hotally
23.02.11, 18:41
Zapowiadałam na dziś temat, o którym można pisać, więc...
Pojęcie fanatyzmu na tle religijnym kojarzy się głównie z muzułmanami, lub wiernymi Rydzyka. Sytuacja, którą Wam przedstawię dotyczy młodego mężczyzny przed 30stką oraz jego rodziny- żony i 2 małych dzieci...
Może pokrótce scharakteryzuję Naszego głównego bohatera sprzed przemiany:
Marcin był NORMALNY. Tak jak większość młodych Polaków był wierzący- niepraktykujący. Dusza towarzystwa, imprezowy, dobre poczucie humoru, ceniący sobie wygodę i dobra materialne. Rodzina była dla niego święta. Ciężko pracował, żeby zapewnić żonie i dzieciom byt na przyzwoitym poziomie, ale nie byli żadnymi bogatymi snobami.
W zeszłe wakacje nastąpiła zmiana. Nie wiadomo dlaczego, musimy to tu obgadać.
Z dnia na dzień jego podejście do życia zmieniło się o 180stopni. Rzucił dobrą pracę i zatrudnił się jako kelner w jakiejś restauracji. Zaczął chodzić codziennie do kościoła i widzieć w ludziach diabła. Moja koleżanka- jego żona- Ania na początku to tolerowała, bo stwierdziła, że jeśli przestał imprezować to na dobre mu to wyjdzie. ALE... kiedy budzi się w nocy on nad nią stoi z różańcem i się modli, zeby wypedzic z niej szatana. Seksu nie mają, bo antykoncepcja jest zakazana i gdzieś wyczytał, że mężczyzna musi skończyć w żonie, inaczej jest grzech. Tak więc od kilku miesięcy się nie kochają.
Pojechali na wycieczkę do Amsterdamu. Marcin widząc żebraka na ulicy oddał mu wszystkie pieniądze, które mieli w gotówce na wyjazd- ok 1000euro, twierdząc, że jemu się bardziej przydadzą. Ania oczywiście prawie zemdlała, bo o zakupach mogła zapomnieć... od tej pory zawsze jak widzi żebraków na ulicy, oddaje im wszystkie pieniadze jakie przy sobie ma, więc Ania musi pilnować, żeby ich nie miał.
W Amsterdamie został aresztowany!! jechali jakimś tramwajem i Marcin nagle zaczął się modlić "Ojcze Nasz, ktoryś jest w Niebie... "- początkowo cicho, ale po paru minutach DARŁ SIĘ na cały tramwaj " OJCZEEE NAAAAAAAASZ KTOORYS JEEEEEST W NIEEEEBIE....". Ktoś wezwał policję, przyjechali, wyciągneli go i zawiezli do aresztu. Wsadzili go do jakiejs klatki- z jednej strony na górze przykuli mu jedną rękę, z drugiej- drugą i na dole nogi. Marcin relacjonując to później podsumował, że czuł się jak ukrzyżowany Chrystus...
Dzieciom każe się cały czas modlić, one nie chcą, płaczą, więc atmosfera w domu jest napięta.
Jedyna muzyka jakiej słucha to muzyka religijna, filmy, które ogląda są w stylu drogi krzyżowej, w piątki nic nie je itp.
No weź żyj z takim człowiekiem. Rozwód nie jest rozwiązaniem, bo Ania go kocha i chce go ratować... Tylko JAK? Probowala z nim chodzic do kosciola- NIC nie pomogło, pojechali do Czestochowy na jakas msze oczyszczającą- też NIC.
Musimy to rozkminić co mu się mogło stać i znaleźć wyjście z tej sytuacji, czyli co zrobić, żeby znów był normalny....