Dodaj do ulubionych

my w oczach innych...

05.05.04, 19:52
Jak zwykle podczytujac codzienna prase wpadlam na artykul o Polsce.
Prenumeruje codzienna gazete, Der Standard i czesto znajduje w niej artykuly
o Polsce. Musze przyznac, ze nigdy nie spotkalam artykulow tendencyjnych,
krytykujacych tylko Polske po to zeby skrytykowac. Zazwyczaj sa to, a
przynajmniej ja to tak odbieram, smutnym ale przyjaznym okiem widziane
problemy.
Tym razem artykul na cala strone. Dziennikarz, rowniez pisarz, ktory byl
ostatni raz w 1993 roku w Krakowie i teraz po latach postanowil odswiezyc
spojrzenie i pisze a raczej wylewa swoje zale na papier. Na poczatku laz 90-
tych byl Krakowem zachwycony, poznal wielu ludzi, ma ciekawe wspomnienia,
ktore opisuje. Dzisiejsze wrazenia ujmuje:
...zauwazylem, ze nigdzie w zadnym z wchodzacych do Unii krajow nie
spotkalem, tak malej grupy osob, ktora chcialaby cokolwiek wiedziec o kraju ,
z ktorego ja pochodze czy jakie sa tam poglady i spojrzenie na Europe.
Rowniez o stoczni gdanskiej, kopalniach na Slasku czy ok 10 mln cholpow
ktorzy zostana zmieceni z rynku nie uslyszalem ani jednago slowa.
Spotkani po latach ludzie uzalali sie tylko na soba, rozpychali lokciami za
pieniadzem.....

Przypomnialy mi sie rozmowy z Polski. Kiedy spotykam sie ze znajomymi czy
rodzina wszyscy lamentuja, wszystkim zle, wszyscy narzekaja. Kiedy staram sie
pewne rzeczy przedstawiac z mojego punktu widzenia, podpowiadac jak gdzies
tam ludzei takie czy inne problemy rozwiazuja okazuje sie, ze nikogo to nie
obchodzi.
Smutne.
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika Re: my w oczach innych... IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 06.05.04, 08:22
      Od lat mieszkam zagranica, czesto zmianiam kraje, duzo zreszta podrozuje,
      obserwuje zycie w Europiei wiele sie nauczylam.
      Otoz nie ma idealnego miesjca, zawsze cos uwiera i cos przeszkadza.
      Denerwuje mnie zarowno polskie narzekanie na wszystko, jak i wychwalanie
      zachodu jako raju na ziemi, gdzie wszystko jest inaczej i lepiej niz w Polsce.
      Ostatnio jakis raper napisal, ze w Polsce niemozliwe jest utrzymanie sie ze
      spiewania, podczas gdy w zachodniej Europie to jest normalne.
      Otoz nie moj drogi - na rynku zawsze i wszedzie utrzymuja sie tylko najlepsi i
      nie sadze, zeby twoja sytuacja wiele sie zmienila, gdybys byl np. Wlochem!

      Bo my to chyba jestesmy troche niecierpliwi i za duzo chcemy na raz, za szybko.
      Ja to rozumiem, chcielibysmy zasmakowac wreszcie dobrobuty, ktorego inni maja w
      nadmiarze. Moze dlatego Niemcy nie umieja spojrzec na Polakow ze zrozumieniem...
      Ja patrze juz na Polske oczami kogos z zewnatrz.

      Lubie wracac do Polski, lubie rozmowy z ludzmi, ktorzy staraja sie po prostu
      dobrze zyc. No i kawa nigdzie nie smakuje lepiej niz w Krakowie :)

      • graciella Re: my w oczach innych... 06.05.04, 09:14
        Obawiam się, że Twoj post nie będzie miał wielkiego powodzenia, bo jesteś jedną
        z nielicznych na forum oglądających Polskę z innego punktu widzenia niż
        większość tu piszących.
        Na jaką odpowiedź liczysz?
        Punkt widzenia jak wiadomo zależy od punktu siedzenia.
        • Gość: Monika Re: my w oczach innych... IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 06.05.04, 10:11
          Pytasz mnie czy zalozycielke postu?

          Boja nie licze na odpowiedz, na zadna zreszte. Przedstawilam swoj punkt
          widzenia, ktory oczywiscie zalezy od mojego punktu siedzenia i tyle :)
          Nie uwazam sie za lepsza niz inny, mam tylko troche doswiadczenia i na wiele
          sparw moge spojrzec ponad stereotypami. I to nie tylko polskmi...
          Bo stereotypu i zachowania wynikajace z mentalnosci sa wszedzie, wg mnie sek w
          tym, zeby umiec je odpowiednio interpretowac i podchodzic do nich troche z
          przymrozeniem oka, a przynajmniej z poczuciem humoru :)))
      • tralalumpek Re: my w oczach innych... 06.05.04, 10:14
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > Od lat mieszkam zagranica, czesto zmianiam kraje, duzo zreszta podrozuje,
        > obserwuje zycie w Europiei wiele sie nauczylam.

        ***** u mnie dokladnie tak samo



        > Otoz nie ma idealnego miesjca, zawsze cos uwiera i cos przeszkadza.

        *****tez tak mysle, nie ma idealnego miejsca i nie o tym pisze



        > Denerwuje mnie zarowno polskie narzekanie na wszystko, jak i wychwalanie
        > zachodu jako raju na ziemi, gdzie wszystko jest inaczej i lepiej niz w Polsce.

        ****** denerwuje mnie polskie narzekanie na wszystko ale nie wychwalam
        wszstkiego na Zachodzie, nie twierdze ze Zachod jest rajem, w moich dyskusjach
        w Polsce przytaczam fakty z mojego obecnego podworka, podaje inne rozwizania,
        opowiadam jak inni zyja w innych krajacj ale zawsze jest wszystkim w Polsce zle
        a zaznaczam ze moje srodowisko w Polsce to ludzie naprawde dobrze zyjacy.



        > Ostatnio jakis raper napisal, ze w Polsce niemozliwe jest utrzymanie sie ze
        > spiewania, podczas gdy w zachodniej Europie to jest normalne.
        > Otoz nie moj drogi - na rynku zawsze i wszedzie utrzymuja sie tylko najlepsi
        i
        > nie sadze, zeby twoja sytuacja wiele sie zmienila, gdybys byl np. Wlochem!
        >

        ****** nie wiem o jakiej piosence piszesz, nie skomentuje


        > Bo my to chyba jestesmy troche niecierpliwi i za duzo chcemy na raz, za
        szybko.
        >
        > Ja to rozumiem, chcielibysmy zasmakowac wreszcie dobrobuty, ktorego inni maja
        w
        >
        > nadmiarze. Moze dlatego Niemcy nie umieja spojrzec na Polakow ze
        zrozumieniem..
        > .
        > Ja patrze juz na Polske oczami kogos z zewnatrz.
        >

        *******ja tez patrze na Polska oczami z zewnatrz bo niestety po nastu latach
        trudno powiedziec inaczej. Nie sadze jednak zebym byla niecierpliwa. Zmiany w
        Polsce zaczely sie wiele lat temu i co?





        > Lubie wracac do Polski, lubie rozmowy z ludzmi, ktorzy staraja sie po prostu
        > dobrze zyc. No i kawa nigdzie nie smakuje lepiej niz w Krakowie :)
        >
        >

        *********tez lubie jezdzic do Polski. Co do kawy to mam rozne wspomnienia.
        Pozegnanie z Afryka bodajze nazywa sie taka knajpka w Krakowie. Kiedys chcialam
        sie napic kawy irlandzkiej, byl taki okres kiedy ja uwielbialam i znalam
        doskonale jej smak. Zamowilam ja sobie i jakie bylo moje zdziwienie kiedy
        dostalam kawe o smaku zblizonym do kawy irlandzkiej czyli jedno ziarnko kawy na
        kilogram wpadlo im niechcacy i dalo cien smaku. No coz to jak ze srodkami
        homeopatycznymi i rozcienczaniem...
        • graciella Re: my w oczach innych... 06.05.04, 10:18
          tralalumpek napisała:

          > Gość portalu: Monika napisał(a):
          >
          > > Od lat mieszkam zagranica, czesto zmianiam kraje, duzo zreszta podrozuje,
          > > obserwuje zycie w Europiei wiele sie nauczylam.
          >
          > ***** u mnie dokladnie tak samo
          >
          a gdzie mieszkalyscie?
          • Gość: Monika Re: my w oczach innych... IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 06.05.04, 10:28
            ja w UK, Finlandii, Danii, Belgii, a teraz we Wloszech. Ale mam prace, w ktorej
            musze duzo podrozowac, pracuje zreszta w miedzynarodowym towarzystwie, w
            firmie, ktora stawia na roznorodnosc kulur. Takze cala Europe znam dosc dobrze
            i wyzbywam sie uprzedzen :)
            Ogolnie intersuja mnie ludzi i roznice kulturowe miedzy nimi, ale staram sie
            nie patrzec na nich stereotypowo.
        • Gość: Monika Re: my w oczach innych... IP: 5.3.1R* / 195.75.14.* 06.05.04, 10:20
          tralalumpek - ja nie pisalam o tobie :) chyba zle mnie zrozumielas :)

          ja sie zgadzam z toba ogolnie, napisalam, co sama saodze o Polakach, o Polsce,
          o tym, co sie tam dzieje, nie komentowalam ani ciebie ani twojego podejscia do
          kraju. Sorry, jesli mnie zle zrozumialas, albo ja teraz cie zle rozumiem!
        • akordex o tak, tralalumpku 06.05.04, 10:21
          odkąd przekroczyłeś granicę, mentalnie stałeś się kim innym, kimś lepszym.
          prowadź i wskazuj droge na oceanie polskiej ciemnoty
    • mathias_sammer Re: my w oczach innych... 06.05.04, 11:02
      mialem nie pisac..
      Tylko jedno zdanko:
      Gazeta, o ktorej wspoominasz uwazana jest za gazete Heidera, (tu zrobie
      przecinek, zeby bylo jedno zdanie) poza tym Austriacy w bardzo niewybredny
      sposob odnosza sie od dawna do Polakow, ich stosunku nacechowanego wrogoscia i
      obrzydzeniem doswiadczyli rodacy z poludnia Pl (uwaga tylko meryt.).
      Klaniam sie,
      M.S.
      • tralalumpek Re: my w oczach innych... 06.05.04, 11:42
        mathias_sammer napisał:

        > mialem nie pisac..
        > Tylko jedno zdanko:
        > Gazeta, o ktorej wspoominasz uwazana jest za gazete Heidera, (tu zrobie
        > przecinek, zeby bylo jedno zdanie) poza tym Austriacy w bardzo niewybredny
        > sposob odnosza sie od dawna do Polakow, ich stosunku nacechowanego wrogoscia
        i
        > obrzydzeniem doswiadczyli rodacy z poludnia Pl (uwaga tylko meryt.).
        > Klaniam sie,
        > M.S.


        Pleciesz kolego, ot i tyle.
        Napislam, ze nie spotkalam nigdy w tej gazecie napastliwych artykulow o Polsce
        i Polakach a wrecz przeciwnie, raczej przychylne nam opinie.
        Heider ma takie czy inne poglady na temat ocokrajowcow ale jako polityka uwazam
        go za niemajcago sobie wielu rownych w Austrii.
        Co do poludnia Polski do co maiales tak naprawde na mysli? Ja pochodze z
        Poludnia Polski , jak rowniez znam polska historie A zatem?
        • graciella tralalumpku 06.05.04, 12:01
          Nie napisałaś w jakich krajach mieszkałaś, że masz inne zdanie o Polakach

          • Re: my w oczach innych...
          tralalumpek 06.05.2004 10:14 odpowiedz na list odpowiedz cytując


          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > Od lat mieszkam zagranica, czesto zmianiam kraje, duzo zreszta podrozuje,
          > obserwuje zycie w Europiei wiele sie nauczylam.

          ***** u mnie dokladnie tak samo



        • mathias_sammer Re: my w oczach innych... 06.05.04, 13:04

          ) Pleciesz kolego, ot i tyle.
          ) Napislam, ze nie spotkalam nigdy w tej gazecie napastliwych artykulow o
          Polsce
          ) i Polakach a wrecz przeciwnie, raczej przychylne nam opinie.
          ) Heider ma takie czy inne poglady na temat ocokrajowcow ale jako polityka
          uwazam
          )
          ) go za niemajcago sobie wielu rownych w Austrii.
          ) Co do poludnia Polski do co maiales tak naprawde na mysli? Ja pochodze z
          ) Poludnia Polski , jak rowniez znam polska historie A zatem?
          )
          )
          )
          Tralalumpek,
          moj stosunek do Haidera (sorry za literowke na gorze, z rozpedu) oraz jego
          gazety wyrazilem i zrobmy tak: ja zostane przy opinii ze Haider, Le Pen oraz
          niedouczony Lepper to ta sama frakcja mysleniowo-zyczeniowa, a Ty pozostaniesz
          przy swojej opinii jw. Dobrze? Nic osobistego.
          Wymieniajac przyklady z zycia codziennego o zlych stosunkach polsko-
          austriackich musialbym posluzyc sie znanymi mnie przykladami. Nie sadze jednak,
          zeby uczestnicy wydarzen zyczyli sobie abym o tym napisal.
          Natomiast odnosnie historii, o ktorej wspominasz polecam pewna ksiazke.
          Znalazlem w necie jej krotkie opracowanie. Byc moze Cie zainteresuje.
          Klaniam sie i pozostawiam dyskusje bez mojego dalszego udzialu co nie oznacza,
          ze bez szacunku dla interlokutora.
          Klaniam sie,
          M.S.
          Przy okazji wrzuce artykul z Twojej Gazety. W sumie moze i masz racje...


          Moskau besetzt und Wien befreit ("Moskwa zajela a Wieden wyzwolil")

          Das erfolgreiche Eingreifen Jan Sobieskis, des letzten bedeutenden polnischen
          Königs, in der Entsatzschlacht um Wien, überdeckte im 17. Jahrhundert die
          wachsende innere Schwäche Polens.


          Bereits kurz nach dem Sieg bei Grunwald hatte in Horodlo an der polnisch-
          litauischen Grenze am Bug eine geschichtlich einmalige Massenadoption
          litauischer Adelsgeschlechter in die Szlachta stattgefunden; diese Adeligen
          waren nicht nur Litauer im ethnischen Sinn, sondern auch Weißrussen und
          Ukrainer, so die später auch für Österreich bedeutsamen Fürsten Czartoryski.
          Das entsprach ausgeprägtestem ständischem Denken: "Wohlgeboren" war man
          unabhängig von Sprache und Religion - das galt freilich mit umgekehrten
          Vorzeichen auch für die unterdrückten Bauern, deren Freizügigkeit um diese Zeit
          vollständig aufgehoben wurde, die also die Adelsgüter nicht mehr verlassen
          durften. Im Lauf der Zeit ließ sich nicht verhindern, dass der auf diese Weise
          gleichberechtigt in die Szlachta aufgenommene litauische Adel polonisiert wurde.

          So glanzvoll die Jagiellonenzeit einesteils war, so war sie andererseits eine
          Ära der ständigen Zugeständnisse an die Szlachta, und dies noch verstärkt,
          nachdem 1569 Polen-Litauen von einer Personal- in eine Realunion umgewandelt
          worden war. Dabei wurden die ukrainischen Gebiete mit ihren riesigen
          Latifundien Polen zugeschlagen. Gleichzeitig wurden die in Thorn
          dem "Königlichen Preußen" gewährten Sonderrechte aufgehoben, was die deutschen
          Stadtbürger vieler ihrer Rechte beraubte. In dem seit 1494 einberufenen
          Reichstag (Sejm) saßen nur Adelige, und zwar als Senatoren die hochrangigen
          Magnaten, Kronbeamten und Kirchenfürsten, weiters die von den Landtagen
          delegierten Adelsvertreter der verschiedenen Regionen. Nach dem Aussterben der
          Jagiellonen machte der Sejm permanent von seinem Recht der freien Königswahl
          Gebrauch. Das führte dazu, dass der Thron immer wieder von ausländischen
          Fürsten besetzt wurde. Auf diese Weise verhinderte die Szlachta herrscherliche
          Versuche, absolutistisch zu regieren; der König galt nur als "Primus inter
          pares", Erster unter Gleichen.

          Inzwischen ballte sich im Osten eine bedrohliche Gefahr für das nur noch schwer
          regierbare Polen zusammen. Die Moskauer hatten das Tatarenjoch abgeschüttelt,
          und Iwan der Schreckliche formte sein Fürstentum zu einem schlagkräftigen Staat
          um. Noch glaubten die Polen, ihre Vormachtstellung erhalten und Moskau zum
          Satelliten machen zu können. In der Nachfolge Iwans war es zu Thronwirren
          gekommen, Boris Godunow hatte nach dem Tod des Zarensohns Demetrius den Thron
          usurpiert.

          Inzwischen hatten in Polen die Jesuiten die Gegenreformation in Gang gesetzt,
          die Protestanten wurden zurückgedrängt, eine 1595 gegründete Unierte Kirche
          sollte die orthodoxen Ukrainer in die Jurisdiktion des Papstes zurückholen, und
          schon machte sich die Kirche Hoffnungen, durch Polens Macht eine große Union
          mit der Orthodoxie zu erreichen.

          Demetrius war, vielleicht auf Anstiften Godunows, ermordet worden, doch es
          hielt sich die Legende, dass er am Leben sei. Polen unterstützte die Anhänger
          des "Pseudodemetrius", eine polnische Armee brachte ihn nach dem Tode Godunows
          nach Moskau und ließ ihn zum Zaren krönen, doch der Hass des Volkes richtete
          sich bald gegen den von polnischen Ratgebern umgebenen und mit einer Polin
          verheirateten "falschen Demetrius"; nach kaum einem Jahr wurde er 1606
          erschlagen. Nach einer zweijährigen Besetzung Moskaus wurde der Polenkönig
          Sigmund III. aus dem schwedischen Haus Wasa, nachdem er sich geweigert hatte,
          seinen bereits zum Zaren gewählten Sohn zur Orthodoxie übertreten zu lassen,
          aus Russland verjagt.

          Sehr bald geriet Polen nun in die Defensive. In der Ukraine erhoben sich die
          Kosaken unter ihrem Hetman Chmielnicki und unterstellten sich dem Zaren. Danach
          stand Polen in einem Zweifrontenkrieg gegen Schweden und Moskau. Die Schweden
          besetzten einen Großteil des Landes. Der erfolgreiche Widerstand des Klosters
          Tschenstochau veranlasste König Johann II. Kasimir Wasa (im Krieg mit seinem
          schwedischen Wasa-Verwandten ging es um Nachfolgeprobleme), die hl. Maria als
          Königin Polens zu proklamieren. Das Kriegsglück wendete sich, und das Bildnis
          der "Schwarzen Madonna" von Czestochowa wurde zu Polens Nationalheiligtum. Die
          Russen hingegen konnten den Polen im Friedensschluss Smolensk und die östliche
          Ukraine wegnehmen.

          Folgenschwer war ein weiteres Ergebnis dieses Krieges. Nach den Niederlagen des
          Ordensstaates hatte der letzte Hochmeister, ein Hohenzoller, sich zum
          Protestantismus bekannt und das unter Polens Oberhoheit stehende Land als
          Herzogtum Preußen säkularisiert. Als diese Hohenzollernlinie ausstarb, erbten
          die mit ihr verwandten brandenburgischen Kurfürsten dieses Preußen. Es war ein
          Land außerhalb des Römischen Reichs deutscher Nation, noch war der
          Brandenburger Lehensmann Polens. Als Verbündeter der Schweden setzte nun
          Friedrich Wilhelm, der "Große Kurfürst", im Friedensschluss durch, dass er die
          volle Souveränität über Ostpreußen erhielt. Das war der Beginn des
          Hinauswachsens von Brandenburg-Preußen aus dem Reich - mit allen Folgen, die
          dies für Polen, unter anderem aber auch für Österreich und für die deutsche
          Geschichte haben sollte.

          Ein letztes Mal entschied sich die Szlachta bei der Königswahl 1674 für einen
          Mann aus den eigenen Reihen und damit für den letzten polnischen Herrscher von
          europäischer Bedeutung. Johann III. (Jan) Sobieski, einer reichen
          Magnatenfamilie entstammend und als Truppenführer gegen Kosaken, Schweden und
          Türken bewährt, wurde König. Zwar hatten ihm französische Schmiergelder,
          vermittelt durch die französische Verwandtschaft seiner Gattin Marysienka, auf
          den Thron verholfen, doch Sobieski ließ sich nicht zur Marionette Ludwigs XIV.
          machen.

          Während Frankreich den Sultan ermunterte, gegen Wien zu marschieren, schloss er
          ein Schutz- und Trutzbündnis mit Kaiser Leopold I. An der Spitze des
          Entsatzheers führte er seine polnischen Husaren am 12. September 1683 vom
          Kahlenberg her durch die Weinberge in einer der letzten großen Reiterschlachten
          der Neuzeit gegen den Befehlsstand Kara Mustafas in St. Ulrich (heute
          7.Bezirk). Nach der Befreiung der bedrängten Stadt als Sieger gefeiert, konnte
          er seiner Frau über den Kampf und die reiche Beute berichten: "Es ist eine
          Victorie dergleichen niemals zu hören war... Der Commendant Graff Stahrenberg
          hat mich umhalset, geküsset und Salvator genennent... In sum
          • mathias_sammer Re: my w oczach innych... 06.05.04, 13:05


            Während Frankreich den Sultan ermunterte, gegen Wien zu marschieren, schloss er
            ein Schutz- und Trutzbündnis mit Kaiser Leopold I. An der Spitze des
            Entsatzheers führte er seine polnischen Husaren am 12. September 1683 vom
            Kahlenberg her durch die Weinberge in einer der letzten großen Reiterschlachten
            der Neuzeit gegen den Befehlsstand Kara Mustafas in St. Ulrich (heute
            7.Bezirk). Nach der Befreiung der bedrängten Stadt als Sieger gefeiert, konnte
            er seiner Frau über den Kampf und die reiche Beute berichten: "Es ist eine
            Victorie dergleichen niemals zu hören war... Der Commendant Graff Stahrenberg
            hat mich umhalset, geküsset und Salvator genennent... In summa ist der feind
            nun völlig ruiniret... Lasset alles fröhlich seyn, Gott dem Allerhöchsten
            dancken, dass er denen Mahomethanern nicht zugelassen, uns zu fragen, wo unser
            Gott ist."

            Seine militärischen Siege feiten Sobieski nicht vor den Intrigen eifersüchtiger
            Magnaten; vergeblich versuchte er, ihrer sein Regieren beeinträchtigenden
            Opposition Herr zu werden. Nach seinem Tod (1696) begann erneut das unwürdige
            Spiel um die Wahl eines möglichst machtlosen Königs, während ringsum die
            Nachbarn schon lauerten, dass ihnen Polen als leichte Beute zufallen werde.
            (DER STANDARD-ALBUM).




            Przemysl Otakars Glück und Ende

            Vom Gulaschkommunismus zur Demokratie

            Als Polen ganz verloren schien . . .

            Moskau besetzt und Wien befreit

            Polens Krone - eine Taufe wert

            © derStandard.at
            2004

            Mit szczesliwego poludnia


            Literatura polska niczym literatura amerykanska dorobila sie swego "mitu
            poludnia". Tam Faulkner i inni opiewali atmosfere poludnia Stanow. U nas role
            taka zbiorowa kreacja pisarzy powierzono mitycznej austro-polsko-rusinskiej
            Galicji. Mitycznej, bo czy Galicja wykreowana w dzielach polskich i nie tylko
            polskich pisarzy rzeczywiscie istniala? Jak kazdy kraj mityczny, w duzej mierze
            kraj lat dziecinnych dla wielu pisarzy, jawi sie po latach jako obszar, gdzie
            zycie bieglo w spokoju i szczesciu. Nie naruszane przez nienawisc, niechec i
            zawisc. To wszystko mialo przyjsc dopiero pozniej.


            Rozne Galicje

            Kazdy z pisarzy oddajacych w swoich ksiazkach obraz tej poludniowej (w
            monarchii austriackiej - polnocnej) prowincji tworzyl ja wedlug wlasnych
            przezyc i wyobrazen. Inna jest zydowska Galicja Juliana Stryjkowskiego zawarta
            w jego powiesciach i opowiadaniach. Inna, bardziej szlachecka, u Andrzeja
            Stojowskiego i Wlodzimierza Odojewskiego. Austriacka, silnie zwiazana z
            monarchia i domem panujacym w powiesciach Andrzeja Kusniewicza. Huculska i
            rusinska w genialnej "Soli ziemi" Jozefa Wittlina. Zapadla i uboga w "Marszu
            Radetzky'ego" Jozefa Rotha. Metafizyczna i magiczna u Brunona Schulza. Jeszcze
            inna u Leopolda Buczkowskiego. Dla kazdego z nich stala sie ojczyzna prywatna,
            Heimatem, bezpowrotnie utraconym w wyniku zdarzen historii.


            Koniec niewinnosci

            Los i historia nie okazaly sie bowiem laskawe dla tworu zwanego Galicja.
            Katastrofa monarchii w 1918 r. polozyla kres wspolnemu, w miare normalnemu
            wspolzyciu narodow na tym kawalku Europy. Juz wtedy podskorne konflikty ukazaly
            swe potworne oblicze. Okres 20-lecia miedzywojennego byl jednak swoistym
            przedluzeniem, skredytowaniem zycia tej cichej prowincji. Malo tego, wlasnie
            wtedy pojawil sie ow mit Galicji jako kraju dawnego szczescia i spokojnego
            zycia. Prawdziwy koniec i prawdziwe tragedie przyniosla jednak II wojna
            swiatowa. Galicja splynela krwia wszystkich zamieszkujacych ja narodow, bez
            wzgledu na to, po ktorej stronie wojennej barykady znalazly sie wtedy.


            Galicja naukowo

            Literacki obraz mitycznej Galicji wziela na swoj naukowy warsztat prof. Ewa
            Wiegandt, historyk literatury, profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w
            Poznaniu (a gdzie krakowscy badacze?). Naukowe podejscie zaowocowalo ta oto
            wnikliwa praca. Czytamy w niej o historii problemu, stereotypie Galicji,
            poczatkach i rozwoju jej mitu, miejscu w historii polskiej kultury i
            literatury. "Wydaje mi sie (...), ze ksiazka jakos sie broni, o czym swiadcza
            wlasnie dalsze dzieje tematu wykorzenienia z galicyjskiego pogranicza kultur
            (...) nadal laczace przedstawicieli roznych literackich pokolen. Na przyklad:
            sposob budowania obrazu miasta jako wcielenia roznorodnosci i bogactwa swiata
            cietego nozycami historii w poemacie Adama Zagajewskiego `Jechac do Lwowa`.
            Albo funkcjonowanie nazwy `Galicja` w tomie `Opowiesci galicyjskich` Andrzeja
            Stasiuka, gdzie stanowi ona znak wielokulturowej tradycji, ktora, choc
            zniszczona, trwa (...)" - pisze autorka. Galicja, mimo ze zmarla 85 lat temu,
            ciagle w nas zyje. PS

            Ewa Wiegandt, Austria Felix, czyli o micie Galicji w polskiej prozie
            wspolczesnej, seria Galicjana, Wydawnictwo Bene Nati.



          • tralalumpek Re: my w oczach innych... 06.05.04, 14:03
            Tralalumpek,
            moj stosunek do Haidera (sorry za literowke na gorze, z rozpedu) oraz jego
            gazety wyrazilem i zrobmy tak: ja zostane przy opinii ze Haider, Le Pen oraz
            niedouczony Lepper to ta sama frakcja mysleniowo-zyczeniowa, a Ty pozostaniesz
            przy swojej opinii jw. Dobrze? Nic osobistego.




            ....nie biore tego osobiscie, nie naleze do fanow Heidera ale porownywanie go z
            Leperem czy Le Penem to troche przesada.To tak jakby porownywac znanego,
            dobrego pisarza z pisarzem gminnym.
            Heider jest dobrym politykiem, dr prawa i madrym przedsiebiorca.
            • tralalumpek ps 06.05.04, 14:23
              Haider a nie heider, soirry ale tez z rozpedu przjelam...a teraz przeczytalam
              i ....
      • liloom co ma Standard do traktowania Polakow w At? 06.05.04, 13:05
        mathias_sammer napisał:

        > mialem nie pisac..
        > Tylko jedno zdanko:
        > Gazeta, o ktorej wspoominasz uwazana jest za gazete Heidera, (tu zrobie
        > przecinek, zeby bylo jedno zdanie) poza tym Austriacy w bardzo niewybredny
        > sposob odnosza sie od dawna do Polakow, ich stosunku nacechowanego wrogoscia
        i
        > obrzydzeniem doswiadczyli rodacy z poludnia Pl (uwaga tylko meryt.).
        > Klaniam sie,
        > M.S.

        Nie wiem czy nie powinnismy przeniesc tej dyskusji na forum niemieckie, bo
        chcialabym zacytowac fragmenty artykulow po niemiecku, ktore raczej niewiele
        osob zrozumie.
        Tak jak nie zawsze zgadzam sie z postawa Tralalumpki, teraz nie zgadzam sie z
        Mathiasem
        derstandard.at/?id=1644425
        Poczytaj sobie drogi Mathiasie artykuly ze Standardu, na poczatku proponuje
        podana stronke.
        Wnosze (z nicku i znajomosci Standardu), ze znasz niemiecki (?) Standard nigdy
        nie byl gazeta popierajaca Haidera, czy mozesz powiedziec skad ten pomysl?
        Standard jest najbardziej rzetelna i obiektywna gazeta na rynku austriackim (co
        prawda ostatnio przy rozszerzeniu Unii nie bardzo popisal sie, ale to inny
        temat), jednym slowem gazeta na poziomie, chyba ja pomyliles z … (?)
        Czy moze Standard napisal cos negatywnego n.t. Borussia Dortmund ?
        Standard nie ma nic wspolnego z przezyciami Twoich znajomych z poludnia Polski
        w Austrii (tak sadze). Jezeli juz to jakis szmatlawiec, aczkolwiek tam sa tylko
        reakcje, a nie ich zrodla chyba.
        • mathias_sammer Re: co ma Standard do traktowania Polakow w At? 06.05.04, 13:09
          ustosunkowalem sie juz.
          klaniam sie i wylogowuje.
          PS. sporo dyskusji jest na forach niemieckojezycznych, kazdy nowy uczestnik
          mile widziany. Sprawdz sobie przez yahoo.de i tematycznie.
          Do widzenia
          • Gość: tralalumpek Re: co ma Standard do traktowania Polakow w At? IP: 217.13.182.* 06.05.04, 13:17
            ogon pod siebie i w nogi, uciec z dyskusji, po co odpoiwadac
            co do heidera to die presse jest taka tendencyjna gazeta ale nie strandard
            co do reszty to po prostu , bez dalszej argumentacji, pleciesz
            • liloom a ja napisze jeszcze... 06.05.04, 13:56

              Szkoda ze nie odczekalam rozwoju tej burzliwej dyskusji, chyba za wczesnie
              napisalam swoje zdanie. Zastanawiam sie na ile napasc na Tralalumpke jest
              wynikiem jej wczesniejszych wypowiedzi na forum, a na ile Twoja rzeczywista
              niechecia do Austriakow To drugie jestem w stanie zrozumiec, bo jestesmy
              narodem, ktory byl pod ich panowaniem przez wiele lat i historia, ktora tu
              przedstawia m.s. jest prezentowana nieco inaczej niz znamy ja my, tylko nie
              zapomnij, ze historie spisuja ludzie i to w okreslonym czasie, wiec z dwoch
              stron barykady bedzie ona wygladala inaczej. Ciemiezony i ciemiezca zawsze beda
              widzieli wydarzenia inaczej (nie zanczy to, ze popieram co oni wypisuja, tylko
              staram sie znalezc przyczyne).
              Polska zawsze uwazala sie za mesjasza narodow (patrz wiadome dzielo:) ), ale
              robila to tylko ona sama (niestety taka jest prawda). Tralalumpek przeciez
              napisala, ze Standard akurat jest gazeta, ktora potrafi wyrazic sie o Polakach
              pozytywnie. Na temat tego nieszczesnego artykulu juz sie wypowiedzialam,
              praktycznie w prasie calego swiata mozna znalezc mniej lub bardziej udane
              artykuly, chodzi chyba o ogolna wymowe i ogolny stosunek czasopisma czy gazety
              do Polski/Polakow, a ten akurat w Standardzie jest duzo lepszy niz w innych.
              Ps. Przyznaje, ze slyszalam o roznych nieprzyjemnych przygodach Polakow w
              Austrii, ale ani mi osobiscie ani moim znajomym nie zdarzylo sie nic (ups,
              przepraszam, byl jeden przypadek niesprawiedliwego mandatu). Jak potrafia
              zachowac sie Polacy (zreszta nie tylko Polacy prawda?) za granicami wiadomo. W
              Austrii do tej pory rozpoznaje Polakow po siatach. Te czasy na szczescie
              mijaja, bo zaczynaja jezdzic ludzie, ktorzy maja po prostu wiecej kasy, a i
              ceny w Polsce zblizaja sie do europejskich. A Polki z Polski sa czesto lepiej
              ubrane niz Austriaczki i wogole maja wiecej gustu.
              Wiec mysle, ze to zjawisko jest na wymarciu i niedlugo wogole zniknie.
              • Gość: Hans Castorp Re: szkoda, że... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.05.04, 16:07
                Szkoda, że ten dziennikarz może 1. pojechał do Krakowa, a nie np. Poznania? 2.
                zapytał jedną osobę, a nie kilka?
                Bo ja o Polakach (mieszkając częściowo w Polsce, częściowo w Niemczech) takiej
                opinii nie mam. Jakoś wokół mnie niespecjalnie narzekają.
                Może są spod innego znaku zodiaku.
                I ja też takim artykułem się nie przejmuję.
                Czego i Wam życzę, Polacy za granicą: nie narzekać!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka