Dodaj do ulubionych

Druga zona...

18.09.11, 00:53
No wlasnie czy jest tu jakas kobitka, ktora jest druga zona swojego malzonka? Zakladajac, ze tamten rozwod nastapil z przyczyn innych jak zdrada, maz i ex dogaduja sie normalnie, nazwijmy to na poziomie czy Wy tez macie jakis kontakt z tymi bylymi? Czy je w ogole poznalyscie? Jak to u Was wyglada?

Jest taka dziwna sytuacja... Syn mojego meza bedzie sie za jakis czas zenil no i wiadomo bedziemy my no ale bedzie tez rzecz jasna matka chlopaka... Trzeba bedzie sie poznac... Maz i byla rozstali sie wiele lat temu, widza sie bardzo rzadko, tyle co maz zajrzy do dzieciakow, (sa dorosle i w 99,9% to one przychodza do nas), rozmawiaja normalnie.

Dodam jeszcze, ze z dziecmi mam kontakt doskonaly, bardzo je lubie i one mnie tez (podobno jestem pierwsza partnerka meza, ktora zaakceptowaly od rozwodu, a nasze wspolne dziecko kochaja ponad wszystko.

Z mojej strony nie chodzi absolutnie o rzadna zazdrosc czy cos, ale czuje sie dosc nieswojo i srednio wyobrazam sobie ta sytuacje....
Obserwuj wątek
    • qw994 Re: Druga zona... 18.09.11, 00:57
      A dlaczego średnio sobie wyobrażasz?
      • karolina.chonly Re: Druga zona... 18.09.11, 01:00
        Nie umiem nawet dokladnie okreslic... moze tez chodzi o znajomych, ktorzy znaja ja od "zawsze" i teraz mnie...

        Pytam wlasnie dlatego, bo moze to moje urojenia i cos wymyslam...
        • qw994 Re: Druga zona... 18.09.11, 01:01
          Zgadza się, wymyślasz.
        • marguy Re: Druga zona... 18.09.11, 01:12
          Wymyslasz i to na sile.
          No i co z tego, ze beda wspolni znajomi meza i jego ex ?
          Zachowuj sie normalnie w stosunku do wszystkich z ex-zona wlacznie, w czym problem?

          Nie rozumiem gdzie jest problem?
    • wlody1 Re: Druga zona... 18.09.11, 06:00
      Wymyślasz oczywiście. Liczy się to co teraz a nie to co kiedyś było- do tamtego można mieć szacunek i wspomnienia.
      Nie wydziwiaj, rozmawiaj z Nią normalnie a nawet serdecznie- zyskasz w oczach swojego faceta a ludzie będą Cię podziwiać.
      Pojechałem na pogrzeb pierwszej teściowej z aktualną wtedy żoną i Naszym synkiem. Dziwne? Może, ale zostało bardzo dobrze odebrane a żony bardzo się polubiły...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka