Dodaj do ulubionych

Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę?

15.09.11, 11:35
W zasadzie to wątek o miłości a w zasadzie jak ją zmierzyć.
Załóżmy, że zarabiacie ograniczoną ilość kasy a ukochany jest bezrobotny za to chętnie zajmie się domem. Załóżmy 2 przypadki: zarabiacie 2 lub 3 tys. Ile kasy dla ukochanego na kieszonkowe, rozrywkę, perfum itp.?
Obserwuj wątek
    • piataziuta Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:39
      za 2 tys ledwo może wyżyć jedna osoba, musiały iść do pracy
      • ricemice Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:41
        dokladnie, piataziuta, dokładnie...
      • piataziuta Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:42
        w innym przypadku:
        (zarabiana kwota - opłaty-wyżywienie-ustalona kwota odkładana na konto)/2
        • 0ion Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:49
          Konkretnie proszę. Ile jesteś w stanie dać do rączki kochanemu. Np. wyżywienie można bardzo różnie zaplanować.
          • piataziuta Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:52
            a co? zlikwidowali matematykę na egzaminie do gimnazjum?
      • 0ion Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:45
        Jak kochasz to dasz radę:)
        Mieszkasz, gdzie mieszkasz. Masz budżet 2 tys. (lub 3). Zakochałaś się np. w bezrobotnym filologu. Wszystkie miejsca pracy na lokalnym rynku zajęte. Zanim coś znajdzie minie powiedzmy rok. Robisz budżet i jest w nim pozycja: wydatki ukochanego. Pytanie ile konkretnie?
        • piataziuta Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:49
          W wyżej opisanej sytuacji nie byłoby co mu dawać na wydatki, bo ledwo by nam starczało na jedzenie.

          Umiesz liczyć Oion?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:51
          0ion napisał:

          > Jak kochasz to dasz radę:)
          > Mieszkasz, gdzie mieszkasz. Masz budżet 2 tys. (lub 3). Zakochałaś się np. w b
          > ezrobotnym filologu. Wszystkie miejsca pracy na lokalnym rynku zajęte. Zanim co
          > ś znajdzie minie powiedzmy rok. Robisz budżet i jest w nim pozycja: wydatki uko
          > chanego. Pytanie ile konkretnie?

          Z budżetem 2-3 tysiące to niemożliwe.
          Jakby był kochający ten filolog, to pracowałby na nielokalnym rynku pracy. Bo miłość miłością, ale jeść trzeba.
          • 0ion Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:56
            Jesteś kobietą i nie potrafisz dać konkretnej odpowiedzi? Co to za odpowiedzi jakby, może nie da się itp.? Nie możesz odpowiedzieć jakbym zarabiał 2 tys. to bym nie dał nic na kieszonkowe?
            • piataziuta Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:01
              Jakbym zarabiała 2 tys, nie dałabym na kieszonkowe, gdyż nie starczałoby nawet na jedzenie.
              Pasi?
              Część egzaminu z języka polskiego odpowiadającą za czytanie ze zrozumieniem też zlikwidowali?
              • 0ion Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:06
                Pasi. Tzn. że nigdy nie kochałaś i nie jesteś w stanie sprężyć się dla ukochanego:)
                • piataziuta Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:09
                  ale orientujesz się że "kochać" nie zawsze jest wprost proporcjonalne do "nie mieć mózgu" :]

                  ?
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:05
              0ion napisał:

              > Jesteś kobietą i nie potrafisz dać konkretnej odpowiedzi? Co to za odpowiedzi j
              > akby, może nie da się itp.? Nie możesz odpowiedzieć jakbym zarabiał 2 tys. to b
              > ym nie dał nic na kieszonkowe?

              Nic, chyba że jakimś cudem coś by zostało. Ale nawet wtedy pewnie lepiej byłoby wydać to razem.
              • 0ion Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:08
                Daj mi Panie cierpliwości:)
                To napisz po prostu, gdybym zarabiał 5 tys. to byłbym w stanie wygospodarować dla ukochanego 50 zł. I tyle.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:14
                  0ion napisał:

                  > Daj mi Panie cierpliwości:)
                  > To napisz po prostu, gdybym zarabiał 5 tys. to byłbym w stanie wygospodarować d
                  > la ukochanego 50 zł. I tyle.

                  Gdybym miał 5 tys. to byłbym w stanie wygospodarować 500zł dla ukochanej. Tylko nie wiem czy dziewczyny czy porsche :D
        • malamelania Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:13
          0ion napisał:

          > Mieszkasz, gdzie mieszkasz. Masz budżet 2 tys. (lub 3). Zakochałaś się np. w b
          > ezrobotnym filologu.

          A za co żył do tego momentu bezrobotny filolog i kto wypłacał mu kieszonkowe?

          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:15

            >
            > A za co żył do tego momentu bezrobotny filolog i kto wypłacał mu kieszonkowe?

            Może inna zakochana? A 0ion sprawdza jak wygląda rynek i szanse na podniesienie kieszonkowego poprzez zmianę ukochanej :D
        • anais_66 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 16.09.11, 03:04
          0ion napisał:

          > Robisz budżet i jest w nim pozycja: wydatki ukochanego. Pytanie ile konkretnie?

          Tyle, co z pup-u dostanie.
      • basia8.93 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 16.09.11, 13:59
        piataziuta napisała:

        > za 2 tys ledwo może wyżyć jedna osoba, musiały iść do pracy
        to ja nie wiem jak to robią całe rodziny, albo samotne matki, które mają nawet mniej niż 2 tysiące
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:42
      Zajmowanie się domem gdy nie ma się dzieci to jest jakaś kpina a nie praca.

      • piataziuta Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:46
        A nie pisał o dzieciach? Nie pisał?
        Ooo... nie pisał.
    • hotally Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:46
      za nic w świecie nie mogę sobie tego wyobrazić. Mój by wolał zbierać butelki po piwie niż być na utrzymaniu niewiasty. Honor by mu na to nie pozwolił.
      • 0ion Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:52
        Pozwoliłabyś ukochanemu zbierać butelki sama siedząc w ciepłym biurze?
        Załóż teoretycznie, że już wszystkie okazje w rodzaju roznoszenia ulotek, zbierania puszek, praca w McSzajsie itp. już dawno obstawione przez okoliczną młodzież, meneli i studentów.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:56
          0ion napisał:

          > Pozwoliłabyś ukochanemu zbierać butelki sama siedząc w ciepłym biurze?
          > Załóż teoretycznie, że już wszystkie okazje w rodzaju roznoszenia ulotek, zbier
          > ania puszek, praca w McSzajsie itp. już dawno obstawione przez okoliczną młodzi
          > eż, meneli i studentów.

          Innymi słowy nie ma szans na pracę?
          No to żyjemy wspólnie za wspólną kasę. Dochody na tyle niskie że nie ma miejsca na oddzielne skarbonki na "własne wydatki".
        • hotally Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:12
          Oczywiście!!! w życiu nie zniszczyłabym jego ego żeby czuł się jak ostatnia oferma, którą baba utrzymuje. Dopói nie byłby warzywem podłączonym do respiratora, jest 100% facetem.
        • po-trafie Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:01
          Dziwaczne podejscie: pozwolilabys, dalabys, wyznaczylabys.

          Tak wysoko szanujesz kobiety, ze stawiasz je na dominujacej pozycji w zwiazku, czy ta pozycja przychodzi wraz z zarobkami - czyli ta osoba, ktora zarabia wiecej 'pozwala' lub 'nie pozwala' drugiej stronie spedzac czas na okreslone sposoby?

          • princessjobaggy Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:47
            po-trafie napisała:

            > Dziwaczne podejscie: pozwolilabys, dalabys, wyznaczylabys.

            Tez zwrocilam na to uwage. Bez sensu.
        • anais_66 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 16.09.11, 03:18
          0ion napisał:

          > Załóż teoretycznie, że już wszystkie okazje w rodzaju roznoszenia ulotek, zbierania puszek, praca w McSzajsie itp. już dawno obstawione przez okoliczną młodzież, meneli i studentów.

          Korepetycje?
      • marguy Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:55
        Co sie na tym swiecie wyrabia! Gadal slepy o kolorach, a ally o honorze.
        Dresiarskim pewnie, bo tylko taki zna.

        Ad rem: mierzenie uczucia wysokoscia kieszonkowego jest zalosne i swiadczy o niedojrzalosci mierzacego.
        • 0ion Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:01
          Sama jesteś niedojrzała. Jeśli znasz lepszy sposób na zmierzenie miłości to podaj. Ilość wyznań miłosnych, szybkość rozkładania nóg?
          Dla mnie (teoretycznie) jeśli to druga połówka zarządza budżetem (bo np. jest w tym lepsza) to tym bardziej mnie kocha im więcej jest w stanie wygospodarować na moje hobby, rozwój czy drobne przyjemności.
          • marguy Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:15
            oion,
            no tos mi strzelil, chlopie komplement z ta niedojrzaloscia ! :)

            Co do budzetu to sie zgadzam, ze dla jego rownowagi tylko jedna osoba powinna nim zarzadzac, co czynilam osobiscie przez prawie 25 lat malzenstwa. W zaleznosci od naszych wspolnych zarobkow ustalalam dla kazdego z nas miesieczna pule na wlasne wydatki.

            Jeśli znasz lepszy sposób na zmierzenie miłości to pod
            > aj. Ilość wyznań miłosnych, szybkość rozkładania nóg?


            Znam: byc zawsze razem, nawet w najciezszych chwilach, do konca.
            I wierz mi, ze wiem o czym mowie, bo niedawno przez to przeszlam.
            • po-trafie Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 13:58
              A to ja bym tak nie umiala - czuc sie jedyna odpowiedzialna za finanse, wyznaczac granice, mowic co mozemy a czego nie (i pisze to bez zadnej krytyki, wyobrazam sobie ze tak mozna, mozliwe ze tak bylo w malzenstwie moich rodzicow, w sumie nie jestem pewna).

              Moze uciekam w ten sposob od odpowiedzialnosci, ale zawsze wyznawalam model wspolnego gospodarzenia, w ktorym oboje czujemy sia za budzet tak samo odpowiedzialni.
              • marguy Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:28
                potrafie,
                nie pisalam o apodyktycznym narzucaniu czegokolwiek tylko o zarzadzaniu budzetem z pelna znajomoscia wydatkkow biezacych.
                Cudow nie ma. Gdy kupilismy dom zrobilismy generalny remont wiec wydatkow bylo od cholery + zycie codzienne i nad tym trzeba zapanowac. Wiedziec ile i kiedy mozna wydac na wlasne potrzeby (zachcianki) tak, zeby nie obudzic sie z reka w nocniku.
                Wszystkie wieksze zakupy (dom, auta itp) uzgadnialismy razem. Choc przyznac musze, ze moj maz tak bardzo nie lubil lazenia, ogladania i wybierania, ze jego ostatni samochod kupilam i wybralam mu sama. I byl bardzo zadowolony.
                Jest takze kwestia zaufania. On je mial, ja takze.
            • anais_66 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 16.09.11, 03:11
              marguy napisała:

              > Znam: byc zawsze razem, nawet w najciezszych chwilach, do konca. I wierz mi, ze wiem o czym mowie, bo niedawno przez to przeszlam.

              Marguy, wielbię :) Cię za mądrość i dojrzałość. Jak Ci teraz? Lepiej?
          • anais_66 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 16.09.11, 03:19
            0ion napisał:

            > Sama jesteś niedojrzała. Jeśli znasz lepszy sposób na zmierzenie miłości to podaj. Ilość wyznań miłosnych, szybkość rozkładania nóg?

            Ty tak naprawdę?...
      • anais_66 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 16.09.11, 03:08
        hotally napisała:

        > za nic w świecie nie mogę sobie tego wyobrazić. Mój by wolał zbierać butelki po piwie niż być na utrzymaniu niewiasty. Honor by mu na to nie pozwolił.
        >
        Ally, w jakiej branży Twój narzeczony pracuje?
    • major_groszek Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:49
      Za 2 lub 3 tysiące to ja sama nie byłabym w stanie się utrzymać (wysokie koszty stałe - hipoteka, benzyna etc.) a co dopiero mówić o wydatkach na pasożyta.
      Tak, że bezrobotnemu filologowi pozostającemu rok (?!!!) bez pracy, uprzejmie bym podziękowała.
    • berta-death Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:49
      Myślałam, że robisz research dla jakiejś firmy biotechnologicznej oferującej usługi klonowania na życzenie i chcesz wybadać ile za taką usługę forumki byłyby gotowe zapłacić.
      • 0ion Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:05
        Po co klonować ukochanego?
        A Ty ile byłabyś w stanie dać do rączki?
        • wersja_robocza Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:06
          0ion napisał:

          > A Ty ile byłabyś w stanie dać do rączki?

          Dwa razy tyle co Ty.
    • zetka50 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:55
      2 zł na loda i niech dalej zajmuje się domem :D

      Facet bez pracy to dupa :)
    • chersona Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 11:58
      0ion napisał:
      W zasadzie to wątek o miłości a w zasadzie jak ją zmierzyć.
      Załóżmy, że zarabiacie ograniczoną ilość kasy a ukochany jest bezrobotny za to
      chętnie zajmie się domem
      .

      wypchaj się z tym zajęciem się domem. już ja wiem, jak przeciętny mężczyzna zajmuje się domem - żaden syf i bałagan mu niestraszny. trzeba mu wypunktować, co ma kupić, gdzie położyć, czego brakuje. do bani z takim zajmowaniem się domem. strata czasu i nerwów.
      byłam w podobnej sytuacji - ceny nie były jeszcze tak wysokie, ale i zarabiałam dużo mniej, facet nie miała stałej pracy, siedział w domu i przez 3 lata zajmował się dzieckiem. był to mocno stresujący czas. wolałam, żeby partner miał pracę, bo wiodło nam się bardzo kiepściutko, samopoczucie obojga było niskie i nie przekładało się to na wzajemne dobre układy. także nie powiesz mi, że siłę uczucia poznaje się w biedzie. bieda uczucie niszczy.
    • izabellaz1 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:01
      Życie dwóch dorosłych osób + 2 tys. miesięcznie = brak kieszonkowego dla obojga :P
      • senseiek Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 12:04
        > Życie dwóch dorosłych osób + 2 tys. miesięcznie = brak kieszonkowego dla obojga
        > :P

        Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie..

        Mi z 2 tys. po oplaceniu wszystkiego + jedzenie i picie zostalo by jeszcze co najmniej z 1 tys zl ;)
        • piataziuta Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 12:07
          Plusy małych miejscowości :)
          • senseiek Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 12:25
            > Plusy małych miejscowości :)

            ??

            Mieszkam w jednym z najwiekszych... 800 tys+

            1 km od Wawelu.. ;)
            Moge sobie go ogladac jak wejde na dach..
          • silic Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 13:41
            Wybierz się kiedyś do małych miejscowości to zobaczysz jakie tam są ceny. Myślisz, że jogurt bądź cukier kosztuje tam mniej niż w dużym mieście ?
            • senseiek Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 14:01
              > Wybierz się kiedyś do małych miejscowości to zobaczysz jakie tam są ceny. Myśli
              > sz, że jogurt bądź cukier kosztuje tam mniej niż w dużym mieście ?

              Ja bym powiedzial ze ceny artykulow spozywczych sa zawsze wyzsze- bo nie dosc, ze dalej maja z dojazdem z hurtowni, to jeszcze sklepiki sa prowadzone przez prywatne osoby, a nie korporacje, wiec musza wiecej liczyc, majac dosc ograniczona liczbe klientow.
            • piataziuta Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 16.09.11, 01:10
              Tak.
              Pochodzę z miejscowości liczącej 80 tys. mieszkańców, a mieszkam w Warszawie.
              Gdy robię zakupy w miejscowości z której pochodzę zawsze mam orgazm gdy przychodzi mi płacić: "że ile??:D"
          • anaisanais96 Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 14:21
            Nie, to są plusy oszczędzania.
        • izabellaz1 Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 12:12
          Mało jesz, mało pijesz i niedużo masz opłat (nie mówię o kredycie ;P)
          • senseiek Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 12:35
            > Mało jesz,

            Jem tyle ile sie energi zuzywa. Jak sie je za duzo, to sie tyje..

            > i niedużo masz opłat (nie mówię o kredycie ;P)

            Nie mam zadnych kredytow. I uwazam, ze rachunki sa i tak za duze. Jakby ci idioci z administracji nie wymyslili sobie remontu calego bloku rachunki za mieszkanie moglyby byc co najmniej 50 zl mniejsze.
            Do tego mam wlasny serwer- non-stop wlaczony komputer, ktory pewnie powieksza rachunek za prad o co najmniej 30-40% (i przez co place 210 zl za prad/miesiac).
            Bez n-ki z hbo tez mozna by sie obejsc, zamiast tego np. najtanszy abonament kablowki. Te 3 rzeczy by daly w sumie jeszcze 50+70+50=170 zl oszczednosci.
            • izabellaz1 Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 15.09.11, 21:27
              Nie trzeba jeść dużo, żeby wydawać dużo.

              U mnie sam czynsz (bez żadnego kredytu) to koszt ok. 700 zł. Także jak doliczę resztę rachunków w postaci telefonów, telewizji, netu, prądu itd. to z przerażeniem wyobrażam sobie wegetację za 2 tys. zł pensji miesięcznie na dwie dorosłe osoby.
              • anais_66 Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 16.09.11, 03:22
                izabellaz1 napisała:

                > U mnie sam czynsz (bez żadnego kredytu) to koszt ok. 700 zł.

                Ło matko bosko!
                • senseiek Re: Zalezy czy sie ma wlasne mieszkanie.. 16.09.11, 03:59
                  > > U mnie sam czynsz (bez żadnego kredytu) to koszt ok. 700 zł.
                  >
                  > Ło matko bosko!

                  Mieszkanie komunalne, a nie wlasnosciowe?
    • garibaldia Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:03
      Nie zakochuję się w bezrobotnych, chyba, że są rentierami :p
    • piataziuta Jesteś kolejnym wcieleniem hejterzyny? 15.09.11, 12:05
      wtedy można byłoby wybaczyć ten bełkot
    • ricemice Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:08
      No dobra hipotetycznie zarabiam te ohoho 3000 na rękę w srednim miescie z tego wydaje obecnie
      - rata za kupione moje mieszkanie 1000zł
      - opłaty czynsz itp 250zł
      - abonament za tv internet i komórka 150zł
      - paliwo i utrzymanie auta (skoro ja pracuje to i dojeżdżam ) 600zł
      - ubrania i kosmetyki (skoro pracuje i do ludzi chodzę) skromnie 200zł
      - nałogów nie mam i zakładam ze pan tez miec nie moze

      czyli zostaje 800 zł na jedzenie i chemie (do prania, sprzatanie) jakieś 200 zł na tydzień na dwie osoby i tyle dokladnie pan dostawał by na tzw prowadzenie domu
      bieda panie bieda... ja wiem ze rodziny porafia tak wyzyc i dzieci maja ale wtedy nie maja zwykle kredytu na mieszkanie.... ale co to za zycie...
      Gdybyc pytal ile jesli zarabiam 6000-8000 netto to mysle ze na własne waciki pan mogłby liczyć na 1000zł.
    • bar.anek Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:11
      najlepiej spytać ile potrzebuje, jak 2 tyś za mało to na ulicę i dorobić trzeba
    • fajnajozia Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 12:46
      "Ile kasy dla ukochanego na kieszonkowe, rozrywkę, perfum itp.? "

      Na perfum ani grosza :D
    • poly_gamer Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 13:02
      > W zasadzie to wątek o miłości a w zasadzie jak ją zmierzyć.

      Podoba mi się sposób myślenia wątkotfurcy
      a szczególnie to:

      > Jeśli znasz lepszy sposób na zmierzenie miłości to podaj.
      > Ilość wyznań miłosnych, szybkość rozkładania nóg?

      Czarująca alternatywa.

      Wyręczyliście mnie, więc ograniczę się do wyróżnienia
      najlepszych, zdaniem jury, wypowiedzi poprzez ich
      zacytowanie. Autorstwo do ustalenia powyżej.

      > Co się na tym świecie wyrabia! Gadał ślepy o kolorach, a ally o honorze.
      > Dresiarskim pewnie, bo tylko taki zna.
      > Ad rem:
      > mierzenie uczucia wysokoscią kieszonkowego
      > jest żalosne i świadczy o niedojrzałości mierzącego.

      > Dwa razy tyle co Ty.

      > Najlepiej spytać, ile potrzebuje. Jak 2 tys. za mało,
      > to na ulicę i dorobić trzeba.

      > Może inna zakochana? A 0ion sprawdza jak wygląda rynek
      > i szanse na podniesienie kieszonkowego poprzez zmianę ukochanej.

      Do wszystkich: :D

      Ale i tak to podpucha, moim zdaniem.
      Człowiek nie może być aż tak głupi...

      • wersja_robocza Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 13:07
        poly_gamer napisał:

        > Ale i tak to podpucha, moim zdaniem.
        > Człowiek nie może być aż tak głupi...
        >

        No żebyś się nie zdziwił. Wiele razy tak myślałam i za każdym razem znalazł się śmiałek obalający tę tezę.
        • poly_gamer Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 13:12
          > No żebyś się nie zdziwił. Wiele razy tak myślałam i za każdym razem znalazł się
          > śmiałek obalający tę tezę.

          Oczywiście masz rację, ale nie musiałaś tego pisać.
          Lepiej bym się czuł. :)
    • mahadeva Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 13:23
      nie wyobrazam sobie, zeby bezrobotny byl moim ukochanym :)
      • anais_66 mahadeva 16.09.11, 03:25
        mahadeva napisała:

        > nie wyobrazam sobie, zeby bezrobotny byl moim ukochanym :)

        Dawno Cię nie było... Jak Ci się wiedzie? I co z Misiem?
    • a_nonima Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 13:50
      że co?? kieszonkowe?? 2 tysie nie wystarczą na utrzymanie
    • po-trafie Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 13:54
      Bylam w takich sytuacjach. Nie wyznaczam zadnej kwoty, oboje mamy dostep do konta, oboje widzimy jak sie pieniadze koncza i ile zostaje po oplatach. To co zarabiam jest NASZE, oboje jestesmy dorosli, wydatki obgadujemy wspolnie. Nie ma zadnego 'kieszonkowego' bo nie traktuje faceta jak utrzymanka czy jak nastolatka tylko jak wspolgospodarza tego budzetu, ktory jest.
      Uwaza ze mozemy wydac calosc na X, to niech wyda, jego decyzja.
      Najwyzej pozniej wspolnie bedziemy glodowac.
      • po-trafie Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:02
        czyli chyba moja odpowiedz brzmi: wszystko, ile tylko chce.
    • mrsnice Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 13:59
      najlepsze forum do tego pytania to mężowie z Tunezji czy Egiptu. Tam dziewczyny mają najwieksze doświadczenie w łożeniu na miłość.
    • facettt przebijam :) 15.09.11, 14:02
      (rzecz nie dziala sie w Polsce)
      a zarabialem wtedy niewiele, majac tylko pol etatu)

      Kochanka, ni z tego ni z owego wypala do mnie:

      masz prawo jazdy ?

      - mam

      a lubisz jezdzic samochodem ?

      - lubie.

      to moze kupie nam samochod ?

      i tak to zalapalem sie "na krzywy ryj" :)
      (co zreszta bylo z korzyscia dla obu stron, bo ja czasami dojezdzalem nim do pracy,
      a dziewcze tez polubilo jazde i za kilka miesiecy samo zrobilo prawo jazdy :)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: przebijam :) 15.09.11, 14:09
        Powiedz jeszcze że kabriolet :P
        • facettt Re: przebijam :) 15.09.11, 14:13
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > Powiedz jeszcze że kabriolet :P


          nie jestem szpanerem, zwykly uzywany VW Golf w dobrym stanie
          sam go wybralem :)
          • wlody1 Re: przebijam :) 15.09.11, 15:49
            facettt napisał:

            > g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
            >
            > > Powiedz jeszcze że kabriolet :P
            >
            >
            > nie jestem szpanerem, zwykly uzywany VW Golf w dobrym stanie
            > sam go wybralem :)

            A cabrio to szpan???
        • senseiek Re: przebijam :) 15.09.11, 14:22
          > Powiedz jeszcze że kabriolet :P

          Ferrari, zeby mogl bajerowac laski.. ;)
    • kosc_ksiezyca Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:07
      Co to jest perfum?
      • perfum a zobacz :) 15.09.11, 14:10
        kosc_ksiezyca napisała:

        > Co to jest perfum?


        moj nick :)
        • kosc_ksiezyca Re: a zobacz :) 15.09.11, 21:15
          No chyba że :)
          • perfum Re: a zobacz :) 16.09.11, 03:24
            kosc_ksiezyca napisała:

            No chyba że :)

            od lat...
            ten Swiat jest doprawdy maly.
    • 3artka Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:09
      Bez jaj. Przy 2 tys. to nie ma czegoś takiego jak kieszonkowe, no chyba, że symbolicznie 50zł. Przy 3 tys. może jakieś 2-3 stówki by się wyskrobało, ale wszystko zależałoby od kosztów utrzymania mieszkania i życia.
      Poza tym uważam, że każdy normalny, zdrowy facet raczej szukałby pracy jakiejkolwiek, niż siedział na tyłku i udawał, że coś robi w domu.
    • triss_merigold6 Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:16
      Nic. Nie ma takiej opcji, żebym utrzymywała przez rok zdrowego, bezrobotnego gościa, nie mówiąc o jakimś kieszonkowym.
    • jasna_olera Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:35
      Dałabym wszystko. Miałby dostęp do całej kasy i mógłby wydawać na co zechce. Nie miałabym obaw. Czemu? Ano temu, że skoro go kocham znaczy się jest w normalny, ma łeb na karku, widzi ile jest kasy i dysponuje nią tak, by starczyło nam obojgu na życie. Czy jest to możliwe? Jest. Tak właśnie funkcjonujemy z mężem, mamy co prawda większe pieniądze na życie, ale każdy z nas może wydać na zachcianki ile chce. Zasada jest następująca:
      On:"mam ochotę na to i na to? zgadzasz się?
      Ja: "jeśli uważasz, że nas na to stać kup"
      Ufamy swojemu osądowi, skoro ma zachciankę i co ciekawe wydajemy kwoty adekwatne do naszych zarobków. Gdyby to było 2000 zł również wydawalibyśmy tyle ile chcemy, z tym, że nasze chcenie dostosowalibyśmy do możliwości:)
      Gdyby Pan nie wykazywał się rozsądkiem, nie kochałabym.
      • princessjobaggy Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 14:41
        > Dałabym wszystko. Miałby dostęp do całej kasy i mógłby wydawać na co zechce. Nie miałabym obaw. Czemu? Ano temu, że skoro go kocham znaczy się jest w normalny, ma łeb na karku, widzi ile jest kasy i dysponuje nią tak, by starczyło nam obojgu na życie.

        Mam podobne podejscie.
    • takajatysia Re: Ile kasy wydałybyście na kochanego mężczyznę? 15.09.11, 15:17
      Jak w trakcie szukania pracy, to ile by zechciał, niech i całą pensję weźmie, żeby nie czuł się biedny i wyautowany.
      Jakby chciał zostać kurą domową, to musiałabym zarabiać z 7-8 tys. Myślę, że dawałabym 1000-2000, nie wiem zresztą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka