pompeja
07.06.11, 21:52
Ugryzł mnie pieseczek w stopę, nie nogę - tak dokładniej. Szczęście szkód w rajstopach, butach czy też ciele nie było. Jednak fakt zaatakowania był. Mniejsza z tym, afery nie robię, bo to dzieciak z pieseczkiem popylał, więc tylko chłopaczka pouczyłam. Mam inny problem. W parku naszpikowanym placami zabaw aż roi się od wolno biegających psów i ich wolno chadzających właścicieli. Zazwyczaj na swoje "Dziecko odejdź, uważaj pies!" słyszę "Pani się nie boi, on nie gryzie, dzieci lubi.." - taaa.. dla mnie pies to pies, kot to kot, a kurczak to potrafka ;)
Orientujecie się czy coś można z tym zrobić? Zanim Policja dociera na miejsce po psie zostają ślady na piasku.
Mamy w projekcie stronę z wrzutami jak z naszego miasta psy na smyczach cisną klocki, a właściciele tego nie sprzątają. Nazbiera się materiał i zrobimy szoł, bo oboje mamy dość goowien na chodnikach, placach zabaw czy też przed sklepami, a nawet lokalem.