Dodaj do ulubionych

Drobne przykrości

15.11.10, 21:36
Jak sobie radzicie z drobnymi przykrościami? Olewacie, przymykacie oko, a może jakoś racjonalnie tłumaczycie?
Dziś spotkało mnie kilka takich przykrości i choć wiem, ze były nieświadome to mi było przykro, naprawdę przykro i źle. Oczywiście powiedziałam o nich tym osobom. Jednak nadal to uczucie we mnie jest.
A jakie są wasze sposoby na takie małe przykre drobiazgi?
Obserwuj wątek
    • mag29 Re: Drobne przykrości 15.11.10, 21:39
      A jakie przykrości masz na myśli? Bo "drobne" to kwestia względna i indywidualna i niewiele mówi ...
    • chersona Re: Drobne przykrości 15.11.10, 21:42
      Z wiekiem radzimy sobie coraz lepiej. I czujemy się przez to coraz lepiej, choć czasem zadajemy sobie pytanie, czy to nie trąci za daleko posuniętym relatywizmem i zobojętnieniem.
      Myślę sobie jednak, że dopóki większy dyskomfort odczuwać będę mając świadomość, że komuś sprawiłam przykrość niż odwrotnie, znaczyć to będzie, że wszelkie proprcje zachowane.
    • akle2 Re: Drobne przykrości 15.11.10, 22:51
      Czasami duszę w sobie, a czasami wołam kierownika i robię dziką awanturę + pisemna skarga. Zależy od wagi sprawy (raczej nie od PMS :D)
      A kto Ci zrobił przykrość i jaką?
    • hermina1984 Re: Drobne przykrości 15.11.10, 23:17
      mam ochotę się odgrywać i niszczyć!!!
      kurcze chyba PMS się zaczął :P
      • nothing.at.all Re: Drobne przykrości 16.11.10, 10:16
        Tak to chyba PMS;).
    • annjen Re: Drobne przykrości 15.11.10, 23:32
      czasem stosuję niezawodną metodę: wyobrażam sobie, czy ta sprawa będzie dla mnie ważna za rok. jeśli nie (a najczęsciej nie), mogę z czystym sumieniem zająć się czymś innym. bywa, że potrzebuję uciec się do zrobienia sobie drobnej przyjemności w ramach rekompensaty, napić się winka lub zaangażować męża w poprawianie nastroju;) to ostatnie działa najlepiej:)
      • voxave Re: Drobne przykrości 16.11.10, 02:52
        jak ktoś jest autorem tej przykrości to uważaj na niego bo w przyszłości zrobi cos gorszego
    • facettt obracasz sie chyba w zlym towarzystwie :) 16.11.10, 10:30
      mnie , hollender, nikt od lat nie chce wyrzadzic zadnej, nawet drobnej przykrosci (chociaz moze gruboskorny jestem i nie zauwazam ?)

      nie dosc tego, w pracy daja mi niezasluzone prezenty .

      az zaczynam podejrzewac jakis podstep :)
    • reniatoja Re: Drobne przykrości 16.11.10, 10:31
      Ja sobie radze fatalnie. Na 90%, jeśli ktoś potraktuje mnie źle, niesprawiedliwie, z buta, wulgarnie, chamsko, to po przejściu pierwszej fali wzburzenia i ataku przypłacę to potem łzami. Gdybym się nie poryczała (ale mówię - potem, gdy już zostanę sama i wiem, ze moge się rozkleić) to chyba nie umiałabym dojśc do siebie przez resztę dnia. Jak się rozkleję, popłaczę, posmarkam, szybciej wracam do równowagi.
      • nothing.at.all Re: Drobne przykrości 16.11.10, 10:51
        I taki płacz Ci pomaga?

        Ja właśnie też sobie średnio radzę. I szukam jakiegoś sensownego sposobu co by tu sobie po takim zdarzeniu wytłumaczyć, że to pierdoła i nie warto się nią przejmowac.
        • reniatoja Re: Drobne przykrości 16.11.10, 11:00
          nothing.at.all napisała:

          > I taki płacz Ci pomaga?

          No chyba tak, bo się nagromadza za dużo emocji, takich niefajnych - poczucie niesprawiedliwosci, że ktoś nie ma racji, albo niewłasciwie mnie ocenił, własciwie nie chcę płakac, ale zawsze w takich sytuacjach, jak już jest po akcji, to się rozpłaczę ze złości, bezsilnosci.

          Przykład: neidawno jadę sobie jednokierunkową ulicą, zamierzam skręcic w prawo, kierunkowskaz i zaczynam skręcać, nagle huk, wali mi ktoś w szybę od pasażera. Jakiś ciul na motorze próbował mnie wyprzedzać po rpawej stronie - on echał prosto, i pretensje, ze bym go rozjechała. Nie dość, ze on po prawej wyprzedza, ja sygnalizowałam zamiar skrętu, to jeszcze mnie zwyzywał. Powinnam zadzwonic na policję, bo naprawdę w niczym nie zawiniłam, cała sytuacja była przez niego. ale byłam w szoku. On pojechał, ja skreciłam tam gdzie chciałam, ale potem sie poryczałam.

          Ogólnie nie jestem jakąś cipką, której można napluc w kaszę, ale jak mnie coś zaskoczy tak na maksa, to jednak trace język w gębie. Z tym, ze z latami takich sytuacji jest coraz mniej, człowiek twardnieje, uodparnia się, dawniej bylam bardziej taka wrażliwa na takie rózne, jak to nazwałaś, drobne przykrosci.

          >
          > Ja właśnie też sobie średnio radzę. I szukam jakiegoś sensownego sposobu co by
          > tu sobie po takim zdarzeniu wytłumaczyć, że to pierdoła i nie warto się nią prz
          > ejmowac.
    • a_nonima Re: Drobne przykrości 16.11.10, 10:36
      Ja ostatnio radzę sobie coraz lepiej. Jak juz ktoś napisał - z wiekiem jest łatwiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka