bombonierka-a
26.08.11, 00:15
ehhh.... Zacznę od tego, że przez całe studia (5lat) trzymałam się razem z dwoma dziewczynami, układało nam się ok, choć to nie była przyjaźń. I wszystko obróciło się o 180 stopni od momentu kiedy dwa miesiące po obronie mgr wyszłam za mąż.... Koleżanki nie raczyły przyjść na wesele (wymigując się brakiem kasy i partnera do zabawy itp...), a co mnie w sumie najbardziej boli, to że nawet na ślub nie przyszły.... Pech chciał, że tak nam się życie ułożyło, że teraz razem pracujemy... mało tego z jedną z nich siedzę w pokoju, a druga siedzi w pokoju obok z moją świadkową. Żeby było śmieszniej, to te dwie dziewczyny z moich studiów razem wynajęły mieszkanie w związku z czym zacieśniły swoje więzi, odrzucając mnie jeszcze bardziej... mało tego ta co siedzi w pokoju obok skumała się z moją świadkową, która teraz już też nie ma dla mnie czasu.... Dodam tylko, że jestem wśród nich jedyną mężatką, żadna z nich nie faceta ani nikogo na oku.... Czuję się zawiedziona, odrzucona.... a w pracy aż mi się rzygać czasem chce jak na to wszystko patrzę.... Zastanawiam się czy jako mężatka zostałam skreślona? czy to może być zazdrość o poukładane życie prywatne?