Dodaj do ulubionych

Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństwa

05.08.11, 14:04
Zrobiłam dziś bilans po roku mojego małżeństwa. Okazało się, że mój mąż ma dużo, o wiele za dużo jak dla mnie, obrzydliwych nawyków. Ale podjęłam się wyeliminowania choćby części z nich i myślę, że mi się to udało. Zrobiłam listę i trochę tego się zebrało. Ciekawa jestem, czy przypadek mojego męża jest jakiś drastyczny, czy oni wszyscy tak mają.

nawyki wyeliminowane
- zmienianie majtek raz na tydzień
- chodzenie w jednych skarpetach przez kilka dni
- niezamykanie deski klozetowej
- niemycie się po siłowni
- niewycieranie butów przed wejściem do domu
- chodzenie w krótkich spodniach do biura
- pranie dżinsów raz na miesiąc
- nieużywanie męskich perfum
- niezbieranie okruchów po krojeniu chleba
- niemycie się pod napletkiem
- wyciskanie pryszczy
- obgryzanie paznokci
- niepastowanie butów
- dłubanie palcem w uchu

nawyki niewyeliminowane
- chodzenie w sandałach i skarpetach
- niebranie kąpieli/prysznica wieczorem
- obsikiwanie podłogi wokół muszli klozetowej
- puszczanie bąków pod kołdrą
- dłubanie w nosie i wycieranie kip w fotel w samochodzie
- bekanie po piwie albo coli
- spluwanie na ulicy
- nieużywanie odświeżacza powietrza po wyjściu z WC
- drapanie się w kroku
- zostawianie śladów po paście do zębów na umywalce
- niesprzątanie pudełek po zjedzonych jogurtach itp.
Obserwuj wątek
    • iwona.ana1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:07
      mam nadzieję, że trollujesz :P

      to coś Ty w takim brudasie zobaczyła???
      • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:47
        iwona.ana1 napisała:

        > mam nadzieję, że trollujesz :P
        >
        > to coś Ty w takim brudasie zobaczyła???

        Przecież tego nie widziałam przed ślubem.
        Trzeba z kimś pomieszkać, żeby to wszystko zauwazyć.
        • professional_scoffer Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:46
          Trolling pełną gębą.
        • erillzw Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 17:54
          To nie trzeba widzieć. To się CZUJE!
    • zamysleniee Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:09
      matko, kawę właśnie pitą mi obrzydziłaś. To musi być prowokacja, bo inaczej jak taki ktoś mógł zostać mężem?
      • devilyn Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:13
        Ja po przeczytaniu juz kawy nie dopije....
      • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:48
        zamysleniee napisała:

        > matko, kawę właśnie pitą mi obrzydziłaś. To musi być prowokacja, bo inaczej jak
        > taki ktoś mógł zostać mężem?

        A twój nie ma żadnych nawyków?
        • erillzw Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 17:54
          Jest różnica między nawykami a byciem fleją do potęgi n'tej.
    • 3artka Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:09
      To cud, że Ty w ogóle za niego wyszłaś.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:12
        Heroizm;) Masochizm stereotypowej Polki;> Niesie ten związek, jak Chrystus krzyż.

      • stedo Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:13
        Prawda wciąż aktualna : nie kupować kota w worku.
    • stedo Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:11
      I Ty to znosisz? Nagromadzenie, jak na jednego osobnika duże. Mnie by się odechciało kontaktów. A on jak znosi Twoje nauki?
      • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:49
        stedo napisała:

        > I Ty to znosisz? Nagromadzenie, jak na jednego osobnika duże. Mnie by się odech
        > ciało kontaktów. A on jak znosi Twoje nauki?

        Nie ma wyjścia. Jak się nie umyje, nie ma seksu. Jak nie sprzątnie po sobie, nie dostaje jeść.
        • soulshunter2 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:53
          naucz go jeszcze aportowac, machac ogonem, przynosic kapcie w zebach, robic rollover i pies zdechl.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:15
          > Nie ma wyjścia. Jak się nie umyje, nie ma seksu. Jak nie sprzątnie po sobie, ni
          > e dostaje jeść.

          Poważnie takie związki istnieją?
        • empeczy o kur*a 06.08.11, 14:35
          ale brudas jebany. gosciu sobie paly nie mył, a Ty sie tym bawilas. moze keczupu do tego sera?
          • kalokagathia Re: o kur*a 06.08.11, 16:37
            Bleee, litości! :D
    • soulshunter2 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:11
      nie trzeba bylo pójść w kota?
    • 83kimi Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:12
      Poznałaś go w dniu ślubu?
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:13
        Może tak, bo słyszała, że aranżowane małżeństwa najtrwalsze są;>
      • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:54
        83kimi napisała:

        > Poznałaś go w dniu ślubu?

        2 lata przed. I po co te docinki w ogóle?
    • kosc_ksiezyca Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:13
      Wyszłaś za obcego mężczyznę po tygodniu znajomości?
      • marzeka1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:16
        Znaczy głupia jesteś, bo te rzeczy DA SIĘ zauważyć PRZED ślubem, może wizja obrączki nazywania mężatką tak cię ogłupiła, że wyszłaś za kogoś, kogo nie znałaś.
        Jednak podejrzewam trollowanie.
        • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:56
          marzeka1 napisała:

          > Znaczy głupia jesteś, bo te rzeczy DA SIĘ zauważyć PRZED ślubem, może wizja obr
          > ączki nazywania mężatką tak cię ogłupiła, że wyszłaś za kogoś, kogo nie znałaś.
          >
          > Jednak podejrzewam trollowanie.

          Mądra się znalazła. NIE WSZYSTKO SIĘ DA ZAUWAŻYC.
          • zamysleniee Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:07
            ale wyczuć (węch) tak
            ...
          • lusseiana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:07
            Da się. Brudne gacie, obżarte pazury i zapaszek niedomytego ciała (w dodatku bez perfumów, których podobno nie używał) ciężko przegapić. Tak jak grzebanie w nosie. I uszach. I włażenie w brudnych buciorach. No chyba, że jest się w stanie, który opisała marzeka - wtedy owszem, nie widzi się niczego, prócz wizji welonu i białej sukni. Nie całowałaś się z nim? Nie przychodził do Twojego domu? Nie spędziliście razem nawet wspólnego weekendu? Z seksem też czekałaś aż do ślubu, że wcześniej majtek sprzed tygodnia i hodowli sera nie widziałaś? Kobieto, takie kity w okna pchaj, bo szyby drżą... Nie da się zauważyć... też coś.
    • na_chwilke_tylko Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:18
      O Jezu... Współczuję.
      Wpadka, naciski rodziny czy coś innego zmusiło Cię do wyjścia za mąż za tego człowieka?
      • marzeka1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:24
        Ale CZEGO jej współczujesz? Nie wierzę, ze takich rzeczy nie widzi się przed. Naiwności i głupoty, że "on po ślubie się zmieni", chyba tego.
        • na_chwilke_tylko Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:28
          Współczuję jej, że musi teraz z kimś takim obcować. Blee...
        • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 19:43
          Ale panowie przed ślubem b. często udają znacznie lepszych i porządnych niż są, a dopiero jakiś czas po ślubie wychodzą takie kwiatki jak autorka napisała. Więc zarzut, że nie zauważyła przed może by zwyczajnie nietrafiony... Moim zdaniem taka ilośc wad w tym człowieku to jakiś horror...Współczuję męża, ileż to pracy trzeba włożyc w to, aby dorosłego człowieka nauczyc tego wszystkiego na nowo...brrrrrrr
          • timetotime Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 19:52
            zuzi.1 napisała:

            > Ale panowie przed ślubem b. często udają znacznie lepszych i porządnych niż są,
            > a dopiero jakiś czas po ślubie wychodzą takie kwiatki jak autorka napisała.

            Ale głupoty gadasz!
            Sugerujesz, że kilka lat wspólnego mieszkania to pasmo udawania, maskowania się, symulowania?
            I tak z dnia na dzień po ślubie zaczyna się facet zapuszczać pod napletkiem, śmierdzące gacie nosić, gile w tapicerkę wcierać?
            No proszę Cię :)))))
            • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 20:03
              Oni nie mieszkali razem przed slubem, znali się i spotykali 2 lata, a to nie to samo. Jeżeli tak piszesz nie znasz mężczyzn zwyczajnie, potrafią grac kogoś innego niż są przed slubem....wiadomo w jakim celu... Nie uwierzę, że przed ślubem gacie nosił kila dni, skoro jeździł do narzeczonej na randki, dopiero po slubie wyszedł ten nawyk wrodzony zapewne i wynikający z niechlujstwa i lenistwa...
              • timetotime Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 20:06
                zuzi.1 napisała:

                > Jeżeli tak piszesz nie znasz mężczyzn zwyczajnie, potrafią grac kogoś in
                > nego niż są przed slubem....wiadomo w jakim celu...

                Naprawdę współczuję Ci, że trafiałaś na takich patałachów.
                • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 21:18
                  Takich patałachów jest b. wielu...
              • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 23:15
                Pani, ale po dwóch latach "udawania" to już chyba w krew wchodzą takie pierdoły jak chociażby mycie?
                • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 00:10
                  Raohszana zapytaj autorki wątku, niech Ci na to pytanie odpowie...jak było...
                  • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 00:19
                    zuzi.1 napisała:

                    > Raohszana zapytaj autorki wątku, niech Ci na to pytanie odpowie...jak było...
                    *
                    Teoria o udawaniu jest Twoja i wypowiadasz się dość autorytarnie - to Ciebie pytam.
                    • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 00:39
                      Ja bym tą teorię nazwała inaczej nie jako "teorię o udawaniu" ale jako "teorię o staraniu się przed ślubem", pomimo wielu ukrytych wad takiego delikwenta, które wychodzą wcześniej czy później...gdy już w życie wejdzie szara rzeczywistośc i motylki z brzucha się ulotnią...a delikwent zaczyna zachowywac się "naturalnie"...czyli tak, jak w domu został "wychowany"...
                      Napisałam tylko, że według mnie tak mogło byc, a jak było, to wie dokładnie autorka wątku...
                      • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 00:44
                        zuzi.1 napisała:

                        > Ja bym tą teorię nazwała inaczej nie jako "teorię o udawaniu" ale jako "teorię
                        > o staraniu się przed ślubem", pomimo wielu ukrytych wad takiego delikwenta, któ
                        > re wychodzą wcześniej czy później...gdy już w życie wejdzie szara rzeczywistośc
                        > i motylki z brzucha się ulotnią...a delikwent zaczyna zachowywac się "naturaln
                        > ie"...czyli tak, jak w domu został "wychowany"...
                        > Napisałam tylko, że według mnie tak mogło byc, a jak było, to wie dokładnie aut
                        > orka wątku...
                        *
                        Nie rozmawiamy o autorce i jej sytuacji, tylko Twojej teorii - ile razy mam jeszcze podkreślić, że o to zapytuję?

                        So, czy wobec tego, że panowie tyle udają przed ślubem - nie wejdzie im po latach udawania w nawyk?
                        C'mon - skoro już z jakiegoś powodu zakładasz, że udają, to chyba można Cię dopytywać o teorię?
                        • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 00:49
                          Po latach udawania i starania się wracają do swojej ukrytej przed wybranką normy...częśc może im zostaje z tych udawanych zachowań, ale tylko to co jest dla nich wygodne...bo skoro już nie muszą się tak bardzo starac, to mogą sobie na to pozwolic, bo żona już jest zdobyta i zycie biegnie dalej, a przecież o takie rzeczy żona się od razu rozwodzic nie będzie chciała...przymknie na to oko... :)

                          • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 00:55
                            Czy to takie dziwne, że w okresie tzw. godowym :) który różnie u różnych par trwa, czasem i kilka lat, panowie starają się pokazac w lepszym świetle przed swoją wybranką? a potem wracają do swoich dawnych nawyków...tj. do bycia niechlujem np. Ciekawe ile Ty masz lat raohszana?, że to co piszę traktujesz jak dziwa nad dziwami... :)
                            • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 09:40
                              Niejednokrotnie niestety panie mają tak samo, np. przed ślubem fochy to rzadkość, po ślubie norma i nagle zaczyna wszystko przeszkadzać. ;P
                              Długotrwałe udawanie jest jakieś... chore.
                              • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 10:24
                                Fochy pań pojawiają się zazwyczaj wtedy, gdy długookresowo nie są przez mężów zaspokajane potrzeby tych pań począwszy od potrzeb emocjonalnych na czysto praktycznych skończywszy...
                                • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 10:40
                                  Tak, tak... Typowo kobiecy punkt widzenia. A co z sytuacją kiedy pani dostaje nagle natchnienia i koniecznie chce zmienić pana.
                                  Mam wrażenie, że tutaj po części mogła wystąpić taka sytuacja. Nie wierzę, ze pan z powyższymi przyzwyczajeniami tak doskonale się maskował przed związkiem. Uważam, że pani zbytnio nie przeszkadzało to co spostrzegła, a więc albo się zmieniła w związku, albo grała przed.
                                  • jael53 Re: Tak czy owak było... 06.08.11, 10:45
                                    ...skoro zobaczyła, jak jest, to pojąć nie mogę, że się nie brzydzi.
                                    • rasputeen Re: Tak czy owak było... 06.08.11, 10:47
                                      Może pan ma jakieś zalety, które czynią go strawnym przy wszystkich jego wadach?
                                      Np. super zarabia ;P
                                    • zuzi.1 Re: Tak czy owak było... 06.08.11, 11:06
                                      Brzydzi się babka na pewno, ale życ dalej jakoś trzeba... :)
                                  • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:03
                                    No trudno, żebym miała męski punkt widzenia.... :) A wracając do męża autorki wątku, przejrzyjmy jeszcze raz te nawyki pod kątem ew. maskowania ich przed ślubem:

                                    nawyki wyeliminowane
                                    - zmienianie majtek raz na tydzień (spotykając się z narzeczoną codziennie zapewne, na 100% gacie zmieniał też codziennie :)
                                    - chodzenie w jednych skarpetach przez kilka dni (j.w.)
                                    - niezamykanie deski klozetowej (na to autorka mogła nie zwrócic uwagi, skoro razem nie mieszkali przed ślubem)
                                    - niemycie się po siłowni (na randki przychodził czysty, więc ciężko było by to zauważyc)
                                    - niewycieranie butów przed wejściem do domu (jak przychodził do narzeczonej do domu przyszłych teściów to na 100% wycierał i buty miał wypastowane na wysoki połysk :)
                                    - chodzenie w krótkich spodniach do biura (:)))))) dobre, widocznie dress code w tym biurze nie obowiązuje
                                    - pranie dżinsów raz na miesiąc (tego autorka też nie mogła zauważyc nie mieszkając z panem, na randki na pewno m-cznych dzinsów nie zakładał
                                    - nieużywanie męskich perfum (??? może sknerus?, przed ślubem używał z uwagi na okres godowy, a teraz oszczędności robi :))
                                    - niezbieranie okruchów po krojeniu chleba (norma u facetów, skoro razem nie mieszkali mogła nie zauważyc)
                                    - niemycie się pod napletkiem (....na randki na pewno przychodził czysty jak kryształ... :)
                                    - wyciskanie pryszczy (to robił wcześniej przed randką, żeby efektów wyciskania nie było widac na randce...:)
                                    - obgryzanie paznokci (w trakcie randek nie obgryzał zapewne :)
                                    - niepastowanie butów (j.w.)
                                    - dłubanie palcem w uchu (nie dłubał podczas spotkań z narzeczoną, starał się zachowywac kulturalnie...:)

                                    nawyki niewyeliminowane
                                    - chodzenie w sandałach i skarpetach (piękne :) wielu panów buraków tak ma)
                                    - niebranie kąpieli/prysznica wieczorem (tuż przed randkami się kąpał, ale wcześniej mógł byc saute :) bo tak mu było wygodnie :)
                                    - obsikiwanie podłogi wokół muszli klozetowej (to już piękne, widocznie w domu u mamusi mógł tak robic, na pewno u teściów tak się nie zachowywał,jeżeli już to zapewne był celny :)))
                                    - puszczanie bąków pod kołdrą (w okresie narzeczeństwa na pewno na takie drobiazgi zwracał uwagę, bo byłoby mu głupio, no ale po ślubie to już inna inszośc... :)
                                    - dłubanie w nosie i wycieranie kiepów w fotel w samochodzie (piękne :) może w narzeczeństwie samochodu nie mieli... no i się starał zachowywac kulturalnie...:)
                                    - bekanie po piwie albo coli (na 100 % przy narzeczonej tak się nie zachowywał :)
                                    - spluwanie na ulicy (j.w.)
                                    - nieużywanie odświeżacza powietrza po wyjściu z WC (u teściów na to sobie zapewne nie pozwalał, nawet kibel szorował szczotą po wyjściu, żeby nie było wtopy... :)
                                    - drapanie się w kroku (nie przy narzeczonej...)
                                    - zostawianie śladów po paście do zębów na umywalce (to jest norma u panów mężów plus nie umycie umywalki po użyciu np. podczas golenia maszynką el...:)
                                    - niesprzątanie pudełek po zjedzonych jogurtach itp.

                                    Pani autorka mogła o wielu sprawach nie miec zwyczajnie pojęcia, takie kwiatki j.w. wyszły dopiero po jakimś czasie po slubie i wówczas zaczęły autorkę uwierac, bo okazało się, że jednak ten cudowny wybranek mąż jest zwykłym niechlujem i prostakiem... :) współczuję I teraz kobieta robi wszystko aby męża wyprowadzic na prostą. Wstyd kobiecie za takiego faceta. Trzymam kciuki, aby Jej się udało... :)
                                    • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:27
                                      A tam... Przez dwa lata na pewno nie spotykali się jeno na randkach w kawiarni, gdzie poświęcali sobie całą uwagę. Było na pewno bardzo dużo sytuacji, w których mogli się zapomnieć i wtedy wyszło szydło z worka. Ja tu widzę dwie możliwości, albo pani zdarzało się zauważyć to i owo, i dochodziła do wniosku, że wyeliminuje takie zachowania po ślubie, a przed ODGRYWAŁA osobę, której to nie przeszkadza, albo była osobą, której zachowania pana nie przeszkadzały przed ślubem, a po to się zmieniło.

                                      A ktoś zainteresował się uczuciami pana? Może przed ślubem doszedł do wniosku, że spotkał swoją wyśnioną księżniczkę? Wyśnioną przez to, że toleruje jego przyzwyczajenia, a tu po ślubie zonk, runął cały jego świat. Kobieta jest jak każda inna, nic w niej nadzwyczajnego.
                                      Pan może czuć się oszukany!!! ;P
                                      • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:39
                                        Przed ślubem pani była zakochana i zapewne patrzyła na pana przez różowe okulary (więc może części z tych nawyków nie zauważyła, bo nie przyglądała się panu zbyt badawczo :), poza tym pan na pewno nie pozwalał sobie na takie zachowania jak po ślubie...żeby nie wystraszyc narzeczonej i żeby pokazac się w lepszym świetle....

                                        A co do uczuc pana...:) Pan musi się mentalnie pozbierac po tym, jak żona zaczęła go tresowac jak zwierza :) i albo dokończy z wynikiem pozytywnym i uzyskanym certyfikatem :) szkolenie żony, albo cieżkie zycie przed nim widzę, bo zona mu na pewno nie odpuści... :))))))
                                        • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:58
                                          Ja widziałbym to tak, albo żona odpuści, albo koniec małżeństwa ;P
                                          Można napisać, wiedziała co brała, a jak nie to niech sama płaci za swoje błędy ;P
                                          • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:16
                                            A ja myślę, że dla trwałości małżeństwa pan da się przerobic żonie do końca, na takiego jaki Jej odpowiada... :))
                                            • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:18
                                              Jeśli jest pantoflarzem... Brudny, ale wolny - hasło na transparenty ;P
                                              • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:20
                                                Taki facet nie musi byc pantoflarzem, wystarczy, że żona go postawi pod ścianą i albo wóz albo przewóz.......:))))
                                      • dominikaonline do rasputeen 06.08.11, 21:01
                                        Nie dziw się tak bardzo....
                                        podam ci przykład z rodziny...
                                        moja kuzynka chodziła 7 lat z narzeczonym!!!
                                        po ślubie poznając jego prawdziwe oblicze wytrzymała 2 lata....

                                        ludzie potrafią się maskować latami... przy sprzyjających warunkach
                            • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:37
                              zuzi.1 napisała:

                              > Czy to takie dziwne, że w okresie tzw. godowym :) który różnie u różnych par tr
                              > wa, czasem i kilka lat, panowie starają się pokazac w lepszym świetle przed swo
                              > ją wybranką? a potem wracają do swoich dawnych nawyków...tj. do bycia niechluje
                              > m np. Ciekawe ile Ty masz lat raohszana?, że to co piszę traktujesz jak dziwa n
                              > ad dziwami... :)
                              *
                              Mało lat mam, jak widać. Za mało, żeby przejść do porządku dziennego nad brudem i udawaniem. I żeby nie łapać - jakim cudem po latach nie wchodzi coś w nawyk?
                              Zwyczajnie nie miewam do czynienia z takim towarzystwem, dlatego się dopytuję Ciebie.
                              • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:42
                                Ale "takie towarzystwo" to nic nadzwyczajnego wśród panów, może nie występuje taki zbiór wad (jak u męża autorki) w jednym męskim osobniku tak często, ale częśc z tych wad występuje prawie w każdym mężu...w mniejszym lub większym natężeniu...Wystarczy różne fora GW poczytac...
                                • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:45
                                  zuzi.1 napisała:

                                  > Ale "takie towarzystwo" to nic nadzwyczajnego wśród panów, może nie występuje t
                                  > aki zbiór wad (jak u męża autorki) w jednym męskim osobniku tak często, ale czę
                                  > śc z tych wad występuje prawie w każdym mężu...w mniejszym lub większym natężen
                                  > iu...Wystarczy różne fora GW poczytac...
                                  *
                                  Weź mnie nie strasz... Sądziwszy, że takie przypadki, jak opisane na forumie, to margines jakiś i wyjątki!
                                  • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:48
                                    Buhahahhaaaa, margines i wyjątki to są osobniki płci męskiej kulturalne, nie buraki i dbające o żonę i higienę osobistą :)))) Patrz uważnie, zanim wybierzesz tego jedynego :)))
                                    • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:51
                                      zuzi.1 napisała:

                                      > Buhahahhaaaa, margines i wyjątki to są osobniki płci męskiej kulturalne, nie bu
                                      > raki i dbające o żonę i higienę osobistą :)))) Patrz uważnie, zanim wybierzesz
                                      > tego jedynego :)))
                                      *
                                      Czyli to tylko ja znam samych wyfiokowanych maniaków-higienistów? Lucky!
                                      Jakieś kary powinny być za braki higieniczne i psucie powietrza ;) Natomiast higiena nie gwarantuje dbania o żonę, chociaż się łączy. A buractwo to już w ogóle występuje nagminnie i to widać ^^
                                      Patrzeć? A może to trzeba - wąchać? :D
                                      • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:55
                                        Wąchac też, tylko weź poprawkę na to, że natura mężczyzny zmienia się po ślubie...niestety zazwyczaj na gorsze...i wówczas i z higieną osobistą taki maniak-higienista może zacząc byc na bakier....czego Ci oczywiście nie życzę... :)))
                                        • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 11:59
                                          zuzi.1 napisała:

                                          > Wąchac też, tylko weź poprawkę na to, że natura mężczyzny zmienia się po ślubie
                                          > ...niestety zazwyczaj na gorsze...i wówczas i z higieną osobistą taki maniak-hi
                                          > gienista może zacząc byc na bakier....czego Ci oczywiście nie życzę... :)))
                                          *
                                          Erm... a dlaczego po ślubie się zmienia? Jakieś uzasadnienie biologiczne?
                                          Moim skromnym zdaniem się nie zmienia - tylko kobiety przed ślubem nie chcą widzieć jaki on jest, bo omamione są kretyńskimi wizjami i dochodzi przymus społeczny [ nie wszędzie, ale są takie społeczności ]
                                          Poza tym, jeśli każdemu chłopu się zmienia - cóż, mój książę będzie musiał, o ile się kiedykolwiek hajtnę; użerać i lepiej niech się już zacznie modlić do wyższych bytów o cierpliwość, chociaż mnie jeszcze nie zna :P
                                          • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:04
                                            Dodatkowo zapytam, a kobietom to się nie zmienia?

                                            To skąd, np. przed ślubem dyscyplina żywieniowa, sport, itp., a po ślubie zwały tłuszczu? Skąd przed ślubem chęć poszerzania horyzontów, podróżowania, i takie tam, a po ślubie teleturnieje i inne seriale w tv?
                                            • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:09
                                              Poza tym - jeśli tak udają, to jak sobie dają radę? Przecież to diabelnie ciężko udawać coś odmiennego skrajnie od zwykłego stanu rzeczy! Że też im się chce!
                                              • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:18
                                                Dla narzeczonej i w celu ożenienia się z wybranką zrobią wszystko :)...ale to przed ślubem, a potem szara rzeczywistośc...
                                                • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:24
                                                  zuzi.1 napisała:

                                                  > Dla narzeczonej i w celu ożenienia się z wybranką zrobią wszystko :)...ale to p
                                                  > rzed ślubem, a potem szara rzeczywistośc...
                                                  *
                                                  No, ale to w diabły czasu takiego udawania! Jeśli się ma chęć na udawanie latami - to jakim cudem potem się przestaje?
                                                  Nie mieści mi się w łepetynie tyle bezsensownego zachodu - mi by się nie chciało ^^'
                                            • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:17
                                              Takie przypadki jak piszesz też się zdarzają wśród kobiet niestety....
                                              • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:21
                                                Myślę, że świat opiera się na oszustwie - ot w świecie zwierząt gody na przykład i przebieranie się w kolorowe piórka - czystej wody oszustwo ;)
                                                • zuzi.1 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:22
                                                  No właśnie... :)))
                                                • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:23
                                                  rasputeen napisał:

                                                  > Myślę, że świat opiera się na oszustwie - ot w świecie zwierząt gody na przykła
                                                  > d i przebieranie się w kolorowe piórka - czystej wody oszustwo ;)
                                                  *
                                                  Czamu oszustwo? Przeca piórka zostają :)
                                                  • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 12:45
                                                    Ale już nie tak kolorowe i nie tak nastroszone ;)
                                                    A świsty słowików już nie tak słodkie (im to podobno część mózgu, ta od treli umiera i odradza się co roku, więc inne trele w każdym sezonie prezentują - jeśli czegoś nie pomyliłem).
                                                  • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 13:12
                                                    rasputeen napisał:

                                                    > Ale już nie tak kolorowe i nie tak nastroszone ;)
                                                    *
                                                    A to zależy u jakiego gatunku ;)

                                                    > A świsty słowików już nie tak słodkie (im to podobno część mózgu, ta od treli u
                                                    > miera i odradza się co roku, więc inne trele w każdym sezonie prezentują - jeśl
                                                    > i czegoś nie pomyliłem).
                                                    *
                                                    A to nie kanarkom tak się robiło? Coś mi się kołacze po łbie - ale ponieważ się na pticach nie wyznaję to nie mam pewności!
                                                    No i taki ptic to żony nie zostawia i dalej się kąpie - w końcu "szata godowa" to insza inszość niż higiena ;)
                                                  • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 13:18
                                                    A to już nie o higienę idzie (chyba że o psychiczną ;), ale o ogólne rozważania.
                                                  • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 13:20
                                                    rasputeen napisał:

                                                    > A to już nie o higienę idzie (chyba że o psychiczną ;), ale o ogólne rozważania
                                                    > .
                                                    *
                                                    Ogólnie to jednak zwierzaki wygrywają ;)
                                                  • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 06.08.11, 13:31
                                                    Przynajmniej pod względem higieny ;)

                                                    Przekładając sytuację pana i pani na zachowania w świecie zwierząt, to pan nie tyle stroszył kolorowe piórka ile skrzętnie ukrywał ugnojoną szczecinę, a pani była wniebowzięta o ile nie musiała opędzać się od much.
    • athroposs troll n/t 05.08.11, 14:28

    • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:30
      Jest jeszcze inna droga, zawsze możesz się dostosować i przejąć niektóre nawyki.
      • leziox Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:34
        Chyba sie do cholery wie za kogo sie wychodzi.
        Nie mysle ze osobnik tego rodzaju przed slubem byl zamaskowany do tego stopnia ze nie bylo widac jakie ma nawyki.
        Milosc,chuc zaslepia ale chyba tez nie az tak.
        Nie wychodzic za maz,pozyc w konkubinacie i w razie co-odejsc.O tyle latwiej ze nie trzeba ciagac sie po sádach.
        • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:52
          leziox napisał:

          > Chyba sie do cholery wie za kogo sie wychodzi.
          > Nie mysle ze osobnik tego rodzaju przed slubem byl zamaskowany do tego stopnia
          > ze nie bylo widac jakie ma nawyki.
          > Milosc,chuc zaslepia ale chyba tez nie az tak.
          > Nie wychodzic za maz,pozyc w konkubinacie i w razie co-odejsc.O tyle latwiej ze
          > nie trzeba ciagac sie po sádach.

          Nie da się przed ślubem zauważyć takich rzeczy, zwłaszcza jak się mieszka w różnych miastach. Zresztą bąków i innych rzeczy też od początku nie robił tylko jak się zaczął czuć przy mnie całkowicie swobodnie. To zresztą normalny mechanizm psychologiczny.
          • na_chwilke_tylko Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:54
            teu-ta napisała:

            >To zresztą normalny mechanizm
            > psychologiczny.


            Pierdzenie pod kołdrą??
            • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:55
              na_chwilke_tylko napisała:

              > teu-ta napisała:
              >
              > >To zresztą normalny mechanizm
              > > psychologiczny.
              >
              >
              > Pierdzenie pod kołdrą??

              Między innymi. Przecież nie robi się tego przy kims kogo się nie zna.
              • na_chwilke_tylko Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:59
                teu-ta napisała:

                > na_chwilke_tylko napisała:
                >
                > > teu-ta napisała:
                > >
                > > >To zresztą normalny mechanizm
                > > > psychologiczny.
                > >
                > >
                > > Pierdzenie pod kołdrą??
                >
                > Między innymi. Przecież nie robi się tego przy kims kogo się nie zna.


                Jak już muszę... bo się uduszę, to wychodzę do łazienki. Mój facet też.

                • senseiek nawet z stalym facetem musisz udawac? 05.08.11, 22:38
                  > Jak już muszę... bo się uduszę, to wychodzę do łazienki. Mój facet też.

                  Czyli nawet ze swoim facetem nie mozesz czuc sie swobodnie i na luzie? Masakra...
                  Przeciez kazdy pierdzi pod koldra..
                  Naukowcy zbadali ze normalny czlowiek pierdzi w czasie snu ponad 20 razy.
                  • na_chwilke_tylko Re: nawet z stalym facetem musisz udawac? 05.08.11, 22:45
                    senseiek napisał:

                    > > Jak już muszę... bo się uduszę, to wychodzę do łazienki. Mój facet też.
                    >
                    > Czyli nawet ze swoim facetem nie mozesz czuc sie swobodnie i na luzie? Masakra.
                    > ..
                    > Przeciez kazdy pierdzi pod koldra..

                    Ależ ja się czuję bardzo swobodnie i na luzie :). Nie rozumiem w imię czego on ma to wąchać? Czasami w żartach nawet zakomunikuję "po co bąka dusić w doopie, niech se lata po chałupie" i... lecę wypuścić go w łazience żeby atmosfery nie zatruwać ;).


                    > Naukowcy zbadali ze normalny czlowiek pierdzi w czasie snu ponad 20 razy.

                    Nie widzisz różnicy między celowym pierdzeniem komuś pod nosem, a niekontrolowanym oddawaniem gazów przez sen?
                    • senseiek Pierd na jawie jest bardziej smierdzacy?? 05.08.11, 22:58
                      > Ależ ja się czuję bardzo swobodnie i na luzie :).

                      a jak jestes sama w mieszkaniu to tez lecisz do lazienki pierdziec.. jaasne.
                      wg mnie swobodne zachowanie to takie, ktore niczym sie nie rozni w zaleznosci od ilosci osob w otoczeniu.
                      jesli ktos na codzien sie nie myje, i myje tylko gdy wie, ze ktos przyjdzie, to wg mnie on/ona nie zachowuje sie swobodnie- bo zachowanie zmienia sie w zaleznosci od tego czy bedzie mial/a gosci czy nie.

                      > Nie widzisz różnicy między celowym pierdzeniem komuś pod nosem, a niekontrolowa
                      > nym oddawaniem gazów przez sen?

                      Lezysz sobie w lozku, i nagle slyszysz "pieeerd", skad mozesz wiedziec czy facet/kobieta spi czy nie? :)

                      Pierd na jawie jest bardziej smierdzacy??
                      • salma75 Re: Pierd na jawie jest bardziej smierdzacy?? 06.08.11, 10:59
                        Wiesz, niektórych tak wychowano, że nie smrodzi się komuś pod nosem. Po prostu. I luz nie ma tutaj nic do rzeczy, nie dorabiaj ideologii.
              • lusseiana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:14
                Ale już ślub z kimś, kogo się nie zna, bierze się całkiem swobodnie, tak? Wiesz co... to nawet śmieszne nie jest. Aż słów brak... Nie rozumiem, jak można wyjść za kogoś, kogo się nie zna, a potem jęczeć na forum, że książę z bajki okazał się tylko stajennym. Na dodatek kiepsko wychowanym, dlatego tresurę metodą Pawłowa trzeba było jak najszybciej wprowadzić i również nie omieszkać się tym pochwalić.

                Naprawdę nie masz sobie nic do zarzucenia? Nie zastanawia Cię, gdzie miałaś oczy w dniu ślubu?
      • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:51
        rasputeen napisał:

        > Jest jeszcze inna droga, zawsze możesz się dostosować i przejąć niektóre nawyki
        > .

        Chyba żartujesz sobie.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:18
          Albo się rozwieść:(
          Eh, to najbardziej obrzydliwy wątek, jaki jak dotąd czytałam:(
        • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:51
          No jak żartuję. Zawsze możecie, np. bekać na dwa głosy.
        • aneta79_1979 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 19:36
          podziękuj teściowej za wychowanie takiego ideału":)
        • raohszana Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 23:16
          teu-ta napisała:

          > Chyba żartujesz sobie.
          *
          Ty zaczęłaś. Wychodząc za niego.
    • wez_sie dobrze, ze juz pod napletkiem sie myje 05.08.11, 14:37
      i przestal chodzic w krociakach do biura
      • teu-ta Re: dobrze, ze juz pod napletkiem sie myje 05.08.11, 14:50
        wez_sie napisał:

        > i przestal chodzic w krociakach do biura

        To wiedziałam przed ślubem i walczyłam z tym już wcześniej, ale nie miałam nad nim takiej kontroli, bo z nim nie mieszkałam.
        • na_chwilke_tylko Re: dobrze, ze juz pod napletkiem sie myje 05.08.11, 14:52
          teu-ta napisała:

          > wez_sie napisał:
          >
          > > i przestal chodzic w krociakach do biura
          >
          > To wiedziałam przed ślubem i walczyłam z tym już wcześniej, ale nie miałam nad
          > nim takiej kontroli, bo z nim nie mieszkałam.


          Błąd! Faceta przed ślubem trzeba wypróbować i koniecznie z nim zamieszkać.

        • paco_lopez Re: dobrze, ze juz pod napletkiem sie myje 05.08.11, 14:53
          no nie przesadzaj. co cie obchodzi w jakich portkach do biura gania.
          • teu-ta Re: dobrze, ze juz pod napletkiem sie myje 05.08.11, 14:53
            paco_lopez napisał:

            > no nie przesadzaj. co cie obchodzi w jakich portkach do biura gania.

            Bo to wstrętne i obleśne. Potem będa mnie wytykać palcami, że mam męża oblecha.
            • na_chwilke_tylko Re: dobrze, ze juz pod napletkiem sie myje 05.08.11, 14:54
              teu-ta napisała:

              > paco_lopez napisał:
              >
              > > no nie przesadzaj. co cie obchodzi w jakich portkach do biura gania.
              >
              > Bo to wstrętne i obleśne. Potem będa mnie wytykać palcami, że mam męża oblecha.


              Przecież masz :).
              • teu-ta Re: dobrze, ze juz pod napletkiem sie myje 05.08.11, 14:55
                na_chwilke_tylko napisała:

                > teu-ta napisała:
                >
                > > paco_lopez napisał:
                > >
                > > > no nie przesadzaj. co cie obchodzi w jakich portkach do biura gania
                > .
                > >
                > > Bo to wstrętne i obleśne. Potem będa mnie wytykać palcami, że mam męża ob
                > lecha.
                >
                >
                > Przecież masz :).

                Ale nikt nie musi o tym wiedzieć.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: dobrze, ze juz pod napletkiem sie myje 05.08.11, 15:31
                  :) A jednak rajcuje Cię ten ekshibicjonizm, bo wie o tym już całe forum;>
    • virtual_woman Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:46
      Co to jest kip ?

      Poza tym - obrzydziłaś mi kawę. Chole.ra.
      • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:49
        virtual_woman napisała:

        > Co to jest kip ?
        >
        > Poza tym - obrzydziłaś mi kawę. Chole.ra.
        >
        >

        Kipa z nosa.
        • virtual_woman Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:56
          teu-ta napisała:
          >
          > Kipa z nosa.

          Nie znam tego określenia, ale chyba się domyślam.
      • lonely.stoner Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:49
        gratuluje wysmienitego gustu w mezczyznach :) gdzie takiego poznalas?
        • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:50
          lonely.stoner napisała:

          > gratuluje wysmienitego gustu w mezczyznach :) gdzie takiego poznalas?

          Na szkoleniu.
          • na_chwilke_tylko Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:51
            teu-ta napisała:

            > lonely.stoner napisała:
            >
            > > gratuluje wysmienitego gustu w mezczyznach :) gdzie takiego poznalas?
            >
            > Na szkoleniu.


            Na pewno nie w chlewiku?

          • suomi6 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:56
            To było szkolenie z savoir vivre'u?
            • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:58
              suomi6 napisała:

              > To było szkolenie z savoir vivre'u?

              A czy to ważne?
              Z BHP
            • magnusg To bylo szkolenie dla pracownikow Sanepidu:) 05.08.11, 18:49
              A tak w ogole to kilka takich wad pewnie kazdy facet ma,ale nagromadzenie u tego osobnika jest ponadprzecietne.Te jednak co sie tu tak swiecie oburzaja pewnie czasami tez koze z nosa juz wyciagnely:)
    • oj_tam_oj_tam_79 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:51
      hahhahahaha... o matko!
      uśmiałam się, ale i tak nie wierzę
      • teu-ta Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 14:57
        oj_tam_oj_tam_79 napisała:

        > hahhahahaha... o matko!
        > uśmiałam się, ale i tak nie wierzę

        Ja też nie wierzyłam jak zrobiłam lista i okazała się taka długa.
    • soulshunter2 najważniejsze! 05.08.11, 14:52
      Paciorka rano i wieczorem tez nie zmawia?
      • teu-ta Re: najważniejsze! 05.08.11, 14:53
        soulshunter2 napisał:

        > Paciorka rano i wieczorem tez nie zmawia?

        Jest niewierzący. Ja też nie.
    • oj_tam_oj_tam_79 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:03
      teu-ta napisała:
      > - zmienianie majtek raz na tydzień

      jak on to robił? chodził kilka dni dopóki mu się skorupa nie zrobiła, przewijał na druga stronę i chodził dalej? ktoś mi kiedyś wspominał o takim patencie...
      jestem pod wrażeniem.
    • akle2 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:06
      Po odejsciu od kasy z reklamacją bywa ciężko. Wszystkie te denerwujące nawyki powstały przed ślubem? Bo jeśli tak... to masz, co chciałaś. I nie narzekaj teraz.
    • devilyn Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:12
      https://wd6.photoblog.pl/np3/201104/61/92496515.jpg
    • funny_game Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:20
      Czyli mówisz, że nadal dłubie w nosie?
      A zjada?
      cCy wyciera?
      Ale tylko w samochodzie?
      Rozwiń, bo chętnie wyrzygam to coś, co zjadłam.
      • simply_z Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:25
        ojp ,jadlam cos no!
      • niezmiennick Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 17:24
        > Czyli mówisz, że nadal dłubie w nosie?
        > A zjada?
        > cCy wyciera?

        oczywiście wyciera - w końcu co dzień ma świeżutkie gacie to na coś się przydają
    • six_a Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:28
      ze schroniska go wzięłaś?

      skróć tę listę do punkt pierwszy i ostatni: wyeliminować bieżącego męża.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 15:36
        E, tam, najważniejsze, że mąż jest!
        Co, teraz mężowie towar deficytowy! Trzeba brać co jest i ewentualnie własnym sumptem jakoś dosztukować, zacerować i będzie jak nowy.
        • niezmiennick Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 17:26
          I to jaki mąż! - świetnie wychowywalny. Nie tylko deficytowy a nawet ze świecą szukać.
          A ile do wychowania zostało! Jeszcze na 5 forach wątki będzie można pozakładać. A nasza klasa pęknie z zazdrości!
    • erillzw Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 17:53
      Matko, co Ty za świnię i brudasa wzięłaś za męża???? Obrzydliwość.
    • thisisspartaaa Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 17:55
      to już bym wolała być sama do końca życia. obrzydził mnie szczególnie ten brudny napletek i tygodniowe majtki. skąd Ty go wzięłaś?
      • niezmiennick Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 18:01
        Zapewne z.. główki.
      • rasputeen Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 18:46
        Mówią, że wykonywanie wspólnie pewnych czynności w związku dodatkowo go cementuje.
        Popatrzmy... Np. takie wspólne mycie napletka - czyż to nie urocze, nie romantyczne?
    • ada828 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 19:15
      Dobre, ponad 70 wpisów. Jak wiele kobiet ma zwierzęta w domu.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 20:11
        Wypraszam sobie! Mój zwierz domowy myje się po kilka razy dziennie (kot).
        • senseiek Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 22:42
          > Wypraszam sobie! Mój zwierz domowy myje się po kilka razy dziennie (kot).

          Koty nie lubia wody, i sie nie myja (procz tygrysow), tylko wylizuja sobie futerko.. :P

          No ale ona mu wylizuje spod napletka, wiec prawie to samo.. :P
    • timetotime Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 19:40
      To nie może być prawda...
      Fuj!
    • lalkaika Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 20:41
      atam przypadek nie jest drastyczny
      maja,maja,
      a te 68 odp to o dupe potluc ,bo to 33% nieletnie i nieletni czolko hehe
      36% stare panny \i kawlerowie,zeby nie bylo\
      31% romantyczne kwiatki i w secu zawsze maj
      teu-ta
      walcz dalej
      usciski
      • black-sandra Re: Nawyki mojego meża - bilans po roku małżeństw 05.08.11, 21:38
        Nie wierze , to jakaś prowokacja musi być .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka