tralalumpek
05.05.04, 19:52
Jak zwykle podczytujac codzienna prase wpadlam na artykul o Polsce.
Prenumeruje codzienna gazete, Der Standard i czesto znajduje w niej artykuly
o Polsce. Musze przyznac, ze nigdy nie spotkalam artykulow tendencyjnych,
krytykujacych tylko Polske po to zeby skrytykowac. Zazwyczaj sa to, a
przynajmniej ja to tak odbieram, smutnym ale przyjaznym okiem widziane
problemy.
Tym razem artykul na cala strone. Dziennikarz, rowniez pisarz, ktory byl
ostatni raz w 1993 roku w Krakowie i teraz po latach postanowil odswiezyc
spojrzenie i pisze a raczej wylewa swoje zale na papier. Na poczatku laz 90-
tych byl Krakowem zachwycony, poznal wielu ludzi, ma ciekawe wspomnienia,
ktore opisuje. Dzisiejsze wrazenia ujmuje:
...zauwazylem, ze nigdzie w zadnym z wchodzacych do Unii krajow nie
spotkalem, tak malej grupy osob, ktora chcialaby cokolwiek wiedziec o kraju ,
z ktorego ja pochodze czy jakie sa tam poglady i spojrzenie na Europe.
Rowniez o stoczni gdanskiej, kopalniach na Slasku czy ok 10 mln cholpow
ktorzy zostana zmieceni z rynku nie uslyszalem ani jednago slowa.
Spotkani po latach ludzie uzalali sie tylko na soba, rozpychali lokciami za
pieniadzem.....
Przypomnialy mi sie rozmowy z Polski. Kiedy spotykam sie ze znajomymi czy
rodzina wszyscy lamentuja, wszystkim zle, wszyscy narzekaja. Kiedy staram sie
pewne rzeczy przedstawiac z mojego punktu widzenia, podpowiadac jak gdzies
tam ludzei takie czy inne problemy rozwiazuja okazuje sie, ze nikogo to nie
obchodzi.
Smutne.