tedii79 04.02.11, 21:47 Jak zone namowic aby cos w wolnym czasie robila? juz nie moge tego zniesc bo cigle chcialaby ze mna przebywac... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dziewczyna_rzeznika Re: żona - bluszcz 04.02.11, 21:49 Zaprenumeruj jej taki miesięcznik "Bluszcz". Powinno ją wciągnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
khadroma Re: żona - bluszcz 04.02.11, 21:51 Okropne...Moze jej powiedz, ze sie dusisz... Odpowiedz Link Zgłoś
wicehrabia.julian Re: żona - bluszcz 04.02.11, 21:53 tedii79 napisał: > Jak zone namowic aby cos w wolnym czasie robila? juz nie moge tego zniesc bo ci > gle chcialaby ze mna przebywac... wyhodowałeś warzywo to teraz je zjedz :) Odpowiedz Link Zgłoś
rzeka.chaosu Re: żona - bluszcz 04.02.11, 21:57 Warzywa sa smaczne i zdrowe, niech je. :P Odpowiedz Link Zgłoś
wicehrabia.julian Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:14 rzeka.chaosu napisała: > Warzywa sa smaczne i zdrowe, niech je. :P ale w nadmiarze szybko się nudzą Odpowiedz Link Zgłoś
chersona Re: żona - bluszcz 04.02.11, 21:56 a może ty masz tak, jak my? nam mądra pani terapeutka powiedziała, że z naszych zeznań wynika jej, że mamy zupełnie różne osobowości. ja potrzebuję współdziałania, a facet ma silną potrzebę autonomii. jak go zapytała, co lubi ze mną robić, żeby był jakiś punkt zaczepienia, to skręcał się jak na węglach, a nie umiał nic z siebie wydusić. taka z niego sztuka! Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: żona - bluszcz 04.02.11, 21:59 maitresse.d.un.francais napisała: > Kup jej książkę. albo nawet trzy Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: żona - bluszcz 04.02.11, 21:57 zawsze możesz zrobić jej dzieciaka to będzie miała zajęcie Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:02 mnie interesuje sport pilka nozna itd. mowie jej - umow sie z jakas kolezanka, idz na aerobic.... rob cos w tym zyciu a nie tylko praca dom praca i tak wkolo. mowie pojdziemy na mecz siatkowi, hokeja, pilki noznej - to odpowiedz brzmi nie bo ja to wkur..... to co ja lubie ja nie interesuje. wiec pytam co cie interesuje w zyciu to wzruszy ramionami i tyle. czy ma zone tzw pustaka??? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:12 na pewno przed ślubem była inna a ty biedaczek nieboraczek nie wiedziałeś w co się pakujesz :> Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:13 Tak, pozostają jeszcze druty lub szydełko... Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:15 obawiam sie ze masz zone z serii- zaslubione- sprzedane. I po klopocie. Pustak, niestety.... Odpowiedz Link Zgłoś
killarney5 Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:31 A wybrałeś ten model z powodu ładnej obudowy czy zawartości głowy? Bo jeśli to pierwsze - to masz, co chciałeś... Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:34 Poleciał pewnie na ciało... wąska w pasie dobrze pcha się Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:38 mój kumpel w 4 klasie liceum poleciał na kujonkę (prawdę mówiąc niezbyt ładną), na pierwszym roku studiów zdradziła go z jakimś studentem z Rumunii, więc nie ma reguły :) Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:39 Musiała mieć wielkie potrzeby :D Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: żona - bluszcz 05.02.11, 13:45 Kujan to jeszcze nie znaczy, ze ma zainteresowania. Odpowiedz Link Zgłoś
sid-the-sloth Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:03 Sudoku. Całą książeczkę. Masz z głowy na tydzień. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:22 a najlepszym przyjacielem zony sa pieniazki Odpowiedz Link Zgłoś
sid-the-sloth Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:24 Spoko, sudoku jest też w necie. Za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:32 tedii79 napisał: > a najlepszym przyjacielem zony sa pieniazki to proste: daj jej pieniążki (masz na myśli takie dla dzieci, bo normalnie to się nazywają pieniądze) Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:43 no nie wiem, sąsiadów nie macie? nie sąsiadki, sąsiadów! Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:45 zrozumcie ze nic ja nie interesuja oprocz pracy i zarabiania kasy Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:52 a jak wraca z pracy, to co robi, ja się pytam? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:59 six_a napisała: > a jak wraca z pracy, to co robi, ja się pytam? pytanie co on robi? może powinien zrobić jej kolację, potem pomasować zmęczone stopy a potem nie tylko stopy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:03 jego nie ma, bo jest na meczu z kumplami;) Odpowiedz Link Zgłoś
ind-ja Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:51 wyslij ja do mamusi.Jak widac czasem tesciowe moga sie do czegos przydac. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 04.02.11, 22:54 wraca z pracy robimy obiad i tv do wieczorka i tak wkolo Odpowiedz Link Zgłoś
sinsi Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:02 a chcesz zeby sobie poszla na aerobik i zostawiła ci kanapę i tv tylko dla ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:07 to jest taka relacja jak z psem ogrodnika......sama nic nie zrobi i komus nie da robic co lubi Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:16 móóóóój drogi, z twoich opowieści dziwnej treści wynika, że dajesz żonie do wyboru, albo robi to co ty, albo niech się sama sobą zajmuje i nie marudzi. no sorry, ale może ona by chciała spędzać czas z tobą, a nie z koleżankami, i to niekoniecznie na meczu hokeja. przyszło ci to do głowy? czy po prostu szukasz sposobu na bezstresowe wyrwanie z chałupy. no co to jest za tekst: umów się z koleżankami. z byka spadłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:18 aa ty po pracy ze swoim ukochanym ciagle patrzycie sobie prosto w oczy Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:49 nieeee, jest jeszcze lepiej. mogę se wychodzić gdzie chce i nikt nie marudzi. i co, pomogłam rozwiązać problemik? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: żona - bluszcz 05.02.11, 13:48 Wyawal telewizor. Serio mowie. I kup rowery. Odpowiedz Link Zgłoś
ind-ja Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:08 mamusia nie ma zadnych problemow?Zakupow nie trzeba zrobic,kwiatkow podlac,psa wyprowadzic? Masz bardzo smutna zone.Jesli ona nie bedzie chciala niczego zmienic,nic nie poradzisz.Mozesz ewentualnie ubrac w dres i wystawic za drzwi.Moze potruchta w miejscu jak bedzie jej zimno. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:13 zabralem ja na skoki do zakopanego -patrzyla w niebo, na mecz siatkowki - patrzyla w strone dachu, na basen - to cos wymyslila ze wkoncu nie pojechalismy, itp itd Odpowiedz Link Zgłoś
zawszekacperek Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:30 Wymyśl dla niej nicka i wkręć ją na Forum Kobieta. Zobacz, wątek o włosach pod pachami u faceta ma dopiero ok. 50 postów a jest kur.... tak pasjonujący! Tylko w ten sposób odzyskasz wolność. Innej rady nie widzę. Kacperek Odpowiedz Link Zgłoś
ind-ja Re: żona - bluszcz 04.02.11, 23:33 O czym rozmawialiscie przed slubem?Ona taka byla odkad ja znasz,czy cos jej sie poprzestawialo tuz po zawarciu zwiazku? Wspolczuje ci chlopie.Rozumiem,ze mozna nie lubic sportu,ale zeby tak nic,nic ni ciutke?Tego pojac nie moge.Czy ona wie,ze ciebie zaczyna to irytowac? Odpowiedz Link Zgłoś
rozczochrany_jelonek Re: żona - bluszcz 05.02.11, 11:21 nie przeszła Tobie przez głowę taka myśl, że fajnie by było mieć kochankę ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
varia1 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 00:41 to proste: jesli nie możesz żony zmienić - to zmień żonę! Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 10:51 mieszkamy od domow rodzinnych 80km, wziolem sobie urlop i pojechalem w srode do domu, i zaczelo sie umilanie przez zone mojego urlopu, foch za fochem, czemu ona musi sama tam byc etc etc Odpowiedz Link Zgłoś
varia1 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 14:44 to JEST proste... przecież widać z twoich wypowiedzi że ci zwyczajnie niekomfortowo w tym związku Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 14:46 ludzie sie zmmieniaja ale ten typ jest oporny na wiedze Odpowiedz Link Zgłoś
zawszekacperek Re: żona - bluszcz 05.02.11, 16:47 Ale to niczego przecież nie zmienia. Nie dezorientuj nieszczęśnika! Kacperek Odpowiedz Link Zgłoś
fikcyjne-konto dziecko 05.02.11, 10:58 zróbcie sobie dziecko. brak wolnego czasu= brak problemów co robić w wolnym czasie a jak się sam zajmiesz dzieckiem, to żona na pewno chętnie się z chałupy wtedy wyrwie. Odpowiedz Link Zgłoś
fikcyjne-konto kanapa i tv 05.02.11, 11:00 co do leżenia przed tv kup drugie tv i drugą kanapę, żona będzie leżeć na swojej a ty na swojej i nie bedziesz się czuł przez nią obluszczony . może nawet rozne programy bedziecie oglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
fikcyjne-konto seks 05.02.11, 11:03 jak rozumiem, w sprawach seksu, też nie będziesz miał nic przeciwko by rozrywała się z kim innym, poza domem i bez Twojego udziału i nie bluszczyła na tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
alikate Żona - bluszcz 05.02.11, 11:07 tedii79 04.02.11, 23:13 "....zabralem ja na skoki do zakopanego -patrzyla w niebo, na mecz siatkowki - patrzyla w strone dachu, na basen - to cos wymyslila ze wkoncu nie pojechalismy, itp itd..." Zabrać to można buty do szewca. Żonę się zaprasza. Czy Ty nie zauwazyłeś, że on musi lubić, to co Ty lubisz? Nie bądź egoistą. Istnieje coś takiego jak kompromis. Ona z Toba do Zakopanego, a Ty z nią tam, dokąd ona chce pójść, pojechać. Można się dogadać. Tylko potrzebna jest dobra wola. Odpowiedz Link Zgłoś
princessjobaggy Re: Żona - bluszcz 05.02.11, 12:44 > Istnieje coś takiego jak kompromis. Ona z Toba do Zakopanego, a Ty z nią tam, d > okąd ona chce pójść, pojechać. > Można się dogadać. Tylko potrzebna jest dobra wola. Dla mnie to wyglada tak, ze jego zona nigdzie nie chce pojsc, pojechac. Jak proponujesz dogadac sie z kims takim? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Żona - bluszcz 05.02.11, 13:50 Ja gdybym miala wybor pomiedzy siatkowka, hokejem, skokami i niczym, tez bym wolala nic ;) Odpowiedz Link Zgłoś
princessjobaggy Re: Żona - bluszcz 05.02.11, 18:50 Jesli maz wg niej nic ciekawego nie jest w stanie zaproponowac, to moze niech sie ksiezniczka wysili i sama wymysli. Tylko, ze ona po prostu nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
ada828 Re: Żona - bluszcz 06.02.11, 18:17 A może to on nie chce pójść tam gdzie ona chce, albo jej w ogóle nie słucha - po prostu nie wie co Jego żona chce? Odpowiedz Link Zgłoś
weekenda Re: żona - bluszcz 05.02.11, 11:15 chcesz za nią przeżyc jej życie? jak ją zmusisz do spędzania czasu wg Twoich zainteresowań to już w ogóle się od Ciebie nie odwiesi i będzie Ci ciosała kołki na głowie, "ża dla ciebie tam chodzi" i różne takie. Nic nie zrobisz, chyba, że sama się obudzi. Takich śpiących królewien zatrzęsienie. Ty się ciesz, że pracuje, bo większość z takich siedzi w domu. To dopiero jazda Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 11:23 ale niestety druga strona nie ma zainteresowan, nic nie wymysli co mozemy razem robic, zawsze incjatywa musi byc po mojej stronie, do niczego ja nie zmuszam, doslownie wkur....mnie jej codzienna beznadziejnosc brak zainteresowania czym kolwiek Odpowiedz Link Zgłoś
weekenda Re: żona - bluszcz 05.02.11, 11:34 nie przeżyjesz za nią jej życia. albo zaakceptujesz holowanie jej na własnych plecach już do końca albo odejdziesz. one tak mają. i zdziwiłbyś sie ile takich kobiet jest na świecie! jesli Cię to pocieszy... :) Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 11:38 nie rozumiem tego jak mozna nie interesowac sie czyms, dla mnie to taka wegetacja zyciowa, teraz ma focha ze nie jestem z nia, a jak jakies zakupy to pieniazki z usmiechem bierze Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: żona - bluszcz 05.02.11, 13:52 A mowil, ze zona nie ma zainteresowan. A zakupy to co? Odpowiedz Link Zgłoś
voxave Re: żona - bluszcz 05.02.11, 12:36 lo matko---ja mam męza odmiane samczą bluszcza--niczym sie nie interesuje tylko przylepiony do mnie pytam co dzisiaj robimy---nie wiem gdzie jedziemy - nie wiem co zrobic na obiad,na co masz ochote-nie wiem co zrobisz to bedzie niczym sie nie zajmie zawsze wszedzie musi byc ze mną,nawet u koleżanki,przyjdzie i siedzi i patrzy nam w gemby o niczym nie mozna bez niego porozmawiać jak uciekne to i tak mnie zawsze znajdzie podzwoni tu i tam i juz jest wszyscy go z tego znaja i smieja sie za plecami ale on z tego nic sobie nie robi,jemu tak dobrze bardzo czesto miałam ochote go udusić Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 13:02 nie meczy cie to i doslownie wkur.....? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: żona - bluszcz 05.02.11, 13:56 Z facetem chyba latwiej: mozna znalezc jakichs kumpli i poprosic, zeby sie nim zajeli albo zebrac kilku takich i wyslac ich razem na kregle, na jakis mecz itp.) (troche wprawy mam, bo wylapuje ze znajomymi sieroty na granicy depresji wsrod studentow zagranicznych i staramy sie im jakies kontakty zorganizowac) Odpowiedz Link Zgłoś
kedrok1 Re: żona - bluszcz 06.02.11, 11:57 o i jest szansa że gdzieś pójdzie wtedy Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 14:10 No popatrz, a inni panowie są zazdrośni o jakąkolwiek ponadnormatywną pracę żony. Jak uprawia sport, to źle, jak ma znajomych to źle, jak robi kursy i studia podyplomowe, to źle, jak awansuje w pracy, to źle, jak chce gdzieś wyjechać to źle, jak ma hobby to źle... bo miejsce baby w domu jest i basta. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 14:38 taka milosc to moze zameczyc udusic..... Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 14:39 Odrobinę zazdroszczę. Chciałabym mieć faceta, który nie ciągnąłby mnie w dół, nie uziemiał, lecz inspirował i dodawał skrzydeł. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 14:44 komu zazdroscisz? chyba nie mi? bo ja sie tak wlasnie czuje...ograniczony, zdolowany Odpowiedz Link Zgłoś
alikate Re: żona - bluszcz 05.02.11, 16:32 tedii79 05.02.11, 11:23 "...ale niestety druga strona nie ma zainteresowan, nic nie wymysli co mozemy razem robic, zawsze incjatywa musi byc po mojej stronie, do niczego ja nie zmuszam, doslownie wkur....mnie jej codzienna beznadziejnosc brak zainteresowania czym kolwiek " Hm...jak dla mnie to Twoja żona jest jednak chora. Może idźcie razem na terapię? Dziwnie to wygląda, że tylko pieniądze podnoszę jej adrenalinę. A jak pieniędzy nie ma na robienie babskich zakupów - to nic ją nie interesuje. Jeśli nie chcesz iść na terapię razem z nią, to może sam pójdź do psychologa i opowiedz o zachowaniu się Twojej żony. Odpowiedz Link Zgłoś
sabriel Re: żona - bluszcz 05.02.11, 16:50 Zrób jej dzieciaka, od razu pójdziesz w odstawkę. A tak poważnie to współczuje,ale nie widziałeś przed ślubem, że to taki bluszcz. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 17:13 wlasnie wrocilm do miejsca gdzie mieszkamy. lezy w lozku obrazona na caly swiat - na przywitanie ani czesc ani spie...j.....dzwonila 3 do niej moja mama nie odebrala.... Odpowiedz Link Zgłoś
alikate Re: żona - bluszcz 05.02.11, 17:37 Pisałam wcześniej, ale chyba nie przeczytałeś. Przeczytaj raz jeszcze: Hm...jak dla mnie to Twoja żona jest jednak chora. Może idźcie razem na terapię? Dziwnie to wygląda, że tylko pieniądze podnoszę jej adrenalinę. A jak pieniędzy nie ma na robienie babskich zakupów - to nic ją nie interesuje. Jeśli nie chcesz iść na terapię razem z nią, to może sam pójdź do psychologa i opowiedz o zachowaniu się Twojej żony. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 17:50 nie wiem czy nie jest zazdrosna ze odwiedzam rodzine ze strzelila focha, lezy i nadal cisza. wracajac do tego ze nie lubi moich zainteresowan, jakos nie pokazuje mi swoich. Odpowiedz Link Zgłoś
nawrotka1 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 19:09 Jakoś nie mogę Cię zrozumieć. Kiedy siedzisz w domu przed telewizorem, masz wku.rwa. Kiedy zajmujesz się czymś, poza domem, Twoja zona ma wku.rwa. Ten wątek pokazuje , że jej wku.rw jest dla Ciebie większym problemem., niz Twój własny. Skoro tak, to cierp i pozwalaj się nadal terroryzować. Odpowiedz Link Zgłoś
princessjobaggy Re: żona - bluszcz 05.02.11, 18:56 > Hm...jak dla mnie to Twoja żona jest jednak chora. Może idźcie razem na terapię > ? Gdzie Ty tu dojrzalas chorobe? Dla mnie to zwyczajny brak zainteresowan (poza zakupami) i nieustepujace naburmuszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 05.02.11, 20:08 cos czuje ze z tych nerow to mnie rak zoladka wykonczy Odpowiedz Link Zgłoś
alikate Re: żona - bluszcz 05.02.11, 21:28 princessjobaggy napisała: Gdzie Ty tu dojrzalas chorobe? Dla mnie to zwyczajny brak zainteresowan (poza z > akupami) i nieustepujace naburmuszenie. Wieczne naburmuszenie i brak zainteresowań, to może być depresja. Odpowiedz Link Zgłoś
voxave Re: żona - bluszcz 06.02.11, 04:52 ----alikate---wieczne naburmuszenie może byc oznaką braku zainteresowań a to oznacza płytkośc umysłową Odpowiedz Link Zgłoś
alikate Re: żona - bluszcz 06.02.11, 11:52 voxave napisała: > ----alikate---wieczne naburmuszenie może byc oznaką braku zainteresowań a to oz > nacza płytkośc umysłową voxave, nie obrażaj gustu pana męża;-) Naburmuszenie, to określenie jakim posłużył się wspomniany mąż. Jak dla mnie to naburmusznie, to brak kontaktu. Zwróć uwagę voxave, że tę kobietę ożywiają tylko zakupy. Jak nie dostaje kasy to nie ma w niej życia. Pachnie mi to zachowaniem się afektywnym dwubiegunowym. Jeszcze raz polecam wizytę u psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
kedrok1 Re: żona - bluszcz 06.02.11, 11:56 szczerze współczuję zapisz ją na coś, na cokolwiek, ikebana, aerobik, karnet w pubie ze striptizem męskim, byle gdzieś wyszła Odpowiedz Link Zgłoś
gina_rossi A dlaczego... 06.02.11, 12:54 Ty nie strzelisz focha?!? Wykoncz bluszcza jej wlasna bronia. I strzel sobie od czasu do czasu focha i tez sie nie odzywaj.. Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: A dlaczego... 06.02.11, 13:37 nigdzie nie pojdzie bo woli ze mna przebywac, ile mozna sobie prosto w oczy patrzec i sie przytulac.......codzienne jedzenie schabowego tez wyjdzie bokiem Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: A dlaczego... 06.02.11, 13:40 zona przypomina mi jak bylo na poczatku. tlumacze jej ze to bylo jak byl etap fascynacji zakochania a w chwili obecnej na innym etapie jestesmy Odpowiedz Link Zgłoś
voxave Re: A dlaczego... 06.02.11, 14:29 szczerze współczuję autorowi watku----albo sie przyzwyczaisz albo rozwód Odpowiedz Link Zgłoś
gina_rossi Re: A dlaczego... 06.02.11, 14:51 tedii79 napisał: > nigdzie nie pojdzie bo woli ze mna przebywac, ile mozna sobie prosto w oczy pat > rzec i sie przytulac.......codzienne jedzenie schabowego tez wyjdzie bokiem A kto powiedzial ze masz sie caly dzien tulic i przymilac? Az taka fascynacja partnerem dosc szybko mija - czego Twoja zona kompletnie nie potrafi zrozumiec. Nie zmienisz jej - nie ma szans, a i rozmowa nie pomaga (znam to z zycia - moja bratowa jest podobna). Nie przejmuj sie jej fochami. Jak nie chce na mecz - to zabierz kolege. A jak juz pojedzie, to nie daj sie sprowokowac jej fochami. A niech patrzy w chmury... I dziecko nic tu nie zmieni - bedzie tylko gorzej, bo przeciez ona sama musi siedziec caly bozy dzien w domu jak niewolnica - ha, tu dopiero sie zacznie... Odpowiedz Link Zgłoś
make_up_not_war Re: żona - bluszcz 06.02.11, 15:05 straszne. przerażające. my wiele rzeczy robimy razem (nawet na siłownię pomykamy), takie z nas podłe bluszcze. ALE każde ma swoje drobne przyjemności, taką nienaruszalną strefę. to jest okropne, nie móc od siebie odetchnąć nawet na chwilę to będzie brutalna rada, ale przestań jej dawać pieniądze. chodź na mecze sam albo z kolegą... jezu, zasmuciły mnie te posty autentycznie Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 06.02.11, 17:11 kobiety doradzcie..... do czego ja namawiac, co proponowac???? Odpowiedz Link Zgłoś
nikaooo Re: żona - bluszcz 06.02.11, 17:44 Tylko pytanie,czy ty wogóle chcesz z nią spędzać czas? Bo skoro ona tak chce się przytulać i być cały czas z tobą,a ty proponujesz jej hokej,to nic dziwnego. Podam ci przykład z mojego życia.Początki z mężem były takie,że ja chciałam wszędzie chodzić,zero rutyny ,a on mi na nic nie pozwalał.Pchał się za mną wszędzie...do koleżanek,nawet na egzaminy,jak się uczyłam to był zazdrosny,że nie stoje z nim przed uczelnią,tylko z ludzmi z grupy. Minęły z 4 lata,w tym czasie pojawiło się dziecko i...role się odwróciły.Teraz to ja cieszę się z każdej spędzonej chwili,chciałabym ,abyśmy wszystko robili razem ,a on już jest mną chyba lekko zmęczony,haha Pogadaj z nią na poważnie,powiedz,że skoro nie sporty,to niech zaproponuje coś sama. Nigdy nie uwierze,że nic ja nie interesuje.A tak z tym dzieckiem to prawda,bo wtedy dopiero pojawiają się prawdziwe problemy,a na głupoty nie ma czasu,Jestem pewna ,że by miała dla CIEBIE TAK MAŁO CZASU,ŻE zatęskniłbyś za tym,co jest teraz...pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 07.02.11, 12:50 rozmawiam z nia to mowi mi ze sie czepiam. zrozum ze nie ma zadnego hobby ... pasji Odpowiedz Link Zgłoś
sweet_pink Re: żona - bluszcz 07.02.11, 13:30 Ożeniłeś się z "malom dziewcinkom" dla której bajki disney'a to filmy faktu. Ona jest jak śpiąca królewna w letargu. Ja tu się zgadzam z przedmówcami, że przydał by się kontakt z psychologiem, jakieś warsztaty aktywizujące, terapia małżeńska. Teraz będzie sprawa wyglądała tak, że Ty na przemian, będziesz albo rozpaczliwie próbował ją aktywizować, albo się wycofywać. Jedno i drugie będzie Ci szarpać nerwy, natomiast ona w obu przypadkach będzie się czuła odrzucana. Jak się będzie czuła odrzucana to będzie się bluszczyć bardziej, bardziej Cię ograniczać, żeby tym sobie potwierdzać, że jest dla Ciebie ważna...Ty będziesz bardziej uciekać i błędne koło będzie się toczyć, aż w końcu coś pierdyknie z takim hukiem, że nie będzie co zbierać. Żeby tego uniknąć trzeba pani uświadomić, że w związku się jest nadal dwoma osobami, trzeba sobie uświadomić i komunikować granice autonomii, trzeba wskazać czego nie chcemy z związku (np szantaży fochami)...kuuupa roboty, na prawdę warto wezwać psychologiczny suport. W dodatku psycholog mógłby zdiagnozować czy pani nie ma depresji i wysłać do psychiatry po leki. Odpowiedz Link Zgłoś
fig-ga Re: żona - bluszcz 08.02.11, 08:59 Nic dodać nic ująć. Sweet, po raz kolejny stwierdzam, że ty mądra kobieta jesteś :) Odpowiedz Link Zgłoś
mysticlady Re: żona - bluszcz 07.02.11, 13:31 Żona oprócz braku zainteresowań, nie posiada także znajomych, przez co uzależniła się od Ciebie. Lekarstwem na to wydaje się przyjaciółka, której musi sobie poszukać żona... Najwidoczniej w pracy z nikim się nie zaprzyjaźniła na tyle, żeby spotykać się na gruncie prywatnym. Może więc któryś z Twoich kolegów ma żonę, która także lubi zakupy? Zawsze warto spróbować... Jeśli to nie zadziała, to może internet? Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 07.02.11, 14:32 powiem tak ze zarowno szkola srednia - przewodniczaca klasy, studia- starosta roku, praca - jest 1 osoba po szefie. zawsze byla ambitna a co za tym szlo nie miala zbyt dobrych relacji z ludzmi z otoczenia. nauka i budowanie kariery wiazaly sie ze nie bylo przujaciolek Odpowiedz Link Zgłoś
mysticlady Re: żona - bluszcz 07.02.11, 17:15 Czyli znamy już powód jej zachowania... jesteś jedyną osobą z którą po pracy może porozmawiać i to powoduje, że ciągle Ci towarzyszy... Jeśli będzie miała przyjaciółkę, może się okazać, ze jednak ma jakieś hobby, ale potrzebuje towarzystwa żeby je realizować. Ponieważ to, co interesuje Ciebie, jej, ze zrozumiałych dla mnie względów ;-), nie bardzo. Tak więc żonie nie jest potrzebny psychoanalityk, tylko przyjaciółka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
tedii79 Re: żona - bluszcz 07.02.11, 20:38 tylko ze ciezko to zrobic jak siedzi sie w domu Odpowiedz Link Zgłoś
mysticlady Re: żona - bluszcz 08.02.11, 08:41 Wydawać by się mogło, że koło się zamyka, ale nie do końca tak jest... Mam podobny problem, nie chcę go tutaj opisywać, ale staram się coś z tym zrobić. Jeśli chcesz pozbyć się "problemu", pomóż mu wyjść z domu, liczyć się jednak trzeba z tym, że nie będzie chciał i trzeba będzie mu w tym pomóc, pokazać, że to może sprawiać przyjemność... najlepiej małymi kroczkami... Trudno napisać wszystko w jednym poście... Zwłaszcza, że ja też jeszcze nie osiągnęłam pełnego sukcesu, na razie jestem na etapie zmiany sposobu myślenia i wyszukiwania "powodu" wyjścia z domu. Odpowiedz Link Zgłoś