wacikowa
19.10.10, 09:38
Miał być ślub,żoną miała być ..
Organista daje znak, a jego brak.
Myślałam,że takie rzeczy to tylko w filmach i piosenkach a tu bach.
Nie było ciąży nie było pośpiechu była wspólna decyzja.Już nie dzieciaki.
Nie mam pojęcia jak jej pomóc. Przestała jeść,mówić zastanawiam się czy potrafi jeszcze oddychać.Znalazłyśmy jej dobrego terapeutę. Jego rodzice w szoku,jej też. Goście nie wiedzieli co zrobić z prezentami,jak się zachować. Przecież nikt nie uczy zachowań w takich sytuacjach.
Dwa tygodnie minęły a ona nie chce z tego wyjść. Wczoraj spotykam znajomą,taką co to cześć czasem parę słów,siedzi ze swoimi koleżankami i ryczą. Pytam co jest. A ona mówi,że w sobotę ich przyjaciółka miała mieć ślub i chłop uciekł sprzed ołtarza. Kurna proforma pytam jak miał na imię bo wszystko jest możliwe.Uff , nie to nie ten. Ja wiem,że to przypadek ale w swoim życiu pierwszy raz słyszę,że ktoś ucieka sprzed ołtarza. Zawsze myślałam,że kto jak kto ale spodziewać się można takiego zachowania po kobietach. Że,emocje,że strach,że hormony i takie tam inne. Ale facet??
Babieją faceci?(piszę tu o tych dupach wołowych)
W sobotę postanowiłyśmy je "spyknąć "razem. Nie wiem czy to dobry pomysł.
Może bardziej zrozumie ból ten kto to przeszedł? Może razem szybciej wyjdą z tego?
Spotkałyście się z czymś takim?Z uciekającą Panną/Panem Młodym? Jakieś cenne rady jak pomóc w takiej sytuacji?