Dodaj do ulubionych

Nadopiekuńczy ojciec

16.03.11, 09:18
Miałyście nadopiekuńczych ojców? Jak Wasi ojcowie reagowali na Wasze dorastanie, zainteresowanie chłopakami, pierwsze randki? A może to matki były Waszymi strażniczkami?

Widziałam fragment serialu 8 prostych zasad o takim nadopiekuńczym tacie, który mając pod opieką dorastające dzieci wprowadził w życie zasady skierowane do potencjalnych dobiegaczy:

1. Dotkniesz moją córkę, a stracisz rękę.
2. Będzie płakała przez ciebie, będziesz płakał przeze mnie.
3. Bezpieczny seks nie istnieje. Przy każdej próbie ryzykujesz zdrowie.
4. Odprowadzisz ją późno do domu – następnej randki nie będzie.
5. Jeśli zatrąbisz pod moim domem, znaczy że jesteś dostawcą i nikogo stąd nie zabierzesz.
6. Nie jęcz, jeśli musisz na nią czekać. Nudzisz się? Dolej mi olej.
7. Jeśli wiszą ci spodnie, chętnie zepnę ci je spinaczem.
8. Na randki umawiasz się w miejscach publicznych. Marzysz o romansie? Poczytaj książkę.

Wiec? Pilnowali Was czy nie? I kiedy skończyła się ta kontrola czy nadmierna troska?;)
Obserwuj wątek
    • jack20 Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 09:31
      No, jest troche takich "kapuscianych glabow" czy niedouczonych pajacy.
      A ich corcie pierwsze z reguly w ciaze zachodza. Moze ze strachu przed papciem?
      • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 09:38
        jack20 napisał:

        > No, jest troche takich "kapuscianych glabow" czy niedouczonych pajacy.
        > A ich corcie pierwsze z reguly w ciaze zachodza. Moze ze strachu przed papciem?

        Spore uproszczenie z tą przedwczesną ciążą. Częstokroć niedopilnowane, niewychowywane przez rodziców dzieci a wychowywane przez ulicę i rówieśników chyba najwcześniej zostają młodocianymi matkami i ojcami. Czy się mylę?
        • allerune Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 10:30
          może wychowywane przez ulicę i na ulicy tak, ale wśród ludzi na "poziomie", czyli na przykład takich, którzy poszli do dobrego liceum, pierwsze wpadają najbardziej święto(je)bliwe i pilnowane. Wchodzą w to bardzo późno, ale za to bez namysłu i na całość...

          To jak z chorobami, jeśli masz z nimi kontakt to się uodparniasz, jeśli trafisz na zupełnie nową, chorujesz od razu.
          • princessjobaggy Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 10:35
            > ale wśród ludzi na "poziomie", czy li na przykład takich, którzy poszli do dobrego liceum, pierwsze wpadają najbardziej święto(je)bliwe i pilnowane.

            Moje obserwacje nie zgadzaja sie z Twoimi.
          • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 11:23
            A czy rodziny na poziomie to rozumiem takie, gdzie jest kasa i na tę kasę ludzie ciężko pracują, a zatem poświęcają na jej zarobienie masę czasu, co odbija się na życiu rodzinnym i ilości i jakości czasu spędzanym z własnymi dziećmi. I tak zamiast od małego być z dziećmi, aktywnie z nimi spędzać czas, rozmawiać, zachęcać do rozwoju, poznawać i uczyć życia, rodzice kupują kolejną zabawkę, zapisują na kolejne zajęcia lub z czasem dają pieniądze i mają poczucie bycia dobrym rodzicem, a dziecko tak jak to z tego nie poziomu lub z poniżej poziomu czyli bez kasy wychowywane jest na ulicy przez rówieśników. Zatem to nie poziom tu jest decydujący, a jakość czasu, jaki rodzice poświęcają swojemu dziecku.
    • horpyna4 Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 09:35
      Nic takiego. Moi mówili "z kim sobie pościelisz, z tym się wyśpisz".
      • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 09:37
        Tak to chyba się mówi dorosłej córce, a nie 13 czy 15-latce, co?;)
        • princessjobaggy Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 10:26
          > Tak to chyba się mówi dorosłej córce, a nie 13 czy 15-latce, co?;)

          Jak mialam 13-15 lat, to interesowala mnie nauka, sport i podworkowe przyjaznie, a nie umawianie sie.

          Pomijajac powyzsze, niezalenie od sytuacji, od ojca zawsze moglam sie spodziewac jedynie opieprzu, a nie nadopiekunczosci.
        • princess_yo_yo Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 13:48
          zaznajomienie z powyzsza maksyma i jej konsekwencjami, uzupelniona o 'jak/z kim sobie poscielesz tak sie wyspisz' to najlepsze co rodzic moze zrobic dla dziecka, i to zaczynajac od lat bardzo mlodych.
          • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 14:35
            Też. O ile wcześniej jest poprzedzone rozmową, nauką o konsekwencjach różnych rozwiązań czy decyzji. Ale czasem takie machnięcie ręką wyraża też jakiś dziwny brak troski i obojętność na to, co robi czy zrobi bliska nam osoba.
            • princess_yo_yo Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 14:52
              Ale czasem takie machnięcie ręką wyraża też jakiś dziwny
              > brak troski i obojętność na to, co robi czy zrobi bliska nam osoba.

              taka interpretacje zazwyczaj wybieraja rodzice ktorzy nie traktuje swoich dzieci jako odrebne osoby a 'milosc i troske' myla z ubezwlasnowolnieniem.
              nauka konsekwencji i odpowiedzialnosci to proces zaczynajacy sie praktycznie od urodzenia, i wtedy specjalne rozmowy na temat konsekwencji roznych rozwiazan i decyzji to raczej dyskusja polegajaca na wzieciu pod uwage wszystkich dostepnych opcji - to sie przydaje tez w wieku doroslym, czesto latwo jest przeoczyc jakas mozliwosc, ktora innym z kolei wydaje sie oczywista.
      • jack20 Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 16:24
        Ale taka gadka dzis nie rozwiazuje problemu tzn. przypadkowego zajscia w ciaze, krzyzujacego ich plany w stosunku do dziecka , bo tego rodzice chca uniknac mysle.
        Problem podstawowy to w Polsce mysle, to problem przestawienia psychiki dzieci w kierunku obowiazkowego stosowania srodkow antykoncepcyjnych. Bez tegob edzie nadal w Polsce w statystykach ca 300 aborcji rocznie a tak naprawde 300 tys. aborcji u Polek za granica
    • tygrysio_misio Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 09:41
      moja mama miala tak... i jak tylko dorosla to szukala ucieczki w postaci mojego ojca
      • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 10:22
        Twoja mama miała nadopiekuńczego ojca, a jaką relacje stworzyli z Twoja mamą? Twoja mama wzorem podporządkowanej córki stała się podporządkowaną żoną? Czy była buntowniczką i takoż samą niezależną żoną?
        • tygrysio_misio Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 10:35
          ciezko to okreslic... ojciec rowniez ze wzgledow wychowawczych jest w pewnych kwestiach trudnym czlowiekiem... a, ze w pewnym sensie jest osoba dominujaca, to trzeba sie z jego zlymi cechami pogodzic, albo odejsc

          nie moge sie wypowiadac na temat tego co trzyma mame przy nim.. moze to wlasnie w czesci takie poddanstwo, a moze dozgonna milosc? Nie moge mowic za mame.

          to co moge stwierdzic na pewno: mama z ciotka sie buntowaly przeciw swemu ojcu i dzieki wychowywaly juz na zasadzie "to twoje zycie"... wujek z racji plci mial lzej i przejal kontrolowanie dzieci
          • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 11:18
            Tak ogólnie... obstawiałabym to pierwsze, czyli uległość, podporządkowanie, bycie zdominowaną w dzieciństwie rzutuje na późniejsze dorosłe już zachowania. Miłość pewnie też. Wszak najczęściej nawet rodzica tyrana się kocha.
    • pompeja Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 09:52
      Ja tak nie w temacie, ale o serial chcę zapytać. Ten Ojciec umarł? Nie oglądałam tego ciągiem i potem już go nie było. Przepraszam za ot :)
      • six_a Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 10:00
        aktor umarł i ojca wykończyli z tej okazji.

        pl.wikipedia.org/wiki/8_prostych_zasad
        • pompeja Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 10:10
          Myślałam, że tylko w serialu. Dziękuję za info.
    • mocno.zdziwiona Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 10:25
      Mnie nikt nie terroryzował, a jeśli już to mama wprowadzała więcej dyscypliny. Zresztą ja rozsądna zawsze byłam i raczej nie dawałam im powodów do nadmiernej troski. Jedyną ciężką dla mnie zasadą, którą trzymali aż nie skończyłam 18 lat był nakaz przychodzenia do domu o 22.00. Oczywiście były wyjątki, jak np. czyjeś urodziny czy impreza, ale ogólnie punkt 22 musiałam się meldować.
    • chersona Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 11:52
      Ja byłam dzikusem, którego rodzice - zwłaszcza ojciec - na siłę próbowali wykopywać z domu. tata nigdy nie bronił mi chodzić na imprezy, na które właściwie nie chodziłam, ani jeździć na wakacje. W wieku 15 lat pojechałyśmy z koleżanką latem do Francji. Amatorów ojciec nie musiał przeganiać, bo robiłam to sama. Po rozstaniu z pierwszym facetem, kiedy ja i rodzice dostawaliśmy wulgarne telefony od niego i kolegów, ojciec nigdy tego nie skomentował. gdy wyjechałam z kraju na dłużej, a do domu przyszło wezwanie na świadka w sprawie byłego, ojciec nie powiedział mi ani słowa. sam jeździł do sądu, i wykręcił mnie od całej sprawy, tak, że o wszystkim dowiedziałam się dopiero po latach od mamy.
    • berta-live Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 15:03
      Mój ojciec to miał w dupie co się dzieje w moim życiu. I w zasadzie nie tylko on. Nie spotkałam się w realu z kimkolwiek kto miałby hoplatego ojca, który miał obsesję na punkcie zachowania cnoty swoich córek. Ojcowie moich znajomych byli skoncentrowani na zarabianiu kasy a nie na tym co się w domach działo. W domu to oni tylko piwo i mecz w TV.
      • repsss Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 15:41
        Smutne to troche.
        • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 15:44
          Nawet bardzo. Relacja córki z ojcem jest niezwykle istotna w kontekście późniejszych relacji kobiety z mężczyznami. A i na samym poziomie dziecka to tak, jakby rodzic zwyczajnie zawiódł.
          • jack20 Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 15:58
            I czesto to jest dla dziewczyny zabojcze. Bo szuka w mezczyznach klonu tatusia.
            A Bozia tego nie przewidziala i po 2-3 latach rozwod zaprogramowany..
            • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 17:50
              I niestety nie każda a w zasadzie niewielki odsetek dziewczyn zaczyna być tego świadomymi i uczyć się siebie, programować siebie od nowa. To bardzo bolesne zdać sobie sprawę, ze ojciec, który powinien być niejako kompasem, zawiódł i dał ciała. Potem równie trudne jest pracować nad sobą. Uczysz się czegoś przez 20, 20 i kilka lat czy 30 a często nawetdłuzej, dochodzisz do ściany, że to nie działa tak jak powinno i weź tu bądź mądry i zacznij inaczej analizować, wyciągać wnioski, podejmować nowe, dobre decyzje, trwać w tych decyzjach.
              Szalenie łatwo jest kpić z takich kobiet, że szukają klonu tatusia. A tak naprawdę pierwszym facetem, który zawiódł, był ich własny ojciec. Później niestety jest z górki.
              • jack20 Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 19:11
                Nie wysmiewam sie z szukania klonu tatusia . Mnie chodzi tylko o bezkrytyczne czasem porownywanie cech chlopaka z tymi cechami u ojca (ktorego n.b. z roznych stron charakteru nie zna sie dokladnie , tylko ze strony jego zalet). Roznica generacji tez nie jest brana pod uwage.
                • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 19:19
                  Jeśli ojciec był dobrym ojcem, był wzorem to czemu nie szukać kogoś podobnego, podobnie reagującego, z podobnymi priorytetami, kogoś kto byłby dobrym ojcem w przyszłości? Przecież wtedy to żaden problem.
                  Problem kiedy ojciec nie był dobrym ojcem, a mimo to córka podświadomie szuka mężczyzny,który będzie w niej wywoływał podobne emocje, podobnie będzie niedostępny, chłodny, dominujący czy uległy, itp.
          • niebieski_lisek Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 16:10
            Ale postawa ojca z pierwszego wątku też jest zła. To ojciec który nie pozwala na błędy, na nauczenie się życia.
            • berta-live Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 16:41
              Ja bym się nie doszukiwała tutaj żadnych ideologii ani racjonalnego postępowania. Po prostu człowiek ma pewną osobowość, która powoduje, że zachowuje się w określony sposób. A do tego ludzie mają skłonność do racjonalizowania swojego postępowania, więc dorabiają do tego ideologię. Albo sami wymyślają jakieś preteksty albo korzystają z gotowych, bo z filozofią, psychologią czy metodologią wychowawczą, jest podobnie jak z religią. Idzie się jak do marketu i z półek wybiera co tam człowiekowi odpowiada. A wybór taki, że każdy znajdzie coś dla siebie.

              I tak jak ktoś jest z natury choleryk, tyran i despota, to będzie w domu wprowadzał zamordyzm. A potem będzie szukał jakiegoś wytłumaczenia, np że dzieci muszą mieć dyscyplinę i on to robi z premedytacją, przemyśleniem i dla ich dobra.
              Natomiast jak ktoś jest typem osoby która ma wszystko w dupie i nic się jej nie chce. Generalnie żyje wg zasady przewróciło się niech leży, brzuch pełny, na grzbiet nie kapie, więc stresu nie ma a mnie się nie chce z kanapy ruszyć, to też nie będzie mu się chciało z nikim o nic bojów toczyć, więc wszyscy wokół niego będą robić co będą chcieli. A on to będzie tłumaczył tym, że dzieci muszą się uczyć samodzielności i jak się nie przewróci to się nie nauczy i ta jego postawa jest oczywiście głęboko przemyślana i podyktowana dobrem potomstwa.
              • to.niemozliwe Re: Nadopiekuńczy ojciec 18.03.11, 07:59
                O! Zgadzamy się :).
        • berta-live Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 15:46
          Dlaczego smutne? Taki hopl na punkcie cnoty własnej córki to skrajnym patriarchatem zalatuje. Od tego to tylko krok do burek i pasów cnoty. Ważne, żeby pannę w stanie nienaruszonym wydać bogato za mąż.
          • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 15:50
            Berta, chodzi o to, że byłaś zaniedbanym emocjonalnie dzieckiem. Przecież wiesz w jakim kontekście był post repssa.
            • berta-live Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 16:08
              Problem w tym, że nadopiekuńczość z opiekuńczością ma tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektrycznym. No jak można we własnej córce widzieć tylko i wyłącznie mięso rozpłodowe, którego wartość wyznacza kawałek błony śluzowej. Przecież to chore.
              • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 17:45
                Napisałaś, że Twój ojciec miał Cię w nosie. To nie jest ani nadopiekuńczość, ani opiekuńczość.
                • berta-live Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 18:07
                  No bo miał, rodzice się rozwiedli, to i kontakt z ojcem się mocno rozluźnił. Nie mniej jednak w tych momentach, kiedy jednak był gdzieś w pobliżu, to zachowywał się dość rozsądnie. Czyli ani nie okazywał, że mu wszystko jedno ani nie był nadopiekuńczy. Generalnie wychodził z założenia, że niech się o córki matki martwią, bo co tam ojcowie mogą im doradzić. Ja się jakoś nigdy nie czułam zaniedbana emocjonalnie. W zasadzie to nawet było mi to na rękę, że się niczego nie czepia. Jakby jeszcze zechciał więcej zarabiać i zapewnić mi byt na jako takim poziomie finansowym, to moja sytuacja byłaby wręcz idealna, no ale nie chciał.
                  • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 18:21
                    Zracjonalizowałaś sobie jego chłód.
                    • berta-live Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 18:36
                      A bo ja wiem. Ja w ogóle mam skłonność do racjonalizowania wszystkiego. ;)

                      Tak jak napisałam w innym poście, on po prostu taką ma osobowość. To jest osoba w stylu przewróciło się niech leży, brzuch pełny, na grzbiet nie kapie, więc stresu nie ma. Totalny abnegat, więc to, że go nie szczególnie interesowało własne dziecko, jest tylko konsekwencją powyższego. Jego nic nie interesowało. Dlatego mówię, że nie szczególnie czuję się emocjonalnie zaniedbana czy pominięta. Czułabym się tak, jakby mnie olał a np założył sobie nową rodzinę, o którą by dbał. A on to taki Piotruś Pan, niezdolny do wzięcia jakiejkolwiek odpowiedzialności za własne życie a co dopiero za cudze. Dlatego nawet zawodowo ani finansowo się nie rozwinął. Nie widział takiej potrzeby. Wszystko co mu było do szczęścia potrzebne to miał a wiele mu nie było potrzeba. I w zasadzie to był jedyny powód dla którego się rozeszli z matką, bo on na męża też się nie nadawał.

                      Ja go traktuję w kategorii osób niepełnosprawnych. To tak jakby mieć do kulawego ojca pretensje, że kulawy i nie był w stanie w piłkę kopać jak inni ojcowie. Natomiast z dwojga złego, lepszy wszystko w dupie mający niż jakiś tyran i agresor.
                      • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 18:55
                        Berta, nie ma tak na zasadzie takim mnie mujborze stworzyłeś, takim mnie masz. Nie ma tak. Można nad swoim charakterem, zachowaniami, reakcjami pracować i wypracować lepsze i korzystniejsze tak dla siebie jak i otoczenia. Podobnie Twój ojciec mógł nauczyć się jak być dobrym, lepszym ojcem. Ale to wymaga świadomości, wiedzy, pracy i konsekwencji.
                        • berta-live Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 19:28
                          Podobno można, tylko, że najpierw trzeba samemu przed sobą przyznać, że ma się problem. Czyli jednym słowem, życie człowiekowi musi tak tyłek skopać, że człowiek sam stwierdzi, że tak się dłużej żyć nie da. I wtedy jest szansa, że zechce nad sobą pracować. Natomiast rzadko kiedy dochodzi do takiej sytuacji.

                          Większość mężczyzn z pokolenia mojego ojca to były osoby, które nie szczególnie interesowały się życiem rodziny, sprawami domowymi czy wychowaniem dzieci. Oni byli skoncentrowani na zarabianiu pieniędzy i jak już przynieśli do domu kasę, to nic ich nie interesowało. Dobrze jak cieknący kran naprawili, czy wyprowadzili psa na spacer. Nie spotkałam się w realu z ojcami takimi jak w amerykańskich serialach familijnych. I pod tym względem mój ojciec nie był żadnym wyjątkiem. On się różnił tym, że o byt rodziny też nie dbał.
          • jack20 Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 15:59
            Ze stanu naruszanego mozna dzis w pare godzin sprawic stan nienaruszony.
            Z czego n.b. islamki korzystaja
          • repsss Re: Nadopiekuńczy ojciec 17.03.11, 21:30
            "Mój ojciec to miał w dupie co się dzieje w moim życiu. I w zasadzie nie tylko on."
            No to jest strasznie smutne. Nie wiem może się uodporniłaś, ale i tak przykro mi, że Cię to spotkało.
      • to.niemozliwe Re: Nadopiekuńczy ojciec 18.03.11, 08:00
        A Ty nie masz w dupie, co się dzieje w życiu innych?
        • wersja_robocza Re: Nadopiekuńczy ojciec 18.03.11, 08:14
          to.niemozliwe napisał:

          > A Ty nie masz w dupie, co się dzieje w życiu innych?

          Nawet jeśli to ktoś ją tego nauczył. Może właśnie niewydolni rodzice, którzy są pierwszymi i najważniejszymi nauczycielami dla swojego dziecka.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 17:04
      Zasad było za dużo i mu serce nie wytrzymało, jak w życiu.
    • rosa_de_vratislavia Re: Nadopiekuńczy ojciec 16.03.11, 17:19
      wersja_robocza napisała:

      > Miałyście nadopiekuńczych ojców?

      Nie.

      >Jak Wasi ojcowie reagowali na Wasze dorastanie
      > , zainteresowanie chłopakami, pierwsze randki?

      Taktownie. Bez ingerencji.

      > A może to matki były Waszymi strażniczkami?
      Nie. Rodzice traktowali mnie jak istotę rozumną, a nie psa, którego trzyma się na łańcuchu i który traci wszelkie hamulce, gdy się go z łańcucha spuści.

      > Wiec? Pilnowali Was czy nie?

      Nie. Sama się pilnowałam.
    • to.niemozliwe Re: Nadopiekuńczy ojciec 18.03.11, 08:13
      Chwila-moment..., nie wszystkie punkty sa takie beznadziejne. Więcej obiektywizmu. Co byscie powiedzialy na randke z facetem, ktory:
      - jak podjechał bryka, to 4 liter nie ruszy, tylko trabi na ciebie?
      - spodnie załozył, te co ostatnio w nich motor smarował, egzamin zdawal i tacie pomagał szafę na 6 pietro wnosić?
      - zalezy ci na tym, zeby wrocic o zaplanowanej porze, informujesz bliskich o ktorej wieczorem bedziesz, a facio cisnie, ze "jeszcze, jeszcze". Ty mówisz, ze jestes słowna i nie lubisz sciemy, wciskac najblizszym, a on ci wali tekst, ze "czas dorosnąc" - czyli, ma w nosie własne słowo i jakiekolwiek ustalenia, co do godziny powrotu?
      A punkt 6-ty? Lubisz rozmemłane jęczydusze, facecików-narzekaczy, pozbawionych cierpliwosci napaleńców?
      Te same punkty, plus, powiedzmy punkt 8 - stale goszczą na tym forum, lub lądują na Wyżalni.
      • berta-live Re: Nadopiekuńczy ojciec 18.03.11, 10:38
        Co kto lubi a o gustach podobno się nie dyskutuje. ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka