red.inc
04.06.11, 21:59
..chciałam powiedzieć, że zachowuję sie jak klasyczna zołza z książki "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy"..(jak ktoś czytał to wie o co chodzi).
Facetowi z którym sie spotykam od kilku miesięcy jakoś ostatnio nie po drodze do mnie..albo mniej po drodze. Sam wczoraj zaproponował spotkanie (bo on zawsze z tym wychodzi..ja nie)..a dziś się w ostatniej chwili wymówił..Grill rodzinny, mamusia...czy diabli wiedzą co jeszcze.
Spłyneło to po mnie jak woda po kaczce...nawet nie odpowiedziałam na wiadomość. Olewam. Tylko jakoś wcale nie jest mi z tym lepiej:(.."kochaną zołzą" raczej też się nie czuję.
Co obstawiacie? dać sobie spokój? czy dramatyzuję?