20.06.11, 02:24
Co ile należy wymieniać garderobę? Co ile Wy ja wymieniacie/przestajecie nosić dana rzecz? Chodzi mi o młodą osobę tak mniej więcej 25, 26 lat..?
Czy trzymanie w szafie rzeczy sprzed 10 lat, które są już niemodne, maja niemodny krój, albo są wyprane.. ma jakis sens? Co z takimi rzeczami robić i czym je zastępować, skoro nie wszystko mogą służyć w domu?
Obserwuj wątek
    • agniecha75 Re: co ile? 20.06.11, 02:39
      nie robie akcji pt "wymiana garderoby" od lat. Od jakichs 5-6 lat kupuje rzeczy tzw "klasyki", ponadczasowe, takie, ktore kocham od pierwszego wejrzenia (bo te sie sprawdzaja latami). na takie rzeczy wydaje najwiecej kasy, ale jest to inwestycja dlugoterminowa :-).
      Oczywiscie zdarza sie ze kupuje tez spontanicznie jakas rzecz, ubieram 2-3 razy (np kostium na rozmowe kwalifikacyjna) po czym go nie ubieram i oddaje go kuzynkom.
      zauwazylam, ze nawet kiedy zakochuje sie w ciuchu i wniego wskakuje to w przymiezalni robie rachunek sumienia i zastanawiam sie ile razy w zyciu moge te rzecz ubrac. Plus analiza do czego i z czym z mojej szafy moge to ubrac. Jesli wychodza, niewielkie szanse na ubranie i na dobranie do mojej garderoby, a musialabym wydac z 50 -100 funtow - to odkladam...
      Uwielbiam sukienki, plaszcze. uwielbiam jedwabie, kaszmir, skore i bawelne.

      Znajdz swoje kolory, znajdz swoj kroj (taki, w ktorym ZAWSZE wygladasz dobrze), znajdz swoj styl, zacznij inwestowac w ciuchy (np zamiast kupowac glupio 3 i wiecej rzeczy na wyprzedazy, kup jedna ale dobrej jakosci) i nie bedziesz potrzebowala akcji "zmiana garderoby".
      • ingeborg Re: co ile? 20.06.11, 04:03
        Ale w czym problem, bo nie rozumiem? Jak masz ciuch, który się zużył to go wywalasz i kupujesz nowy. Jak nie chcesz go wywalić to kupujesz większą szafę. Serio, to takie niesamowite że trzeba o to pytać na forum?
      • rerecuma Re: co ile? 20.06.11, 22:44
        Ale te klasyki tez się przecież spierają?
    • kapselodtymbarka Re: co ile? 20.06.11, 21:14
      A ja myślałam, że jak wyjątkowo trzymam takie sprzed 5 to już patologia :)
      Są czasem takie przeceny w sieciówkach, że naprawdę nie ma sensu trzymać starych rzeczy, bo nie wydając fortuny można nosić tylko to, co ma maksymalnie 3 lata. Człowiek lepiej się czuje nawet sam ze sobą, gdy założy coś nowego a nie pranego sto razy. Jestem zwolenniczką wywalania starych gratów, choćby dla higieny psychicznej.
      • kiira_korpi Re: co ile? 20.06.11, 21:22
        A ja właśnie kompletnie nie umiem wyrzucać ubrań. Tzn. takie zniszczone, to oczywiście, że tak, ale ja mam sporo ubrań w bardzo dobrym stanie i próba wyrzucenia ich albo oddania jest gwałtem zadawanym mojej duszy;).
        No, czasem się przemogę, ale później tęsknię za tą rzeczą.
        No i co tu zrobić? Wielka szafa przesuwna podwójna, a ubrania idą coraz bardziej na ścisk. Więc albo nie będę kupować nic nowego, albo jednak pożegnam parę rzeczy
        <powiedziała Kiira z nadzieją, że przekona chociaż kogoś innego, no bo przecież nie samą siebie>
        • soulshunter2 Re: co ile? 20.06.11, 21:26
          trzymaj, trzymaj. Dla corki beda jak znalazl. Jesli nie masz corki to dla kogos z rodziny od "dobrej ciotki" na mikojala pod choinke
      • rerecuma Re: co ile? 20.06.11, 22:46
        kapselodtymbarka napisała:

        > A ja myślałam, że jak wyjątkowo trzymam takie sprzed 5 to już patologia :)
        > Są czasem takie przeceny w sieciówkach, że naprawdę nie ma sensu trzymać staryc
        > h rzeczy, bo nie wydając fortuny można nosić tylko to, co ma maksymalnie 3 lata
        > . Człowiek lepiej się czuje nawet sam ze sobą, gdy założy coś nowego a nie pran
        > ego sto razy. Jestem zwolenniczką wywalania starych gratów, choćby dla higieny
        > psychicznej.

        Tez tak myślę. Dobry głos w dyskusji. Higiena psychiczna przede wszystkim! Właśnie to przerabiam; kupiłam sobie w sieciowce wreszcie nowe, nigdy nie prane, a przynajmniej nie sprane podkoszulki i czuje się wreszcie jak człowiek, a nie jak ktoś, kto musi wszytko "wynosić"
    • aga90210 Re: co ile? 20.06.11, 21:32
      No po 5 latach to juz się mało rzeczy nadaje do noszenia, więc wywalam...
      I nie lubię porad typu "kupuj klasyki"- w tym sezonie z nieukrywaną przyjemnością kupiłam sobie po jednej sztuce odzieży w kolorach: amarantowy, trawiastozielony i pomarańczowy. Jakość zapewne fatalna, cena niska. Czuję się w tych ciuchach zdecydowanie lepiej niż w nudnej "klasyce", pewnie za 2 lata je wyrzucę :P
      • simply_z Re: co ile? 20.06.11, 21:35
        no ee trochę dziwne nosić ubrania ,które mielismy będąc nastolatkami..
        • rerecuma Re: co ile? 20.06.11, 22:41
          Jestem na takim ciuchowych rozstaju dróg. Mam rzeczy naprawdę stare. Wstyd w nich za okno wyglądać, a ze były rzadko noszone, to nawet specjalnie zniszczone nie są. Po domu w nich chodzić nie będę, bo krepują ruchy, a ja sobie swobodę cenie, poza tym są elastyczne, to je przepocę i zaśmierdną tak, że po godzinie nie dam radu znieść tego zapachu..
          Wiec je wszystkie składam i odkładam na wieczne nigdy, bo nie wyrzucę bluzki ani spodni na śmietnik (to jakby chleb wyrzucać, alb myc krzyż śliną..).
          Tak by leżały tam latami, gdyby nie fakt, że zajmuje to moją przestrzeń życiową. Cale szafy sa poupychane tymi starociami, chodzę w 5 rzeczach na krzyż, brakuje mi ubrań na co dzień.. Te, których używam, są zgniecione, bo siedzą z tymi sprzed 10 lat (uśredniając).. Szafa nawet porządnie się wywietrzyć nie może.. I te meble!!, które równie dobrze mogłyby być wypchane powietrzem.
          Chyba przechodzę jakiś kryzys, bo wywalam w siatach pół pokoju. Pracę magisterska, którą mam na komputerze, wypracowania, wazoniki, które tylko odkurzam, podręcznik do geografii do 6 klasy, podręczniki ze studiów, setki wydruków-wszystko to miało keidys ogromna wartość/nosiło ładunek emocjonalny a teraz zapycha meble.
          jedyne, co zostawiam to zdjęcia, albumy, kwiatek od chłopaka, pamiętnik czy biżuterie..
          Wzięłam się nawet za kosmetyki. Boje sie, ze straciłam jakieś poczucie, punkt odniesienia i ze takie wywalanie starych ubrań to grzech.

          A:nie tęsknie do tego, co było wyrzucone. Nawet nie pamiętam.

          Dobrze jest jakąś rzecz schować, by potem do niej wrócić, ale tutaj nie daje to nic. Wyjmuje taka zdeformowana kurtkę, kupiona jeszcze na stadionie 10lecia, zakładam.. I jest przymała, niemodna, zieloniasta, ręka w niej nie mogę ruszyć.. No licealistka mzoe w tym chodzić, a nie normalna kobieta. Zal ją wyrzucić, bo ją za kieszonkowe kupiłam i cenę jej nawet pamiętam, ale co ja mam z nią zrobić. Wyrzucam do tych pojemników na odzież, ale to chyba tak samo jak na wysypisko..?
          • kokosowe.noce Re: co ile? 21.06.11, 00:39
            No to sie wysil i daj komus potrzebujacemu bezposrednio-jakis dom opieki, dom dziecka, biedna sasiadka, nie masz takich? Nie znasz nikogo biednego, kogos nie stac, i kto z wstydem ale i wdziecznoscia przyjalby stara niemodna dobra kurtke, wazonik? Gwarantuje, ze wyrzuty sumienia z powodu pozbywania sie tych niezniszczonych rzeczy beda zdecydowanie mniejsze. Tylko podaruj te ciuchy naprawde niezniszczone i uprane, a nie, jak burak,
            jakies syfiarstwo. To do smieci i tyle.

            • rerecuma Re: co ile? 21.06.11, 20:40
              Nie będę ludzi wypytywać o to czy nie chcą moich ubrań. Raz próbowałam i tylko sie tym zdenerowawalam. A tym bardziej nie bedzie mi to lezec meisiacami, az biedaka jakiegoś spotkam. W okolicy nie ma zadnego. A przez portale ogłaszać sie nie bede, bo wiecej z tym zachodu, niz korzyści dla takiej osoby..
              • six_a Re: co ile? 21.06.11, 22:40
                spakuj to w jakiś karton i wystaw obok śmietnika. w trymiga się rozejdzie.
          • marguy Re: co ile? 21.06.11, 00:47
            W zasadzie nie przywiazuje sie do rzeczy jako takich, za to do niektorych ciuchow bardzo i nosze je az do "spadniecia" i wlasnie jestem w rozpaczy, bo moje majace ponad 15 lat klasyczne Lee w ktorych objechalam pol swiata, sa na wykonczeniu.
            Inne, owoce kaprysu, po jakims czasie oddaje do Emaus.

            ps. Jedyna rzecz jakiej chyba nigdy nie wyrzuce to jeansy w ktorych przyjechalam do ponad cwierc wieku temu do Francji i w ktore wciaz sie mieszcze. Choc sa w bardzo dobrym stanie uzywam ich tylko w charakterze miernika, tk. wciagam na siebie z siadam w pozycji kwiatu lotosu. Jesli nie mam zadnych problemow jest ok. Jesli cos mnie sciska i uciska to znaczy, ze czas najwyzszy przestac zrec i zaczac jesc normalnie oraz zrobic kilka km dziennie rowerem lub pieszo.
            • rerecuma Re: co ile? 21.06.11, 20:42
              Oj tak.. Ja chyba dlatego je wyrzucam, bo przytyłam nieco i sa ciasne, przymałe.. I nie chce sobie tego usiwadamaic za każdym razem jak na nie patrze:(
        • sumire Re: co ile? 21.06.11, 17:06
          a czemu? ja mam dżinsy zakupione w 1996 roku - pasują, a krój mają klasyczny, więc z mody nie wyszły. nie widzę powodu, dla którego miałabym się ich pozbywać.
    • triismegistos Re: co ile? 21.06.11, 00:45
      Bogowie, nie wiem, co ile. Aż się zużyją.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka