kosc_ksiezyca
25.04.11, 20:38
Poczytuję to forum od jakiegoś czasu, sporo mądrych rad można tu znaleźć, więc odważyłam się i sama w swojej sprawie o jakąś opinię poprosić...
Mam dwadzieścia kilka lat, od kilku mcy jestem z facetem w moim wieku. Nie padło jeszcze wielkie 'kocham Cię', ale sprawy mają się dość poważnie: chce ze mną być, jest mu ze mną dobrze, czuje się szczęśliwy (to nie moje domysły, sam to powiedział).
Jest jednak jeden problem: czasem mój Luby się 'wyłącza'. Potrafi się nie odzywać cały dzień, czasem dłużej, po czym jak gdyby nigdy nic wracać do świata żywych. I tak też było w święta: spędziliśmy je w swoich domach, ja pojechałam w wlk czwartek, on w wielką sobotę rano. Od mojego wyjazdu w czwartek do piątku wieczór kontakt niemal nonstop, smsy i jakieś 2h łącznie w piątek na telefonie. Od soboty... Jak kamień w wodę. Dostałam jednego smsa z podziękowaniem za prezent świąteczny, odpisałam na niego, od tego czasu (czyli od nocy z soboty na niedzielę) cisza.
I teraz tak:
1. Wykluczam istnienie drugiej, po prostu nie miałby na nią czasu, to się nijak nie klei.
2. Jego rodzice CHYBA o mnie nie wiedzą.
3. Nie histeryzuję, przynajmniej się staram, ale po prostu nie rozumiem takiego zachowania - czas z rodziną, święta, co innego na głowie, ale żeby smsa nie mieć czasu napisać?
4. Poza tym wszystko jest idealnie, więc może szukam dziury w całym?
I jeszcze jedna prośba: zauważyłam, że wiele forumowiczek ma bezkompromisowy sposób bycia i pisania, ale proszę... nawet, jeżeli uważacie, że mam głupie problemy i wymyślam, to nie jedźcie po mnie... za bardzo :)