości. Patrz: duża ilość przeszła w inną jakość (teoria powyżej).

          > Ta inwestycja energia jest tylko pozornie duza, paradoksalnie jednak takie dzia
          > lanie dodaje nam skrzydel i mocy do zycia znacznie wiecej.

          Cos tu znowu odwracasz, inwestycja to inwestycja - skąd taka niezłomna pewność, że doda ci skrzydeł?
          • anneliese12 Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:30
            Jeszcze coś: Czytam twoje wypowiedzi w tym wątku i dochodzę do wniosku, że czas najwyższy zadać Ci pytanie: z czego wynika u ciebie to przekonanie o potrzebie bezustannego uatrakcyjniania codzienności? (pomijając potencjalnego bloga, na którym może chcesz coś sprzedawać / reklamować). Jakoś, widzisz, nie spotkało się dotychczas ze zrozumieniem nikogo, kto sie wypowiedział.
            PS Ale najbardziej nie podoba mi się u ciebie brak konsekwencji w prowadzeniu wywodu.
            • myoptic Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:49
              2 dni temu moj facet rozpoczal nowa prace, zrobilam pyszny obiadek zapakowalam i pojechalam po niego(samochod wspolny) . chcialam zabrac go nad jezioro i by tam sobie posiedziec i schrupac obiadek. wypad sie co prawda nie udal bo razem z jego nowymi kolezankami musielismy isc na poczte wyslac kupe rzeczy, ale sam gest sie liczyl. widzialam jak zlapał mnie za reke jak prowadzilam,spojrzal na mnie, i powiedzial :dziekuje skarbie. przy tych panienkach. a co mi tam niech widza że nie moga się ze mna równac :P
            • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:00
              > najwyższy zadać Ci pytanie: z czego wynika u ciebie to przekonanie o potrzebie
              > bezustannego uatrakcyjniania codzienności?

              Z pasji do zycia.

              > Jakoś, widzisz, nie spotkało się dotychczas ze zrozumieniem nikogo, kto sie wypowiedział.

              Nie liczylem, ze spotka sie to ze szczegolnym zrozumieniem. Przeciez zyjemy w kraju po uszy wypelnionym szczesliwymi ludzmi i zwiazkami, w ktorym zaledwie polowa malzenstw sie rozwodzi. Poczytaj fora internetowe, w kazdej wypowiedzi az kipi szczesciem:) Chyba nie ma potrzeby dawac ludziom podpowiedzi jak mogliby uczynic swoje zycie atrakcyjniejszym i pelniejszym w bardzo latwy sposob, bez ponoszenia zadnych kosztow finansowych, skoro wlasciwie wszyscy juz to wiedza:)
              Z ich zrozumeniem tez bym sie nie spotkal.
          • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 13:52
            > niczego, mówiącą o tym, że w każdym zjawisku równy wzrost utrzymuje się przez j
            > akiś czas bez (większych) konsekwencji, aż nagle po osiągnięciu pewnej wartości
            > całość staje się czymś zupełnie innym?

            Jesli wybralibysmy sobie temat "niespodzianka kulinarna" i kazdego dnia probowali zaskakiwac jedzeniem to owszem, tak by wlasnie sie stalo, poniewaz linia wzrostu bylaby jak w filmie ze spojna akcja. Zycie jednak jest tak szerokie i pelne, ze siegajac po rozne rzeczy rozpoczynamy rozne watki, tak przypadkowe i tak zamieszane, ze nic tam nie rosnie, one sie zaczynaja i koncza jak watki w telenoweli...zaczynaja sie i po chwili rozplywaja, zaczynaja i rozplywaja. Nic tam nie rosnie by mozna bylo poczuc przesyt.

            Slowo "niespodzianka" jest uzyte warsztatowo, przeciez zycie jest zyciem...slowo "niespodzianka" nie bedzie puchlo energetycznie poniewaz pod nim kryje sie tak duza zlozonosc roznosci, ze nie bedzie ku temu okazji.

            > podróżując po świecie i doznając wielu bodźcow, teraz siedzi w domu z ogrodem
            > pod miastem i od lat nie rusza sie z miejsca; i twierdzi, że jak słyszy hasło n
            > owy kraj albo nowi ludzie, to ma mdłości. Patrz: duża ilość przeszła w inną jak

            Swietny przyklad:) Pokazuje wlasnie idee "niespodzianki" o ktorej pisze...w kolko jezdzenie po swiecie p opewnym czasie przestaje miec sile, dlatego co nastapilo? Zmiana..zaskakujaca zmiana, czyli modyfikacja trybu zycia na inny. I na tym wlasnie polega niespodzianka;)
            Po pewnym czasie bedzie rzygal siedzeniem samemu w ogrodzie i tez bedzie chcial cos zmienic.

            > Cos tu znowu odwracasz, inwestycja to inwestycja - skąd taka niezłomna pewność,
            > że doda ci skrzydeł?

            Bardzo proste. Poniewaz prawdziwa, szczera inwestycja w zwiazku jest oparta na DAWANIu, a dawanie jak wiadomo powoduje, ze nam czegos ubywa i robi sie miejsce na nowe, ktore zgodnie z dzialaniem wszechswiata szybko sie tam pojawia.
            Poza tym dajac cos szczerze, nie zakladajac, ze dajemy tylko po to by dostac z powrotem i tak dostajemy i to z nawiazka. Dlatego prawdziwa inwestycja, szczera od serca, gleboka i przenikliwa podjeta na pulapie milosci, nie kalkulacji jest zawsze z zyskiem dla nas.
            A sam fakt poruszenia jakie nastepujew tym procesie uskrzydla nas.


            • anneliese12 Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:00
              Nie podoba mi sie to, co piszesz, ale przed wszystkim, jak piszesz - z Twoich wypowiedzi coraz bardziej przebija jakaś ideologia i zacięcie... nie umiem tego nazwać, ale zapala mi się jakieś czerwone światło.
              Bez obrazy - ale straciłam ochotę na dyskusję z tobą.
            • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:44
              > Swietny przyklad:) Pokazuje wlasnie idee "niespodzianki" o ktorej pisze...w kol
              > ko jezdzenie po swiecie p opewnym czasie przestaje miec sile, dlatego co nastap
              > ilo? Zmiana..zaskakujaca zmiana, czyli modyfikacja trybu zycia na inny. I na ty
              > m wlasnie polega niespodzianka;)


              ale zaprzecza to Twojemu poglądowi o czestotliwosci niespodzianek, chyba, ze uznasz, ze zmiany w zyciu raz na 10, 15 lat to "bombardujące niespodzianki"
              • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 15:19
                > ale zaprzecza to Twojemu poglądowi o czestotliwosci niespodzianek, chyba, ze uz
                > nasz, ze zmiany w zyciu raz na 10, 15 lat to "bombardujące niespodzianki"

                Nie tylko Ty w tym watku zalozylas, ze regularne niespodzianki oznaczaja zaskoczenia tylko na jednym poziomie..to jakby postanowic, ze w zyciu planuje sie tylko jeden dzien do przodu, a przeciez czesc codziennych obowiazkow jak np. praca wykonujemy po to aby tylko raz w miesiacu dostac pensje. Czy na "niespodzianki" nie mozna rowniez spojrzec w ten sposob?;)
                Niektore z nich moga byc "dorazne", a inne skupiac sie na wiekszym celu. Maja budowac i umacniac zwiazek. Nie warto zafiksowywac myslenia na jednym punkcie.
                • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 15:40
                  praca
                  > wykonujemy po to aby tylko raz w miesiacu dostac pensje. Czy na "niespodzianki
                  > " nie mozna rowniez spojrzec w ten sposob?;)

                  ale to jest zakłamywanie rzeczywistosci, bo pracowac muszę tak czy siak, bo pragne miec rodzine i miec co do garnka wlozyc

                  nie moge planowac zycia z dnia na dzien, bo to burzy moje pragnienie pojechania na jakies wakacje w lato, albo dojsca do czegos w zyciu, zapewnieniu startu upragnionym dzieciom itd i zabezpieczeniu sie na wypadek gdyby ktoregos z nas niespodziewanie szlag trafił
                • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 15:54
                  nie wiecz czy dobrze zrozumialam, ale mam wrazenie że dla Ciebie zyciem z niespodzianka w tle, jest dla mnie rutyna dnia codziennego. Bo jestesmy mocno zzyci z mezem, robimy wiele razem, czesto sie wspieramy, pomagamy sobie i sprawiamy sobie przyjemnosci- bo zycie to nie tylko praca, a jednoczesnie mamy dalekosiezne plany, ktore nas motywuja do wspolnego dzialania, polepszania sytuacji finansowej, dbania o wspolny czas spedzony i jego jakosc

                  i teraz robi sie impas, bo kazerz mi sie cieszyc z rzeczy, ktore sa dla mnie rutyną i proponujesz zebym prowadziła w zycie nute niespodzianki. Wiec ja wymyslam jakies bzdury, ktore tak naprawde by mnie męczyły bo to zadna niespodzianka, że w piatek decydujemy ze jedziemy w sobote na grzybobranie, ktore tak uwielbiamy i chrzanimy sprzatanie i gotowanie, zjemy kielbase z ogniska- aby wspolnie. Bo ma to u nas miejsce i jest RUTYNĄ naszego słodkiego zycia

                  jak mowisz mi o niecodziennosciach to ja wlasnie mam przed oczami skakanie ze spadochronem, albo rownie dzikie i extremalne rzeczy, czasem ocierające sie o smiesznosc

                  natomiast takie cuda sa fajne jak są niezbyt czesto. np wlasnie na urodziny. żeby mialy efekt
          • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:40
            Sorry, tu też widzę manipulację - postrzegasz cos w wycinku, nie sądzę, że można sie bez końca tym samym ekscytować. Przyjaciel mojego ojca spędził całe życie podróżując po świecie i doznając wielu bodźcow, teraz siedzi w domu z ogrodem pod miastem i od lat nie rusza sie z miejsca; i twierdzi, że jak słyszy hasło nowy kraj albo nowi ludzie, to ma mdłości. Patrz: duża ilość przeszła w inną jakość (teoria powyżej).

            moi rodzice byli bardzo wycieczkowo-imprezową parą. Nawet jak byłam ja i brat. Kazdy weekend to nowy wyjazd- srednie czasy wiec raczej biwakowo, namiotowo, koczownico, ale zawsze cos innego, cos szalonego, cos bardzo wesołego. Generalnie nie sposób było popasc w rutynę:). 2 razyw roku jezdzili na zagraniczne wycieczki- sama uczestniczylam w objazdowej wycieczce 3tygodniowej do turcji, gdzie przez 2 tyg mieszkalismy w samochodzie, codziennie w innym miejscu- mialam 7 lat

            od 15 lat nie byli na zadnej wycieczce, jak ktos ma donich przyjsc to jak juz musi to niech wpadnie, sami najchetniej sie nigdzie nie ruszają i siedza sobie we dwoje, sami, z wlasnymi sprawami, choc oboje praktycznie nie pracują zawodowo w tej chwili. I im sie nie nudzi. Mama mówi to samo- ja już sie naexcytowałam, uwielbiam mój swiety spokoj
        • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:35
          > Przyklad, gdy czlowiek podrozuje np w delegacjach, robi pokazy w roznych miasta
          > ch, spotyka sie z roznymi ludzmi, je w roznych knajpach, widzi rozne ulice i po
          > znaje ciagle cos mniej lub bardziej swiezego, nowego...on wcale nie doznaje ucz
          > ucia przesytu, po prostu przygoda trwa

          ale moze w pewnym momencie powiedziec
          dosyk, kurna ilez mozna oglądać inne geby, inne knajpy
          niby kazda inna, a jednak wszystko to samo....chce do domu, do lozka, do nicnierobienia, do mojej ulubionej knajpy pod blokiem

          w tym tkwi pułapka, ze w pewnym momecie ciągłe nowosci staja sie powszechne i nie rajcują
          • sellaronda Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:38
            a ja lubię kino i pizzę
            lubię wypady na rower i rolki
            weekendy na działce, spotkania ze znajomymi i całą masę innych rzeczy, które nie są 'oblejmy się czekoladą i skoczmy na linie z wieżowca'
            • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 14:51
              no wlasnie

              nie bardzo rozumiem na czym maja polegac te ciagłe niespodzianki, ktore jak rozumiem nie polegaja na ciąglym BOOM

              że co? mam codziennie starac sie zaskakiwac męża co i raz nowymi rzeczami, a on mnie?
              dzis zapraszam na jarmark kuchni hinduskiej, a on w zamian w ramach niespodzianek obsypal lozko platkami roz, na drugi dzien w pracy kombinuję, ze najfajnie przelamac rutynę jak przesle mu sekretny liscik, ze nieznajoma czeka na niego w parku na lawce, a on przygotował mi niespodziewanie...no sama nie wiem...ręcznie zrobiony wisior z kasztanów, ktore tak lubie, a na weekend zaplanujemy kurs garcarstwa, albo masazu erotycznego. MOzemy tez w ramach urozmaicania swojego pozycia porzucic ulubione techniki seksualne i stosowac codziennie kamasutre

              matko....ale się zmęczyłam wymyslanie, a co dopiero to wprowadzic w zycie:)

              • 83kimi Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 15:00
                Niespodzianki są fajne, ale zwykłe codzienne rytuały jak np. wspólne śniadanie w weekend czy wspólne picie ulubionego wina też są bardzo przyjemne. Jeśli ludzie się kochają i jest im ze sobą dobrze, to po pierwsze wiedzą jak sprawić przyjemność drugiej osobie, czym zaskoczyć, a po drugie cieszą się zwykłymi chwilami, spędzonymi razem.
              • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 15:23
                > matko....ale się zmęczyłam wymyslanie, a co dopiero to wprowadzic w zycie:)

                Celowo wymieniasz rzeczy i przyjmujesz charakter wypowiedzi, ktory ma podkreslic absuradalnosc takich dzialan.
                • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 15:44
                  bo nie rozumiem na czym miałoby polegac ciagle zaskakiwanie i cigała "niepewnosc dnia"

                  bo jesli chodzi o to ze mąz mi zrobi niespodziewanie sniadanie do lozka, czy nagle powie- dawaj wino idziemy na balkon pogadac o zyciu to dla mnie to jest szara rzeczywistosc, nic nadzwyczajnego

                  jak dla mnie chwytliwe jest hasło " sprawiajmy sobie codzienne niespodzianki,z askakujmy sie , zeby nie wkradła sie rutyna", ale jaknad tym glebiej sie zastanowisz to trudno sobie albo to wyobrazic, albo wprowadzic to w zycie w taki sposob, zeby go nie zatruwało
    • aneta-skarpeta prosze o propozycje 07.10.10, 15:11
      od początku

      mam męza i 8letniego syna
      oboje pracujemy, w domu jestesmy ok 17-18. weekendy wolne, ale czesto cos wyskoczy ze rozlazi nam sie 1 dzien, a to znajomi, a to cos

      w zasadzie w tygodniu po pracy nie robimy nic ciekawego, bo obiad, ogarnac, odpoczac, uprasowac, lekcje odrobic, zakupy...robi sie ciemna noc

      jestesmy dla siebie duzym wsparciem, spedzamy ze soba duzo czasu, choc nie sa to spektakularne sprawy. nie chcemy wydawac mnostwa pieniedzy

      jak mozemy ozywic nas zwiazek, czekam na propozyje;) bo moze czegos nie rozumiem po prostu.
      • pawel_ah Re: prosze o propozycje 07.10.10, 16:37
        Aneta, dziekuje za Twoje odpowiedzi. Piszac w tym watku musialem zaczac troszke "napieciowo" aby rozbujac dyskusje.
        Postaram sie teraz odpowiedziec na Twoje pytanie.


        Wiekszosc ludzi zyje ze soba, ale tak naprawde obok siebie. Maja swoje prace, swoje zainteresowanie i obowiazki, ktore czasem sie przeplataja jednak brak

        ingerencji w swiat drugiej osoby rzadko kiedy wynika z dawania swobody. Raczej z braku zainteresowania. Facet nie interesuje sie peelingiem twarzy,

        kobieta silnikami samochodowymi.

        Ale do rzeczy, spojrzmy jeszcze szerzej, poniewaz macie dziecko i to jest fajny temat.

        Wyobrazmy sobie nastepujacy szereg zdarzen:

        Napewno oboje z mezem macie wiedze jaka jest ulubiona gra komputerowa Waszego dziecka(jesli nie trafie z zainteresowaniami wyobraz sobie inna rodzine, niekoniecznie swoja). Jednego dnia po pracy maz postanawia poswiecic cale pol godziny by porozmawiac z dzieckiem o tej grze w pelnym skupieniu jakby od dowiedzenia sie szczegolow zalezalo jego zycie.
        Dziecko pytane czy gra jest fajna odpowiada powierzchownie, poniewaz wie, ze rodzic tak naprawde pyta w ramach zaczepki slownej, a ogolnie ma to gdzies.
        Niech maz poruszy nastepujace kwestie (tylko w naturalnej dla dziecka formie wyrazu):

        1. Czy koledzy w Twojej klasie takze w to graja?
        2. Niech zapyta czy jego kolega z lawki albo najblizszy przyjaciel tez gra i co mysli o tej grze? Czy rywalizuja ze soba?
        3. Niech naprawde sie jej przyjrzy, wskaze jedna z postaci jako swoja ulubiona i zapyta syna o cos wiecej na temat wybranej postaci.
        4. A syn jaka postacia gra? Czy maz wie dlaczego syn grajac wybiera akurat tego bohatera, a nie innego? Jakie cechy mu sie w nim podobaja, niech pogada o tych cechach..moze nawiazac do kogos z rodziny lub znajomych, ktory ma podobne cechy. Albo do innej postaci znanej z filmu pytajac co o niej mysli syn?
        5.Potem mozesz wejsc Ty i przylaczyc sie do rozmowy mowiac "A ja wole ta postac, mysle, ze jest lepsza, bo jej zwinnosc pozwala unikac ciosow, i wolniej sie meczy biegajac na dalekie dystanse" Syn zapewne zareaguje i mala "klotnia" ozywi atmosfere ukazujac pelnie zaangazowania kazdej ze stron.
        Argumentuj swoje reacje, lecz stopniowo wykazuj co raz wieksza slusznosc argumentow syna. Niech powoli Cie przekonuje. Podkreslaj, ze w koncu to on jest ekspertem od tej gry, od tego swiata...on zna go jak nikt inny wiec z pewnoscia ma racje.
        6. Dla zabawy na koniec mozecie poprzypisywac postacie z gry do Waszych rzeczywistych sasiadow. Dziecko myslac o sasiadach bedzie mialo pozniej pewne skojarzenia np Pan Wladek to nietoperz z pekatym brzuchem, a Pani Jola to Sowa co zawsze siedzi w dziupli. Stworzycie magie w Waszych glowach, a syn bedzie nawet bardziej smialy w kontaktach z sasiadami, bo nawet, gdy Pan Wladek bedzie mial ponura mine to tylko dlatego, ze jako nietoperz jest zazdrosny o to, ze Batman jest bardziej popularny od niego.
        Idac tydzien pozniej na spacer z synem, mijajac sasiada mozecie zazartowac przywolujac postac z gry.


        Dwa tygodnie pozniej tato moze w internecie poszperac na stronach fanow gry i znalezc wyjatkowy (wcale niedrogi) gadget...np duzy plakat z ulubiona postacia syna. Albo jeszcze lepiej. Wynajac sredniego grafika komputerowego, ktory za 50zl wkomponuje zdjecie syna obok postaci z gry.
        Taki obrazek mozna podczas nieobecnosci syna w domu ustawic na pulpicie komputera lub wydrukowac na koszulce.
        Wyobrazacie sobie reakcje innych dzieci w szkole? Poczujcie dume Waszego syna z posiadania tak unikalnej rzeczy, ktorej nikt inny w szkole nie ma (i nie musza byc to buty za 300zl)

        Taki dzien na dlugo pozostanie w Waszej pamieci jako reprezentacja silnej wiezi miedzy Wami,a dzieckiem. Dlaczego wiekszosc doroslych nie potrafi

        dogadywac sie z mlodszymi? Bo maja gdzies ich zycie i zainteresowania.

        Podczas rozmowy o grze mozecie dowiedziec sie nieoczekiwanych rzeczy o preferencjach Waszego syna, o jego wrazliwosci. Odda sie tak bardzo opowiadaniu o grze zatracajac sie w tym, ze wyjdzie cala jego prawda. Moze wtedy latwiej bedzie zrozumiec dlaczego czasem jest wesoly, czasem smutny i jak poprawic mu humor nastepnym razem, jak go zmotywowac, jakie zajecia mu wskazac.

        Miesiac pozniej szwedajac sie po Empiku nie kupicie mu byle czego, a na urodziny nie zrobicie byle jakiego tortu. Ale tortu z dedykacja od jego growego bohatera.


        Pojdzcie ktoregos dnia z mezem do znajomych, a potem do jeszcze innych znajomych i pogadajcie o szesciu punktach, ktore wymienilem powyzej.
        Czy beda w stanie udzielic Wam na nie w ogole odpowiedzi? A jesli tak czy beda w stanie na nie odpowiadac przez 30 minut? Czy moze tylko krotko "Tak, Filipek uwielbia Shreka. Tak sie przy nim cieszy hi-hi-hi, ha-ha-ha".

        Naprawde wazne jest pranie, gotowanie i odrabianie lekcji. Ale zycie to cos wiecej niz realizacja "bazowego planu przetrwania" ;)

        • aneta-skarpeta Re: prosze o propozycje 07.10.10, 17:41
          dobrze trafiłes z tą gra, bo syn uwielbia grać. Jak napisałam- spędzamy ze sobą duzo czasu, więc Twoje propozycje nie są dla mnie atrakcją, bo rozmawiamy ze sobą, spedzamy razem czas, gramy razem w gry planszowe- jestem akurat zdominowana bo musze z nimi grac w gry strategiczne, rozmawiamy ze soba o rzeczach błahych i powaznych. Uwazam, że mamy bardzo dobry kontakt z synem

          ale dla nas to rutyna

          nasze zycie nie kreci sie tylko w okol sprzatania i gotowania, tylko codziennych spraw- do ktorych zalicza sie rozne kwestie, nawet wposlne jedzenie obiadu i gadanie, albo wałkowanie sie po lozku w celu wykonczenia przeciwnika.
          doba ma tylko 24h, wiec naturalne, ze nie mamy na wiele czasu w tygodniu- co nie oznacza, ze ze soba nie rozmawiamy w powszednie dni, albo nie wyskoczymy do kina, na spacer czy rower. Ale nie oszukujmy sie w wiekszosci przypadkow robimy to w weekend

          dla mnie rozmawianie ze sobą, spedzanie czasu z dzieckiem, rozmowa z domownikami, ciepłe relacje z bliskimi jak rodzice czy tesciowie to chleb poszedni. tak samo żadna atrakcją jest dla mnie rada- gdy codziennie robisz mezowi kanapki do pracy, to wloz mu karteczke z liscikiem:)

          dla mnie takie zycie, o ktorym mowisz- bo rozumiem co chcesz mi przekazac na przykladzie gry- jest zycie normalnym, dla mnie Twoje porpozycje na urozmaicenie są "forma przetrwania"
          Jak słysze " urozmaiccie swoje zycie, pamietajcie o niespodziankach dnia codziennego" to nie widze rozmow z dzieckiem o jego sprawach, bo to dla mnie tak oczywiste jak obiad. Wyobrazam sobie jakies totalnie zakrecone rzeczy, na ktore nieszczegolnie mam ochote na stałe

          wiec koło sie zamyka- dla osoby ktora faktycznie tylko je, spi i pracuje to jest szałowe życie- ale nawet jak to zmieni, to w pewnym moecie kazdy stan robi sie rutyna, a przeciez nasze zycie ma byc ciagłą niespodzianką:P

          To własnie probujemy Ci przekazać, że to błędne koło. Oczywiscie nalezy dbać o brak znudzenia, nie popadac w przesade z obowiązkami itd Jednak Ty proóbujesz dorobic do tego jakąś dziwno..hmm...ideologię?...nie wiem...na siłę chcesz wmówić ludziom, że lepiej sie im bedzie żyło gdy będą mieli jakąś formę niepewnosci jutra, niespodzianki. A tak się na dłuższą metę nie da
          • aneta-skarpeta Re: prosze o propozycje 07.10.10, 17:43
            poza tym, chyba na poczatku pisałeś, że kazdego stac tylko na wyswiechtane pomysly na niespodzianki. A rozmowa z synem o grach nie jest wyswiechtana bardziej od "zabierz zone do jej ulubionej restauracji, do kina, na spacer?"
          • pawel_ah Re: prosze o propozycje 07.10.10, 18:17
            Tak jak juz pisalem, statystyki rozwodow wskazuja na to, ze jednak dla ludzi nie jest to takie normalne, a wrecz zupelnie niepopularne. Roznice czasami sa bardzo bardzo subtelne, a powoduja drastycznie inny efekt. Poznalem juz wiele rodzin, ktore byly przekonane, ze robia wszystko jak nalezy.

            Kiedys powiedzialem znajomej w ciazy "sluchaj, rozmawiasz z ludzmi przez telefon w bardzo nerwowy sposob, specjalnie sie pobudzasz poruszajac kontrowersyjne tematy, w kolko obgadywanie rodziny, albo jakies dramaty rodem z faktu. To szkodzi dziecku, bo wydzielasz duzo toksyn".

            W odpowiedzi

            "Jasna sprawa, wiem to wszystko i tak tez robie, a teraz to tylko wyjatkowo tak gadalam przez telefon, bo mnie siostra wkurzyla. A poza tym to ja po prostu taka jestem, nie rozmawiam nerowo, mam tylko taki charakter". ;)

            Po czym bylem swiadkiem jeszcze wielu takich rozmow na przestrzeni kilku miesiecy:) Mimo to ta kobieta ma pelne przekonanie, ze jest swietna matka i stara sie jak moze i bledow niemalze niepopelnia.
            Jesli w Twojej rodzinie jest dobrze to bardzo fajnie:)

            Faktyczny stan rzeczy i nastawienia ludzi latwo sprawdzic. Wystarczy mierzyc to poziomem ich stresu w codziennym zyciu. Jesli latwo sie wkurzasz na dziecko, meza, zyciowe sprawy nie ma mowy zeby bylo ok.
            Jesli jednak prowadzicie zycie na bardzo umiarkowanym poziomie stresu to swietnie. Wiedz, ze to jednak w Polsce rzadkosc:)

            • aneta-skarpeta Re: prosze o propozycje 08.10.10, 10:03
              Faktyczny stan rzeczy i nastawienia ludzi latwo sprawdzic. Wystarczy mierzyc to poziomem ich stresu w codziennym zyciu. Jesli latwo sie wkurzasz na dziecko, meza, zyciowe sprawy nie ma mowy zeby bylo ok.
              Jesli jednak prowadzicie zycie na bardzo umiarkowanym poziomie stresu to swietnie. Wiedz, ze to jednak w Polsce rzadkosc:)


              moim zdaniem mieszasz dwie rzeczy
              Urozmaicenie przynudnawego zycia i budowanie własciwych relacji z rodziną.
              Oczywiscie to się jakos nakłada, ale dbanie o brak nudy nie rozwiązuje problemu wiecznego wkur**wienia domowników, bo sa jakieś nawarstwione , ukryte problemy

              W tym momencie nie wiem, czy na swoim blogu, w dyskusji tutaj chcesz dawac ludziom rady typu- chwytajcie dzień, bądźcie szaleni, zaskakujcie poartnera
              czy dajesz złote rady typu- bądz miła i usmiechnieta, a wtedy mąz tez będzie miły

              strasznie wszystko mieszasz. Dajesz mi jasny komunikat- dbajcie o to, zeby zycie wasze nie było nudne, bo to xle wpływa na związek. OK, masz racje, ale w odpowiedzi nie dostaje nic oryginalnego, co podkreslałes w pierwszym poscie

        • 83kimi Re: prosze o propozycje 07.10.10, 17:49
          pawel_ah napisał:

          > Wiekszosc ludzi zyje ze soba, ale tak naprawde obok siebie. Maja swoje prace, s
          > woje zainteresowanie i obowiazki, ktore czasem sie przeplataja jednak brak
          >
          > ingerencji w swiat drugiej osoby rzadko kiedy wynika z dawania swobody. Raczej
          > z braku zainteresowania. Facet nie interesuje sie peelingiem twarzy,
          >
          > kobieta silnikami samochodowymi.

          Ale chyba ludzie dobierają się na zasadzie podobieństwa zainteresowań? I każdy może mieć coś swojego, ale są jakieś wspólne zainteresowania. Jeśli związek jest dobry, ludzie się nie nudzą. Natomiast jeśli ludzie nie wiedzą, co razem robić, tzn., że może źle się dobrali...
          >


          >
    • hermina1984 Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 18:35
      a ja nie wiem czemu takie rzeczy robić od święta jak można je robić codziennie?
      wtedy i codzienność jest tak jakby znośniejsza :)
    • poprostu_basia Re: Zwiazek na codzien 07.10.10, 18:58
      Bez urazy, ale mam wrażenie, że właśnie wróciłeś z zajęć na pierwszym, czy drugim roku psychologii i próbujesz przedstawić tutaj jako niemal prawdę objawioną coś co dla wielu osób jest raczej oczywiste. Takie jest moje odczucie.

      Wydaje mi się, że również mieszasz pojęcia. To co napisałeś wyżej w przykładzie z dzieckiem i grą nie bardzo sie odnosi do niespodzianek-to jest raczej coś co powinno być i często jest normą w relacjach rodzinnych. Nie przeczę-zapewne jest sporo, a może nawet dużo rodzin gdzie ta norma nie jest spełniona, ale nadal rozmowa z partnerem/dzieckiem o jego zainteresowaniach, przeżyciach itd to nie jest coś podpadającego pod kategorię niespodzianki. Przynajmniej wg mnie. Podobnie takie rzeczy jak wspólne spędzanie czasu, robienie razem różnych rzeczy, okazywanie sobie miłości itd.

      A co do samych niespodzianek, to dziewczyny mają rację: nawet jeśli codziennie wymyślisz coś innego to sam fakt robienia niespodzianki/bycia "zaniespodziankowanym" po jakimś czasie spowszednieje.
      • nothing.at.all Re: Zwiazek na codzien 08.10.10, 07:59
        I ja się zgadzam z Basią. Czytam ten wątek od początku i miałam się wypowiadać, ale im dalej autor odpisywał bym bardziej mi się odechciewało, bo dla mnie to są takie abstrakcyjne rzeczy. Ktoś tu ładnie napisał, że jeśli nie możemy z kimś na codzien wytrzymać, a umiemy przez niespodzianki to sorry, ale chyba trzeba zastanowić się co to za związek. Większość życia to codzienność i ona ma być magiczna, wspólna i dająca radość.
      • pawel_ah Re: Zwiazek na codzien 08.10.10, 14:00
        > Bez urazy, ale mam wrażenie, że właśnie wróciłeś z zajęć na pierwszym, czy drug
        > im roku psychologii i próbujesz przedstawić tutaj jako niemal prawdę objawioną
        > coś co dla wielu osób jest raczej oczywiste. Takie jest moje odczucie.

        Nie studiuje psychologii. Ale nawiazujac do niej...posiadac wiedze na jakis temat, a rozumiec cos(zyc tym) to dwie rozne rzeczy.
        W jednym z czasopism wypowiada sie taki pani psycholog, dosc solidnie przy tuszy i jeszcze sie przyznaje, ze pomaga innym w tym w czym sama sobie nie radzi. Co jej z tej wiedzy psychologicznej poza tym, ze potrafi na niej zarobic? Prawdziwe rozumienie oznacza duzy szacunek do samego siebie rowniez, dbalosc o swoje cialo i umysl. Duza tusza jest solidnym zaniedbaniem, gdzie wiec tu szacunek do ciala?
        wielu psychologow biorac po 100 i wiecej zlotych za wizyte ciacha kase maszynowo nie dajac od siebie nic. Gdzie tu troska o ludzi, o ich dobro? Po co sie o tym uczyc skoro sie tym nie zyje?
        To malo szczere.
        Na blogu innego psychologa przeczytalem "staram sie zyc tu i teraz i przypominac o tym ludziom, ale roznie to bywa..czasem sie zapomina, czasem sie udaje".

        Masz racje, mozliwe, ze to co mowie brzmi jak prawda objawiona. To sa oczywiscie banaly, z ktorymi teoretycznie stykamy sie na codzien przez co mylnie majac przeswiadczenie, ze nimi zyjemy lub je rozumiemy. Tymczasem jest zupelnie odwrotnie.
        Ja pracuje w calkiem innej dziedzinie(produkcja filmow) i po naprawde glebokiej eksploracji zagadnien powiazanych ze sztuka wiem, ze najwazniejsze sa podstawy. Podstawy, o ktorych jak sie mowi zwykle ludzie ziewaja myslac "tak, to juz slyszalem..to juz wiem"...po czym w praktyce wykladaja sie na nich kazdego dnia.

        Niektorzy przez cale zycie studiuja ksiazki o naukach duchowych i nigdy nie lapia sedna, chociaz moga o nim mowic godzinami.

        > A co do samych niespodzianek, to dziewczyny mają rację: nawet jeśli codziennie
        > wymyślisz coś innego to sam fakt robienia niespodzianki/bycia "zaniespodziankow
        > anym" po jakimś czasie spowszednieje.

        Powiedz czym jest zwrot akcji w filmie? Czy zwrot akcji w filmie moze kiedys przestac byc zwrotem akcji, tylko dlatego, ze w kazdym filmie jest uzywany? Czy po 1000 filmow przestanie juz byc zwrotem akcji? Jakos nie dostrzegam tego ogladajac filmy ze znajomymi zeby sie nudzili i znali juz zakonczenie przed jego nastapieniem. Niespodzianka jest jak zwrot akcji, nigdy sie nie wyczerpuje. Inaczej przestaje byc niespodzianka:)
        Jesli jednak w jednym filmie zwrotem akcji jest jeden mechanizm i pod rzad w kinie pojawi sie 10 filmow o tym samym mechanizmie widzowie przestana chodzic do kina, bo zwrot akcjip przestanie juz spelniac swoja role:)
        Dlatego wlasnie zycie jest takie pelne i bogate aby mozna bylo stosowac wiele kombinacji na wielu poziomach, aby zwrot pozostal na zawsze zwrotem:)

        Przypominam tez, ze moj watek jest zatytulowany "Zwiazek na codzien" i juz w pierwszym poscie mowie o sposobach by poczuc sie wyjatkowo na codzien, o podarunku(niekoniecznie materialnym)....to, ze wszyscy zafiksowali sie na "niespodzianke" jest tylko slepym zaulkiem.
        Wlasnie m.in. dlatego tak wiele osob jest zawiedziona swoimi zwiazkami, a sam temat..no coz, ja nie spodziewalem sie, ze dyskusja zostanie przyjeta dobrze, poniewaz atakuje bezposrednio nas samych i nasze zwiazkowe porazki...kto chce przyznac sie do tego, ze jego zycie jest slabe nawet jesli jest? Kazdy sie o to obrazi:) To naturalne.
        W blogu nie nie bedzie o tym mowy, nie bedzie kontrowersyjny, bedzie przyjemnie podany.

        Ta dyskusja przypomina mi troszke dyskusje przed powstaniem dowolnego filmu, w ktorego projekcie uczestniczylem. Gdyby zapytac kazdego co sadzi i posluchac ludzi zaden projekt by nie powstal:) Ciagle sa jakies ale, ciagle narzekanie.
        Dlatego zwykle ludziom po prostu cos sie podaje nie pytajac o refleksje. Czy podoba Ci sie Shrek? Nie, moglby byc bardziej zielony i miec wieksze uszy.
        Shrek ok, ale co tam robi Osiol? Kto go tam wstawil? Wywalcie to.

        Itd...z blogami jest jak z muzyka. Jednym sie podoba innym nie i tak jakos swiat sie kreci. Ja nie tworze, jak tu ktos napisal, blogu dla debili. Tworze blog dla ludzi, ktorzy chca fajnie pozyc i czuc sie dobrze. A, ze wieksza uwage od takich blogow przykuwaja portale poruszajace watki "syn zamknal mnie w szafie". "utopilem dzieci w stawie'. "żrąca substancja wypalila mi druga dziurke w tylku" to juz inna sprawa.

        Kiedys jeden muzyk powiedzial "wystarczy miec 100 prawdziwych fanow zeby przezyc w tym zawodzie". Ja fanow miec nie musze z tego powodu, bo zarabiam na czyms innym, jednak tutaj wiele osob bardzo szybko zeszlo na temat kasy aby miec w reku pewne argumenty mogace w jakis sposob mnie oslabic. No potrzebuja tego i juz, bo Polska tak wlasnie dziala.
        Nie wspiera sie inicjatyw tylko je obala. Dzieki temu zawsze mozna ponarzekac wspolnie:)
        • aneta-skarpeta Re: Zwiazek na codzien 08.10.10, 14:31
          pawel_ah napisał:

          > > Bez urazy, ale mam wrażenie, że właśnie wróciłeś z zajęć na pierwszym, cz
          > y drug
          > > im roku psychologii i próbujesz przedstawić tutaj jako niemal prawdę obja
          > wioną
          > > coś co dla wielu osób jest raczej oczywiste. Takie jest moje odczucie.
          >
          > Nie studiuje psychologii. Ale nawiazujac do niej...posiadac wiedze na jakis tem
          > at, a rozumiec cos(zyc tym) to dwie rozne rzeczy.
          > W jednym z czasopism wypowiada sie taki pani psycholog, dosc solidnie przy tusz
          > y i jeszcze sie przyznaje, ze pomaga innym w tym w czym sama sobie nie radzi. C
          > o jej z tej wiedzy psychologicznej poza tym, ze potrafi na niej zarobic? Prawdz
          > iwe rozumienie oznacza duzy szacunek do samego siebie rowniez, dbalosc o swoje
          > cialo i umysl. Duza tusza jest solidnym zaniedbaniem, gdzie wiec tu szacunek do
          > ciala?

          a od kiedy psycholog jest od ciała?

          wiadomo, ze powinno sie dbac o wage, ale to ze pani wazy 100 kg nie oznacza, że nie potrafi doradzic w kwestiach porblemów rodzicelskich, czy fantastycznie wczuc sie w probelmy innych i im pomgaac



          > Na blogu innego psychologa przeczytalem "staram sie zyc tu i teraz i przypomina
          > c o tym ludziom, ale roznie to bywa..czasem sie zapomina, czasem sie udaje".
          >

          widzisz, kazdy jest tylko czlowiekiem a nie robotem. Ludzie, nawet psychologowie miewaja problemy, czasem nie radzą sobie z jakimis prawami, tak jak lekarze czasem chorują, a przedsiebiorcy tracą, zamiast zyskiwac. NIe jestesmy "kazdy sobie"..wile tez zalezy od otoczenia, na ktore nie zawsze mamy wpływ



          > Przypominam tez, ze moj watek jest zatytulowany "Zwiazek na codzien" i juz w pi
          > erwszym poscie mowie o sposobach by poczuc sie wyjatkowo na codzien, o podarunk
          > u(niekoniecznie materialnym)....to, ze wszyscy zafiksowali sie na "niespodziank
          > e" jest tylko slepym zaulkiem.


          piszesz w pierwszym poscie
          Zeby nie bic piany...jak spojrzycie na swoje zwiazki lub zwiazki znajomych, czy nie jest jednak tak, ze na codzien nie pojawiaja sie jakies szczegolnie przyjemne czy spektakularne nowinki, cos co mogloby dac poczucie, ze kazdego dnia mozecie zostac pozytywnie zaskoczeni przez partnera lub zaskoczyc jego

          i na moja prośbę co mogłabym takiego fajnego i spektakularnego wrzucic do swojego codziennego zycia dajesz mi radę- porozmawiaj z dzieckiem o jego zainteresowaniach, pograjcie razem, porozmawiajcie

          jak ja mówie Ci, ze dla mnie to codzienna rutyna ( slodka, ale rutyna) to juz nie masz dla mnie spektakularnych nowinek, tylko zalewasz nas tekstami jak to wiele zwiazkow jest nieudanych. Co jest oczywista oczywistoscią i im spektakularne nowinki nie pomogą tylko zwykłe rzeczy, a tez nie zawsze, jesli źle się dobrali

          kto chce prz
          > yznac sie do tego, ze jego zycie jest slabe nawet jesli jest?

          dlaczego zakladasz, ze kazdy w tym wątku ma slabe zycie? 30% malznestw sie rozwodzi. 1/3. Przeciez jest wiele udanych zwiazkow. poza tym jest wiele udanych konkubinatow

          nie jestes na forum rozwód i co dalej, zeby wmawiac ludziom, że z pewnością maja nieudany związek
          a z tego co wiem to wiele osob na kobiecie ma udany zwiazek


          > W blogu nie nie bedzie o tym mowy, nie bedzie kontrowersyjny, bedzie przyjemnie
          > podany.
          >

          i będą spektakularne porady typu- porozmawiaj z dzieckiem?


          > Ta dyskusja przypomina mi troszke dyskusje przed powstaniem dowolnego filmu, w
          > ktorego projekcie uczestniczylem. Gdyby zapytac kazdego co sadzi i posluchac lu
          > dzi zaden projekt by nie powstal:) Ciagle sa jakies ale, ciagle narzekanie.

          problem w tym co nam chcesz przekazac. Mało konkretów, duzo banałów, nic ciekawego i w miare odkrywczego. Chcesz zrobic kolejny , oklepany film sensacyjny ze sprawdzonymi zwrotami akcji i dziwisz sie, że brak entuzjazmu





          >
          > Itd...z blogami jest jak z muzyka. Jednym sie podoba innym nie i tak jakos swia
          > t sie kreci. Ja nie tworze, jak tu ktos napisal, blogu dla debili. Tworze blog
          > dla ludzi, ktorzy chca fajnie pozyc i czuc sie dobrze.


          to podaj jakies naprawde fajne pomysły na ozywienie zwiazku w codziennosci.

          Czy jednak szablony odpalane w momencie poczucia nudy, czyli "chodzmy do kina", "idzmy do pubu", "zamowmy pizze" nie wygrywaja caly czas? Nie zeby bylo w nich cos zlego jednak czy one naprawde utrwalaja i buduja zwiazek czy po prostu sa leniwa koegzystencja dwoch organizmow, raczej pasywna z nadzieja, ze cos fajnego wydarzy sie samo


          sam podajesz bardzo oklepane, sprawdzone, codzienne sposoby i nie wychodzic z niczym totalnie nowym i dziwisz sie, że nie ma braw uznania


          jednak tutaj wiele osob bardzo szybko zeszlo na temat kasy aby miec w re
          > ku pewne argumenty mogace w jakis sposob mnie oslabic. No potrzebuja tego i juz
          > , bo Polska tak wlasnie dziala.

          mozesz sobie dorabiac ideologie o Polkau, ktory musi kazdego zdusic, albo zastanowic się czy faktycznie masz do zaoferowania cos ciekawego czy tylko ubierach powszechnie znane kwestie w nowe slowka?

          > Nie wspiera sie inicjatyw tylko je obala.


          nie no oczywiscie, bo ty jeden bedziesz miał blog z przzemysleniami, ze rodzice rozmawiajac i bawiac sie z dziecmi buduja więź, ze nie warto sie stresowac, warto cieszyc sie dorbiazgami i byc dla sibeie miłym i uczynnym

          tego jest setki w sieci

          w dodatku czesto dostepne w małostrawnej formie z dorabianiem jakis pseudofilozofii
    • megi1973 Re: Zwiazek na codzien 08.10.10, 08:51
      ło matko Paweł tyś z choinki się urwał chłopie? czy może też prowadzisz jakieś badania do pracy magisterskiej? Nie wziąłeś pod uwagę jednego -nie wszyscy lubią niespodzianki, niektórzy wolą rutynowe codzienne zachowania i takie niespodzianki wcale ich nie ucieszą. Coś słabo was na tej psychologii uczą:(
    • wacikowa Świetny pomysł:D 08.10.10, 09:35
      Taki blog dla debili:)
      A pełno ich w necie ,więc sukces murowany.Zawsze mówiłam,że na idiotach można najwięcej zarobić.
      Największy koszmar i powód do rozwodów to mieć idiotę za partnera. Który musi korzystać z pomysłów innych bo sam nie zna drugiej połowy i nie wie co sprawia jej największa radość.
      • marguyu Re: Świetny pomysł:D 08.10.10, 14:04
        Amen, wcikowo!

        Czyzby Pawelek cierpial na slowotok?
        • pawel_ah Re: Świetny pomysł:D 08.10.10, 14:16
          > Czyzby Pawelek cierpial na slowotok?

          Nie, ale fajnie to brzmi prawda? Tak znalezc cos zeby komus dowalic, tak zeby poczuc sie lepiej, dowartosciowac? Eh, taka cieta riposta niemalze.

          Tutaj na forum nikt nie potrzebuje szczescia w zwiazku, bo je ma jednak robienie sobie terapii docinajac innym jest fantastyczne na poprawe nastroju,nie?

          Ilosc zdan jaka sie posluguje faktycznie moze przytlaczac, ale to sie tez nazywa otwartosc lub zaangazowanie. Takie terminy dosc niepopularne w dobie twitterowania na forach, gdzie wypowiedz wykraczajac poza jedna linijke jest juz szalenstwem:)

          Ok, dyskusja sie wyczerpala na tym pulapie. Jeszcze tylko mala fala docinkow wygasajacaa niczym ogon komety i watek umrze smiercia naturalna.
        • wacikowa Re: Świetny pomysł:D 08.10.10, 15:59
          Znam z pierwszych stron gazet takich co wiele muszą się nagadać i nakręcić by ukryć głupotę.;)
      • pawel_ah Re: Świetny pomysł:D 08.10.10, 14:10
        Zarowno Twoja ypowiedz jak i sygnaturka pokazuje spory poziom agresji.
        Blog nie jest dla debili, lecz dla ludzi, ktorzy potrafia wzniesc sie ponad tych, ktorzy udaja sami przed soba, ze ich zycie jest cool.

        > Największy koszmar i powód do rozwodów to mieć idiotę za partnera. Który musi k
        > orzystać z pomysłów innych bo sam nie zna drugiej połowy i nie wie co sprawia j

        Zaden czlowiek nie jest idiota w glebii. I jesli mamy chec by odmienic siebie i naszego partnera mozemy szybko wydobyc z niego wiele dobra.
        Z pomyslow innych korzystamy na codzien, np. uzywajac slow jezyka polskiego, chyba przez nas niewymyslonych? Albo tej przegladarki internetowej czy klawiatury komputera?
        Jesli wymyslasz wszystko sama to jestem pod wrazeniem.

        Pomysl z oswiadczynami z klekaniem i piersionkiem tez jest banalny. I tak co raz wiecej osob go postrzega. Tak samo jak pocalunek czy wspomniana niespodzianka. Sa tak banalne jak gra slabego aktora w teatrze.
        Jednak dobry aktor potrafi poruszyc emocje tak prawdziwe i tak gleboko, ze zatracamy sie, wyczuwajac, ze jest to robione specjalnie dla nas. Emocje w proznie sa komercyjna sieczka. Jednak, gdy dedykujemy innym nawet najglupsze nasze pomysly w szczery sposob i ta druga strona czuje prawdziwosc naszych intencji - wtedy pojawia sie magia.

        Po co jednak nam magia? Lepiej ponarzekac.
        • aneta-skarpeta Re: Świetny pomysł:D 08.10.10, 14:43
          pawel_ah napisał:

          > Zarowno Twoja ypowiedz jak i sygnaturka pokazuje spory poziom agresji.
          > Blog nie jest dla debili, lecz dla ludzi, ktorzy potrafia wzniesc sie ponad tyc
          > h, ktorzy udaja sami przed soba, ze ich zycie jest cool.

          dla ludzi, ktorzy maja fajne zycie nie masz jak na razie nic ciekawego do zaoferowania, bo Twoje porady sa dla "początkujących"- co wykazałeś na moim przykładzie bardzo dobitnie. radzisz mi rzeczy, ktore dawno mam wprowadzone w zycie, a za Twoją radą chciałam swoje zycie rodzinne udoskonalić, choc jest bardzo udane

          > Zaden czlowiek nie jest idiota w glebii. I jesli mamy chec by odmienic siebie i
          > naszego partnera mozemy szybko wydobyc z niego wiele dobra.

          nie zawsze


          • aneta-skarpeta Coelho od spraw rodzinnych 08.10.10, 15:13
            wiem...jak dla mnie jesteś takim Coelho

            na jednym z blogów pewna kobieta napisała
            "Z czytaniem jego książek jest jak z jedzeniem fast foodów. Jesz tłusto, ale bezwartościowo, po 30 minutach znowu jesteś głodny. Nie ma tam żadnego objawienia. Autor po prostu ubiera w ładne zdanka prawdy znane od pradziejów."

            I tak troszę jest z Twoimi radami. Mówie to, abys się zastanowił co tak naprawdę chcesz osiągnąć i do czego chcesz dojsc w tym blogu
            • wacikowa Re: Coelho od spraw rodzinnych 08.10.10, 15:54
              Szacun-trafne porównanie:)
        • wacikowa Re: Świetny pomysł:D 08.10.10, 15:52
          hahaha.
          Taaa agresja :D
          Jak Ty pięknie potrafisz obrócić kota ogonem. Nie chciałbyś zapisać się do młodzieżówki PiS??
          Nadajesz się tam jak ulał:) Ja "mówię" na temat a ty pie...sz o korzystaniu z klawiatury. Weź się chłopcze ogarnij i nie kompromituj.
          Już wyżej napisałam,że pomysł świetny. A idiotów wchodzących na Twojego bloga będzie masa. Jak jeszcze dodasz do tego ziemię ze smoleńska w gratisie to sukces masz murowany:D
          Idź zakładaj blogaska i "krzyżyk"na drogę:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja