Dodaj do ulubionych

Niektórzy faceci zdumiewają :)

13.02.11, 23:43
Niektórzy faceci mnie zdumiewają, jak w tytule. Nie twierdze, ze nie ma takich kobiet, ale kobiety chyba (jeśli się myle, niech mnie kto poprawi) rzadziej maja tendencje do narcyzmu i totalnego braku krytycyzmu wobec siebie. Ostatnio poznałam pewnego faceta, można powiedziec półzawodowo. Przedstawiła mi go kolezanka, w racji faktu, ze miał w zasadzie on interes do mnie, ok. Mam dość luźny sposób bycia, poniekąd pewnie zwiazany w zawodem. Nie ma tu na myśli jakiś przypadkowych kontaktów seksualnych, ale otwartość w rozmowach z ludźmi, łatwość nawiązywania relacji, w tym co robię to raczej zaleta – żeby całkiem jasnosc była, chodzi o niestwarzanie sztucznego dystaansu z osobą, która ma problem i chce go przedstawić, nic wiecej.
Gosc opowiedział w czym rzecz u zawodowo było to interesujące. Wymieniliśmy nr telefonów.
Tak się złozyło wszelako, ze nazajutrz spotkalismy się na imprezie ogólnej, kulturalnej. Po niej z grupa znajomych poszlismy na kawe, on także bo grupka była spora, a w niej osoby jemu znane. Facet jest w moim odczuciu b. przecietny. Owszem dosc przystojny, ale ogólnie, jak dla mnie – mało interesujacy z racji osoboscowsci. Pomijam tu fakt, ze jestem zajeta, no tego gosc wiedziec nie musi.
Nie dałam mu zadnego powodu, żeby sadził, ze jestem zainteresowana nim, jako mezczyzną. Jeśli nawet przy pierwszym spotkaniu mój luźny stosunek do niego odczytałby niewłasciwie (czyli jako zainteresowanie tego rodzaju) to podczas drugiego miał okazje widzieć, jak zachowuje się w stosunku do innych ludzi, mniej czy bardziej znajomych i „załapać” ze taki mam sposób bycia. Ale chyba nie załapał, albo, co wydaje mi się z racji jego zachowania bardziej prawdopodobne, ma się za kogos na kogo kobiety lecą (nie wykluczam, ze jakies leca, a – nie) i mój brak odzewu na jego „podryw” odbiera jako „gre”, udawanie niedostepnej na polu d-m. Wiem to stad, ze ...sam mi to powiedział. Dokładnie, po kolejnej próbie z jego strony umówienia się solo i mojej odmowie, powiedział coś takiego, ze on rozumie, ze ja „ udaje niedostępną, ale on przecież WIDZI, ze mi się podoba”. Gdzie, jak widzi, skoro ja tego nie widzę, nie pojmuję.
Powiedziałam wprost, ze niewłasciwie interpretuje moje zachowanie. Również wprosy powiedziałam, ze nie mam zwyczaju prowadzic takich „gier”, a jego lubie na tyle, na ile można lubić malo znaną osobę i na tym koniec. Poinformowałam go też, bez dzczegółowego pisu jakiego bo po co, ze jestem w zwiazku i nie szukam jakiś znajomosci damsko-meskich, chyba ,ze idzie o kolezenstwo, ale nie dotarło. Facet jest nadal przekonany, ze interesuje się nim , tylko „udaję niedostepna”. Nie jest to jakiś problem, bo już umiem sobie poradzic z taka sytuacją. Tylko po prostu zastanawiam się, dlaczego proste, szczere postawienie sprawy do gościa nie dociera? Jak trzeba być zadufanym w sobie u pozbawionym samokrytycyzmu, żeby proste wyjaśnienie nadal interpretowac po swojemu, bo JEMU się wydaje, ze jest taki interesujący, ze kobieta może jedynie UDAWAC ze on jej nie interesuje? Facet ma malo co po 40 jest z wyglądu dla mnie do przyjęcia (czyli żaden towar eksportowy, ale nie trzeba zakrywać gazetą), z tego co się zwierzył, rozwiedziony, nie wiem czy się z kimś spotyka, nie interesuje mnie to. Cały zcas mówi wyłacznie o sobie, swoich zaintesowaniach, oczekiwaniach itd. Co jest nużace. Nie wiem czy sa take kobiety, ale ten typ, o ile wczsniej miałam go za nego egocentyucznego goscia, zaczał we mnie budzic autentycza niecheć.
Obserwuj wątek
    • kochanic.a.francuza Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 13.02.11, 23:49
      Ostatnio panoszy sie przekonanie, ze wystarczy byc pewnym siebie i juz ma sie wziecie;)
      To pewnie taki jego "nowy kosmetyk", ktory testuje na sobie:)
      • kora3 Moze masz racje, ale udiota by skumał, ze to 14.02.11, 00:09
        nie dziala po mojej reakcji :)
    • jan_hus_na_stosie Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 13.02.11, 23:55
      ktoś chciał w wątku się pochwalić, że ma "wzięcie" ;)
      • kora3 eee nie zartuj :) "wziecie" u kogos takiego 14.02.11, 00:11
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > ktoś chciał w wątku się pochwalić, że ma "wzięcie" ;)
        >
        to raczej obciach, niz powód do chwały. Ptzynajmnie dla mnie:)
        • masher yhm i jeszcze niedostepna 15.02.11, 21:08
          lol
          • kora3 no wiesz, ja jestem wybredna, jesli chodzi 15.02.11, 21:13
            o facetów, nie ukrywam tego:) Ten się nie lapie, nie ta liga :)
    • miss.yossarian Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 13.02.11, 23:57
      ok
    • gyubal_wahazar Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 00:01
      Pocieszny typ. Dostarczy Ci pewnie wielu powodów do wzruszeń, nie mówiąc o dopieszczeniu ego.
      Poproś go następnym razem, by z wszystkimi detalami wyłożył swoje pasje Twojemu facetowi, bo jego to też pasjonuje i pali się by typa poznać ;)
      • kora3 Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 00:09
        wiesz, ja nie mam ochoty az tak blisko podtrzmywac tj znajmsci, zeby go z moim facetm poznawac, aczkliwke, jesli go spitkam bedac z num , yo uikac nie ma zamiaru:)
        Nie cce tez goscia "straszyc" moim facetem :) powiedziałam mu,ze jestrm zajeta ( w sensie w zwiazku) wiec o tym wie:) Wzriszeń mi raczej nie distarczy, b nie mam zamiaru sie z nim spotykać ( w sensie umawiania się), a spotkać go owszem moge przypadkiem, ale zapewne w szerszym gronie. Po prosyu mnie rozwala jego postawa:)
        • gyubal_wahazar Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 00:21
          Poznałaś go chyba już na tyle, że zauważyłaś, że to na co Ty masz ochotę wydaje się drugorzędne. Przynajmniej dla niego. Wychodzę więc z nieśmiałą sugestią odnośnie pokierowania dalszym ciągiem krotochwili ;)
          • kora3 Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 00:30
            owszem , masz rację, tylko, ze ja sobie genealnie umiem radzic z takimi sytuacjami - mam na mysli namolne osoby, kyóre mają gdziez czego ja chce, bo mają swój "interes" - nie mam tu na mysli faciwtów, czy relacji d-m ale w ogóle:)

            tak wiec, jeskli pan ten nadal bedzie przekonany, ze udaję niedostrpna, to go w tym przekonaniu utwierdzę, bedac zdecydwanie bardziej jescze niedostepna dlań, co umiem wdrozyc skutecznie, a co on z tym zrobi, a yakze jak sobie to wyjasni po zwokemu bedz mi latało :) Dla mnie jegi postawa nie stanowi problemu, tylko mnie zwyczajne ubawiła i zastnowisła socjoligicznie:) Na razie powiedziałam mu grzecznie w czem dieło, a jesli nie dotrze nadal, to dam mu do zrozumienia bardziej dobitnie co to znaczy byż niedisptepna osoba :)
            • gyubal_wahazar Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 00:38
              Szykuje się ognisty romans (droczę się) ;)
            • six_a Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 13:46
              oczywiście, że nie dotrze. powiedz mu lepiej, że chcesz z nim mieć piątkę dzieci, roztocz wizję domku na wsi i masz go z głowy.
            • erillzw Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 14:28
              Bo on ma tak wysoskie poczucie swojej zaj.bistosci, ze uwaza, ze kazda kobieta ktora powie mu czesc juz na niego leci, chce mu robic taka laske, zeby wessal przesieradlo dupa i czcic go niczym wcielenie boga ktory zstapil na ziemie..

              Znam takie typy. I faktycznie czesciej sie z takimi zachowaniami spotykam uzakompleksionych chlopczykow ktorzy wszystkim jacy sa boscy, slow krytyki nie przyjmuja a jesli sie takowe pojawia skwituja to "nie znasz sie".
              taki wiesz.. wstaje rano patrze w lustro o mysle "rany ale takiego boga tyo ziemia jeszcze nie nosila" tudziez "tyle piekna w jedenj osobie" gdy spoglada na siebie odbijajacego sie w wystawie sklepowej...
              • kora3 Macie racje dzieczyny :) dzisiejszy hit kolesia 15.02.11, 21:05
                na moje "nie mam zcau" dosc już obcesowo wyrażone , na głos "sobie wyjaśnił". - Ale się dziewczyna droczy":) no głupek :)
                • erillzw Re: Macie racje dzieczyny :) dzisiejszy hit koles 15.02.11, 21:16
                  To nie glupek. To troll. On Cie prowokuje a Ty sie dajesz. Ignoruj.
                  • kora3 masz 15.02.11, 21:22
                    rację, trzeba bedzie nie odbierac wcale elefonów od typa i czesc :)
                    • erillzw Re: masz 15.02.11, 21:26
                      Niech Twoj maz odbierze :P
                      • kora3 Szczęsliwie udalo mi się rozwiesc kulka lat 15.02.11, 21:32
                        remu u dzieki temu zabiegowu nie mam juz meza, a były mieszka daleko i mam z nim sporadyczny b. kontakt:) miałas na mysli mego partnera? Nie bawie się w coś takiego:) Jestem dorosła i nie oczekuje, ze mój faceyt bedzi załatwiał takie sprawy za mnie, tym bardziej, ze gosc mi nie grozi Z całym szacunkiem, ale poza ekstremalnymi sytuacjami, ja takie odbieranie telów przez faceta, babke czyjąs uwazam za dziecinade.
                        • erillzw Re: Szczęsliwie udalo mi się rozwiesc kulka lat 15.02.11, 21:52
                          Aha sorry ;) No mialam na mysli partnera oabecnego.

                          Wszystko pieknie i ladnie, ze to dziecinada ale skoro tak dodbrze sobie z tym rzekomo radzisz to dlaczego ten pan ciagle do Ciebie dzwoni i Ty ciagle sprzedjaesz kolejne fakty o tym "jak sobie dobrze radze z jego splawianiem"?

                          Nie chodzi o zalatwianie spraw "za kogos" ale zafundowanie zonka komus po drugiej stronie bo jest namolny. Zwyczajny, prostu gest na potowerdzenie slow.
                          Nie chodzi o to, ze Twoj partner zadzwoni do tego pana z twojego numeru i zacznie mu klasc do glowy bo to jest dziecinada. Ale zeby odberal telefon. Tak z czystej ciekawosci jak sie tamten zachowa potem bym to zrobila ;)
                          • kora3 Re: Szczęsliwie udalo mi się rozwiesc kulka lat 15.02.11, 22:57
                            erillzw napisała:

                            > Aha sorry ;) No mialam na mysli partnera oabecnego.

                            sorrowanie zbyteczne, acz ładnie zabrzmiało.:) ja tylko gwoli wyjaśnienia opisałam stan :)
                            >
                            > Wszystko pieknie i ladnie, ze to dziecinada ale skoro tak dodbrze sobie z tym r
                            > zekomo radzisz to dlaczego ten pan ciagle do Ciebie dzwoni i Ty ciagle sprzedja
                            > esz kolejne fakty o tym "jak sobie dobrze radze z jego splawianiem"?


                            Weisz, rzecz w tym, ze na tem moment zachowanie kolesia jest dla mnie jedynie interesujące co do jego postawy wobec kobiet (u chyba swiata) u śmieszne, a nie uciążliwe.
                            Napisałam o tym na fotum, co mam nadzieje jest jasne, nie po to, by uzyskac pomoc w temacie, ja goscia spławic, tylko ot tak, zeby podyskutowac o takiej posrtawie, podejsciu:)
                            Nie dzwoni on powyzej pewnych godzin, czyli w nocy, wiec w zasadzie cała sprawa kosztuje mnie powiedzienie "Jestem zajeta". Nie mam problemu ze spawianiem ludzi namolnych, takze dlatego, ze o ile wiedza co robię zawodowo, maja swiadomosc, ze zajeta mogę być nie tylko od 7 do 15 np.:)
                            >
                            > Nie chodzi o zalatwianie spraw "za kogos" ale zafundowanie zonka komus po drugi
                            > ej stronie bo jest namolny. Zwyczajny, prostu gest na potowerdzenie slow.


                            Nie uwazam, zebym miała powinnosci jakiejolwiek słowa moje skierowane do tego goscia potwierdzac takimi "gestami". Poniekad zna on pare osób, które mnie znają lepiej, wiec jesli zrobił jakiś "wywiad" wie, ze nie sciemniam mu ze jestem z kims, tylko na serio jestem. Nie uwazam, zeby bylo dorosle takie cos "udowadniac" w spowób jaki propinujesz, inna sparwa, gdyby gosc dzwonił po nocach, albo mi groził itp. Ale od takich spraw mam prawnika :)

                            > Nie chodzi o to, ze Twoj partner zadzwoni do tego pana z twojego numeru i zaczn
                            > ie mu klasc do glowy bo to jest dziecinada. Ale zeby odberal telefon. Tak z czy
                            > stej ciekawosci jak sie tamten zachowa potem bym to zrobila ;)


                            wiesz, nie neguje, ze to moze zspokoic ciekawosc. Tylko, ze jak wspomniałam - ja się nie bawie w takie cos:) Swoja droga dotykasz całkiem innego "problemu". Otóż ja w ogóle nie ejstem zwolennikiem obierania cudzych telefonów komórkowych. Owszem, takie sytuacje moga sie zdarzyć. Y mnie w pracy np. jest zaada, ze jesli ktos gada przez jeden tel. a jego komórka dzwoni, to współpracwnik dbiera, mówi, ze tamtem teraz nie moze i zaraz oddzwoni wynika to ze specyfiki pracy. W konaktac towarzyskich, czy partnerskich tez mam taki układ, ale mocno zalezny od tego (podobnie jak ze współpracownikami) KTO dzowni. Np. mój partner odniera mój tel, gdy dzwonia moi rodzice, siostra, przyjaciółka, która zna itd. Oczywiscie nigdy bez uzgodnienia ze mną - jesli np biore prysznic wola "Dzwoni X" a ja odkrzykuje "Odbierz!" . To samo dziaa w dtiga stronę - na tej samej zazadzie odnbieram jego tel. jesli widze, ze dzwoni osoba, którą znam osobiscie, takze z e znajomych, czy nawey jego szefostwa. Jesli jest nimer bez ipisu, albo opis jest nieznany mi albo jemu) nie odbieramy

                            Z doswiadczenia wiem, ze "dodzwonienie się" do kogoś pozornie, a faktycznie do obcej osoby moze nie byc fajne. Kilka razy w zyciu zdarzało mi się, ze służbową rzmowe odbierała zona np. :) Mimo, ze słyszac w słuchawce głos weidentnie nuie em co sie spodziewałan przedstawiałam sie pełnie ( w podaniem firmy) dwa razy zdazuło mi się "dochodzenie" czego chce od małżonka o tak PÓXNEJ porze (ok. 19-20 - umówiona na te godzinę rozmowa). . Uwzam cos takiego za szczyt chamstwa i nie mam zamiatu powielac, niezaleznie od tego, czy telefinujacy jest namolny. Jak wspomniałam - inna sprawa, gdyby mi ktos groził np.
    • princess_yo_yo Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 13:19
      ale takie okazy sa strasznie smieszne! i jak sie fajnie napinaja jak sie im powie po raz kolejny ze ni chu chu :-) az sie prosza zeby sobie z nich robic obiekt zartow.
    • soulshunter [...] 14.02.11, 13:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • vandikia Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 14:05
      Sama przyznajesz, że jesteś dość otwarta. A takie zachowanie szczególnie wobec ludzi widzianych pierwszy czy drugi raz w życiu niekoniecznie jest uznawane za pożądane. Może faktycznie dajesz powód, by ludzie interpretowali Twój sposób bycia jako zachętę do romansu, flirtu itd..
      • erillzw Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 14.02.11, 14:30
        Nie no kaman, naprawde nie mozna byc otwartym na innych ludzi?? To nie jest problem kory czy kogokolwiek kto jest na ludzi otwarty i latwo nawiazuje konatmty ale tych co interpretuja to zachowanie jako cos ponad czyis charakter i zwykla sympatie.
      • kora3 Widzisz Vandikio, moim zdaniem nue masz racji :) 15.02.11, 21:02
        vandikia napisała:

        > Sama przyznajesz, że jesteś dość otwarta. A takie zachowanie szczególnie wobec
        > ludzi widzianych pierwszy czy drugi raz w życiu niekoniecznie jest uznawane za
        > pożądane. Może faktycznie dajesz powód, by ludzie interpretowali Twój sposób by
        > cia jako zachętę do romansu, flirtu itd..


        Po pierwsze chyba nie do końca zrozumiałas, czy też sobie wydumałaś, co mam na mysli pod pojeciem "otwartośc". Nie oznacza ona ani rzytów na szyje, ani deklaracji uczuciowych, ani tym podobnych rzeczy.

        Moja otwartosc jest jak najbardziej pozadana :) jesli chodzi o mój zawód, natomiast tak w ogóle jest czescia mnie, mojej osobowosci i nie widze powodu, dla ktyórego mam udawać :)

        Ale przede wszystki sugetujesz, ze owa otwartosc daje powód , ze LUDZIE niewłasciwe interpretują moje zachowanie. Jest to teza nie wiadomo na czym oparta, ale wierz mi, błedna juz w załozeniu :) Otóz nie LUDZIE tylko ten kolo. Jest takie powiedzenie"Jesli 20 osób mówi ci, ze jesteś koniem, to daj się podkuć bracie" :) to oczywiscie przenoscia, ale oddaje to o co chodzu - jesli takie traktowanie mej otwartosci ze strony nowo poznanych ludzi trafiałoby mi się co krok, uznalabym, pewnie zresztą słysznie, ze trzeba coś zmienic w zachowaniu, bi determinuje to niewłasciwą interterpretacje innych. Ale jesli wszyscy traktuja to normalnie (ja zresztą nie ejstem jakos ekstremalnie się zachowujaca) , a jedna osoba nie tak, to chyba znaczy, ze z jej postrzeganiem świata coś nie tak, a nie ze mną :)
        • vandikia Re: Widzisz Vandikio, moim zdaniem nue masz racji 18.02.11, 10:16
          wydumałam sobie, bo nie napisałaś na czym polega otwartość, a skoro została potraktowana jako zachęta do zawarcia znajomości, to mogłam tak pomyśleć

          i stąd również ta teza, oparta dokładnie na tym, co opisałaś

          a skoro to jednorazowe zdarzenie z jednym facetem, to sztucznie rozdmuchujesz "problem" i źle zatytułowałaś wątek :)
          • kora3 Re: Widzisz Vandikio, moim zdaniem nue masz racji 18.02.11, 10:26
            vandikia napisała:

            > wydumałam sobie, bo nie napisałaś na czym polega otwartość, a skoro została pot
            > raktowana jako zachęta do zawarcia znajomości, to mogłam tak pomyśleć


            ależ ja w puerwszym poscie napisałam z gribsza na czym polega :)
            A jesli to, ze nie masz na sobie włosiennicy , tylko normalnie się ubierzesz, zostanie potraktowane, jako zachecanie jakeigoś goscia do seksu, to uznasz, ze nalezy wdziac włosiennice?:)

            >
            > i stąd również ta teza, oparta dokładnie na tym, co opisałaś

            możesz dokladniej wskazac?:)
            >
            > a skoro to jednorazowe zdarzenie z jednym facetem, to sztucznie rozdmuchujesz "
            > problem" i źle zatytułowałaś wątek :)


            Ależ to nie ejst zaden problem :) ot zjawisko i tyle. Faktycznie mze xle zatytułowałam, bo nie tyle niektórzy co takie indywidua, jak ten,a zakładama, ze może nie być jedynym taki egzemplarzem na swiecie:)
    • hejterzyna powinnas mu dac i sie odczepi 15.02.11, 21:03
      banalne i najskuteczniejsze
      • kora3 w twarz?:) czy kopa , bo 15.02.11, 21:10
        jesli masz na mysli cos innego, to gosc mnie nie wqrza az tak zeby się poświecac tak bardzo :)
        • hejterzyna kokietujesz 15.02.11, 21:14
          tak na prawde to jestes zajarana ze jakis facet zwrocil na ciebie uwage
          majtki pewnie zmieniasz 3 razy dziennie
          • kora3 Nie kazdy ma tak, jak Ty 15.02.11, 21:21
            ja normalnie zmieniam bieliznę - 32 razy dziennie, niezaleznie od ytego, czy jakiś przygłup się mnie czepia, czy nie:) ale Ty widze uwazasz, ze jakby ktos tak się zachowywał w stosunku do ciebie, to pewnie ... o hoho :)
            • hejterzyna Re: Nie kazdy ma tak, jak Ty 15.02.11, 21:27
              niby zartujesz a jednak nie zartujesz

              • kora3 tak, no Ty wiesz lepiej, jak tej kolo :) 15.02.11, 21:33

                on to ? czy też kolega/kolezanka z tym samym problemem?:)
    • wicehrabia.julian Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 15.02.11, 23:11
      kora3 napisała:

      > Pomijam tu fakt, ze jestem zajeta, no tego gosc wiedziec nie mu
      > si.

      :D to jest dobre, a niby dlaczego nie musi? tak trudno wspomnieć o tym? pewnie zaloty skończyłyby się w trymiga
      • kora3 rizczaruje cie pewnie - nie skończyły sie :) 15.02.11, 23:21
        zaden problem wspomniec o tym:) tylko nie mam zwyczaju informowania o tym podczas rozmów zawodowych, podobmie ludzi z którymi rozmawiam zawodowo o to nie oytam, a nie zawsze, ba nawet nie czest jest t informacja kluczowa, czy nawet tylko potrzebna do rozeznania sie w temacie.


        w ty konkretnym przypadku gadając z gosciem na pierwszym spotlaniu nie mówilismy na takie tematy, co całkiem zrzumiałe. Kiedy jał mi czynic awanse powiedziałam mu, ze jestem zajeta, ale nie zniecheciło go to fo myslenia, ze najwtrazniej mim to jestem num zainteresowana tylko udaję niedostepną:)
        • six_a Re: rizczaruje cie pewnie - nie skończyły sie :) 15.02.11, 23:26
          no i takie to się ma dylematy, jak się chce interes ubić. znoś te awanse i koś tę kasę czy o co tam chodzi.
          quid pro quo, clarice;)
          • kora3 Sixo, co Ty sugerujesz? Jaką kasę??? 16.02.11, 13:24
            Sądzisz, ze gosc mi placi za to, ze odbeiram od niego telefony, czy jak?
            • six_a Re: Sixo, co Ty sugerujesz? Jaką kasę??? 16.02.11, 14:52
              nie, sądzę, że robisz z nim jakiś interes i głupio ci powiedzieć, co sobie tak naprawdę myślisz o tych końskich zalotach.

              "można powiedziec półzawodowo. Przedstawiła mi go kolezanka, w racji faktu, ze miał w zasadzie on interes do mnie, ok."
              • kora3 nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami :) 17.02.11, 10:50
                six_a napisała:

                > nie, sądzę, że robisz z nim jakiś interes i głupio ci powiedzieć, co sobie tak
                > naprawdę myślisz o tych końskich zalotach.
                >
                > "można powiedziec półzawodowo. Przedstawiła mi go kolezanka, w racji faktu, ze
                > miał w zasadzie on interes do mnie, ok."


                półzawodowo, bo nie był całkiem obcy "z ulicy" tylko znajomym kolezanki - stąd to okreslenie

                A interes miał on, faktycznie, z tym, ze sparwa z którą sie zwrócvił nie wymaga wiecej kontaktów, zostala już załatwiona
                >
                • six_a Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 17.02.11, 11:02
                  a biznes kojarzy to tylko handel i z agenci? osobliwe.

                  tym bardziej więc nie rozumiem, jaki masz problem z panem. odczep go od siebie, jak ci nie pasuje. chyba że pasuje. bo jak widzę, nie można ci dogodzić w tym wątku.

                  zastanawiania się nad zawiłościami umysłu nachalnych i narcystycznych typów nie rozumiem tym bardziej, jakby kto pytał.
                  • kora3 Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 18.02.11, 09:25
                    six_a napisała:

                    > a biznes kojarzy to tylko handel i z agenci? osobliwe.

                    oj ni nie wiem, tak mi się napisało :)
                    >
                    > tym bardziej więc nie rozumiem, jaki masz problem z panem. odczep go od siebie,
                    > jak ci nie pasuje. chyba że pasuje. bo jak widzę, nie można ci dogodzić w tym
                    > wątku.


                    wiesz, oczeliwanie, ze ktos dogodzi ci w wątku, jest moim zdaniem dosc osobliwe:)
                    Przecież napisałam: nie mam z tym problemu, nie oczekuję w zwiazku z tym porady jakiejś:) zwtczajnie mnie ciekawi taka postawa jak tego goscia - tyle:)

                    >
                    > zastanawiania się nad zawiłościami umysłu nachalnych i narcystycznych typów nie
                    > rozumiem tym bardziej, jakby kto pytał.


                    no widzisz, a jasie zastanawiam skąd się takie dziwo bierze :)
                    >
                    • six_a Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 18.02.11, 09:55
                      >no widzisz, a jasie zastanawiam skąd się takie dziwo bierze :)

                      dziwo owo bierze się stąd, że dziwu owemu ktoś udostępnił swój numer telefonu i zostawia szerokie pole manewru, pozostając na pozycji obserwowania i dziwowania się. są takie zboczenia;)
                      • kora3 Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 18.02.11, 09:58
                        six_a napisała:

                        >
                        > dziwo owo bierze się stąd, że dziwu owemu ktoś udostępnił swój numer telefonu

                        no wiesz, w moich zawodzie podawanie służbowego nr tel to raczej norma :)
                        i
                        > zostawia szerokie pole manewru

                        to znaczy? Rozumiem, ze szerokie pole do manewry to ...odebramnie telefonu i powiedzenie "Nie, dzieki, jestem zajęta"?


                        , pozostając na pozycji obserwowania i dziwowani
                        > a się. są takie zboczenia;)


                        rozumiem, ze jesli zaskakuje mnie czyjes zachowanie to jestem zboczona?
                        >
                        >
                        • six_a Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 18.02.11, 10:11
                          > no wiesz, w moich zawodzie podawanie służbowego nr tel to raczej norma :)
                          podawanie tak, odbieranie niekoniecznie, o ile widzisz kto dzwoni. a pewnie widzisz.
                          poza tym gdzieś wyżej mówiłaś, że facet nie dzwoni w nocy, więc jaki służbowy?

                          > rozumiem, ze jesli zaskakuje mnie czyjes zachowanie to jestem zboczona?
                          nie, to znaczy tylko tyle, że nie przeczytałaś emotki. poza tym wątpię, by ktoś w tym wątku zadawał sobie trud dociekania czyjejś nachalności. jest to kompletnie bezowocne, ale jeśli dla ciebie interesujące, to zaczynam rozumieć, co pana ciągnie.
                          • kora3 Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 18.02.11, 10:22
                            six_a napisała:
                            >
                            > podawanie tak, odbieranie niekoniecznie, o ile widzisz kto dzwoni. a pewnie wid
                            > zisz.


                            owszem , widzę:) po prostu uwazam, ze nieodbieranie telefonów jest tylez niekulturalne, ci nieskuteczne, jestem zdania, ze lepiej odebrać i odmówic, niz zostawiac coś "niedopowiedziane" (a moze wyjechala, a moze zostawiła telefon gdześ, a moze poerwali ją kosmici:))

                            > poza tym gdzieś wyżej mówiłaś, że facet nie dzwoni w nocy, więc jaki służbowy?

                            Jak t jaki? LG:) Telefon słuzbowy w nocy znka? wyparowuje?


                            > nie, to znaczy tylko tyle, że nie przeczytałaś emotki. poza tym wątpię, by ktoś
                            > w tym wątku zadawał sobie trud dociekania czyjejś nachalności. jest to komplet
                            > nie bezowocne, ale jeśli dla ciebie interesujące, to zaczynam rozumieć, co pana
                            > ciągnie.


                            no widzisz, moze cie z nim poznam, pasujecie widocznie do siebie, skoro go rozumiesz:)
                            • six_a Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 18.02.11, 10:37
                              >jestem zdania, ze lepiej odebrać i odmówic
                              no widać, jak działa;)

                              >Telefon słuzbowy w nocy znka? wyparowuje?
                              większość telefonów można wyłączać, wyobraź sobie. a są takie cuda, co automatem włączają rano telefon i wyłączają po południu. ale przecież nie szukasz sposobów na ograniczenie kontaktów z panem nachalnym, tylko chcesz się nadziwić czy tam nacieszyć, to co se będę klawiaturę strzępić.

                              > no widzisz, moze cie z nim poznam, pasujecie widocznie do siebie, skoro go rozu
                              > miesz:)
                              coś mi się zdaje, że nie grozi mi poznanie ani ciebie, ani twoich zapewne równie interesujących znajomych;)
                              • kora3 Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 18.02.11, 13:53
                                six_a napisała:

                                > no widać, jak działa;)

                                wiesz, sytuacja trwa z tydzień, nie ejst jakaś zadawniona :) skad pewnosc, ze w końcu nie zadziała ?:)

                                >

                                > większość telefonów można wyłączać, wyobraź sobie. a są takie cuda, co automate
                                > m włączają rano telefon i wyłączają po południu. ale przecież nie szukasz sposo
                                > bów na ograniczenie kontaktów z panem nachalnym, tylko chcesz się nadziwić czy
                                > tam nacieszyć, to co se będę klawiaturę strzępić.


                                Oj kobieto, kobieto :) Nie wpadlaś na to, że ktoś moze mieć taką prace, że PO TO WŁASNIE ma słuzbową komórke nie biurowa, a caly czas, bo mu jest potrzebna? Fajnie bym wyglądała w pracy, gdybym sobie komórkę wylączała popoludniu i w nocy. No swietny pomysł, naprawdę:D

                                > coś mi się zdaje, że nie grozi mi poznanie ani ciebie, ani twoich zapewne równi
                                > e interesujących znajomych;)

                                >
                                Kto wie, kto wie :) Moze nam sie zdarzyć zawodowo i jak znam życie mniej byś wówczas "elokwentna" była :)
                                • six_a Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 18.02.11, 17:46
                                  i jak znam życie mniej byś wówczas "elokwentna" była :)
                                  a czymże, korciu, jesteś, że tak sobie na straszenie pozwalasz? czyżby strażą wiejską ścigającą za złe parkowanie?


                                  > . No swietny pomysł, naprawdę:D
                                  wiem, że świetny, ale sama na ten świetny pomysł wpadłaś wyżej i wcześniej ode mnie, już nie pamiętasz? kiepsko.
                                  "masz
                                  kora3 15.02.11, 21:22 Odpowiedz
                                  rację, trzeba bedzie nie odbierac wcale elefonów od typa i czesc :)"
                                  • kora3 Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 19.02.11, 11:25
                                    A skąd pomysł, ze strazą miejska i skad pomysł, ze "straszę". Po prostu takie mam dosciwdczenia, że na ogół jesli ktoś chce coś ode mnie, to jest grzeczny, a jesli ja mam cos do kogoś:) to tez jest tym bardziej grzeczny:)

                                    ale nie w tym rzecz Sixo. Po prostu jak dla mnie bardzo dzwnie zareagowałas, po pierwsze bezpodstawnie uznając, ze gosc stanowi dla mnie problem (choc napisałam wyraźnie, ze nie), po drugie pouczajac mnie, ze nie powinnam dawac ludziom ny komórki (służbowej poniekąd), a po tzrcie "wtjasniając" mi, że mogę ja sobie na noc wyłączyc (choć gosc wcale po nocach nie dzwoni), co jest raczej debilnym pomysłem.

                                    Po prostu , nie wiem, zakładasz, ze jesli ty "jakos masz" to kazdy tak ma. Rakie odniosłam wrazenie. Dotychczas nie miałam pojecia, ze na forum mozna napisac tylko o tym, co stanowi dla kogoś megaproblem, czy byłby to zamany paznokieć, czy niechciana ciaza - musi to byc problem watkodawcy:) Wydawało mi sie,ze mozna podyskutowac ogólniej, niekoniecznie o czyms, co komus spedza sen z powiek, albo stanowi sens zycia.

                                    Poza tym przyznam, ze rozbawi mnie Twój protekcjinalny ton wypowiedzi. :)
                                    Dziwusz się,ze ja daje słuzbowy numer ludziom. No daję, po to mam ten numer, do kontaktów służbowych. Nie mogę u nie chce ego telefonu wyłaczać, bo w moim przyopadku wyłaczanie równaloby się głupocie.
                                    Co najciekawsze - jest tak od lat i nie zdarzało mi się dotychczas, zeby ktoś poznany słuzbowo naprzykrzał mi się telefonicznie. Iwszem, zdarzaja sie telefony w weekend, w nocy czasem takze, ale tylko wówczas, gdy to konieczne. Przyznam tez, ze dotychczas nie miałam okazji poznać kogos , kto miałby takie podejscie jak ten facet - to znaczy nie pojmował co się doń mówi w temacie, tylko "tłumaczył" sobie, jak on, stad jego zachowanie mnie tylez ybawiło i co zastanowiło . I tylko tyle - nie ma drugiego dna Sixo. Pomijam juz fakt, ze nie wiem tak naprawde, że dzwoni akurat on, bo ma numer ukryty, jak zresztą wielu ludzi, nic mi wiec to nie da, ze mam jego numer wpisany w telefonie. Ale to bez znaczenia, bo zawsze mogę słysząc go bez słowa odkladac słuchawke, prawda?:)

                                    ale jak mówię - nie stanowi to zadnego problemu - dzwoni, odmawiam i czesc:) Tylko socjologicznie zainteresowało mnie, co go skłania do takiego tłumaczenia sobie czyjeś odmowy, to wszystko.
                                    • six_a Re: nie wszyscy Sixo handluja, albo sa agentami : 19.02.11, 12:00
                                      nie da się tego czytać, niestety.
                                      odniosę się do tego, co nie wymaga umiejętności domyślania się, co powinno być, tam, gdzie nie trafiłaś w klawiaturę:

                                      Po prostu jak dla mnie bardzo dzwnie zareagowałas, po
                                      > pierwsze bezpodstawnie uznając, ze gosc stanowi dla mnie problem
                                      większość ludzi w tym wątku zareagowała identycznie. nikt nie podzielił twojej fascynacji źródłem takich zachowań jak opisujesz. część przypuszcza nawet, że rozwinie się z tego romansik.
                                      a ja podobnych problemów nie mam, bo jestem brzydka jak noc walpurgi, gdzie mi tam do takiego chwalenia się wielbicielami, panimajesz. więc z całą pewnością nie sądzę twojego przypadku wg siebie.
                                      dziękuję za uwagę.
                                      • kora3 No i po co Sixo piszesz te głupstwa o brzydocie?:) 19.02.11, 12:07
                                        sadzisz, ze tylko jakies megaatrakcyjne dziewczyny sa podrywane tak w ogóle. Wystarczy się rozejrzec dokoła, zeby zobaczyć, ze powiedzenie "kazda potwora znajdzie swego amatora" jednak cos w sobie ma. :) A za takiego "wielbiciela" serdecznie dziekuje :)

                                        Natomast zdziwiłam się tym, że na tym forum mozna napisac tylko o czymć co jest bezwsglednie w danym momencie najwiekszym problemem dla piszacego/ piszacej. Nie da sie ogólnie pogarać o rzeczach, które nie są powodem akyialnego megadoła?:)
                                        • six_a Re: No i po co Sixo piszesz te głupstwa o brzydoc 19.02.11, 13:37
                                          omatko, muszę nauczyć się omijać sarkazm. kuśwa, bo nie zawsze działa. jestem w szoku.
                                          • kora3 działa,, działa :) 19.02.11, 14:03
                                            tylko musi byc niec finezyjny, a nie toporny i od rzeczy. w tym przupadku był taki, jakby jakas babka napisała tu np. : wiecie, mam dziwnego sasiada, mam wrazenie, ze mnie podglada przez okno, a Ty "sarkastycznie" odpisałabyś: oooo popisuje się, ze ktos na nia chce patrzeć, ja tam jestem brzydka i mnie sąsiedzi nie podgladają.....

                                            naprawde uwazasz to za szczytowo wysublimowany humor ?:)
                                            • six_a Re: działa,, działa :) 19.02.11, 14:09
                                              mam prośbę, panuj nad klawiaturą. to też wyraz szacunku dla czytelników czy, jak kto woli, elegancji. jak cię widzą itakdalej;)
                                              • kora3 wybacz Sixo 19.02.11, 14:14
                                                wyjasniałam problem literówowy 500 razy i c, ltórzy czytali, wiedza, ze nie wynikaja onez braku szacunklu dla innych. %01 raz nie mam siły - serio.

                                                MAsz trzy wyjscia:
                                                - uwierzuć mi na słowo, ze nie robie tego z braku szacunku dla ciebie
                                                - nie uwierzyc i przestac mnie czytac
                                                - uzyć wyszulkiwarki i wyrobic sobie zdanie
                                                • six_a Re: wybacz Sixo 19.02.11, 14:24
                                                  > wyjasniałam problem literówowy 500 razy i c, ltórzy czytali, wiedza, ze nie wyn
                                                  > ikaja onez braku szacunklu dla innych. %01 raz nie mam siły - serio.
                                                  >
                                                  słucham?
                                                  ależ mam czwarte wyjście, będę czytać to co rozumiem, a resztę kwalifikować jako bełkot.
                                                  poszukiwanie w starych postach możesz polecić swojemu szefowi albo współpracownikom, chyba że dla nich akurat trafiasz w klawisze bez problemu.
                                                  • kora3 No widzisz przypadkiem trafiłaś w sedno 19.02.11, 14:41
                                                    do swojego szefa rzadko pisze:) raczej jesli już do dzwnimy, szybcuej:) do współpracwników też rzeadko, natomoast DO PRACY wlasnie, pisze po dosc dzwnej klawiatirze. Nie fizucznej, tylko wirtualnej Z grobsza chodz o to, ze pracuję w edytorze, który ma podpisane pod znakami na klawoatutze zipełnie inne, niz widnieja na fizucznej klawiaturze. Natiralne jest, ze pisze nie patrzac na klawiaturę. Dosc trudno mi "przestawiać sie" na taka normalną klawiaturę. Teraz masz pełna wiedze i rób z nia co chcesz. Napisałam to tylko dlatego, że nie mam zwyczaju okazywac komuś braku szacunku, a o to mnie podejrzewalaś :)
                                                  • six_a Re: No widzisz przypadkiem trafiłaś w sedno 19.02.11, 15:17
                                                    dzięki, nie wydaje mi się "natiralne" niepatrzenie na płody rąk własnych, ale doceniam wysiłek edukacyjny.

                                                    jeśli zaś chodzi o kwestie techniczne, to piszę "klawiaturą" obcojęzyczną na klawiaturze "polskiej (programisty)" i nie widzę żadnego problemu w przechodzeniu z jednej na drugą. kwestia chęci.
                                                  • kora3 Re: No widzisz przypadkiem trafiłaś w sedno 19.02.11, 15:39
                                                    six_a napisała:

                                                    > dzięki, nie wydaje mi się "natiralne" niepatrzenie na płody rąk własnych, ale d
                                                    > oceniam wysiłek edukacyjny


                                                    ależ oczywiscie masz racje, tylko, ze poprawki sprawiaja, ze idpowiadam b wolno, a ja na forum bywam falami :) czasem nie mam na nie zcasu, albo ochoty wiele tgodni. Dziś tez zaraz wychodze. Naprawde przepraszam i proszę o zrozumienie. Domyslam się, ze osobie tak starannej jak Ty nie jest łatwo zrozumiec kogoś sadzacego takie literówki, ale liczę ba empatię. Najwaznuesze,z e wiesz, ze nie jest to wynik braku szacunku.
                                                    .
                                                    >
                                                    > jeśli zaś chodzi o kwestie techniczne, to piszę "klawiaturą" obcojęzyczną na kl
                                                    > awiaturze "polskiej (programisty)" i nie widzę żadnego problemu w przechodzeniu
                                                    > z jednej na drugą. kwestia chęci.


                                                    nie mam niesyety takich zdolnosci Sikso, dla mnie problemem było dostosowanie się kilka lat temy do wirtualnej klawoatury w pracy, a teraz problemem jest przestawienie się :(
                                                    najgorsze, ze nie da sie w tym edytorze napisac i skopiowac na forum, próbowawałm - wuchodza krzaczki, a wszystkie nakładki zmieniające zawieszają sustem :(
                                                    naprawde mi przykro
                                                    >
    • martishia7 Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 16.02.11, 13:29
      Pamiętasz bajki o Pepe le Pew i biednej kocicy z białym paskiem na plecach? Widać kolega za dużo się ich naoglądał.
    • gocha033 Niektóre kobiety tez zdumiewają :) 17.02.11, 11:06
      Musisz sie rzeczywiscie przeokropnie nudzic w robocie, skoro smarujesz o niczym
      i rozdrapujesz problem, ktorego nie ma.

      Nie podoba sie, to nie i koniec.
      Co cie obchodzi - dlaczego tak czyni?
      Widac musi, badz lubi.

      the end.
    • haalszka Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 17.02.11, 13:49
      szczerze to nie wiem o czym ty piszesz?
      ego faceci na różne sposoby karmią, nic w zachowaniu opisanego Pana mnie nie dziwi..
      • kora3 Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 18.02.11, 09:28
        widzisz a mnie owszem, dziwi :)
        • haalszka Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 19.02.11, 18:48
          to znaczy że nie za dużo masz doświadczenia z facetami.... i nie mówię o związku ale nawet o rodzinie znajmonych...

          • kora3 :) no wiesz, zapewne twe jest wieksze 20.02.11, 11:47
            ja jedynie dzuiesiec lat edukacji (srednia szkola i pierwsze studia) spedziłam w gonie wyłacznie meskim (takie kierunki kształcenia), zwykle miałam chłopaka, yak mniej wiecej o 15 r. z. paru powaniejszych , męza i dwa konkubinaty (jeden aktualny). zdaje sobie sprawe, ze o niewielkie doswiadczenie :)
            • haalszka Re: :) no wiesz, zapewne twe jest wieksze 21.02.11, 10:14
              doświadczenie to nie tylko ilość związków i mężczyzn wokoło. to obserwacja otoczenia, dojrzałość tej obserwacji..
              a tego nabywa się również z wiekiem, czasami niestety nie...
              • kora3 Dosc dziwne w kontekscie tego, co pisalaś 21.02.11, 11:56
                haalszka napisała:

                > doświadczenie to nie tylko ilość związków i mężczyzn wokoło. to obserwacja otoc
                > zenia, dojrzałość tej obserwacji..


                wczesniej . Wyraźnie dałaś do zrozumeinia, ze nie mam doświadczenia z meżczyznami, zarowno w zwiazkach, jak i w przyjaźni, czy kolezeństwie:)
                Teraz piszesz, ze liczba zwiazków i mężczyzn w oroczeniu nie ma znaczenia :) Bo pewnie chcialas napisać liczba, a nie ilośc, prawda?

                > a tego nabywa się również z wiekiem, czasami niestety nie...

                zapewne mówisz znów z doświadczenia i zapewne jest ono wieksze niż moje, tym bardziej , ze moja praca wymaga własnie obserwacji otoczenia:) poniekąd

                No, ale ja przyznaję, zawsze się otaczałam męzczyznami na pewnym stosownym do mych wymagań poziomie, w sferze towarzyskiej czy zwiazkowej,. stąd z takimi typami mam mierne doświadczenie i dlatego budzą me zdumienie:) wszelako rozumiem, ze każdy moze mieć swoje doswiadczenia :)
    • kobieta_z_polnocy Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 19.02.11, 13:31
      Wbrew swoim gorącym zapewnieniom z facetem zupełnie sobie nie radzisz, skoro od tygodnia nie potrafisz się od niego odpędzić.

      Wiele jednak wyjaśniają opisy twojego "otwartego zachowania", "dyskrecja w sprawach życia osobistego", itd.
      Może sobie nie zdajesz z tego sprawy, ale wysyłasz pewnie miliony sygnałów zagubionej dziewczynki, której łatwo zamącić w głowie.

      W moim odczuciu facet celowo prowokuje i dokucza. Skoro nie potrafisz tego uciąć w zarodku, to masz to co masz.
      • kora3 Re: Niektórzy faceci zdumiewają :) 19.02.11, 14:08
        kobieta_z_polnocy napisała:

        > Wbrew swoim gorącym zapewnieniom z facetem zupełnie sobie nie radzisz, skoro od
        > tygodnia nie potrafisz się od niego odpędzić.


        chyba opędzić:)? Ależ mnie on wcale nie przeszkadza w zasadzie. Dzwoni, mówię, ze nie - i czesc. Z czym tu sobie radzić? jakby mnie nachodził w pracy, sledził, wydzwaniał po nocahc, to faktycznie byłoby się od czego opedzać:)_

        >
        > Wiele jednak wyjaśniają opisy twojego "otwartego zachowania", "dyskrecja w spra
        > wach życia osobistego", itd.


        A tak jasniej, to co omnie wiesz? bo chyba z forum, to niewiele:)

        > Może sobie nie zdajesz z tego sprawy, ale wysyłasz pewnie miliony sygnałów zagu
        > bionej dziewczynki, której łatwo zamącić w głowie.


        słucham? zagubionej dziewczynki? Bardzie sie pomslic nie mogłaś :)
        JEstem otwarta, ale nie "poszykująca" a po zimei stapam twardo i zawodowo nawet mam opinię ostrej :)

        >
        > W moim odczuciu facet celowo prowokuje i dokucza. Skoro nie potrafisz tego ucią
        > ć w zarodku, to masz to co masz.


        ale jesli on komus dokucza to sobie:) naprawde. Rozumujesz jak niektórzy inni forumowicze - napisała, to ma z nim problem - nie mam. Czeso dzwonia do mnie ludzie, z kyórymi nie mam ochoty gadac, a musze:) z nim nie musze, wiec nie gadam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka