Dodaj do ulubionych

oh te biedne kury domowe

10.05.11, 11:17
zapuszczone, wystraszone, dzikie i odludki, znudzone

już wiem, czemu to wyrażenie ma negatywną konotację, ludzie po postu zazdroszczą

może 2 miesiące to niedużo ale człowiek rano wstanie, jak pada deszcz, to zrobi sobie kawkę, coś tam ogarnie w chałupie, nastawi obiad, poczyta interesujące go rzeczy, a nie jego szefa, pogada z sąsiadką, przejdzie się na spacer w deszczu, popołudniu prowadzi już życie takie jak po pracy
w słoneczne dni jak dzisiejszy po śniadaniu cały dzień spędzam w ogrodzie, przechodzący mieszkańcy okolicy co chwila się zatrzymują na pogaduchy, w mniejszej miejscowości większosć zna się z widzenia, zrobię sobię kawę, poczytam gazetę, ok 13 przyjeżdża listonosz i ostatnio spędza ze mną ok 20 minut, jest rytm dnia, nie ma nudów
jest więcej czasu żeby zadbać o siebie, nie pamiętam od kiedy mam od 2 tygodni non stop pomalowane paznokcie, bo mam czas usiąść, przygotować je, pomalowac i poczekać aż wyschną, nigdzie mi się nie spieszy, testuję nowe fryzury i makijaże, próżność
nie ma korków, nie ma wq..rzających ludzi z pracy, z którymi trzeba większość dnia spędzić, nie ma wrzasków, hałasu, stresujących spotkań, zdobywania projektów, robienia, wpieniania się, że w ostatniej chwili trzeba wszystko zrobić jednak inaczej, nie ma pośpiechu

dziewczyna, którą nie dawno poznałam na etacie kury domowej dzięki temu, że siedzi w domu uczy się samodzielnie już 3 języka, dla przyjemności i sama wyhodowała drzewo, które ma 5 rodzajów jabłek, na każdej gałęzi inne, o kwiatach wie wszystko, jest spokojna, radosna, taka niespracowana
to tak pod rozwagę, bo złapałam się na tym, że czasem sama myślałam o kurach domowych nie tyle z politowaniem ale współczuciem, że mało mają kontaktów z ludźmi (kontaktów jest dużo i to w większości tylko z tymi, z którymi naprawdę chce się pogadać), że im się nudzi (jak każdemu czasem ale rytm dnia jest o wiele milszy niż zerwanie się skoro świt i pędzenie przed siebie), że nie mają satysfakcji (a to już zalezy od człowieka, bo można zgnić w domu ale można załatwić wiele rzeczy, o których można pomarzyć pracując)

wyjęłam dziś pierwszy raz w roku bikini
a jutro do pracy :(
Obserwuj wątek
    • simply_z Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:28
      > dziewczyna, którą nie dawno poznałam na etacie kury domowej dzięki temu, że sie
      > dzi w domu uczy się samodzielnie już 3 języka, dla przyjemności i sama wyhodowa
      > ła drzewo, które ma 5 rodzajów jabłek, na każdej gałęzi inne, o kwiatach wie ws
      > zystko, jest spokojna, radosna, taka niespracowana
      > to tak pod rozwagę, bo złapałam się na tym, że czasem sama myślałam o kurach do
      > mowych nie tyle z politowaniem ale współczuciem, że mało mają kontaktów z ludźm
      > i (kontaktów jest dużo i to w większości tylko z tymi, z którymi naprawdę chce
      > się pogadać), że im się nudzi (jak każdemu czasem ale rytm dnia jest o wiele mi
      >
      wiesz co to jest fajne i zgadzam sie z,e siedzenie w biurze jest takie se.. ale z drugiej strony oszalalabym w domu.. ,a cos o tym wiem ,bo siedzialam tak kiedys..
      a co do tych jezykow ,no uczyc sie mozna ,pytanie tylko czy z nativem bylaby w stanie sie dogadac .
      • simply_z Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:29
        > > ła drzewo, które ma 5 rodzajów jabłek, na każdej gałęzi inne, o kwiatach
        > wie ws
        > ,e jak..? czyby nowy Pieniazek_
      • triismegistos Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:38
        Oszaleć w domu bym nie oszalała. Ja lubię mieć kuuupę wolnego czasu, bo zawsze wiem, co z nim robić.
        • simply_z Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:41
          > Oszaleć w domu bym nie oszalała. Ja lubię mieć kuuupę wolnego czasu, bo zawsze
          > wiem, co z nim robić.
          zalezy od charakteru ,ja jak najbardziej mam co robic ale w sytuacji kiedy nie mam kasy i siedze tylko w domu..nie usmiecha mi sie cos takiego.
          • triismegistos Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:51
            Mi tam kasa nie jest potrzebna do aktywnego spędzania czasu ;)
    • wersja_robocza Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:34
      A czy mężowie, którzy sami zmagają się z utrzymaniem rodziny, wiodą równie bezstresowe życie? Mają na karku wielką odpowiedzialność, co nie jest w kij dmuchał. Owszem w domu jest wypielęgnowana kobieta i ciepły obiad, ale ten stres i świadomość, że jak mi się noga powinie to... nikt mnie nie złapie. Jak dla mnie bardzo ryzykowna sytuacja tak dla niego, jak i dla niej.
      • simply_z Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:38
        nie jest powiedziane ,ze taka kobieta nie pracuje ,moze pracuje z domu..
        mnie by brakowalo kontaktu z ludzmi i wlasnego grosza..natomiast freelancing hmm piekna sprawa ,tylko nie wiem czy w Polsce do tego doroslismy.
        • wersja_robocza Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:45
          A nie wiem. Wydawało mi się, że kura domowa to taka, która nie zarabia, a nie że nie pracuje. Wcale nie umniejszam prac domowych, wręcz przeciwnie wiem ile trzeba włożyć wysiłku w prowadzenie domu, dzieci, ogród, różne sprawy domowo-życiowe, jednak w takim przypadku źródło pieniędzy jest jedno i odpukać, by nic się nie wydarzyło, co mogłoby pogorszyć poziom życia obojga. O tym pisałam.
        • damajah Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:59
          Oczywiście że dorośliśmy - ja tak pracuję i wiele znanych mi osób. Tyle że to jest praca - nie siedzienie w domu i gotowanie obiadków. Tyle że można sobie samemu ustawić czas. Czasem to będzie 3h dziennie a czasem 10. Można też zrobić dzień wolny jeśli terminy nie gonią ale potem trzeba to odrobić...więc czas na malowanie paznokci i picie kawy z listonoszem nie mam ;)
          Ale mam czas żeby iść z dzieckiem na spacer codziennie, żeby zrobić zakupy, żeby pouczyć się ze starszym dzieckiem itp. Zresztą mąż też często zdalnie może pracować (chociaż on na etacie, nie freelacer) więc bywają tygodnie kiedy po 4 dni pod rząd siedzimy sobie razem w jednym pokoju, każde przy swoim biureczku i rabotamy - bardzo to lubię.
          Ale też cieszę się że od czasu do czasu ja muszę się do klienta/firmy jakiejś udać a małżonek do swojej firmy bo tak non-stop razem w domu to można oszaleć :P
          babkom siędzącym w domu czasem zazdroszczę - ale brak zarobków (zabezpieczenia w razie gdyby meżowi coś nie wyszło/coś się stało) i własnego życia zawodowego byłby dla mnie nie do przeżycia. Zresztą on by się na te pieniądze musiał zaharować na śmierć chyba ;)
        • jop Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 14:29
          Jak pracuje jako wolny strzelec, to poza samym wykonem roboty musi jeszcze pozyskać klienta, znosić jego humory i czasem porąbane pomysły, a na końcu wydrzeć kasę. Bywa bardziej upierdliwe i energochłonne niż pójście gdzieś na 8 h, odwalenie swojej roboty, i przez resztę dnia maniewdupie.

          Sielska wizja freelancera, który pośpi do południa, potem przez parę godzin coś klepnie, w międzyczasie ogarniając pranie i gotując obiad z trzech dań, i jeszcze za to wszystko dostanie górę pieniędzy, jest... dość odległa od rzeczywistości.
          • yannika Re: oh te biedne kury domowe 11.05.11, 21:59
            > Sielska wizja freelancera, który pośpi do południa, potem przez parę godzin coś
            > klepnie, w międzyczasie ogarniając pranie i gotując obiad z trzech dań, i jesz
            > cze za to wszystko dostanie górę pieniędzy, jest... dość odległa od rzeczywisto
            > ści.

            Amen.
      • protogenes Re:mylisz się 10.05.11, 13:59
        Można żyć bez ztresu jeśli wiesz , że żona nie wydaje na lewo czy prawo a mimo to ma swoje zainteresowania i hobby
        • wersja_robocza Re:mylisz się 10.05.11, 15:26
          protogenes napisał:

          > Można żyć bez ztresu jeśli wiesz , że żona nie wydaje na lewo czy prawo a mimo
          > to ma swoje zainteresowania i hobby

          Nie mam na myśli rozrzutnej żony. Nawet najbardziej roztropną. Mówię o stresie w związku z obciążeniem jednej osoby za utrzymanie rodziny. Zarobienie na wydatki przez jedna osobę, odpowiedzialność finansowa na jednych barkach. Co w sytuacji utraty pracy czy czasowej lub trwałej niezdolności do zarobkowania przez te osobę? Co w sytuacji śmierci żywiciela rodziny? Co w sytuacji rozstania?
      • a1ma Re: oh te biedne kury domowe 16.05.11, 14:08
        wersja_robocza napisała:

        > A czy mężowie, którzy sami zmagają się z utrzymaniem rodziny, wiodą równie bezs
        > tresowe życie? Mają na karku wielką odpowiedzialność, co nie jest w kij dmuchał
        > . Owszem w domu jest wypielęgnowana kobieta i ciepły obiad, ale ten stres i świ
        > adomość, że jak mi się noga powinie to... nikt mnie nie złapie. Jak dla mnie ba
        > rdzo ryzykowna sytuacja tak dla niego, jak i dla niej.

        Dokładnie te same wątpliwości mam zawsze, kiedy myślę o takim modelu. Nie wyobrażam sobie zrzucić odpowiedzialności za byt rodziny na barki tylko jednej osoby. Nie oszukujmy się, jeśli ktoś nie jest aktywny zawodowo, to wcale nie byłoby mu łatwo wrócić na rynek i zacząć zarabiać na rodzinę w przypadku, kiedy drugiej osobie powinęłaby się noga. Dla mnie to za duże ryzyko i dlatego nigdy nie zgodzę się, żeby jedno z nas nie pracowało, bo "nie musi". Owszem, można angażować się w pracę bardziej lub mniej, ale dla bezpieczeństwa nie należy tracić kontaktu z pracą zarobkową. Nigdy nie wiadomo, co będzie jutro.
      • nie_czytaj_tego mężowie też mają lepiej ! 16.05.11, 15:41
        Oczywiście, że mają lepiej - wracają do domu, a tam ugotowane posprzątane, sprawy urzędowe pozałatwiane, zakupy porobione. Żyć nie umierać, nic tylko przyjść do domu wyciągnąć nogi i spędzić przyjemne majowe popołudnie w ogrodzie z kobietą życia zamiast latać po mieście i stać w korkach.
    • triismegistos Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:36
      Bycie kurą domową ma pewne zalety, ale to sa zalety krótkotrwałe. Każdy człek winien jednak umieć na siebie zarobić, bo sponsor może jednak zniknąć, a wtedy biada.
    • crazyscience_1980 Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:41
      Oczywiście zdania na temat "kur domowych" są i będą zawsze podzielone, ja jednak jestem za kobietami, które inwestują w siebie, swoją niezależność i rozwijają swoje pasje, a nie ograniczają się do ścian swojego m4...
      • triismegistos Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:53
        Tak zwana kura domowa jak najbardziej może rozwijać swoje pasje, często nawet lepiej, niż zapracowana babka, co nie ma na nic czasu... Największy problem jest w tym, że kiedy jest się zależną od męża związek staje się więzieniem, trudno z niego uciec.
    • takajatysia Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:47
      Siedzenie w domu powodowało, że wszystko mi się jakoś tak rozłaziło. Nic mi się nie chciało, byłam zdemotywowana, głupich myśli dostawałam. Krótko mówiąc praca to dla mnie najrozsądniejsze wyjście.

      Ale gdybym miała dużo pieniędzy i mogła czas mitrężyć na kosmetyczkę, ćwiczenia z seksownym osobistym trenerem, fryzjera, języki i spotkania towarzyskie, to chyba byłoby fajnie ;D
      • simply_z Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 11:53
        jak dla mnie podroze ,przede wszystkim. co pol roku w innym miejscu hmm...
        • takajatysia Re: oh te biedne kury domowe 11.05.11, 13:02
          o to to to!
    • sumire Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 12:00
      jedni zazdroszczą, inni nie - ja siedziałam 3 miesiące w domu kiedyś i myślałam, że szlag mnie trafi, i naprawdę z dużą ulgą szłam do pracy.
      konotacje są, jakie są, bo wiele kobiet siedzących w domu jednak nie spędza czasu na uczeniu się języków, chodzeniu na jogę i hodowaniu orchidei, tylko na kursowaniu od pieca do pralki. ewentualnie, jak moja przyjaciółka, siedzą cały boży dzień w internecie z przerwą na rozmrożenie obiadu.
    • six_a Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 12:26
      >już wiem, czemu to wyrażenie ma negatywną konotację, ludzie po postu zazdroszczą
      nieeeno, co innego posiedzieć sobie jakiś czas w domu z takiego czy innego powodu, a co innego nie mieć dochodów.

      vandzia, nie kwalifikujesz się na kurkę:)
    • berta-death Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 12:43
      Bo to zależy od tego, dlaczego kobieta jest kurą domową. Często z konieczności zostają nimi kobiety z jakimiś problemami psychicznymi, np cierpiące na depresje. I one żywcem nie są w stanie dzien w dzień wyjść rano z domu i efektywnie pracować, więc siedzą w domu. A w tym domu nie zdrowieją, więc dalej mają problem z porannym wstawaniem, dbaniem o siebie, czy pracami domowymi. I nawet jak się zmuszą do wykonania jakiejś czynności to jest to okupione frustracją i nienawiścią do całego świata. Myślę, że to głównie tego typu osoby robią kurom domowym czarny PR.
    • lena575 Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 13:02
      Łączę pracę z byciem kurą domową. I zarabiam nieźle.
      Od kilku lat pracuję w równoważnym systemie ciekawej pracy. Mam ustawiony grafik pracy po 12 godzin przez 7 dni tygodnia. Czasem muszę być 7-15, czasem muszę wpaść nawet na 2-3 godziny, czasem pracuję w domu ale to w nadgodzinach. Zwykle trzymam się grafika. Powoduje to to,że np. pracując na nocnych zmianach w soboty i niedziele mam kilka wolnych dni w tygodniu. Latem jeżdżę na rowerze, zimą na nartach, gotuję obiadki, czytam, leżę na hamaku, kupiłam sobie z Intex-u basen 3,5 na 7,5m i doczekać się lata nie mogę, mąż chyba mi to rozłozy już dziś.
      Również znam listonosza, pije u mnie kawę.
      Dziś mam wolny dzień. Wstałam o 7-ej, przygotowałam śniadanie i na tarasie zjedliśmy z mężem. On wyszedł do pracy a ja wzięłam rower i zrobiłam 70 km. Po powrocie przygotowałam farsz do enchliados i usiadłam sobie przed kompem z lampką wina. Pralka pierze pranie, zmywarka zmywa. Jak słońce się przemieści to podleję swoje kwiatki przezd domem. Mam do czytania ostatnią Politykę, wczorajszy Przekrój i wczorajszą Wyborczą. Mąż wróci o 18-tej więc jeszcze sobie coś poczytam, poprasuję i o 16:30 na 2 obejrzę "Czas Honoru". Potem albo jeszcez pojeżdżę z nim na rowerze albo pójdziemy na długi spacer. Wieczorem przejrzę służbowe maile.
      Jutro praca 7-19, za to następny dzień wolny :)
      • chersona Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 18:19
        czy nie pomyliłaś się czasem? 70 km? ja na stacjonarnym jadąc średnim tempem (15 km/h) przejeżdżam 10 km w 40-45 minut, ile czasu zajęło Ci przejechanie 70?
        • lena575 Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 21:14
          Nie, po szosie (na szosówce) jeżdżę ze średnią prędkością 25 -28 km/h. Z małymi przerwami na łyczek picia ok 3 h. Po lesie (na corssówce) na ok.23km/h. Trzymam tempo i prędkość.
          Stacjonarny mam eliptyk ale wolę rower na trenażerze.
    • hotally Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 13:37
      listonosz :>
      • vandikia Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 13:57
        ale on jest jedną nogą na emeryturze już, niegroźny i uwielbiam jego poczucie humoru :D
    • lacido Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 13:49
      prawdziwa kura domowa to ma bandę zasmarkanych dzieciorów :D
      • protogenes Re: ale bzdury!!! 10.05.11, 14:02
        lacido napisała:

        > prawdziwa kura domowa to ma bandę zasmarkanych dzieciorów :D
        >

        Widac moja żona to nietypowa i bardzo nowoczesna ,,kura domowa" hahahaha bez dzieci ,,siedzi" w domu nie pracując zawodowo kolejny rok
        • lacido Re: ale bzdury!!! 10.05.11, 19:58
          zgadza się :)

          na marginesie współczuję jej takiego ponuraka który się na żartach nie zna i ząłe szczęście że dziecka brak
      • demonii.larua Re: o wypraszam sobie 11.05.11, 14:50
        tylko nie zasmarkanych :D
    • vandikia Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 13:56
      skapitulowałam ze słońcem po kilku godzinach, bo jest chyba z 50 stopni dziś
      a co do zamknięcia w 4 ścianach, nie wiem skąd się wziął ten stereotyp, ma się właśnie więcej czasu na zajęcie się tylko sobą i swoimi ambicjami, pasjami
      oczywiście najlepiej byłoby być rentierem, mąż namawia mnie od dawna, żebym sobie siedziała w domu, nie chcę takiego rozwiązania, bo tak, to byłoby męczące być na jego utrzymaniu, może by nam nawet wyszło, bo on i tak zarabia dla mnie i dla domu, próbowałam to zmienić ale się nie da, ma tak ułożone w głowie, czuje się odpowiedzialny za dom
      no i raczej nie ma opcji, żeby mnie kiedykolwiek zostawił, niestety różne przypadki chodzą po ludziach i lepiej jak dwoje jednak zarabia i nie wypada z rynku pracy
      chociaż w naszej sytuacji bez zobowiązań kredytowych jest to pomysł godny rozważenia, mam więcej poweru i pomysłów, prędzej bym zrealizowała coś fajnego, dochodowego niż wracając do domu po 18 i marząc jedynie o kanapie, ewentualnie leżaku ogrodowym
      • vandikia Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 13:58
        sor za bełkotliwy wpis ale naprawdę mnie ten upał zmordował :D
        • simply_z Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 14:04
          a co z twoim pomyslem na firme ? nadal o tym myslisz
          • vandikia Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 14:21
            mysle mysle, tylko czasu brak
            w pracy mam kolegę oblatanego w dofinansowaniach, dal mi swoj biznesplan, ktory wygral konkurs na mlody biznes, jest chetny do pomocy, tyle ze ja mam teraz inne "problemy" na glowie i nie wiem czy dam rade, a nie chce zaczynac czegos, czego wiem, ze nie bede mogla kontynuować w najblizszej trzylatce
            • simply_z Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 14:56
              probuj teraz ,bo czas realizacji ...ci sie wydluzy.
      • hella_79 Re: oh te biedne kury domowe 16.05.11, 13:49
        vandikia napisała:

        nie wiem skąd się wziął ten stereotyp, ma się
        > właśnie więcej czasu na zajęcie się tylko sobą i swoimi ambicjami, pasjami

        może stąd, ze PRAWDZIWE kury domowe własnie nie mają swoich zainteresowań, bo nie mają na nie czasu. od rana do wieczora gonią w kieracie - jedzenie, sprzątanie, pranie, dzieci...
        możecie sobie pisac tutaj co chcecie, ale prawdziwe kury domowe się tutaj nie wypowiedzą bo prostu nie mają czasu lub też ich inteligencja pozwala jedynie na przejrzenie "pani domu" czy jakiejś innej gazetki, internet to dla nich abstrakcja. tak na dobrą sprawę to czasu "dla siebie" wcale tak dużo nie maja. wyekspediują męża do pracy, dzieciaki do szkoły, ogarną dom, zrobią zakupy, obiad i już mają z powrotem dzieci i męza w domu. potem trzeba ich obsłuzyć (bo przecież mąż zmęczony po pracy), pomóc dzieciom w lekcjach i robi się wieczór. i typowa kura domowa pada na twarz.

        mam wrażenie, ze większosc z wypowiadających sie tutaj pań mysli, ze do bycia kurą domową wystarczy siedzenie w domu. a to nie jest tak łatwo :P trzeba spełnić jeszcze szereg różnych warunków :P
        życie typowej kury domowej wcale różowe nie jest
    • izabellaz1 Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 14:21
      To wszystko jest możliwe kiedy:
      a) nie ma dzieci lub jest ich sztuk 1
      b) mąż/partner dobrze zarabia

      Niemniej jednak nawet gdyby świetnie zarabiał, to nie potrafiłabym obciążyć odpowiedzialnością za wszystko męża. Męczyłaby mnie świadomość, że gdyby cokolwiek się stało ze zdrowiem, utrata pracy czy coś innego, to znaleźlibyśmy się w mało komfortowej sytuacji. Ciągły stres, który towarzyszyłby takim myślom też nie wyszedłby mu na zdrowie.
      Do tego dochodzi brak WŁASNYCH pieniędzy - bez tego nie mogłabym funkcjonować :)

      Poza wszystkim ja uwielbiam dużo pracować :)
      • lupus76 Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 14:24
        izabellaz1 napisała:


        > Poza wszystkim ja uwielbiam dużo pracować :)
        >

        To można sobie drużynę piłkarską zafundować :D
        Przekrój dzieci od 0 do 16 lat - jakie ładne spektrum zajęć się robi... :D
        • izabellaz1 Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 14:35
          Pracę zawodową lubię!!! Sam sobie płódź drużynę piłkarską. I weź wypluj i odpukaj itepe! :P
          • lupus76 Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 18:15
            Od pukania to właśnie dzieci się biorą :D
            A Ty nie jesteś pedagog, czy cuś? :D
    • kochanic.a.francuza Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 15:09
      Vandikia, Ty sie zajmij czyms sensownym, skoro mozesz. Maz Ci dobrze radzi, jestes mloda i masz pomysly. Jesli jednak energie zuzywasz dzien w dzien na pracy do 18-stej to na nic wiecej Ci jej nie zostanie.
      A w jakiej branzy bys chciala "zahahmecic"? Jest jeszcze tyle nieodkrytych w Polsce obszarow, ze sama tez mam ochote wrocic do Polski i cos nowego przetestowac.
      • simply_z Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 15:11
        popieram!
    • piataziuta Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 17:55
      cZYtając myślałam:
      "bosze jakie zajebiste życie, jakie pozytywne nastawienie, radość i sielanka"
      \
      aż doczytałam do zdania:
      > wyjęłam dziś pierwszy raz w roku bikini
      > a jutro do pracy :(

      i wszystko jasne...
      warunkowanie

      gdybyś nie musiała jutro iść do pracy, pewnie nie doceniłabyś tego, o czym pisałaś wyżej

      polskie malkontenctwo

      • vandikia Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 22:46
        ale żeś walnęła z tym malkontenctwem, jak słowo daję
        kulą w płot
    • kobieta_z_polnocy Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 20:02
      Pewnie, że miło i przyjemnie nigdzie się nie spieszyć, pogrzebać w ogródku i ucinać pogawędki z sąsiadami w słońcu. Obawiam się jednak, że większość "kur domowych" spędza dni nieco inaczej... Pomijając już fakt posiadania dzieci i własnego ogrodu, troska o finanse, poczucie niespełnienia, brak szacunku ze strony męża - realne choć niewystępujące w twoim przypadku (chyba) problemy można wyliczać bez końca.

      Porównywanie twojej sytuacji z sytuacją wielu niepracujących kobiet jest nieco aroganckie moim zdaniem.
      • lonely.stoner Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 21:02
        jak sie ma sporo pieniedzy to bycie taka jak to nazywasz 'kura domowa' jest fajne. Jednak mi sie wydaje ze mylisz pojecia- kura domowa to wg mnie kobieta ktora z przymusu lub z powodu takich a nie innych okolicznosci zyciowych musiala zostac w domu, w ktorym zamiast malowania paznoksci ma ryczace dziecko, chora babcie, obiad do ugotowania etc.
        To co Ty opisujesz to troche inny wymiar.
        Najprzyjemniej tak sie siedzi jak sie ma wlasne pieniadze, i swiadomosc ze w kazdej chwili jakas prace sie znajdzie. Ja tak mialam juz pare razy, i po 6 miesiacach to juz w sumie sie odechciewa takiego siedzenia i nic nie robienia.
      • vandikia Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 22:45
        aroganckie, bo co właściwie? szczerze mówiąc nie rozumiem, owszem może i nie powinnam się porównywac z osobami nie wracającymi do pracy na etat ale chyba każdy w każdej chwili jeśli jest bez zobowiązań może powrócić do pracy
        problemy też ma każdy, mniejsze czy większe
        to jak czas spędzją kury typowe? bo znam sporo kobiet, które nie pracują zawodowo i ich dzień nie różni się specjalnie od tegop co napisałam
        • lonely.stoner Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 23:12
          hm, nie mozna nazwac kura domowa kazdej kobiety ktora siedzi w domu i sie nie zajmuje praca zawodowa. Kobieta ktora siedzi w domu, nie pracuje, nie robi kariery, a nie jest jednak kura domowa to np.:
          -arystokratka
          -osoba ktora odziedziczyla sporo kasy
          - Paris Hilton itp. celebrities ktore znane sa z tego ze sa znane, nie zajmuja sie niczym konkretnym i utrzymuja sie z rodzinnego majatku
          -artystka, pisarka, malarka etc. ktora sprzedala iles tam dziel i obecnie ma przedluzone wakacje= siedzi na d.pie i nic nie robi.
          - ktos kto tak jak ja, gdy bylam single, bezdzietna i bez zadnych zobowiazan, zarobil troche kasy i postanowil przez pare miesiecy nie robic NIC i odpoczywac :)

          Kura domowa to kura domowa, oprocz tego ze siedzie w domu i nie pracuje zawodowo, to ma w cholere tzw. wlasnie pracy domowej, obowiazki (dzieci, obiad, pranie, sprzatanie- cos co musi zrobic, a nie robi jak ma widzimisie).
          • vandikia Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 23:18
            ktoś kto nie ma dzieci, a nie pracuje i siedzi w domu, to też kura domowa i bez względu na to czy ma partnera czy nie, to ogarnięcie domu i to "w cholere pracy domowej" zajmuje dziennie max godzinę, więc nie wiem czy to aż taka bolączka
            no chyba, ze się ma chatę 200m2 :D
            • lacido Re: oh te biedne kury domowe 10.05.11, 23:35
              dla ułatwienia :D

              nonsensopedia.wikia.com/wiki/Kura_domowa
              • vandikia Re: oh te biedne kury domowe 11.05.11, 00:00
                biedny człowiek, który to napisał :)
                • lacido Re: oh te biedne kury domowe 11.05.11, 20:08
                  dlatego bo zebrał do kupy całą wiedzę u kurach? :)
                  wg mnie to jest pełna definicja :) nie oszukujmy się ten zwrot nie miał pozytywnych konotacji i wiązał się z harówką a nie relaksem i spacerami :) nie każda kobieta niepracująca jest kurą domową :)
    • amj6 nie każdego stać :/ 11.05.11, 08:00
      a ja to zazdroszczę takim ;p w końcu trzeba mieć w cholerę kasy żeby nie musieć pracować i sobie siedzieć w domu...
    • masher Re: oh te biedne kury domowe 11.05.11, 10:50
      nudno, lepiej napisz co ty z tym listonoszem robisz przez te 20 minut, to moze bedzie choc jeden ciekawy watek w tej opowiesci :P
    • mmena Re: oh te biedne kury domowe 11.05.11, 11:17
      Zazdroszcze. I mowie to tym glosno i otwarcie.
      Marze o tym zeby sie ponudzic.
    • pompeja Re: oh te biedne kury domowe 11.05.11, 11:18
      Ty to miałaś przerwę w pracy, takie domowe wczasy. Zupełnie inaczej wygląda dzień z życia kobiety, która pielęgnuje dom, potomstwo i męża. Ty się lenisz, zajmujesz interesującymi dla siebie sprawami. Kura domowa zapierdziela rano z dzieckiem/dziećmi po zakupy, przeciska się w tłumie, tłucze podmiejskim, siedzi na placu (tu chwila na odpoczynek), obsługuje pranie na minimum troje ludzi (często gęsto więcej i pamiętać trzeba, że dzieciak to małe prosiątko :P), przygotowuje obiad, sprząta domostwo (plus ogród jeśli ma), przy czym ciągle ma przy sobie potomstwo. To naprawdę potrafi dołować, jeśli kobieta źle ułoży sobie priorytety.

      Ja swego czasu byłam przytłoczona domem. Szczęście, że zrozumiałam, jak to wsjo poukładać. Od kilku lat jest luz. Na wszystko mam czas, jestem ładna :D, dzieci też, jestem zadowolona, dzieci też (i kocury). Wprawdzie nie ma jeszcze zajęć dodatkowych dla maluchów, ale mam nadzieję, że podołam. Idę do pracy kiedy chcę, wychodzę kiedy chcę. Teraz jest fajnie. Jednak potrafię zrozumieć kobiety, które zapędziły się w zaułek i nie potrafią wycofać. Takim trzeba czasem pomóc się wydostać.
    • klawiatura_zablokowana Re: oh te biedne kury domowe 11.05.11, 14:06
      > nie ma korków, nie ma wq..rzających ludzi z pracy, z którymi trzeba większość d
      > nia spędzić, nie ma wrzasków, hałasu, stresujących spotkań, zdobywania projektó
      > w, robienia, wpieniania się, że w ostatniej chwili trzeba wszystko zrobić jedna
      > k inaczej, nie ma pośpiechu

      ...nie ma pensji, nie ma własnych pieniędzy, nie ma niezależności, nie ma poczucia bezpieczeństwa...

      Oj sorry, tak się zagalopowałam.

      Dla mnie okres bezrobocia był straszny, kiedy mąż chodził do pracy, a ja cały dzień... no cóż, to smakuje jakiś czas, potem zaczyna wkur&^^^$ć.

      Następuje też rozdźwięk między partnerami, bo jedno opowiada, co w pracy, a drugie słucha i nie ma zbyt wiele do dodania. Zauważyłam też, że długie siedzenie w domu demotywuje wielu ludzi, nawet jak pracują w domu, często zawalają dzień za dniem, a potem nadganiają pod koniec miesiąca. Kolega mi opowiadał, że zazdrości mi, że muszę codziennie wstać i zmusić się do pójścia do roboty, on w tym czasie zabija czas kolejnym serialem, nie odbiera maili, żeby nie czytać ponagleń od szefowej, wreszcie koło północy zbiera mu się do pracy... a ja bym z kolei z chęcią odpoczęła parę tygodni i poodkładała wszystko na jutro. Z jednym zastrzeżeniem: z perspektywą powrotu do pracy.
    • ethlin Re: oh te biedne kury domowe 16.05.11, 15:03
      To chyba zalezy jednak od wielu czynnikow. Siedzenie w domu dla samego siedzenia nikomu z pewnoscia na zdrowie nie wyjdzie. Owszem, to jest fajne jako przerwa - kilka, kilkanascie dni - takie nic nierobienie. Fajnie jest isc na zakupow kiedy w sklepach nie ma tlumow ludzi, i wszystko na polkach ladnie poukladane, fajnie moc wyjsc w kazdej chwili na spacer, czy whatever.
      Ilu jednak ludzi tyle przypadkow. Nie kazdy siedzacy w domu jest niepracujacy to raz. Siedziec w domu i zmieniac pieluchy - brrrrr, tylko nie to. Siedzenie w domu i skupienie sie na wychowywaniu dzieci to porazka i uwstecznianie sie. Takie kobiety glupieja i wiem co mowie bo obserwuje co sie dzieje z moimi dobrymi kolezankami ktore urodzily i teraz kisną w domu.
      W domu jednak mozna robic wiele innych rzeczy - czy jest sie wtedy kura domowa?
      Akutalnie pracuje z domu i teraz nie mam z tym problemow - mam swoj nowy rytm ktory musialam wypracowac ale poczatki byly trudne. Mam znajomych równiez pracujacych z domu i obserwuje, ze wielu z nich tez ma z tym problem. To wymaga dyscypliny o wiele wiekszej niz praca na etacie:-)
      Nie jest tez tak, ze siedzac w domu tylko sie lezy, pieknie wyglada i pachnie:-) Jest wrecz na odwrot:-) Bo człowiekowi nie chce sie umalowac, biega sie po domu w t-shircie, jakos o celebrowaniu malowania paznokci nawet bym nie pomyslala.
      Reasumujac, czas w domu mozna spedzac naprawde wielorako.
      • at.at Re: oh te biedne kury domowe 16.05.11, 17:39
        Dokładnie, aktywność zawodowa w domu, nawet w małym wymiarze, wymaga dyscypliny i wcale nie jest taka różowa. A kobietom niepracującym w ogóle (tzn. nie liczę tu prac domowych, bo je musi każdy wykonać) nie zazdroszczę.
    • anulina Re: oh te biedne kury domowe 16.05.11, 17:52
      bycie kurą domową jest fajne na chwilę. jakbys tak miala być kurą dłużej to byś się wściekła
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka