Dodaj do ulubionych

ale teraz tak na serio

27.09.11, 15:42
w czwartek postanawiam obudzic sie jako nowy, lepszy czlowiek. czlowiek, ktory wolny jest od nalogu. i chociaz te nierowna walke podejmowalam juz n-razy, tym razem nie bedzie walki. bedzie harmonia z sama soba, ze swiatem i te de.
i teraz wasze zadanie: jak to do cholery zrobic?
biore kazde rady, wszystko sie przyda.
merci!
Obserwuj wątek
    • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 15:43
      aah, chodzi oczywiscie o fajki
      • soulshunter Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 15:50
        tak na serio nigdy nie palilem i nie wiem jak sie rzuca, ale vandikia palila i rzucila. Z nia pogadaj.
        • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 15:52
          jak ja gdzies zlapie to pogadam :) szczesciara.
          u mnie zawsze ten sam schemat: nie pale 2 miesiace - oh, ah, jestem juz wolna, moge sobie pozwolic na papieroska do piwka. i dupa blada.
          • ursyda Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 15:56
            to ja tak samo mam
            • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 15:59
              to przybij piatke. ale wiesz co? nie pocieszylas :)
          • zetka50 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 15:56
            Bo jak się przestanie palić, a zapali się raz, bo to tak np. tylko dziś do dupa.
            Aby przestać trzeba mieć silną wolę, ja jej nie mam, bo wróciłam do palenia:P
            • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 15:59
              teoretycznie wiem to, ale moj nalog zawsze mnie skutecznie oklamie :)
              • marguy Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:41
                osiem miesiecy nie palilam. Z nudow zaczelismy :/
                Potep popalalismy tydzien, dwa nie i tak w kolko.
                Od roku popalam po katach i na balkonie ale wkurza mnie to i wlasnie podjelam heroiczna decyzje o calkowitym zaprzestaniu.
                Gowno z tego przyjemnosci tylko glowa boli. No i paczka stoi tu 5.40 euro.
                To juz wole wydac na psa albo jakies buty (no bo ja przeciez nie mam ;)
                • sid-sid Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:43
                  > Gowno z tego przyjemnosci tylko glowa boli.

                  Jako osoba popalająca rekreacyjnie (do piwa) wiem coś o tym. Jakiś czas temu wypiłam dwa piwa, wypaliłam kilka papierosów, a następnego dnia umierałam. Po dwóch piwach! Nie wspominając o tym, że smród fajek na włosach i ubraniu tak mnie wkurza, że potrafię wrócić do domu o 3 nad ranem i myć włosy, bo nie zasnę. I klnę na czym świat stoi, ze ostatni raz. Ale później przy piwie znowu. Co ciekawe - tylko przy piwie. Jeśli pije wino czy drinki, obejdzie się bez.
          • ursz-ulka Re: ale teraz tak na serio 29.09.11, 11:49
            Ja tak samo. Uderzam do kiosku po faje jak mnie stres ścisnie. I potem znów rzucam. W kółko Macieju.
            • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 15:20
              trzeba by bylo w koncu tak naprawde przestac, c´nie? ja drugi dzien na odwyku, zobaczymy :)
          • stedo Re: ale teraz tak na serio 29.09.11, 18:11
            Bo trzeba raz na zawsze przyjąć do wiadomości, że jak się jest uzależnionym, to się jest do końca życia. I nie można sobie tak od czasu do czasu papieroska, czy kieliszeczek, czy procha itd. Jak się zacznie ponownie to jakby się nie przerywało. Wszystko wraca do stanu "sprzed". W takich sytuacjach trzeba sobie uświadomić, że tyle wysiłku na to by nie" używać" przez pewien czas, pójdzie się walić. I że nie warta skórka wyprawki. Dodam że paliłam przez 40lat, paczkę dziennie. Rzuciłam 1,5 roku temu. Ot tak z dnia na dzień, bez wspomagania. Myślałam że będzie ciężej. Ale to podobno sprawa indywidualna. Nie warto ograniczać ilość, bo to nieskuteczne, bez sensu. Trzeba drastycznie zerwać. Poboli, ale krócej.
            • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 15:19
              oczywista oczywistosc! boje sie tylko jednej rzeczy, rzucalam juz n razy. z dnia na dzien, w sumie dawalo rade, z kazdym dniem bylo jeszcze lepiej. no i zanim sie odwrocilam, palilam znowu.
              tym razem podchodze do tego jakos beznamietnie, moze to wina chorobska, ktore sie przyplatalo, no zobaczymyyyyy
      • samuela_vimes Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:28
        abeletka napisała:

        > aah, chodzi oczywiscie o fajki

        Już chciałam pytać, amfa, kwasy, zielsko? A tu taka nuda. ;-)
        • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:41
          co nie? wybacz, ze jestem nudna :D
        • raohszana Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:45
          samuela_vimes napisała:

          > Już chciałam pytać, amfa, kwasy, zielsko? A tu taka nuda. ;-)
          *
          A uzależnienie od kwasu fosforowego nie jest nudne? :P
          • samuela_vimes Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:39
            A jakie efekty to daje?
            • raohszana Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:41
              samuela_vimes napisała:

              > A jakie efekty to daje?
              *
              No, na przykład wypłukuje wapienie z organizmu, jakby ktoś miał.
              • samuela_vimes Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 22:06
                Czyli nie ma po tym żadnej bomby? A jak sobie takie wapienie wyhodować? Bo może wypłukiwanie wapieni z organizmu daje dodatkowe efekty...?
                Inspiracji szukam też.
                • raohszana Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 22:08
                  samuela_vimes napisała:

                  > Czyli nie ma po tym żadnej bomby?
                  *
                  Oczy jakby nieco świecom!

                  > A jak sobie takie wapienie wyhodować? Bo może
                  > wypłukiwanie wapieni z organizmu daje dodatkowe efekty...?
                  *
                  Daje. Osteoporozy można dostać.

                  > Inspiracji szukam też.
                  *
                  Nałogowych?
                  • samuela_vimes Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 22:13
                    > Oczy jakby nieco świecom!

                    Jak temu kotowi?
                    https://tiny.pl/h1mdc

                    Ponoć jest przyszłością walki z Aidsem, tak piszą.

                    >Daje. Osteoporozy można dostać.

                    Biorę, a da się od tego uzależnić?

                    > Nałogowych?

                    Aha, bo już wszystkie inne nałogi mnie znudziły.
                    • raohszana Re: ale teraz tak na serio 29.09.11, 11:53
                      samuela_vimes napisała:

                      > Jak temu kotowi?
                      *
                      Temu kotowi świeci siem futero.

                      > Ponoć jest przyszłością walki z Aidsem, tak piszą.
                      *
                      Świecenie czy kot? Bo jak koty - I win, mam dwa!

                      > Biorę, a da się od tego uzależnić?
                      *
                      Pewno, że się da - ma też kofeinę.

                      > Aha, bo już wszystkie inne nałogi mnie znudziły.
                      *
                      No bo ileż można to samo, nie?
    • vandikia Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 16:10
      melduję się wywołana do tablicy
      ja wiem, że nie można mi zapalić nawet pół, bo wrócę do nałogu

      szczerze to sama nie wiem jak momentami wytrzymuję, pocieszające jest to, że głód nie trzyma mnie cały czas, nachodzi falami - np. 3 dni non stop, a później tydzień spokoju, przy czym okres spokoju wydłuża mi się i mam nadzieję, że wkońcu ssanie nie wróci
      czytam dużo nt palenia, mam profil na jabluszkowo.pl , tam mi się zliczają pieniądze, mam profil TU www.stopsmokingcoach.eu/home.ashx?lang=pl#registertab-tab to kampania europejska propogująca rzucanie palenia, miałam też jeden dzień bardzo silnego kryzysu po mniej więcej 2 miesiącach i dzwoniłam wtedy do poradni nikotynowej na infolinię pogadać

      do tego piję sporo ziół, wysprzątałam chatę, popralam wszystko, staram się nie przebywać w otoczeniu palących - bo czasem to, że ktoś pali mi nie przeszkadza, a czasem aż mnie skręca

      podobno przebrnięcie przez pierwsze pół roku daje pewne poczucie stabilizacji w walce.. no ja dopiero mam niecałe 4 miesiące za sobą i wcale nie czuję się pewnie ale bardzo nie chcę palić, za dużo się wymęczyłam przez te miesiące
      liczę sobie więc dni, do pierwszej setki liczyłam często :) teraz stawiam sobie za cel "do urodzin", "do Gwiazdki", "do Nowego Roku" itd.. plus rozmawiam dużo na żywo z osobami, które rzuciły, zamęczam ich pytaniami i nękam swoimi rozterkami :D najbardziej obrywa się mojej mamie byłej palaczce, mojemu tacie byłemu palaczowi i jednej koleżance
      • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 16:12
        wiesz, co mnie najbardziej w tym przeraza? juz 4 miesiace nie palisz, a palenie nadaje rytm twojemu zyciu, moze nawet bardziej niz wtedy jak palilas.
        nie wiem jak to zrobic, nie chce liczyc dni, nie chce liczyc kasy, chce po prostu zapomniec :)
        • mi_nutka3 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:06
          tabeletka napisała:

          > wiesz, co mnie najbardziej w tym przeraza? juz 4 miesiace nie palisz, a palenie
          > nadaje rytm twojemu zyciu, moze nawet bardziej niz wtedy jak palilas.
          > nie wiem jak to zrobic, nie chce liczyc dni, nie chce liczyc kasy, chce po pros
          > tu zapomniec :)

          Dokładnie! To nie tak powinno być. Odradzam portale, e-papierosy, nicorette i tym podobne rzeczy, bo to tylko wzmaga apetyt. Ja też nie palę od 4 miesięcy i muszę powiedzieć, ze nie pamiętam o tym dopóki nie zobaczę kogoś kto pali lub nie pojawi się temat palenia. Chce mi się palić tylko wtedy jak sobie o tym przypomnę wlaśnie - jak gadam z jakimś palącym, jak widzę palących jak jest luźniejsza atmosfera lub piję piwo. No i najważniejsze to oczywiście nie pozwalać sobie nawet na małego bucha, bo to koniec. To jest właśnie Twój błąd autorko. Ja również go popełniłam, dwa razy. Teraz rzucam już po raz trzeci i chyba w końcu się uda. Zwłaszcza, że mam silną motywację. Tylko jeszcze jedna rzecz - mi może jest łatwiej bo tak naprawdę paliłam "tylko" 2-3 lata (wcześniej popalałam). Co innego jak ktoś palił całe życie. Znam kolesia który nie palił przez 16 lat i na jesieni życia wrócił do nałogu. Ogólnie jesteśmy już niewolnikami fajek i na zawsze zostaniemy. Możemy palić i się niszczyć lub nie palić, być zdrowym i czuć ciągle niespełnione pragnienie. Tak czy siak życzę Ci powodzenia i radzę po prostu przestać palić, tak z dnia na dzień. Jeśli masz jakieś papierosy to po prostu wrzuć je w ognisko czy tam do pieca, tak jakby nie były nic warte. I nie zapisuj się do żadnych grup wsparcia ani tym podobnych rzeczy. Jak ktoś będzie chciał Cię wyciągnąć na papierosa mów z dumą że rzucilaś. Będę Ci zazdrościli (wiem coś o tym), bo sami nie potrafiliby tego zrobić. No i pamiętaj żeby się nie złamać i ciągle mieć w głowie korzyści wynikające z tej NAPRAWDĘ MĄDREJ decyzji. Trzymam kciuki:)
          • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:18
            witaj, wlasnie tak zrobie. z dnia na dzien, koniec. i sprobuje sie nie oklamywac, ze teraz naprawde MUSZE zapalic... zaluje, ze sie w ogole w to bagno wpakowalam. 10 lat juz zlecialo. 10 lat nadszarpywania portfela, cary, zdrowia, nerwow ukochanych :) no ale nic. poprawie sie :) a tobie zycze powodzenia, zebys juz nigdy do tego nie wrocila :)
          • stedo Re: ale teraz tak na serio 29.09.11, 18:25
            No to jesteśmy takie same.;)) Też nie chciałam żadnych tam grup wsparcia, rozmów. Wręcz wkurzało mnie, jak ktoś troskliwie pytał jak mi idzie rzucanie, jak się czuję. Chciałam o tym nie myśleć. Jednym tylko się różnimy. Ja nie wyrzuciłam papierosów z domu. Zawsze były na podorędziu przwz pierwsze pół roku, gdyby jednak były potrzebne. Podobno najbardziej się chce palić gdy ich nie ma. A teraz już mnie nie rusza. Mogą palić w mojej obecności nawet. Zawsze wtedy przypominam sobie jak było nieklawo w pierwszym okresie rzucania i to wystarcza.
        • vandikia Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:03
          oczywiście, że tak jest ale raczej nic dziwnego w sumie po 10 latach ciężkiego palenia (1,5 paczki dziennie)
          na początku najciężej było wypełnić lukę, wyobraż sobie, że miałam w ciągu dnia ok 25 przerw 5 minutowych na "przyjemność" lub coś co wydawało się przyjemnością, relaksem, odlotem, odstresowaniem i nagle po rzuceniu mam masę czasu, z którym nie bardzo wiem co mam zrobić
          kasę liczę dla zabawy akurat ale jest fajnie widzieć ile :) dni liczyłam na początku, teraz od czasu do czasu zaglądam do portalu, który zlicza też z ciekawości
          po prostu zapomnieć się nie da moim zdaniem, bo gdyby to było takie łatwe, to tylu ludzi nie wracałoby do palenia, tylu by nie paliło mimo świadomości chorób, szkodliwości
          trzeba przejść odwyk i tyle :)
          • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:19
            tu mnie uspokoilas, twoja pierwsza odpowiedz sprawila, ze myslalam, ze w kazdej minucie twojego zycia liczysz, rozmawiasz, analizujesz :D:D
            ok, to ide na odwyk. w czwartek.
            • raohszana Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:22
              tabeletka napisała:

              > ok, to ide na odwyk. w czwartek.
              *
              A czamu nie dzisiaj?
              • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:29
                bo poniewaz.
                • raohszana Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:32
                  https://verybadfrog.com/wp-content/uploads/2010/09/This-dog-is-smoking-a-pipe-your-argument-is-invalid.jpg
                  • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:34
                    oo ta wypowiedz podoba mi sie najbardziej :)
                    nie no, jutro egzamin, nie chcialam sie stresowac. po egzaminie shopping, potem praca, a potem ide pracowac na kaca giganta. w czwartek obudze sie z kacem gigantem i zrzuce wszystko na fajki. dobry plan, co?
                    • raohszana Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:36
                      tabeletka napisała:

                      > oo ta wypowiedz podoba mi sie najbardziej :)
                      *
                      :D

                      > nie no, jutro egzamin, nie chcialam sie stresowac. po egzaminie shopping, potem
                      > praca, a potem ide pracowac na kaca giganta. w czwartek obudze sie z kacem gig
                      > antem i zrzuce wszystko na fajki. dobry plan, co?
                      *
                      Niby jest to jakaś argumentacja, ale jakbyś rzuciła dziś to zlałoby się ze stresem przedegzaminacyjnym i jutro mogłabyś jako ta czysta i kryształowa wyłonić się z ławicy stresów i pić!
                      • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:38
                        ale ja nie mam zadnego stresu. mialabym jakbym rzucila :D
                        • raohszana Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:41
                          Ano chyba, że tak. To nie rzucaj - tylko nie pal, tak o :]
                          • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:42
                            no tak. w czwartek :D
                            • raohszana Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:44
                              tabeletka napisała:

                              > no tak. w czwartek :D
                              *
                              Niech już będzie. Ale na pewno :P
                              • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:45
                                jak bum-cyk-cyk. ide na peta :)
            • vandikia Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 22:03
              nie no, gdyby tak było to pewnie siedziałabym już w Tworkach :) są godziny, czasem długie, że męczy ale wszystko to mija i to jest budujące
              ja przez chyba 2 tygodnie przed rzuceniem miałam juz podjętą decyzję, że rzucam, tylko nie miałam wyznaczonego konkretnego dnia, bardziej "na dniach", przez ostatnie 4-5 dni nie paliłam "swoich" papierosów ulubionych, a męża - które paliłam, gdy o 2 w nocy okazywało się, że nie ma nic innego pod ręką
              co ważne, jak kiedyś obiecywałam sobie rzucenie ot tak, to sobie mówiłam "dobra od jutra nie palę", potem odruchowo rano paliłam i po pierwszym papierosie stwierdzałam, że cały dzień już sprzedany i paliłam normalnie, później zapominałam o tym, że miałam rzucać :D a tym razem było tak, że po porannym "najaraniu" - chyba 8 sztuk od momentu wstania do 2 godzin na czczo tak mnie zmuliło, że stwierdziłam, że to dzisiaj jest ten dzień, idąc rzuciłam peta i powiedziałam, ze już nie zapalę i już
              zacięcie o którym ktoś wyżej napisał jest super sprawą na pierwsze 2 tygodnie, taka agresja na fajki, super sprawa :)
      • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 16:15
        dziekuje za te rady, kilka z nich na pewno zastosuje, no i zycze ci, zebys juz niedlugo nie musiala nawet o tym myslec :)
      • kitek_maly Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:18
        Brawo, Vandzia. :)
        • marguy Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:51
          kitek,
          bardzo brawo, Vandzia, ona przestala palic po forumowej zmowie na rzucenie.
          Ciekawe czy cafem pali, bo tez miala przestac.
          • vandikia Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:06
            dzięki dziewczyny, chwile gdy jestem z siebie dumna, że jestem taka silna sa bardzo miłe :)
    • sid-sid Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:10
      Wszystkie znane mi przypadku, które rzuciły skutecznie, twierdzą, że zawzięły się i rzuciły z dnia na dzień. Niestety nie wiem jaka jest recepta na zawzięcie się.
      • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:16
        no ja tez sie zawezme, bo mnie to po prostu wkurza, ale potrzebuje wlasnie tej recepty :)
        • marguy Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:45
          Z dnia na dzien to najskuteczniejsza metoda.
          Wiem, bo wyprobowalam.
          Oprocz smrodu, i pieniedzy jest jeszcze inny aspekt palenia, ktory mnie wkurza: z natury mam niski glos (co niektorzy tu obecni slyszeli), ale jak sobie popale, to nastepnego dnia mam zwyczajny sznaps baryton. Gorzej niz chlop.
          Aha, niepalac zapomnialam co to angina i wieczne zapalenie strun glosowych.
          • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 19:59
            te chorobska mnie omijaja, ale jak cos sie przypaleta to zaraz zapalenie oskrzeli. pomijajac juz to wszystko, czego golym okiem nie widac, a co fajki w moim organizmie narobily...
            gdzie indziej piszesz, ze popalasz po katach, ja jak po kolejnym rzucaniu zaczynam, to od razu z krolewskim rozmachem.
            teraz rzucilas na dobre, czy wlasnie zaczynasz?

            co do forumowego rzucania, wiem, ze sama udzial bralam, chyba zeszlej jesieni. jak widac, rzucam znowu i teraz juz na amen.
            • marguy Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:05
              Rzucilam, bo jadac tydzien temu po psa zdalam sobie sprawe, ze potrzebne mi to palenie jak swini siodlo.
              Wyjechalam o 2 w nocy i wszystko bylo zamkniete wiec nie moglam kupic, a potem, pomimo okazji przy tankowaniu po prostu zapomnialam. Jesli wiec zapomnialam to znaczy, ze palic nie musze.
              • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:08
                tez racja. ja ostatnio w srodku nocy, gdzies w hiszpanskiej pampie wymyslalam skad fajki skombinowac, myslalam, ze wybuchne, ale w koncu znalazlam tyton i sobie skrecilam. uczucia ulgi nie bylo. tylko niesmak
    • qw994 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:15
      Musisz zastąpić nałóg innym nałogiem.
      • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:42
        ale ja z reguly na nalogi niepodatna, tylko temu sie wyjatkowo spodobalam :/
        • qw994 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:49
          Możesz w końcu wykorzystać szansę, może innemu się spodobasz? :)
          • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:56
            myslisz, ze moze sie udac z herbata?
            • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 20:56
              oczywiscie piciem, nie paleniem...
              • qw994 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:03
                E, to nie nałóg :P
                • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:14
                  to kawa? a nie, zeby zolte sie robia. hmm, to co?
                  • qw994 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:19
                    Co najmniej obgryzanie pazurów.
    • zeberdee24 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:00
      U mnie jakoś tak wyszło że nie mam zbyt wielu okazji do palenia, kilka razy celowo rzucałem palenie i nic z tego nie wyszło, teraz zwyczajnie nie mam gdzie ani kiedy palić, bo rano w domu nie mam czasu, auto kupiłem nowe więc nie ma bata żebym w nim palił, w czasie pracy też nie ma za bardzo kiedy, a wieczorem to mi się nie chce gdzieś wyłazić a smrodu fajek w pomieszczeniu nie znoszę.
      • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:16
        a ja mam balkon z rozkosznym zestawem ogrodowym, do pracy, na uni, na zakupy, wszedzie autobusem (wiesz, ile to przystankow, ktore mozna obskoczyc?), w pracy moge sobie co godzine krotke przerwe zrobic itd itp... normalnie jakbym skazana na fajki byla
        • zeberdee24 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:24
          Nie chcę być pesymistą, ale jak masz do tego jeszcze towarzystwo to będzie ciężko:) Niepalenie to pewien styl życia, niewykonalne jest mieć palących starych starych znajomych i nagle się wybić i dalej w tym środowisku pozostać:)
          • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:28
            moja najlepsza przyjaciolka rzucila rok temu, wspollokator, ktory pali - rzuca. moj chlopak nie pali. wiec warunki w sumie sa
    • anaisanais96 Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:31
      KAżdy kto rzucił palenie w moim otoczeniu zrobił to z dnia na dzień. Dizś palę, jutro przestaję i koniec. To chyba najlepszy sposób. A nie tak jak mój mąż, od 1 października, listopada, po weselu, imprezie itp i to po jednym żeby nie było szoku.

      Najlepsze jednak było gdy wrócił od kardiologa i usiłował mi wmówić, ze lekarz mu powiedział że w żadnym wypadku nie ma rzucać od razu tylko stopniowo. Myślałam, ze umrę ze śmiechu. No większego kitu to nigdy nie próbował mi wcisnąć.
      • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 21:35
        a wiesz, ze sa lekarze, ktorzy naprawde tak mowia? oczywiscie totalna bzdura, ale tak jest
        • vandikia Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 22:07
          no właśnie to nie jest totalna bzdura, poczytajcie sobie :)
      • vandikia Re: ale teraz tak na serio 27.09.11, 22:06
        na moje natychmiastowe rzucanie lekarz też kręcił nosem ale rzuciłam, bo mam serce zdrowe organicznie ale są ludzie, którzy mogą takie odstawienie z 25 papierosów dziennie przez X lat przypłacić zawałem serca i wcale nie jest to rzadkość
        • ursyda Re: ale teraz tak na serio 29.09.11, 11:54
          Ja odstawiam i odstawiam a potem mnie ktoś wkurzy i muszę, muszę, muszę zapalić:(
    • raohszana Re: ale teraz tak na serio 29.09.11, 11:53
      Czfartek. I nie palisz już? :>
      • stedo Re: ale teraz tak na serio 29.09.11, 18:33
        Cicho sza.! O tym się nie mówi;)
      • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 12:45
        a dzisiaj piatek. ignoruje pety, w sumie dobrze mi wychodzi. i przeziebiona jestem, to pewnie jeszcze pomaga. ide pranie robic :)
        • raohszana Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 14:11
          Bardzo dopsz! Tak trzymać! :)
          • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 15:17
            :D ale wyobraz sobie, ze to pracowanie na kaca w ogole nie wyszlo. zlapalo mnie w srode jeszcze jakies chorobsko i tak sie bujalam 5 minut z koktajlem w reku, potem 10 minut odpoczywania. i tak w kolko. o 2 bylam juz w lozku z goraczka. no ale trudno, innym razem :D
            • raohszana Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 15:32
              Ale za to powalił Cię do łóżka gorrrący kompan - Pan Przeziębienie :D
              • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 15:34
                ta, zgarnal mnie z baletow i do wyra zaciagnal
                • raohszana Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 15:39
                  Widzisz - zdecydowany taki! I od razu do łoża na noc pełną wrażeń!
                  • lew_ Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 15:58
                    raohszana napisał:

                    > Widzisz - zdecydowany taki! I od razu do łoża na noc pełną wrażeń!
                    >
                    Tabeletka & Roa ! Znowu sie na forum lenicie :_=)
    • lonely.stoner Re: ale teraz tak na serio 29.09.11, 21:02
      nie wierze w zadne nalogi i uzaleznienia tym bardziej. Wszystko jest w naszej glowie, i to co ludzie nazywaja nalogiem to po prostu slaba wola, a nie uzaleznienie, a juz najbardziej mnie smiesza ludzie ktorzy twierdza ze sa uzaleznieni od nikotyny haha.
      • rannie.kirsted Re: ale teraz tak na serio 07.10.11, 01:58
        alez to bylo swiatle, haha...
    • czarnysmaczek Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 11:21
      Najlepszym sposobem na rzucenie palenia jest nie zaczynać palić.
      smakizdrowia.blogspot.com
    • kasia_zielone_wzgorze Re: ale teraz tak na serio 30.09.11, 11:29
      Dodam coś od siebie.
      Popalałam od 17 lat. Oczywiście z przerwami na ciążę i karmienie oraz coroczne noworoczne rzucanie. Wytrzymywałam wtedy od dwóch do pięciu miesięcy. W międzyczasie wszyscy bliscy z otoczenia, którzy palili pożegnali się z nałogiem.
      Ze względu na stan zdrowia miałam porzucić fajki i tak rzucałam codziennie przez 4 miesiące. Jeden dzień paliłam paczkę dwa albo trzy nie. Byłam okropnie nerwowa i rozdrażniona, a ponieważ ten stan się tyle utrzymywał to ostatnia decyzja: albo rzucam albo daję na luz i palę dalej. No i rzuciłam z dnia na dzień. Nie palę od siedmiu miesięcy. Ale dziś żałuję że nie poszłam do specjalisty bo przez pół roku to był koszmar. I dla mnie i dla rodziny Ciągle wahania nastrojów, doły, stany płaczliwe, napady agresji i koszmary w nocy. Teraz jest lepiej. Bardzo rzadko nachodzi mnie myśl że chciałabym zapalić. Nawet podczas spotkań towarzyskich z alkoholem mnie nie ciągnie. Jedynie co mi zostało to 6 kg zrzucić. Ale jestem bardzo szczęśliwa.
      A Autorce radzę udać się do specjalisty po tabletki łagodzące objawy i życzę powodzenia.
    • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 07.10.11, 01:49
      musze sie pochwalic... wlasnie rozpoczyna sie dziewiaty dzien :) czwartego mialam maly kryzys (chcialam wypieprzyc wspollokatora przez okno),ale kryzys zniknal tak samo szybko jak sie pojawil. na razie jest dobrze!
      • ursyda Re: ale teraz tak na serio 07.10.11, 07:43
        u mnie też na razie jest dobrze ale nie jestem w stanie policzyć, który to dzień .
        • tabeletka Re: ale teraz tak na serio 07.10.11, 14:28
          a mniej wiecej? powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka