Dodaj do ulubionych

Te okropne,straszne,zołzowate żony...

27.02.11, 21:17
Moja przyjaciółka wkopała się w romans z żonatym facetem. Miała zaćmienie umysłu, świeżo po rozstaniu, spadło jej poczucie wartości. Generalnie, była łatwa do ustrzelenia. Facet z nią pracuje, jest jej przełożonym. Zaczął się umawiać, na początku "pogadać przy piwie". Skarżył się na żonę - jaka ona zła, zołza, wykorzystuje go, olewa, małżeństwo to koszmar, a ona kocha tylko dzieci. A tak w ogóle to on chce rozwodu. Adorował moją kumpelę, a ona na to poszła. Romans się rozwijał, żona się dowiedziała i wyprowadziła się z domu razem z dziećmi. Okazuje się,że o planach rozwodowych męża nie wiedziała, ale w tej sytuacji uznała, że proszę bardzo. I jakiś czas temu facet przyszedł do pracy i mówi mojej psiapsióle, że chce wrócić do żony i dzieci, że spróbuje ich odzyskać. Koleżanka była taka dobrą przyjaciółką, na pewno zrozumie, będzie mu kibicowała..Ona życzyła mu powodzenia, a w domu ryczy. Szuka innej pracy. Żona okazała się jednak bardzo ładna i bystra, no o jednak taka mu bliska. Nie wiem, czy żona da się mu przebłagać, ale mam nadzieję, że kopnie go w d...
Kurdę, niektórzy faceci są po prostu totalnymi dup..kami.Jak można tak łgać?
Obserwuj wątek
    • ursyda Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:21
      no cóż
      tak samo jak można w to wierzyć
      • qw994 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:23
        Ach... ubiegłaś mnie! :)
      • salma75 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:25
        ursyda napisała:

        > no cóż
        > tak samo jak można w to wierzyć

        Piękna riposta :).
        Mężuś świnia i łgarz, a panienka naiwna kretynka :).
      • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:32
        ursyda napisała:

        > no cóż
        > tak samo jak można w to wierzyć

        ej, ale świadomie łgać to jednak nie to samo co nierozsądnie wierzyć w kłamstwa
        • ursyda Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:41
          z tym, że ja nie potępiam tego, że ona uwierzyła
          autorka wątku pyta jak można tak łagać więc odpowiadam, że tak samo jak można w to wierzyc
          poza tym nie wiemy czy on łgał świadomie, moze w tym czasie absolutnie wierzył w to, że chce z nią być?
        • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 15:55
          miss.yossarian napisała:

          > ej, ale świadomie łgać to jednak nie to samo co nierozsądnie wierzyć w kłamstwa
          Jak to? Świadomie się wierzy w pierdoły - za głupotę się, niestety, płaci.
          • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 16:07
            raohszana napisał:

            > miss.yossarian napisała:
            >
            > > ej, ale świadomie łgać to jednak nie to samo co nierozsądnie wierzyć w kł
            > amstwa
            > Jak to? Świadomie się wierzy w pierdoły - za głupotę się, niestety, płaci.
            >

            kto płaci to wiadomo, tyle że ja nie o karze, tylko o zbrodni, bo już kilka osób tu stwierdziło że naiwność=sku...syństwo
            • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 16:10
              miss.yossarian napisała:

              > kto płaci to wiadomo, tyle że ja nie o karze, tylko o zbrodni, bo już kilka osó
              > b tu stwierdziło że naiwność=sku...syństwo
              Ano nie jest sku.rwysyństwem, tylko głupotą. Sukinsyn to bezsprzecznie pan. Aczkolwiek nie do końca wydaje mi się, że paniom szło o tą naiwność - raczej o to, że próba dowartościowania się uwiedzeniem żonatego ma być sku.rwysyństwem. A czy pani naprawdę się chciała dowartościować, a potem coś jej nie wyszło czy zwyczajnie idiotka - to już ciężko realnie ocenić.
    • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:23
      Przecież to standard wśród mężczyzn "znudzonych" małżeństwem... Jak się żona nie dowie jest super i tyle... Nie ma się nad czym rozwodzić.
      • paulina7171 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:28
        Romans w pracy (i to w dodatku z przełożonym) to najgłupsza rzecz, w jaką można się wpakować.

        Swoją drogą, zastanawia mnie, że facet okazuje się "dupkiem" dopiero wtedy, gdy decyduje się na zerwanie z kochanką i powrót do żony.
        Czyli póki zdradzał i oszukiwał żonę, dupkiem nie był? Był biednym misiem, któremu rodzina kazała ożenić się z heterą?
        • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:41
          Stara i odwieczna zasada: NIE SRAJ TAM GDZIE JADASZ. :)
          A dupkiem to on był od początku, a koleżanka mega naiwna :D
    • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:26
      a ktoś się jeszcze na to łapie?
    • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:29
      sanna.i napisała:


      > Kurdę, niektórzy faceci są po prostu totalnymi dup..kami.Jak można tak łgać?

      Kurde, niektóre kobity są po prostu idiotkami. Jak można w takie pierdoły wierzyć ?
      • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:34
        piotr_57 napisał:

        > sanna.i napisała:
        >
        >
        > > Kurdę, niektórzy faceci są po prostu totalnymi dup..kami.Jak można tak łg
        > ać?
        >
        > Kurde, niektóre kobity są po prostu idiotkami. Jak można w takie pierdoły wierz
        > yć ?
        >

        dodajmy jeszcze te idiotki które wychodzą za dupków i wina za zaistniałą sytuację zręcznie podzieli się na 3
      • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:36
        Ja bym nie uwierzyła. Tłumaczę ją, bo miała naprawdę cieżki okres za sobą - rozstanie z długoletnim facetem. Może tak bardzo chciała się dowartościować, że nie zastanowiła się nad tym do końca.Nie tylko jej mi szkoda, jego żony i dzieci też. Choć z tego, co mówi mi kumpela, ta żona jest z tych co sobie poradzą.
        Ale facet bezsprzecznie totalny sk.....
        • paulina7171 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:41
          Ale facet bezsprzecznie totalny sk.....

          Tylko on?
          Czyli ona zachowała się w 100% racjonalnie, pakując się w romans z żonatym, w dodatku z przełożonym?
          Czy ona gazet nie czyta?
          • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:43
            paulina7171 napisała:

            > Ale facet bezsprzecznie totalny sk.....
            >
            > Tylko on?
            > Czyli ona zachowała się w 100% racjonalnie, pakując się w romans z żonatym, w d
            > odatku z przełożonym?
            > Czy ona gazet nie czyta?

            sku...syństwo a nieracjonalne działanie to jednak zupełnie różne sprawy
            • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:48
              miss.yossarian napisała:

              > paulina7171 napisała:
              >
              > sku...syństwo a nieracjonalne działanie to jednak zupełnie różne sprawy

              Czy ja wiem? A jak ja nazwę skur.syństwem pakowanie się do łózka żonatego mężczyzny to co ?
              • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:50
                piotr_57 napisał:

                > miss.yossarian napisała:
                >
                > > paulina7171 napisała:
                > >
                > > sku...syństwo a nieracjonalne działanie to jednak zupełnie różne sprawy
                >
                > Czy ja wiem? A jak ja nazwę skur.syństwem pakowanie się do łózka żonatego mężcz
                > yzny to co ?
                >

                a co ja mogę mieć do twoich definicji? ja to mogę sobie nazwać diabetologią i co?
              • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:52
                A jak ja nazwę skur.syństwem pakowanie się do łózka żonatego mężczyzny to co ?

                To zrobisz bardzo dobrze :)
                • ursyda Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:34
                  chwilunia
                  ona nic nikomu nie obiecywała, była wolna - po przysiędze to był on
                  • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:43
                    Jasne, ale to jej się wydawało, że te bajki są prawdziwe i poszła na to. Co innego romans, a co innego "wiara" w stworzenie związku z żonatym i dzieciatym, a na dodatek z własnym szefem :D
                    • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:48
                      zaklopotana87 napisała:

                      > Jasne, ale to jej się wydawało, że te bajki są prawdziwe i poszła na to. Co inn
                      > ego romans, a co innego "wiara" w stworzenie związku z żonatym i dzieciatym, a
                      > na dodatek z własnym szefem :D

                      czyli wiara w bajki to już sku...syństwo, a romans "to co innego"? przyznam że nie pojmuję logiki wywodu
                      • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:51
                        Ja też się zgubiłam :D nie wiem jak mam Wam to przekazać :P uważam, że jak laska wpie... się w małżeństwo to jest to sku...syństwem :)
                        • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:59
                          zaklopotana87 napisała:

                          > Ja też się zgubiłam :D nie wiem jak mam Wam to przekazać :P uważam, że jak lask
                          > a wpie... się w małżeństwo to jest to sku...syństwem :)

                          no to orientuj się w swoich postach, bo kto jak nie ty?
                          ale dobra, a jak on by skłamał że rozwód właśnie się zakończył, a ona by mu uwierzyła to też by się wpie...ła w to małżeństwo?
                          • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 23:03
                            Ona wiedziała, że on planuje/ zamierza/ chce się rozwieźć.
                            • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 23:05
                              zaklopotana87 napisała:

                              > Ona wiedziała, że on planuje/ zamierza/ chce się rozwieźć.

                              odpowiedz na pytanie, próbuję wybadać, czy jest w ogóle taka sytuacja że winą obarczysz zdradzającego
                              • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 23:08
                                Wina leży po środku :) on chciał, ona też i się dogadali
                                • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 23:17
                                  zaklopotana87 napisała:

                                  > Wina leży po środku :) on chciał, ona też i się dogadali

                                  tak właśnie myślałam
                                  • magdalena007 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 00:24
                                    Jak dla mnie to ona jest mega szmatą że rozbija małżeństwo i wogóle interesuje sie żonatym mężczyzną.
                                    • ta_ruda Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:42
                                      ale że co? dlaczego uwaga w takich sytuacjach skupia się na kims innym niz zdradzający????????
                                      dziewczyna była wolna, bez zobowiązań, bez chłopaka, ona nikogo nie zdradzała. Ona może mieć taki fetysz na żonatych facetów i jej wolno bo jest sama i nikomu nie przysięgała wiernośći.

                                      A co ten żonaty facet robi to jest tylko i wyłącznie jego sprawa, i jeśli on kogoś oszukuje to jest tylko i wyłącznie jego wina, a nie osób trzecich (np żony czy kochanki).

                                      Nigdy nie zrozumiem kobiet które winą za zdradę obarczają 'tą trzecią' Bogu ducha winna kobietę,
                                      Byłam kiedys świadkiem wydarzenia w centrum handlowym gdzie jakaś żona przyszła do ekspedientki w sklepie i zaczęła ja wyzywać, bić i krzyczeć 'ty się za żonatego wzięłaś....itd itp'.
                                      Biedny mąż - przecież to nie była jego wina że żone zdradził!!!!!



                                      magdalena007 napisała:

                                      > Jak dla mnie to ona jest mega szmatą że rozbija małżeństwo i wogóle interesuje
                                      > sie żonatym mężczyzną.
              • chersona Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:43
                piotr_57 napisał:
                A jak ja nazwę skur.syństwem pakowanie się do łózka żonatego mężczyzny to co ?

                Raczej nie nazwiesz, bo z tego, co pisałeś, byłeś w łóżeczku bardzo gościnny i zawsze znalazło się tam miejsce dla przyzwoitej kobitki. przyzwoitej, czyli takiej, która ładnie się pokocha i nie będzie wtykać nosa w Twój związek.
                • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 08:38
                  chersona napisała:

                  Oczywiście, że nie nazwę:)
                  Ja w ogóle nie oceniam ludzi z perspektywy ich potrzeb fizjologicznych. Chciałem tylko uzmysłowić rozmówczyni absurdalność jej argumentowania.
                  >
                  > Raczej nie nazwiesz, bo z tego, co pisałeś, byłeś w łóżeczku bardzo gościnny i
                  > zawsze znalazło się tam miejsce dla przyzwoitej kobitki. przyzwoitej, czyli ta
                  > kiej, która ładnie się pokocha i nie będzie wtykać nosa w Twój związek.
                  • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 08:55
                    piotr_57 napisał:

                    > chersona napisała:
                    >
                    > Oczywiście, że nie nazwę:)
                    > Ja w ogóle nie oceniam ludzi z perspektywy ich potrzeb fizjologicznych. Chciałe
                    > m tylko uzmysłowić rozmówczyni absurdalność jej argumentowania.

                    musisz się trochę bardziej przyłożyć.
                    • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 09:04
                      miss.yossarian napisała:

                      > musisz się trochę bardziej przyłożyć.


                      Ja niczego nie muszę.
                      Nie zależy na przekonaniu Ciebie.
                      • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 09:10
                        piotr_57 napisał:

                        > miss.yossarian napisała:
                        >
                        > > musisz się trochę bardziej przyłożyć.
                        >
                        >
                        > Ja niczego nie muszę.
                        > Nie zależy na przekonaniu Ciebie.
                        >

                        miałam na myśli, że musisz się bardziej przyłożyć jeśli chcesz mi wykazać absurdalność. a że chcesz to już przyznałeś, więc nie rozumiem tego żachnięcia
                        BTW posty najlepiej rozpatrywać w połączeniu z tymi, na które odpowiadam
                        • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 10:56
                          miss.yossarian napisała:
                          > miałam na myśli, że musisz się bardziej przyłożyć jeśli chcesz mi wykazać absur
                          > dalność.

                          Ależ ja nie chcę niczego wykazywać i post nie byl do Ciebie.
                          Jesli adresat posta nie zrozumie, będę mu wyjaśniał i wtedy dopiero się przyłożę. :)

                          a że chcesz to już przyznałeś, więc nie rozumiem tego żachnięcia

                          Mam wrażenie, że nie rozumiesz nie tylko tego :)

                          > BTW posty najlepiej rozpatrywać w połączeniu z tymi, na które odpowiadam

                          Moich nie musisz "rozpatrywać", nie mam już nic do dodania.
                          Miłego dnia życzę.
                          • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 14:39
                            piotr_57 napisał:

                            > miss.yossarian napisała:
                            > > miałam na myśli, że musisz się bardziej przyłożyć jeśli chcesz mi wykazać
                            > absur
                            > > dalność.
                            >
                            > Ależ ja nie chcę niczego wykazywać i post nie byl do Ciebie.
                            > Jesli adresat posta nie zrozumie, będę mu wyjaśniał i wtedy dopiero się przyło
                            > żę. :)

                            ale o mnie, chyba że drzewka nie ogarniasz

                            > a że chcesz to już przyznałeś, więc nie rozumiem tego żachnięcia
                            >
                            > Mam wrażenie, że nie rozumiesz nie tylko tego :)

                            śmiały ton w świetle tego, co powyżej

                            > > BTW posty najlepiej rozpatrywać w połączeniu z tymi, na które odpowiadam
                            >
                            > Moich nie musisz "rozpatrywać", nie mam już nic do dodania.
                            > Miłego dnia życzę.
                            >

                            wzajemnie
              • mala2424 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:24
                piotr_57 napisał:
                > >
                > > sku...syństwo a nieracjonalne działanie to jednak zupełnie różne sprawy
                >
                > Czy ja wiem? A jak ja nazwę skur.syństwem pakowanie się do łózka żonatego mężcz
                > yzny to co ?
                >
                To w 100% się z Tobą zgadzam.
                Te wszystkie "oszukane" bidulki bardzo lubią rozgrzeszać się w ten sposób.
        • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:44
          Choć z tego, co mówi mi kumpela, ta żona jest z tych co sobie poradzą.

          Więc wg ciebie jak kobieta jest silna to można jej rozpie.dolić małżeństwo?!
          LITOŚCI.
          • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:51
            Ale to raczej on "rozp...lił" to małżeństwo.
            • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:54
              No nie bądź śmieszna i nie kompromituj się takimi stwierdzeniami. On sam, bez pomocy Twojej przyjaciółki? No błagam... Chociaż Ty zachowaj odrobinę zdrowego rozsądku :)
              • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:56
                zaklopotana87 napisała:

                > No nie bądź śmieszna i nie kompromituj się takimi stwierdzeniami. On sam, bez p
                > omocy Twojej przyjaciółki? No błagam... Chociaż Ty zachowaj odrobinę zdrowego r
                > ozsądku :)

                o, no właśnie o tym piszę :)
              • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 16:11
                No to on chciał to rozwalił - przecież ona go za włosy z domu nie wywlokła, tak?
                • jacek226315 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 07:38
                  raohszana napisał:

                  > No to on chciał to rozwalił - przecież ona go za włosy z domu nie wywlokła, tak
                  > ?
                  >
                  A co nie wiedziala,ze zonaty? Na co liczyla? Co to nastolatka?
                  • ta_ruda Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:50
                    nie ważne na co liczyła, może tylko na romans;-)
                    ważne że facet chciał zdradzić, dziewczyne adorował, i to on wyłącznie rozwalił swoje własne małżeństwo, nie ona 'ta trzecia'. zamiast rozmawiać o jego winie, dyskusja sie keci wokół tej trzeciej no i git. uwaga jest od 'ofiary' ( bo przeciez zdradzajcy maz to ofiara a nie sprawca czynu...)odwrocona i może skupić się na 'sprawcy' rozwalenia małżeństwa.

                    jeśliby one nie rozwaliła małżeństwa to byłabay jakaś inna ktorej by facet wciasnal bajke ze jest z zona 'w seperacji' i papiery rozwodowe juz w sadzie itd itp....i zdradzilby zone z inna. i co , i tez by byla wina 'tej trzeciej'???


                    jacek226315isał:

                    > raohszana napisał:
                    >
                    > > No to on chciał to rozwalił - przecież ona go za włosy z domu nie wywlokł
                    > a, tak
                    > > ?
                    > >
                    > A co nie wiedziala,ze zonaty? Na co liczyla? Co to nastolatka?
            • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:55
              sanna.i napisała:

              > Ale to raczej on "rozp...lił" to małżeństwo.

              w narodzie pokutuje zwyczaj ubezwłasnowolnienia mężczyzny w takim układzie. zawsze winna jest ta druga (nawet jeśli o żonie nie wiedziała), ot wydarła go ta harpia z domowych pieleszy, odurzyła makiem i zgwałciła. nie zdziwię się że ta silna żona też uwierzy w taką strategię
            • jacek226315 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 07:37
              sanna jest takie powiedzenie "takes two to dance"
        • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:45
          sanna.i napisała:

          > Ja bym nie uwierzyła. Tłumaczę ją, bo miała naprawdę cieżki okres za so
          > bą - rozstanie z długoletnim facetem. Może tak bardzo chciała się dowartościowa
          > ć, że nie zastanowiła się nad tym do końca.Nie tylko jej mi szkoda, jego żony i
          > dzieci też. Choć z tego, co mówi mi kumpela, ta żona jest z tych co sobie pora
          > dzą.
          > Ale facet bezsprzecznie totalny sk.....

          A ja nie tłumacze ani jej ani jego, żadnego z nich też nie potępiam. Mogę zrozumieć oboje, mogę dla obojga znaleźć wytłumaczenia. Normalnie; klasyka.
          • al-szamanka Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 11:11
            I rzeczywiście nikogo nie potępiasz Piotr...nigdy?
            • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 12:34
              al-szamanka napisała:

              > I rzeczywiście nikogo nie potępiasz Piotr...nigdy?

              Nikogo z tych dwojga o których mowa w poście.
              Zresztą jak chodzi o sprawy łóżkowe to nie potępiam nikogo, ale nie dlatego, że jestem taki tolerancyjny, tylko po prostu mnie to nie interesuje. Sprawy sexu traktuje jako intymne każdego człowieka, nic mi do nich .
        • stephanie.plum Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 09:46
          a ja właśnie pomyślałam, że gdybym była 15 lat młodsza i nie miała za sobą uświadamiającej lektury forum, to mogłabym się dać nabrać...
          dlatego dobrze mieć zasadę, że z żonatymi się nie kręci, po prostu. nawet jeśli się wierzy w ich łzawe martyrologiczne wynurzenia...
          • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 12:36
            stephanie.plum napisała:

            > dlatego dobrze mieć zasadę, że z żonatymi się nie kręci,

            Czy ja wiem ? Można przyjąć taka zasade, ale nie jest ona ani lepsza ani gorsza od innych. Też ma swoje i plusy i minusy.

            po prostu. nawet jeśli
            > się wierzy w ich łzawe martyrologiczne wynurzenia...

            A, to na pewno. Koleś narzekający na żonę, to tylko zwykła ciota nie facet, takiego faktycznie lepiej omijać z daleka.
            >
            • cus27 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 13:37
              Tresc ...bajeczek ...zmienna jest !
              "Kto nie mysli o jutrze, bedzie mial klopoty, zanim dzis sie skonczy"!
            • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 16:12
              piotr_57 napisał:

              > stephanie.plum napisała:
              >
              > > dlatego dobrze mieć zasadę, że z żonatymi się nie kręci,
              >
              > Czy ja wiem ? Można przyjąć taka zasade, ale nie jest ona ani lepsza ani gorsza
              > od innych. Też ma swoje i plusy i minusy.
              A jakie ma minusy? Oprócz tego, że być może dobry seks i jakieś wyjazdy, żeby żona nie nakryła, ominą?
              • piotr_57 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 16:31
                raohszana napisał:

                > A jakie ma minusy? Oprócz tego, że być może dobry seks i jakieś wyjazdy, żeby ż
                > ona nie nakryła, ominą?

                A to mało ?
                Poza tym, sex jest często pewnym takim "spoiwem" w poza małżeńskich związkach, w których głównym celem jest coś innego.
                >
                • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 16:45
                  piotr_57 napisał:


                  > A to mało ?
                  No raczej mało - można to mieć i bez żonatego i bez żony dyszącej w kark i ukrywania się.

                  > Poza tym, sex jest często pewnym takim "spoiwem" w poza małżeńskich związkach,
                  > w których głównym celem jest coś innego.
                  A-ha, czyli minusem nie wchodzenia w relacje z żonatymi jest to, że przepadną cudne i wspaniałe pozamałżeńskie związki?
            • stephanie.plum Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 17:50
              > Czy ja wiem ? Można przyjąć taka zasade, ale nie jest ona ani lepsza ani gorsza
              > od innych. Też ma swoje i plusy i minusy.
              >

              Master Yoda, ta uwaga brzmi za mądrze dla mnie. Rozwiń, wytłumacz na przykładzie.
              Bo mi się ciągle wydaje, że jeśli facet jest żonaty, to znaczy, że coś komuś uroczyście obiecał i z danego słowa póki co się nie zwolnił / nie został zwolniony. Kobiety, które nie lubią tłoku, i nie wystarczają im pozory, będą czuły pewien dyskomfort w układzie, który może powstać wskutek niestosowania się przez nie do tej zasady...
        • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 15:57
          sanna.i napisała:

          > Ja bym nie uwierzyła. Tłumaczę ją, bo miała naprawdę cieżki okres za so
          > bą - rozstanie z długoletnim facetem.
          Głupota jest chroniczna, a nie, że nagle.
    • gyubal_wahazar Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:34
      Lista Przebojów Damsko-Męskich. Z 1-go na 1-sze, 2.5 tysiąca lat na liście
    • facettt bzdury 27.02.11, 21:43
      mam tak samo
      wiec nie lze
      a zony i dzieci nie zostawie, bo kuzwa trzeba miec w zyciu jakies zasady.
      gdy powiedzialo sie "a" - to trzeba umiec powiedziec "b".
      a w posiadaniu kochanek - to nie przeszkadza.
      • miss.yossarian Re: bzdury 27.02.11, 21:44
        facettt napisał:

        > mam tak samo
        > wiec nie lze

        no to albo nie łżesz, albo masz tak samo
        • facettt nie bzdury 27.02.11, 21:59
          nie lze na ekranie, lze zonie
          - bo musze.

          cos nie jasne?
          • six_a Re: nie bzdury 28.02.11, 09:39
            >nie lze na ekranie, lze zonie
            - bo musze.
            to gdzie kuźwa te zasady, jak łżesz?
            fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuj
      • sanna.i Re: bzdury 27.02.11, 21:49
        Ale on twierdził, że zostawi, planował rozwód. Mówił, że od dawna było już źle między nimi, że marzy już o nowym związku i takie tam.
        Echhhh....Szkoda mi jej. Choć wiem, że jest naiwna.
        • paulina7171 Re: bzdury 27.02.11, 21:51
          Ale on twierdził, że zostawi, planował rozwód

          To trzeba było zaczekać, az pan w zębach przyniesie uprawomocniony rozwód. I co to znaczy "planował rozwód"?
          • murwa.kac Re: bzdury 28.03.11, 04:35
            i jeszcze zaświadczenie lekarskie, rtg zebow, 2 zdjecia z profilu i jedno calej sylwetki, tak?

            > To trzeba było zaczekać, az pan w zębach przyniesie uprawomocniony rozwód.
        • ursyda Re: bzdury 27.02.11, 21:52
          Pewnie, że szkoda bo niepotrzebne to wszystko było a jeszcze pisałaś, że jest swieżo po rozstaniu. Tyle, ze nie głaszcz jej teraz po głowie, że to on xuj tylko, że ona głupia i naiwna. Jak się nie nauczy teraz to za chwilę zmieni pracę i się nowy pocieszyciel z nierozumiejącą go żoną trafi.
          • facettt Re: bzdury 27.02.11, 22:01
            nie rozumiem, o co te baby maja pretensje, ze pocieszenia im zal.
            • ahhna Re: bzdury 28.03.11, 09:31
              > nie rozumiem, o co te baby maja pretensje, ze pocieszenia im zal.

              Może jak twoja żona zacznie tak pocieszać jakichś panów po rozstaniu z wieloletnimi partnerkami, to zrozumiesz?
        • raohszana Re: bzdury 28.02.11, 15:59
          sanna.i napisała:

          > Ale on twierdził, że zostawi, planował rozwód. Mówił, że od dawna było j
          > uż źle między nimi, że marzy już o nowym związku i takie tam.
          > Echhhh....Szkoda mi jej. Choć wiem, że jest naiwna.
          Nawina? Ja to uważam, że co innego, skoro wierzy w najstarszą bzdurę świata, służącą do uzyskania dostępu do dupy.
    • marzeka1 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:44
      Jedno warte drugiego: pan skończony ...syn, panna- głupia jak but, że łykała brednie, że "żona nie rozumie", toż to klasyka bajeru żonatego, który chce upolować nowe majtki.
      • ursyda Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:48
        i to, że z przełożonym i to, że po rozstaniu to też klasyka
        • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:55
          OK, może klasyka ale przecież nie jest powiedziane, że nie miało prawa im sie udać? Uwierzyła, że im się uda i tyle. Żeby było jasne, nie jestem zwolenniczką zdradzania. Uważam, że mogła poczekać, aż facet faktycznie odejdzie od żony.
          Ja w tym wątku chciałam podkreślić co innego - że faceci wracają do tych "łajz", "wredot", "durnych bab", "wyrachowanych suk" itp.
          • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:57
            sanna.i napisała:

            > OK, może klasyka ale przecież nie jest powiedziane, że nie miało prawa im sie u
            > dać? Uwierzyła, że im się uda i tyle. Żeby było jasne, nie jestem zwolenniczką
            > zdradzania. Uważam, że mogła poczekać, aż facet faktycznie odejdzie od żony.
            > Ja w tym wątku chciałam podkreślić co innego - że faceci wracają do tych "łajz"
            > , "wredot", "durnych bab", "wyrachowanych suk" itp.

            to mnie akurat nie dziwi, zgadnij jak nazywa teraz przy żonie swoją kochaną przyjaciółkę?
            • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:05
              Nie wiem, czy w ogóle nazywa, bo ostatnie wieści z frontu jakie miała koleżanka były takie, że mu żona kazała spadać na szczaw.
              I słusznie, tam jego miejsce.
              • lia.13 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.03.11, 23:10
                nie wiesz? to Ci podpowiem, wyzywa Twoją przyjaciółkę, a jego kochankę od: "łajz", "wredot", "durnych bab", "wyrachowanych suk" itp.
          • marzeka1 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:58
            " Uwierzyła, że im się uda i tyle."- no i to tylko pokazuje, że głupia. Bo gdyby pan był po rozwodzie, ok, mogłoby się udać, ale pan mieszkał z żoną i dziećmi- a panna łykała jak młody pelikan te bzdety.
            A że faceci wracają? Nie dziwi mnie to, pewnie nie chce mu się przechodzić dla głupiej panny z pracy przez rozwód, alimenty, podział majątku, ustalanie widzeń. Po co? Dostał, co chciał mniejszym kosztem.
          • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:59
            faceci wracają do tych "łajz", "wredot", "durnych bab", "wyrachowanych suk" itp.

            Te określenia to raczej błędna interpretacja słów mężczyzny przez zawiedzioną kochankę :)
            On mówi: moja żona mnie nie rozumie
            A kochanka słyszy: wyrachowana suka

            :D
        • facettt Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:02
          bo zycie najczesciej jest klasyka.
          wyjatki nazywaja sie wyjatkami - bo sa wyjatkowe.
    • fomica Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 21:52
      Zastanawia mnie jeszcze, ile z tego co opowiedziała ci kumpela rzeczywiście wyszło z ust faceta, a ile ona sama sobie dośpiewała na fali miłosnych uniesień. Bo powiedzieć "nie najlepiej nam się układa" czy "mamy ostatnio kłopoty" to nie to samo co "moje małżeństwo to koszmar". Mam w pracy koleżanki, które notorycznie narzekają na mężów, czasem z nich kpią, wkurzają się, ale jakby trzeba było to skoczyłyby za nimi w ogień. Trzeba mieć więcej dystansu do takich opowieści.
      • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:01
        Znam ją od lat, wiem,że jest prawdomówna. On ją w ogóle na takiego "biednego męża strasznej suki" podrywał.Właściwie ona na początku nie wiedziała, że ja podrywa, myślała,że facet chce się po prostu wygadać. A on sobie bardzo dokładnie zaplanował komu się wygadywać - akurat niebrzydkiej, samotnej koleżance, która została porzucona przez faceta...
        Moim zdaniem klasycznie wykorzystał sytuację.
        • alpepe Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:07
          a ona nie wykorzystała? Wiedziała o żonie.
          • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:09
            Myślę, że w sytuacji, w jakiej była, nie było mowy o wykorzystywaniu. Była po prostu słaba.
            • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:12
              Jak to nie było mowy o wykorzystywaniu?! Sama napisałaś, że była świeżo po rozstaniu, tak? Chciała się wypłakać na męskim ramieniu, chciała, żeby ktoś ją komplementował, żeby podnieść swoją samoocenę... I przez cały czas wiedziała, że ma żonę... Twoja koleżanka wykorzystała go w takim samym stopniu jak on ją :)
            • alpepe Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:14
              tak, tak, róbmy z kobiet słabe istoty, za które ktoś musi decydować, bo te nie potrafią trzymać nóg razem....
              W tej chwili feminizm poszedł się pieprzy.ć, witaj islamie, witaj ubezwłasnowolnieniu kobiet!
              • zaklopotana87 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:18
                W tej chwili feminizm poszedł się pieprzy.ć

                A z kim? Pewnie z jakąś "świeżo" porzuconą biedną istotą :P
              • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:23
                alpepe napisała:

                > tak, tak, róbmy z kobiet słabe istoty, za które ktoś musi decydować, bo te nie
                > potrafią trzymać nóg razem....
                > W tej chwili feminizm poszedł się pieprzy.ć, witaj islamie, witaj ubezwłasnowol
                > nieniu kobiet!

                wiem! lepiej zróbmy z kobiet istoty które muszą myśleć za mężczyzn i uważać żeby oni nie łamali obietnic które składali
                • alpepe Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:26
                  WTF?
                  • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:36
                    alpepe napisała:

                    > WTF?

                    odmawiam wyjaśniania o co mi chodzi dopóki nie dowiem się co rzeczona sytuacja ma wspólnego z feminizmem(!) i ubezwłasnowolnieniem kobiety.
                    • alpepe Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:50
                      nie rzeczona sytuacja, a stwierdzenie do którego się odniosłam, że ona taka słaba była nieboga.
                      Toż to Ojcowie Kościoła i inne szowinistyczne męskie świnie twierdziły i twierdzą, że kobieta to słaba popędliwa istota i trzeba nią kierować. A feminizm mówił: NIE! Kobieta jest w stanie opanować popędy i stanowić o sobie.
                      KAPEWU?
                      • miss.yossarian Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:56
                        alpepe napisała:

                        > nie rzeczona sytuacja, a stwierdzenie do którego się odniosłam, że ona taka sła
                        > ba była nieboga.
                        > Toż to Ojcowie Kościoła i inne szowinistyczne męskie świnie twierdziły i twierd
                        > zą, że kobieta to słaba popędliwa istota i trzeba nią kierować. A feminizm mówi
                        > ł: NIE! Kobieta jest w stanie opanować popędy i stanowić o sobie.

                        ależ tutaj orzeczono coś zupełnie przeciwnego, że ona nie tylko powinna stanowić o sobie, ale też przewidzieć, że facet kłamie i mając na względzie jego obietnicę (małżeńską) powinna się wycofać, bo jak uwierzy że facet już już składa pozew, to będzie sku...syństwo.
            • six_a Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 09:50
              słaba? coś ci się roi chyba. jak się kto porywa z motyką na księżyc, czytaj: na pana z dziećmi i przypuszczalnie podzielonym czasem w przyszłości, to słaby na pewno nie jest.
        • marzeka1 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:11
          Ona też wykorzystała, prawda? Wiedziała, ze jest żona, są dzieci. Sama została zraniona, ale miała w zadku, że rani inne osoby.
        • gyubal_wahazar Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:13
          Wiedziała, że gość ma żonę i dzieci ? Wiedziała. To z udostępnieniem wdzięków powinna czekać aż się Filon rozwiedzie. Nie ma mientkiej gry
          • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:19
            No i teraz się pewnie rozwiedzie, skoro żona go zostawiła :P
            Najgorzej, ze moja kumpela tak cierpi, że może go jeszcze przyjmie z powrotem :(
            Chyba ją na inny kontynent wyślę, żeby sobie z głowy wybiła łajdaka.
            • gyubal_wahazar Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:23
              Jedyna mądra i z jajami w tym towarzystwie, to żona Filona. Uwolniła się od palanta. Szkoda tylko dzieciaków.
            • marzeka1 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.02.11, 22:43
              A niech przyjmie, za jakiś czas to ona będzie przed inną panienką, którą pan będzie chciał zaliczyć, tak nazywana.
            • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 16:02
              sanna.i napisała:

              > No i teraz się pewnie rozwiedzie, skoro żona go zostawiła :P
              > Najgorzej, ze moja kumpela tak cierpi, że może go jeszcze przyjmie z powrotem :
              > (
              A z jakiego powodu cierpi? Głupota ją boli?

              > Chyba ją na inny kontynent wyślę, żeby sobie z głowy wybiła łajdaka.
              To se zamorskiego znajdzie, kolejnego "bidnego misia"
    • hejterzyna biedny facet 28.02.11, 08:45
      przeciez wiadomo, ze taka bajka o zlej zonie jest tylko po to, zeby w jakis sposob zakomunikowac, ze sie szuka skoku w bok.

      kto powazny bierze taki tekst na serio?

      twoja kolezanka jest idiotka, ze uwierzyla.
      naogladala sie polskich seriali, na ktorych to biedna przyjezdna panienka zakochuje sie w swoim szefie i wszyscy zyja dluzo i szczesliwie.

      wspolczuje temu facetowi.
      • six_a Re: biedny facet 28.02.11, 10:01
        współczujesz mu dupy na boku? porąbało cię?
        • hejterzyna Re: biedny facet 28.02.11, 10:07
          wspolczuje mu takiej glupiej i naiwnej kochanki
          • six_a Re: biedny facet 28.02.11, 10:25
            taa, bo kochanki charakteryzują się przede wszystkim mądrością życiową i inteligencją einsteina. nie? tego właśnie szuka facet u kochanki.

            dobre:)
            • hejterzyna Re: biedny facet 28.02.11, 10:28
              nie generalizuj
              • six_a Re: biedny facet 28.02.11, 10:33
                nie muszę, wiadomo do czego służy kochanka. inaczej nie byłaby kochanką. za trudne?
                • hejterzyna Re: biedny facet 28.02.11, 10:38
                  chcesz dyskutowac, czy mnie obrazac?
                  bo widze, ze chyba ci blizej do tego drugiego
                  jak chcesz, to nie widze problemu, zaraz cie sprowadze do parteru
                  • six_a Re: biedny facet 28.02.11, 10:48
                    kochanka: zastosowanie podstawowe: do wyra (i w innych miejscach też).

                    podyskutuj z tym, poczytam.
                    • hejterzyna Re: biedny facet 28.02.11, 10:49
                      ale co mam co wytlumaczyc?
                      • six_a Re: biedny facet 28.02.11, 11:02
                        napisałeś, że współczujesz głupiej kochanki, na co ja że ..., a ty, żebym nie generalizowała tak, czyli że nie każda jest głupia tak? prześledź no tam wyżej.
                        więc odpowiadam, nie ma jak generalizować w przypadku kochanek. a to że jedna z drugą będzie potrafiła również prowadzić dyskusję na poziomie, nie ogranicza ani nie eliminuje ich funkcji podstawowej oraz faktu, że facet nie będzie wybierał po tym, czy kochanka mądra czy głupia, tylko po tym czy będzie na zawołanie.
                        • hejterzyna Re: biedny facet 28.02.11, 11:03
                          jestes facetem?
                          • six_a Re: biedny facet 28.02.11, 11:10
                            nie, kurde, żyrafą jestem. co za różnica?
                            • hejterzyna Re: biedny facet 28.02.11, 11:22
                              no to co sie wypowiadasz za facetow jak jestes samica zyrafy
                              • six_a Re: biedny facet 28.02.11, 12:23
                                eeetam, czy ja muszę być osłem, żeby z osłem gadać? jak widać, noł.
                                • hejterzyna [...] 28.02.11, 13:12
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                  • gyubal_wahazar Re: biedny facet 28.02.11, 13:41
                                    Daruj sobie epitety. Taka prośba
                                    • hejterzyna Re: biedny facet 28.02.11, 13:48
                                      ona pierwsza
                                      ale oczywiscie pretensje do mnie

                                      standard
                                      ale z ciebie dzentelmen
                                      • gyubal_wahazar Re: biedny facet 28.02.11, 13:54
                                        Nie zgłosiłem żadnych pretensji, tylko prośbę. Z tego co zauważyłem, niewiasty są tu b sympatyczne, więc nie ma po co ich rozsierdzać
                                        • cus27 Re: biedny facet 28.02.11, 14:06
                                          gyubal_wahazar napisał:

                                          > Nie zgłosiłem żadnych pretensji, tylko prośbę. Z tego co zauważyłem, niewiasty
                                          > są tu b sympatyczne, więc nie ma po co ich rozsierdzać

                                          Szczegolnie TE ,z meskimi nick-ami !
                                          • gyubal_wahazar Re: biedny facet 28.02.11, 14:11
                                            I cyferkami na końcu ? ;)
                                        • raohszana Re: biedny facet 28.02.11, 16:06
                                          A nie-niewasty? :(
                                          • gyubal_wahazar Re: biedny facet 28.02.11, 18:02
                                            A co mnie tam nie-niewiasty. Włażę na Kobitę, żeby z facetami gadać ? ;)
                                            • raohszana Re: biedny facet 28.02.11, 18:07
                                              gyubal_wahazar napisał:

                                              > A co mnie tam nie-niewiasty. Włażę na Kobitę, żeby z facetami gadać ? ;)
                                              Ze mną gadasz :P
                                              • gyubal_wahazar Re: biedny facet 01.03.11, 00:15
                                                No ale Ty, robisz wrażenie niewiasty, a nie wiasty. Zali błądzę ? ;)
                                                • raohszana Re: biedny facet 01.03.11, 00:33
                                                  gyubal_wahazar napisał:

                                                  > No ale Ty, robisz wrażenie niewiasty, a nie wiasty. Zali błądzę ? ;)
                                                  Poniekąd - ale ja tu opisywać nie będę, bo jak mnie podsumują, to się okażę, że zazdroszczę, udaję i w ogóle na stos z tym heretykiem ;)
          • jael53 Re: biedny facet 28.03.11, 10:02
            Bardzo ciekawa debata - żona nie ma tu nic do roboty. Jeśli jest silna, to spokojnie może odesłać rozpuszczonego królewicza tam, gdzie mu lepiej. Bo niby dlaczego miałaby trzymać nielojalnego gościa? Można tolerować romanse - czemu nie; ale bez ściemy i bez szkalowania tej drugiej połowy. To dopiero jest nielojalność.
    • zawsze-soffie Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 11:13
      yhy może prawdę mówił, ale nie opłaca mu się odchodzić więc chce walczyć. Wydaję mi się, że tylko ON wie czy mówił prawdę czy nie. Z boku to różnie wygląda i można nieźle na tej podstawie pofantazjować.

      A że się tak spytam:

      "Żona okazała się jednak bardzo ładna i bystra " = dobra, wspaniała, troskliwa ? ładna i bystra nie może być złą, olewającą zołzą?

      "chce wrócić do żony i dzieci, że spróbuje ich odzyskać." = " taka mu bliska." ?

      Hłe hłe broń" o wszechwiedzący" nie usprawiedliwiam faceta.


      A i pozdrawiam najukochańszego, najwspanialszego, najcudowniejszego moderatora :***
      • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 11:23
        No ale jeśli taka zła i zołza, to po kiego chce do niej wracać? Z dziećmi może się przecież widywać czy tak czy siak.
        Skoro taki był uciemiężony biedaczek, to po ch.. pakuje się w to znowu? Zwłaszcza teraz, jak sprawa się rypła, żonka odeszła i na plany rozwodu mówi TAK. Toż przeca ma czego chciał. Strasznej baby się pozbył, życie z nową kobitą stoi przed nim otworem (że sie tak brzydko wyrażę).
        Serio, nie rozumiem tej dziwnej "logiki".
        • zawsze-soffie Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 11:30
          bo mu się nie opłaca, mało takich kwiatków? Przez X lat się coś tworzyło i jemu nie bardzo się to rozwalać i budować od nowa a przecież gwarancji nikt mu nie da że będzie lepiej z nową panią.
        • fomica Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 12:21
          > No ale jeśli taka zła i zołza, to po kiego chce do niej wracać?
          Bo to nie była żadna zołza tylko albo koleżanka wyolbrzymiła jego zwierzenia albo on sie zagalopował za daleko i nagadal głupot w które sam nie wierzy. Albo nawet w to wierzył ale przestał gdy sprawa stanęła na ostrzu noża i uświadomił sobie co może stracić.

          > Skoro taki był uciemiężony biedaczek, to po ch.. pakuje się w to znowu? Zwłaszc
          > za teraz, jak sprawa się rypła, żonka odeszła i na plany rozwodu mówi TAK. Toż
          > przeca ma czego chciał. Strasznej baby się pozbył, życie z nową kobitą stoi prz
          > ed nim otworem (że sie tak brzydko wyrażę).
          > Serio, nie rozumiem tej dziwnej "logiki".
          Cóż, człowiek nie zyje w próżni a życie nie składa sie tylko z seksu czy nawet wielogodzinnych pogawędek z kochanką. Jest jeszcze ta cała prozaiczna otoczka - wspólne dzieci, kredyty, dalsza rodzina, rodzice, wspólni znajomi, ci sami od 20 lat, domowe obowiązki i przyzwyczajenia, które żona zna na wylot... Jeśli całe otoczenie jest "przeciw" kochance to trzeba sporo odwagi żeby spalic mosty i budowac życie na nowo. Wielu sie wycofuje właśnie na tym etapie, gdy uświadomi sobie jakie jeszcze oprócz fajnego ciała w łóżku ta decyzja pociągnie konsekwencje.
        • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 16:06
          sanna.i napisała:

          > No ale jeśli taka zła i zołza, to po kiego chce do niej wracać? Z dziećmi może
          > się przecież widywać czy tak czy siak.
          > Skoro taki był uciemiężony biedaczek, to po ch.. pakuje się w to znowu? Zwłaszc
          > za teraz, jak sprawa się rypła, żonka odeszła i na plany rozwodu mówi TAK. Toż
          > przeca ma czego chciał. Strasznej baby się pozbył, życie z nową kobitą stoi prz
          > ed nim otworem (że sie tak brzydko wyrażę).
          > Serio, nie rozumiem tej dziwnej "logiki".
          A dlaczego TY musisz koniecznie zrozumieć i wiedzieć, co nim kierowało i dlaczego i łojesu? Żyć bez tego nie możesz?
          • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 01.03.11, 08:47
            Mogę. Ale mnie to wkurza, zwłaszcza, jak po raz setny słyszę te same pytania. Ona cierpi, ryczy, pyta. A co ja mam jej odpowiedzieć? Sama tego ni ch..a nie rozumiem. Nie zdziwiłabym się, gdyby ów pan też tego nie rozumiał :P
            • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 01.03.11, 18:42
              sanna.i napisała:

              > Mogę. Ale mnie to wkurza, zwłaszcza, jak po raz setny słyszę te same pytania. O
              > na cierpi, ryczy, pyta. A co ja mam jej odpowiedzieć? Sama tego ni ch..a nie ro
              > zumiem. Nie zdziwiłabym się, gdyby ów pan też tego nie rozumiał :P
              Jak to co jej odpowiedzieć? Prawdę - głupia byłaś, on Ci nakłamał, bo chciał sobie podupczyć. Cała filozofia.
        • szpil1 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.03.11, 21:38
          sanna.i napisała:

          > No ale jeśli taka zła i zołza, to po kiego chce do niej wracać? Z dziećmi może
          > się przecież widywać czy tak czy siak.
          > Skoro taki był uciemiężony biedaczek, to po ch.. pakuje się w to znowu? Zwłaszc
          > za teraz, jak sprawa się rypła, żonka odeszła i na plany rozwodu mówi TAK. Toż
          > przeca ma czego chciał. Strasznej baby się pozbył, życie z nową kobitą stoi prz
          > ed nim otworem (że sie tak brzydko wyrażę).
          > Serio, nie rozumiem tej dziwnej "logiki".

          Ale czego nie rozumiesz? Że żona wcale nie musi być zołza i zła, że tak rozwód to być może ostatnia rzecz o jakiej pan marzył, że to klasyczne teksty pana chcącego, by koleżanka-pocieszycielka z majtek wyskoczyła?
          Uparcie zakładasz, że ta żona to rzeczywiście zło wcielone, a pan ma zaćmienie umysłu, ze do niej chce wrócić. Otóż nie musi tak być. Co miał koleżance powiedzieć, że tak naprawdę wcale tak źle nie jest w jego związku?
          Delikatnie mówiąc -chyba jesteś naiwna.
          • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 08:43
            do szpil1- a jak jest skoro on rzuca sie na kumpelki z pracy?
            Nie bądź naiwna.

            I jeszcze jedno:najgorsi sa ci ktorzy graja do konca.Czyli niby oficjalnie nic sie nie dzieje,a juz zakochani na zaboj w innej pani.Zdrada psychiczna jest gorsza od fizycznej,a i ta druga to tez nie jest taka domniemana.Najgorsi sa ci,ktorzy mimo wielkiego uczucia do kogos innego oszukuja swoje zony....A ze spotkali to kobiete za pozno,bo jzu mieli dzieci....to wyboru nie mieli,mecza sie DLA DZIECI.Zone w maja w dupie.

            Chco ja wiem z doswiadczenia,ze niektore suczydła w spodnicach z obraczka na reku potrafia byc wyjatkowo dolegliwe dla bogu ducha winnych kobiet,ktore....POPYCHAJA W RAMIONA MEZA.Mam taka bardzo ładną kumpele,ktora przez takie suczydla przechodzi fale jak w wojsku lub gorsze gdy tylko pojawi sie w rewirze.Czy ten amz udaje ,ze nie patrzy czy patrzy to nie ma zadnego znaczenia.Tak ja nekaja od dziecka,ze laduje w szpitalu.Raz dzieki takim sukom schudla ze stresu 10 kg,teraz 5....Zanękaja ją te chamice na smierc.I takim sukom nie dowalić,ja sie pytam? żniszcza dziewczynie urode i zdrowie,bo nerwy to juz na pewno jej zszarpaly.A mezom radze zdradzac te staszydla.Maja potworne charaktery.A zalezy im tylko na kasie i co powie otoczenie....Taka wojenka....
            • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 08:46
              ja zawsze gonie bydło z rewiru,łącznie z męzem.Albo sie nauczy byc facetem z charakterem albo zostanie frajerem,........a na suczydła znajde inny sposob....w koncu musi byc jakas sprawiedliwosc.
    • yoko0202 niezły tok myślenia 28.02.11, 11:39
      sanna.i napisała:
      > Kurdę, niektórzy faceci są po prostu totalnymi dup..kami.Jak można tak łgać?

      rozumiem, że w momencie, w którym od początku zdradzał swoją żonę z Twoja koleżanką, ale jednocześnie obiecywał, że żonę zostawi bo koleżankę ajlawiu - to dupkiem nie był, co nie? :)

      to, że wrócił do żony, jak dla mnie żaden ewenement, zazwyczaj wracają, wcale nie musiał od początku łgać, może naprawdę chciał w pewnym momencie się rozstać, ale w końcu poszedł po rozum do głowy, i tyle.
      • sanna.i Re: niezły tok myślenia 28.02.11, 11:48
        No ale jesli nie oszukiwał mojej kumpeli, to oszukiwał żonę. Czyli jednak łgarz?
        • raohszana Re: niezły tok myślenia 28.02.11, 15:55
          sanna.i napisała:

          > No ale jesli nie oszukiwał mojej kumpeli, to oszukiwał żonę. Czyli jednak łgarz
          > ?
          A co za, chmurwa, różnica, kogo oszukiwał? Że łgarz i krętacz to wiadomo, jak zadasz sakramentalne pytanie "Jak on mógł?!" to Ci odpowiem jedyną, słuszną odpowiedzią, pozyskaną kiedyś od kumpeli.
    • raohszana Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 15:54
      sanna.i napisała:

      > Kurdę, niektórzy faceci są po prostu totalnymi dup..kami.Jak można tak łgać?
      Wytłumaczę Ci - ponieważ gros bab to skończone kretynki, które na to pójdą i uwierzą w każdą pierdołę.
    • masher Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 17:56
      czyli rozumiem tak, facet to dupek bo zdradzil i klamal. no dobra ale kim w takim razie jest kolezanka ktora bzyka sie z zonatym dzieciatym facetem- ku..., tepa dupa, rozpie...czka malzenstw? bo widze ze dosc jednostronnie to traktujesz, facet to swinia a babeczki to biedne stworzonka. moze tak jedna miare zaczniesz przykladac jesli juz silisz sie na jakies oceny?
    • wersja_robocza Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 18:05
      A przepraszam że tak spytam z głupia frant... co ma do tego żona i gdzie jest fragment o jej zołzowatości?
      • paulina7171 Sanna.i, wiesz co? 28.02.11, 21:35
        Mam wrażenie, że zbyt dużo szczegółów znasz z tego romansu "koleżanki". Naprawdę nie masz innych problemów, że problemy "koleżanki" musisz roztrząsac na forum?

        A może jednak oczekujesz od Forumowiczów potwierdzenia, że wszystko jest i będzie cacy, on na pewno od żony odejdzie, w podskokach załatwi rozwód, skoro jego żona "sobie poradzi", to bez żalu odstąpi męża "koleżance", jego dzieci będą tę "koleżankę" uwielbiać i że generalnie może już zacząc smażyć powidła do wspólnej spiżarni?
        • sanna.i Re: Sanna.i, wiesz co? 01.03.11, 08:52
          Dobra, czas kończyć zanim jedna z drugą zaczną mi wmawiać, że to JA się zadawałam z tym facetem i takie tam. Otóż nie, Sherlocku Holmesie. A szczegółów znam dużo, bardzo dużo - z JEJ opowieści. I na pewno większości nie napiszę na forum.
    • kobieta_z_polnocy Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 21:55
      Nie współczuję twojej koleżance.

      Historia stara jak świat, łącznie z kochanką udającą zranioną ofiarę. To nie jest dziewiętnasty wiek.
      • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 08:21
        do kobieta z polnocy-na kochanka nadaje sie tylko zonaty dzietny facet dla np.nie zamężnej.Zresztą nie tylko dla niej.Dlaczego? Ano dlatego,ze nie bedzie chcial bachorow i bedzie musia byc dyskretny.I nie bedzie chcial stalego zwiazku czy malzenstwa.

        A to jest to na czym takim kobietom zalezy.

        On sie zakochal chce sexu,ona tez ,wiec o co chodzi?

        Tym tutaj przyzwoitkom zapewne o to ,ze przez cale zycie beda dymać jednego partnera seksualnego bez szans na lepsze bo ich nikt inny nie chce....

        Wiec co pilnuja reszty?

        Uwazam,ze atrakcyjne kobiety po prostu MUSZA miec kochankow i sie puszczac,no wg.praw Darwina to one zaostana same nie tem gorszy material genetyczny.On jest zapobiegliwy i zaradny i rozmnozy sie wczesniej.
        • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 08:30
          a co tych romansow pozamalzenskich..no coz...ja sobie nie wybrazam inaczej....moim kochankiem jest żonaty facet 40 letni,jego zona tez ma kogos na boku.Swietnie nam wszystkim razem.I reszcie nic do tego skoro kazdy w tym ukladzie ejst szczesliwy.
          Chce wplywania na losy innych wynika z walki o kogos badz zazdrosci.

          A co do tych innych zoantych zazdrosnych przyzwoitek wpieprzajacych sie do cudzych zwiazkow i forow.....was widocznie nikt nie chce ,stad ten jazgot.

    • lonely.stoner Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.02.11, 23:45
      to ile ta twoja kolezanka ma lat ze lykala takie kity?? nie zdarzylo sie jej nigdy ze ja podrywal zonaty/zajety facet wlasnie takim braniem na litosc i gadkami o zonie/dziewczynie ktora jest brzydka, oziebla w lozku i w ogole zolzowata?? przeciez to stary trik jak swiat, a taka glupia panienka, wierzy ze o to ja jestem taka cudowna, piekna i na pewno nie zolza. A potem sie okazuje ze zona wyglada calkiem fajnie, nawet lepiej niz taki zahukana szara ges co sie daje wyrywac na takie bzdety, wcale nie jest zolza i jednak rozwodu nie bedzie.
      Wcale mi tej twojej kolezanki nie szkoda, moze zmadrzeje, a moze znowu ktos jej zer.nie d.pe i bedzie plakac w poduszke hehe.
    • biala24 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.03.11, 20:37
      To historia stara jak swiat. Nie nalezy wierzyc zonatym facetom, ze rozejda sie z zona i BASTA! Miliony kobiet na wszystkich kontynentach i we wszystkich zakatkach swiata przerabialo to. Oni nie rozstaja sie z zonami w 95%, bo facet za bardzo sobie ceni komfort zycia rodzinnego. Mezczyzni nie sa stworzeni do zycia w pojedynke, wiec probuja zjesc ciasteczko i miec ciasteczko.
      • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 08:09
        do biała24-a dlaczego uwazasz,ze one tego chca?

        A co do tych zoneczek.gdyby byly adorowane i atrakcyjne same poszlyby kantem....Jak an razie pozostaje im być klonem kochanki ich meza.Ten sam kolor wlosow,strojow,i inne małpowania.

        Ze sie nie rozejda z zona? He...na 3 romanse moich kumpel 2 malzenstwa sie rozpadly.

        A im bardziej rozsierdzisz taka kochanice tym bardziej moze jej zalezec na pokazaniu jakiejs suce z obrączką ,ze z nią nie wygra gdy zacznie jej dowalac bezpodstawnie.


        Takze mniej jazgotu zoneczki,do GARÓW!
        Bo moze sie okazac,ze was czarny scenariusz sie sprawdzi.To tylko kwestia czasu.

      • bulwa_ziemniaka Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 08:35
        biala24 napisała:

        > tkach swiata przerabialo to. Oni nie rozstaja sie z zonami w 95%, bo facet za b
        > ardzo sobie ceni komfort zycia rodzinnego. Mezczyzni nie sa stworzeni do zycia
        > w pojedynke, wiec probuja zjesc ciasteczko i miec ciasteczko.

        Ten mit jest bardzo popularny wsrod kobiet. Ciekawe ktora go wymyslila. Pominawszy kwestie dzieci, kobieta facetowi jest potrzebna w celach seksualnych. Poza tym, niestety, jej stala obecnosc w zyciu faceta przeklada sie na obnizenie komfortu zycia.
        • gruszkasia Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:11
          bulwa_ziemniaka napisał:

          Poza
          > tym, niestety, jej stala obecnosc w zyciu faceta przeklada sie na obnizenie kom
          > fortu zycia.

          Z wszystkich badań wynika, że żonaci żyją dłużej, a zamężne kobiety krócej.
          • bulwa_ziemniaka Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:50
            gruszkasia napisał:

            > Z wszystkich badań wynika, że żonaci żyją dłużej, a zamężne kobiety krócej.

            Mowa jest o komforcie zycia, a nie dlugosci jego trwania.
    • stackwaddy Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.03.11, 20:44
      Anal Games For Everybody i nie ma ch...a we wsi !
    • timurek1 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.03.11, 21:13
      a ty - specjalnie przez małe "t" bo na duże trzeba sobie zasłuzyc, jesteś z kosmosu czy skąd? i taka jesteś święta niby? błeeeeeeee!!!!!!
    • caldor Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.03.11, 21:14
      Zona mu wybaczy -kobiety sa niestety naiwne pod tym wzgledem i zostana razem z facetem chocby ze wzgledu na dzieci albo dla kasy jak nie moga sie same utrzymac.Przyklad z wlasnego podworka (moja wkrotce ex zona puscila sie z narzeczonym swojej najlepszej przyjaciolki (ktoara juz wtedy byla z nim w ciazy)i jak on sie pxyyznal to ona mu i mojej eks wybaczyla i sa dalej wielkimi kolezankami-no coz kazdy ma inne wartoci moralne jak widac
    • wj_2000 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 27.03.11, 23:01
      Im bardziej kryzys krystalicznie czystej monogamii staje się oczywisty wobec zmian cywilizacyjnych, tym wścieklej BABY nalegają na ABSOLUTNĄ wierność prezentując mentalność pensjonarek z XIX wiecznych powieści. To się źle skończy.
      • gruszkasia Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:09
        wj_2000 napisał:

        > Im bardziej kryzys krystalicznie czystej monogamii staje się oczywisty wobec zm
        > ian cywilizacyjnych, tym wścieklej BABY nalegają na ABSOLUTNĄ wierność prezentu
        > jąc mentalność pensjonarek z XIX wiecznych powieści. To się źle skończy.

        To przez te złe baby faceci oszukują swoje żony i swoje kochanki jednocześnie? Czemu nie walą prawdy prosto w oczy? Bo są takimi żałosnymi kurduplami moralnymi jak ty? Bo jeszcze do tego chcą zrzucić wszelką odpowiedzialność z siebie? Jesteś modelowym przykładem takiego czegoś obślizgłego.
    • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 08:03
      A gdyby nie zgodziła się na romans to cierpiałaby mniej czy miała pracę?
      To chyba tylko nieobiektywne spojrzenie żon.Zakrakałoby ją stadło chorych żoneczek-wystarczy,że dobrze wyglada.

      Niestety jesli kobieta jest żoną do 30 stki to w Polsce ani ładna nie może być ani bystra,wiem z doświadczenia.Akurat te barachło ,ktore sie do mnie czepia daleko ma do mnie w kazdej sferze i mimo usilnego robienia sie na zdradzana albo popychania nigdy mi w niczym nie dorowna,uroda też czy figurą.

      Takze w konflikcie zona-kochanka stoje zawsze po stronie tej ładniejszej i zgrabniejszej...nie żony.....Bo dobrze wiem,ze bardzo atrakcyjne kobiety maja krzyz panski z zoneczkami,ktore i tak zostana zdadzone jak nie z ta pania to z nastepna.Toksyczne malzenstwa.


      Co do tej "kochanki".No,coz ona moze miec kazdego,łącznie z twoim mezem ,a ty.....jak widac niewiele zdzialasz.




      Jaka jest moja teoria na temat zdrady malzenskiej czy romansu poza malzenstwem?Warto to robic czy nie warto tego robic?

      Jest tylko jedna prawidlowa odpowiedz:ZAWSZE WARTO.Dlaczego.Bo gdy nawet nie zdradzisz to i tak wyjdziesz na kogos kto zdradza...

      A co do tych prowokacji i z zycia wzietych historii:osoba z niskim IQ doszlaby do wniosku,ZE WIERNYCH SIE NIE KONTROLUJE I NIE ZAPOBIEGA SIE SWYM UROJENIOM.Wiec jesli bydło żon robi inaczje,to wniosek nasuwa sie sam....Bo one zazwyczaj w takim momencie zachowuja sie jak bydło (wystarczy w rewirze jedna,piekna dziewczyna,ktora nawet nie wiem o istnieniu meza) i.....zostanie znękana.

    • szanim a dlaczego to ona zabrała dzieci????? 28.03.11, 08:27
      jak chce odejsc to sama dzieci niech zostawi zołza jedna
      • niceflower454 Re: a dlaczego to ona zabrała dzieci????? 28.03.11, 08:48
        to niech sobie robi co chce,bylebym ja tego jazgotu na forach nie miala codzien.Bo sie mozna depresji albo jakich zaburzen nabawic.A potem to bydlo obedrze ryło i pojdzie dalej nękać piękne kobiety.....
    • sanna.i Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 08:57
      Ech, widzę, że wątek puścili na główną i przyplatało się kilka -delikatnie mówiąc- dziwnych osób.. Na razie żona nie wróciła, idzie w zaparte, pan się miota. Finał może być taki, ze to żonka podejmie decyzję za wszystkich. Naprawdę zaczynam czuć do niej wielki szacun.
      • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 09:11
        do sanna.i-bo ten kto nie zdradza ZAWSZE TRACI,ZAWSZE!! Zarowno kobieta jak i mezczyzna.
        To jedyna prawda zyciowa sprawdzajaca sie w 100%.

        Grunt zeby nie dac sie wykorzystac.Bo to te atrakcyjne osoby musza zyc W KLATCE.Zazwyczaj maja kiepski dostep do sexu,a mnozy sie gorsza genetycznie populacja.I to ona zazwyczaj tkwo w wiernych,zboznych zwiazkach.Nie wolno tu wabudzac zazdrosci,bo ten gniot genetyczny wlasnie z zazdrosni mnozy sie dalej.....Taki skutej tej historii bedzie.

        Dlatego zawsze zdradzac,zawsze.To dobre dla naszych genow...bo te gorsze przetrwaja w malzenstwie,a te lepsze zginą z braku dostepu do do owiednich partnerow...
        Wala genow trwa......
        Moim zdaniem wartosciowefo genetycznie osoby powinny miec co najmniej 2 potencjalnych roznosicieli genow...Dzieki swietej tradychi malzenskiej dzieje sie inaczej,,,,A to jak sie okazuje bardzo zle.
        • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 09:25
          chodzi mniej więcje o coś takiego,ze te dobre geny powinny miec do 30 stki ok.6 partnerow seksualnych,w tym z dwoma z nich co najmniej 2 dziecko,czyli wynik 6:2.

          Dzieki bydłu wynik jest 0:0 {ono sie mnozy na potege}

          No ewentualnie na otarcie łez jeden partner seksualny,jedno dziecko na starosc ok.40 stki,sredni lub zerowy dostep do sexu

          Takze.....widac co sie oplaca,a co nie.....

          To poddaje pod refleksje celowosc takich forow....Bo każdy kij ma 2 konce.
          • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 09:35
            dla dobrych genow malzenstwo wierne jest jedna z najgorszych i najmniej oplacalnych posuniec zyciowych.Bo tutaj zawsze tracimy,zawsze.Zyskuja zle geny,bo w ogole maja dostep do rozplodu pod przykrywka obraczki i świetojebliwosci......
            • margot50 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 09:55
              A ty to powinnaś się leczyć, takie bzdury tu wypisujesz, skąd się takie biorą?
              • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:05
                Leczyć to należy to zbożne towarzycho na forum.

                No to jaki jest ich wynik życiowy przy założeniu,że pierwsza jego cyfra to liczba partnerów seksualnych ,druga-liczba dzieci, trzecia wiek.Najlepszy wynik to taki gdzie tylko trzecia cyfra jest najmniejsza.

                To WYGRALI CZY PRZEGRALI ŻYCIE? He?

                dodatkowo czynniki to jakos partnerow do oceny ,oraz skutki uboczne:choroby weneryczne i inne towarzyszace temu.

                I bez wzgledu na wynik jesli tak lub nie to jakim kosztem?????!!!!!!

                A reszta to zwykla mrzonka.
                • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:17
                  bo tutaj chodzi o takie cos zeby było 0:0:40 i in vitro>>dla b.dobrych genow.
                  oraz dla b.zlych>>>1:co najmniej 3,4:30 albo i mniej

                  propaganda malzenska sieje fatalne rezultaty,a walka genow trwa!
            • ahhna Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:08
              > dla dobrych genow malzenstwo wierne jest jedna z najgorszych i najmniej oplacal
              > nych posuniec zyciowych.Bo tutaj zawsze tracimy,zawsze.

              Ale jak zapewne się zorientowałeś i może nawet cos poczytałeś na ten temat, człowieka w równym stopniu co geny kształtuje też wychowanie (środowisko). Najlepsze nawet geny dość łatwo wypaczyć. (A, no i jescze należałoby uścislic, które cechy uznaje sie za pożądane w dzisiejszym świecie, bo dopiero na tej podstawie można ustalic, które geny to sa te dobre). A do dobrego rozwoju człowiek potrzebuje stabilej sytuacji, każdy psycholog dziecięcy ci to powie. Pogoń za genami któregokolwiek z rodziców to nie jest stabilna (sprzyjająca rozwojowi) sytuacja. Sorry, Gregory. Albo rybki, albo akwarium. Albo kochanki, albo zdrowe psychicznie dzieci.
              • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:20
                do ahhna-nie ma gorszej patologii niz psycholog dzieciecy i reszta tego typu przybytkow podobnych,pedagog.

                Z nimi zawsze przegrasz życie!
                • ahhna Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:24
                  Tak, oczywiście. Mogłam sie spodziewać takiej odpowiedzi "obrońcy genów". A teraz sensowne kontrargumenty poproszę, tzn. w którym dokładnie tu punkcie nie zgadzasz się z psychologami dziecięcymi. I socjologami do spółki z biologami, bo oni mają podobne zdanie w tej kwestii, co psychologowie.
            • evon Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:17
              Chyba się opiłaś, albo naćpałaś. Daj już spokój z tymi idiotycznymi wywodami. I przeczytaj sobie "Wojnę plemników" to się dowiesz, że wierność może być równie dobrą strategią. Zajmij się czymś, jesteś strasznie nudna/y z tymi swoimi teoriami. I masz skłonność do powtarzania się.
              • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:22
                do evon-prawda boli,wiem! Ale to wywody dla bystrych i baaardzo inteligentnych.Mułowaci przejdą w stronę teorii spod ambony.
                • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:24
                  tylko problem w tym,że księża dzieci mieć nie moga....
                  • ahhna Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:29
                    Ty też lepiej nie miej. Jak to często piszą na forach:" Współczuję twoim <przyszłym> dziecią" (sic!)
                • evon Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:25
                  No wiem, że dla bystrych. Dlatego wolałabym, żebyś już porzuciła ten temat. Boleśnie się czyta twoje wywody głównie ze względu na bełkotliwy styl.
                  • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:32
                    A co? Zatkało Cię?
                    • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:33
                      a;e ne martw się .Tymi,ktorzy dobrze znaja prawa biologii czy Darwina nie zdołasz manipulowac ani zrozbic im krzywdy w zyciu.Reszte trzeba oświecic! Co robie na forum.

                      Biologii nie przeskoczysz,taka prawda!
                      • evon Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 10:39
                        Codziennie przeskakujesz biologię złotko, choćby powstrzymując się od publicznej defekacji.
                        • niceflower454 Re: Te okropne,straszne,zołzowate żony... 28.03.11, 11:53
                          do evon-ci naprawde brak argumentow....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka