Dodaj do ulubionych

skilled worker po studiach ekonomicznych

09.02.05, 14:28
Mam pytanie. Czy ktoś z was wyjechał lub zna kogoś kto wyjechał na zasadzie
skiled worker po studiach ekonomicznych w Polsce. Zastanawiamy się z mężem
nad możliwością wyjazdu i nie wiemy jakie są ewentualne perspektywy
zatrudnienia. Ja jestem po zarządzaniu, mąż po ekonomii. Oboje mamy
doświadczenie pracy w sprzedaży (mąż na kierowniczym stanowisku).
Zastanawiamy się , czy jest sens wyjeżdżać do Kanady, czy nagle nie
wylądujemy przy pracy fizycznej za porównywalne lub mniejsze pieniądze niż
mamy tutaj. Dodam, ze moim głównym motywem do wyjazdu nie jest chęć
zarobienia jakiś kokosów ale życie w kraju bezpiecznym dla dzieci, z
perspektywami i piękna przyrodą.
Najbardziej chciałabym wyjechać tylko na kilka lat (5-6) ale słyszałam, że
takie rozwiązanie się nie sprawdza i jest raczej niewykonalne.

Z góry dziękuje za wasze opinie i podpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • r.jesionowski Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 10.02.05, 21:15
      Nie wiem, jak w waszym zawodzie, ale generalnie Kanada nie jest juz taka
      fascynujaca, jak dawniej. Ja jestem tu ponad trzy miesiace jak skilled worker i
      wlasnie wracam do Polski. Przyjechalismy z cala rodzina i dopiero na miejscu,
      podczas zycia codziennego zdalismy sobie sprawe z tego, ze to nie ma sensu.
      Bariera dla wielu jest jezyk. Ja nie mam z nim klopotow, ale jednak w Polsce nie
      da sie nauczyc go na tyle biegle, zeby bezbolesnie sobie tuttaj wystartowac. Co
      prawda uczyc sie mozna bardzo tanio ($20-$30 za dziesiec tygodni), ale wtedy
      tracisz czas. Wielu ludzi ma tu klopot z prawem jazdy. Jesli masz prawo jazdy z
      Polski, to mozesz pominac jeden etap. Zdajesz teorie i od razu masz G1, a potem
      jazda i mozesz miec od razu najwyzsze prawo jazdy, czyli G. Ja zrobilem to od
      razu (w Polsce bylem kierowca przez 19 lat), ale wielu tutaj ma problem ze
      zdaniem od razu na G, a jesli nie zdasz, to nie mozesz tego powtorzyc, tylko
      zaczynasz od G2, a dopiero potem G. Jesli nie wezmiesz sobie instruktora, to nie
      masz jak zdawac egzaminu z jazdy, bo NIE MA TU SAMOCHODOW W OSRODKACH
      SZKOLENIOWYCH. Dziwne, ale prawdziwe. Mozesz zdawac na swoim lub pozyczonym.
      Tylko kto Ci pozyczy ?
      Bardzo zle zaczyna sie prace w jakimkolwiek zawodzie, bo kanadyjczycy maja fiola
      na punkcie "canadian experience". Ja znalazlem prace jako specjalista
      komputerowy za... $12 na godzine, co jest niewystarczajace do tego, zeby
      utrzymac rodzine. Mieszkanie, ktore czlowiek na Twoim poziomie zaakceptuje, to
      $1200-$1500 na miesiac. Jak kupisz samochod, to ubezpieczenie wyniesie Cie w
      pierwszym roku ponad $300 na miesiac, bo jestes tu nowa i nie ma znaczenia, ze
      przejezdzilas w Polsce iles lat bezwypadkowo.
      Nie bronie calkiem Polski i nie uwazam, ze jest lepsza dla wszystkich ludzi tego
      swiata, ale uwazam, ze jest lepsza dla polakow, niz kanada. Rozlaka z rodzina i
      wszystkimi znajomymi nie jest warta roznic ekonomicznych pomiedzy Polska i
      Kanada. Lepiej zajmij sie rozwojem w Polsce, bo tylko stracisz czas. Tu
      bedziecie musieli dlugo pracowac na jakakolwiek pozycje. Kilkanascie lat temu
      mozna bylo przyjezdzac z zamknietymi oczami. Teraz juz nie...

      Pozdrawiam

      Robert
      • salel Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 11.02.05, 16:59
        Dzięki za szybką odpowiedź, rzeczywiście chyba do każdego trzeba podchodzić
        indywidualnie. Zastanawia mnie wasza szybka decyzja o powrocie do Polski. Czy
        spodziewaliscie się zawojowac Kanade w 3 miesiące?
        Ja zamierzam ubiegać się o wize emigracyjną ale jestem przygotowany na kilka lat
        (2-3) zaciskania pasa, nauki, pracy za niskie stawki, mieszkania o niskim
        standardzie, życia w gorszych warunkach niż mam do tej pory w kraju.
      • makono Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 11.02.05, 20:04
        Dzięki za odpowiedź. Tego wlasnie obawia się nój mąż. Jeśli można spytać jak
        długo zajęło Ci znalezienie pracy i czym wcześniej zajmowałes się w Polsce. No
        i oczywiście w jakim mieście wylądowaliście. Nie szkoda Wam rezygnować tak od
        razu po trzech miesiącach, stracić pieniądze zaiwestowane w wizę, wracać do
        Polski i znowu szukać pracy ? Jeśli mólbyś podzielić się jeszcze jakimiś swoimi
        wrażeniami to będe wdzięczna.
        • r.jesionowski Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 12.02.05, 03:41
          1. Szukałem pracy prawie przez miesiąc
          2. W Polsce byłem informatykiem, miałem swój biznes
          3. Wylądowaliśmy w Brampton, koło Toronto

          Jeśli chodzi o to, czy nam szkoda, to pewnie tak, tyle tylko, że nie da się
          wszystkiego przeliczyć na pieniądze. My też byliśmy tutaj wcześniej, zupełnie
          turystycznie i wtedy nam się podobało. To było prawie cztery lata temu. Wtedy
          były też zupełnie inne warunki ekonomiczne, był spory popyt na ludzi takich, jak
          ja. W tej chwili jest kiepsko, bo Kanada przyjmuje pełno Hindusów, Pakusów i
          innych nacji, którzy godzą się na pracę za dużo niższe stawki, bo koszty
          utrzymania mają mniejsze i psują rynek pracy. Ci ludzie często mieszkają po
          kilka rodzin w domu i dlatego ich stać na pracę za niższe pieniądze. Tak
          naprawdę, to Kanada pomału przestaje być krajem białych ludzi. Nie wiem, co to
          ma na celu, ale tak jest. Jakoś im łatwiej przyjechać, niż nam.
          Pozostaje również ogromna tęsknota za Polską, zauważalne są ogromne różnice w
          stylu życia, a polacy, którzy tu mieszkają wiecznie marzą o wyjeździe do Polski
          chociaż na chwilę. Te wszystkie rzeczy widać dopiero jak się zacznie żyć na codzień.
          W moim przypadku - lepiej wracać teraz i minimalizować straty, a Wam radzę się
          poważnie zastanowić. To naprawdę bardzo życzliwa rada.

          Pozdrawiam
            • salel Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 14.02.05, 08:06
              A mnie pozostaje pogratulowac, czy w życiu tez zawsze opierasz swoje decyzje na
              jednej opini? Poszukaj troszeczke na tym forum lub na innych tez na gazeta.pl.
              Zapewniam cie, że znajdziesz zdecydowanie wiecej optymistów.
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25252
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23005
              • makono Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 14.02.05, 19:24
                Oczywiście, że nie opieram swojej decyzji na jednej wypowiedzi. Od miesiąca
                śledzę różne forum - polskie i zagraniczne i niestety na wielu z nich pojawiają
                się negatywne opinie. Poza tym nie mam sytuacji w Polsce, która zmuszłaby mnie
                do emigracji, jest mi tu nawet całkiem dobrze, więc nic dziwnego, że nie chce
                jechać do Kanady "za wszelką cenę" i ryzykować obniżenie poziomu życia sobie i
                dziecku.
          • prestone DO R. Jesionowski 17.09.05, 21:28
            Jestem ZDUMIONA twoja postawa.

            Postaram sie to uzasadnic:

            NIKOMU nie jest lekko zaraz po przyjezdzie.
            Roznice mentalnosci powoduja, ze nie wiesz jak szukac pracy, nie wiesz jak
            napisac resume, nie masz doswiadczenia w przekraczaniu kolejnych szczebli
            kariery i nie wiesz elementarnych rzeczy dotyczacych zycia na miejscu.
            Dopiero czas pozwala tobie dokonac zmian we wlasnym mysleniu i zdobyc doswiadczenie.

            Miales wlasny biznes i dochod i nie przychodzi ci do glowy, ze w informatyce tak
            jak innych dziedzinach konkurencja jest ogromna i juz niedlugo poziom plac
            zacznie spadac takze i w Polsce?

            Polecam tobie lekture ponizszego raportu i moze zmienisz zdanie w zwiazku z
            wyjazdem.

            www.bmo.com/economic/regular/regional072005.pdf
            W Albercie bezrobocie wynosi 4% rozwoj gospodarczy wynosi 4%, czynsze sa niskie,
            dom mozna kupic za $100,000 i majac zielona karte po prostu NIE da sie NIE
            odniesc sukcesu. Edmonton jest tansze od Calgary i posiada duza Polonie.

            Podatek od malych firm wynosi 3% a podatek regionalny jest LINIOWY i wynosi 10%.
            Nie ma sales taxu! A ceny paliwa oblozone sa jednym z najnizszych podatkow w
            Kanadzie. Klimat jest lagodny, suchy, zimy nie sa bardzo ciezkie tak jak na
            wschodzie i w Manitobie.

            Czego Ty czlowieku chcesz?!
            Pojechales do Toronto i musisz placic ponad 1000 USD czynszu a wine za to
            ponosisz TYLKO TY, bo takie miesce pracy wybrales. To jest TWOJA WINA.
            Tansze czynsze sa w Quebec!
            W Quebec mozna BEZ PROBLEMU wynajac 3 pokojowe mieszkanie za $450!
            Nawet w Montrealu nie ma problemu z tanimi apartamentami.
            $500 dolarow bez laski wynajmiesz przynajmiej 1 br!
            Dlaczego? Bo tam sa tak wysokie podatki, ze nikt tam nie chce mieszkac.
            W Montrealu mozesz pracowac jako informatyk i nie ma problemu z porozumiewaniem
            sie po angielsku. Sprawdziles to wszystko?

            Jestem dodatkowo ZDUMIONA, ze osoba majaca wyksztalcenie scisle (informatyczne)
            nie rozumie, ze w zyciu liczy sie nie zarobek brutto, tylko zarobek ODLOZONY NA
            KONTO w banku w postaci oszczednosci + ew. szansa na kupienie domu bez
            specjalnego obciazenia budzetu.

            Zapewniam cie, ze sytuacja ekonomiczna Kanady w rejonie Alberty pozwala na zycie
            na wyzszym poziomie jak w USA.

            I moge to powiedziec opierajac sie na wlasnym doswiadczeniu, bo mieszkam od lat
            w USA a w Kanadzie bylam wielokrotnie i widzialam na wlasne oczy.


            Majac zgode na staly pobyt i rejterowac jest najwiekszym glupstwem jakie mozna
            zrobic. Otworz oczy, wlacz swoj komputer i zacznij myslec.







            • borsuk68 Re: DO R. Jesionowski 18.09.05, 09:11
              hmmm... w Polsce nie ma "turbanów" wink

              > W Albercie bezrobocie wynosi 4% rozwoj gospodarczy wynosi 4%, czynsze sa niskie
              > ,
              > dom mozna kupic za $100,000 i majac zielona karte po prostu NIE da sie NIE
              > odniesc sukcesu. Edmonton jest tansze od Calgary i posiada duza Polonie.
              > Podatek od malych firm wynosi 3% a podatek regionalny jest LINIOWY i wynosi 10%
              > .
              > Nie ma sales taxu! A ceny paliwa oblozone sa jednym z najnizszych podatkow w
              > Kanadzie. Klimat jest lagodny, suchy, zimy nie sa bardzo ciezkie tak jak na
              > wschodzie i w Manitobie.

              Czy ja pisałem do cholery, że jestem w Albercie ??!! Co ma piernik do wiatraka ?
              Czy Ty byłaś w tym "łagodnym" klimacie chociażby jedną zimę ?

              > Czego Ty czlowieku chcesz?!
              > Pojechales do Toronto i musisz placic ponad 1000 USD czynszu a wine za to
              > ponosisz TYLKO TY, bo takie miesce pracy wybrales. To jest TWOJA WINA.
              > Tansze czynsze sa w Quebec!
              > W Quebec mozna BEZ PROBLEMU wynajac 3 pokojowe mieszkanie za $450!
              > Nawet w Montrealu nie ma problemu z tanimi apartamentami.
              > $500 dolarow bez laski wynajmiesz przynajmiej 1 br!
              > Dlaczego? Bo tam sa tak wysokie podatki, ze nikt tam nie chce mieszkac.
              > W Montrealu mozesz pracowac jako informatyk i nie ma problemu z porozumiewaniem
              > sie po angielsku. Sprawdziles to wszystko?

              O tak, tylko, że to znowu Twoje pobożne życzenia. Spróbuj pojechać do Quebec i
              nie mówić w ogóle po francusku... Ja też kiedyś słyszałem różne rzeczy od cioci,
              ale wtedy miałem dużo mniejsze pojęcie o świecie, niż teraz. Przestań słuchać
              cioci, tylko sama trochę pomyśl, albo poczytaj. No i zdecyduj się: Alberta, czy
              Quebec ? Bo jak wynajmiesz mieszkanie w Albercie za $800, zamiast w Quebec za
              $450, to będziesz sama sobie winna wink. Czy Ty w ogóle wynajęłaś "bez problemu"
              to mieszkanie w Quebec za $450, czy tylko poczytałaś kiedyś o tym ?

              > Jestem dodatkowo ZDUMIONA, ze osoba majaca wyksztalcenie scisle (informatyczne)
              > nie rozumie, ze w zyciu liczy sie nie zarobek brutto, tylko zarobek ODLOZONY NA
              > KONTO w banku w postaci oszczednosci + ew. szansa na kupienie domu bez
              > specjalnego obciazenia budzetu.
              >
              > Zapewniam cie, ze sytuacja ekonomiczna Kanady w rejonie Alberty pozwala na zyci
              > e
              > na wyzszym poziomie jak w USA.
              >
              > I moge to powiedziec opierajac sie na wlasnym doswiadczeniu, bo mieszkam od lat
              > w USA a w Kanadzie bylam wielokrotnie i widzialam na wlasne oczy.
              >
              >
              > Majac zgode na staly pobyt i rejterowac jest najwiekszym glupstwem jakie mozna
              > zrobic. Otworz oczy, wlacz swoj komputer i zacznij myslec.
              >

              Skaczesz z gałęzi na gałąź, a dokładniej z Alberty do Quebec. To tak, jakbyś
              mówiła: "A po co wynajmować mieszkanie w Londynie, jak można w Paryżu ?" . Czy
              Ty nie widzisz różnicy ? Twoje wywody o płacy netto i brutto pasują tutaj jak
              pięść do nosa. Kupienie domu bez obciążania budżetu ??!! Po co pchasz się do
              Kanady, zamiast zostać w "Juesej" ? Tam lepiej płacą, dom można kupić zupełnie
              bez obciążania budżetu, a zapewniam Cię, że w Kanadzie pojęcie zielonej karty
              nie jest niestety znane...

              Pozdrawiam

              P.S. Ja akurat wybrałem jednak Kanadę, ale nie oceniaj innych, jeśli nie
              potrafisz wczuć się w ich rolę. Mimo wszystko życzę Ci jednak powodzenia w
              Kanadzie. Będzie Ci to potrzebne przy Twojej bezgranicznej naiwności.
              • prestone odpowiedz do powyzszego 22.09.05, 00:16
                Bardzo sie Pan zdenerwowal ale zupelnie nieslusznie.

                Jezeli ma pan problem z egzystencja w Kanadzie, to niech Pan napisze i
                rozwiazemy te problemy. Glowa do gory. Znajde Panu apartament w Quebec, bez
                wychodzenia z domu bo nawet nie trzeba byc w Kanadzie.

                Kazdy cos wie i nalezy z uwaga patrzec dookola, bo nawet ktos, majacy mizerne
                pojecie o zyciu w np. Toronto, moze cos ciekawego powiedziec o zyciu w
                Montrealu, gdzie np. bylam. I na przyklad moze sie okazac, ze ja mowie po
                francusku, bo przeciez Pan nie wie, bo Pan nie pytal z tej wscieklosci.

                I tak na przyklad, zamiast denerwowac sie niepotrzebnie, zapytac jak znalesc
                tansze mieszkania, prawda?

                Widzi Pan, ja nie odmawialam nigdy pomocy, bo mnie tak rodzice wychowali.

                I prosze mnie nie atakowac, ze nie znam sie na zimie, bo jak sie znam na
                sportach zimowych to i wiem jak snieg wyglada przy minus 40. Zapewniam.

                Podpowiem Panu, ze nawet wiem jak zalozyc lancuchy na kola, co jest osiagnieciem
                niebanalnym, jak na kobiete i przypuszczam, ze Pan mialby latwiej a ja musialam
                sama.

                Mysle, ze imigracja do USA ma wiele podobnych aspektow co w Kanadzie i jezeli
                jest Pan tak bardzo przerazony, to ja bardzo chetnie Pana pociesze, byle tylko
                Pan przestal juz histeryzowac.





    • byt2 Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 14.02.05, 23:54
      Dyskusja ze hoho , jeden nieszczesliwy z 3 miesiecznym doswiadczeniem !? i
      reszta z Polski .
      P.S. Standartowe tlumaczenie wlasnej nieudolnosci slowami ze ...panie , kilka
      ( - nascie ) lat temu to bylo dobrze imigrantom , nie to co teraz ... jest jak
      refren piosenki powtarzany od lat przez oczekujacych manny z nieba .
      • tygryso za ostro jedziesz! 15.02.05, 13:21
        Dyskusja ze hoho , jeden nieszczesliwy z 3 miesiecznym doswiadczeniem !? i
        > reszta z Polski .
        > P.S. Standartowe tlumaczenie wlasnej nieudolnosci slowami

        wybacz ale wydaje mi się ,że najtrudniej podjąć decyzje ludziom wykształconym i
        troche prawdy jest w tym , że kiedyś było łatwiej wyjechać , że tak powiem
        zaczepić się w Kanadzie. Osobiście znam ludzi którzy przez Austrię wyjechali do
        Kanady w 1981 roku jako prześladowani politycznie , a tak naprawdę nie
        wiedzieli co to jest "Solidarność" i pewnie z poziomem wykształcenia który
        mięli nie bardzo potrafiliby napisać słowo prześladowanie. Kanada biednym
        ludziom dała wszystko, szkołę, jedzenie i mieszkanie na trudne
        zaaklimatyzowanie. Jakoś sobie żyją tam i chwalą, a teraz dla tych którzy chcą
        po prostu jechać tam i żyć zobacz jakie wymagania stawia Kanada: super studia,
        młody, doświadczony zawodowo, język perfekt, robią ostrą selekcję na wstępie ,
        a potem też nie jest najłatwiej, przede wszystkim musisz udowodnić , że sobie
        poradzisz bez pomocy państwa, to co mi mówisz , że kiedyś nie było łatwiej. Ja
        mimo wszystko zdecydowałem się na trudną drogę emigracji, chociaż w Polsce nie
        mam aż tak źle, ale mając podobne stanowisko z taką odpowiedzialnością w
        Kanadzie na pewno miałbym dużo lepiej i biore pod uwagę całą pogarszającą się
        sytuację państwa. Jest naprawdę źle i mimo to , że kocham swój kraj jest mi
        przykro , że taka lipę sie tu robi. To złodziejskie pokolenie naszych władz
        handluje Polską jak chce, juz nie mamy własnego przemysłu, wyprzedajemy
        zabytki, ziemię, a zwykły Polak nie ma nic do powiedzenia. Ktoś tu na jednym z
        forum wyjechał z tekstem , że to przecież my sami wybieramy te władze ale to
        bzura. Wybieramy kogoś nowego i okazuje sie , że był to po raz kolejny
        podstawiony zawodnik który daje stołki starym kumplom i w ten sposób przez
        arenę polityczną przewijają się te same złodziejskie i nieudolne mordy od 16
        lat. Dziwisz się moim poprzednikom, że sie trochę obawiają: jak to się mówi
        brudne , ale własne gniazdo, a to nie tylko chodzi o nasze tyłki ale głównie
        naszych dzieci. Mając wykształcenie w Polsce jakoś sie bujamy ale myślę o moim
        dziecku , co ono zrobi jak ja będę za słaby , żeby mu pomóc????, także nie
        nabijaj się z naszych obaw i przede wszystkim pozdrawiam moich zatrwożonych
        przedmówców
        JA ZDECYDOWAŁEM SIĘ NA EMIGRACJĘ I PRZYGOTOWUJĘ SIE DO NIEJ,ALE JEŻELI SIE
        OBAWIACIE PYTAJCIE DO SKUTKU, PODEJMIJCIE DOBRĄ DECYZJĘ
        • makono Re: za ostro jedziesz! 15.02.05, 14:06
          Pozdrawiam i gratuluję odwagi tygryso. Zgadzam się z tym co napisałeś i dlatego
          mam obawy.
          Złożyłeś już dokumenty emigracyjne ?
          Pozdrawiam i życzę powodzenia na "nowej drodze" życia w Kanadzie. Gdzie
          chciałbyś się z rodziną osiedlić w Kanadzie ?
          • tygryso Kanada- podoba mi się geograficznie 15.02.05, 15:39
            jeszcze nie złożyłem dokumentów, uzupełniam własnie wykształcenie i szlifuję
            mocno język, bardzo mi zależy na czasie, dlatego jest to dla mnie bardzo trudny
            okres, oczywiście zbieram do kupy wszystkie możliwe opinie, świadectwa i
            dokumenty potwierdzające moje życie dotychczasowe, mam do wykorzystania 60 dni
            urlopu ( oj długo nie wypoczywałem) ale planuję wziąć kilka dni i złożyć
            dokumenty. Chcę zrobic to dokładnie bo błąd może kosztowac dodatkowe wyjazdy i
            tłumaczenia, a przede wszystkim możliwość straty putktów. Chce jechać jako
            Skilled Worker, a jeżeli chodzi o miejsce , myślałem o Toronto na początek.
            Zdecydowałem za moja rodzinę o chwilowej rozłące bo wiem , że początki mogą być
            nie łatwe i dlatego rodzina na początku zostanie w domu, w razie gdym sie
            pomylił i chciał wrócić będzie mi łatwiej , a poza tym sam łatwiej przetrę
            ślady, przekimam w gorszych warunkach i jakoś to będzie, na pewno nie narażę
            mojego dziecka na gorsze lokum czy jedzenie, na tym po prostu nie da sie
            oszczędzić.
            • makono Re: Kanada- podoba mi się geograficznie 15.02.05, 15:50
              Dzięki za odpowiedź. Czy masz już znalezioną pracę, czy bedziesz szukał
              dopiero na miejscu ? Ja sama bym bardzo chciała wyejchać ale mąż jest raczej
              przeciwny. Aczkolwiek nie wiem co będzie na ten temat sądził za 2-3 lata, więc
              moze warto złożyć dokumenty a ostateczną decyzję podjąć po otrzymaniu wizy.
              Swoja drogą - pytałam się w Ambasadzie, obecnie procedura trwa około 2 lat.
              Ja gdybym miala jechać to chciałabym wylądować albo w BC lub Albercie,
              najchętniej w jakiejś spokojnej, niedużej miejscowości (tylko tam będą zapewne
              klopoty ze znalezieniem pracy)
              • tygryso Re: Kanada- podoba mi się geograficznie 15.02.05, 16:09
                Jeszcze nie mam pracy ale na forum "Kanada i jej Polonia" grasuje niejaki
                DRADAM, znalazł mi kilka fajnych linków z ofertami pracy dla mnie np. z
                wykształceniem polskim średnim leśnym, a jeszcze więcej miałem po kierunku
                inżynierskim, także jest nadzieja i może uda mi się pracować w moim zawodzie.
                Tutaj mam świetną prace tylko strasznie odpowiedzialną i za ten stres po prostu
                płaca mi za mało, a że jest to spółka miejska to nie mam co liczyć na większą
                kasę, a że mieszkam na Pomorzu to mam małe szanse znaleźć inną pracę, wiesz jak
                to jest w okolicach Słupska, czy Koszalina , po prostu dramat.
          • tygryso c.d. 15.02.05, 16:00
            ja też trochę się obawiam i nie planuję grać jakiegoś twardziela, wiem , że
            nauka i ciężka dotychczasowa praca coś mi dała, tu jestem kimś, a tam mogę
            zacząć od zera i nic nie osiągnąć, ale spróbuję i najwyżej tu wrócę ale obawiam
            się jeszcze bardziej przyszłości w Polsce, co tu ukrywać, kraj się sypie i
            naprawdę potrzeba czasu żeby poziom życia był chociaż trochę podobny do Europy,
            weź również to pod uwagę decydując o emigracji, jeżeli tam się przemęczysz to
            może uda sie żyć godnie, a w Polsce chyba za naszego życia to się nie uda.
            Dlatego chce żeby moje dziecko tu zostało a ja będe przecierał szlaki, zresztą
            ja dalej się uczę i chciałbym kontynuowac naukę w Kanadzie, myslę o doktoracie.
            Zobacz same podatki które płacisz, ile razy się dublują problemy: za służbę
            zdrowia kupę kasy , a i tak chodzisz prywatnie ; za drogi bulisz w paliwie, a
            za rozwalone zawieszenie na dziurach i tak płacisz; nauka jest bezpłatna
            zgodnie z konstytucją - hmmm, ja płaciłem bardzo drogo za studia zaoczne bo
            moich rodziców nie było stać na "bezpłatne dzienne" ; zus , jak tak dalej
            będzie to ciekawe z czego będziemy mięli emerytury itd. Trochę zal mi
            przyjaciół i bliskich którzy tu zostaną ale mam nadzieję , że tam poznam ludzi
            z którymi da sie nawiązać znajomość, a starych kontaktów tez nie trzeba
            tracić
            • makono Re: c.d. 15.02.05, 16:27
              Mi chyba najbardziej szkoda tylu lat wyksztalcenia. Magisterka (zarządzanie i
              marketing), podyplomowe a teraz zaczęlam drugie 3 letnie studia (psychologia).
              Szkoda by było to wszystko stracić i zaczynać od poczatku , pracujac np. w
              barze. Z drugiej strony pomimo, że mieszkam w Warszawie z pracą dla mnie też
              nie jest za różowo. Chciałabym żeby dziecko żylo w bezpiecznym, normalnym
              kraju, wiec może powinnam męża jakoś przekonać smile
              • tygryso Re: c.d. 15.02.05, 17:01
                no własnie mi też tego szkoda, a poza tym ciężko pracowałem żeby osiągnąć to co
                mam , stanowisko kierownicze które pozwoliło mi sie rozwijać, ale zauważyłem ,
                że wyżej nie pójdę, podcinają mi skrzydła i jak nie zostane współzłodziejem i
                balangowiczem za pieniądze samorządowe to nie będe miał kolesi którzy pozwolą
                mi żyć , a w Polsce jest tak , że uczciwych i kumatych to nikt nie chce, a
                dobrze wykształceni są zagrożeniem dla starej gwardii więc myśle , że w
                Kanadzie nie będzie gorzej. Myslę ,że tam też są układy , mobbing itp. ale
                Kanada jest duża i w związku z tym są też większe możliwości. Biorąc pod uwagę
                bezpieczństwo to faktycznie w Polsce nie jest za wesoło, zresztą popatrz na
                szkoły , co sie dzieje z młodzieżą, bieda w Polsce powoduje przepracowanie i
                nerwice rodziców co wpływa dramatycznie na rozwój dzieci, przykro mówić ale
                liczba rodzin patologicznych rosnie zatrważająco i nie chcę , żeby moje dziecko
                rozwijało sie w takim środowisku . Ktoś tam powiedział , że jego dziecko się w
                Kanadzie nudzi , a w Polsce by juz pewnie nie nadrobiło, nieprawda, szkoły nie
                mają kasy i wszędzie wprowadza się minimum programowe, mniej sie wymaga od
                dziciaków i rosną takie barany.
              • pikorpikor bedzie cienszko 15.02.05, 17:54
                >Szkoda by było to wszystko stracić i zaczynać od poczatku , pracujac np. w
                > barze.

                Ja tam się nie oszukuję. Pewnie będziemy zaczynać np. w barze. Tam także, jak
                wszędzie, szczególnie na początku liczą się kontakty. Co innego jest dopiero
                jak Cię docenią.

                > Mi chyba najbardziej szkoda tylu lat wyksztalcenia.

                Mi też. Ale z tego, co się tu dowiedziałem to tam w tyłku Polskie dyplomy mają,
                w szczególności przy poszukiwaniu pierwszej normalnej pracy. Poza tym Canadian
                Exp. to my też nie mamy. Ale! Z polskim mgr możesz iść na graduate studies -
                oczywiście jak Cię przyjmą i sobie na nie zarobisz smile No ale jak w końcu je
                zrobisz to pewnie już inna bajka.

                Nie ma "letko". Pierwsze lata cięzkie - duże prawdopodobieństwo, że gorzej niż
                w Pl a później - jak sobie pościelesz... - czego niestety w Pl nie zaznamy.

                U nas możesz dobrze ścielić a wylądować na pryczy smile
                • tygryso Re: bedzie cienszko 16.02.05, 15:31
                  Witaj pikorpikor, chyba te świadomie podkreślone błędy nie są aluzją do mojej
                  wypowiedzi odnośnie poziomu kształcenia w Polsce? Jesteśmy prawie rówieśnikami
                  to chyba widzisz co dzieje się na poziomie gimnazjum. Zersztą nie ukrywajmy ,
                  na uczelniach wyższych też są szopki, nie wiem jak w Kanadzie ale w Polsce
                  ściąganie na egzaminach jest bardzo modne, młodzież oszukuje i to jest przykre,
                  ja też parę razy ściągnąłem i głupio mi strasznie, czułem się jak oszust, a
                  później i tak musiałem się tego nauczyć. No ale to już inny temat. Jak tam
                  przygotowania do wyjazdu ???, pozdrawiam
                  • pikorpikor Re: bedzie cienszko 17.02.05, 02:50
                    Cześć. Spoko, to nie do Twojej wypowiedzi było.

                    Co do gimnazjum to znam sprawę dobrze bo matka uczy dzieci na tym etapie.

                    Co do ściągania to faktycznie czasem głupio ale jak u nas idą na ilośc
                    pamięciówy a nie na praktyczną znajomość rzeczy zazwyczaj. Jakby czasem nie
                    ściągać to byś się musiał pożegnać z czasem wolnym a może i ze studiami... (co
                    oczywiście oszukiwania nie usprawiedliwia)

                    W krajach Am. Płn. biorą realia pod uwagę np. to że człowiek na zaocznych nie
                    może (przeciętnie rzecz biorąc) nauczyć się tego samego co na dziennych bo
                    pracuje i ma MNIEJ CZASU na naukę. Na zaoczych bieżesz tyle kredytów ile jesteś
                    w stanie zrobić, po prostu studiujesz dłużej (jak dasz radę to nie - ale masz
                    wybór) - ku końcowi masz takie samo a nie drugorzędne wykształcenie. Aby
                    skończyć studia masz zaliczyć ileś kredytów (1 kredyt to np 15h) i koniec. U
                    nas ludzie się łudzą, że mają takie samo - ale nie trzeba być filozofem, żeby
                    zrozumieć, że jak pracujesz na pełny etat to spędzasz po min. 8h w pracy a ten,
                    który nie pracuje może je poświęcić na naukę.

                    Co do polskich podyplomowych to uważam, że czysta strata często dużych
                    pieniędzy dla tzw "papieru" - kilku znajomych studiowało - kasa w błoto
                    (wyjątek potwierdza regułę).

                    Ale fakt to nie na to forum smile Choć zawsze zasiedziali kanadyjczycy mogą się
                    dowiedzieć ccy i co się zmieniło pod tym względem.

                    pozdr.
              • smileurs Re: c.d. 16.02.05, 11:21
                makono napisała:

                > Mi chyba najbardziej szkoda tylu lat wyksztalcenia. Magisterka (zarządzanie i
                > marketing), podyplomowe a teraz zaczęlam drugie 3 letnie studia
                (psychologia).

                witam w klubie smilesmile
                coś jakby o mnie smile

                Mnie też szkoda, ale jak ma być jak jest teraz to chyba warto spróbować poza
                Polską.
                Przynajmniej "Miłościwie nam Panujący" pozbędą się niewygodnych "frustratów"
                jak my smile, którym nie jest wszystko jedno i którym się jeszcze chce.

                pozdr.
                • makono Re: c.d. 16.02.05, 13:09
                  Czy mam przez to rozumiec, ze masz podobny profil wyksztalcenia ? Jeśli tak to
                  czy orientowałeś (-aś) się jakie są perspektywy zatrudnienia w zawodzie ? A u
                  Ciebie decyzja podjęta już w 100% i złożone papiery do ambasady? Jakie miejsce
                  docelowe w Kanadzie ?
                  • smileurs Re: c.d. 16.02.05, 13:21
                    Wykształcenie niekoniecznie podobne, ale też mam mgr i 2 podyplomowe i mogę
                    sobie to ... powiesić na ścianie smile

                    Perspektywy zatrudnienia w Polsce - to wiadomo jakie są.
                    Nie robię w tej chwili nic do czego się "przyuczałem".
                    Jeśli chodzi o Kanadę - to mam pewien pomysł, a jak wyjdzie, czas pokaże.
                    Robiłem małe "badanie rynku" w mojej branży i są szanse na pracę.
                    Ale na pewno nie na drugi dzień po przyjeździe smile

                    Zdecydowany jestem, bo inaczej szkoda czasu i pieniędzy na załatwianie spraw
                    emigracyjnych (chyba, że nagle złapię wiatr w żagle w Polsce to wtedy
                    zobaczymy).
                    Papiery złożyłem w listopadzie 2004 i czekam co dalej.
                    Miejsce - Mississauga na początek. Co będzie dalej - to zależy od pracy.

                    pozdr
                    • makono Re: c.d. 16.02.05, 14:36
                      Która to prowincja ? Czy twoja sprawa zaczęła byc już rozpatrywana. Dostałeś
                      jakąś przybliżoną datę kiedy możesz spodziewac się wizy ? Czy zdawałeś egzamin
                      IELTS- a ?
                      Gratuluję decyzji i życzę powodzenia. Napisz trochę jakie dokumenty dolączyleś
                      do aplikacji ? Czy wszystko potwierdzałeś notarialnie i tlumaczyleś ? A jeśli
                      chodzi o potwierdzenie funduszy to tylko wyciąg z konta ? Czy może tez
                      potwierdzenie własności nieruchomości (powiedziano mi, że to tez może być
                      łącznie z wyceną nieruchomości. Ile czasu zabrało Ci zebranie wszystkich
                      dokumentów ?
                      Wybór miejscowości - czy szukałes jakiegoś specjalnego miejsca, czy po prostu
                      masz tam rodzinę ?

                      Sorki za taki nawał pytań ale staram się zdobyć tak dużo info jak tylko można.

                      Pozdrawiam
                        • salel Re: c.d. 17.02.05, 09:33
                          Smileurs- Jeżeli byłaby taka mozliwość to proszę Cie o podesłanie mnie również
                          takiego info na maila, Z ogromna ochota udzielałbym sie równiez w dyskusji ale
                          mój mały 6-cio miesieczny terminator nie bardzo mi pozwala. Natomiast śledzę ten
                          wątek i wiele innych i kibicuje kazdemu kto chce sie podjąc tego wyzwania, bo
                          sam zamierzam ale dopiero za ok. pół roku tyle mniej wiecej brakuje nam do
                          minimalnego doświadczenia w zawodzie. Także kazde info chłonę z ogromna
                          ciekawościa. Z góry dzięki!
                      • morar Re: c.d. 17.02.05, 16:14
                        cześć, może moje doświadczenia w sprawie skladania podania o wizę emigracyjną
                        do Kanady też sie komuś przydadzą. Właśnie mijają dwa lata od złożenia
                        papierów, tak więc jesteśmy chyba na półmetku oczekiwania. Przede wszystkim
                        jest to procedura kosztowna i mam tu na myśli zarówno czas jak i pieniądze.
                        Gromadzenie, tłumaczenie i poświadczanie notarialne zajęło nam ok miesiąca.
                        Oczywiście jeżeli ma się już zaliczony egzamin z angielskiego. Każde
                        świadectwo, wycena nieruchomości, akt ślubu itp. to potencjalne strony dla
                        tłumacza przysięgłego i notariusza, za które trzeba zapłacić. Razem z opłatami
                        w ambasadzie kosztowało nas to ok. 6 tys. złotych. Koszty są dla każdego inne,
                        bo każdy ma inną liczbę dokumentów. Poświadczenie o rozpoczęciu procedury
                        dostaliśmy po tygodniu, wraz z informacją, że jeżeli nic z ambasady do końca
                        roku 2005 nie otrzymamy, mamy prawo zacząć się dowiadywać sami. Natomiast
                        najlepszym sposobem, aby czasu oczekiwania nie zmarnować jest nauka
                        angielskiego. To nikomu nie zaszkodzi, nawet jeśli w końcu nie wyjedzie, ale do
                        tego to chyba nikogo prawdziwie zdeterminowanego nie trzeba namawiać.
                        pozdrawiam
                        • makono Re: c.d. 17.02.05, 16:33
                          Dzięki bardzo za post. Każde info jest cenne. Rozumiem, ze ta kwota to koszty
                          za rodzinę (2+...) ? Czy wliczyłeś w to również landing fee. Mam też pytanie,
                          czy poświadczałeś notarialnie i tłumaczyłes dyplomy tylko głównego aplikanta,
                          czy także współmałżonki (-a). Mam nadzieję, ze niedlugo dostaniecie wizę.Życzę
                          powodzenia. Dokąd chcecie emigrować ?

                          morar napisała:

                          > cześć, może moje doświadczenia w sprawie skladania podania o wizę emigracyjną
                          > do Kanady też sie komuś przydadzą. Właśnie mijają dwa lata od złożenia
                          > papierów, tak więc jesteśmy chyba na półmetku oczekiwania. Przede wszystkim
                          > jest to procedura kosztowna i mam tu na myśli zarówno czas jak i pieniądze.
                          > Gromadzenie, tłumaczenie i poświadczanie notarialne zajęło nam ok miesiąca.
                          > Oczywiście jeżeli ma się już zaliczony egzamin z angielskiego. Każde
                          > świadectwo, wycena nieruchomości, akt ślubu itp. to potencjalne strony dla
                          > tłumacza przysięgłego i notariusza, za które trzeba zapłacić. Razem z
                          opłatami
                          > w ambasadzie kosztowało nas to ok. 6 tys. złotych. Koszty są dla każdego
                          inne,
                          > bo każdy ma inną liczbę dokumentów. Poświadczenie o rozpoczęciu procedury
                          > dostaliśmy po tygodniu, wraz z informacją, że jeżeli nic z ambasady do końca
                          > roku 2005 nie otrzymamy, mamy prawo zacząć się dowiadywać sami. Natomiast
                          > najlepszym sposobem, aby czasu oczekiwania nie zmarnować jest nauka
                          > angielskiego. To nikomu nie zaszkodzi, nawet jeśli w końcu nie wyjedzie, ale
                          do
                          >
                          > tego to chyba nikogo prawdziwie zdeterminowanego nie trzeba namawiać.
                          > pozdrawiam
                          • morar Re: c.d. 17.02.05, 18:33
                            ta kwota to dotychczasowe koszty za rodzinę 2+2. Tłumaczyliśmy i
                            poświadczaliśmy wszystko i dla wszystkich, tj. ok. 40-50 dokumentów. Najpierw
                            jednak warto wejść na strony CIC i przekalkulować, czy się ma wystarczającą
                            ilość punktów. Bez tego wszystko na nic. Chcemy jechać do Vancouver. Dziękuję
                            za dobre słowo.
                            • makono Re: c.d. 17.02.05, 20:42
                              Dzięki za odpowiedź. Czyli o ile licze dobrze to koszty bezzwrotne to;
                              550 $ X 2 (os. dorosłe)
                              150$ x 2 (dzieci) czyli razem 1400 $, czyli razem jakieś 3000 PLN. Wiec reszta
                              ok 3000 PLN to koszty tłumaczeń i potwierdzeń notarialnych ???? Trochę to
                              przerażające.
                              Vancouver - super. Już Wam zazdroszczę smile
                              • morar Re: c.d. 17.02.05, 22:41
                                jeśli liczyć dokładnie, tych kosztów jest jeszcze więcej, bo egzamin też
                                kosztuje, zdjęcia (nie pamiętam dokładnie, ale chyba 8 sztuk dla każdego) też
                                nie są za darmo. Wyjazd do Warszawy, aby dostarczyć całość bez szwanku, jeśli
                                mieszkasz gdzieś dalej. Tłumaczenie każdej strony dokumentu to ok. 30zł, itd.
                                Chyba nawet nie doliczyłam honorarium dla biegłego wyceniającego mieszkanie, a
                                to było kilkaset zł. Pewnie w sumie mieliśmy nawet ponad 6 tys., ale wolę już o
                                tym nie pamiętać. Oczywiście nikt tego nie zwraca.
                                Lepiej się też z góry nie nastawiać na pracę w zawodzie, bo potem można
                                przeżywać frustracje o jakich czytamy powyżej. Wszystko trzeba brać pod uwagę.
                                Z własnego doświadczenia wiem, że za granicą własne dzieci doskonale ułatwiają
                                dostosowanie się do otoczenia, nawet bardzo różnego od dotychczasowego. Po
                                prostu trzeba z nimi wyjść do ludzi, czy się chce, czy nie, a o to przecież
                                chodzi.
                                • esthevez Re: c.d. 10.08.05, 14:01
                                  Te koszty będą takie wysokie jeśli się przygotujesz tak na maxa jak morar
                                  (lepiej chyba nie można). W naszym przypadku przysięgłe tłumaczenie dotyczyło
                                  tylko paru dokumetów. W trakcie interview officer zażądała tłumaczenia
                                  świadectwa pracy, żeby je dosłać (a i to chyba pro forma) bo po interview nam
                                  gratulowała. No ale dosłałem, żeby nie było. WYcena mieszkania - dostarczyłem
                                  tylko akt notarialny (bez tłumaczenia) - najlepiej takie pytania zadawać mailem
                                  ambasadzie w Wa-wie (po polsku, bo to Polacy odbierają) i oni napiszą
                                  centralnie, że nie trzeba tłumaczeń przysięgłych i np tak też tej officer
                                  mówiłem, że takie info udzieliła mi ambasada i tyle. Z testów jeezykowych miałem
                                  jakieś FCE sprzed 10 lat zdane na "C" i wystarczyło, w trakcie interview
                                  wychodzi jak się mówi i czuje w angielskim, nawet najlepsza ocena z jakiegoś
                                  examu nic nie pomoże jeśli będzie się dukać na interview. Po udanym interview
                                  dochodzą badania lekarskie, które dla nas (2 os. dorosłe + 13 miesięczny
                                  toddler) wyniosły ok 850 zł, no a by zakończyć pozytywnie, po tym wszystkim
                                  dochodzi zakup biletów lotniczych bum bum (ok.1600 zł za osobę a dzieciaczek
                                  chyba tylko 300 zł-bez prawa do oddzielnego siedzenia, na rękach lub szwendanie
                                  się po samolocie). No i 30 sierpnia wylatujemy. Ale będzie się działo ....wink
                                  Pozdro serdeczne
                                  • sylwek07 Re: c.d. 10.08.05, 20:09
                                    esthevez a ile czekalas czasu od badan medycznych do wizy emigracyjnej?
                                    powodzenia w Kanadzie i daj znac jak Ci idzie na miejscu smile
        • byt2 Re: za ostro jedziesz! 15.02.05, 20:25
          tygryso napisał:

          Kanada biednym
          > ludziom dała wszystko, szkołę, jedzenie i mieszkanie na trudne
          > zaaklimatyzowanie.

          ____________________________________________________________________________

          Guzik prawda , nikt nam nic nie dawal ( do darmowej szkoly j.angielskiego nowy
          imigrant mogl chodzic tak dawniej jak i dzis ) , opowiastki o mieszkaniu i
          jedzeniu za friko to kolejny mit opowiadany w Polsce ku pokrzepieniu .
          Tak dawniej jak i dzis polski dyplom musial byc poparty kanadyjskim
          dokumentem , w zaleznosci od zawodu zabieralo to srednio okolo poltora roku
          czyli rano do pracy wieczorem do szkoly . Wszyscy ktorych znam przeszli taka
          sama droge , nikt nie narzekal ze jedynym dniem wolnym byla niedziela .

          Oto jeden z przykladow imigrantow z Polski ktozy przyjechali wg. slow
          dyskutantow z tego watku w "trudnym okresie" czyli obecnie :

          --------------------------------------------------------------------------------
          Jestem w Canadzie od 11 miesiecy. Pierwsza prace znalazlem po 30 dniach,
          zostawilem ja w cholere po kolejnych trzech. Teraz pracuje jako inzynier (po 4
          miesiacach poszukiwan). To ze nie moglem znalezc pracy to tylko wina zle
          przygotowanego resume. Canada w porownaniu do Polski to cos czego nie mozna
          opisac. Nie moge powiedziec nic zlego na Canade bo by mi jezorek w buzi
          usechl !!!! Prawda jest taka, ze zawsze warto ryzykowac, a emigracja to jedno z
          najciekawszych wyzwan. W moim przypadku sie udalo - jestem baaaaaaardzo
          zadowolony, jedyne czego mi tu brakuje to prawdziwego polskiego chlebka - ale
          nic to.
          Pozdrawiam - to tyle na teraz
          Mark
          _________________________________________________________

          Dziekuje za " Welcome to Canada " to naprawde mile !!!
          Slysze to bardzo czesto i wlasnie dlatego kocham Canade ! - ludzie sa tu
          poprostu zyczliwi, uprzejmi i baaaardzo sympatyczni. (no chyba ze mam takie
          szczescie i tylko takich spotykam) smile
          - Dyplom inzyniera chemika z Polski z PWr uznali natychniast - niestety tylko
          jako BSc. ale to niczemu nie przeszkadza
          - Papiery zlozylismy razem z zonka w styczniu 2001 i czekalismy 3 latka na
          wyjazd. Zdalismy egzamin z Angielskiego i przeszlismy badania medyczne
          Troszke dlugo to trwalo - ale taaaaaaak bardzo chcielismy sie tu znalezc, ze
          nie zrazilo nas to.

          Jesli chodzi o emigracje - to mysle, ze ludzie dziela sie na dwie kategorie:
          nieszczesliwi - wszedzie i zawsze, niezaleznie czy w Canadzie, Polsce czy na
          Marsie, i zadowoleni z zycia - tak jak ja.
          Ja nie narzekalem w Polsce i dlatego jestem tez szczesliwy w Canadzie.

          Pozdrawiam Wszystkich i do uslyszenia

          Mark
          Mysle, ze to jest sedno sprawy.






          • tygryso Re: za ostro jedziesz! 16.02.05, 15:23
            > nieszczesliwi - wszedzie i zawsze, niezaleznie czy w Canadzie, Polsce czy na
            > Marsie, i zadowoleni z zycia - tak jak ja.

            przyjedź pomieszkać w Polsce, żyj za pieniądze zarobione w Polsce i pokaż
            uśmiech na twarzy i zadowolenie z życia .Ja wiem , że tu zrobiło się kiepsko i
            trzeba spadać, mi odpowiada Kanada i chciałbym ją poznać osobiście i to
            realizuje, ale nie mów o naszej nieudolności, bo ja uczę się za swoje,
            mieszkanie kupiłem za swoje, prace znalazłem sam i ciężko tyram i chcę
            wyjechać, mi państwo nie dało nic, ograbia nas na każdym kroku i nie zapowiada
            się na lepsze, nie płacze tylko zapieprzam żeby żyć, a obawa wzięła się stąd ,
            że żyjemy w kłamstwie , w pasudnie zakłamanym kraju i to boli bo wielu z nas
            jest patriotami. To tak jak z matką - nawet pijaczkę się kocha. Po prostu
            ciężko zaufać, zaryzykować, szczególnie jak w grę wchodzą dzieci. Mam
            nadzieję , że nie obraziłem Ciebie, w każdym razie ja chce jechac do Kanady i
            pozdrawiam wszystkich odważnych. Może się kiedyś spotkamy w Ca i przestaniemy
            wreszcie narzekać, może my dodamy kiedys otuchy innym Polakom którzy zaczną
            gubić się w tym bajzlu
    • tygryso Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 17.02.05, 15:39
      wybacz, troche zjechałem z tematu i nikt nie odpowiedział jednoznacznie na
      Twoje pytanie odnośnie pracy. Ja też dociekałem możliwości nostyfikacji dyplomu
      i wykonywania swojego zawodu. Pozwól , że zacytuje Tobie odp. dradam1 bo nie
      moge znaleźć linku o podobnej tematyce
      "nie ma czegos takiego jak nostryfikacja w Ameryce Polnocnej. Jezeli
      wykonywanie okreslonego zawodu wymaga licencji, to sie ja albo
      uzyskuje albo nie.
      Jezeli nie potrzebujesz licencji to nikt Ci nie bedzioe sprawdzal co
      sie w tym dyplomie miesci i albo bedziesz zatrudniony, albo nie.
      Wazne sa kursy/licencje wydane lokalnie."
      i chyba faktycznie tak jest , bo obserwuje forum od dawna i w różnych wątkach
      przewijają się podobne tematy i z wypowiedzi wynika , ze sporo ludzi ukończyło
      kursy lokalne ale na podbudowie polskiego wykształcenia,także wydaje mi się ,
      że chyba w przypadku ekonomii to da się coś zrobić, albo uzupełnic na
      kanadyjskiej uczelni wykształcenie wg ich wymogów. Ja w kazdym razie nie trace
      nadziei i wiem , że nie od razu ale pewnie znajdę sobie odpowiadającą mi pracę
      za ludzkie pieniądze, w końcu studia kończymy głównie dla wiedzy a nie papieru.
      A nie myśleliscie o wypadzie na zwiady, albo wyjeździe jednego z was na krótki
      okres??????, pozdrawiam


      • makono Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 17.02.05, 16:28
        Chętnie bym na zwiady wyskoczyła tylko że kaski na to brakuje. Poza tym to na
        razie jestem na tak wczesnym etapie rozgladania się za info, ze chciałabym
        wyjechać do co najmnie 3 prowincji. Wiec jak już może definitywnie zdecyduje
        się na złozenie papierów i dokonam wstepnej selekcji miejsca to się wybiorę na
        zwiad.
    • makono Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 17.02.05, 16:38
      Mam jeszcze jendo pytanie. Czy jest na forum ktoś mieszkający już w Kanadzie,
      bądź ktoś kto dopiero złożyl papiery i zdecydował się na wyjazd nie mając
      żadnej rodziny ani znajomych w Kanadzie ? Jeśli ktoś taki jest i już ma za sobą
      poczatki w nowym kraju niech podzieli się doświadczeniem, jak odnalazl się na
      miejscu, jak długo trwala aklimatyzacja, jak dlugo szukał pracy itp i
      generalnie jak sobie poradził bez żadnego wsparcia.

      Pozdrawiam
      • leaffan Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 17.02.05, 19:41
        Witam
        Przecztalem niemal wszystkie wypowiedzi i podziele sie moimi doswiadczeniami.
        Najpierw odpowiedz do makono
        Tak, ja wyjechalem 7 lat temu nie majac tu nikogo. To znaczy byli znajomi
        znajomych ale w zasadzie bylismy zdani na siebie. Poczatki byly trudne ale tez
        bez przesady. Najbardziej to chyba tesknota i destabilizacja. Zaczynanie
        wszystkego od nowa. Nikt cie tu nie zna wiec nikt nie zaufa i moim zdaniem nie
        ma sie za bardzo czemu dziwic. Zaczelo byc lepiej po znalezieniu pracy w swoim
        zawodzie, 3 miesiace po przyjezdzie (IT). Nie szukalem pracy gdzie indziej. Nie
        bylem zdeterminowany ze musze tu zostac powiedzialem sobie albo znajde prace w
        swoim zawodzie albo wracam do Polski. Na szczescie zycie mnie nie przetestowalo
        czy tak byloby naprawde. Im dluzej tym bylo coraz lzej lepsze zarobki, nowi
        znajomi. Teraz juz nie tesknie za Polska. Czytam wiadomosci i naprawde ciesze
        sie gdy czytam ze w Polsce zmienia sie na lepsze ale ja juz wybralem i wcale
        nie sa to powody finansowe.
        Krotkie uwagi do tego co przeczytalem wczesniej
        Po pierwsze nie nastawiaj sie ze koniecznie trzeba zaplacic frycowe praca
        niezgodna z kwalifikacjami. Moze nie bedzie to konieczne. Oczywiscie sa zawody
        gdzie ze wzgledu na uprawnienia konieczne tutaj nie da sie tego zrobic. Wtedy
        zycze wytrwalosci. Jezyk jest bardzo wazny i trzeba wykorzystac kazda okazje
        zeby go udoskonalac.
        Po drugie nie robcie tego dla nikogo innego albo przeciwko komus lub czemus
        tylko dla siebe. Nie tygryso nie dla dzieci. Zrob to przede wszyskim dla siebie
        i na swoja odpowiedzialnosc a dzieci same zadecyduja jak dorosna. Moze beda
        wolaly mieszkac w Polsce. Jestescie jeszcze za mlodzi by stac sie nawozem pod
        przyszle pokolenia
        Zycze Wam powodzenia. To nie jest latwe ale bez przesady. Mam tez wrazenie ze
        nie wszyscy sie to tego nadaja, ale niestety zeby sie o tym przekonac trzeba to
        sprawdzic
        Pozdrawiam
        • makono Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 17.02.05, 20:52
          Dziękuję za odpowiedź i słowa otuchy. Jeśli znajdziesz parę chwil napisz
          jeszcze jak Wam się żyje. Gdzie mieszkacie. Jak w pracy ? Jaki jest stosunek
          pracodawców do pracownika- czy tak jak obecnie w Polsce tj. że ciągle słyszysz
          jak Ci się nie podoba i nie chcesz pracować po godzinach to 200 osób czeka na
          twoje miejsce itp."
          Czy średniozarabiajacą rodzinę stac na jakieś fajne wakacje, na weekendowe
          wypady za miasto itp. Jeśli masz dzieci to napisz jak one się odnalazły w
          kanadyjskie rzeczywistości. Czytałam już wiele róznych opinii- że Kanada to
          znakomite miejsce dla rodzin z dziećmi a z drugiej strony że dzieci
          niewychowane, robią co chcą, poziom szkolnictwa beznadziejny itp.

          Pozdrawiam
          • leaffan Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 18.02.05, 19:06
            Witam
            Mieszkamy w Ontario w okolicach Toronto. Jesli chodzi o prace to przynajmniej
            jesli chodzi o mnie to jest inny poziom. Wiadomo ze sa dni lepsze i gorsze to
            samo mjesca pracy i szefowie ale w moim przypadku zdecydowanie na korzysc
            Kanady.
            Trudno powiedziec na co stac sredniozarabiajaca rodzine bo kazdy ma inne
            priorytety i inaczej wydaje pieniadze. Pieniadze maja to do siebie ze nigdy nie
            jest ich za duzo. Co do wakacji to wiekszym problemem niz pieniadze jest czas.
            W naszym przypadku w ciagu 7 lat 4 razy urlop spedzilismy w Polsce co tez nie
            jest tanie bo za te same pieniadze mozna poleciec do cieplych krajow na
            prawdziwy urlop.
            Moja corka urodzila sie tutaj tak wiec nie wiem jak to sie tutaj przyjezdza z
            dziecmi. Nie mam doswiadczenia. To prawda ze Kanada to swietne miesce dla
            rodzin bo w tej chwili dla mnie jest to glowny powod dlaczego tu jestem. Jesli
            chodzi o szkoly i niewychowane dzieci to przestanmy zyc mitami o grzecznej i
            wyksztalconej Polsce i niewychowanej i glupiej Kanadzie. Widzialem w Polsce
            nastolatkow ktorzy znecaja sie nad przystankiem autobusowym lub telefonem a tu
            przez 7 lat raz widzialem pijanego na ulicy nie wspominajac juz o bezmyslnym
            wandalizmie. Moze to tylko czysty przypadek.
            Pozdrawiam
        • tygryso Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 18.02.05, 08:33
          Teraz juz nie tesknie za Polska. Czytam wiadomosci i naprawde ciesze
          > sie gdy czytam ze w Polsce zmienia sie na lepsze ale ja juz wybralem i wcale
          > nie sa to powody finansowe

          Bardzo cieszę się , że Tobie się udało i życze powodzenia i radości. Ja chcę
          wyjechac do Kanady głównie dla siebie, a przy okazji mam nadzieję , że dzięki
          temu moje dziecko będzie miało lepsze warunki do życia. Ja tez nie tylko z
          powodów finansowych chcę wyjechać ,Kanada mi pasuje,juz opisywałem dlaczego na
          forum "Kanada i jej polonia" , a jeżeli chodzi o sytuacje w kraju to przykro mi
          ale nic nie zmienia się na lepsze, a wręcz przeciwnie.
          Pozdrawiam
            • tygryso ja wiem czy to tak dobrze 18.02.05, 13:36
              Weź pod uwagę , że teraz możesz pracować za granicą ale nie masz pracy w
              kraju, ostatnio jakiś łoś z ministrstwa pracy wypowiadał sie , że podpisali z
              Irlandią kontrakt na pracę dla polskich stoczniowców i to nazywa walką z
              bezrobociem, hehe. Biorąc pod uwage Polaków którzy nie chcą emigrować a w kraju
              nie mają pracy ( Podobno 20 % jest bez pracy)to jest lipa, a poza tym nie tylko
              praca ale zarobki proporcjonalnie do wydatków, socjal , służba zdrowia itp itd
              ja uważam , że jest bardzo źle.
                • bibliotekarz76 Re: ja wiem czy to tak dobrze 21.02.05, 01:30


                  Witam wszystkich


                  Przyjechaliśmy z żoną pół roku temu, bez żadnych znajomych i kontaktów. O
                  wykształceniu już było napisane powyżej - jeśli twój zawód jest regulowany, to
                  dyplom możesz sobie schować w buty, i zaczynasz edukację od zera. Jeśli nie jest
                  regulowany - można przeprowadzić procedurę uznania twojego wykształcenia za
                  ekwiwalent kanadyjskiego, przeważnie nie ma żadnych problemów i kosztuje to koło
                  200$. Oczywiście nie otwiera to wszystkich drzwi, ale raczej pomaga niż szkodzi.

                  Żona pracuje w detalu za słabe pieniądze, ale radzi sobie tak dobrze że może
                  nawet zostanie w tej branży. Ja jestem wolontariuszem w dwóch miejscach, ale oba
                  związane dzięki Bogu z moim zawodem. Moja rada jest taka żeby trafić jakiś
                  wolontariat zgodny z własnym wykształceniem / zawodem, i potem od razu wpisujemy
                  go do resume jako kanadyjskie miejsce pracy, i mamy Canadian experience. To że
                  pracujemy za darmo nikogo nie musi obchodzić. Wolontariat znajdujemy obracając
                  się w odpowiednich stowarzyszeniach zawodowych, oczywiście z maksymalnym taktem
                  - nikomu nie opowiadamy jak nam źle i tak naprawdę to tylko szukamy pracy smile

                  Stosunki pracodawca - pracownik są bardzo uczciwe. Tyle ci płacimy, tyle
                  wymagamy. Ale może nie o wszystkim wiem.

                  Oczywiście trzeba się liczyć z tym że pierwsze 9 miesięcy to wydatki, rozbieg i
                  nieudane podejścia do rynku pracy. Ekonomia w tej chwili idzie do góry, znaleźć
                  JAKĄŚ pracę jest łatwo, zgodną z zawodem i kwalifikacjami - trudno, bo
                  europejskie doświadczenie to jest tutaj rodzaj wilczego biletu, chyba że ktoś
                  jest w swojej branży naprawdę muskularnym zawodnikiem.

                  Zaleta Toronto jest taka że działa tu mnóstwo "community centers", gdzie
                  profesjonalni doradcy zawodowi za darmo powiedzą ci jak szukać pracy, napisać
                  resume, zachować się na rozmowie kwalifikacyjnej, doradzą jak wynajmować
                  mieszkanie, na co zwracać uwagę i powiedzą o programach powstałych z myślą o
                  emigrantach (Job Connect, na przykład). Polecam Acces (to nie błąd, jedno "s" na
                  końcu) i YMCA - radzę zwrócić uwagę gdzie się idzie, bo mnóstwo agencji jesl
                  obliczonych na niewykwalifikowanych półanalfabetów, i po prostu tracisz tam czas.

                  Lekcje angielsiego są za darmo, ale znowu - trzeba bardzo dobrze szukać, żeby
                  nie wylądować w jednej klasie z dwunastoma Chińczykami, którzy fizycznie nie są
                  w stanie wymówić połowy niezbędnych w angielskim glosek. Mówię po angielsku
                  dobrze, ale amerykańska wersja to zupełnie inna bajka niż europejska smile Moja
                  rada jest taka żeby jak najwięcej rozmawiać z prawdziwymi Kanadyjczykami i do
                  absolutnego minimum ograniczyć mówienie po polsku. Nawet w domu.

                  Widzę tutaj mnóstwo ludzi z polskimi nazwiskami, którzy coś osiągnęli. BARDZO,
                  BARDZO dużo zależy od nastawienia, jeśli od początku przyjeżdżasz z opinią że
                  stajesz wobec nieuczciwej konkurencji a cały system "skilled worker" służy tylko
                  wyciąganiu pieniędzy, to faktycznie ci się nie uda.

                  Nie zgadzam się z Wami że Polska to bagno. Mój kraj dał mi dobre wykształcenie,
                  ciekawą pracę w dwóch miejscach bez żadnych znajomości, i uważam że jako
                  narodowi się nam udało. Jeśli chcecie zobaczyć kraj któremu transformacja się
                  nie udała - zapraszam na Ukrainę albo do Bułgarii. Oczywiście są między Polską a
                  Kanadą różnice na plus (mniej chamstwa, większe bezpieczeństwo) i na minus
                  (koszty życia), bilans każdy musi obliczyć sobie sam.

                  Wyjechałem dlatego że miałem okazję pracować za granicą, podobało mi się i chcę
                  spróbować tutaj. Jeśli się nie uda to będzie to znaczyło że jestem za słaby, a
                  nie że los mnie skrzywdził bo Hindusi godzą się pracować za mniejsze stawki,
                  Kanada oszukuje a krasnoludki sikają do mleka. Porażkę zawsze jest łatwo
                  wytłumaczyć.

                  Służba zdrowia jest denna, bo utrzymują tu cały czas iluzję bezpłatnej opieki
                  zdrowotnej, co oznacza że zobaczyć specjalistę to naprawdę duże wyzwanie.
                  Różnica między Polską a Kanadą jest taka że tu po prostu NIE MA prywatnej
                  alternatywy. Możesz sobie najwyżej polecieć do Stanów.

                  Wybaczcie chaos wypowiedzi. Pozdrawiam i życze wszystkim sukcesu - czy to w
                  Polsce, czy w Kanadzie, czy w Afryce smile

                  • elle_driver Re: ja wiem czy to tak dobrze 23.02.05, 19:42
                    bibliotekarz76 napisał:

                    >
                    >
                    > Witam wszystkich
                    >
                    >
                    > Przyjechaliśmy z żoną pół roku temu, bez żadnych znajomych i kontaktów. O
                    > wykształceniu już było napisane powyżej - jeśli twój zawód jest regulowany, to
                    > dyplom możesz sobie schować w buty, i zaczynasz edukację od zera.

                    Niekoniecznie od zera - na wielu uni zalicza ci rok, dwa, pol - zalezy od zawodu.

                    Jeśli nie jes
                    > t
                    > regulowany - można przeprowadzić procedurę uznania twojego wykształcenia za
                    > ekwiwalent kanadyjskiego, przeważnie nie ma żadnych problemów i kosztuje to koł
                    > o
                    > 200$. Oczywiście nie otwiera to wszystkich drzwi, ale raczej pomaga niż szkodzi
                    > .

                    Jest to raczej swist poprawiajacy samopoczucie posiadacza, ale z tym jest tak
                    jak z sardynkami, ktore konajacej babci przepisal wezwany lekarz. Pomoze, nie
                    pomoze, ale niech sobie starowina poje troche sardynek przed smiercia - na pewno
                    nie zaszkodzi.

                    > Żona pracuje w detalu za słabe pieniądze, ale radzi sobie tak dobrze że może
                    > nawet zostanie w tej branży. Ja jestem wolontariuszem w dwóch miejscach, ale ob
                    > a
                    > związane dzięki Bogu z moim zawodem. Moja rada jest taka żeby trafić jakiś
                    > wolontariat zgodny z własnym wykształceniem / zawodem, i potem od razu wpisujem
                    > y
                    > go do resume jako kanadyjskie miejsce pracy, i mamy Canadian experience. To że
                    > pracujemy za darmo nikogo nie musi obchodzić.

                    I tak, i nie. Na niektorych interviews pracodawca pyta czy dana praca byla full,
                    part, casual, volunteer. Ale wolontariat to niezly pomysl pod warunkiem,, ze
                    mozna sobie nan w danej chwili pozwolic.

                    Wolontariat znajdujemy obracając
                    > się w odpowiednich stowarzyszeniach zawodowych, oczywiście z maksymalnym taktem
                    > - nikomu nie opowiadamy jak nam źle i tak naprawdę to tylko szukamy pracy smile
                    >
                    > Stosunki pracodawca - pracownik są bardzo uczciwe. Tyle ci płacimy, tyle
                    > wymagamy. Ale może nie o wszystkim wiem.

                    W porownaniu do opisow akcji w Polsce na forach GW sa bardzo, a nawet
                    nieslychanie uczciwe.
                    >
                    > Oczywiście trzeba się liczyć z tym że pierwsze 9 miesięcy to wydatki, rozbieg i
                    > nieudane podejścia do rynku pracy. Ekonomia w tej chwili idzie do góry, znaleźć
                    > JAKĄŚ pracę jest łatwo, zgodną z zawodem i kwalifikacjami - trudno, bo
                    > europejskie doświadczenie to jest tutaj rodzaj wilczego biletu,

                    Bez przesady z tym biletem - przewaznie nie pomoze, ale tez nie zaszkodzi

                    chyba że ktoś
                    > jest w swojej branży naprawdę muskularnym zawodnikiem.
                    >
                    > Zaleta Toronto jest taka że działa tu mnóstwo "community centers", gdzie
                    > profesjonalni doradcy zawodowi za darmo powiedzą ci jak szukać pracy, napisać
                    > resume, zachować się na rozmowie kwalifikacyjnej, doradzą jak wynajmować
                    > mieszkanie, na co zwracać uwagę i powiedzą o programach powstałych z myślą o
                    > emigrantach (Job Connect, na przykład). Polecam Acces (to nie błąd, jedno "s" n
                    > a
                    > końcu) i YMCA - radzę zwrócić uwagę gdzie się idzie, bo mnóstwo agencji jesl
                    > obliczonych na niewykwalifikowanych półanalfabetów, i po prostu tracisz tam cza
                    > s.
                    >
                    > Lekcje angielsiego są za darmo, ale znowu - trzeba bardzo dobrze szukać, żeby
                    > nie wylądować w jednej klasie z dwunastoma Chińczykami, którzy fizycznie nie są
                    > w stanie wymówić połowy niezbędnych w angielskim glosek. Mówię po angielsku
                    > dobrze, ale amerykańska wersja to zupełnie inna bajka niż europejska smile

                    Nie ma europejskiej wersji jezyka angielskiego - jest tylko ta z UK. Jest inna
                    niz amerykanska, ale wcale nie latwiejsza. Przypuszczam, ze miales do czynienia
                    w wiekszosci z ludzmi, dla ktorych angielski, podobnie jak dla ciebie, jest
                    jezykiem wyuczonym. To jest ta "europejska wersja". I ona jest latwiejsza.

                    Moja
                    > rada jest taka żeby jak najwięcej rozmawiać z prawdziwymi Kanadyjczykami i do
                    > absolutnego minimum ograniczyć mówienie po polsku. Nawet w domu.
                    >



                    > Widzę tutaj mnóstwo ludzi z polskimi nazwiskami, którzy coś osiągnęli.

                    Zgadza sie. Wez tylko poprawke na to, ze wielu z nich to ludzie urodzeni lub
                    wychowani w Kanadzie. Oni startuja w nieco innej lidze. Jednakowoz nie zadaje to
                    klamu ogolnemu sensowi twojego twierdzenia. Jest duzo przyjezdnych, ktorzy cos
                    osiagneli, i ci sa bardziej dowodem na to, ze mozna.

                    BARDZO,
                    > BARDZO dużo zależy od nastawienia, jeśli od początku przyjeżdżasz z opinią że
                    > stajesz wobec nieuczciwej konkurencji a cały system "skilled worker" służy tylk
                    > o
                    > wyciąganiu pieniędzy, to faktycznie ci się nie uda.

                    BARDZO DUZO. Calkowicie popieram.
                    >
                    > Nie zgadzam się z Wami że Polska to bagno. Mój kraj dał mi dobre wykształcenie,
                    > ciekawą pracę w dwóch miejscach bez żadnych znajomości, i uważam że jako
                    > narodowi się nam udało. Jeśli chcecie zobaczyć kraj któremu transformacja się
                    > nie udała - zapraszam na Ukrainę albo do Bułgarii.

                    Jak tak patrze na Polske, to mysle, ze tez sie udala jak babce placek - z 20%
                    bezrobociem, masy z pensjami po 800 zl. Z twojego punktu widzenia chyba tez -
                    jesli nie, dlaczego jestes w Kanadzie?

                    Oczywiście są między Polską
                    > a
                    > Kanadą różnice na plus (mniej chamstwa, większe bezpieczeństwo) i na minus
                    > (koszty życia), bilans każdy musi obliczyć sobie sam.

                    Koszty zycia? Normalne, ja tez chcialabym zarabiac w tutejszych dolarach a
                    wydawac w zlotowkach. A moze nie o to ci chodzilo?
                    >
                    > Wyjechałem dlatego że miałem okazję pracować za granicą, podobało mi się i chcę
                    > spróbować tutaj. Jeśli się nie uda to będzie to znaczyło że jestem za słaby, a
                    > nie że los mnie skrzywdził bo Hindusi godzą się pracować za mniejsze stawki,
                    > Kanada oszukuje a krasnoludki sikają do mleka. Porażkę zawsze jest łatwo
                    > wytłumaczyć.
                    >
                    Zgadzam sie klaskaniem majac obrzekle prawice.

                    > Służba zdrowia jest denna, bo utrzymują tu cały czas iluzję bezpłatnej opieki
                    > zdrowotnej, co oznacza że zobaczyć specjalistę to naprawdę duże wyzwanie.
                    > Różnica między Polską a Kanadą jest taka że tu po prostu NIE MA prywatnej
                    > alternatywy. Możesz sobie najwyżej polecieć do Stanów.

                    No, tutaj to mnie zastrzeliles. Czlowiek przyjezdzajacy pol roku temu z Polski
                    twierdzi, ze tutejsza sluzba zdrowia jest denna? Wybacz, ale to po prostu
                    komiczne. Kanadyjska sluzba zdrowia ma swoje bolaczki i niedociagniecia, ale
                    porownanie poziomu, dostepnosci, kosztu, etc. sprawia, ze wygladaja one jak
                    katar przy zapaleniu opon mozgowych jakie ma miejsce w Polsce. Specjalista za
                    kilka miesiecy? Prawda - badz jednak pewny, ze kiedy naprawde pilnie bedziesz go
                    potrzebowal - bedzie tam, i to szybko. Mysle, ze moge duzo wiecej na ten temat
                    powiedziec od ciebie, gdyz mieszkam w Kanadzie od kilkunastu lat (na szczescie)
                    i mialam w rodzinie 2 bardzo powazne i przewlekle dramaty (niestety). W obydwu
                    pomoc byla bardzo szybka, opieka troskliwa i dlugotrwala (z natury schorzen, a
                    nie z nieudolnosci sluzby zdrowia), i skuteczna. I, guess what, nikt nie patrzyl
                    na moje rece czy jest w nich prezent lub koperta. Dziwie sie, ze wydales tak
                    plytki i dziwny sad w poscie, w ktorym zasadniczo bardzo sie z toba zgadzam.
                    Co do platnej alternatywy, wierz mi, nie byloby cie na nia stac przy twoich
                    zarobkach i tutejszych kosztach. Wizyta na emergency kosztuje nieubezpieczonego
                    ponad $300 - za to, ze go zobacza. Co do Stanow - tam placi pracodawca za
                    ubezpieczenie - ty tylko doplacasz - ulamek lub wcale przy dobrych benefitach.

                    Szczerze zycze powodzenia.

                    • bibliotekarz76 Re: ja wiem czy to tak dobrze 02.03.05, 04:05

                      Wybacz, ale lepiej żeby forum było miejscem gdzie wymieniamy sie informacjami, a
                      nie licytujemy kto ma lepszą orientację... Nie rozumiem też po co dodajesz
                      komentarze w których jest napisane to samo co w moim poście. Pozwolę sobie
                      odpowiedzieć na te uwagi które uważam za najbardziej nietrafne.

                      <Jest to raczej swist poprawiajacy samopoczucie posiadacza

                      Nie masz racji... Dyplom zagranicznej uczelni plus certyfikat potwierdzający że
                      jest to ekwiwalent kanadyjskiego oficjalnie oznacza że kandydat spełnia warunek
                      wyższego wykształcenia.

                      <Nie ma europejskiej wersji jezyka angielskiego
                      <To jest ta "europejska wersja".

                      Zdecyduj sie proszę, jest czy nie ma... Zwrotu "europejska wersja języka
                      angielskiego" użyłem, bo pracowałem w agencji Unii Europejskiej gdzie angielski
                      był językiem roboczym a Brytyjczyków było kilku. To miło że wiesz tak dużo o
                      języku którego się tam używa... Trzy czwarte Europy mówi angielskim, który jest
                      dla nich drugim albo trzecim językiem, i to moim zdaniem uprawnia do mówienia o
                      europejskiej wersji.

                      <dlaczego jestes w Kanadzie?

                      Przeczytaj proszę post który komentujesz, tam jest napisane. Przed wyjadzem
                      pracowałem przy funduszach unijnych i gdybym myślał tylko o pieniądzach,
                      pracowałbym tam do dzisiaj. Odnośnie nieudanej Polski - patrzę na kraje które
                      startowały z podobnego poziomu co my i jest tam - jeśli przyjąć Twoją optykę -
                      JESZCZE GORZEJ niż u nas.

                      <Czlowiek przyjezdzajacy pol roku temu z Polski twierdzi, ze tutejsza sluzba
                      zdrowia jest denna?

                      A tutaj dla odmiany sie z Tobą zgodzę, zbyt brutalnie to sformułowałem.
                      Zacznijmy od tego, że dobrej służby zdrowia nie ma nigdzie - procedury medyczne
                      są coraz droższe (bo coraz doskonalsze), ludzie żyją coraz dłużej, a jest to
                      sfera bardzo podatna na marnotrastwo. Ja po prostu lubię mieć alternatywę, jeśli
                      na pewne procedury czeka sie długo to chciałbym móc po prostu zapłacić i mieć do
                      nich dostęp od ręki. Odnośnie Stanów, to tamtejszy system opieki społecznej był
                      bardzo szeroko omówiony w którymś z postów, nie chcę sie powtarzać.

                      O moje możliwości finansowe bądź uprzejma się nie martwić...

                  • byt2 Re: ja wiem czy to tak dobrze 23.02.05, 23:17
                    bibliotekarz76 napisał:

                    > Zaleta Toronto jest taka że działa tu mnóstwo "community centers", gdzie
                    > profesjonalni doradcy zawodowi za darmo powiedzą ci jak szukać pracy, napisać
                    > resume, zachować się na rozmowie kwalifikacyjnej,

                    ---------------
                    Zeby wiedziec jak szukac pracy z gornej polki , napisac dobre resume itd. nie
                    dowiesz sie w "community centers" , za profesjonalne doradztwo trzeba zaplacic
                    uczeszczajac na kursy prowadzone przez specjalistow w dziedzinie "job hunters" .
                    Niema nic za darmo , zeby miec korzysci trzeba zainwestowac w siebie .

                    ================
                    bibliotekarz76 napisał:

                    > Służba zdrowia jest denna, bo utrzymują tu cały czas iluzję bezpłatnej opieki
                    > zdrowotnej, co oznacza że zobaczyć specjalistę to naprawdę duże wyzwanie.
                    > Różnica między Polską a Kanadą jest taka że tu po prostu NIE MA prywatnej
                    > alternatywy. Możesz sobie najwyżej polecieć do Stanów.

                    ----------------

                    elle_driver juz Tobie napisal w jak glebokim bledzie jestes , gdy np. Twoja
                    sytuacja zdrowotna bedzie wymagala szybkiej interwencji specjalisty to bedziesz
                    ja mial szybko i bez ponoszenia jakichkolwiek kosztow .
                    Kanadyjskiej rzekomo dennej sluzbie zdrowia przeciwstawiasz amerykanska , to
                    jak sie dzieje ze w USA jest 43 miliony osob bez zadnego ubezpieczenia a u tych
                    ktozy je maja , wiekszy problem ze zdrowiem swoim i rodziny przybliza widmo
                    bankructwa :
                    www.cbc.ca/story/world/national/2005/02/02/medical-bankrupt050202.html



                    • voytek74 Re: ja wiem czy to tak dobrze 24.02.05, 03:43
                      byt2 napisał:

                      > bibliotekarz76 napisał:
                      >
                      > > Zaleta Toronto jest taka że działa tu mnóstwo "community centers", gdzie
                      > > profesjonalni doradcy zawodowi za darmo powiedzą ci jak szukać pracy, nap
                      > isać
                      > > resume, zachować się na rozmowie kwalifikacyjnej,
                      >
                      > ---------------
                      > Zeby wiedziec jak szukac pracy z gornej polki , napisac dobre resume itd. nie
                      > dowiesz sie w "community centers" , za profesjonalne doradztwo trzeba zaplacic
                      > uczeszczajac na kursy prowadzone przez specjalistow w dziedzinie "job hunters"
                      > .
                      > Niema nic za darmo , zeby miec korzysci trzeba zainwestowac w siebie .

                      Bez przesady. Nie wiem co rozumiesz przez pojecie pracy "z gornej polki" ale
                      mozna miec naprawde dobra robote bez doradztwa. Dostanie dobrej pracy zelezy od
                      umiejetnosci, szczescia, koneksji i kilku innych spraw (z ktorych pisanie CV
                      jest prawie na koncu). Pisze z wlasnego doswiadczenia. Podobno trendy w pisaniu
                      CV zmieniaja sie co 6 miesiecy. Jakby tak czlowiek sie martwil o ta forme to
                      jest mozliwosc ze zapomni o tresci... Uslugi head hunters sa za darmo dla
                      poszukujacych jezeli mowimy juz o "gornej" polce. Placi firma ktora przyjmuje
                      goscia - pomiedzy 3-12 miesiecznych pensji. Wiem z autopsji.



                      > ================
                      > bibliotekarz76 napisał:
                      >
                      > > Służba zdrowia jest denna, bo utrzymują tu cały czas iluzję bezpłatnej op
                      > ieki
                      > > zdrowotnej, co oznacza że zobaczyć specjalistę to naprawdę duże wyzwanie.
                      > > Różnica między Polską a Kanadą jest taka że tu po prostu NIE MA prywatnej
                      > > alternatywy. Możesz sobie najwyżej polecieć do Stanów.
                      >
                      > ----------------
                      >
                      > elle_driver juz Tobie napisal w jak glebokim bledzie jestes , gdy np. Twoja
                      > sytuacja zdrowotna bedzie wymagala szybkiej interwencji specjalisty to bedziesz
                      >
                      > ja mial szybko i bez ponoszenia jakichkolwiek kosztow .
                      > Kanadyjskiej rzekomo dennej sluzbie zdrowia przeciwstawiasz amerykanska , to
                      > jak sie dzieje ze w USA jest 43 miliony osob bez zadnego ubezpieczenia a u tych
                      >
                      > ktozy je maja , wiekszy problem ze zdrowiem swoim i rodziny przybliza widmo
                      > bankructwa :


                      Prosze przeczytac uwaznie co on napisal. Dla ludzi z forsa ktorzy chca miec
                      szybki (poza kolejka) dostep to wysokiej jakosci uslug medycznych, wyprawa do
                      Stanow jest pewnie najlepszym rozwiazaniem. Nie jest to oczywiscie rownoznaczne
                      ze stwierdzeniem ze amerykanska sluzba zdrowia jest lepsza smile

                      Pzdr
                      • byt2 Re: ja wiem czy to tak dobrze 24.02.05, 05:08
                        voytek74 napisał:

                        > Bez przesady. Nie wiem co rozumiesz przez pojecie pracy "z gornej polki" ale
                        > mozna miec naprawde dobra robote bez doradztwa. Dostanie dobrej pracy zelezy
                        od
                        > umiejetnosci, szczescia, koneksji i kilku innych spraw (z ktorych pisanie CV
                        > jest prawie na koncu). Pisze z wlasnego doswiadczenia. Podobno trendy w
                        pisaniu
                        > CV zmieniaja sie co 6 miesiecy. Jakby tak czlowiek sie martwil o ta forme to
                        > jest mozliwosc ze zapomni o tresci... Uslugi head hunters sa za darmo dla
                        > poszukujacych jezeli mowimy juz o "gornej" polce. Placi firma ktora przyjmuje
                        > goscia - pomiedzy 3-12 miesiecznych pensji. Wiem z autopsji.

                        _____________________

                        Nie mysle sie z Toba Wojtus spierac , moj komentarz o sposobie szukania pracy
                        nie jest wziety z sufitu ale z rzeczywistosci , tak wlasnie znalazly prace dwie
                        panie ktore sa kolezankami i ktore razem studiowaly . Bynajmniej nie sa
                        imigrantkami ale kanadyjkami tutaj urodzonymi ( jedna polka z pochodzenia ,
                        druga irlandka ). Od kilku lat pracuja na stanowiskach i z pensjami o ktorych
                        wiekszosc z ich wyksztalceniem moze marzyc .

                    • bibliotekarz76 Re: ja wiem czy to tak dobrze 02.03.05, 04:22

                      Bardzo dziękuję voytek74 smile Napisałeś prawie dokładnie taką odpowiedź jakiej
                      zamierzałem udzielić byt2 smile Szczególnie o resume i head hunters.

                      Jedna sugestia, byt2, staraj się proszę podawać jakieś przykłady albo źródła!
                      Kto te kursy organizuje? Mogę powiedzieć tylko tyle że pracowałem z kilkoma
                      doradcami (niektórzy byli bardziej a niektórzy mniej pomocni), a potem
                      rozmawiałem z wieloma ludźmi z branży i informacje które zdobyłem okazały się
                      jak najbardziej właściwe. Naprawdę znasz kogoś kto zapłacił za lekcję pisania
                      resume?! Jezu, jacy ci ludzie są tutaj rozrzutni...
                  • tygryso troszkę nie tak z tym bagnem Bibliotekarz76 - u 01.03.05, 17:12
                    Nie zgadzam się z Wami że Polska to bagno. Mój kraj dał mi dobre wykształcenie,
                    > ciekawą pracę w dwóch miejscach bez żadnych znajomości, i uważam że jako
                    > narodowi się nam udało. Jeśli chcecie zobaczyć kraj któremu transformacja się
                    > nie udała - zapraszam na Ukrainę albo do Bułgarii. Oczywiście są między
                    Polską
                    > a
                    > Kanadą różnice na plus (mniej chamstwa, większe bezpieczeństwo) i na minus
                    > (koszty życia), bilans każdy musi obliczyć sobie sam.

                    Witaj, wybacz , ale nie zgodzę sie z Tobą. Polski nie nazwę bagnem bo jestem
                    Polakiem i chciałbym tu życ ale sie nie da. Co się w Polsce udało ?????
                    transformacja??????, chyba dawno musiałeś wyjechać??? pierwszymi krokami które
                    zrobił rząd Wałęsy była likwidacja Przedsiębioratw rolnych tylko dlatego , że
                    nazywały sie po sowiecku, byc może część była nie rentowna ale napewno nie
                    wszystkie, a poza tym w tej chwili świetnie prosperują na tych samych terenacvh
                    Holendrzy, Belgowie itp. oczywiście nazywa się to teraz Farma a nie PGR. Dzięki
                    za zaproszenie na Ukraine , a ja zapraszam na wioskę po PGR owską - zobacz
                    jakie tysiące ludzi poszło na bruk i jak dzisiaj żyją. Od 1989 do dzisiaj
                    Polska Gospodarka Rolna upadła. Rozumiesz chyba , że to było świadome
                    działanie "zachodu" bo troche żarcia produkowaliśmy, a teraz nie jesteśmy
                    konkurencją dla Zachodu.
                    Inny przykład Służba zdrowia - szkoda gadać ale na to przydałby sie inny post
                    dla porównania bo to chyba mozna porównać???
                    Głównym błędem "polskiej komuny" było to , że rządziły marinetkowe tłuki bez
                    szkoły takie jak np Gierek , a po transformacji zapomniałeś chyba , że nadal
                    rządzili robotnicy , ba i nasz wspaniały prezydent Lech Wałesa
                    Wracając do klasy robotniczej to wybraniec ludu zaczął od likwidacji miejsc
                    pracy robotników: PGR -y , Stocznie, Kopalnie, juz pomijam to , ze daliśmy
                    odprawy górnikom i zabraliśmy prace , a teraz szukamy pracowników do kopalni
                    Fabryka samochodów- nie wiem czy wiesz ale nie ma juz FSO - teraz jest
                    koreański Daeewo
                    Nie wiem czy dotarło do Kanady ale nie mamy juz hut- a 4 największe , w tym
                    oczywiście huta Katowice są własnością Hindusów
                    Moze interesuje Cię monopol telefoniczny: Telekomunikacja nie nazywa sie juz
                    Polska tylko SA a 65 % udziłałów mają Francuzi i dużo taniej jest Tobie
                    zadzownić do mnie niż mi do babci w Lublinie.
                    Może paliwo - " Orlen" spółka skarbu państwa - prezes zarabia 300 000
                    miesięcznie przy średniej krajowej brutto ( i tak strasznie zawyżonej)około
                    2000 zł, juz pomijam paliwo 3.80 zł za litr, hehe tyle co we Francji, czy
                    Austri ( w Hollandii jest troche taniej jakbyś chciał tankować w Europie)
                    No oczywiście przez ten okres od 1989 dużo sie zmieniło, 90% firm państwowych
                    przekształcono w Spółki Miejskie które obsadzono zasłużonymi, którzy obalali
                    komunę, a tak naprawdę stworzono firmy które łatwo mozna ukraść i nikt nie
                    zauważy. Jak chcięli już prywatyzacji, czemu nie sprzedali za dobre pieniądze
                    tylko doprowadzają do sztucznego upadku i kupują za bezcen.
                    Fajnie , że dostałeś od Polski za darmo szkołę i pracę, widzisz ja też dostałem
                    tylko mimo , że konstytucja mówi o prawie do bezpłatnej nauki ja płaciłem za
                    studia kupę kasy ( na państwowej uczelni), a pracę, mmmmmmm podobno bezrobocie
                    przekroczyło już 10 mln ludzi , hehe, co 4 Polak jest bezrobotny
                    No ale najważniejsze , ze Lasy Państwowe zapłacą za mienie zaburzańskie no i
                    oczywiście innym np. Żydom którzy stracili swoje mienie po wtargnięciu wojsk
                    radzieckich na ziemie polskie. Hmmm zastanawiam sie tylko dlaczego nie płaci
                    ten kto ukradł ????????????? oczywiście przy okazji wypowiedzi specjalne dzięki
                    dla Francji , Wielkiej Brytanii i USA za to , że nas sprzedali w 1945
                    Ruskim ,żeby mieć "Wielkiego Białego Niedziedzia" grzecznego- chociaż chwilkę
                    Jeszcze tak moge pisać przez parę tygodni, ale nie o to chodzi w tym poście,
                    nie gniewaj sie proszę ale napradę tu chyba nikt nie mówi bagno tylko po prostu
                    umierająca Polska . Ciesze sie , że się Tobie udało, napisz jeszcze trochę o
                    swoich pierwszych krokach w Kanadzie, może mi się przydadzą jak będe je stawiał
                    Pozdrawiam
    • zmylek_oczajduszny Zawsze badz pesymista, nigdy sie nie rozczarujesz! 23.02.05, 06:26
      Jestem doprawdy zdumiony in plus wasza pisanina. Prawie sami trzezwi i normalni
      tu pisza .... z Polski! Dopiero w wiekszosci kandydaci na imigrantow w Kanadzie,
      albo "Kanadole" od niedawna, ale ze "zdrowym kregoslupem ideowym". Jak bedzie "w
      praniu" to sie dopiero okaze (zycze jak najlepiej), ale nastawienie bardzo dobre
      - trzezwe, realistyczne! Szykuje sie z epistola, ale juz nie dzisiaj (po
      polnocy). Na wszelki wypadek - gdyby ktos posadzil mnie o protekcjonalny ton lub
      inna bufonade - zastrzegam: to nie ja. Chce po prostu przedstawic swoja opinie z
      perspektywy 15 lat w Kanadzie - moze kogos zainteresuje. Na razie tyle,
      pozdrawiam wszystkich - rowniez pana Roberta "Flash in the Pan" Jesionowskiego w
      drodze do Polski, hehehe.

    • dzieciaki.com Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 23.02.05, 11:46
      Witam,
      mam jedno konkretne pytanie, glownie do osob ktore sa juz w Kanadzie,
      czesto czytam ze znalezc jakakolwiek prace jest latwo, ciezej w wybranym zawodzie,
      dlatego chcialem zapytac czy taka jakakolwiek praca pozwoli na poczatku utrzymac
      rodzine ? nie mowie o luksusie, ale czy pozwoli zaplacic rachunki i kupic
      jedzenie. Chodzi mi o to czy mozna w miare szybko stananc na nogi w tym sensie
      zeby nie przejadac oszczednosci, a zaczac sie utrzymywac. Czy realne i wykonalne
      jest szukanie lepszej pracy majac jakolwiek nawet fizyczna ?
      pozdrawiam,
      bartek
      • bibliotekarz76 Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 23.02.05, 18:51

        Czesc.

        Jesli mowisz o jednej osobie, to jest to niemozliwe. Na poczatku po przyjedzie masz oczywiscie duzo
        roznych wydatkow, to sa pierwsze trzy miesiace. Slabo platna praca pokrywa okolo 80% przecietnych
        wydatkow na zycie po tym okresie. Jesli pracuja dwie osoby, gdziekolwiek, to utrzymaja sie z palcem w
        nosie.

        Szukanie dobrej pracy to jest zajecie na caly etat, i trudno laczyc je z jeszcze jedna robota. Jest to
        czywiscie mozliwe, ale szalenie trudne.

        Pozdrawiam
    • blotniarka.stawowa Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 27.07.05, 02:37
      W gore, bo moze sie komus przydac. Forum to zauwazylam dopiero pare dni temu, a
      na tym watku zgadzam sie ze slowami mylka oczajdusznego:

      > Jestem doprawdy zdumiony in plus wasza pisanina. Prawie sami trzezwi i
      > normalni tu pisza .... z Polski!

      Nie obrazajcie sie, inne fora polonijne sluza glownie do opluwania Polonii i
      demonstrowania wyzszosci kraju i 'Europy' nad USA lub Kanada...
      Ja rowniez rokuje pomyslnie dla wiekszosci dyskutantow tego watku.
    • gezi Re: skilled worker po studiach ekonomicznych 12.08.05, 11:21
      Droga Makono,
      Emigracja jest zajeciem...stresujacym ale to wcale nie znaczy ,ze trzeba tego
      unikac.
      Wyjazd na 5-6 lat nie wydaje sie byc dobrym pomyslem. Emigracja z wizja powrotu
      do kraju jest zazwyczaj koszmarem. Nie bedziesz miec zycia tutaj a siedzenie na
      walizkach napewno odbije sie na Twojej rodzinie. Nie da sie byc tutaj i w Polsce
      , chyba ,ze dysponuje sie zasobna ...kasa
      Aby zostac "licencjonowana ksiegowa" musisz powtorzyc studia i przejsc paktyke w
      roznych dziedzinach ksiegowosci. Zarobki od ok $ 30 tys w gore.Jak zwykle zalezy
      od tego gdzie pracujesz.Duze firmy ksiegowe , w ktorych dostaniesz dobra
      praktyke placa malo i wymagaja duzo.Jednak po "bojowym" stazu mozesz pozniej
      szukac pracy za lepsze pieniadze.
      Podatek ok. 30-50% w zaleznosci od dochodow.(to dla informacji) Nie chce wdawac
      sie w szczegoly, "przedzialy" itp. ,itd.,zeby nie zagmatwac sprawy.
      Przy zakupie "towarow" placimy podatki prowincjonalne i podatek "federalny". W
      Vancouvet jest to 7 +7= 14 %. Wez pod uwage ,ze pieniadze za ktore kupujesz np.
      rower to Twoja "gotowka" , ktora zostala Ci po zaplaceniu podatku od dochodow.
      Nie placimy podatku od zywnosci i niektorych innych wyrobow.Placimy natomiast od
      uslug np naprawy auta itp.
      Dom w Vancouver kosztuje ok 500 tysiecy "plus". Na przedmiesciach ok 400 tys
      "plus" im dalej od "centrum" tym taniej. Mieszkanie dla cztero osobowej rodziny,
      (trzy sypialnie od ok $1000/miesiac "plus". Telefon+kabel TV +internet,
      ok.$100/miesiac. Podatek od nieruchomosci np dom o wartosci $400 tys. ok $3000na
      rok. Ogrzewanie, i elektrycznosc srednio ok 200/m-c( dom). To tak "z grubsza"
      .Jedzenie , ciuchy i transport ...extra.
      Musisz przyjechac "z jezykiem".To polowa sukcesu. Im wiecej bedziesz musiala sie
      uczyc angielskiego tutaj , tym trudniejszy bedzie poczatek.I nie martw sie czy
      bedzie to "brytyjski" angielski czy "amerykanski". Zyczylbym ,zeby wszyscy
      przyjezdzajacy mieli tylko taki problem jezykowy.
      Jesli tak bardzo obawiasz sie pracy "fizycznej" to powinien to byc dla Ciebie
      sygnal "ostrzegawczy".Musisz pamietac ze tutaj tez jest ...bezrobocie a na rynku
      pracy bedziesz konkurowac z z mlodymi absolwentami tutejszych szkol i universytetow.
      Zycze powodzenia,
      Gezi

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka