niewierny
04.03.02, 09:58
mam kochankę, od wczoraj. Po czterech spotkaniach rzuciliśmy się na siebie i
zjedliśmy nawzajem. Teraz chodzę nakręcony jak dzik, wymieniamy dzikie sms-y i
nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia, czuję radość, zadowolenie, samczą
satysfakcję, ona jest dzika, ponętna, nie hamuje swojej żądzy, jest genialna w
łóżku, otwarta, rewelacja i to jej ciało !!!
a ożeniłem się z miłości, przed swoją żoną nie miałem żadnej innej kobiety,
wierzyłem, że będąc dla siebie pierwszymi będziemy mieli patent na szczęście.
Trwałem w tym 15 lat (łącznie z chodzeniem przed ślubem), staram się o dom,
jestem dobrym ojcem, gotuję, piorę, sprzątam, biegam z dzieckiem do lekarza jak
trzeba, przynosiłem żonie prezenty bez okazji itd, itp, (no jakieś wady też
mam), ale w seksie nigdy nie było między nami dobrze, ciągle coś tam się
psuło ...
i teraz wy wszyscy, którzy chcecie czarnych słuchać zastanówcie się co wam te
gady wmawiają, miejcie kilka partenerek, kilku partnerów zanim się z kim
zwiążecie, pożądanie i seks są dużo ważniejsze niż kościół pieprzy; i nigdy nie
miejce pretensji, że ktoś kogoś miał przed wami, to nie zaleta to wada, a im
starszy wasz wybranek/wybranka tym bardziej nieufnie do dziwic i prawiczków
podchodźcie, po 30. do kasacji, niech się inni męczą, nie wy
wiem, że to piszę ostro, trochę nieprzemyślanie, trochę może za krzywo, ale
takie są moje emocje, ale wiele lat o tym myślałem
pozdro
P.S. z żoną się rozchodzę i to postanowiłem zanim z nową "panną" do łóżka
poszedłem