Dodaj do ulubionych

obudzone motyle.....

27.06.11, 09:35
myślałam, że te motyle umarły już dawno...prawie dwadzieścia lat temu.... taka pierwsza młodzieńcza miłość, zupełnie nie skonsumowana...za to z całym mnóstwem poezji i spontanicznej radości
potem było - u mnie - kilkanaście lat małżeństwa, rozwód, jest następny związek oraz szereg niezobowiązujących fucking friends.....
u niego - kilka/naście luźnych związków, ze dwa poważne i w końcu od roku małżeństwo...

no i pech
przypadkowe spotkanie...
jakby tych dwudziestu lat nie było.... my, starsi, dojrzali, mocno osadzeni w swoich życiowych rolach, realiści.... absolutnie nie romantycy...
rozmowa o wspólnych znajomych , jakieś tam.... "a pamiętasz...?"
i mój całkiem spontaniczny tekst "leczyłam się z Ciebie przez parę lat".... jego nagle poważna twarz .... "dlaczego mi wtedy nie powiedziałaś... nie dałaś jakoś do zrozumienia...przecież ja za Tobą szalałem jak wariat...."
ogarnęliśmy się jakoś... uznaliśmy że fajnie było powspominać, życzyliśmy sobie nawzajem szczęścia ....pogadaliśmy jeszcze o starych czasach...ale już tak bez łzawych romansideł

przyjacielski uścisk na do widzenia... on wyjeżdza na drugi koniec Polski, do żony....
znamy się 20 lat i nigdy się nie pocałowaliśmy...

wróciłam do domu... włożyłam całą sprawę znów do szuflady ze wspomnieniami, która jakby przestała się domykać od ich nagłego przyrostu....
i jego sms o 4 nad ranem : postanowiłem się rozwieść z żoną... wracam do Warszawy...niczego nie oczekuję, ale będę na Ciebie czekał.....

banał, prawda?
a mnie się zdarzyło
bez ściemy

macie takie historie? dawać mi tu.... zagłuszcie to we mnie.... tę cholerną chęć postawienia wszystkiego na jedną kartę....
Obserwuj wątek
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 09:38
      Proponuję więcej wielokropków użyć... To takie romantishe...
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 09:41
        a "romantishe" to z jakiego języka?
        bo nadmiar wielokropków to tylko moje zamyślenie:)
    • milad.a Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:08
      Och och, gdzie są moje chusteczki?...
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:10
        w lewej kieszeni
        wcale nie miałam zamiaru nikogo tym wzruszać
        chciałabym poznać wasze historie
        • milad.a Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:12
          I ten tytuł - obudzone motyle. :D Grafomaństwo. :)
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 11:40
            > Grafomaństwo. :)

            Grafo-maństwo? przepadam za tym, gdzie znajdę? :D
            • milad.a Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 11:50
              Megaloman. :P
    • triismegistos Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:12
      Variu, z tego, co mi wiadomo masz fajny związek. Nie rzucaj tego, dla jakiegoś drobiazgu. A tak btw, co z tym piwem?
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:22
        tak, mam fajny związek i zdecydowanie nie chcę się grzebać w przeszłości i do niej wracać...
        ale nie myślałam, że taki banał może mi się przydarzyć
        jestem w Warszawie po 10 lipca , bo za moment wybywamy na krótkie wakacje z dzieciakami
        • triismegistos Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:24
          Po czy do?
          • varia1 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:27
            pojutrze wyjeżdzam i wracam 10 lipca:)
    • grzeszna_marta Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:37
      co za romansidło ogladałaś przyznaj się ?
      jakos mało przekonywujaco to brzmi ale ok skoro tak twierdzisz to pewnie tak musi być ;-)
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:47
        no własnie nic nie oglądałam, kurczę, nawet nic nie piłam
        widzę że jednak mój wizerunek romantyczny was nie przekonuje
        i dobrze
        bo jestem realistką
        ale chciałam po prostu zapytać czy i Wam się takie banalne historie zdarzają
        • triismegistos Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 10:51
          Kochana, jak by mi ktoś opowiedział niektóre historie z mojego życia sama bym nie uwierzyła...
          • varia1 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 11:04
            też mam parę takich... mam nadzieję że je skropimy piwkiem obficie;)
            • milad.a Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 11:44
              O nie, ja na pewno masz jeszcze lepsze niż Wasze. Wygrałam.
              • varia1 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 12:09
                no, toż od pierwszego posta proszę żeby wrzucać własne... a wyście zamilkły jakby się wam kawa na klawiatury powylewała... i to zbiorowo:D
    • maly.jasio to teraz bedzie na wesolo :) 27.06.11, 11:15
      gdyz ta Twoja historia smutnawa taka...

      Po 25-ciu latach spotkalem byla dziewczyne (a ze rozstalismy sie w zgodzie, zawsze mialem ja w milej pamieci.)

      Spedzilismy weekend w malowniczym miejscu ibylo tak samo dobrze, jak dawniej, a nawet jeszcze lepiej, gdyz oboje zrobilismy postepy :)

      A potem oboje - radosni -pojechalismy kazde do swojego domu.
      • varia1 Re: to teraz bedzie na wesolo :) 27.06.11, 11:30
        moja historia nie jest smutna... tylko tak się jakos zadumałam nad tym, że gdybym nie była wtedy taka hmm, nieśmiała;) to moje życie mogło się zupełnie inaczej potoczyć, co nie znaczy że byłoby uroczo i bezproblemowo
        myśmy nadal nie skonsumowali tej 20-letniej znajomości;)
        i chyba tak jest lepiej
      • chersona Re: to teraz bedzie na wesolo :) 27.06.11, 12:13
        Pt. "Wesołe przygody Małego Jasia'
    • grassant Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 11:43
      on do warszawy, ona na wakacje. znowu się minęli :))
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 12:10
        no widzisz, jakie życie jest do bani?
        czekał 20 lat, to wytrzyma jeszcze 2 tygodnie :)
        • oxf Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 20:49
          i tak nic nie dostanie to po co mialby czekac nawet te dwa tygodnie:)
    • a_nonima Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 12:35
      Varia ja miałam też romantyczną sytuację. Poszłam za głosem motyli w brzuchu. Niezgodność charakterów spowodowała, że spokojne życie zmieniło się w walkę o związek, a o związek trzeba dbać, a nie o niego walczyć. Lepiej chyba czasami powspominać stare czasy, pomyślec co by było gdyby.... i nadal żyć swoim życiem.
      • marguy Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 13:03
        varia,
        do niedawna zylam w takim zwiazku. Znalismy sie od dziecka i od zawsze bylo pewne, ze bedziemy para. Wszystko bylo przeciwko nam, kraje, systemy polityczne, odleglosc, praca itp. Pomimo tego, po 14 latach rozlaki, udalo nam sie przezyc razem 25 lat.
        Zawsze bylismy sobie bardzo bliscy, ale nigdy nie wyobrazalam sobie, ze mozna przezyc tyle milosci, czulosci i bliskosci jak te, ktore przezywalismy podczas choroby meza.
        Zmarl dwa miesiace temu. Stracilam nie tylko meza. Stracilam najlepszego przyjaciela. Swiat stal sie pusty.
        • stephanie.plum Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 13:44
          masz piękne wspomnienia...
          tego nikt Ci nie odbierze.
          wasza miłość zwiększyła sumę dobra na tym smutnym świecie.
          choć to z pewnością nie moja rola - dziękuję za to.

          nie będę próbować pocieszać, bo nie wiem, jak...
        • varia1 Re: obudzone motyle..... 28.06.11, 17:46
          zazdroszczę Ci tych wspomnień dzięki którym Wasza miłość pozostanie żywa na zawsze
          i chyba wiem jak to jest kiedy świat nagle staje się pusty...
        • kaha_org Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 20:36
          Marguy, niezmiernie mi przykro :-( Nawet nie wiem co napisac, zycze Ci bardzo duzo sily...
          • doral2 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 20:44
            rzuć wszystko.
            i on niech rzuci wszystko.
            żyjcie z dnia na dzień, bez myślenia o przyszłości.
            miłość i motyle są święte.
            bodaj przez trzy dni, ale cóż to w porównaniu z prędkością światła!!
            a jak nie wyjdzie, to obecny partner na pewno zrozumie, wybaczy i przyjmie z powrotem.
            i znów będziecie sobie z dzióbków jeść jak kiedyś.
            i on cie będzie kochał jak kiedyś.
            wszak się nic nie stało. tylko parę motylków w brzuszku na widok starego kochanka.
            rzuć wszystko!! natychmiast!! nie zastanawiaj się nawet!!!
            leć! pędź! nic nie jest ważne, tylko te motyle!!
            • varia1 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 21:12
              czytasz ze zrozumieniem? ;)
              to przeczytaj jeszcze raz, od początku do końca

              chciałam poznać wasze historie, takie banały jak z harlequina
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 28.06.11, 17:50
        tak, ja już wiem, że to będzie raczej miłe wspomnienie...
        aż takiej rewolucji scenariusz mojego życia nie przewiduje
    • hpw17e Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 14:20
      Jestem w podobnej sytuacji. Tylko, że to ja chętnie postawiła bym wszystko na jedna kartę. Gdyby tylko tego zażądał.
    • krwawa_orlica Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 17:24
      Aż trudno uwierzyć, ale wierzę.

      Mi tam się chyba nigdy nic takiego nie przytrafi, ale nawet nie wiem czy bym w ogóle na coś takiego zareagowała, pewnie przyjęłabym to za normalną rzecz, nie wymagającą rozmyślania, tyle, że ja takie bezuczuciowe stworzonko jestem i dla mnie rozmowa o uczuciach byłych/ przyszłych mniej więcej tak mnie wzrusza jak spuszczenie wody w sedesie. :P

      P.S

      Nie głupiej tylko i nie marnuj tego co masz.
      • simply_z Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 17:27
        mnie sie przydarzyło i w sumie nie chcę niczego podobnego;)
        nic fajnego...
      • ma_dre Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 16:15
        bo za mlodas jeszcze
    • moonogamistka Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 17:57
      eee...nie chcialo mi sie wszystkiego po poczatku;-) wiec tak- motyle w organizmie to raczej motylica watrobowa, a to raczej niewskazane;-))
      Jakos tak bardziej rozsadkowo bym podchodzila od lat - dziesci pare;-)
      • simply_z Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 18:10
        to zalezy od człowieka ,to tak jak z chorobami dziecięcymi. Przechodzone w starszym wieku są dotkliwsze i tak też jest z szaleństwami miłości;)
    • yoko0202 Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 18:28
      varia1 napisała:

      > macie takie historie? dawać mi tu.... zagłuszcie to we mnie.... tę cholerną chę
      > ć postawienia wszystkiego na jedną kartę....

      mam taką historię, ale nieskonsumowaną:)
      w takich tematach rzadko się uzewnętrzniam, ale niech będzie:

      wiesz jak to jest, jak poznajesz bratnią duszę?
      w takim momencie życia, że na niego w ogóle już nie czekasz, i w zasadzie jest ci z tym naprawdę dobrze, lubisz swoje życie, po dramatach damsko-męskich masz wreszcie swój własny świat i wcale nie czujesz się samotna
      i nagle on jest
      na hucznych okrągłych urodzinach twojego dobrego przyjaciela, w fajnej knajpie, wyżerka, otwarty bar, tańce, sporo ludzi
      patrzysz, podoba ci się to co widzisz, ale w zasadzie na razie tyle, bo on jest z kimś
      przypadkowo zaczynacie rozmawiać, w zasadzie to już końcówka imprezy, i oczy otwierają ci się ze zdumienia - dosłownie ty coś pomyślisz, a on to właśnie zaczyna mówić, i odwrotnie.
      wcale nie pijani, żeby nie było, po godzinie po prostu urywacie się stamtąd, bo nie widzicie możliwości żeby tak po prostu przestać rozmawiać i iść w swoją stronę, a ludzie zaczynają wam przeszkadzać. nawet nie wiesz co stało się z kobietą, z którą przyszedł, bo w zasadzie nic w tej chwili nie jest istotne.
      spędzacie razem kolejne kilkanaście godzin, bez snu.
      o dziwo, nie ma seksu, są owszem pieszczoty, nawet śmiałe, są rozmowy o seksie bez żadnych hamulców, niektórzy jakby posłuchali mogliby pomyśleć: ale zboki :) ale sexu niet, jakoś wcale nie macie teraz ochoty posunąć się dalej, więc kilkanaście godzin później ubrania wciąż macie na sobie.
      rozmawiacie o wszystkim, a czas mija, najlepsze jest to, że w związku z tym że ciuchy wciąż są na miejscu, nie wiadomo co tutaj właściwie się stało; wiesz tylko tyle, że w ciągu tych kilkunastu godzin stanowczo zbyt często brakowało ci tchu
      rozchodzicie się
      tak po prostu
      nie wymieniacie numerów telefonów, nikt z was nawet tego nie proponuje; on jest z kimś, ty masz alergię na cokolwiek co mogłoby przypominać 'związek'
      i ty dobrze wiesz, że nawet gdy lato przejdzie w jesień, jesień w zimę, a potem będzie wiosna i znowu lato, i tak kilka/kilkanaście razy pod rząd, to ty wciąż będziesz czasami myśleć o tych kilkunastu godzinach bezczelnie skradzionych zwykłej codzienności, i będziesz się uśmiechać, i na samą myśl znowu zabraknie ci tchu, i będziesz się zastanawiać co by było gdybyś jednak postawiła wszystko na jedną kartę i spróbowała go odszukać [w końcu to jedno grono bliższych lub dalszych znajomych] żeby się przekonać, czy to wszystko tobie się wydawało i czy to możliwe że czułaś to tylko ty.
      tego zagłuszyć się czasami po prostu nie da.
      • simply_z Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 19:10
        powinnaś książki pisać...piękne.Zaraz ktoś napisze ci coś zgryźliwie ale moja romantyczna dusza uśmiechnęła się;)
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 28.06.11, 17:49
        coś podobnego też mam w swojej szufladzie wspomnień przedziwnych:) i mam nadzieję że to nie był ten sam facet, co w twoim przypadku;)
    • kombinerki.pinocheta Re: obudzone motyle..... 27.06.11, 19:28
      Moj pierwszy raz. 16 lat, urodziny kolegi, odpowiedni klimat, wspaniale towarzystwo, dobra impreza sie szykowala, a z nami - ona. Smukla, piekna dluga szyjka, na poczatku chlodna. W trakcie zabawy stopniowo rozgrzewala, az do wielkiego finalu, ktory pozostal w mojej pamieci.

      Pozniej mialem kilka lat nie mielismy ze soba kontaktu, az do konca studiow.

      Teraz do niej wrocilem i pije tylko wodke.
    • salma75 Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 13:39
      Varia, no co Ty? Kryzys wieku średniego?
      Weź jakiś muchozol na te motyle + kubel lodowatej wody na głowę, powinno przejść. Nie warto, nie warto...
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 15:57
        oj nie... ja mam dopiero 17 lat:)
        (z tej drugiej osiemnastki)
      • ursyda Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 15:59
        o
        salma!
        • salma75 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 19:02
          ursyda napisała:

          > o
          > salma!

          Cze órsa :D.
          Co się dziwi?? :)
      • vandikia Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 16:41
        a czemu nie warto? ja wiem, ze na ogol sie pisze w tego typu postach "nie warto" ale ten jest inny
    • ma_dre Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 16:11
      nie, nie mam takich lotow... z mlodzienczej milosci sie wyleczylam jak ja zobaczylam skapciala, pieszo, w moim starym rodzinnym zakurzonym miescie, gdy akurat szlam z moim m... stara milosc nie wytrzymala porownania :-D

      Drugie fatalne zauroczenie powoli mi przeszlo, kiedy zdalam sobie sprawe ze nie mialo zadnej klasy, opowiadajac o wspolnych momentach osobom postronnym
      ... innych zauroczen nie bylo.

      Obecnie jestem lekko zadurzona w koledze z pracy, w ktoryms z kolei zreszta, ale czuje ze to juz schylek i niedlugo bede sama siebie pytac "co ja w nim widzialam?".
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 16:18
        moja pierwsza miłość mimo upływu dwudziestu lat nadal wygląda bez zarzutu;) poza kilkoma srebrnymi włosami;)


    • motley_boy Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 16:26
      3 klasa liceum. Najpieknięjsza dziewczyna w liceum, ba! nawet w całym mieście. Jedna klasa. Przez dwa lata zwykła koleżanka, niepojawiająca się nawet w fantazjach ;) Rok matur. BUM!
      Śmiechu co niemiara, pisanie wierszy, 4 godziny dziennie rozmów na gadu. Nic nie czuję. Dobra kumpela.
      Ona robi pierwszy krok. Jesteśmy na wycieczce w Krakowie, na pięć minut zostajemy sami w pokoju. Ja totalnie zmęczony bólem brzucha, ilością marihuany w organiźmie, jakaś zamuła. Ona się zrywa i zamyka drzwi. Ja nie kontaktuje. Ona zaczyna tańczyć, w samej bluzeczce... Nie wiem co się dzieje, zastanawiam się, czy to prawda. Żadnego ruchu z mojej strony, koleżanki wracają. Czar pryska.
      Budzę się na drugi dzień, wchodzę do ich pokoju. Widzę na jej twarzy wstyd, zażenowanie. Ona tak się odkryła a ja nic. Jeszcze kilka miesięcy zalotów, wspólnych żartów, dobrego czasu. A ja nic. Ma chłopa cztery lata, ja mam zasady. Nie tykam.
      Jej chyba przechodzi, ja się zakochuje. Łapię się za głowę, żałuję każdej swojej decyzji.
      Matury za nami, ona do Lublina, ja do Warszawy.
      Po roku tortur nie wytrzymuję i wysyłam list miłosny. Po dwóch dniach odpowiedź - nic z tego nie będzie, jesteśmy teraz w zupełnie dwóch różnych miejscach i sytuacjach. Dół przez kilka tygodni, potem zebranie się do kupy. Ale myśli pozostają.

      I szczerze... wcale nie mam ochoty jej spotkać ;) Ujrzeć na żywo tę piękną twarz tylko zamąciłoby mną na kolejne długie miesiące.
    • vandikia Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 16:37
      niezłe
      skoro on tak postanowil bez Twojego nacisku, taki spontan, a Ty masz i tak związek niezwiązek i przypadkowych kochankow
      to ja bym sie nie zastanawiala i poszła w to. pod warunkiem, że faktycznie gość tu zjedzie bez Twoch namów czy sugestii.
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 29.06.11, 16:57
        ja go namawiam, żeby nie tracił tego co ma teraz, żona, wspólna firma, plany jakieś na przyszłość
        on dzwoni o 4 rano i mówi, że nie chce niczego ode mnie, wie że jestem w związku, wie o wszystkim, co się zdarzyło w moim życiu, ale że i tak wraca do Warszawy
        i jak go znam... będzie czekał, nawet jeśli ja się nie zdecyduję na nic więcej
        • salma75 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 18:13
          Varia, co na to wszystko Twój obecny partner?

          Aż mi się nie chce wierzyć w te Twoje rozterki, zwłaszcza po tym co pisałaś chwilę temu o swoim obecnym związku w wątku o fak-friedach...

          "jest w moim otwartym związku miłość
          jest wspaniała więź emocjonalna, często wręcz telepatyczne porozumienie
          jest mnóstwo planów na przyszłość
          jest bardzo udany seks
          jest szacunek dla odmienności, bo pochodzimy z kompletnie różnych kultur, uczymy się nawzajem swoich tradycji i języków
          "

          "jest jeszcze taki "drobiazg" - kiedy jesteśmy daleko od siebie a ja z jakiegoś powodu jestem zdenerwowana, coś się u mnie dzieje niefajnego - to on dzwoni zanim ja sięgnę po telefon żeby zadzwonić do niego... taka "przypadłość" odkąd się znamy... "

          Się wypaliło, że taki drobiazg przesłonił Ci to wszystko?
          • varia1 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 18:33
            motyle się obudziły... ale mój obecny związek jest zbyt mocny...moja szkolna miłość też to wie
            nie będę niczego zmieniać
            on postanowił rozwieść się z żoną, chociaż wie, że ja nie zaoferuję mu nic poza przyjaźnią...
            • salma75 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 18:55
              I spotkanie z Tobą było impulsem do złożenia pozwu?
              Nie odpowiedziałaś na pytanie - co na to Twój facet?
              Chyba dobrze pamiętam, iż pisałaś kiedyś, że w razie jakby coś się zaczęło dziać, jakbyś poczuła coś więcej niż chęć zapsokojenia seksualnego to na pewno mu o tym powiesz, bo taką macie umowę...
              Wie o "motylach w brzuchu"?
              Mam nadzieję, że nie odbierzesz jakoś opacznie moich wpisów, nie chcę być złośliwa czy czepialska. Zafascynowała mnie po prostu zmiana w Tobie - kilka tygodni temu pisałaś, że jesteś w cudownym związku, żadne przygodny seksualne Wam nie zaszkodzą, a tu wpada jakaś szkolna miłość i w trzy seksundy w głowie Ci miesza...
              • varia1 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 19:21
                tak, mój partner wie o wszystkim
                powiedział że mi ufa i rozumie takie powroty do przeszłości...poprosił mnie żebym się z nim podzieliła tymi wspomnieniami, jeśli mam taką potrzebę
                powiedział też że zrozumie, jeśli będę chciała coś zmienić, liczy na szczerość
                i ta jego reakcja mi uświadomiła, że to była tylko chwila słabości, wracam już do pionu

                mam nadzieję że nie byłam impulsem do złożenia pozwu rozwodowego
                gdyby w tym małżeństwie dobrze się działo to myślę że nie podejmowałby tej decyzji tak szybko i łatwo
                • salma75 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 19:32
                  varia1 napisała:

                  > tak, mój partner wie o wszystkim
                  > powiedział że mi ufa i rozumie takie powroty do przeszłości...poprosił mnie żeb
                  > ym się z nim podzieliła tymi wspomnieniami, jeśli mam taką potrzebę
                  > powiedział też że zrozumie, jeśli będę chciała coś zmienić, liczy na szczerość
                  > i ta jego reakcja mi uświadomiła, że to była tylko chwila słabości, wracam już
                  > do pionu
                  >
                  > mam nadzieję że nie byłam impulsem do złożenia pozwu rozwodowego
                  > gdyby w tym małżeństwie dobrze się działo to myślę że nie podejmowałby tej decy
                  > zji tak szybko i łatwo

                  Może tak jak i Ty on też stracił na chwilę pion, ale za chwilę go odzyska.
                  I w najlepszych związkach chwile zwątpienia się pojawiają.
                  Trzymaj się ciepło i głupot nie rób, bo z tego co piszesz wnioskuję, że masz fajny, wartościowy związek. Powodzenia.
                  • varia1 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 19:38
                    Dzięki:)
                    mam fajny związek
                    i rozsądnego partnera który wie że może mnie zatrzymać tylko szanując moją wolność:)
                    • tanahoe Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 21:13
                      A mi się taka przygoda zdarzyła ;P Ktoś mi mówi cześć na ulicy. Ja się odwracam i kompletnie gościa nie poznaję. No pustka w głowie :)
                      W końcu się przedstawił i okazało się, że to mój chłopak z lat młodości. 3 lata razem chodziliśmy a rodzice już ślub planowali :D no kurcze ja nie wiem jak mogłam nie poznać..... wiele się nie zmienił....
                      • varia1 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 21:16
                        :D fajnie
                        ja pewnie nie poznałabym na ulicy teraz ojca moich dzieci z którym przeżyłam kilkanaście lat
                        ale to dlatego że po prostu wyparłam złe wspomnienia z pamięci
    • dopracowanywkazdymcalu Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 20:58
      Piszesz ze bylo nieskonsumowane.
      Facet nie dostal i daltego oszalal. Wiekszosc mezczyzn tak ma. Skonsumuje i zobaczy ze to to samo co wszedzie i mu przejdzie. wiec sei nei napalas za bardzo tylko na razie z dystansem.
      • varia1 Re: obudzone motyle..... 30.06.11, 21:11
        w ogóle nie będzie skonsumowane

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka