mdzik-k
30.03.11, 13:23
Mój mąż żałuje, że się ze mną ożenił. czuje to, nie mówi mi tego, ale to wiem. Chyba nie do końca przemyślał tą decyzję, lub nie wiedział na co się decyduje, mimo, że jesteśmy po 30.
Jestem w ciąży, ale to nie był powód do slabu, planowaliśmy już go wcześniej, byliśmy zaręczeni tylko przełożyliśmy go parę miesięcy wcześniej.
Jestem zdołowana konkretnie. Nie pracuję w ciąży z powodu dojazdów do pracy - 100km, bo zamieszkaliśmy razem.To pomysł męża. Nie zarabiam, mąż mi na wszystko daje - tzn.na jedzenie, bo o inne rzeczy go już nie proszę. nawet czasami nie jem obiadu, bo to wszystko takie drogie, ale maż tego nawet nie zauważa. Lub widzi, ale nie mówi. Jest mi tak strasznie smutno, myślałam, że okres ciąży będzie dla mnie czymś cudownym, ale tak nie jest. Przez moje problemy finansowe mąż poprosił, żebyśmy podpisali intercyzę. Ale zanim miałam problemy finansowe już o tym myślał na głos, jak tylko dowiedział się, że będzie lepiej zarabiał. Nie ufa mi? Gdyby to wynikło teraz, nie zdziwiłabym się, ale dokładnie pamiętam, jak o rozdzielności majątkowej wspominał dwa razy, jak tylko dostał lepszą ofertę pracy. bardzo mi to uwłacza.
Każdy temat dogadany jest zawsze z mamą, ojcem i siostrą, a potem ja się dowiaduje o jakiś decyzjach, nie bierze mnie pod uwagę w poważnych sprawach, im ufa, bo dla nich liczy się dobro jego - a nie moje, czy nasze. Codziennie rozmawiają po kilka razy dziennie. On jest na I miejscu. Może to i normalne. Teściowa kiedyś do mnie powiedziała, że on kupił mieszkanie jeszcze przed ślubem i jakby co (...?nie wiem co miała na myśli?) to teraz jest takie prawo w Polsce, że żona nie ma do niego prawa. Osłupiałam. Zakochana w swoim synku - jaki to on mądry, wykształcony, wszystko o wszystkim wie, ochy i achy. Najmądrzejszy i najpiękniejszy.Córeczka też. Oni wszyscy myślą, że skoro nie zarabiam teraz to już się rzucę na jego śmieszne pieniądze? czasami mam ochotę wyjść albo gdzieś wyjechać, czuję się jak intruz. jak po czymś takim mam powiedzieć mężowi, żeby dał mi na majtki,bo w 6 miesiącu nie mieszczę się w stare, albo farbę do włosów? Pewnie, że nie powiem, wstydzę się już teraz. Krępuję się poprosić o 10 zł, bo może odbierze to jak wyciąganie pieniędzy od niego. Dla nich liczy się dziecko - nie denerwuj się, pij, jedz...a ja nie istnieje. Kocham go bardzo, być może na prawdę na niego nie zasługuję, bo i czasami tak o tym myślę. Czuję się bardzo samotna, nie znam tu nikogo, siedzę sama w domu, sprzątam, gotuje, piorę, prasuje. Robię wszystko,ale już mam tego dosyć przez tego doła. To dziwne, być w małżeństwie, gdzie nie jest się traktowaną na równi. Nic nie mówię, bo nie ma sensu. przy podejmowaniu rozmowy na ten temat kończyło się stwierdzeniem, - że tak nie jest, wydaje mi się. czuje, że mąż się waha, że nie wie czy dobrze zrobił. Że nie jestem taka inteligentna jakby chciał, poznał nowe osoby w pracy - ja im nie dorównuję. Jestem nieatrakcyjna w ciąży, bo gruba, i jakoś w ogóle dziwnie wyglądam. Mąż jest dla mnie miły, ale ja czuje, że to nie to, on chyba żałuje.... a ja pokochałam go bardzo.