Dodaj do ulubionych

do niekochanych i bez szans na ozenek

29.04.04, 10:46
dziewczyny, po co zyjecie pod jednym dachem z facetem, ktory was tylko lubi,
albo z takim, ktory nie chce w przyszlosci sie ozenic? czy nie uwazacie , ze
dzieki temu cos tracicie, a mianowicie swoje najlepsze lata, a oni maja
wolnosc, seks i niezaleznosc? po co ciągnać cos co nie ma przyszłości?
Obserwuj wątek
    • lee.olka Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 10:49
      Takie myślenie jest interesowne i świadczy o tym, że kobieta jest tylko
      samiczką zwracającą uwagę na swój zysk a nie na dobro swojego mężczyzny.
      Wolność jest największym darem jaki można przekazać ukochanemu i zaakceptować
      każde jego posunięcie, cokolwiek zrobi trwać przy nim i wspierać go.
      • tribeca Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 10:52
        lee.olka - przerazaja mnie twoje poglądy, tenacet Ci naprawdę zrobił pranie
        mózgu!

        "cokolwiek zrobi trwać przy nim" - czy Ty jesteś wolna??? czy on będzie trwał
        przy Tobie, cokolwiek zrobisz? to dlaczego założyłaś wątek, w którym piszesz o
        swoich obawach?
        • lee.olka Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 10:57
          Uważam, że jestem w tej chwili wobec niego nieuczciwa. Zaakceptowałam jego
          poglądy na małżeństwo i dzieci a teraz sama nie do końca czuję się z tym
          komfortowo i pretensje mam do siebie a nie do niego.
          Jeśli nie chce się czegoś zrobić w imię miłości: rzucić pracy, zmienić miasta,
          odstawić znajomych, trwać przy kimś w zdrowiu i chorobie to nie jest to miłość
          tylko zwykłe zakochanie albo pociąg fizyczny.
          • sekserka tylko krowa nie zmienia pogladow 29.04.04, 11:00
            jest takie powiedzenie i tego razde sie trzymac. czlowiek podlega
            transformacji. trudno byc ta sama osoba majac 20 i potem 40 lat.
            a jesli chodzi o posiadanie dzieci to juz w ogole nie powinno sie zarzekac czy
            odwrotnie, planowac np. 5tke, bo potem roznie w zyciu wychodzi.

            lee.olka napisała:

            > Uważam, że jestem w tej chwili wobec niego nieuczciwa. Zaakceptowałam jego
            > poglądy na małżeństwo i dzieci a teraz sama nie do końca czuję się z tym
            > komfortowo i pretensje mam do siebie a nie do niego.
            > Jeśli nie chce się czegoś zrobić w imię miłości: rzucić pracy, zmienić
            miasta,
            > odstawić znajomych, trwać przy kimś w zdrowiu i chorobie to nie jest to
            miłość
            > tylko zwykłe zakochanie albo pociąg fizyczny.
          • tribeca Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:07
            lee.olka napisała:

            > Jeśli nie chce się czegoś zrobić w imię miłości: rzucić pracy, zmienić
            miasta,
            > odstawić znajomych, trwać przy kimś w zdrowiu i chorobie to nie jest to
            miłość
            > tylko zwykłe zakochanie albo pociąg fizyczny.

            no to dlaczego on w imię miłosci nie może się z Tobą ożenić?
            • sekserka Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:31
              tribeca napisała:

              >> no to dlaczego on w imię miłosci nie może się z Tobą ożenić?


              odpowiem za olke. kobiety maja niezdrową sklonnosc do poświecania sie
              mezczyznie. mam nadzieje ze wraz z wejsciem do unii przestanie to byc tak
              masowe w tym kraju:))
              • tribeca Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:44
                sekserka napisała:

                mam nadzieje ze wraz z wejsciem do unii przestanie to byc tak
                > masowe w tym kraju:))

                oby unia nam w tym pomogła:)))
          • sita_atlantis Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:43
            Moim zdaniem jeśli ktoś rząda od ukochanej osoby: rzucenia pracy, odstawienia
            znajomych itd. to to chyba nie jest miłość. Wolność - owszem, ale obustronna.
            Związek to wzajemne szanowanie swojej indywidualności.
          • miriammiriam Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 14:20
            lee.olka napisała:

            > Uważam, że jestem w tej chwili wobec niego nieuczciwa. Zaakceptowałam jego
            > poglądy na małżeństwo i dzieci a teraz sama nie do końca czuję się z tym
            > komfortowo i pretensje mam do siebie a nie do niego.
            > Jeśli nie chce się czegoś zrobić w imię miłości: rzucić pracy, zmienić
            miasta,
            > odstawić znajomych, trwać przy kimś w zdrowiu i chorobie to nie jest to
            miłość
            > tylko zwykłe zakochanie albo pociąg fizyczny.

            masza absolutną tację, wprost trissskasz mądrością
        • lukrecja8 Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:53
          zgadzam się z tobą w zupełności (no chyba że lee.olka to w ogóle prowokacja, bo
          aż mi się nie chce w to wierzyć). Ten facet wygląda mi na niezłego cwaniaka
          (sorry, jeśli się mylę)
      • sekserka Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 10:52
        lee.olka napisała:

        > Takie myślenie jest interesowne i świadczy o tym, że kobieta jest tylko
        > samiczką zwracającą uwagę na swój zysk a nie na dobro swojego mężczyzny.
        > Wolność jest największym darem jaki można przekazać ukochanemu i zaakceptować
        > każde jego posunięcie, cokolwiek zrobi trwać przy nim i wspierać go.

        bzudra! jesli kogos kocham i daje mu wszystko to mam chyba prawo żądac w zamian
        tego samego? nawet dzieci nie kocha sie bezwarunkowo, bo wiadomo, co z tego
        potem wyrasta. dla mnie bycie dwojga ludzi ma wtedy tylko sens, kiedy oboje
        czuja tak samo i dąża do tego samego celu. nie musze wtedy zadawac pytan na
        forum podobnych do twoich czy Joanny.
        • Gość: Miang Re: do niekochanych i bez szans na ozenek IP: *.webside.com.pl / *.webside.com.pl 29.04.04, 12:13
          > tego samego? nawet dzieci nie kocha sie bezwarunkowo, bo wiadomo, co z tego
          > potem wyrasta.

          mam nadzieję zę nie masz dzieci, nigdy nie będziesz miała i nie będziesz miała
          pod opieką cudzego dziecka

          szkoda że w ogóle nie rozumiesz słowa "kochać"
      • vaporetto Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 20:54
        Przepraszam,czy pochodzisz może z Afganistanu ?
    • sprite35 Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:42
      > dzieki temu cos tracicie, a mianowicie swoje najlepsze lata, a oni maja
      > wolnosc, seks i niezaleznosc?

      No a one tego nie mają ???


      sprite
      • sekserka Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:43
        sprite35 napisał:

        > > dzieki temu cos tracicie, a mianowicie swoje najlepsze lata, a oni maja
        > > wolnosc, seks i niezaleznosc?
        >
        > No a one tego nie mają ???

        odpowiem pytaniem - w jakim wieku kobieta przestaje ci sie podobać?
        • sprite35 Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:52
          Przestaje mi się podobać, gdy zaczyna pytać z kim piłem piwo wczoraj wieczorem
          i czy były tak jakieś kobiety ;)
      • tribeca Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:46
        jasne, że to maja i na pewno się tym cieszą i taki układ jest ok, dopóki seks i
        zabawa to jest to, czego oczekują obi strony. Problem się zaczyna, kiedy jedna
        strona chce czegoś więcej
        • sprite35 Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:50
          I małżeństwo daje to coś więcej ?
          Chyba , że chodzi o materialne zabezpieczenie. Ale w takim razie po co mówić o
          miłości. Można wyjść za mąż z rozsądku w młodym wieku ( póki jest uroda) a o
          miłości czytać tylko w romansach i rozmawiać na forum.

          sprite
          • tribeca Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 11:54
            nie wiem, co daje małżeństwo, teraz mi na tym wcale nie zalezy, ale może kiedyś
            będę chciała wyjść za mąż. Niezależnie od tego, co daje, najwyraźniej z jakichś
            powodów dla niektórych kobiet jest szalenie ważne i źle się bez ślubu, obrączki
            i statusu żony czują. Nie bardzo to rozumiem, ale jeszcze bardziej nie rozumiem
            facetów, z ktorymi te kobiety są związane - dlaczego oni tak bardzo nie chcą
            ślubu? wygląda na to, że to jakiś odwieczny konflikt płci:)
            • sprite35 Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 12:01
              Pewnie jakąś rozsądna teorię można sobie wymyślić. Np. taką, że kobiety
              szybciej przestają być atrakcyjne i dażą do zapewnienia sobie faceta "na stare
              lata". Faceci zachowują atrakcyjność dłużej (nie chodzi tylko o wygląd ), co
              potwierdza wiele związków starszych mężczyzn i młodych kobiet i nie chcą się
              wikłać "na zawsze" ( co rzeczywiście nie najlepiej świadczy o ich intencjach na
              przyszłość). Myślę, że gdzieś koło 50-tki dochodzi do zrównania poglądów na
              miłość do grobowej deski :)

              • tribeca Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 12:07
                koło 50-tki albo i później:)
                kobiety potrzebuja poczucia bezpieczeństwa - to jest w jakiś sposób
                irracjonalne, no bo przecież ślub nie gwarantuje tego, że będą razem do końca
                życia, nie gwarantuje też dobrobytu. Ale tak chcą i już. Z pragnieniami sie nie
                dyskutuje:)
          • Gość: mmm Re: do niekochanych i bez szans na ozenek IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 29.04.04, 12:04
            w przeciwienstwie do ciebie dla wielu kobet (i mezczyzn chyba tez, skoro
            wiekszosc sie zeni) milosc wiaze sie z malzenstwem. bo malzenstwo oznacza
            deklaracje milosci, stabilnosc, bezpieczenstwo, trwalosc a dla wielu osob
            prawdziwa milosc musi w sobie te elementy zawierac, a malzenstwo jest tego
            potwierdzeniem. sa ludzie dla ktorych milosc oznacza seks, zabawe, wolnosc i
            tym osobom malzenstwo kojarzy sie ze zniewoleniem. jednak tradycyjne rozumienie
            milosci jest raczej zblizone do tego pierwszego (tzn. ze w milosci oprocz
            zabawy i seksu musi byc miejsce na odpowiedzialnosc, dzieci, stabilnosc,
            wspolnote) to drugie (wspolne emocjonujace spedzanie czasu bez zobowiazan)-
            tradycyjnie utozsamiane jest z zauroczeniem, zakochaniem, romansem a nie
            miloscia. ja nie twiedze ze tradycyjne rozumienie milosci jest jedynym
            wlasciwym - kazdy powinien zyc na swoj rachunek ale majac podejscie
            nietradycyjne trzeba liczyc sie z tym, ze spotkamy na swojej drodze mnostwo
            osob ktore beda zwiazkiem z nami rozczarowane (bo nie otrzymaja od nas takiej
            milosci, jakiej pragna) a nawet mozemy je unieszczesliwic (stosujac swoje
            zasady sami bedziemy zadowoleni ale druga osoba, zakochana w nas - albo
            odejdzie albo cale zycie bedzie sie z nami meczyc). ale tak bylo, jest i
            bedzie - bo osoby o podejsciu "nietradycyjnym" tradycyjnymi malo sie przejmuja
            a "tradycyjne" nie sa w stanie sie zmienic (a maja nadzieje ze
            zmienia "nietradycyjnych" - co sie czasami zdarza, ale rzadko)
            • tribeca Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 12:11
              Gość portalu: mmm napisał(a):

              > w przeciwienstwie do ciebie dla wielu kobet (i mezczyzn chyba tez, skoro
              > wiekszosc sie zeni) milosc wiaze sie z malzenstwem. bo malzenstwo oznacza
              > deklaracje milosci, stabilnosc, bezpieczenstwo, trwalosc

              o właśnie - małżeństwo oznacza DEKLARACJĘ, a nie GWARANCJĘ. Niestety, wiele
              kobiet uważa, że to gwarancja
              • Gość: aida Re: do niekochanych i bez szans na ozenek IP: *.zapora / 212.160.172.* 29.04.04, 12:58
                > o właśnie - małżeństwo oznacza DEKLARACJĘ, a nie GWARANCJĘ. Niestety, wiele
                > kobiet uważa, że to gwarancja

                kobiet?
                Dlaczego uważacie, że tylko kobiety chcą małżeństwa?
                Pracuję w męskim zespole (ja + 8 panów - przekrój wieku od 28 do 45). Wszyscy
                są żonaci, bo tak CHCIELI. Żaden nie został zmuszony do małżeństwa
                (rozmawialiśmy o tym wiele razy). Jeden z nich wręcz się przyznał, że to
                on "polował" na dni płodne swojej dziewczyny, żeby w ten sposób przyspieszyć
                ślub! Drugi przez dwa lata przekonywał swoją obecną żonę, rozwódkę z dwojgiem
                dzieci, starszą od niego, żeby wyszła za niego, tak bardzo mu na niej zależy!
                Ich małżeństwa są trwałe i udane! Budują domy, urządzają mieszkania, zajmują
                się dziećmi i jeszcze opowiadają o tym z radością, żyją tym.
                Każdy z nich twierdzi, że jego wybór był właściwy, trafiony (po poznaniu ich
                żon - potwierdzam :-)). Powiecie, że to cud? że to niespotykany zbieg
                okoliczności? Ośmiu zadowolonych na ośmiu kolegów? 100% ?

                O wiele lepiej traktują instytucję małżeństwa, niż np. ja.
                To ja się wahałam, bo żal mi było rozstać się z wolnością, to mój mąż pragnął
                małżeństwa, chciał mieć rodzinę.
                • tribeca Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 13:03
                  Gość portalu: aida napisał(a):

                  > kobiet?
                  > Dlaczego uważacie, że tylko kobiety chcą małżeństwa?

                  odniosłam się do kobiety, dlatego tak napisałam, ale oczywiście masz rację, nie
                  tylko kobiety chcą małżenstwa, sa i tacy mężczyźni:)
            • sprite35 Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 12:23
              Małżeństwo jako stabilność i bezpieczeństwo to piękna idea. Zrodzone w okresie
              miłości deklaracje, przysięgi i zapewnienia o jej wieczności zostają
              dochowane... Człowiek, który kieruje się w życiu "wyższymi" wartościami
              powienien tak postępować. Nie powinien się nawet przyznawać, że miłość wygasa
              po paru latach. NIe powinien nawet o tym myśleć. Przysięga i raz dane słowo
              powinno być ponad wszystko...
              Ale ilu wśród nas jest takich bohaterów ? Ja nie jestem.

              sprite
              • Gość: mmm Re: do niekochanych i bez szans na ozenek IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 29.04.04, 15:30
                nie wiem czy milosc moze wygasnac - nie spotkalam sie z taka sytuacja. z moich
                obserwacji wynika, ze zwiazki ktore sie rozpadaja nie byly od poczatku oparte
                na tradycyjnie pojmowanej milosci bo nieraz bywa tak, ze ludzie sa ze soba i
                nawet sie pobieraja ale od poczatku w ich zwiazku jest malo wspolnoty i
                zaufania, a duzo wzajemnych pretensji, egoizmu i oczekiwania, ze druga strona
                uprzyjemni nam zycie (zdarzaja sie takze jeszcze przypadki slubow z wpadek lub
                pod presja spoleczna). znam jednak calkiem sporo zwiazkow w ktorych ludzie sa
                ze soba cale zycie i nie narzekaja na swoj los (moze mam szczescie - w takim
                srodowisku zyje) jezeli czlowiek podchodzi do swojego partnera na zasadzie:
                jestesmy razem ale nie ograniczaj mojej wolnosci bo nie zamierzam ani troszke
                zmieniac swojego zycia zeby z toba byc to nie dziwie sie ze taki zwiazek jest
                nietrwaly.
                oczywiscie zdarzaja sie przypadki, ze to druga strona okazuje sie niezdolna do
                wypelnienia zobowiazan ale jak juz pisalam - ludzie nie zmieniaja sie z dnia na
                dzien i symptomy rozpadu widac juz na poczatku tylko zakochana osoba ich nie
                nie dostrzega lub bagatelizuje. np. sprite35 - czy twoj partner/partnerka zna
                twoje poglady (jesli znacie sie dluzej niz kilka miesiecy to albo jest
                slepy/slepa albo zna tylko ludzi sie ze sie zmienisz albo ma podobne podejscie
                jak ty)
                a holdowanie idei trwalosci i stabilnosci malzenstwa to zadne bohaterstwo - po
                prostu niektorzy ludzie maja taka potrzebe i ja realizuja (i przedkladaja ja
                nad inne potrzeby np. roznorodnosci partnerow seksualnych). inni ludzie takiej
                potrzeby nie maja (albo jest ona slabsza niz inne potrzeby) ale czasami udaja
                zeby zdobyc to, na czym im naprawde zalezy. ja osobiscie o wiele bardziej lubie
                takich szczerych osobnikow jak ty niz sciemniaczy/czki ktorzy/re zapewniaja o
                wiecznej milosci a w istocie chca tylko dobrej zabawy i seksu.
    • reniatoja dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 12:20
      chyba na zamęście, hm?
      • sekserka Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 13:06
        reniatoja napisała:

        > chyba na zamęście, hm?
        >
        jestes bardzo upierdliwa z tym czepianiem sie. ozenek w sensie ogolnym, net to
        skroty, rowniez myslowe, nie wiesz tego jeszcze?
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
      • Gość: hmm... Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 13:26
        reniatoja napisała:

        > chyba na zamęście, hm?
        Oj, Reniu, a czego Ty się spodziewałaś po Pajdeczce?
        • sekserka Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 14:09
          Gość portalu: hmm... napisał(a):

          > reniatoja napisała:
          >
          > > chyba na zamęście, hm?
          > Oj, Reniu, a czego Ty się spodziewałaś po Pajdeczce?


          o, widze ze pani renata gada juz sama z soba, no,no, czyzby skutek przesilenia
          internetowego?
          • Gość: hihi Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 29.04.04, 14:18
            Przyganiał kocioł garnkowi
          • Gość: renia Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? IP: *.ath.forthnet.gr 29.04.04, 15:14
            Wez sekseczka sie nie osmieszaj. Co post to, jak ty to mowisz, glowa o parapet.
            taramtamtam.
            • sekserka Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 15:17
              Gość portalu: renia napisał(a):

              > Wez sekseczka sie nie osmieszaj. Co post to, jak ty to mowisz, glowa o
              parapet.
              > taramtamtam.

              czy moglabys nie przekrecac mojego nicka? jako osoba inteligenta, za ktora sie
              zapewne uwazasz, mam nadzieje sie dostosujesz do mojej prosby. ja ciebie nie
              przekrecam. nie przypominam sobie, gdzie napisalam cos o glowie i parapecie.
              mozesz mi podac link?
              • reniatoja Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 15:21
                Kurcze, nie moglabym, bo nie zamierzam wertowac archiwum. Niewazne. Tymczasem
                moze wreszcie odpowiesz mi dlaczego twoim zdaniem seks analny swiadczy o
                nowoczesnosci, a jego brak o zacofaniu? (moge podac link do tego pytania)
                • sekserka Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 15:22
                  reniatoja napisała:

                  > Kurcze, nie moglabym, bo nie zamierzam wertowac archiwum. Niewazne. Tymczasem
                  > moze wreszcie odpowiesz mi dlaczego twoim zdaniem seks analny swiadczy o
                  > nowoczesnosci, a jego brak o zacofaniu? (moge podac link do tego pytania)


                  bardzo prosze
                  • reniatoja Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 15:36
                    Prosze uprzejmie:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=12224981&a=12225472
                    • sekserka Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 15:39
                      to przeciez jest wypowiedz pajdeczki, nie moja. aha, ale przeciez ona i ja to
                      dla ciebie jedno. lecz sie.
                      • Gość: hihi Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 29.04.04, 15:40
                        Jest opinia dość powszechna
                      • Gość: hihi Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 29.04.04, 15:41
                        Tzn. przekonanie że pajda=sekserka
                        • reniatoja Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 29.04.04, 15:47
                          Seksecz, tfu, sekseRko, to nie moja wina, ze raz sie logujesz, raz nie
                          logujesz , raz piszesz jako pajda, raz jako seks. Rozumiem zatem, ze nie
                          odpowiesz mi jaki jest zwiazek analnego z nowoczesnoscia. Mowi sie trudno.
                          • Gość: pajdeczka Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.04, 09:47
                            nie twoja sprawa rajfuro czy sie loguje czy nie. jak mi sie chce to sie loguje,
                            jak mi sie nie chce to sie nie loguje,he,he,
                            • reniatoja Re: dziewczyny bez szans na ozenek??? 30.04.04, 09:54
                              <rajfuro>

                              Widzisz pajda, twoj problem polega na tym, ze jak nie masz zadnych argumentow
                              (a niestety nie masz) to probujesz takimi neologizmami mnie obrazic. Moze
                              powiesz mi co z tym analem i nowoczesnoscia? I grzecznie ze mna rozmawiaj, bez
                              takich prymitywnych wstawek, bo bede do ciebie mowic popłuczyno, a nie chce tak
                              mowic brzydko.
    • default Re: do niekochanych i bez szans na ozenek 29.04.04, 12:36
      sekserka napisała:

      > po co ciągnać cos co nie ma przyszłości?

      Trzeba być dość twardym, konsekwentnym i zdecydowanym, aby odejść w sytuacji
      kiedy wszystko jest fajnie, oprócz tylko niechęci do ożenku ze strony faceta.
      Wybór - albo będę z nim i będzie na tyle dobrze, że mam go koło siebie, albo
      odchodzę i zostaję sama ze swoją tęsknotą i samotnością nie jest łatwy. Zawsze
      jeszcze do tego dochodzi nadzieja, że coś się zmieni, że jednak facet zmieni
      zdanie. Często jest to nadzieja irracjonalna, ale czy miłość jest racjonalna?
    • lee.miller po co w XXI wieku wychodzić za mąż? :) 29.04.04, 13:40
      jeśli nie jest się osobą religijną?

      tak Wam tych paru złotych dla fiskusa szkoda? ;)
      • annb jest wiele powodów.... 29.04.04, 15:38
        po to chociazby że jak mąż ulegnie wypadkowi to w szpitalu żonie udzielą
        informacji o jego stanie zdrowia a konkubinie niekoniecznie....czy jest pani z
        rodziny?niestety takie mamy przepisy.........

        • lee.miller Re: jest wiele powodów.... 29.04.04, 15:42
          Naprawdę dlatego wyszłaś/wyjdziesz za mąż? :)

          Poza tym, właściwa odpowiedż na takie pytanie lekarza brzmi: jestem
          narzeczoną :)))
          • annb Re: jest wiele powodów.... 30.04.04, 08:55
            oczywiscie ze nie
            był inny powód
            miłość i to że mój narzeczony mnie o to poprosił..
            ale to pewnie wg ciebie zbyt trywialne....
        • default Re: jest wiele powodów.... 29.04.04, 16:02
          annb napisała:

          > po to chociazby że jak mąż ulegnie wypadkowi to w szpitalu żonie udzielą
          > informacji o jego stanie zdrowia a konkubinie niekoniecznie....czy jest pani
          z rodziny?niestety takie mamy przepisy.........

          Przesada. Raczej nikt nie będzie żądał okazywania dowodu, żeby udzielić
          informacji o stanie zdrowia. My o sobie nawzajem mówimy mąż i żona wobec innych
          i naprawdę prawie nigdy nikt tego nie wryfikuje, wierzą na słowo.
          • Gość: reg Re: jest wiele powodów.... IP: *.zapora / 212.160.172.* 29.04.04, 16:25
            a jak załatwiacie sprawy prawne? np. włsności mieszkania, kredytów...

            moją znajomą rodzice jej konkubenta wyrzucili z mieszkania, jak zginął w
            wypadku... mieszkanie było kupione wspólnie, ale w dokumentach zapisane na
            niego... Została, nie dość, że w skrajnej rozpaczy, to jeszcze z niczym...
            • default Re: jest wiele powodów.... 30.04.04, 08:40
              Ja mam swoje własne mieszkanie, ale mieszkamy w jego domu, który wspólnie
              zbudowaliśmy i jest naszą współwłasnością (notarialnie). Kredyt brałam na
              siebie, on się dokłada do spłat. Wydatki domowe ponosimy mniej więcej po
              połowie, a resztę (np. ciuchy, kosmetyki, utrzymanie auta, polisy ubezp.) każdy
              sobie płaci sam.
    • Gość: Ania Re: do niekochanych i bez szans na ozenek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 14:16
      Ja dlatego, ze nie mam sie gdzie podziac.Po prostu nie mam, a na wynajmowanie
      mieszkania mnie nie stac.Szara okrutna rzeczywistosc.Gdyby nie to, na pewno juz
      by mnie tu nie było.I mozecie sobie myslec jaka jestem wyrachowana, ale to nie
      do konca prawda.Jego postepowanie sprawilo, ze idealy prysły, teraz musze
      myslec o sobie, a nie o nas.
    • lee.olka Moje zdanie na temat miłości 29.04.04, 16:57
      "kiedy mówisz kocham,
      zapomnij, ze jesteś".

      A jeśli całym wierszem, to "Hymn o miłości" z listu sw.Pawła do Koryntian
      (drugiego? chyba tak)

      Mówię o swoim doświadczeniu, o tym Kazia znikaniu. Zakochana to ja byłam nie
      raz, bo kohliva jestem ;) I to nieprzytomnie zakochana. Ale Miłością mogę
      nazwać tylko jedną relację. I zapewniam Cię, że można kochać mężczyznę tak, że
      wszystko, co go dotyczy wydaje ci się cudem i zrobisz dla niego też wszystko,
      łącznie z "jego" ponad "moje". Tylko ze to jest kwestia właściwego mężczyzny.

      Prawdopodonie Ci, którzy choć raz w życiu spotykają Właściwego, są w absolutnej
      mniejszości. Bo nie wierzę, że większość jest do tego niezdolna. Kiedy spoykasz
      kogoś takiego, na zawsze porzucasz myślenie o związku w kategoriach dobrze
      prosperującego biznesu, sprawiedliwego podziału wszystkiego, kompromisu itd.

    • blanchet nie-bo to ja go "wykorzystuję" 30.04.04, 08:43
      seksualnie to nawet molestuje
      zarabia o wiele więcej niż ja więc "wykorzystuje" go i finansowo
      a poza tym to uwielbiam tego chorego fanatyka.
    • Gość: nabisa Re: do niekochanych i bez szans na ozenek IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 30.04.04, 18:54
      Wolne związki to tak naprawdę triumf facetow.Wmówili dziewczynom, że tak jest
      nowocześnie i używają ile chcą, bez żadnej odpowiedzialności.Przypominam, że
      jest takie słowo, jak wzajemność. Tylko wtedy wszystko ma sens...
      • katja do sprite35 30.04.04, 19:08
        Mylisz sie mowiac , ze kobiety wczesniej zaczynaja sie starzec, faktem
        niezaprzeczalnym jest , ze to wlasnie odwrotnie.
        W wieku srednim mezczyzna wyglada o wiele niekorzystniej niz kobiety a do tego
        dochodza problemy z potencja...hmmm
        Pozatym leniwy konserwatyzm meski sklania ich do spania w fotelach przed tv,
        gdy ich malzonki sa pelne werwy i zycia , sa weselsze i maja wiecej
        zainteresowan w latach pozniejszych niz ich leciwi malzonkowie.
        Po 45 polecalabym paniom wymienic model na pare lat mlodszy bo za 10 lat
        roznice beda nie do wytrzymania, stary pantofel z brzuchem , gderliwy i
        konserwatywny a w dodatku nie daj boze impotent.
    • Gość: Artemida A ja włąsnie rzuciłam IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.04, 20:35
      po 5 latach związku, jak chcialam wiecej a on twierdzi ze sie boi!!!
      I zostawilam...i jak ja mam teraz odwrócic sobie myslenie i nie chceic sie
      zenic???
      • Gość: Mania Re: A ja włąsnie rzuciłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 20:57
        Zastanawiam się jak bym się czuła gdyby mój mąż, wtedy jeszcze nie - mąż, nie
        chciał wziąć ze mną ślubu. Myślę, że wydawałoby mi się to trochę podejrzane
        jeśliby obawiał się ożenku. No bo to świadczyłoby nie najkorzystniej o jego
        miłości. Poza tym nie lubię lękliwych i niezdecydowanych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka