Dodaj do ulubionych

narzekanie cd.

IP: *.crowley.pl 01.04.04, 11:35
Jest watek o skolonnosciach do narzekania.
Ja troche podobnie.

Dowiedzielismy sie ostatnio z mezem o dziwnych plotkach, jakie kraza na nasz
temat w jego rodzinie.
Wszystkim sie wydaje, ze jestesmy nie wiadomo jak bogaci!!!
Powodem tego jest to, ze nie narzekamy na brak kasy. Jako jedyni nie
psioczymy na rzad, bezrobocie, nie chcemy wiecej niz mamy.
Oszczedzamy grosik do grosika, czasem cos sobie kupimy wiekszego (zazwyczaj
zaciskajac pasa i np. nie wychodzac do kina, nie kupujac ksiazek lub ciuchow
przez jakis czas).

Ostatnio doszlo do nas, ze my to musimy miec mnostwo kasy, skoro nie
narzekamy!
A mi sie wydaje, ze chyba chodzi o jakies dziwne przekonanie, ze czlowiek
zawsze musi chciec wiecej.

Fakty same mowia za siebie: jego rodzina ma 10 tys zl miesiecznie na
utrzymanie (na 3 osoby).
My mamy 2 i pol tys miesiecznie na 2 osoby.

Z tym, ze oni ciagle narzekaja, ze malo i malo.
My nie narzekamy, bo jakos nam to starcza teraz. Moze kiedys bedziemy chcieli
wiecej.

W kazdym razie, takie teksty z ich strony sa co najmniej dziwne. Tworzy sie
wokol nas jakas dziwna atmosferka, typu: oni to maja tyle kasy, ze ho, ho!
Od jakiegos czasu ciagle do nas dzwonia jacys ludzie z jego rodziny, czy nie
mamy pozyczyc kasy, bo tesciowie mowili, ze mamy oszczednosci...
Jakas ciotka chce, zebysmy zyrowali kredyty, ktos chce pozyczyc kase, siostra
meza zwala sie nam na glowe wieczorami, a potem sie dasa, ze nie dajemy jej
na taksowke do domu.

Chyba tez zaczniemy narzekac na brak kasy i ciagle mowic o tym, jak to jest
nam zle.
Obserwuj wątek
    • Gość: zuzia27 Re: narzekanie cd. IP: *.ar.wroc.pl 01.04.04, 14:22
      A to Polska właśnie! :))
      Polska mentalność, niestety i ijeszcze się obrażą, jak się nie podżyruje!!!
      Ale to, że potem trzeba będzie spłacać ich długi (najprawdopodobniej) to już
      ich nie obchodzi.
      • sea_dog Re: narzekanie cd. 01.04.04, 14:39
        szczerze wam radze - zacznijcie narzekac! nawet jak nie lubicie ;) mialam
        kiedys podobna sytuacje i troche to bylo przykre, jesli nawet w takich
        okolicznosciach jak prezenty gwiazdkowe bylismy traktowani po macoszemu
        bo "mielismy"... bylo nam glupio, bo nie mielismy, ale coz bylo mowic (chodzi o
        sama sytuacje zaznaczam, a nie fakt dostania prezentu - nie bylismy dziecmi).
        potem zaczelismy kontrolnie narzekac i rodzina sie z nami zintegrowala na tyle,
        ze dali nam spokoj. nie mam juz nic wspolnego z tamtymi ludzmi, ale
        doswiadcznie niczego sobie. teraz znow nie narzekam ;-)
      • Gość: alicja Re: narzekanie cd. IP: *.crowley.pl 01.04.04, 14:40
        Jest z tego powodu lekki kwas w rodzinie, bo ciotka chciala wziac kredyt i
        tesciowa sie smiertelnie obrazila na mnie, ze nie chcielismy zyrowac.
        Sama nie podzyruje.
        Ale my mamy, owszem.
        Kuzwa, mlode malzenstwo ma zyrowac, choc samo nie wzielo kredytow, bo praca
        niepewna...

        I oczywiscie potem teksty, ze my to bogaci i zachlanni. Albo inaczej: nie my, a
        ja raczej, no bo jestem nie z rodziny...

        Wkurza mnie to.
        • sea_dog Re: narzekanie cd. 01.04.04, 14:42
          przy najblizszym rodzinnym zjezdzie poczestujcie rodzine jakas fatalna
          opowiescia o finansach + zachwyt nad ich portfelami i "jak macie dobrze, ze wam
          sie tak nie trafilo, ale to dobrze, bo mamy na kogo liczyc w tak ciezkiej
          sytuacji". Obrzydliwe ale skuteczne.

          Gość portalu: alicja napisał(a):

          > Jest z tego powodu lekki kwas w rodzinie, bo ciotka chciala wziac kredyt i
          > tesciowa sie smiertelnie obrazila na mnie, ze nie chcielismy zyrowac.
          > Sama nie podzyruje.
          > Ale my mamy, owszem.
          > Kuzwa, mlode malzenstwo ma zyrowac, choc samo nie wzielo kredytow, bo praca
          > niepewna...
          >
          > I oczywiscie potem teksty, ze my to bogaci i zachlanni. Albo inaczej: nie my,
          a
          >
          > ja raczej, no bo jestem nie z rodziny...
          >
          > Wkurza mnie to.
          • Gość: alicja Re: narzekanie cd. IP: *.crowley.pl 01.04.04, 15:48
            No, niezle, niezle!
            Czasem chyba trzeba troche "pograc na ofiare i sierote"...
    • Gość: Kaska Re: narzekanie cd. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.04.04, 15:39
      Ala, tak juz ludzie maja! Moi rodzice tez nigdy nie narzekali, mimo ze swojego
      czasu jedynym meblem w domu bylo moje lozeczko. Dziadkowie, ktorzy sie
      przeprowadzali, oddali wszystkie swoje meble obcym. Po latach powiedzieli mojej
      mamie: kochanie, nie mowilas, ze potrzebujecie czegokolwiek. Brat i siostra
      mojej mamy ciagle narzekali na to, jak im ciezko, co mialo dobre efekty, bo
      rodzice kupowali im cos ciagl, albo udzielali bezwrotnych pozyczek.
      Doszlo kiedys do sytuaci absurdalnej, kiedy moj dziadek powiedzial do mamy: a
      czy ty wiesz, co to znaczy urodzic dziecko? Chodzilo o to, ze moja ciotka
      ciagle narzekala, ze tak ciezko wychowywac jej corke jedynaczke (ja mam jeszcze
      dwoch braci, czyli ciotka nie ma sie co rownac)

      troche sie zmienilo od jakiegos czasu, odkad moja mama zaczela byc bardziej
      asertywna i zaczela mowic "nie". Nie, nie pozycze ci , bo mnie teraz na to nie
      stac, nie, w tym roku nie przysylajcie do nas swoich dzieci na wakacje, bo
      chcemy troche odpoczac, nie, nie jest szczytem moich marzen zrobienie tego dla
      ciebie, bo mam swoje zycie, przykro mi, ze itd. I powstal poploch w rodzince,
      jestesmy uznani za egoistyczne swinie, "bo jak to, wam tak dobrze i nie chcecie
      nawet pomoc". i sie dziwia, jak slysza, ze my tez mamy problemy, choroby nas
      sie czepiaja itd. Moze juz za pozno na wychowywanie rodziny, ale lepiej pozno
      niz wcale.

      Tak wiec Ala, trzymaj sie i nie daj im sie, niech sobie gadaja, co chca.:)
      • annb Re: narzekanie cd. 01.04.04, 15:47
        z szacunkiem chylę głowę przed twoją matką :)
        i zazdroszczę że jej się udało powiedzieć nie rodzinie.
      • Gość: Alicja Re: narzekanie cd. IP: *.crowley.pl 01.04.04, 15:51
        Chyba czeka mnie kurs asertwnosci i mowienia "nie" rodzince...
        Co do tego tekstu a propos wychowywania dziecka, to swinstwo!
        Jest niezaprzeczalnym faktem, ze trudniej jest odchowac trojke niz jedno!
        Asertywna mama to skarb (moja tez taka byla).
    • black-jack-1 Re: 01.04.04, 16:31
      Niemożliwie denerwuje mnie to ciągłe biadolenie! Boże, jak ja tego nie znoszę!
      Zauwazyłem, że my Polacy chyba mamy taką szczególną właściwość, że bardzo
      lubimy narzekać. Na szczęście nie wszyscy.
      A kiedy ma się 10 tys. na małą rodzinę w kraju o 20-procentowej stopie
      bezrobocia, to narzekanie jest bluźnierstwem.
      Ja sam nie narzekam i wybieram znajomych spośród tych, którzy też to sobie
      odpuszczają.
      • Gość: Kaska Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.04.04, 16:38
        Ja tez nie narzekam, mimo ze charakterek mam raczej pesymistyczno-optymistyczno-
        zmienny.;)
        I nie zosze ciaglego biadolenia i narzekania na wszystko.
        Ale z drugiej strony draznia mnie te zachodnie zwyczaje udawania, ze nic sie
        nie dzieje, podczas gdy dzieje sie duzo i to zlego. Nie zosze takze udawania i
        falszywego zadowolenia, a juz mdly, falszywy na wylot, przyklejony usmiech
        doprowadza mnie do rozpaczy. Nie jestem wet blanket, jak nie mam nastroju, to
        ide do domu i nie psuje innym zabawy chociaz bardziej na miejscu byloby zostac
        i udawac, ze wszystko jest ok.

        I zycze wszystkim i sobie wiecej optymizmu.
        • Gość: KAJA Re: IP: *.174-136-217.adsl.skynet.be 01.04.04, 16:55
          Zgadzam sie kompletnie ze stwierdzeniem, ze biadolenie na temat braku pieniedzy
          to nasza typowa polska mentalnosc. I nie zawsze sa ku temu powody : moja
          siostra mieszkajaca w Polsce ( ja przez przypadek za granica ) ma identyczne
          perfumy jak ja , ciuchy dobrej jakosci , jada w restauracjach i ciagle.....
          narzeka!
          Jezeli chodzi o pozyczki: OSTRZEGAM , ja tez mam miekkie serce i sie ladnie "
          przejechalam ". Moi przyjaciele ( klepiacy biede za granica a szpanujacy w
          Polsce na urlopie )pozyczyli tylko wysokosc jednej mojej wyplaty( ktorys raz z
          kolei ): wiecie akurat wrocili z miesiecznego urlopu w Polsce i tak sie
          zlozylo, ze nie mieli na gaz, swiatlo, benzyne etc. Mija osmy miesiac a ja
          chyba na pieniadze moge gwizdac i podejrzewam, ze na przyjaciol tez;
          Sto tysiecy razy zarzekalam sie, ze wiecej nie pozycze a jednak
          ponownie "wzieto mnie na litosc". ALE TO JUZ KONIEC. Stara prawda sie sprawdza:
          chcesz stracic przyjaciol pozycz im pieniadze...
          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka