silic Bardzo proste. 20.11.10, 12:17 Pies to nie człowiek a smierć kilku zwierząt niczego nie zmienia. Nie przejmuję się losem much, chorych gołębi czy potrąconych psów bo co godzinę ginie ich mnóstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Bardzo proste. 20.11.10, 13:42 Ginie też trochę dzieci. Może kiedyś Twoje wbiegnie pod samochód (oczywiście nikomu tego nie życzę!), a zobojętniałe społeczeństwo nawet się nie zatrzyma. I śmierć tego jednego dziecka też świata przecież nie zmienia, więc o co chodzi?? Wiem, ze ekstremalny przykład, przepraszam wszystkich wrażliwych na los dzieci. Ale mechanizm jest ten sam - moim zdaniem zdrowy na umyśle i emocjach człowiek po prostu przeżywa coś (współczucie, empatię, chęć pomocy) widząc obok siebie cierpienie. Jeśli zaczniemy "lać" na ból obok nas - możemy się zdziwić gdy kiedyś ktoś kto był taki jak my-zobojętniali, nie udziel nam pomocy.. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Bardzo proste. 20.11.10, 16:33 Kto mi udzieli pomocy ? Kot, pies czy gołąb ? Empatia wobec psa ? A skąd ty, jako człowiek, możesz wiedzieć co przeżywa pies czy kaczka ? Jeśli moje dziecko wpadnie pod samochód to będzie mój problem, nikt nie każe ci się tym przejmować. Twój przykład zaś nie jest ekstremalny tylko głupi i szkodliwy. Nie ma takiej płaszczyzny na której można by porównywać człowieka i zwierzę, dlatego ja wyraźnie rozróżniam jednych od drugich, dlatego człowiek umiera a pies zdycha, dlatego jemy martwe zwierzęta a nie jemy ludzi. Dostrzegasz tę różnicę? Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Bardzo proste. 20.11.10, 16:47 Jeśli moje dziecko w > padnie pod samochód to będzie mój problem, nikt nie każe ci się tym przejmować. Jeżeli każdy by poszedł za Twoim tokiem myślenia to faktycznie Twoje dziecko umarłoby przy tej szosie, bo w sumie każdy by się spieszył no i w ogóle to problem.. Nie wiem czy Twoje rozwiązanie jest lepsze od mojego - sugerującego, by pomagać zarówno ludziom, jak i zwierzętom (w takiej kolejności). Nie ma takiej > płaszczyzny na której można by porównywać człowieka i zwierzę, dlatego ja wyraź > nie rozróżniam jednych od drugich, dlatego człowiek umiera a pies zdycha, dlate > go jemy martwe zwierzęta a nie jemy ludzi. Dostrzegasz tę różnicę? Oczywiście, że zwierzęta to nie ludzie i mając do wyboru - czy ratować człowieka czy zwierzę - zaczęłabym od pomocy człowiekowi. Ale czy to oznacza, że mam nie pomóc zwierzęciu jeżeli jadę i widzę psa przy drodze? Co to za argumentacja.. PS. Dla mnie psy umierają a nie zdychają. "Zdychanie" ma wydźwięk negatywny i samo w sobie jest pogardliwe. Nie wiem dlaczego mam pogardzać jakimś poczciwym psem, który dałby się pokroić za swojego Pana..Dla mnie zdychają ludzie, którzy biją dzieci, pastwią się nad zwierzętami i dokonują innych okrucieństw. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Bardzo proste. 22.11.10, 00:08 >Nie wiem czy Twoje rozwiązanie jest lepsze od mojego - sugerującego, by pom > agać zarówno ludziom, jak i zwierzętom (w takiej kolejności). Zwierzęta nie potrzebują naszej pomocy, ich życie od zawsze reguluje natura. Wystarczy się w ich życie nie wtrącać. Pomagasz też szczurom, myszom i dżdżownicom ? Dziennie giną ich tysiące. > Ale czy to oznacza, że mam nie pomóc zwierzęciu jeżeli jadę i widzę psa przy drodze? Co to za argumentacja.. Jeśli masz ochotę to możesz "pomagać" nawet karpiom wigilijnym. To twoja sprawa. Nie wiem tylko czemu uważasz, że inni ludzie też powinni mieć ochotę na bezproduktywne (z punktu widzenia populacji) żale nad jednym zwierzęciem. Idź ratuj ginące gatunki, psy nie wyginą z powodu kilku zdechłych przy drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Bardzo proste. 22.11.10, 19:09 > Zwierzęta nie potrzebują naszej pomocy, ich życie od zawsze reguluje natura. Wy > starczy się w ich życie nie wtrącać. Pomagasz też szczurom, myszom i dżdżownico > m ? Dziennie giną ich tysiące. Życie ludzi też reguluje natura - śmierć jednego dziecka widocznie musiała "się stać" i po co nad tym rozpaczać, prawda? Co do dżdżownic etc - jak widzę kogoś bezsensownie zadającego cierpienie żywej istocie to nie akceptuję tego. Ale to trzeba mieć trochę empatii, a nie wszystko i wszystkich w dupie - tak jak Ty. To twoja sprawa > . Nie wiem tylko czemu uważasz, że inni ludzie też powinni mieć ochotę na bezpr > oduktywne (z punktu widzenia populacji) żale nad jednym zwierzęciem. Idź ratuj > ginące gatunki, psy nie wyginą z powodu kilku zdechłych przy drodze. Uważam, ze zdrowy na umyśle i emocjach człowiek powinien poczuć współczucie i zareagować jak widzi cierpienie - zarówno człowieka, jak i zwierzęcia. Nie ma z tego czynić swojej misji, ale gest zadzwonienia po pomoc jak się widzi potrąconego psa powinien być dla ludzi naturalnym odruchem - takie jest moje zdanie. Ale tak jak napisałam wyżej - jak się jest egoistą i myśli tylko o swoim dobrym samopoczuciu - to się tego nie rozumie (tak jak Ty). Ja tylko wierzę i mam nadzieję, że "oliwa zawsze sprawiedliwa" i jak Ty będziesz miał gdzieś inne stworzenia - to kiedyś one odwrócą się tyłkiem do Ciebie. A poza tym musisz być bardzo niefajnym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Bardzo proste. 22.11.10, 23:01 > Życie ludzi też reguluje natura - śmierć jednego dziecka widocznie musiała "się > stać" i po co nad tym rozpaczać, prawda? Prawda. W Polsce codziennie umiera jakieś dziecko, na świecie - co parę sekund. Świadomość tego zupełnie nie wpływa na moje życie. Ty się tym przejmujesz ? Cały czas piszesz o wypadkach komunikacyjnych a teraz nagle coś o "bezsensownym zadawaniu cierpienia". Brak argumentów zmusza cię do manipulacji ? > Ja tylko wierzę i mam nadzieję, że "oliwa zawsze sprawiedliwa" i jak Ty będzies > z miał gdzieś inne stworzenia - to kiedyś one odwrócą się tyłkiem do Ciebie. Obawiam się, że owe zwierzęta kompletnie nie przejmą się twoimi życzeniami i będą dalej zachowywać się jak zwierzęta a nie maskotki dziewczynki. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: Bardzo proste. 20.11.10, 16:52 silic napisał: Jeśli moje dziecko w > padnie pod samochód to będzie mój problem, nikt nie każe ci się tym przejmować. > Szczególnie Twój problem będzie to wtedy, gdy nie Ty będziesz na miejscu wypadku, tylko ludzie, którzy nie udzielą pomocy. Skoro to tylko twój problem, po co dzwonisz po karetkę?? Takich bzdur dawno nie słyszałam. Pozbywając się empatii wobec zwierząt pozbywamy się jej i wobec ludzi, taka jest prawda, więc zdziwisz się ale może dojść do tego, że nikt w potrzebie nie udzieli ci pomocy. Ale żyj sobie w swoim świecie. Współczuję Twoim dzieciom (jeśli je masz), że będziesz im dawał/a taki przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Bardzo proste. 20.11.10, 17:07 Alajna trafiła w sedno - "pozbywając się empatii wobec zwierząt pozbywamy się jej i wobec ludzi". Mnie martwi to, że dzieci tych obojętnych ludzi wychowywane są w przeświadczeniu, że zwierzę to jakiś przedmiot, coś co zdycha - i potem takie dzieci przejeżdżają zwierzęta nawet nie ściszając radia w samochodzie i nie zwalniając, jadąc na wakacje przywiązują swoich "pupili" do drzew itd.. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Bardzo proste. 22.11.10, 00:18 > Skoro to tylko twój problem, po co dzwonisz po karetkę?? Takich bzdur dawno nie słyszałam. Rozumiem, że ta bzdura to twój tekst o karetce ? Zgadzam się całkowicie. > Pozbywając się empatii wobec zwierząt pozbywamy się jej i wobec ludzi, taka jes > t prawda, więc zdziwisz się ale może dojść do tego, że nikt w potrzebie nie udz > ieli ci pomocy. Jest też gó... prawda. Teza o empatii jest zupełnie nieuzasadniona ale nie dziwi mnie w ustach kogoś, kto nie odróżnia ludzi od zwierząt. Może swą empatię przekuj na protesty przeciw produkcji pułapek na myszy i trutki na szczury. Czy może nad tymi zwierzętami już się nie pochylasz z troską ? Szczury są wszak inteligentniejsze od psów. Zaręczam ci zaś, że gdybyś spotkała w lesie kilka zdziczałych słodkich piesków, to one całkowicie empatycznie przegryzłyby ci gardło, tak samo jak epatycznie pieski potrafią zjeść swoich właścicieli. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Bardzo proste. 22.11.10, 22:55 Brawo. Zajmij się tymi psami bo z ludźmi ci nie wychodzi. Nawet nie potrafisz rozmawiać o czymś bez personalnych ataków na rozmówcę. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Bardzo proste. 23.11.10, 15:49 To co miałam powiedzieć już powiedziałam, po prostu się nie dogadamy i tyle. A ludzi o takich poglądach uważam za głupich, cynicznych i samolubnych. Tyle:) Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Bardzo proste. 23.11.10, 16:51 Chciałas uzyskać odpowiedź bo podobno nie rozumiałas. Wyjasniłem ci jak to wygląda więc zostałem obrzucony okresleniami, w twoim rozumieniu, obraźliwymi i pogardliwymi. Jeszcze raz brawo za poziom bo co do sensu to nie rozumiesz słów, którymi się posługujesz - patrz "cynizm" i "egoizm". Dogadywać się nie mielismy zamiaru, w każdym razie ja. Ty załamujesz ręce nad umierającym psem, ja mówię, że to żadne wydarzenie, w gorszy sposób giną codziennie tysiące zwierząt i nikt, włącznie z tobą, sobie nimi głowy nie zawraca. Tylko nagle piesków żal... obłuda w pełnym wydaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: Bardzo proste. 23.11.10, 14:33 Źle rozumiesz. I Ty nie masz argumentów. Odpowiedz na pytanie zamiast wykręcać kota ogonem. Twoje dziecko - Twoja sprawa - po co dzwonisz po karetkę. Proste. I owszem, odróżniam ludzi od zwierząt, a Twoja postawa i farmazony, które wypisujesz jeszcze bardziej tę różnicę uwydatniają... BTW - nie liczę na to, że zwierzę pomoże mi w potrzebie dlatego, że zwierzęta funkcjonują w taki sposób jak ludzie i chyba musiałby jeździć samochodami i posługiwać się telefonem, by to zrobić. No przynajmniej musiałyby potrafić mówić. Co nie zmienia faktu mojego szacunku do nich, chęci pomocy w potrzebie a wierz mi, że to nie takie naturalne umierać kilka godzin będąc potrąconym samochodem. Zwierzęta dzikie, w lesie, to zupełnie inna sprawa, tych raczej nie mamy szansy uratować a nawet jeśli to od tego mamy rozum, by zrobić to w sposób mądry nie narażając się przy tym na niebezpieczeństwo. I też myślę, że musisz być smutnym, maluczkim człowieczkiem i mimo to, że to ja cierpię widząc umierającego zwierzaka podczas gdy Ty masz do w doopie, współczuję Ci tego, że Twoje życie jest tak zubożone przez to, jak ten problem postrzegasz. Na tym kończę wymianę poglądów z tobą, bo do niczego ona nie prowadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: Bardzo proste. 23.11.10, 14:41 alajna85 napisała: >BTW - nie liczę na to, że zwie > rzę pomoże mi w potrzebie dlatego, że zwierzęta NIE funkcjonują w taki sposób jak l > udzie (...) Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Bardzo proste. 23.11.10, 14:48 >Twoje dziecko - Twoja sprawa - po co dzwonisz po karetkę. Karetka służy bowiem do ratowania ludzi, jest opłacana z moich podatków i mi się należy. Ty zbieraj martwe psy po drogach. > chęci pomocy w potrzebie a wierz mi, że to nie takie naturalne umierać kilka godzin będąc > potrąconym samochodem. Jakoś ci nie wierzę. Wszak śmierć od potrącenia przez samochód jest tak bardzo różna od śmierci z upadku ze skały... Już nie mówiąc o ty, że umieranie od potrącenia boli bardziej niż umieranie z brzuchem rozszarpanym przez drapieżnika. Wyjdź czasem poza schemat dobrych piesków i zobacz jak wygląda prawdziwe, nie czarno-białe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Bardzo proste. 23.11.10, 15:48 Mnie tylko martwi, że jeżeli się rozmnożysz, to będziesz wychowywał swoje potomstwo na takich samych cynicznych egoistów jakim jesteś i tacy dalej będą przejeżdżać psy nawet się nie odwracając za siebie.. Odpowiedz Link Zgłoś
silic Re: Bardzo proste. 23.11.10, 16:55 Gdyby wszyscy ludzie byli takimi "cynicznymi egoistami " jak ja to nie byłoby problemu rozjeżdżanych psów bo psów wałęsających się samopas po miastach by nie było, tak jak nie ma wałęsających się swiń, kóz czy indyków. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Bardzo proste. 23.11.10, 19:44 No tak, bo byś wszystkie unicestwił. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 13:57 Roman zadał tu konkretne i ważne dla tej całej dyskusji pytanie: "3.14-roman 20.11.10, 01:03 Odpowiedz Po przeczytaniu tego wątku nasunęło mi się takie pytanie: jak najlepiej zareagować, jeżeli napotkamy jakieś potrącone zwierzę? Nie chodzi mi o odpowiedzi typu: "zatrzymać się i pomóc", ale o bardziej szczegółowe. Co konkretnie można zrobić, poza dzwonieniem gdzieś, żeby takiemu zwierzakowi pomóc, a przy tym mu jakoś nie zaszkodzić? Gdzie w takich sytuacjach najlepiej dzwonić, poza Strażą Miejską? " Najlepiej od razu wezwać Straż miejską (numer 986 z komórki) i poczekać na ich przyjazd. Można też - jeżeli chce się bardziej zaangażować w pomóc zwierzęciu - wraz ze strażnikami pojechać do lecznicy weterynaryjnej i dalej interesować się już zwierzakiem. Oprócz Straży Miejskiej - może nawet lepiej - można zadzwonić w Warszawie do Straży dla Zwierząt (numer 22/353 50 60). Oni na pewno pomogą. Proszę zapiszcie sobie te numery i woźcie ze sobą w samochodzie. Czasami wystarczy jeden telefon, żeby zwierzę jak najszybciej otrzymało pomoc. A poniżej link do instrukcji WWF co jak się znajdzie zwierzę przy drodze - postępowanie zanim przyjedzie profesjonalna pomoc: Postępowanie w przypadku potrącenia lub znalezienia rannego zwierzęcia przy drodze Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 14:00 Dołączam jeszcze numery Pogotowia dla Zwierząt na terenie całej Polski: Numery Pogotowia dla Zwierząt Warto mieć w samochodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 14:07 Aha, chciałam jeszcze dodać, że nieudzielenie zwierzęciu pomocy jest przestępstwem i grozi za to kara więzienia. Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997r. o ochronie zwierząt (tekst jednolity: Dz. U. z 2003 r., Nr 106, poz. 1002 z późn. zm.) zawiera wszelkie informacje na temat traktowania i obchodzenia się ze zwierzętami. Również zawiera informacje, jakie skutki stwarza pozostawienie rannego zwierzęcia na jezdni, bez udzielania mu pomocy. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt każdy, kto potrąci zwierzę, jest zobowiązany natychmiast zatrzymać się i udzielić mu pierwszej pomocy lub wezwać odpowiednie służby, takie jak lekarza weterynarii, powiadomić policję, czy organizację zajmującą się zwierzętami. Zgodnie z art. 25 prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, w szczególności dotyczy to powiadomienia lekarza weterynarii. Każdy, kto jest sprawcą wypadku, ma obowiązek zatrzymania się i sprawdzenia stanu zwierzęcia i w razie potrzeby przewiezienia go do kliniki weterynaryjnej. Świadome pozostawienie cierpiącego zwierzęcia, potrąconego przez samochód, jest uznane za znęcanie w kategorii przestępstwa, co precyzuje zapis ustawy (art 4 pkt. 12) To też ważna informacja dla osób, które były świadkami wypadku i tego, że kierowca odjechał - można zapisać jego numery i zawiadomić Policję. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-live Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 15:47 A ja bym dodała do tego, że jeszcze jest to stwarzanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, czyli przestępstwo z kodeksu drogowego. Pozostawienie rannego zwierzęcia na drodze może spowodować, że ktoś całym pędem wjedzie na takie zwierzę, straci panowanie nad kierownicą i dojdzie do wypadku, nawet śmiertelnego z udziałem kilku samochodów. Może też dojść do wypadku jak ktoś odruchowo będzie się starał ominąć przeszkodę i straci panowanie nad kierownicą. Do podobnego wypadku, w którym zginęło niemowlę, doszło całkiem niedawno. To informacja dla tych, którzy zwierzęta mają w dupie ale na własnym tyłku im zależy. ps. dzięki za tel, miałam tylko warszawskie, nawet nie wiedziałam, że inne miasta też mają dyzurnych weterynarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczek181987 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 15:55 ja jestem ciekawa ile z wan NAPRAWDĘ zatrzymuje się jak widzi potracone zwierze a kto tylko tak gada. Bo jakoś jak obserwuje ludzi na drogach to sie NIKT nie zatrzymuje a tutaj WSZYSCY mowią że się zatrzymuja i pomagaja. No ciekawe to. Dziwi mnie też to,ze widząc leżącego człowieka przed przejściem dla pieszych ( przy bardzo ruchliwej drodze) NIKT sie nie zatrzymał , nie wezwał karetki oprócz mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 16:24 Pocieszające, że chociaż nad człowiekiem się pochyliłaś. Osobiście interesuję się zarówno ludźmi jak i zwierzętami - ale zwierzętami częściej z tej prostej przyczyny, że zwierzęta zwykle znajduję w okolicach mojej miejscowości a mieszkam poza miastem. Niby ruch jest mniejszy - a wiele zwierząt ulega wypadkom przy czym ludzi do pomocy jest mniej. Ludziom w mieście pomagałam w swoim życiu trzy razy, bo tyle razy znalazłam się w sytuacji moim zdaniem wymagającej interwencji (nie licząc mężczyzny, którego znalazłam w rowie też poza miastem - on akurat był cukrzykiem i stracił przytomność). A zwierzęta zbierałam z ulicy, zawoziłam do domu/lecznicy/schroniska chyba z 20 razy jak nie więcej (głównie potrącone przez samochód ale i przywiązane do drzewa, pobite). I piszę to tylko dlatego, że wierzę, że takich ludzi jest więcej, którzy jednak coś robią, a nie tylko o tym mówią, co insynuujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczek181987 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 16:43 widać jedak osob pochylających sie nad czlowiekiem i zwierzęciem jest mniej, bo jakos nie widzialam żeby wszyscy palili sie do tego żeby zatrzymać się i pomoc .Dotyczy to zarówno zwierzat jak i ludzi... Odpowiedz Link Zgłoś
alajna85 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 16:57 Acha, czyli czujesz się lepiej z tym, że należysz do większości. Nie ważne, czy po słusznej stronie, czy nie. Pogratulować. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 17:09 Kasiaczku - wszystko w Twoich rękach. Daj dobry przykład w swoim otoczeniu. Ja się zatrzymuję, mimo, iż wielu ludzi tego nie robi. Argumenty o "większości" czy"mniejszości" nie mają wpływu na moją decyzję. Czy dlatego, ze pomagających zwierzętom jest mniej - mam tego nie robić?? Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 16:51 Ja się zatrzymuję. Poza tym nie każdy tu napisał, że się zatrzymuje. Kilka osób się przyznało, że tego nie robi. Na szczęście są ludzie, którzy patrzą dalej niż swoje 4 litery. Ja ogólnie uważam, że wrażliwość na los zwierząt świadczy o rozwoju człowieka. W krajach bardziej rozwiniętych i wśród ludzi wykształconych jest ona wyższa.. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 16:54 > ps. dzięki za tel, miałam tylko warszawskie, nawet nie wiedziałam, że inne mias > ta też mają dyzurnych weterynarzy. Ja sobie wydrukowałam te numery i wożę w aucie:) Odpowiedz Link Zgłoś
3.14-roman Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 19:29 Dziękuję za konkretną i rzeczową odpowiedź :) Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 21.11.10, 16:45 You are welcome:) Odpowiedz Link Zgłoś
sid.leniwiec Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 20.11.10, 16:59 Przeczytałam cały wątek i dziękuję kilku osobom za mądre posty i przydatne informacje, miła odmiana od forumowych standardów.:) Odpowiedz Link Zgłoś
urana ofelia 20.11.10, 22:01 ofelia1982 napisała: > Proszę wytłumaczcie, bo nie rozumiem. Czym kieruje się osoba, która: > a) potrąciła zwierzę i jedzie dalej > b) nie potrąciła zwierzęcia, ale je zobaczyła przy drodze, a i tak jedzie dalej > . > Przysięgam, że mój umysł nie ogarnia... Nie musisz przysięgać, ofelio! To zupełnie normalne, że tego nie ogarniasz. Ja też tego nie ogarniam. Nazwałabym to po imieniu: znieczulica chamstwo egoizm Odpowiedz Link Zgłoś
meggi502 Re: ofelia 23.11.10, 14:56 nie czytałam wszystkich wpisów, bo nie mam zbyt wiele czasu, ale kiedyś byłam świadkiem potrącenia psa, dość dużego psa, przez gościa, który to z samochodu wysiadł żeby obejrzeć swoje auto i szkody. ponieważ pies był sporych rozmiarów ( ala wilczur ) to i wgniecenie było konkretne. kierowca dostał szału, zaczął psa kopać, kląć przy tym okrutnie. cała sytuacja działa się blisko osiedlowego sklepiku, gdzie na ławkach siedziała sobie grupa młodych łebków, którzy natychmiast zareagowali. koleś z auta, który potrącił zwierze i jeszcze nad nim się pastwił, dostał taki łomot, że ledwo wsiadł do samochodu. do rannego zwierzaka została wezwana straż miejska. przyznam, że pomimo tego że sytuacja i zachowanie młodych ludzi było dość brutalne, to bardzo mi się spodobało. łomot dla kierowcy jak najbardziej słuszny w tym wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: ofelia 23.11.10, 15:50 Brawo! Ja takiego skur*****, który bardziej się przejął kawałkiem blachy niż żywym stworzeniem też bym chętnie zdzieliła. Odpowiedz Link Zgłoś
kibur Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 24.11.10, 05:17 Wychodziłam do sklepu. Na masce samochodu,w garażu siedział kot. Miauczał, w sumie to beczał, bo ziąb okrutny. Szłam do sklepu i dumałam nad tym stworzeniem. Po zrobieniu zakupów, podeszłam do sprzedawcy, załatwiłam duży karton. W sumie pomysł nie był jeszcze wyklarowany, ale coś tam świtało. Zaniosłam zakupy, poszłam poszperać w piwnicy. Znalazłam dużo fajnego materiału. Folię, gąbki, piankę. No prace ręczne ,że hej. Zabrałam się do robienia domku. Przy wszędzie wetkniętym nochalu mojego kota(znajda uliczna, pobitą odratowałam od uśpienia.teraz sobie mieszka ze mną już kilka lat heheh) Domek wyszedł klasa, ciepły,izolacja super,fajna budka. Naprawdę byłam dumna. Mój kot, na początku zatkał kompletnie otwór(grubaska trochę) Powiększyłam i testowała domek, gdy ja w tym czasie poszłam na rozmowę z cieciem. Prosiłam go, że w tym i tym miejscu postawię miskę z karmą, drugą z wodą i domek kartonowy. Prosiłam aby w czasie porządków nie usuwał tego. Na początku za chiny ludowe się nie zgadzał. Że nie wolno,że koty się zejdą, że ten kot ma właściciela(ponoć) tylko go wyrzucają. Cuda na kiju. Mówię, wiem,że jesteś dobry chłop. Ja stawiam i będę kota karmić przez zimę, i będzie miał miejsce. Bierz na swoje sumienie. Już czwarty dzień wszystko stoi, cieć się uśmiecha heheheh. Zostawił. Jedzenia ubywa, wody ubywa-widać kociak znalazł drogę do tego schronienia. Wszystko to kwestia sumienia. Mnie ryba. Ratowałam dzieci, psy, starców. Bez znaczenia. Święta nie jestem, tylko słaba. Trudniej mi unieść poczucie winy z nieudzielenia pomocy, niż jej nie udzielać. Udzielam więc, bo egoistycznie zależy mi na moim komforcie ;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczek181987 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 24.11.10, 07:34 no ja niestety codziennie patrze na krzywdę dzieci i zmagam się z tym by chociaż niektorym pomóc ( szkoła/przedszkole),że gdybym miała jeszcze ratować wszystkie zwierzęta to bym robila tylko to. aha i zaraz odpowiadam na komentarze: ucze dzieci,żeby pomagaly zwierzętom ( powiedzialy o ich krzywdzie komuś doroslemu ale same nie podchodziły) jednakże sama nie podchodze do potrąconych. Co innego dac na schronisko pieniadze, postawić mleko przed blokiem czy dac coś do jedzenia. Bardzo widze duze potepienie dla ludzi ktorzy po prostu sie boja takich zwierząt i nie wożą w samochodzie wszystkich rodzajów numeru telefonu. Odpowiadając na kolejną riposte: tak, ucze czegoś wbrew wlasnym przekonaniom tak samo jak powiem o Bogu swoim dzieciom i bede je wychowywać na katolików póki sami sie nie zorientują,ze coś jest nie tak ( a zorientuja sie na pewno tak jak ja ). Po prostu dzieciom w pewnym wieku jest to potrzebne Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 25.11.10, 19:35 kasiaczku - pisało juz tu kilka osób, że nie każdy musi byc Matką Teresą dla zwierząt. Nikt nie wymaga noszenia potrąconego psa na rękach, robienia swojej misji z ratowania zwierząt. Wystarczyłoby gdyby każdy choć miał świadomośc, że trzeba zadzwonić jak się zobaczy psa na poboczu, że można przecież wydrukować te numery telefonów raz i wozic w samochodzie.. to nie wymaga trudu wielkiego. gdyby choć tyle każdy mógł dać..- to już by było super. Mam nadzieję, że uczysz dzieci wrazliwości na krzywdę naszych mniejszych braci. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 25.11.10, 19:32 kibur - egoistycznie, nie egoistycznie - ważne, że kot ma domek!:) Lubię takich ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
a_nonima Re: Potrącone zwierzę i brak reakcji - wytłumaczc 24.11.10, 08:45 Wracaliśmy kiedyś całą rodzinką od znajomych. Zauwazyłam leżącego na poboczu człowieka. Powiedziałam do męża zeby się zatrzymał, ale on pojechał bo pewnie pijak. Marudziłam całą droge więc wracaliśmy później z 10km do tego człowieka. Człowiekiem tym był ...mój Wujek :( Wezwałam karetkę. Zawsze zatrzymuję się widząc leżącego na ulicy człowieka. obojętnie, czy pijany, czy nie. Nie zdarzyło mi się zobaczyć potrąconego zwierzęcia, ale na pewno nie przejechałabym obojętnie. Odpowiedz Link Zgłoś