wczgbonp
19.09.11, 13:47
Chyba rozwalam sobie związek. Nie potrafię wyzbyć się tego okropnego uczucia jakim jest zazdrość. Inna sprawa-nie potrafię pogodzić się z tym, że w ciągu dnia mój partner wcale się nie odzywa, żadnych smsów bez powodu, na powitanie, czasem też żadnego na dobranoc. Uważa,że nie jest moim murzynem i nie może być na każde moje skinienie. Nieustannie powtarza,że mnie kocha i kiedy z nim jestem naprawdę to czuję. Ale wnerwia mnie,że on chyba nie tęskni, nie myśli czasem "ciekawe co ona robi? ciekawe czy o mnie myśli?", a ja to robię nieustannie. Jestem załamana- wiem,że sama sobie robię kuku taką moją natarczywością, ale czy ja żądam zbyt wiele.
Najgorsze są te jego zapewnienia o miłości i o tym,że mu bardzo na mnie zależy?
Jak ja mam go podejść? Co mam zrobić,żeby to on teraz zaczął się zastanawiać?
[to się trochę wyżaliłam, gdyby ktoś z Was miał jakieś pomysły-są one mile widziane]