Gość: potylica
IP: 5.2.* / *.chello.pl
30.04.04, 19:58
Otóż przyjaźnimy się od kilku lat, jest dla mnie najbliższą osobą. W tym roku
zaczęłyśmy pracować w tej samym miejscu. I tu pojawia się problem. Kaśka
wchodząc na zajęcia (uczymy w szkole językowej) bardzo przejmuje się tym, że
ma być dominująca i sumiennie wytwarza odpowiedni imaż. Mówi głośno, szybko,
w bardzo zdecydowany, nie znoszący sprzeciwu sposób. I nie przestaje tak się
zachowywać po wyjściu ze szkoły. Zaczęło mnie to potwornie irytować, to, że
do mnie zwraca się takim gestapowskim tonem. Łącznie z tym, że potrafi
wyrażać swoje opinie w tonie "Nie życzę sobie..." itp. Próbuję panować nad
sobą i ignorować jej impertynencje, ale to się staje nieznośne.
Niepokoi mnie jednak, że zaczynam krytycznie analizować to jak i co mówi, nie
tylko do mnie ale i do innych. No i to właśnie mnie martwi, że zaczynam ją
krytykować.
Co wy na to?
Pozdrawiam obecnych.
A propos niku, może prościej podpisać się imieniem, ale mając do wyboru
firankę i powyższy, padło na powyższy:)