Dodaj do ulubionych

skąd się biorą...

17.09.11, 16:58
zachowania "autodestrukcyjne"?

Spotykam się od czasu do czasu z facetem, z którym nigdy nie będę na stałe, o czym od początku wiedziałam.
Wiem, że to bez sensu, wiem, że robię źle, ale nie potrafię sobie odmówić tych chwil przyjemności. Dążę do spotkań z nim, utrzymuję kontakt, a przecież powinnam o nim zapomnieć. Wykasować nr telefonu i nie odzywać się do niego wcale.
A jednak...
Nie potrafię tak.
Lubimy się z wzajemnością, ale wiem ile na tym tracę.I mimo pełnej świadomości sytuacji, która rozwala mnie psychicznie w 100% dalej w to brnę.
Jak mogę sobie pomóc?
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: skąd się biorą... 17.09.11, 17:00
      widocznie jego zainteresowanie łechce Twoje próżne ego ;)
    • qw994 Re: skąd się biorą... 17.09.11, 17:08
      > Jak mogę sobie pomóc?
      > Wykasować nr telefonu i nie odzywać się do niego wcale.

      Nie ma za co :)
    • marzeka1 Re: skąd się biorą... 17.09.11, 17:10
      Są osoby, które z upodobaniem chrzanią sobie życie, może do nich należysz?
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: skąd się biorą... 17.09.11, 17:12
      Brak umiejętności opiekowania się sobą(czyli zachowań racjonalnych, które Ci służą) może wynikać z tego, że Twoje potrzeby kiedy byłaś dzieckiem nie były zaspakajane. Po pierwsze jesteś nauczona źle się traktować po drugie możesz mieć deficyty, które teraz chcesz zaspokoić.
      No i niskie poczucie własnej wartości, które sprawia, że nie wierzysz, że stać Cię na więcej więc musisz się zadowolić facetem, który nie traktuje Cię poważnie.
    • wlody1 Re: skąd się biorą... 17.09.11, 17:16
      passion.fruit napisała:

      > Jak mogę sobie pomóc?

      Hmmm, może kup większy wibrator ???
      • torado Re: skąd się biorą... 17.09.11, 18:40
        wlody1 napisał:

        > passion.fruit napisała:
        >
        > > Jak mogę sobie pomóc?
        >
        > Hmmm, może kup większy wibrator ???
        :D
    • princess_yo_yo Re: skąd się biorą... 17.09.11, 18:53
      jesli chcesz stalego zwiazku to rzeczywiscie mozna to nazwac zachowaniem autodestrukcyjnym a co najmniej bezsensownym.
      w innym przypadku jest to calkiem normalne zachowanie - aaaa doczytalam ze rozwala cie to psychicznie, wiec nie mam juz nic wiecej do powiedzenia.
    • ka-mi-la789 Re: skąd się biorą... 17.09.11, 22:50
      passion.fruit napisała:

      > Jak mogę sobie pomóc?

      Zajmując się czymś pożytecznym - wyremontuj mieszkanie, skończ kurs nakładania tipsów, naucz się portugalskiego albo zostań wolontariuszką. Możliwości są setki. Jak będziesz miała zajęty czas, to ci głupoty z głowy wywietrzeją.
    • rozczochrany_jelonek Re: skąd się biorą... 17.09.11, 22:56
      za dużo myślisz ;)
      co dokładnie tracisz utrzymując kontakty z tym mężczyzną ?
    • gr.eenka Re: skąd się biorą... 17.09.11, 22:59
      ochotnicy do takich zdjęć. Owszem wyglądają całkiem ciekawie - tak naturalnie - jak zwierzęta, jednak nie jesteśmy zwierzętami.
      www.tvn24.pl/-1,1717711,0,1,tysiac-nagusow-w-kapieli-nad-morzem-martwym,wiadomosc.html
    • mirtillo25 Re: skąd się biorą... 17.09.11, 23:00
      Byłam w podobnym związku. Nie napisałaś jednak, dlaczego nie możesz być z tym facetem. Ma problem z zaangażowaniem się, jest żonaty czy może po prostu lubi od czasu do czasu podbić do innej? W moim przypadku facet nie chciał się wiązać a tylko zabawić. W dodatku w całej tej zabawie też nie był najlepszy. Obudziłam się, kiedy po miesiącach cierpień zobaczyłam go z inną, a potem jeszcze inną. Wtedy zdałam sobie sprawę, że tylko się poniżyłam.
      Jak możesz sobie pomóc? Zacznij spotykać się z innymi facetami. Może znajdzie się wśród nich taki, który pokaże Ci jak powinien zachowywać się zakochany facet, któremu zależy i jakim kretynem jest ten Twój obecny ;)
    • poly_gamer Re: skąd się biorą... 17.09.11, 23:17
      > Lubimy się z wzajemnością, ale wiem ile na tym tracę.I mimo pełnej świadomości
      > sytuacji, która rozwala mnie psychicznie w 100% dalej w to brnę.

      Ja też tak mam. Jak kogoś lubię z wzajemnością, to na tym tracę i rozwala mnie
      to psychicznie na 100%, ale dalej w to brnę.

      > Jak mogę sobie pomóc?

      Nie wiem. W takich przypadkach nie próbuję sobie pomagać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka