Dodaj do ulubionych

Antykocepcja moich dzieci

31.03.11, 20:54
Czy Wy równiez macie takie sytuacje, że wasze dzieci w wieku lat 15 chcą współżyć, dla mnie jest to nie do pomyślenia, ale skłaniam się ku temu jednak , żeby porozmawiać i poinformować zagrożeniach, ale czy pozwolić na współżycie?
Obserwuj wątek
    • kadfael Re: Antykocepcja moich dzieci 31.03.11, 20:56
      A Ty sie naprawdę spodziewasz, że będą Cię prosić o zgodę?
      I w związku z tym m.in. TRZEBA rozmawiać. Chyba, że chcesz zostać młodą babcią.
    • soulshunter2 Re: Antykocepcja moich dzieci 31.03.11, 20:57
      maja 15 lat i jeszcze nie wspolzyly?
      • czymkowski Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 05:54
        daj spokój, naucz ich antykoncepcji a nie się zastanawiasz nad czymś co i tak nieuniknione.
    • doral2 Re: Antykocepcja moich dzieci 31.03.11, 21:03
      botio123 napisała:

      "...ale czy pozwolić na współżycie?...'

      a ty mamusię i tatusia prosiłaś o zgodę na bzykanie??
      • iamhier Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 15:29
        do doral2-jeśli młodza dziewczyna czy nastolatka,pozniej kobieta nie ma oparcia w matce,to zawsze w życiu się jej bedzie źle wiodło.Nie mylic z byciem przyjaciołką czy jakimś szpiclem,ktory sieje intrygi by kontrolowac wlasne dziecko.

        Zreszta wiekszosc mamuś jest potwornie głupia w Polsce.Bo albo jest typ niewydolnej-byleby szybko schajtac córe z bogatym goscciem starszym,by uwolnic sie od obowiazku utrzymania jej (patologia) -czyli znalezc jej ojca,w ktorym mam sie zakocha,albo typ porąbanej moherówki.I jeden i drugi niereformowalny i wysoce niebezpieczny dla rozwoju psychoseksualnego dziecka.
        • iamhier Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 15:31
          a i jeszcze typ matki-komunistki-mnie nic z tych rzeczy nie interesuje,jak sie poscielisz tak sie wyspisz,chłód emocjonalny i wychowywanie na "mężczyznę".Masz radzic sobie sama,matka to jestem tylko pro forma.
        • doral2 Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 21:44
          iamhier napisała:

          > do doral2-jeśli młodza dziewczyna czy nastolatka,pozniej kobieta nie ma oparcia
          > w matce,to zawsze w życiu się jej bedzie źle wiodło.Nie mylic z byciem przyjac
          > iołką czy jakimś szpiclem,ktory sieje intrygi by kontrolowac wlasne dziecko..."

          a co to ma do mojego, sarkastycznego pytania odnośnie pytania mamusi czy tatusia o zgodę na bzykanie, he??
          bo nie czaję bazy..
    • izabellaz1 Re: Antykocepcja moich dzieci 31.03.11, 21:05
      Myślisz, że zabronienie cokolwiek da?:)
      • ichi51e Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 16:15
        Bylo o tym u Drzyzgi... jak to ten chlopiec ladnie powiedzial...
        "Mamo, ten pociag juz dawno odjechal"
    • lusseiana Re: Antykocepcja moich dzieci 31.03.11, 21:17
      Hahahaha, już to widzę jak pytają Ciebie o zgodę, ewentualnie jak respektują Twój zakaz xD Nie oszukuj się... jak będą chciały to i tak to zrobią. Znam przykład rodziców, którzy na czas wizyty chłopaka u córki wyjmowali drzwi z zawiasów, bo seks przed ślubem był również nie do pomyślenia dla nich, ale to i tak niespecjalnie przeszkadzało im bzykać się na potęgę - w końcu łóżko do tej czynności nie jest niezbędne ;)

      A rozmawiać jak najbardziej - właśnie z tych powodów, które podałam powyżej. Sama niewiele w tej kwestii możesz, przed zagrożeniami może je uchronić tylko ich własny rozsądek.
    • bonnie79 Re: Antykocepcja moich dzieci 31.03.11, 22:12
      15 latki? hmm to chyba powinnaś poruszyć kwestię kilka lat temu...nawet jeśli są przed inicjacja seksualną - to Twoim obowiązkiem (niestety na Polski system eduakcji nie ma co liczyć) jest uświadomienie ich o wszelkich zagorżeniach!! Płakać mi się chce nad rodzicami, któzy wolą udawać, że problemu nie ma - może jak jeden albo drugi nastolatek coś złapie to rodzice zaczną mysleć!!! tak wiem wiem - każde inne ale nie Twoje dziecko...blablabla
    • wersja_robocza Re: Antykocepcja moich dzieci 31.03.11, 22:27
      Ksiazki, uswiadomienie zagrozen i ryzyka, rozmowa (rowniez z potencjalnym delikwentem lub delikwentka), a potem wizyta u lekarza. A na koniec egzamin z zakladania gumki na banana/cukinie czy co tam. Po tym wszystkim zabronienie nic nie wskora i pozstaje zaciskanie kciukow, ze przez ostatnie 15 lat nie zasypialo sie gruszek w popiele jako rodzic.
    • ingeborg Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 00:53
      Nie, to nie jest standard i normalka, że <b>dzieci</b> uprawiają seks. Średni wiek inicjacji to w Polsce 19 lat. Jasne, uświadom ich o antykoncepcji, ale też pogadaj, bo jak chcą to zrobić dlatego że wszystkie koleżanki w klasie <b>mówią</b>, że mają to już za sobą to trochę lipa. Serio, mimo tego co słyszy się w mediach, to te gimnazjalistki ze słoneczka to wciąż 19%, moim zdaniem - zaniedbane 19% z nizin społecznych. Przed 15 rokiem życia - 3% dziewczynek i 10% chłopców. Podlicz im ile kosztuje dziecko btw: miesięcznie pieluchy, jedzenie, ubranka, lekarz, odżywki, wanienki, chodziki, łóżeczko, wózek...
      • iamhier Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 15:07
        do ingeborg-problem w tym,ze wiele małolat nie wie o tym,ze po dostaniu pierwszej miesiaczki mimo tego,ze wiekszosc cyklow jest bezowulacyjnych przed ok.7-8 lat (do 20 stki) to i tak moze zajsc w ciaze...No,ale na pewno dziewczyna w tym wieku do ustabilizowania sie cyklow nie bedzie miala satysfakcji ze wspolzycia i na dodatek sie tak rozstroi hormonalnie,ze w wieku 20-paru bedzie wygladala jak 30 latka,a w wieku 30- jak 40 itd.Taka dzidzia-piernik,to samo dotyczy ródek.

        Jak kiedyś będę miala corke to jej sprzedam taka wiedze.
        Na pewno gdy dostanie miesiaczki to kupie jej wibrator....To niezbedne wyposazenie młodej kobiety.Wiem,ze to niepopularne pośród ciemnoty,ale jak tak bym postapiła.I na dodatek nie pozwole by deflorowal ja jakikolwiek facet.Sypiac z nia moze,ale...deflorowac nie.
        • kochanic.a.francuza Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 16:29
          To swietny pomysl z tym wibratorem, ale jeszcze pomysl o wrazliwosci tej swojej potencjalnej corki. Jkaby mi ktos po pierwszej miesiaczce (podstawowka) dal wibrator w prezencie czulabym sie jak szmata i ze wstydu pod ziemie zapadla, nawet gdyby ofairodawczynia byla moja matka.
          Czasami matki sa zbyt obcesowe, ale ludzka natura skomplikowana jest.
    • bijatyka Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 01:01
      Ale, ze przyszly i powiedizaly: mamo, chcemy wspolzyc ?
      • berta-live Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 01:15
        Myślisz, że to niemożliwe? A nasz Kombi, to niby dlaczego jest jeszcze prawiczkiem? Za każdym razem jak przychodził do mamy zapytać, czy może już uprawiać seks z koleżanką, to mama mu mówiła "Józefie, jeszcze za wcześnie".
    • iwona.ana1 Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 09:07
      jak zabronisz to same sobie pozwolą
      warto rozmawiać i uświadamiać tu przecież też chodzi o zdrwie Twoich dzieci!
      • usunelamkonto Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 09:46
        nie zabronisz, a zamiast moralow uswiadom o antykoncepcji- tylko blagam nie w stylu : przerywany to skuteczna metoda
        to jest normalne ze ciagnie wilka do lasu,dotyk chlopaka, podniecenie.

        tylko nie mowcie "dzieci", oni nie maja po 2 latka zeby im podsuwac kaszki

        jako "przewodniczaca" mlodziezy opowiem jak sie u mnie zaczely mysli o seksie

        ja, jako 12-13 latka juz sie masturbowalam i osiagalam pierwsze orgazmy, i juz nie bawem wtedy (przed 14 r.z) chcialam jakos zachecic chlopaka na cos wiecej(seks) bo odczuwalam straszne podniecenie. on (byl starszy 2 lata, chodzilismy obije do gimnazjum) odsuwal sie wtedy ode mnie i nie pozwalal zebym lezala na niego w bieliznie (zeby nie bylo, on tez byl w bieliznie)

        • monia515 Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 09:58
          Ja jak miałam 16 lat poszłam od mamy z prośbą o środki antykoncepcyjne, bo chcę zacząć współżycie. Poszła ze mną do ginekologa- polecił mi Pantentex Oval:) Zaczęłam współżyć jak miałam 17 lat. To były lata 80-te.
        • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 13:23
          jako "przewodniczaca" mlodziezy opowiem jak sie u mnie zaczely mysli o seksie

          ja, jako 12-13 latka juz sie masturbowalam i osiagalam pierwsze orgazmy, i juz nie bawem wtedy (przed 14 r.z) chcialam jakos zachecic chlopaka na cos wiecej(seks) bo odczuwalam straszne podniecenie. on (byl starszy 2 lata, chodzilismy obije do gimnazjum) odsuwal sie wtedy ode mnie i nie pozwalal zebym lezala na niego w bieliznie (zeby nie bylo, on tez byl w bieliznie)


          super, takie opowieści kochamy:)
          • tymczasowaola Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 13:27
            Ja po takich kwiatkach zupełnie podświadomie i automatycznie robię facepalma. Niedawno to zauważyłam.
            • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 13:52
              :) mnie już dawno jedna ręka przyrosła do czoła, tera muszę palcami od stopy stukać po lewej.
              • tymczasowaola Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 15:11
                Próbuję i próbuję i nie moge sobie wyobrazić tej pozycji:)
            • bijatyka Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 18:56
              tymczasowaola napisała:

              > Ja po takich kwiatkach zupełnie podświadomie i automatycznie robię facepalma. N
              > iedawno to zauważyłam.

              A ja zacieszam
    • hejterzyna nastolatkom 01.04.11, 09:54
      to chyba wystarcza stosunek przerywany
      • czymkowski Re: nastolatkom 03.04.11, 05:57
        nie, stosunek przerywany powoduje frustracje u samców :) lepiej się nauczyć metod niż wpaść...
    • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 09:56
      > porozmawiać i poinformować zagrożeniach, ale czy pozwolić na współżycie?

      Nie pozwalaj i nie zakazuj - to nie jest twoje życie. Lepiej porozmawiaj kilka razy o tym, jak sobie wyobrażają swoje życie za 10 lat. Czy jest tam miejsce na dzieci, męża/żonę, czy udało się skończyć jakąś szkołę, czy mieszkają we własnym domku czy wynajętym pokoju... Wizja życia z dzieckiem w jednym pokoju bardziej pobudza do myślenia, niż zakazy. Powiedz też, że współżycie pozamałżeńskie to grzech, oczywiście.
      • wersja_robocza Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 12:37
        gobi05 napisał:

        > Powiedz też, że współżycie pozamałżeńskie t
        > o grzech, oczywiście.

        A jeśli wcale tak nie uważa? I nie wyznaje takich poglądów?
        • iamhier Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 15:12
          do wersja_robocza-no właśnie....
        • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 18:54
          > > Powiedz też, że współżycie pozamałżeńskie to grzech, oczywiście.
          >
          > A jeśli wcale tak nie uważa? I nie wyznaje takich poglądów?

          Chodzi ci o nieznajomość słowa "grzech" czy o nierozróżnianie dobra i zła w życiu? Jeżeli botio123 pisze o "zagrożeniach" to chyba jednak rozpoznaje, kiedy coś jest złe. W katolicyźmie sympatyczne jest to, że jeden niedobry czyn nie przekreśla cię na zawsze, trzeba go jednak rozpoznać, żałować i postanowić poprawę. Trzeba żyć świadomie i pracować nad sobą, na ile kto jest w stanie.
          Jak to jest u tych, którzy nie wyznają takich poglądów? Może "postąpiłem źle, żałuję i będę tak robić nadal"?
          • wersja_robocza Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 21:17
            Och czyżby protekcjonalizm?
            Nie uważasz, że świadomość zagrożeń może być też znana niekatolikom, niewierzącym? Ciąża, przedwczesne rodzicielstwo, a co za tym idzie zagrożenie dla zdrowia czy nawet życia młodocianej matki, choroby weneryczne oraz same koszty psychiczne dla takich dzieciaków, problemy natury ekonomicznej, trudności w godzeniu nauki i wychowywaniu dziecka,...
            Dobro i zło utożsamiasz tylko z katolicyzmem? Przecież to wynalazek dużo starszy, stary jak ludzkość.
            • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 17:23
              > Och czyżby protekcjonalizm?

              Przepraszam, czasami zdarza mi się takie poczucie wyższości, gdy spotykam osobę niepełnosprawną umysłowo i rzeczywiście dałem temu wyraz tym razem. Sorrky.


              > Dobro i zło utożsamiasz tylko z katolicyzmem?

              Pojęcie "grzech" utożsamiasz z katolicyzmem.
              • wersja_robocza Re: Antykocepcja moich dzieci 04.04.11, 10:46
                Bez wycieczki osobistej nie dało już rady odpowiedzieć?

                • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 09.04.11, 15:35
                  > Bez wycieczki osobistej nie dało już rady odpowiedzieć?

                  A "protekcjonalizm" i "takie poglądy" to nie były wycieczki osobiste? Udzieliłem rady jak uważałem za stosowne i nie wiem czemu uczepiłaś się słowa "grzech". Wygląda mi to, jakbym komuś wciskał na siłę swój światopogląd, albo jakby mój światopogląd był niepoprawny politycznie.
      • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 13:40
        >Powiedz też, że współżycie pozamałżeńskie to grzech, oczywiście.
        to te dzieci są już żonate? zamężne?
        • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 15:20
          Fakt bycia zamężnym/niezamężnym nie ma znaczenia w przypadku gdy uprawia się seks z nie-żoną/nie-mężem.
          • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 15:21
            Oczywiście zamiast "zamężnym/niezamężnym" bardziej by pasowało w tym przypadku "bycie/nie bycie w związku małżeńskim".
          • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 15:27
            hę?
            przedmałżeński raczej

            pozamałżeński to jest cudzołóstwo.
            • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 16:00
              > hę?
              > przedmałżeński raczej

              Znaczenie słowa "pozamałżeński" zawiera w sobie również znaczenie słowa "przedmałżeński".

              > pozamałżeński to jest cudzołóstwo.

              Cudzołóstwo ma kilka "szerokości" znaczeniowych (w zależności do tego kto je definiuje/pojmuje). Czasami jest to tylko seks kogoś będącego w związku małżeńskim z kimś z kim nie jest ona w tymże związku. Wg. KK jest to jednak seks z kimkolwiek poza swoją/im żoną/mężem (czyli np. seks ze swoim partnerem/partnerką). Wydaje mi się że Gobi napisał to:

              >Powiedz też, że współżycie pozamałżeńskie to grzech, oczywiście.

              właśnie w odniesieniu do KK, do którego to podobno należy ok. 90% Polaków.

              • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 11:38
                noł, pozamałżeński oznacza dokładnie: poza małżeństwem, czyli trzeba być w związku małżeńskim, żeby poza nim uprawiać seks zwany pozamałżeńskim.
                = cudzołóstwo, czyli sypianie poza łożem małżeńskim (ale nie na kanapie w salonie;)
                • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 18:38
                  > noł, pozamałżeński oznacza dokładnie: poza małżeństwem, czyli trzeba być w zwią
                  > zku małżeńskim, żeby poza nim uprawiać seks zwany pozamałżeńskim.

                  Nie :) Tak samo jak związek pozamałżeński to nie jest związek kogoś będącego w związku małżeńskim z inną osobą, tylko jest to generalnie związek osób nie będących związanych ze sobą małżeństwem. 2 cytaty:

                  "Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich powstała w czerwcu 2009 r. Za cel stawiamy sobie przeprowadzenie konsultacji społecznych dotyczących oczekiwań w zakresie regulacji prawnej związków pozamałżeńskich w Polsce, w tym związków jednopłciowych i zainicjowanie debaty publicznej na ten temat oraz - na końcu tej długiej drogi - przygotowanie projektu ustawy dotyczącej uregulowania związków pozamałżeńskich w Polsce."

                  www.zwiazkipartnerskie.info/

                  "Para świętowała swoje zaręczyny w w barze jednego z hoteli.<...>Podczas składania zeznań wyszło na jaw, że para nie jest po ślubie, a mimo to dzieli hotelowe łoże. Brytyjczycy zostali aresztowani, ponieważ utrzymywanie stosunków pozamałżeńskich w muzułmańskich Zjednoczonych Emiratach Arabskich jest nielegalne."

                  www.tvn24.pl/12691,1640498,1,1,areszt-za-seks-pozamalzenski-sad-za-picie-w-dubaju,wiadomosc.html

                  niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Mezczyzna-ukamienowany-za-seks-przedmalzenski,wid,11675946,wiadomosc.html?ticaid=6c0ea
                  • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 18:39
                    >Tak samo jak związek pozamałżeński to nie jest związek kogoś będącego w
                    > związku małżeńskim z inną osobą,

                    to nie jest jedynie związek
                  • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 20:40
                    to jest, niestetyż, całkowicie błędne użycie słowa "pozamałżeński", tego typu związki są związkami partnerskimi lub konkubinatami, a nie żadnymi związkami pozamałżeńskimi. gdyby już pokusić się o nazwanie, to należałoby użyć raczej "niemałżeński"

                    sjp.pwn.pl/szukaj/pozama%C5%82%C5%BCe%C5%84ski
                    a tu masz znaczenie słowa pozamałżeński

                    pozamałżeński
                    1. «dokonujący się poza małżeństwem»
                    2. «niepochodzący ze związku małżeńskiego»


                    sjp.pwn.pl/szukaj/pozama%C5%82%C5%BCe%C5%84ski
                    • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 21:30
                      > 1. «dokonujący się poza małżeństwem»
                      > 2. «niepochodzący ze związku małżeńskiego»

                      No i właśnie drugi punkt pasuje jak ulał. Parę dodatkowych linków:

                      * » Pozamałżeński: Dokonujący się poza małżeństwem
                      * » Pozamałżeński: Dokonywający się poza małżeństwem
                      * » Pozamałżeński: Istniejący poza małżeństwem
                      * » Pozamałżeński: Niepochodzący ze związku małżeńskiego
                      * » Pozamałżeński: praw. i pol. Nieślubny
                      * » Pozamałżeński: Pochodzący nie z małżeńskiego związku


                      krzyzowka.net/haslo-do-krzyzowki/154566/pozamalzenski
                      Nieślubne dziecko (pozamałżeńskie) – dziecko pochodzące ze związku pozamałżeńskiego, inaczej „z nieprawego łoża”

                      www.team.reklik.com/Gry-Nie%C5%9Blubne_dziecko.html

                      adulterate
                      adulterate: (2.1) cudzołożny , nieślubny , pozamałżeński (1.1 (2.1) adulterous (2.1) adultery , adulterous

                      pl.wiktionary.org/wiki/Specjalna:Szukaj?search=pozama%C5%82%C5%BCe%C5%84ski&go=U%C5%BCyj+dok%C5%82adnego+wyra%C5%BCenia



                      Wyniki tłumaczenia: pozamałżeński
                      Słownik języka polskiego

                      Słownik języka polskiego
                      przym. Ib

                      istniejący poza małżeństwem; pochodzący nie z małżeńskiego związku

                      slowniki.gazeta.pl/pl/pozama%C5%82%C5%BCe%C5%84ski
                      • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 23:56
                        omatko, no z niemałżeńskiego swojego chyba? przecież nie czyjegoś???

                        jak ci powiem, że jestem w związku pozamałżeńskim, to jasne, że mam kochanka, a mąż rogi? a nie że mam chłopaka i uprawiamy seks bez ślubu.

                        no błagam.
                        • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 00:48
                          > to jasne, że mam kochanka, a
                          > mąż rogi?

                          Oczywiście, że nie (chyba, żebym wiedział, iż masz męża).

                          >a nie że mam chłopaka i uprawiamy seks bez ślubu.

                          Słowo klucz w przytoczonych definicjach: nieślubny.
                          • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 09:55
                            to mam taką propozycję, idź do swoich znajomych, którzy są małżeństwem, albo do rodziców i zapytaj każdego z nich (oczywiście w obecności drugiego, a jeszcze lepiej w większym towarzystwie), czy wciąż uprawia seks pozamałżeński.

                            jak oberwiesz patelnią, to zrozumiesz, bo ja już wyczerpałam środki;)
                            • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 19:13
                              > to mam taką propozycję, idź do swoich znajomych, którzy są małżeństwem, albo do
                              > rodziców i zapytaj każdego z nich (oczywiście w obecności drugiego, a jeszcze
                              > lepiej w większym towarzystwie), czy wciąż uprawia seks pozamałżeński.
                              >
                              > jak oberwiesz patelnią, to zrozumiesz, bo ja już wyczerpałam środki;)

                              A czy mogłabyś mi wyjaśnić jaki to ma związek z istotą naszej dyskusji? I nie, w ten sposób się nie dowiem czy w taki sam sposób rozumieją oni słowo "pozamałżeński" co ja.
                              • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 22:54
                                > A czy mogłabyś mi wyjaśnić jaki to ma związek z istotą naszej dyskusji?
                                mogłabym.

                                > w ten sposób się nie dowiem czy w taki sam sposób rozumieją oni słowo "pozamałż eński" co ja.
                                ależ dowiesz się co najmniej tego, że nikt poza tobą nie uważa, iż pozamałżeński oznacza: partnerski, gejowski, zielony, demokratyczny i inne, które jesteś w stanie zmyślić.
                                • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 05.04.11, 22:06
                                  > > w ten sposób się nie dowiem czy w taki sam sposób rozumieją oni słowo "po
                                  > zamałż eński" co ja.
                                  > ależ dowiesz się co najmniej tego, że nikt poza tobą nie uważa, iż pozamałżeńsk
                                  > i oznacza: partnerski, gejowski, zielony, demokratyczny i inne, które jesteś w
                                  > stanie zmyślić.

                                  To, że się dowiem tego zadając w/w pytanie graniczy z cudem, nawet nie dlatego że tak nie uważają (właściwie, to nie wiem co oni na ten temat uważają), co dlatego, że to nie pytanie o to czy oni uważają, że seks pozamałżenski to również seks partnerski, gejowski, zielony, demokratyczny i inne .

                                  > że nikt poza tobą nie uważa, iż pozamałżeńsk
                                  > i oznacza: partnerski, gejowski, zielony, demokratyczny i inne, które jesteś w
                                  > stanie zmyślić.

                                  Ależ powyżej udowodniłem, że jednak takie osoby są (jeden z cytatów) :)
                                  • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 09:36
                                    >Ależ powyżej udowodniłem, że jednak takie osoby są (jeden z cytatów) :)
                                    jeżeli udowodnienie ma polegać na wstawieniu cytatu z gógla, to ja ci udowodnię że pisze się guwno, przez u zwykłe.

                                    www.google.pl/#hl=pl&source=hp&biw=1290&bih=547&q=%22i+guwno%22&aq=f&aqi=&aql=&oq=&fp=e73a9acd00e86f64
                                    • fuks0 Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 21:02
                                      sixo, czy ty w ogóle rozumiesz co czytasz i co piszesz :)?

                                      Piszesz, że nikt poza mną nie UWAŻA, że seks pozamałżeński można uprawiać w małżeństwie nie będąc.

                                      W przytoczonym tekście ktoś pewne zdanie/a napisał na podstawie których jak najbardziej można stwierdzić, że tak UWAŻA.

                                      Poza tym jak widzisz gobi ma podobny pogląd na ten temat do mnie. Wrzuciłem kilka linków, w których to słowo "pozamałżeński" jest używane w takim znaczeniu o jakim piszę, mogę wrzucić jeszcze kilka.

                                      I nawet wrzucę co nieco (tym razem bez cytatów):
                                      czytelnia.pwn.pl/dzieje_kultury_gb/prostytucja.php
                                      archiwum.polityka.pl/art/zwiazki-pozamalzenskie,399523.html
                                      www.spowiedz.pl/seks003.htm punkt 26.

                                      Z mojej strony koniec dyskusji.
                                      • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 21:27

                                        > sixo, czy ty w ogóle rozumiesz co czytasz i co piszesz :)?
                                        oszywiździe.

                                        > Poza tym jak widzisz gobi ma podobny pogląd na ten temat do mnie.
                                        krajst, przecież to jest właśnie zdanie gobiego "Powiedz też, że współżycie pozamałżeńskie to grzech, oczywiście."
                                        to kto nie wie, o czym i z czym dyskutuje?

                                        > W przytoczonym tekście ktoś pewne zdanie/a napisał na podstawie których jak naj
                                        > bardziej można stwierdzić, że tak UWAŻA:
                                        potrzebujesz więcej linków z guwnem, żeby zacząć UWAŻAĆ, że tak się pisze? bo nudzi mi się chwilowo, mogłabym jeszcze parę wrzucić.
                        • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 07:29
                          > mam kochanka, a mąż rogi?

                          To jest zdrada małżeńska.


                          > a nie że mam chłopaka i uprawiamy seks bez ślubu.

                          A to "wolna/darmowa miłość" albo co najwyżej konkubinat.
                          • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 09:39
                            > To jest zdrada małżeńska.
                            a zdrada małżeńska nie wiąże się z uprawianiem seksu pozamałżeńskiego? ciekawostka.
                            chodziłeś w ogóle do jakiejś szkoły? bo zaczynam się obawiać, że nie.
                            sprawdź, co to synonim.
        • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 04.04.11, 10:13
          > >Powiedz też, że współżycie pozamałżeńskie to grzech, oczywiście.
          > to te dzieci są już żonate? zamężne?

          Gdyby były w małżeństwie, to miałyby seks małżeński, natomiast bez małżeństwa to tylko pozamałżeński. Trzeciej możliwości nie ma. To znaczy jest - ta zalecana, czyli wstrzemięźliwość, ale nie roztrząsajmy, jakiego rodzaju seksem jest brak seksu.
          • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 04.04.11, 11:20
            nonie, czy to jest zaraźliwe? gdyby były w małżeństwie to mogłyby mieć małżeński i pozamałżeński. jak nie są w małżeństwie, to pozamałżeński odpada, może być tylko przedmałżeński.

            dżizas$#@&ingkrajst!;)
            • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 07:02
              > jak nie są w małżeństwie, to pozamałżeński odpada, może być
              > tylko przedmałżeński.

              Ale skąd wiesz, że do ich małżeństwa dojdzie? Albo, że dojdzie w ogóle do jakiegoś małżeństwa któregokolwiek z kochanków?
              Pozamałżeński, czyli taki który odbywa się w braku małżeństwa.

              Powiem więcej - im więcej tego "seksu przedmałżeńskiego" tym mniej szans na małżeństwo i małżeński seks. Znam pary, które latami trwają w konkubinacie, bez przyrzeczeń i planów dorabiają się wspólnego telewizora i dziecka, i absolutnie nie mają już powodu by swoje stadło deklarować oficjalnie, skoro wszyscy dookoła wiedzą że dzielą już stół i łoże. Może któreś z nich spojrzy tęsknie na państwa młodych wychodzących z kościoła/urzędu, ale przecież to nie dla nich te koszta i korowody, a poza tym być może konkubent(-ka) spakował(a)by walizkę na brutalne postawienie sprawy: "albo małżeństwo i seks małżeński, albo do widzenia".

              Słowo "przedmałżeński" to taki eufemizm, który ma sugerować że bzykają się z zamiarem zawarcia małżeństwa, jakby to usprawiedliwiało w czymkolwiek uleganie popędowi wbrew rozsądkowi. Nie lepiej po prostu powiedzieć prawdę: "chuć mię pali i mam kogoś kto mnie zadowoli bez ślubu" zamiast udawać?
              • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 08:03
                > Ale skąd wiesz, że do ich małżeństwa dojdzie? Albo, że dojdzie w ogóle do jakie
                > goś małżeństwa któregokolwiek z kochanków?
                przepraszam, ale użyłeś tego zdaje się w kontekście powiadamiania dzieci o tym, że seks bez małżeństwa jest grzechem, tak? słów używasz w zależności od kontekstu. chyba jasne?

                > Pozamałżeński, czyli taki który odbywa się w braku małżeństwa.
                noł. to taki, który odbywa się poza małżeństwem, SWOIM WŁASNYM.
                jeżeli ja mam męża i kochanka, a mój kochanek nie ma żony, to tylko ja uprawiam seks pozamałżeński, a kochanek nie.

                > Słowo "przedmałżeński" to taki eufemizm, który ma sugerować że bzykają się z za
                > miarem zawarcia małżeństwa
                przeeeeeeeeeeestań, błagam. przedmałżeński używa się chyba tylko na naukach kościelnych i ksiunc w konfesjonale używa, jak spowiada narzeczonych. nikt o sobie nie powie: wczoraj uprawiałem seks przedmałżeński, albo: dziś, droga żono, miałem aż 2 h seksu pozamałżeńskiego, co ty na to? jak na lato.
                rozumiesz już?
                ani seks przedmałżeński ani pozamałżeński nie są żadnymi eufemizmami, sprawdź no jeszcze co to ten eufemizm.

                chodzi o to, że "powiedz dzieciom, że seks pozamałżeński jest grzechem" nie ma najmniejszego sensu w kontekście stanu cywilnego tych dzieci, który jak się domyślam, jest "wolny". a jeśli związać to z wiarą kat., należy im uświadomić, że seks przedmałżeński jest grzechem, do seksu poza małżeństwem mają czas, aż zawrą związek małżeński.
                • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 09.04.11, 15:26
                  > > Pozamałżeński, czyli taki który odbywa się w braku małżeństwa.
                  > noł. to taki, który odbywa się poza małżeństwem, SWOIM WŁASNYM.

                  Nie ma jednoosobowych małżeństw. Małżeństwo składa się z dwojga osób, a ich seks jest małżenskim. Poza małżeństwem jest pozamałżeńskim, to chyba logiczne?

                  > jeżeli ja mam męża i kochanka, a mój kochanek nie ma żony, to tylko ja uprawiam
                  > seks pozamałżeński, a kochanek nie.

                  Nie zgadzam się z tym. Skoro nie jesteście małżeństwem, to wasz seks jest nie jest małżeński, dla obojga. Czyli jest pozamałżenski.

                  > przeeeeeeeeeeestań, błagam. przedmałżeński używa się chyba tylko na naukach koś
                  > cielnych i ksiunc w konfesjonale używa, jak spowiada narzeczonych.

                  No i ty, ty też. Do tego w złym kontekście.


                  > a jeśli związać to z wiarą kat., należy im uświadomić, że
                  > seks przedmałżeński jest grzechem,

                  Nie wiem, dlaczego pojęcie grzechu usilnie ograniczasz do katolicyzmu. To słowo jest używane przez ludzi różnych wyznań, z ateistami włącznie. Zdaje się, że jest coś w konotacji tego słowa, co im w pewnych sytuacjach pasuje, nawet gdy odrzucają katolickie dogmaty i przykazania. Ja tego pojęcia nikomu nie narzucam, ale wiem, że mnóstwo ludzi go używa.
                  • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 09.04.11, 15:53
                    > Nie ma jednoosobowych małżeństw.
                    serio? a na podstawie czego wysnułeś, że ja uważam, że są?

                    a ich sek
                    > s jest małżenskim. Poza małżeństwem jest pozamałżeńskim,
                    taaa, mój seks z mężem będzie małżeński, a z kochankiem w czasie trwania tego małżeństwa pozamałżeńskim. mój kochanek, o ile nie ma żony, nie uprawia również seksu pozamałżeńskiego.

                    kilka innych przykładów łopatologicznych bardziej: pozaziemski = poza naszą Ziemią i Ziemią reszty mieszkańców Ziemii, pozaetatowy: poza czyimś lub naszym etatem. Ziuta pracuje pozaetatowo = ma etat. Tak samo jak Ziuta uprawia seks pozamałżeński = pozostaje w związku małżeńskim. Pozaszkolny = chodzisz do szkoły? bo jak nie, to nie możesz o sobie powiedzieć, że uczęszczasz na zajęcia pozaszkolne, mimo że twoje zajęcia dodatkowe np. nie odbywają się w szkole. Zajarzyłem?

                    uświadom sobie różnicę między: przedmałżeński, pozamałżeński i niemałżeński, to są równoważne pojęcia, żadne z nich nie jest nadrzędne wobec reszty.

                    > Nie wiem, dlaczego pojęcie grzechu usilnie ograniczasz do katolicyzmu.
                    bo słowa chrześcijanin, wyznawca wiary dowolnej, mógłbyś nie zrozumieć. i nie zaczynaj nawet o pojęciu grzechu w ateizmie, bo nie będziemy kręcić komedii.


                    >Ja tego pojęcia nikomu nie narzucam, ale wiem, że mnóstwo ludzi go używa.
                    jak katarynka: mnóstwo ludzi pisze z błędami, piszmy i my, bo tak jest dobrze, to kiedy kuśwa jest w ogóle źle, skoro źle jest dobrze?

                    koniec. dalej pogadam, jak przedstawisz co najmniej tytuł magistra filologii. dowolnej.
    • wikary.bis [...] 01.04.11, 13:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wikary.bis [...] 01.04.11, 13:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • akle2 :) 03.04.11, 19:05
        Wikary się zgorszył :P
    • sundry Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 16:15
      Rozmawiać i informować o zagrożeniach. Jak mądrze wychowane, to da im to do myślenia i może skłonne będą trochę z tym poczekać. Pozwalać to możesz przedszkolakowi, ale niech sobie syn czy córka zdaje sprawę, że może sobie namieszać w życiu ciążą.
    • uleczka_k Re: Antykocepcja moich dzieci 01.04.11, 19:23
      A Tobie kto pozwalał? Pytałaś Mamę czy Tatę? Na piśmie czy wystarczyło, że tak powiem, ustnie?
      No dobra, czepiam się.
      Rozmawiaj - spokojniejsza pewnie nie będziesz. Ale po jakimś czasie przywykniesz do tematu. I - co ważne - będziesz miała jeszcze jakieś pole do skontrolowania sytuacji, w sensie zdrowia Twoich dzieci.
    • reniatoja Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 00:02
      No wiec jako matka pond 16-latki się wypowiem: Pozwolenia nie ma, ma wyraźny zakaz. Ale porozmawiane jest i to wielokrotnie, temat niezamknięty, często wracany, bo wiadomo, że uswiadamiania nigdy nie za duzo, a rodzicielski zakaz to tylko po to, by znała moje zdanie, a zrobi (robi? (z)robila?) i tak po swojemu. Nie mam nawet cienia złudzeń, ze weźmie go (zakaz) pod uwagę. Jednak zadnych srodków antykoncepcyjnych córce nie daję równiez, wie, jak chce, to niech z kieszonkowego kupuje. Podarunki w postaci prezerwatyw byłyby zupełnie sprzeczne z tym jakze pieknym i wzruszającym zakazem stanowiacym raczej moje pobożne zyczenie ;) Ponadto wie, ze w razie W zawsze moze na mnie liczyć, choćby sie najgorsze stało. To wie i myślę, że to jest najważniejsze. tym dzieciakom trzeba niestety po prostu ufać, co jest taaaaakie trudne, ech.
      • baba67 Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 14:00
        Dokladnie. Zakaz przy braku zludzen, ale nie mam zamiaru fundowac dziecku pseudodoroslosci. Kiedys bylo podejscie -sa przyjemnosci ale razem z obowiazkami, jakas odpowiedzialnoscia, moze teraz za potomka (bo srodki sa skuteczne co za partnera. Teraz sa same przyjemnosci,bez zadnych obowiazkow. Rodzice wszystko zapenia a i bzykac sie mozna rekreacyjnie. Nic dziwnego ze mlodzi nie sa sczesliwi-in ciagle wszystkiego malo, a to co wypelnia czlowieka zdobywa sie wdlugo i mozolnie.
    • kochanic.a.francuza Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 16:40
      Nastlatki dzisiaj jezdza zupelnie innymi pociagami niz ich rodzice. To co bylo nie do pomyslenia 2o lat temu, teraz jest norma. Mozna wyjasnic corce zagrozenia, ale w tym wieku dzieci nie maja wyobrazni. Za to nie znosza odrzucenia, czy bycia na marginesie grupy rowiesniczej. A jak tu nalezec do grupy, kiedy nie kuma o czym grupa rozmawia(a rozmawia o seksie, pocalunkach z jezyczkiem itd)
      Na twoim miejscu wyrazilabym obawy, porozmawiala o ewentualnym "doposzczalnym wieku". Niech ma na co czekac.
      Niezle jest, ze dziewczyna sama przyszla z Toba pogadac o sprawie. Widac, ze liczy sie z Toba i ma zaufanie.
      • melani73 Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 20:31
        Ale na Boga-15-stolatka i seks????
        a ona już wogłe miesiączkuje??
        szczerze powiem, że powaliła mnie ta informacja
        • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 02.04.11, 21:14
          12-13 lat to dzisiaj standard.
          • sundry Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 08:21
            Skąd masz takie dane? Rozumiem, 15-16 lat, ale 12-latek uprawiający seks to moim zdaniem raczej odchylenie niż standard.
            • six_a Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 14:54
              a o czym ty mówisz, bo ja o pierwszej miesiączce:)
              • sundry Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 18:19
                A, to pełna zgoda, ja miałam pierwszą jako 11-latka, a chyba ten wiek się obniża.
    • akle2 Re: Antykocepcja moich dzieci 03.04.11, 19:04
      Z Twoją zgodą, czy bez Twojej zgody i tak to zrobią, gdy hormony zaczną buzować. Więc chyba lepiej przekazać wiedzę o zapobieganiu niechcianej ciąży i unikaniu zarażenia chorobami. Dziwne, że masz jakieś wątpliwości.
    • all.those.yesterdays Re: Antykocepcja moich dzieci 04.04.11, 00:13
      Oczywiście mówienie o ewentualnej ciąży i chorobach to standard.
      Ja bym jeszcze dodała do tego to, o czym mi moja matka zawsze mówiła - dojrzałości psychicznej do tych spraw.

      Akurat uważam, że seks z chłopcem 16-letnim czy 17-letnim, niezbyt dojrzałym, takim, który o pewnej etyce seksu nie ma pojęcia - to młodej dziewczynie może tylko zaszkodzić.
      Gdy byłam w liceum zdarzały się przypadki, w których cała szkoła wiedziała, że Kasia i Ania na obozie robiły to i tamto. Dla tych dziewczyn to był dramat, jedna przeniosła się do innej szkoły, z drugiej się wyśmiewano - zwłaszcza chłopcy mieli ubaw. Trzeba pamiętać o tym, że chłopcy w tym wieku zwykle nie szanują dziewczyn w tych sprawach i rzadko który milczy o tym, że pobzykał, to jeszcze szczeniaki. Takie zbyt wczesne kontakty seksualne, zakończone odrzuceniem przez chłopaka, obmową i wyśmiewaniem mogą zaburzyć seksualnie dziewczynę na lata. Matka mi zawsze powtarzała, że najgorsze co może być, to żałowanie, że się z tym czy z tamtym przespało - i chłopaków radziła wybierać bardzo rozsądnie, a nie po butelce wina.
      Jestem mamie wdzięczna, że nie zabraniała, ale tłumaczyła, że do tego trzeba trochę dojrzeć, znaleźć fajnego chłopaka, odpowiedni czas i miejsce. no i dziś nie żałuję niczego:)
      • gobi05 Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 07:19
        > Akurat uważam, że seks z chłopcem 16-letnim czy 17-letnim, niezbyt dojrzałym, t
        > akim, który o pewnej etyce seksu nie ma pojęcia - to młodej dziewczynie może ty
        > lko zaszkodzić.

        Ja myślę wręcz przeciwnie - jeśli już, to z równolatkiem +/-. Nie z czterdziestoletnim dziadem, który niejedną dziurę już wyślizgał i nieraz syfa leczył, i wciąż szuka sobie nowej nastolatki. Niech dziewczyna i chłopak mają podobne doświadczenia, a raczej brak doświadczeń, niech ich uczucia będą szczere, niech mają przyszłość przed sobą, ewentualnie nawet wspólną przyszłość. Nie wysłałbym dziewczyny do "męskiego" burdelu, żeby uczyła się miłości, absolutnie nie.

        > Gdy byłam w liceum zdarzały się przypadki, w których cała szkoła wiedziała, że
        > Kasia i Ania na obozie robiły to i tamto. Dla tych dziewczyn to był dramat

        Ale to kwestia elementarnego pomyślunku - "czy mogę mu/jej zaufać?" Jak dziewczyna przy pierwszej okazji idzie na całość, to rzeczywiście może baardzo źle trafić. W moich licealnych czasach cała szkoła wiedziała, ze Kaśka i Paweł (oraz kilka innych par) robią to i tamto, obyło się bez dramatu. Dlaczego? Dlatego, że to była Jego Kaśka i Jej Paweł, szanowali się i szanowali siebie nawzajem, szanowali swój związek jako coś wartościowego, o co trzeba dbać. Tego młodej dziewczyny stary podrywacz nie nauczy.
    • aeris Re: Antykocepcja moich dzieci 06.04.11, 08:20
      tym razem punkt 2) jechanie po stereotypach
    • miau_weglowy Re: Antykocepcja moich dzieci 10.04.11, 12:41
      lol, bo jak nie pozwolisz, to oczywiscie nie zacznie :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka