Dodaj do ulubionych

Pies, który ugryzł w nogę.

07.06.11, 21:52
Ugryzł mnie pieseczek w stopę, nie nogę - tak dokładniej. Szczęście szkód w rajstopach, butach czy też ciele nie było. Jednak fakt zaatakowania był. Mniejsza z tym, afery nie robię, bo to dzieciak z pieseczkiem popylał, więc tylko chłopaczka pouczyłam. Mam inny problem. W parku naszpikowanym placami zabaw aż roi się od wolno biegających psów i ich wolno chadzających właścicieli. Zazwyczaj na swoje "Dziecko odejdź, uważaj pies!" słyszę "Pani się nie boi, on nie gryzie, dzieci lubi.." - taaa.. dla mnie pies to pies, kot to kot, a kurczak to potrafka ;)

Orientujecie się czy coś można z tym zrobić? Zanim Policja dociera na miejsce po psie zostają ślady na piasku.

Mamy w projekcie stronę z wrzutami jak z naszego miasta psy na smyczach cisną klocki, a właściciele tego nie sprzątają. Nazbiera się materiał i zrobimy szoł, bo oboje mamy dość goowien na chodnikach, placach zabaw czy też przed sklepami, a nawet lokalem.
Obserwuj wątek
    • kadfael Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 21:57
      Musiałaby straż miejska być konsekwentna - często patrolować tereny spacerowe i "pouczać" właścicieli psów. Tylko czy to jest realne?
      • tora83 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:02
        Sama musze sie przyznac, ze chodze z psem bez smyczy po osiedlu na ktorym jest zakaz chodzenia z psami bez smyczy (na moim osobistym osiedlu zreszta).
        Z lenistwa glownie.
        Choc mojego psa jestem ABSOLUTNIE PEWNA, nie ma w sobie ani grama agresji, bardziej sie lasi do ludzi, co zreszta niektorych tez moze irytowac.
        • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:08
          Tai milusi piesek odgryzł kawałek łokcia Gracjanowi (3,5 roku), sięgając go przez szczeble ogrodzenia. To taki spokojny, milusiński piesek sąsiadów był.
        • jowita771 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 08.06.11, 09:28
          > Choc mojego psa jestem ABSOLUTNIE PEWNA, nie ma w sobie ani grama agresji

          Jesteś nieodpowiedzialna. Może iść człowiek, który zachowa się dziwnie, w mniemaniu psa, więc pies je capnie. Ktoś, komu się wydaje, że jest pewny, że pies nie ugryzie, jest głupi.
      • zeberdee24 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:03
        "Pouczanie" jest skuteczne, kiedy za pouczeniem idzie kara kilkuset złotych grzywny, każdy pies powinien mieć czipa, kaganiec i być na smyczy, jeżeli tego nie ma to 800 złotówek, i wysyłać non stop patrole straży z kamerami w ulubione miejsca na wyprowadzanie psów, zaraz by się ukróciło.
        • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:10
          Nie mamy straży właśnie ;/ Policja zanim do takiej pierdoły (w porównaniu do włamań czy kradzieży) przyjedzie to doopa. Właśnie budujemy stronkę z filmikami piesków, które cisną klocki, bez wizerunku właściciela (twarz), bo wiadomo :)
          • sootball Re: Pies, który ugryzł w nogę. 12.06.11, 09:10
            Pompeja, napisałaś to poprawnie (tak mi się zdaje), ale mimo to poraziła mnie wizja psów cisnących klocki z wizerunkiem właściciela. :)) Gdyby jeszcze tam był adres. Ileż spraw by to uprościło!
    • bonnie79 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:02
      Mój Pavo też lubi dzieci, ale nie zmienia to faktu, że kłapie paszczą, że aż miło...póki co tylko mnie - nie wychodzi z domu z racji ikwarantanny, a dzieci sąsiadów i moich przyjaciół tylko póki co obwąchał, ale mówiąc szczerze już się boję jak w końcu puści się w długą w plener. Poza miejscem wydzielonym dla psów nie mam zamairu go n puszczać samopas (chociaż raczej nikogo nie zagryzie - waży aż kilogram i jest tyci). Rozumiem doskonale, że pies biegający swobodnie w pobliżu placu zabaw to nic przyjemnego...osprzęt do zbierania kup już zakupiąłm i znajomi, którzy mają naprawde duże psy się ze mnie nabijają - oni nie mają ochoty zbierać kup po swoich milusińskich...no cóż widać, że wielu właścicieli psów ma w nosie zasady bezpieczeństwa oraz czystości...
      • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:17
        No taki kilogramowy mnie dziabnął ;) Dobrze, że odruchowo go nie kopnęłam, bo sumienie by mnie zjadło. Wiesz, gdzieś tam na polu czy z dala od smarkaczy to jeszcze ujdzie, ale przy placach zabaw, gdzie mali ludzie piszczą, płaczą, śmieją się i leją szablami na niby..
        • bonnie79 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:19
          chyba takie kilogramowe są najbardziej waleczne - kilka razy dziennie zastanawiam się czy przez przypadek nie nabyłam pitbulla...
      • berta-death Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:28
        Wszystkie szczeniaki ogryzają co się da. Nie nazwałabym tego jednak ugryzieniem. Zwykła zabawa a ręka i noga w sam raz na gryzak się nadają. Zwłaszcza jak zęby trzeba zmienić na nowy komplet.
        • bonnie79 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:35
          prawda - mój biedak właśnie ząbkuje... :)
        • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 19:46
          Dziabnął mnie kilkuletni piecho. Takie to małe, a zaczepne.
      • szrama_z_szarm Re: Pies, który ugryzł w nogę. 12.06.11, 08:40
        (chociaż raczej nikogo nie zagryzie -
        > waży aż kilogram i jest tyci).

        Dwa razy takie tycie pieski z kokardkami na głowie pogryzły do krwi mojego psa- 60x cięższego i wielokrotnie większego. Raz w kufę a raz w poduszkę przedniej łapy- wizyty u weta plus olbrzymie trudności z chodzeniem przez 3 tyg- bo dla psa o takich gabarytach uszkodzenie przedniej łapy to wielki problem.

        osprzęt do zbierania kup już zakupi
        > ąłm i znajomi, którzy mają naprawde duże psy się ze mnie nabijają - oni nie maj
        > ą ochoty zbierać kup po swoich milusińskich...

        Z moich obserwacji wynika coś innego- nie sprzątają głównie właściciele małych psów, albowiem- tu cytat- przecież to taka maleńka kupka jest, niezauważalna.
        Masz psa- poczytaj najpierw o rasie i o tym, czego możesz się spodziewać. Mały nie znaczy
        nieagresywny. Potem naucz go posłuszeństwa. I już. I nastaw się na to, że połowa spacerowiczów w pobliskim parku będzie chciała twoje maleństwo pogłaskać, przytulić- miłe dla właściciela na początku, upierdliwe po jakimś czasie, i zawsze obarczone ryzykiem niewiadomej JAK Twój pies się zachowa. A zachować może się bardzo różnie.
        Pozdrawiam.
    • akle2 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:10
      Skąd ja to znam...
      1. Zrobić skrót klawiszowy w komórce dla numeru straży miejskiej.
      2. Nie rozstawać się z gazem pieprzowym, może się też kiedyś przydać na dwunożnego przeciwnika.
      3. Na gówna pomysłu nie mam, ale przeganiam sprzed mojego domu i mojego własnego trawnika wszystkie psy szykujące się do zrobienia klocka i ich właścicieli, wrzeszcząc przy tym głośno na całe osiedle. Dla takiego psa to stres, ale nic mnie to nie obchodzi. Chyba, że paniusia weźmie i schowa tą kupę do własnej torebki.

      Ugryzł, ale nie uszkodził? Bo wiesz, to nie są żarty. Trzeba sprawdzić książeczkę szczepień itp.
      • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:15
        Nie wbił zębów na szczęście, tylko mokry ślad zostawił, więc jest dobrze. Co do koop - zwróciłam uwagę paniuni, której piesek narobił pod bramą placu zabaw. Paniunia się wyparła, paniuni mąż się mało ze wstydu nie spalił. Paniuni wstydu narobiłam, sama koopcię zebrałam. Wręczając mężowi paniuni przekazałam, że to nie boli jak widać. Dowiedziałam się, że paniunia jest nauczycielką. Piękna fama poszła za paniunią po osiedlu. Nie widuję paniuni od 3 tygodni. Wcześniej po zdarzeniu widziałam ją dwa razy i dwa razy prawie uciekała. Aaa.. dodałam wtedy głośno, że jeszcze raz, a wsmaruję jej te goowno we włosy.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:36
          Ślicznie. I kulturalnie i skutecznie.

          Ale to właśnie o to chodzi. Aby ludzie na codzień przyzwoici za swoje gówna się wzięli.
    • lusseiana Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:23
      Cieszę się, że nie mam takiego problemu, ale gdybym miała, to na konsekwencję straży miejskiej, policji, czy innych służb bym nie liczyła - nie w tej dziesięciolatce. Na rozum właścicieli tym bardziej. Po prostu chyba sama sprawiłabym sobie psa, ale to psa przez wielkie P - najlepiej takiego:
      https://gatunki.cba.pl/Psy/zdjecia%20psy/Dog%20kanaryjski.jpg

      albo takiego:
      https://i.wp.pl/a/f/jpeg/19459/rasy_11.jpeg

      Lub w ostateczności jakiekolwiek bydle wielkości podrośniętego cielaka i chadzałabym po tymże parku z pupilkiem na długiej smyczy i z kagańcem (ale w ręku nie na pysku pupilka) - zobaczyłabyś, jak szybko te małe, wolno latające przerośnięte chomiki byłyby brane na smycze - nieważne, czy wredne, czy lubiące dzieci ;) Pies nie musiałby być nawet agresywny - wystarczyłoby, żeby tylko wyglądał odpowiednio i już byłby efekt edukacyjny ^^

      PS. Żeby zaraz wszyscy obrońcy uciśnionych zwierząt nie podnieśli krzyku - to z przymrużeniem oka ;)
      • best.yjka Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:44
        Polecam Wilczarza Irlandzkiego :) Piękny pies, myśliwski i musi się wybiegać codziennie. Sama miałam na takiego ochotę, ale czasu brak :( Ale z tych wzbudzających duży respekt ;)

        https://1.bp.blogspot.com/--dJ-TJHiJr0/TcF9JwBoUAI/AAAAAAAAAA0/QJLnN417NzI/s1600/4930.jpg
        https://galeriafci.blox.pl/resource/wilczarz_irlandzki2.jpg
        https://www.psy.elk.pl/zdjecia/dodane/2007/304_7_wilczarz-irlandzki.jpg

      • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 19:50
        Przespacerowałam się raz z kocurem, moim Harrierem (maine coon). Psy początkowo były odważne, właściciele też. Szybko zmienili zdanie. Pewien bokser jakby mógł to by swoją durną paniunię na plecy zarzucił i zwiał. Harrier jest lepszy od pitbula, amstafa czy tym podobnych :)
    • rzeka.chaosu Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:27
      Macie monitoring na osiedlu?
      Jak nie to potrzeby świadek, bo inaczej nie udowodnisz jeśli właściciel pas będzie szedł w zaparte.
      • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 10.06.11, 12:37
        Tu chodzi o plac zabaw, a raczej park z placami zabaw. Nie ma tam monitoringu niestety.
    • berta-death Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:27
      A co z kotami wałęsającymi się samopas? Nie dość, ze sra gdzie popadnie to jeszcze podrapać może.
    • tanebo Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:34
      To proste - wyrobić uprawnia myśliwskie.
      • bonnie79 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 22:43
        co za brutalne podejście....
        • tanebo Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 23:44
          Ale powiedzmy sobie prawdę - naturalistyczne. Ludzie zaczeli traktować zwierzęta jak ludzi, a to niezdrowe. Ostatnio czytałem o takim wyroku sądowym - ktoś hodował jelenie. W stadzie miał samca. Duże, agresywne zwierzę. Samiec rozwali ogrodzenie i wydostał się na zewnątrz. Hodowca naprawił ogrodzenie i zapomniał o samcu. Ale samice zostały w środku. I co noc samiec niszczył ogrodzenie. Potem poturbował jakiś grzybiarzy. Jelenia zastrzelono. Sędzia w wyroku uzasadnił że przecież mogli: "wpuścić zwierzątko do środka". Mamy infantylne podejście do zwierząt. Co do psów wyjście jest jedno - całkowity zakaz hodowli. Lwa w mieście też mi nie wolno hodować. Dlaczego można hodować wilka?
          • bonnie79 Re: Pies, który ugryzł w nogę. 08.06.11, 08:42
            człowiek dla odmiany to taka udomowiona "małpa", więc może ludzie też nie powinni żyć w mieście....
    • masher Re: Pies, który ugryzł w nogę. 07.06.11, 23:27
      nic, opieprzyc i wzglednie zrobic zdjecie. pozniej wzglednie odwiedzic policje i przekazac co gdzie kiedy aby czasem sie tam wybrali.
      ale byc czlowiekiem, pies tez czlowiek i musi miec gdzie sie wyszalec. bez smyczy, bez kaganca, poszalec, pobiegac... brakuje wlasnie takich miejsc i trzeba sie nauczyc zyc wspolnie nie przeszkadzajac sobie.
      • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 19:52
        Z tego, co się orientuję zdjęcie zrobione przez zwykłego śmiertelnika nie ma mocy. Możliwe, że się mylę, jak tak to popraw mnie proszę.
      • pompeja Re: Pies, który ugryzł w nogę. 10.06.11, 12:41
        Tak, ja rozumiem. Za to Ty mnie chyba nie zrozumiałeś. Chodzi mi o park dziecięcy. Gdyby to był zwykły park to spoko, ale przy placach zabaw z wrzeszczącymi oszołomami to się nie łączy samopas puszczonych piechów. Jakieś 300-500m dalej jest część prawie wyłączona z użytku (brak ławek) i tam mogą sobie biegać ile chcą. Ba, uważam, że tam by było tym psom o wiele lepiej, niż na placu, gdzie każdy je odgania w strachu przed uszkodzeniem potomstwa.
    • sabrilla Problem jest 08.06.11, 00:04
      Bo, jeśli pies Cię ugryzł to tak naprawdę właściciel powinien pokazać Ci świadectwo szczepienia przeciwko wściekliźnie. I nieważne czy był to zestresowany chłopaczek czy nie-dla Twojego dobra, o ile faktycznie chociaż odrobinę "wgryzł" się w stopę. Na opornych właścicieli zawsze działa doprowadzenie psa do lekarza weterynarii na obserwację.
      Mnie wkurza takie lajtowe podejście "posiadaczy" psów. Sama mam naprawdę dobrze ułożonego owczarka niemieckiego, pies jest mega towarzyski, wychowany z dziećmi, szkolony. Tylko, że to jest ... pies a nie człowiek, nie mogę mieć pewności, że coś jej nie zdenerwuje, nie uzna jakiejś sytuacji za zagrożenie... Ja bardzo często puszczam ją bez smyczy w lasku koło naszego domu), ale zawsze ma kaganiec. Nie tylko dlatego, że pies może zareagować w sposób dla mnie zaskakujący, ale i po to, żeby inni spacerowicze czuli się bezpiecznie. I wkurza mnie, gdy widzę psy puszczone luzem bez kagańca. Wiem, że teraz w upały kaganiec to masakra dla psa, dlatego na spacer biorę plecaczek z miską i butlą wody. Da się...
      • marguy Re: Problem jest 08.06.11, 00:52
        Zacznij chodzic z takim pieseczkiem.
        To ten po prawej. To male po lewej to kon.

        https://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash1/163789_175455009143132_100000359021343_450175_8260333_n.jpg
        • best.yjka Re: Problem jest 08.06.11, 01:03
          Z lewej to kuc, lub z angielskiego pony. Nie wiem gdzie widzisz problem.
      • minasz Re: Problem jest 08.06.11, 08:40
        a mozna sie wgrysc nie niszczac rajstop?
      • starobrno Re: Problem jest 08.06.11, 13:26
        Sabrilla, zgadzam sie z toba, sama mam duzego psa i tak robie. Nigdy nie da sie do konca przewidziec, jak zareaguje pies, gdy uderzy go obce dziecko, zobaczy u kogos atak epilepsji, sprowokuje go czlowiek czy inny pies itp. Psu kup cos, co sie nazywa kaganiec fizjologiczny, pies moze cale lato biegac i mu nie przeszkadza. U nas sie sprawdzil rewelacyjnie.
      • pompeja Re: Problem jest 10.06.11, 12:57
        I chwała Ci kobieto za to! Serio.

        Ja wybiegnę dalej przy stwierdzeniu o niepewności co do psa. Przy ludziu też nie można być pewnym, bo tak naprawdę to nie wiem, czy ktoś mi znajomy zamorduje czy też nie innego ludzia. Przypomnę ulubione zdanie przy opisie tragedii - To taki spokojny człowiek był..
    • chersona Re: Pies, który ugryzł w nogę. 08.06.11, 07:50
      mam wrażenie, że na właścicieli sposobu nie ma. o żadnym psie nie można mówić: 'on nie gryzie' - nie gryzie, bo JESZCZE nie ugryzł.
      Mój brat miał przed Wielkanocą poważniejszą historię. Do pracy jeździł rowerem. Kawałek drogi biegnie przez zarośnięty teren, gdzie swoje królestwo urządzili bezdomni. na nich nie ma bata. pies jednego z nich ugryzł brata w nogę, tak, że konieczna była interwencja chirurga, podwójne nacinanie nogi, bo ropa nie chciała schodzić, i zastrzyki przeciw wściekliźnie. Z psem straż miejska nie zrobiła nic: uznano, że skoro ma właściciela, to nie mogą go odłowić i uśpić. brat przestał jeździć do pracy na rowerze. Można powiedzieć, że miał za swoje, nie jest pierwszą osobą pogryzioną w tym miejscu przez psy bezdomnych.
      • eat.clitoristwood Re: Pies, który ugryzł w nogę. 08.06.11, 08:18
        Szwejk poproszony o sprzedanie psa, który nie gryzie odpowiedział: "a, to szanowny pan życzy sobie bsa bez zębów?" :)
      • masher Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 13:45
        ale to troche nielogiczne. analogicznie mozesz powiedziec o kazdym czlowieku ze jest morderca i zlodziejem tylko jeszcze nikogo nie zamordowal i nie okradl. a to chyba jednak glupota taka teze stawiac. pies tak jak czlowiek ma swoje humory, ma swoje postrzeganie swiata. jest wrecz bardzo przewidywalny i prosty w obsludze. tylko chore jednostki atakuja tylko z agresji.
        • chersona Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 17:00
          człowiek jest jednak bardziej przewidywalny w reakcjach.
          na smyczy lub bez, to dylemat nierozwiązywalny (w przeciwieństwie do sprzątania kup). gdybym miała psa, pewnie nie chciałabym trzymać go non stop na smyczy, z drugiej strony, jak widzę latające samopas psy a właściciela ani widu ani słychu albo majaczy gdzieś w oddali, to duszę mam na ramieniu. i ten strach po mnie widać.
          kiedyś miałam przygodę z psem w kagańcu. to był duży, silny doberman, na krótkiej smyczy. facet mijał się ze mną na wąskim chodniku, pies wyrwał do przodu - cały czas pozostając na smyczy -i wbił się we mnie pyskiem. od metalowego kagańca miałam siniaki na nogach, serce waliło mi jak oszalałe, a i tak cieszyłam się, że mnie nie pogryzł.
          ja Cię, masher, rozumiem, bo Ty miałeś psa i kochasz psy, ale taki pies, Twój czy cudzy może pogryźć, a ponieważ jest to do uniknięcia (inaczej niż w przypadku złoczyńców), to nie dziw się, że ludzie się buntują.
          • masher Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 18:38
            mam dwie wersje- dluga i krotka ;)

            krotka- moj by ludzia nie skrzywdzil chyba ze ktos by mu albo mi krzywde robil albo przeszkodzil mi we snie :D piesy sa uczone przez ludzi, nabieraja zachowan, reaguja jak tego opiekun/srodowisko chce. jest cos takiego jak psia milosc, ze nawet zbity pies przyjdzie proszac o odrobine milosci, poglaskania. takie sa psy, z humorami- jak ludzie, z nawykami- wpojonymi, pragnace przyjazni, akceptacji, swobody i troche rozrywki. jak ludzie, tylko bez podtekstow i szczere do bolu ;)


            teraz dluga, ale bym jej nie czytal ;)

            twierdzisz ze czlowiek jest przewidywalny w reakcjach? czlowiek zabije drugiego za piec groszy, zabije nawet dla zabawy, zgwalci bo ma ochote, okradnie przyjaciela, rodzine. wrobi bliskiego w najwieksze gowno... opusci konajacego czlonka rodziny, zostawiajac go w brudzie i smrodzie. przewidywalny, lepszy? ile to lgarzy jest na swiecie, oszustow, roznej masci popaprancow. znajdz takie postawy w swiecie zwierzat. nie znajdziesz bo tam nie ma falszu. jak ktores ma cos przeciw drugiemu to zalatwia sprawe szybko i jeden raz wyjasniajac temat.

            widzisz, zwierz nie jest w swojej naturze taki czy taki. oczywiscie ma swoje cechy charakteru, ale to jak kazdy. sedno jest w zachowaniach ktore tworza w nich ludzie. prosty przyklad - jest sobie pies w rodzinie, czasem odwiedzaja takiego psa w domu jakies maluchy. pies strzeze domu i jego domownikow. czy nagle ma odrozniac na pierwszy rzut oka ze to ktos nie obcy tylko rodzina? a tu jeszcze taki berbec zabiera mu jego zabawki, goni, chce lapac za ogon, sciskac, tarmosic. kto by sie nie wkurzyl? madry pan ostrzega i uczy zabawy z takim psem, inny ma to gdzies i slychac tylko "niepodchodz bo cie ugryzie". przyklad drugi- cale zycie gdy ktos zblizaja sie do takiego psa, ktos mowi "nie podchodz bo cie ugryzie". jak do czlowieka tak by ktos ciagle mowil "nie podchodz bo ci przypie..." to by w koncu pomyslal- boja sie mnie z jakiegos powodu to moge i przypie...c i nic mi nie bedzie a moze nawet tego oczekuja. to i zwierz upieprzy kogos jak go wkurzy i bedzie wiedzial ze jest silniejszy. to sa proste mechanizmy ktore ludzie tworza.

            widywalem roty ktore sie opiekowaly malymi dziecmi i byly tak lagodne w naturze, ze z pyska maluch mogl wszystko wyciagnac i jeszcze po lbie trzasnac zabawka. a widywalem male gowniane szczekacze ktore z 50 metrow potrafily na czlowieka ujadac i podlatywac aby upieprzyc bo pan/pani to kompletna debil/ka ktory/a gowno wie o tym co ma i krzywdzi biedne zwierze. zwierzeta sa znacznie bardziej proste od ludzi, przewidywalne i bez ukrytych podtekstow. powiem wiecej, sam sie kiedys balem psow, szczekaly na mnie, wpojono mi bojazn wobec psow. dzis, ludzie sie dziwia gdy ich zlosliwe wredne szczekajace i rzucajace sie na wszystko psy do mnie podchodza i leza u stop proszac o zabawe :] ludzie tworza psie zachowania, a psiaki sa jak ludzie, tez cierpia, tez miewaja gorsze dni. tez je wkurza halas, zapachy, gwaltowne ruchy, spojrzenie... tylko ludzie tego nie zauwazaja. widza tylko zagrozenie ze strony zwierzecia. tylko, ze wieksze niebezpieczenstwo jednak jest ze strony drugiego czlowieka. czy ktos idac ulica moze czuc sie bezpiecznie jak w bialy dzien potrafia czlowieka pobic i nikt sie nie ruszy z pomoca?

            rozumiem, ze takie spotkania to nic przyjemnego. mozna sie wystraszyc, siniaki bola. ale to nie wina tego psa tylko tego kto sie nim zajmuje. bo jak ktos jest deklem to nie zauwazy ze pies sie spina na czyjs widok. normalny czlowiek obserwuje psiaka i ma z nim staly kontakt czujac nawet poprzez smycz co robi. wiecej, jak ten za smycza sie spina to pies szybko na to reaguje. ale to nie wina psa, tylko czlowieka. to ze nie przetrzymal psa, to ze nie przepuscil go na druga strone z dala od przechodnia, to ze nie zareagowal na to wczesniej, to ze nie nauczyl ze pieszy nic mu nie zrobi. a moze kiedys sie wrecz bawil tym ze pies jednak tak a nie inaczej reagowal. pies sie tego nauczyl...czego sie nauczyl juz mu pozostanie a nawet poglebi. w skrajnych przypadkach zostaje tylko uspienie. tylko ze to pies placi za glupote wlasciciela. nic sie na to nie poradzi, jak ktos jest debilem to dozywotnio. tak jak twierdze, ze sa ludzie ktorzy nie powinni miec zwierzat tak twierdze ze sa i tacy ktorzy sie nie powinni rozmnazac. ale to tylko moje spostrzezenia ;)

            rozumiem, ze kazdy ma prawo czuc sie bezpiecznie. tez chcialbym czuc sie bezpiecznie na ulicach, w parkach i zawsze staram sie zachowac ostroznie gdy mijam zwierza. obserwuje psa i wlasciciela, oczywiscie tak aby zwierz nie wykombinowal ze cos moze kombinuje. tylko patrzac na to z drugiej strony, mysle ze do nikad sie nie dojdzie droga spychania zwierzat na margines - brak miejsc do zabaw, brak miejsc gdzie moga sie zalatwic, ciagle obostrzenia. bo czy czlowiek by sie nie wkurzal jakby mu dawali na twarz jaka maske, bo ugryzie, bo nie tak spojrzy, bo opluje... ;) czlowiek potrzebuje odpoczynku, rozrywki, wyszalec sie. nawet do wycikania sie i zrobienia kupy sie zamykamy i chcemy spokoju. a taki pies nawet sie zalatwic nie moze bo go juz ciagna, bo ktos przechodzi, bo samochod trabi. a gdzie miejsce i czas aby sie wyszalec? nauczmy sie zyc z nimi a bedzie i nam lepiej i im. tylko gdzie tam nam do tego jak sami wsrod ludzi nie potrafimy zgodnie zyc.

            przepraszam za dlugi tekst ale mam nadzieje, ze pokazalem inna strone medalu. nie mam recepty na to co zrobic aby bylo dobrze. ot zaczalem od siebie i poszprzatalem swoja kuwete ;)

            na marginesie, moj nie odpuszczal tylko owczarkom ktore gonil rowno i nie przepuszczal zadnemu. zboczenie nabral pewnie jeszcze w schronisku gdzie musial sie pewnie bronic. jedyna osoba ktora ugryzl to bylem ja. dziabnal mnie w noge gdy staralem sie oddzielic przegrywajacego owczarka prowokatora od mojego kundla lol a tak, to pies szczerozloty, najspokojniejszy na swiecie. nawet gdy raz podszedlem pomoc katowanemu na ulicy czlowiekowi to nawet nie musialem sie odzywac aby o uspokoic. luz taki wprowadzilem, ze nawet napastnicy sie wyluzowali i odpuscili ofierze. za mojego dalbym sie pociaz ze nikomu wyraznie sprowokowany nic zlego nie zrobi. wielu obcych go glaskalo, wielu go tarmosilo. to mozna bylo osiagnac majac na starcie psa ktory musial byc sam w boksie bo inne gryzl ;) pomysl ile jest takich skrzywdzonych przez ludzi zwierzat a ilu ludzi traktuje je gorzej niz rzeczy. to w nas siedzi ciemna strona, one tylko sie dostosowuja.
            • chersona Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 21:48
              czyli na psy trzeba by mieć pozwolenie, jak na broń.
              też uważam, że ideałem byłyby miejsca wydzielone na szaleństwa dla psów. sądzę, że pomysł ten poparliby głównie nie posiadacze psów, bo poczuliby się wtedy pewniej. za to jestem niemal pewna, że protest zgłosiliby właściciele psów, którym niewygodnie byłoby chodzić aż na plac dla psów.
              a co do obostrzeń, to właściciele psów sobie nie krzywdują. nigdy, powtarzam nigdy nie widziałam, żeby ktoś sprzątnął po swoim psie, puszczają je wolno na spacerze, zostawiają pod sklepem, a wczoraj jechałam autobusem z chłopakiem, za którego 3 groszy bym nie dała, a który miał bulteriera, na smyczy, ale bez kagańca!
              masz rację, to nie wina psów, to wina właścicieli, że psów się boimy i ich nie lubimy.
              • masher Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 21:54
                zaraz tam pozwolenie, lepiej niech w koncu ludzie dorosna do zycia, i ci z psami i bez ;) ale czego tu oczekiwac jak kultura w ludziach w zaniku, to gdzie im do odpowiedzialnosci
    • seidhee Re: Pies, który ugryzł w nogę. 08.06.11, 09:13
      Może rób zdjęcia biegających luzem psów i ich właścicieli? Przynajmniej ich trochę postraszysz ;) A policja powinna patrolować te najbardziej uczęszczane miejsca i wlepiać mandaty... ale chyba nie masz na to wpływu. W każdym razie warto zgłaszać, jak przyjadą za godzinę to może i tak na kogoś trafią, a fama szybko się rozejdzie.

      Bardzo lubię psy i denerwuje mnie, jak ludzie traktują je do tego stopnia nieodpowiedzialnie.
    • the_vicious_one Re: Pies, który ugryzł w nogę. 09.06.11, 12:28
      Chyba jedyne, co mozesz zrobic, to dzwonic na SM i prosic o czestsze patrole w takim miejscu. Wqrwiaja mnie ludzie, ktorzy takimi zachowaniami robia zla opinie wszystkim psiarzom. Sama mam psa, duze bydle, nie przyszloby mi do glowy puszczac go luzem miedzy dzieci (zwlaszcza, ze dzieci to on sie wyjatkowo boi i musialabym go daleko szukac).
      Problem jest chyba w totalnym braku empatii: wlascicieli psow irytuja wrzeszczace dzieci, rodzicow biegajace psy, a wszystkich razem palacze. A przeciez mozna wyprowadzac psa, isc z dzieckiem na spacer czy palic papierosa nie narzucajac sie z tym wszystkim ludziom w okolicy.
    • sinsi jesteście mieszkańcami-macie prawa i głosy 09.06.11, 14:26
      więc ruszcie 4 litery i przeforsujcie u właściwych organów wydzielenie odgrodzonego miejsca na wybieg dla psów i ogrodzonego miejsca na plac zabaw dla dzieci. podział parku na strefy , w tym taką dla zwierząt. z jasnym regulaminem parku przy wejściu do niego.

      skoro nie ma zakazu trzymania psów w blokach to pies też musi gdzieś wybiegać. jak się nie wybiega będzie agresywny. takie miejsca dla zwierząt muszą być zorganizowane, dla dobra wszystkich.
      • pompeja Re: jesteście mieszkańcami-macie prawa i głosy 10.06.11, 12:58
        Mnie to strasznie dżażni, że inni to tylko kozacy za plecami, mówią, jak to psy koopy sadzą i takie tam, a jak przychodzi do interwencji to ja jedna opieprzam.
    • delayla o co chodzi z tymi psami? 09.06.11, 16:43
      Na moim osiedlu jest plac zabaw, na którym to znajdują się JEDYNE w okolicy ławki, więc wiadomo, że z lodem ze sklepu pójdę sobie tam usiąść z kumpelą na ploty.

      Moje /przerażające!/ obserwacje z tego roku:
      poszłam tak właśnie usiąść z kumpelą i moim olbrzymim, 2-kilowym potworem na smyczy rasy papillon. Zawsze po moim psie sprzątam (choć i tak zawsze załatwia się w moim ogródku), na ławce wzięłam ją na kolana - żeby nie było.
      I tu przerażająca mnie sytuacja - jak tylko przekroczyłam furtkę placu zabaw zapadła na nim DOSŁOWNIE przerażające cisza i wszyscy patrzyli na tego 2-kilowego potwora. Nie, nie tylko rodzice. Dzieci patrzyły z mega przerażeniem w oczach! Jak szłam dzieci się dosłownie odsuwały (czyżby skutek "NIE PODCHODŹ DO PSA BO CIĘ UGRYZIE!!!!!"?). Po chwili wszystko się uspokoiło, ale huśtawki obok się opustoszały.
      Podszedł tylko jeden tatuś, jak się po chwili okazało Anglik, który razem z córką pieskiem był zachwycony i mała się pobawiła trochę z moją sunią.
      Oczywiście szybko się stamtąd zmyłam i już tak nie robię skoro to taki szok dla społeczeństwa.

      Ale teraz ta lepsza część.
      W domu mam też 1,5 metrowego pytona królewskiego. Parę razy się zdarzyło, że zabrałam go na plac zabaw (na szyi). Wszyscy (rodzice i dzieci) rzucają się do mnie i chcą dotknąć/potrzymać/pogadać.

      20 centymetrowy w kłębie pies na placu zabaw wywołuje przerażenie, a 1,5 metrowy pyton wręcz przeciwnie!!

      Więc...o co chodzi z tymi psami?

      PS. Oczywiście rozumiem, że plac zabaw to nie miejsce dla psa, ale nie o to chodzi w opisanej sytuacji.
      PS2. Trochę odbiegłam od tematu, tak po prostu chciałam podzielić się spostrzeżeniem...
      • e-no-kolego Re: o co chodzi z tymi psami? 09.06.11, 19:03
        Jesienią pojechałem pożyczonym rowerem do pobliskiego lasku pohulać. Na mojej drodze stanęły dwa pieski husky jeden wolno, drugi na smyczy i oczywiście paniusia, która nie mogła odwołać tego wolno biegającego pieska. W pewnym momencie drugi zerwał się wywracając właścicielkę i oba mnie zaatakowały. Pańcia twierdziła, że są w ogóle nie agresywne p rzy czym zanim się zatrzymałem jeden piesek rozerwał mi kaptur przy szyji(jeszcze kiedy jechałem) :/ Bardzo lubię psy, ale trzeba umieć się nimi zajmować.
      • pompeja Re: o co chodzi z tymi psami? 10.06.11, 12:52
        Czy Twój 2-kilowy potwór biegał sobie luzem? Mnie chodzi o puszczone luzem psy, które pałętają się po terenie placów zabaw. To jest olbrzymia różnica. Poza tym na placach jest bezwzględny zakaz wprowadzania zwierząt, chociażby był to chomik czy też świnia.

        Kwestia strachu przed psem wśród dzieci - każdy, ale to każdy rodzić powinien nauczyć dziecko, że do obcego psa się nie podchodzi. Trzeba wpierw zapytać właściciela o zgodę na podejście i pogłaskanie. No pomyśl sama, gdyby Twój 2-kilowy potwór był szajbnięty i nie przepadał za dziećmi, a one by podeszły.. Tak więc zrozum reakcję dzieci.

        Tak więc wracając do tematu - pies w tym "moim" parku na smyczy to ok, ale wolno puszczony NIE!
        • sicanya Re: o co chodzi z tymi psami? 12.06.11, 00:21
          Nie no rozumiem z tą smyczą, i powiedziałam, że odbiegłam trochę od tematu :P.

          Rozumiem także, że dzieci nie powinny podchodzić do każdego napotkanego psa, ale czy wychowanie "olaboga on Cie zje/pogryzie/zagryzie/okaleczy" jest prawidłowe? Jak można budzić taki strach w dzieciach?
          A potem się ogląda jak to kilkulatek wali kotem o ściany, a braciszek kręci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka