Dodaj do ulubionych

ślepi na zdradę?

15.08.11, 11:52
Wątek zdrady pojawia się na tym forum dosyć często, mnie jednak zastanawia inna strona medalu - nie te osoby, które zdradzają, a zdradzani. O ile przy jednorazowym skoku w bok jestem w stanie zrozumieć, że partner/ka tego nie widzi, to już przy dłużej trwającym romansie takie zachowanie nieco zaskakuje. Jak to jest możliwe, że ktoś, kto ma być najbliższą na świecie osobą, nie zauważa, że jego partner/ka spotyka się z kimś innym? Nie dostrzega zmian w zachowaniu? Myślicie, że to wygodnictwo czy faktycznie ludzie są aż tak ślepi, że nie widzą tego u swoich życiowych partnerów?
Obserwuj wątek
    • wez_sie Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 12:01
      to tak, jak z matką narkomana. to moze dotyczyć każdego, ale nie jej dziecka. a co do "dziwnego" zachowania, to takie zachowanie po pewnym czasie staje sie juz "normalne".
      • ingeborg.bachmann Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 12:12
        Może jestem naiwna, ale znam dosyć dobrze swojego partnera, jestem z nim już prawie 10 lat i zauważam, gdy ma lepsze czy gorsze nastroje, gdy podoba mu się jakaś kobieta etc. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której on przez jakiś dłuższy czas prowadziłby podwójne życie, a ja bym tego nie zauważyła. Jestem naiwna?
        • wez_sie Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 12:18
          nie wiem, ale jest taka możliwosc
        • lucerka78 Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 12:23
          Naiwna nie ale bogatej wyobrazni to ty nie masz. Sam fakt, ze nie mozesz sobie wyobrazic takiej sytuacji czyni cie slepa.
          • ingeborg.bachmann Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 13:42
            Wyobrażam sobie, że mogłabym zostać zdradzona, bywa. Nie wyobrażam sobie natomiast, że mój partner mógłby mieć dłuższy romans i ja bym tego nie zauważyła.
            • maly.jasio rozwazni :) 15.08.11, 14:39
              Jezeli masz dom i dzieci, a partner czasem przychodzi pozniej z pracy, lub idzie na brydza
              do kolegow, to oczywiscie po pewnym czasie zaczniesz sie czegos domyslac.

              Jeteli jednak robi to dyskretnie i nie pachnie obcymi perfumami, to przymykasz na to oko, slusznie wychodzac z zalozenia, ze los dzieci jest najwaznieszy, a poza tym, skoro mu z tym dobrze
              (nie zamierza sie rozwodzic i w domu jest o.k), to znaczy, ze taki styl zycia mu odpowiada
              i nie ma co tego psuc - gdyz popsuloby to jakosc zycia WSZYSTKIM.
              • six_a Re: rozwazni :) 15.08.11, 14:50
                o, widzisz, i już masz pana, który będzie uzasadniał, że posiadanie kochanki jest z korzyścią dla żony, ba, żona i cała rodzina, straciliby wiele, gdyby tej kochanki nie miał.

                a ostatnio to pojawił się nawet jakiś element szemrany, który twierdził, że z żoną to jak z siostrą, a z rodziną się seksu nie uprawia, więc logo, że trzeba znaleźć kogoś spoza rodziny.

                ;)
              • gyubal_wahazar Re: rozwazni :) 15.08.11, 15:02
                No pycha :)

                Jak rozumiem matka waszych dzieci ma również prawo walić cię w rogi, a ty kładziesz wtedy uszy po sobie, by jakość życia nie pogorszyła się WSZYSTKIM i los się dzieciom nie schrzanił ? ;)
                • maly.jasio Re: rozwazni :) 15.08.11, 17:08
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > No pycha :)
                  >
                  > Jak rozumiem matka waszych dzieci ma również prawo walić cię w rogi

                  - nie mialaby na to za wiele czasu, bo kto zajmie sie dziecmi,
                  gdy tesciowej nie ma pod reka :)

                  a TY kładziesz wtedy uszy po sobie, by jakość życia nie pogorszyła się WSZYSTKIM
                  i los się dzieciom nie schrzanił ? ;)

                  - zgadza sie. uczynilbym tak, gdyby to bylo dyskretnie i nie za czesto.
                  we wszystkim trzeba umiec zachowac umiar
                  • gyubal_wahazar Re: rozwazni :) 15.08.11, 17:38
                    > - nie mialaby na to za wiele czasu, bo kto zajmie sie dziecmi, gdy tesciowej nie ma pod reka :)

                    Hehehe, szykuj miejsce nad kominkiem na poroże ;)

                    > - zgadza sie. uczynilbym tak, gdyby to bylo dyskretnie i nie za czesto. we wszystkim trzeba umiec zachowac umiar

                    Max 2 * w tygodniu (no góra 3), przeszłoby ? W zamian, szwagier przynosiłby własne kapcie by nie szurać i raźno, acz dyskretnie zabierał się jeszcze w przedpokoju do roboty. Równy gość, też kocha dzieci i nie chce pogarszać WSZYTKIM. Polubilibyście się ;)
      • jael53 Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 12:26
        W tych wątkach "zdradzieckich" nie rozumiem paru innych rzeczy, przypuszczam, że dość istotnych dla bycia ludzi razem. Ograniczę się do przykładów. I tak - można odnieść wrażenie, jakby w mniejszości byli ci, którzy serio traktują lojalność wobec partnera. Większe znaczenie ma, że gdzieś tam ktoś mi się spodobał (raz z prawa, raz z lewa...), niż to, że chcę mieć prawo do zaufania mojego partnera.
        Wyłazi przy tej sposobności czysto konsumpcyjne nastawienie do ludzi - skoro ktoś mi się spodobał, to już wyciągam z tego "matematyczny pewnik", że mogę (ba - że mam prawo) go skonsumować.
        Wyłazi też kwestia inna - tak, jakby znowu ci, którzy ze swoimi partnerami są w przyjaźni i również zwyczajnie ich lubią. do większości się nie zaliczali.

        Ale widocznie takie są konsekwencje nie tylko "romantycznego paradygmatu", ale i powszechnego mylenia "duszy" z... czym innym. Gada się o "duchowościach", "uduchowieniu" etc., a jak przyjdzie co do czego, to okazuje się (niemal) niezawodnie,do czego się te "duchowości" sprowadzają.
    • timetotime Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 12:44
      Też mnie to dziwi.
      Ja praktycznie od pierwszych dni wiedziałam, że coś go "siekło". Zbyt dobrze go znałam.
      Potrzebowałam 3 tygodni, żeby mieć 100% pewności, że się biedaczek "zakochał".
      • ingeborg.bachmann Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 13:43
        Właśnie o tym mówię. Przecież jeśli ktoś był kiedyś w tobie zakochany, a teraz nagle zaczyna przejawiac te same symptomy, to można zauważyć, że coś jest nie tak. To są przecież trywialne rzeczy, ale jeśli się jest blisko kogoś, to się w mig je zauważa.
        • niezmiennick Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 17:12
          Nie każdy musi się zaraz w kochance zakochać. Nazw niby zobowiązuje, ale bez przesady...
          • timetotime Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 17:44
            Napisałam "zakochać" ;).
    • salma75 Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 12:50
      ingeborg.bachmann napisała:

      >Myślicie, że to wygodnictwo czy faktycznie ludzie są aż tak ślepi, że nie widzą tego u swoich życiowych partnerów?

      Raczej uśpienie czujności przekonaniem, że inni tak mają, a nas takie sprawy nie dotyczą ;).
    • six_a Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 13:01
      nie bierzesz chyba pod uwagę, że partner, który ma kochankę, to już nie będzie ta sama osoba z sercem i uczuciami na dłoni, tylko oszust i kombinator z dużymi pokładami usprawiedliwień do samookłamywania się. tak dużymi, że wyjście rano do pracy, wstąpienie po drodze do kochanki, robota i powrót do domu i rodzinki, staną się dla niego normalką, która będzie po nim spływać jak po kaczce, więc tym bardziej nic z tego nie będzie docierało do Ciebie.

      ale nie ma takiego szydła, które by z wora w końcu nie wylazło:)
      • salma75 Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 13:24
        Bo kłamstwo krótkie girki ma ;).
      • ingeborg.bachmann Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 13:41
        Jasne, ale jeśli z kimś jesteś, mieszkacie razem, to znasz jego rozkład zajęć, harmonogram dnia, grono znajomych itd. I gdy nagle coś się znacząco zmienia - podejrzanie wcześnie wychodzi do pracy czy wraca z niej zaskakująco późno, ciągle ma jakieś słuzbowe wyjazdy, nader często spotyka się z jakimiś znajomymi, o których w zyciu wcześniej nie mówił, to można zacząć się zastanawiać.
        • six_a Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 13:45
          nic nie musi się zmieniać, a przynajmniej nie znacząco. większość siupów odbywa się w tych samych ramach czasowych co poprzednio, tylko temat zajęć się zmienia. ale o tym już nie musisz wiedzieć;)
          • timetotime Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 14:20
            six_a napisała:

            > nic nie musi się zmieniać, a przynajmniej nie znacząco. większość siupów odbywa
            > się w tych samych ramach czasowych co poprzednio, tylko temat zajęć się zmieni
            > a. ale o tym już nie musisz wiedzieć;)
            >
            >
            >


            U mnie praktycznie nic się nie zmieniło. Z wyjątkiem jego spojrzenia na mnie, na naszą codzienność. To mi wystarczyło ;).

          • chersona Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 14:25
            bo najłatwiej dorwać kogoś z bliskiego otoczenia - sąsiadkę, koleżankę z pracy. zapytałam kiedyś iksa, czy starczyłoby mu odwagi, żeby powiedzieć swojej żonie, że kluczy tędy i owędy, żeby dostać to i owo. powiedział, że oczywiście, że odwagi by starczyło, ale akurat teraz nie zależy mu na tym romansie aż tak bardzo. proszę jak ładnie się wytłumaczył.
            • six_a Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 14:44
              dziś iks, jutro eks, trzeba mieć oczy dookoła głowy w tym ciekawym świecie;)
              • chersona Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 15:33
                six_a napisała:

                > dziś iks, jutro eks, trzeba mieć oczy dookoła głowy w tym ciekawym świecie;)
                >
                bez przesady, sixo. nie pochlebiaj panom iksom, eksom i seksom koniecznością nieustannej czujności, jaką zachować musi kobieta. wyciągną z tego, że nie można im się oprzeć.
                • six_a Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 15:59
                  hmm, to: ";)"
                  też należało do zdania.

                  poza tym, nie sądzę, by zdrada była aż tak jednoznacznie jednopłciowa.
    • princess_yo_yo Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 14:02
      ludzie sa ze soba z roznych powodow, milosc i wzajemne zainteresowanie wcale nie jest jedynym. wygoda, zaleznosci finansowe i organizacyjne, strach przed samotnoscia, przyzwyczajenie... mozna by tak wymieniac bez konca. wiekszosc udaje ze nie widzi (wyparcie to powszechny mechanizm i to nie tylko w tym wypadku) i robi swoje.
      • sumire Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 14:43
        to fakt. znam dziewczynę, która przymykała oko przez 2 lata z bardzo prostej przyczyny - całkowitej zależności finansowej od zdradzającego męża.
    • alpepe Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 14:39
      na przeciwko mojego mieszkania jest b.ur.del. Ponoć dwie Rosjanki w nim pracują, whatever. Czynne od 9 do 21 w tygodniu. W przerwie śniadaniowej, tak, ok. 10 i o 13-14 tworzą się kolejki (widzę z okna kuchennego). Panowie grzecznie są w pracy, tylko przerwy wykorzystują na masaże.
      Pytanie moje, jak, z wyjątkiem stwierdzenia ubytku kasy z konta, mogłabyś na to wpaść, że twój facet chodzi na takie masaże?
      • timetotime Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 15:26
        alpepe napisała:

        > Pytanie moje, jak, z wyjątkiem stwierdzenia ubytku kasy z konta, mogłabyś na to
        > wpaść, że twój facet chodzi na takie masaże?


        Po ubytku nasienia? ;)
        Zmiana częstotliwości współżycia, unikanie go to też jakiś wskaźnik (oczywiście wyłącznie w związkach, w których to współżycie istnieje).
        • alpepe Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 16:37
          timetotime napisała:
          > Po ubytku nasienia? ;)
          No, ale jak? Do laboratorium zaprosisz?

          > Zmiana częstotliwości współżycia, unikanie go to też jakiś wskaźnik (oczywiście
          > wyłącznie w związkach, w których to współżycie istnieje).
          A jeśli nic się nie zmienia?
          • niezmiennick Re: ślepi na zdradę? 15.08.11, 17:41
            Po swędzeniu i stosownych badaniach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka