Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, co radzicie przed ślubem?

05.03.02, 13:09
W kwietniu wychodzę za mąż. Rozpoczęłam klasyczne przgotowania. Wypożyczam
klasyczną białą suknię (nie chciałam kupować). Mam już zarezerwowaną w
wypożyczalni. I teraz mam problem. Otóż: mam dość krótkie włosy, można z nich
już upiąć kok, na szczęście. Udałam się do specjalistycznego salonu na próbę
uczesania i makijażu. Zapłaciłam za to 140 zł. Dla mnie to dość dużo, ale co
tam, postanowiłam spróbować. Efekt był porażający, przeraził zarówno mnie, jak
i moje otoczenie. Fryzura ok, ale ten makijaż......... Na codzień stosuję
bardzo delikatny makijaż i to co mi zrobiła kosmetyczna (wiedziała, że to
makijaż ślubny) przeraziło mnie. Mimo to zarezerwowałam sobię tam wizytę w dniu
ślubu, w duchu zaś postanowiłam, że następnym razem po prostu zmuszę
kosmetyczkę do zminimalizowania i wysubtelnienia makijażu oraz sama jej wybiorę
kolorystykę.
Poza tym chciałam korzystać od teraz z solarium (zazwyczaj nie korzystam) i
stosować maseczki i tego typu zabiegi. Postanowiłam sobie zakupić odpowiednie
kosmetyki i poćwiczyć makijaż, mama zaofiarowała się z pomocą w uczesaniu, i
teraz jestem w kropce.
Powiedzcie, czy radzicie mi zdać się na usługi tego salonu, choć efekt mnie nie
zachwycił, czy szukać nowego? Ceny próbnych uczesań i makijażu są dosć
wygórowane. Czy może lepiej spróbować w domu samej z mamą lub koleżankami?. jak
Wy sobie poradziłyście?
Ślub będzie typu konkordatowego, i przyjęcie weselne raczej skromne, w lokalu,
ale nie typowe weselisko do białego rana.

Bes
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 13:42
      Chyba lepiej sama zainwestuj w dobre, sprawdzone kosmetyki do makijażu, w
      Twojej kolorystyce. Nie ma sensu korzystać z usług kosmetyczki, która się nie
      sprawdziła. Za drugim razem nie będzie lepiej - i może skończysz jak moja mama,
      10 min przed wyjściem na swój własny ślub myła głowę i układała zgodnie ze
      swoim życzeniem.

      powodzenia
      • bes Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 13:57
        No własnie tego się boję:-) Po wizycie w dniu ślubu i wydaniu kupy pieniędzy
        wrócę do domu i w pośpiechu będę robić wszystko "po swojemu".
        Zresztą dlaczego kobieta ma się w ten dzień szczególnie "odmieniać", zrobić z
        siebie kogoś zupełnie innego? To z reguły szokuje i wszystkich wokół i samą
        siebie.
        Ale z drugiej strony nie wiem, może kosmetyczka i fryzjerka mają
        jakieś "kruczki", żeby lepiej wyglądało i lepiej się trzymało.........

        bes
        • hilda_k Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 14:03

          > Ale z drugiej strony nie wiem, może kosmetyczka i
          fryzjerka mają
          > jakieś "kruczki", żeby lepiej wyglądało i lepiej się
          trzymało.........
          >
          > bes


          na pewno maja - bycie fryzjerka i kosmetyczka to ich
          zawod. ja bym z fryzjerki nie rezygnowala, tym bardziej,
          ze fryzura ci sie podobala. a kosmetyczke to sobie
          odpusc... masz jeszcze duzo czasu - mozesz sama
          wyprobowac rozmaite wersje makijazu i znalezc cos, co ci
          sie bedzie podobalo. Ja pamietam slub mojej kuzynki,
          mlodej ladnej dziewczyny. Na codzien nie stosowala w
          ogole makijazu, a na slub wlasnie miala zamowiona
          kosmetyczke. Z daleka, to nawet zle nie wygladala, ale z
          bliska - totalna maska: gruba warstwa podkladu, na to
          tona pudru. Efekt byl taki, ze uwydatnily sie jej jakies
          zmarszczki, ktorych bez makijazu w ogole nie bylo widac.
          No i puder zaczal sie jakos tak nierowno osypywac...Nawet
          na sukni byly slady...
    • kathy Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 14:00
      Radziłabym ci, żeby ślubny makijaż nie różnił się specjalnie od stosowanego
      codziennie. Nie będziesz się czuła naturalnie. Mocny makijaż zdecydowanie
      postarza, a panna młoda powinna wyglądać raczej młodo i świeżo.Lepiej zdać się
      na siebie.
      Wszystkiego najlepszego z okazji ślubu i nie przejmuj się, będziesz na pewno
      pięknie wyglądać!
      • bes Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 14:07
        Dzięki piękne.....
        Widzę, że jesteście podobnego zdania jak ja. Makijaż własnoręczny według
        własnego upodobania, delikatny i subtelny. W takim razie odwołam kosmetyczkę, a
        co do fryzjerki - jeszcze się wstrzymam........
        Przejdę do etapu samodzielnych prób uzyskania efektownej fryzury i pieknej
        buzi:-)

        pozdrawiam

        bes
    • agnesp76 Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 14:04
      bes napisał(a):

      > Udałam się do specjalistycznego salonu na próbę
      > uczesania i makijażu. Zapłaciłam za to 140 zł. Dla mnie to dość dużo, ale co
      > tam, postanowiłam spróbować.

      W jakim mieście?

      > Efekt był porażający, przeraził zarówno mnie, jak
      > i moje otoczenie. Fryzura ok, ale ten makijaż.........

      To lepiej zrezygnuj z makijażu tam. Jeśli fryzura Ci odpowiadała, to zarezerwuj
      sobie tylko fryzjera. Albo zdaj się na mamę i/lub koleżanki.

      > Na codzień stosuję bardzo delikatny makijaż

      Ja na codzień również stosuję delikatny makijaż albo wcale - po prostu tak się
      lepiej czuję. Jak brałam ślub zamówiłam tylko fryzjerkę. Natomiast makijaż
      zrobiłam sama i był to tylko podkład matujący (upalny sierpień) - źle się czuję w
      makijażu w lecie. Na ustach miałam kończącą się opryszczkę, więc pomadka tylko
      ochronna. Chociaż u fotografa i tak mieliśmy nakładane tony pudru co kilka minut,
      bo bardzo się świeciliśmy :-))

      Wszystkiego dobrego
      Pozdrawiam
      • bes Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 14:16
        Co do miasta - Poznań, i to wcale nie był salon " z najwyższej półki", ale
        założyłam, że skoro mają to w ofercie, to sobie poradzą. Wybrałam taki blisko
        miejsca zamieszkania, żeby nie ujeżdżać przez całe miasto w dzień ślubu.
        Zrezygnowałam też z welonu na rzecz skromnego stroika, bo myślę, że
        denerwowałoby to coś powiewające za mną i doczepione do włosów...
        No i jeszcze solarium - teraz zastanawiam się nad samoopalaczem zamiast
        wysuszającego solarium.........
        Czasem aż mnie śmieszy, że skupiam się na takich bzdetach. Ale trudno o tym nie
        myśleć...

        bes
        • agnesp76 Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 14:38
          bes napisał(a):

          > Co do miasta - Poznań, i to wcale nie był salon " z najwyższej półki"

          Ja w Łodzi 3 lata temu, płaciłam 40 zł za uczesanie w koczka. Nie robiłam żadnych
          prób wcześniej, bo chyba nie wiedziałam o tym, ale byłam bardzo zadowolona.
          Dodam, że fryzura trzymała mi się jeszcze całą niedzielę - mimo iż nie spałam na
          stojąco ;-))
          Fryzjerkę poleciła mi kolezanka, która na różne okazje się tam czesała.

          > Wybrałam taki blisko
          > miejsca zamieszkania, żeby nie ujeżdżać przez całe miasto w dzień ślubu.

          To ważne. Ja też byłam w takim małym koło bloku.

          > Zrezygnowałam też z welonu na rzecz skromnego stroika, bo myślę, że
          > denerwowałoby to coś powiewające za mną i doczepione do włosów...

          Ja miałam welon krótki (do ramion), ale szyję to miałam cały czas mokrą. Trochę
          mi przeszkadzał - myślę że to głównie z powodu upału.

          > Czasem aż mnie śmieszy, że skupiam się na takich bzdetach. Ale trudno o tym nie
          > myśleć...

          Ja normalnie nie myślę i nie przykładam takiej wagi do makijażu, maseczek,
          kosmetyczek, itp. (chociaż korzystam od czasu do czasu, jak mi się przypomni,
          albo jak znajdę chwilę), ale wiem, że w taki dzień chciałoby się zabłysnąć.
          Myślę, że nie należy się tym zbytnio przejmować - jak będziesz miała mniej na
          głowie, tym swobodniej się będziesz czuła :-))
          Wierz mi, że sama przysięga to było duże przeżycie (a jak bym miała się jeszcze
          martwić się czy mi tusz nie spływa po policzkach, albo czy się puder nie sypie na
          sukienkę...;-))

          PS Nie miałam kiedy pomalować paznokci...;-))
    • Gość: Ginger Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 14:06
      Co do makijazu, to zgadzam sie z reszta pan, ze lepiej zdac sie na wlasne sily
      i czuc swobodnie, natomiast fryzura... Skoro odpowiadala Ci ta zrobiona w
      salonie, sadze, ze powinnas sie zdac na nich.. Mysle, ze zrobia to bardziej
      profesjonalnie no i powinna sie dluzej utrzymac.
      Najlepsze zyczenia.
      • bes Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 14:25
        A tak poza tym, skoro jestem w trakcie przygotowań do ślubu - diabli mnie
        biorą, jak widzę wyzysk biednych klientów beczelnie prowadzony przez całe to
        lobby "okołoślubowe". Na wszystko związane ze ślubem są specjalne, podwójne
        albo i wyższe ceny. Buty, suknie, fryzjer, kosmetyczka, nawet zwyczajnej
        taksówki do ślubu nie możesz zamówić, bo "należy się specjalna cena". Wkurza
        mnie, że muszę w tym uczestniczyć i pomału zaczynam żałować, razem z moim
        chłopakiem, że podjelismy decyzję o slubu zamiast po prostu żyć sobie dalej "na
        kocią łapę". No, ale presja naszych obu rodzin była silna...... Poza tym ja też
        myślałam o ślubie. Miał być skromny ślub i przyjęcie dla najbliższej rodziny, a
        teraz, podstępem, prośbą i groźbą wyżebrane przez rodziny zrobiło się
        autentyczne wesele.
        Ech, życie...........

        bes
        • Gość: Agniecha Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.bresa.com.pl 05.03.02, 14:46
          Na początku bardzo gorąco Cię pozdrawiam i życzę wzszystkiego, co tylko sobie
          zażyczysz...
          Moim zdaniem ślub musi byc bezwarunkowo - nigdy więcej się taka okazja nie
          zdarzy - uwierz mi...
          Fryzura i makijaż - koniecznie u fryzjera i kosmetyczki: nawet nie wyobrażaj
          sobie, że bedziesz w stanie go sama wykonać. Nawet jeżeli teraz jestes w tym
          bardzo sprawna, to gwarantuję Ci, że w dniu ślubu ręce będą Ci się trząść jak
          galareta - nie mówiąc o fryzurze. Twojej mamie, kuzynkom i przyjaciółce -
          również.
          Solarium - wedle uznania, ale sierpień sugeruje lekką opaleniznę - broń się
          przed "nierówną" opalenizną słoneczną - nic tak równo nie opala jak solarium.
          Przecież nie musisz się spiec na frytkę. A samoopalacz zabrudzi ci sukienkę jak
          nic. Uwierz mi.
          Możesz zrezygnować z manicure - sama świetnie opiłujesz i pomalujesz
          (delikatnym odcieniem) sobie paznokcie.
          Trzymam kciuki... Ja też to przeżywałam i nigdy tego nie zapomnę... To było
          super...
          I jeszcze jedno - tego Ci nikt nie powie: koniecznie (i wcale nie ma się z
          czego śmiać) poprzedniego dnia wyrycz się w samotności lub w towarzystwie
          przyjaciółki. Płacz ile wlezie i bez powodu. Uwierz mi. Ja tego nie zrobiłam i
          rozkleiłam się jak papier tuż przed wyjściem do fotografa. Na szczęście
          wszystko mi poprawiła świadkowa... Życzę Ci takiego wsparcia jakie ja miałam od
          mojej Reni.
          Powodzenia
        • Gość: sicilian Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: 212.106.6.* 05.03.02, 14:55
          To dokładnie jak u mnie. Miało być wesele na max 50 osób a teraz juz jest
          120!!!, choć do wesela jeszcze (a może już)3 miesiące.
          Co do makijażu, mam koleżankę, młodą dziewczynę, której kosmetyczka zrobiła
          makijaż taki, ze z trudem ją poznałam, jakies 10 lat więcej. Obiecałam sobie,
          że ja tak na pewno nie będę wyglądać. Jeżeli ktoś będzie próbować zrobić mi
          taki makijaz, na pewno z tego zrezygnuję.
          pzdr
        • agnesp76 Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 15:20
          bes napisał(a):

          > A tak poza tym, skoro jestem w trakcie przygotowań do ślubu - diabli mnie
          > biorą, jak widzę wyzysk biednych klientów beczelnie prowadzony przez całe to
          > lobby "okołoślubowe". Na wszystko związane ze ślubem są specjalne, podwójne
          > albo i wyższe ceny. Buty, suknie, fryzjer, kosmetyczka, nawet zwyczajnej
          > taksówki do ślubu nie możesz zamówić, bo "należy się specjalna cena". Wkurza
          > mnie, że muszę w tym uczestniczyć

          Też mnie to wkurzało. A do ślubu zawiózł nas tata mojej koleżanki. Bez zbędnych
          lalek, misiów i innych konstrukcji na masce. Tylko biała wstążka i kilka białych
          baloników :-))

          > i pomału zaczynam żałować, razem z moim
          > chłopakiem, że podjelismy decyzję o slubu zamiast po prostu żyć sobie dalej "na
          > kocią łapę". No, ale presja naszych obu rodzin była silna...... Poza tym ja też
          >
          > myślałam o ślubie.

          Nie żałuj, a rodzina ma swoje prawa i czasem ma rację ;-))
          Ja nie chciałam wielkiego wesela i też myślałam o małym przyjęciu, ale moi
          rodzice uważali, że powinno być - w końcu to głównie oni finansowali sprawę, więc
          się zgodziłam - i nie żałuję. Może dzięki temu, że nie przejmowałam się
          specjalnie, ani nie robiłam wielkiego halo wokół całego wydarzenia, wszyscy
          bawiliśmy się świetnie.

          Jedyne o co mogę mieć żal (nie do siebie, ale do potencjalnych gości) to
          przybycie - wesele było planowane na ok. 100 osób, przybyło jakieś 54. Mimo, iż
          przy zapraszaniu prosiliśmy o potwierdzenie przybycia. Powiadomiła mnie tylko
          jedna koleżanka i jeden kolega, że nie będą (czyli razem z os. tow. 4 osoby) :((
    • hiacynta Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 15:23
      A mnie denerwuje jeszcze jedna rzecz. Otóż za mąż wychodzę w lipcu, a już teraz
      wszyscy chcą planować moje wesele. Siostra chce mi urządzać wieczór panieński,
      świadkowie chcą zdobić sale, a ciotki wybierają sukienkę. Co ich wszystkich to
      obchodzi. A ja sama chciałabym o wszystkim zdecydować, to w końcu mój ślub.
      • Gość: moona Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: 195.117.174.* 05.03.02, 15:29
        hiacynta napisał(a):

        > A mnie denerwuje jeszcze jedna rzecz. Otóż za mąż wychodzę w lipcu, a już teraz
        >
        > wszyscy chcą planować moje wesele. Siostra chce mi urządzać wieczór panieński,
        > świadkowie chcą zdobić sale, a ciotki wybierają sukienkę. Co ich wszystkich to
        > obchodzi. A ja sama chciałabym o wszystkim zdecydować, to w końcu mój ślub.

        A co ci każe, u licha ciężkiego, słuchać ich wszystkich. Jako rzekłas, twoje
        wesele, twoja sprawa i inni co najwyżej mogą radzić, licząc się z tym, ze wcale
        ich rad nie musisz posłuchać.Co ci przeszkadza zrobić wszystko po swojemu? Nie
        rozumiem takich problemów.

        • hiacynta Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 15:36
          Nie rozumiesz moich problemów, bo nie znasz mojej rodziny. Bo najgorzej to z
          moimi ciotkami. One niczego mi nie każą, tylko krytykują każdą moją decyzję i
          narzucają swoją. Za każdym razem próbują udowodnić, że powinno być tak jak one
          chcą. Powodem tego jest zazdrość, po prostu zazdrość. Staram się jak mogę, ale
          to mnie męczy. Zresztą to ciągłe pouczanie nie odnosi się tylko do sprawy
          ślubu, ale też do innych dziedzin mego życia. Przy każdej sposobności krytykują
          wszystko co się da, jednocześnie ukazują siebie i swoje dzieci jako
          najmądrzejsze i najpiękniejsze. Tak więc naprawdę jest ciężko wytrzymać,
          zwłaszcza, że zatruwają życie nie tylko mnie, ale przede wszystkim mojej mamie,
          której jest mi szkoda.
          • Gość: Agniecha Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.bresa.com.pl 05.03.02, 15:42
            Więcej waleczności!!! Weź się w garść (i mamę) i dajcie im popalić! To Twoje
            święto, a nie wspaniałych ciotek i jeszcze wspanialszych pociotków... Głowa do
            góry. A z ta salą to niech rzeczywiścia się same męczą... Od sukni i
            narzeczonego wara!!!
            Pozdrowionka
          • Gość: moona Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: 195.117.174.* 05.03.02, 15:49
            Mimo wszystko, to przecież ty masz decydujący głos w każdej dotyczącej ciebie
            sprawie. Jesteś osobą dorosłą, odpowiadasz za siebie, sama wiesz, co dla ciebie
            jest lepsze. Krytkujący zawsze się znajdą, ale... czy naprawdę obchodzą cię tak
            bardzo ciotki? Mam tylko jedną ciotkę - to bardzo apodyktyczna osoba, kiedyś
            usiłowała narzucić mi swój styl ubierania- ale trafiła kosa na kamień- ja umiem
            się postawić, więc dała mi spokój.
            A w kwestii ślubu - moja rodzina też chciała wesela- i mieli je- ale bez
            nowożeńców. Co do innych spraw, sama wybrałam sobie męża, sukienkę, a makijaż i
            fryzurę( a właściwie jej brak) zrobiłam sama.
          • Gość: ixi Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.03.02, 01:19
            hiacynta napisał(a):

            > Nie rozumiesz moich problemów, bo nie znasz mojej rodziny. Bo najgorzej to z
            > moimi ciotkami. One niczego mi nie każą, tylko krytykują każdą moją decyzję i
            > narzucają swoją. Za każdym razem próbują udowodnić, że powinno być tak jak one
            > chcą. Powodem tego jest zazdrość, po prostu zazdrość. Staram się jak mogę, ale
            >
            > to mnie męczy. Zresztą to ciągłe pouczanie nie odnosi się tylko do sprawy
            > ślubu, ale też do innych dziedzin mego życia. Przy każdej sposobności krytykują
            >
            > wszystko co się da, jednocześnie ukazują siebie i swoje dzieci jako
            > najmądrzejsze i najpiękniejsze. Tak więc naprawdę jest ciężko wytrzymać,
            > zwłaszcza, że zatruwają życie nie tylko mnie, ale przede wszystkim mojej mamie,
            >
            > której jest mi szkoda.

            Nie zapraszaj je na ślub, skoro takie małpy.

        • bes Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 15:44
          Ja właśnie bym chciała, żeby rodzina zdjęła z nas ciężar przygotowania ślubu,
          ale niestety, nic z tego. Ja sama z moim chłopakiem wybraliśmy i
          zarezerwowaliśmy lokal, ja sama wybrałam, kupiłam i potem już wspólnie z
          partnerem wydrukowalismy zaproszenia i zawiadomienia. Suknię wybrałam osobiście
          w wypożyczalni, i tylko poprosiłam mamę o weryfikację mojego wyboru.
          Do ślubu chciałam jechać swoim własnym (bo mój ma 5 drzwi, narzeczonego tylko
          3), ale pomysł upadł z powodu "wielkości sukni". Moje auto poprowadzi brat pana
          młodego.
          Sami decydujemy o formie wesela, strojach i oprawie, jedyne, na co rodzice
          kładli nacisk, to to, "że mają liczne rodziny i trzeba większość zaprosić, bo
          się obrażą", a potem, że skoro i tak sala jest wynajęta, to zamiast przyjęcia
          może być przecież muzyka i tańce....... No i teraz mamy jeszcze na głowie
          transport sprzętu grającego do lokalu i nagranie odpowiednich płyt z muzyką (o
          orkiestrze mowy nie ma, nie chcemy).
          I wiecie co, w tej chwili zaczynam się cieszyć ( na zasadzie odskoczni) z
          pdróży poślubnej. W pierwszej chwili, jak mój mężczyzna to zaproponował, nie
          miałam głowy by o tym myśleć, ale on wybrał Kretę, dwa tygodnie w dobrym
          hotelu, wynajęcie samochodu i wycieczki po wyspie. I teraz zamiast martwić się
          ślubem, mówię sobie - będzie jak ma być, a z radością myślę o wyjeździe:-)

          pozdrawiam

          bes
          • Gość: Agniecha Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.bresa.com.pl 05.03.02, 15:48
            BĘDZIE CUDOWNIE!!!
            BUZIORKI GORĄCE DLA CIEBIE I PRZYSZŁEGO WĘŻA (UPS - MĘŻA) HE HE HE
      • agnesp76 Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 15:36
        Sukienkę wybierz sama, a co do sali to jak im się chce to niech kombinują
        ;))
    • amy1 Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 05.03.02, 15:57
      Gratuluje, a w kwestii makijazu razde Ci skorzystac z uslug renomowanego salonu
      kosmetycznego, typu Lancome,itp. (nie wiem jakie sa w Poznaniu). Sam makijaz
      kosztuje ponad 100 zl. W kazdym razie tyle placilam poltora roku temu, ale w
      Warszawie. Jednak jest to jednorazowy wydatek i nie musisz wczesniej wykonywac
      zadnych prob. Plusem jest to, ze nie bedziesz miala widocznej tapety na twarzy,
      a na zdjeciach wyjdziesz ladnie, nawet jesli nie jestes zbyt fotogeniczna (jak
      np. ja)
      Pozdrawiam
      • bes Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 06.03.02, 09:00
        Być może skorzystam z usług salonu Ives Rocher, jest w pobliżu mojego domu, ale
        na razie jestem na etapie zakupu odpowiednich kosmetyków, żeby samej
        popróbować. Wczoraj zrobiłam sobie prywatną, domową próbę uczesania i przeszła
        moje najśmielsze oczekiwania:-)
        Oczywiście to była próba bez pianek, lakierów, żelu i wosków:-) ale było
        ślicznie. Bardziej mi się podobało to, co zrobiła mi moja mama na głowie, niż
        to, co wykonała fryzjerka.
        Zaopatrzyłam się we wsuwki, spineczki z białymi różyczkami, biały stroik
        odpowiedni do sukni i teraz to już tylko kwestia utrwalaczy do fryzury:-) Myślę
        że sobie poradzę samodzielnie:-)

        dzięki za rady i zainteresowanie, pozdrawiam
        bes
    • Gość: Joanna Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.cab.pl / 10.10.10.* 06.03.02, 10:03
      Zdecydowanie odradzam samoopalacz, jeżeli wcześniej go nie stosowałaś. Ja raz
      spróbowałam i o mało nie dostałam zawału. A to nie był tani samoopalacz firmy
      krzak. Widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji. Ja też biorę ślub w kwietniu i
      zaczynam już dostawać białej gorączki. Suknię szyję i będzie taka jak sobie
      wymyśliłam. Krawcowa sprawdzona, więc nie powinno być zaskoczenia.
      Dziewczyny doradźcie mi co zrobić z włosami. Mam włosy krótkie, podobna fryzura
      do Martyny Wojciechowskiej. Nie mam koncepcji, tym bardziej, że czesać się będę
      poza Warszawą, a tutaj mam sprawdzoną fryzjerkę. Niestety nie będę jej ciągnąć
      150 km. Umaluję się tam gdzie moja siostra. Nie była na próbnym makijażu, a
      wygladała zniewalająco. Super. Ja zamierzam udać się na próbną fryzurę i na
      makijaż. Ale czesałam się tam na ślub siostry w zeszłym roku i nie byłam
      zbytnio zadowolona. A sama się tak dobrze nie uczeszę.
      Może wiecie gdzie mozna kupić buty w kolorze ecri, poza salonami ślubnymi
      oczywiście, gdzie te buty są strasznie drogie.
      Może wiecie też gdzie kupić ładną koronkę ecri, bo byłam już w kilku sklepach i
      nie było nic szczególnego.
      Będę wdzięczna za dobre rady.
      Pozdrawiam
    • koralik27 Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 06.03.02, 10:53
      Bes, gratulacje!!!
      troszke jestem w temacie, bo planowalismy swoj slub na 1 czerwca, ale
      odlozylismy te impreze odrobine w czasie i jak na razie mowimy o Bozym
      Narodzeniu. Tak sobie gadalismy wczoraj, ze zamiast sukienki i garnituru
      zakupimy kurtki puchowe w odpowiednich kolorach, ale w sumie to moi rodzice tez
      mieli slub na Boze Narodzenie i na zdjeciach nie wygladaja na specjalnie
      zmarznietych. :-)))
      Odradzam Ci stanowczo kosmetyczke, ktora Ciebie tak koszmarnie wymalowala. Duzo
      dobrego slyszalam o salonie Ives Rocher. Ale najbardziej polecam Ci wizazyste
      (o moj Boze, jak on mial na imie...) chyba Darek (albo Daniel, ale chyba Darek)
      nazywa sie Kubiak nr tel. 602 74 08 29 (on mieszka w Poznaniu). Kilkakrotnie
      widzialam go tez w Sephorze w Auchan (w Swadzimiu) i w perfumerii VIVA w TESCO,
      a sama bylam u niego w zeszlym roku na wiosne i on jest genialny!!! Sprobuj sie
      umowic z nim na probny makijaz slubny, ale wez ze soba wszystkie swoje pudry,
      cienie, szminki i inne, aby mogl sie zorientowac, jakie kolory Ty na codzien
      nosisz. Wybierz sobie kolory, ktore on Ci zaproponuje, ale nic na sile. On Ci
      zrobi naprawde delikatny makijaz, a przede wszystkim trwaly, bo uzyje
      najlepszych wodoodpornych tuszy i pudrow, ktore (jesli bys chciala to sama
      sobie kupic tylko na ten jeden dzien) kosztuja normalnie fortune. Mozesz sie
      umowic u niego w domu (na Os. Kopernika) albo on przyjedzie do Ciebie i to tez
      jest super. Paznokcie umaluj sobie sama dzien wczesniej delikatnym bialym
      perlowym albo rozowym.
      A solarium: hmmm, moja przyjaciolka przed slubem zdecydowala sie "opalic" w
      solarium. Nie wiadomo dlaczego opalila sobie na rozowo (!!!) tylko plecy i
      posladki i nie mogla siedziec ani tuylic sie w tancu, bo ja to bardzo
      szczypalo!!! A z samoopalaczem to tez nigdy nie wiadomo... w sumie to kwiecien
      i ze tak powiem, bladosc skory to rzecz dosc naturalna o tej porze roku :-)))
      A fruzyre to ja bym jednak wolala od fryzjera. Mniejsze prawdopodobienstwo, ze
      sie rozleci. Sprobuj sie umowic z fryzjerka, ze do Ciebie przyjdzie do domu.
      Zaplacisz 10zl wiecej ale nie bedziesz miala stresu.
      Och, Bes, alez sie ciesze. Uwielbiam wszelkie przygotowania.
      A mozesz mi powiedziec, gdzie byliscie na kursie przedmalzenskim i w jakim
      kosciele bedziecie mieli slub? bo ja jestem w kropce.
      Pozdrawiam, Koralik (z Poznania)

      jesli chcesz, to napisz na priva: koralik27@poczta.gazeta.pl
      • Gość: Kim Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: 213.77.91.* 06.03.02, 11:08
        Dołączam się do powyższych uwag, lepiej zrób sobie makijaż sama, taki, w którym
        będziesz się czuła sobą, a nie jak wyfiokowana lalka. Może przyda Ci się kilka
        moich rad dotyczących makijażu ślubnego, pod kątem fotografii:
        1. Przede wszystkim matujący podkład nakładany na mokro, jaśniejszy niż zwykle,
        normalnym potraktuj kości policzkowe, skrzydełka nosa, jeśli musisz,
        zakorektoruj wszystko, co chcesz ukryć.
        2. Unikaj cieni w kolorach niebieskich, różowych, generalnie odcieni chłodnych -
        źle wychodzą na zdjęciach. Najlepsze są matowe brązy, generalnie raczej należy
        unikać odcieni perłowych, twarz lepiej wymodelować ciemniejszym pudrem niż
        różem.
        3. Podkreśl bardzo starannie usta, ważny jest wyraźny tusz do rzęs - raczej
        wodoodporny :-))))
        4. Zadbaj o ładnie wyregulowane brwi.
        5. NO i przede wszystkim jakiś czas przed ślubem zadbaj o skórę (maseczki,
        nawilżanie, itp).
        6. I bądź szczęśliwa!
      • bes Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 06.03.02, 11:57
        koralik27 napisał(a):

        > Bes, gratulacje!!!
        > troszke jestem w temacie, bo planowalismy swoj slub na 1 czerwca, ale
        > odlozylismy te impreze odrobine w czasie i jak na razie mowimy o Bozym
        > Narodzeniu. Tak sobie gadalismy wczoraj, ze zamiast sukienki i garnituru
        > zakupimy kurtki puchowe w odpowiednich kolorach, ale w sumie to moi rodzice tez
        >
        > mieli slub na Boze Narodzenie i na zdjeciach nie wygladaja na specjalnie
        > zmarznietych. :-)))

        Ja pierwotnie miałam ślubować w lutym, ale coś tam księdzu nie pasowało z
        terminem wybranym przez nas i tak przesunęliśmy się aż na kwiecień. Też się bałam
        o "wierzchnie okrycie". Mój brat żenił się w listopadzie, zimno było jak diabli,
        i oboje byli fioletowi w kościele. W końcu moja babcia podeszła w czasie mszy do
        bratowej i narzuciła na nią swój wielki biały wełniany szal....... Tak, że w
        sumie się cieszę, że nam wyszło na kwiecień, zawsze to cieplej, a ja jestem
        zmarźlak.

        > Odradzam Ci stanowczo kosmetyczke, ktora Ciebie tak koszmarnie wymalowala. Duzo

        > dobrego slyszalam o salonie Ives Rocher. Ale najbardziej polecam Ci wizazyste
        > (o moj Boze, jak on mial na imie...) chyba Darek (albo Daniel, ale chyba Darek)
        >
        > nazywa sie Kubiak nr tel. 602 74 08 29 (on mieszka w Poznaniu). Kilkakrotnie
        > widzialam go tez w Sephorze w Auchan (w Swadzimiu) i w perfumerii VIVA w TESCO,
        >
        > a sama bylam u niego w zeszlym roku na wiosne i on jest genialny!!! Sprobuj sie
        >
        > umowic z nim na probny makijaz slubny, ale wez ze soba wszystkie swoje pudry,
        > cienie, szminki i inne, aby mogl sie zorientowac, jakie kolory Ty na codzien
        > nosisz. Wybierz sobie kolory, ktore on Ci zaproponuje, ale nic na sile. On Ci
        > zrobi naprawde delikatny makijaz, a przede wszystkim trwaly, bo uzyje
        > najlepszych wodoodpornych tuszy i pudrow, ktore (jesli bys chciala to sama
        > sobie kupic tylko na ten jeden dzien) kosztuja normalnie fortune. Mozesz sie
        > umowic u niego w domu (na Os. Kopernika) albo on przyjedzie do Ciebie i to tez
        > jest super. Paznokcie umaluj sobie sama dzien wczesniej delikatnym bialym
        > perlowym albo rozowym.

        Dziękuję, może spróbuję zadzwonić i się umówić, ale wydawało mi się że wezwanie
        profesjonalisty do domu duuuużo kosztuje (tak oczywiście bym wolała:-))

        > A solarium: hmmm, moja przyjaciolka przed slubem zdecydowala sie "opalic" w
        > solarium. Nie wiadomo dlaczego opalila sobie na rozowo (!!!) tylko plecy i
        > posladki i nie mogla siedziec ani tuylic sie w tancu, bo ja to bardzo
        > szczypalo!!! A z samoopalaczem to tez nigdy nie wiadomo... w sumie to kwiecien
        > i ze tak powiem, bladosc skory to rzecz dosc naturalna o tej porze roku :-)))

        Wie, że solarium może zafundować różne niespodzianki, ale ja zamierzam zacząć od
        teraz, i to góra raz w tygodniu, po prostu rozocząć serię opalania i skończyć w
        ostatnim tygodniu przed ślubem. Samoopalacz jednak ryzykowny - i brudzi suknię.

        > A fruzyre to ja bym jednak wolala od fryzjera. Mniejsze prawdopodobienstwo, ze
        > sie rozleci. Sprobuj sie umowic z fryzjerka, ze do Ciebie przyjdzie do domu.
        > Zaplacisz 10zl wiecej ale nie bedziesz miala stresu.

        Jeszcze raz spróbuję u fryzjerki na moim osiedlu - parę kroków od mojego domu -
        nie powiem jej że chodzi o fryzurę na ślub i zobaczę, jak jej wyjdzie:-)

        > Och, Bes, alez sie ciesze. Uwielbiam wszelkie przygotowania.
        > A mozesz mi powiedziec, gdzie byliscie na kursie przedmalzenskim i w jakim
        > kosciele bedziecie mieli slub? bo ja jestem w kropce.

        Kurs przedmałżeński zrobiliśmy w kościele akademickim na Św. Rocha, ale to było
        na wiosnę zeszłego roku ( tak na wszelki wypadek postanowiliśmy to już wcześniej
        odbębnić), a teraz, dokładnie dziś rozpoczynamy ten drugi etap - poradnię
        rodzinną. To tylko 3 spotkania podobno. Kurs był okropny, ale trudno, trzeba było
        go przeżyć dla uzyskania papierka :-) Ślub ma się odbyć w mojej parafii - to
        mały ale nowoczesny kościółek, przeszklony, w kamieniu i drewnie, nie wiem czy
        się orientujesz - Kobyle Pole za Maltą:-)
        > Pozdrawiam, Koralik (z Poznania)
        >
        Ja również pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wspaniałych i udanych przygotowań:-)

        bes
        > jesli chcesz, to napisz na priva: koralik27@poczta.gazeta.pl

        • Gość: Koralik Koralik do Bes - o wizazyscie IP: 195.95.19.* 06.03.02, 12:23
          Nie wiem dokladnie, ile kosztuje teraz ta lekcja makijazu, ale jesli dobrze
          pamietam to w zeszlym roku bylo to 40-50PLN, wiec to chyba nie az tak
          koszmarnie drogo. Sprobuj moze w Sephorze w Auchan albo w TESCO (zapytaj sie
          kiedy bedzie u nich wizazysta) - to taki przemily facet, niewysoki, jasny
          blondyn, bardzo charakterystyczny.
          Dobilas mnie troche, ze kurs na Rocha byl beznadziejny. Mowi sie, ze w Poznaniu
          to sa najlepsze kursy. Dzwonilam tam nawet, by sie zapytac, kiedy maja
          nastepny, ale oni tam tak co miesiac, wiec troche mi to podpadlo, ze taka
          masowka. Nie bardzo mi to odpowiada... chyba wybierzemy sie gdzies blizej nas:
          moze na Warzywna. Gdzie idziecie do Poradni Rodzinnej?

          Zycze Ci wszystkiego najlepszego i trzymam kciuki, by sie wszystko udalo.
          Koralik
          • bes Re: Koralik do Bes - o wizazyscie 06.03.02, 12:57
            Poradnię rodzinną też odfajkujemy na Rocha - oni startują w każdą pierwszą i
            trzecią środę miesiąca. Dziś jest pierwsza:-)
            Wiesz, ten zasadniczy kurs, czyli nauki były po prostu nudne. Prowadził to
            jakiś cywilny gość i strasznie przynudzał. Sam miał kilkoro dzieci i oczywiście
            w ym kierunku zmierzały jego wykłady - wyglądało, że stosuje metody naturalne i
            chciał nas do nich przekonać. Puścił nam jeden film o dziecku w łonie matki:-)
            Ale kilka wykładów prowadził ksiądz i te były raczej o sferze duchowości,
            zahaczały o psychologię małżeństwa - były ok.
            Poza tym było na tym kursie kupę ludzi - a my chyba byliśmy najstarsi:-) I
            większość, było widać po dziewczynach, że mieli powody do wzięcia pośpiesznego
            ślubu.
            No cóż, my oboje w wieku już dawno poedukacyjnym siedzieliśmy tam, jak swoego
            rodzaju curiozum. Ale nie ma rady - do ślubu kościelnego jest to potrzebne i
            koniec, kropka.
            Najśmieszniejsze, że ksiądz w mojej parafii, jak pojawiliśmy się powiadomić go
            że zamierzamy się pobrać, a było to na początku grudnia, sądził, że nam
            również "się spieszy". Sądził, że chodzi nam o termin bożonarodzeniowy.

            Co do wizyty wizażysty w domu - skoro mówisz, że to taki koszt, nie ma sprawy.
            Na razie popróbuję jeszcze makijażu własnoręcznego - zamówiłam kilka kosmetów z
            Avonu i czekam na odbiór, odwiedzę jeszcze jedną fryzjerkę i odwołam rezerwację
            w tym salonie, gdzie chciałam się uczesać i umalować w dzień ślubu:-) Chcę się
            przejechać do salonu Y.Rocher w M1, tam zazwyczaj robię zakupy. Mają tam
            salonik i kosmetyczki, zobaczę, co mi zaproponują.
            Pisałaś, że lubisz przygotowania - ja niestety ich nie lubię:-(
            Nie wiem jak to wszystko przetrwam.........

            bes

            • Gość: onnanohi Cześć dziewczyny IP: 213.17.193.* 06.03.02, 15:39
              Bo za wielu mężczyzn to w tym wątku nie widziałam.
              Pytanie: czemu wszystkie chcecie wyglądac tak samo podczas ślubu: białe
              kwiatki, perłowy jasny lakier. Zieje nudą!!!
              Ja miałam srebrna kieckę, fioletowy szal do ziemi, foletowe paznokcie, bukiet z
              ognistych róż.
              Czesałam się sama (a raczej Przyjaciółka ma to uczyniła), ale mam króciutkie
              włosy, więc nie było problemu.
              Makijaż za to robiła mi wizażystka u mnie w domu. Fioletowo srebrny, ale
              delikatny. Tydzień wcześniej, w niedzielę, o tej samej godzinie co ślub
              (światło) była próba makijażu. Tak długo mnie malowała aż mi się spodobało i
              już. Próba + makijaż 140 PL, dziewczyna jest fantastyczna, niestety z Gdańska.
              W bieli czy w czerni - ten dzień jest odjazdowy i jestem ogromnie szczęśliwa,
              że to wszystko przeżyłam!
              I jestem szczęśliwą mężatką, czego i WAM, kochane życzę.
              Ale trochę fantazji!!!!! Czemu, jak długie włosy to kok, a paznokcie mają być
              delikatnego koloru? Nie rozumiem.
              • Gość: ixi Re: Cześć dziewczyny IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.03.02, 01:31
                Już kilka razy słyszałam, że ktoś wyszedł zrozpaczony z makijazu probnego. Może
                nie orientuję sie zbytnio w temacie, ale wydaje mi się, że makijaż i fryzura
                próbna polegają na tym, że dobiera się makijaż i fryzurę, dopuki nie
                stwierdzisz, że ci odpowiada. Czasami warto wykazać trochę stanowczości w
                stosunku do osób którym my płacimy za usługę - w końcu żadnej łaski nam nie
                robi.
                • bes Re: Cześć dziewczyny i do Koralika 07.03.02, 08:40
                  No cóż, wiem, że powinnam się wykazać stanowczością i powiedzieć wyraźnie, że
                  mi się nie podoba. Ale - byłam pierwszy raz u kosmetyczki na zrobieniu
                  makijażu. Leżałam sobie i nie widziałam, co ona robi. Jak skończyła, poprosiła
                  mnie do lustra i choć mi szczęka opadła, jak zobaczyłam efekt, w jej oczach
                  widziałam zadowolenie:-))))) autentycznie..... Zwątpiłam więc, pomyslałam, że
                  może to ja nie jestem przyzwyczajona do takiej ilości i takiej kolorystyki
                  kosmetyków na mojej buzi:-).
                  Nieważne - teraz codziennie rano sobie ćwiczę do pracy różne kolorki i ludziska
                  w firmie twierdzą, że odmłodniałam i najwyraźniej zbliżające małżeństwo mi
                  służy:-)
                  Co do nietypowego kolrou sukni, makijażu i paznokci - każdy wybiera to, co mu
                  pasuje i co jest zgodne z jego charakterem. Dla mnie ślub nie ma być łamaniem
                  konwencji i wywołac konsternacji wśród gości i rodziny. Chcę to przeżyć
                  mozliwie szybko i bezboleśnie. Poza tym wolę białą suknię i delikatne jasne
                  kolory makijażu i lakieru. Najchętniej wystąpiłabym cała na biało, i z białym
                  bukietem:-) Wymyśliłam sobie bukiet z konwalii.......
                  Jednak zdecyduję się chyba na tonację beżową oczu i herbaciany bukiecik róż:-)

                  Koraliku, byłam wczoraj na pierwszym spotkaniu poradni rodzinnej na Rocha -
                  jesli chcesz tam chodzić, musisz pamiętać, żeby na pierwsze spotkanie przyjść
                  wcześniej i koniecznie zająć miejsce. Inaczej z powodu nawały par Cię nie
                  przyjmą, jeśli to nie Twoja parafia. Wczoraj kilka par, które przyszły za
                  późno, odeszły z kwitkiem. Nam się na szczęście udało.

                  bes
                  • koralik27 Re: Cześć dziewczyny i do Koralika 07.03.02, 09:25
                    bes napisał(a):

                    > > Co do nietypowego kolrou sukni, makijażu i paznokci - każdy wybiera to, co mu
                    > pasuje i co jest zgodne z jego charakterem. Dla mnie ślub nie ma być łamaniem
                    > konwencji i wywołac konsternacji wśród gości i rodziny. Chcę to przeżyć
                    > mozliwie szybko i bezboleśnie.

                    Ja tez mam dwie wersje: minimalistyczna i z rozmachem. Czasu mamy na tyle duzo,
                    ze zdarzymy przygotowac sie na jedno i drugie... :-))) ale rozumiem Cie doskonale.

                    Poza tym wolę białą suknię i delikatne jasne
                    > kolory makijażu i lakieru. Najchętniej wystąpiłabym cała na biało, i z białym
                    > bukietem:-) Wymyśliłam sobie bukiet z konwalii.......
                    > Jednak zdecyduję się chyba na tonację beżową oczu i herbaciany bukiecik róż:-)
                    >
                    Musze przyznac, ze nigdy nie bylam na slubie, gdy panna mloda miala inna sukienke
                    niz biala (czy tez ecru). Tak to juz jest, ze do slubu idzie sie w bialej. Pewnie
                    ze mozna fantazjowac i powymyslac rozne dodatki, kwiatuszki, kokardki i inne
                    takie, biale, zlote, rozowe, blekitne... ale jesli przesadzisz, to staniesz sie
                    przedmiotem do obgadywania dla wszystkich ciotek. W sumie to glupio, bo slubu nie
                    bierzesz przeciez dla nich, ale "dla swietego spokoju" nie warto ich szokowac...
                    Pewnie, ze mozna miec fioletowe paznokcie, ale jak ja na codzien nie maluje ich
                    wcale albo tylko delikatny roz czy pastelowy bez, to dlaczego mialabym robic to w
                    dzien slubu??? Bes, bardzo mi sie podoba manicure francuski - jest bardzo
                    elegancki i odpowiedni na ten dzien.
                    Mam przyjaciolke, ktorej sukienke slubna uszyla kolezanka, uczesala kolezanka,
                    umalowala sie sama, nawet u fotografa nie byli, tylko zdjecia robil im kolega. I
                    musze Ci powiedziec, ze dziewczyna powiedziala, ze gdyby teraz miala to
                    doswiadczenie (slub odbyl sie 6lat temu), to by sukienke kupila w salonie albo
                    wypozyczyla, uczesala by sie u fryzjera i dopiela by "tradycyjny" welon i
                    poszliby do prawdziwego fotografa. W sumie to dalo mi duzo do myslenia...

                    Bes, pomyslalas o kwiatach do Kosciola? warto to uzgodnic z zakrystianem (czy
                    zakrystianka :-))), chyba ze na codzien maja tam piekne kwiaty, to i dla Ciebie
                    takie beda. W mojej parafii zawsze maja ladne kwiaty, ale moja siostra (brala
                    slub 5 lat temu na Solaczu) uzgodnila z panem zakrystianem dodatkowy wystroj
                    kosciola (okazalo sie, ze ma on w pudle takie peikne kokardy, co ktos kiedys
                    kupil dla siebie i po slubie zostawil w Kosciele), no i dala pieniadze na
                    kwiaty... znajomi, co mieli slub u Karmelitanow kwiaty zalatwiali sobie sami:
                    kupili na gieldzie i tez mieli pieknie.

                    > Koraliku, byłam wczoraj na pierwszym spotkaniu poradni rodzinnej na Rocha -
                    > jesli chcesz tam chodzić, musisz pamiętać, żeby na pierwsze spotkanie przyjść
                    > wcześniej i koniecznie zająć miejsce. Inaczej z powodu nawały par Cię nie
                    > przyjmą, jeśli to nie Twoja parafia. Wczoraj kilka par, które przyszły za
                    > późno, odeszły z kwitkiem. Nam się na szczęście udało.

                    Tym jestem naprawde przerazona...


                    Pozdrawiam,
                    Koralik

                    • bes Re: Cześć dziewczyny i do Koralika 07.03.02, 10:39
                      koralik27 napisał(a):

                      > bes napisał(a):
                      >
                      > > > Co do nietypowego kolrou sukni, makijażu i paznokci - każdy wybiera t
                      > o, co mu
                      > > pasuje i co jest zgodne z jego charakterem. Dla mnie ślub nie ma być łaman
                      > iem
                      > > konwencji i wywołac konsternacji wśród gości i rodziny. Chcę to przeżyć
                      > > mozliwie szybko i bezboleśnie.
                      >
                      > Ja tez mam dwie wersje: minimalistyczna i z rozmachem. Czasu mamy na tyle duzo,
                      >
                      > ze zdarzymy przygotowac sie na jedno i drugie... :-))) ale rozumiem Cie doskona
                      > le.
                      >
                      > Poza tym wolę białą suknię i delikatne jasne
                      > > kolory makijażu i lakieru. Najchętniej wystąpiłabym cała na biało, i z bia
                      > łym
                      > > bukietem:-) Wymyśliłam sobie bukiet z konwalii.......
                      > > Jednak zdecyduję się chyba na tonację beżową oczu i herbaciany bukiecik ró
                      > ż:-)
                      > >
                      > Musze przyznac, ze nigdy nie bylam na slubie, gdy panna mloda miala inna sukien
                      > ke
                      > niz biala (czy tez ecru). Tak to juz jest, ze do slubu idzie sie w bialej. Pewn
                      > ie
                      > ze mozna fantazjowac i powymyslac rozne dodatki, kwiatuszki, kokardki i inne
                      > takie, biale, zlote, rozowe, blekitne... ale jesli przesadzisz, to staniesz sie
                      >
                      > przedmiotem do obgadywania dla wszystkich ciotek. W sumie to glupio, bo slubu n
                      > ie
                      > bierzesz przeciez dla nich, ale "dla swietego spokoju" nie warto ich szokowac..
                      > .
                      > Pewnie, ze mozna miec fioletowe paznokcie, ale jak ja na codzien nie maluje ich
                      >
                      > wcale albo tylko delikatny roz czy pastelowy bez, to dlaczego mialabym robic to
                      > w
                      > dzien slubu??? Bes, bardzo mi sie podoba manicure francuski - jest bardzo
                      > elegancki i odpowiedni na ten dzien.

                      Włąśnie - normalnie maluję paznokcie rzadko - jak zaczynam regularnie, to po
                      krótkim czasie muszę je ratować, robią się łamliwe i kruche. Używam
                      przezroczystego lakieru lub jasnoróżowego, jasnoszarego. A na ślub miałabym sobie
                      robić czerwone, fioletowe lub zielone?
                      Podobnie z makijażem - stosuję oszczędny, był okres, że w ogóle się nie
                      malowałam. Ostatnio z powodu moich nieustannych prób rano mój facet się śmieje,
                      że zajmuję nadnormatywnie łazienkę i że mnie nie znał dotąd takiej kolorowej. Ale
                      on to konserwatysta zatwardziały - wczoraj wystąpiłam w beżowej tonacji, bardzo
                      mi się podobało - a on twierdził, że choć ładnie i właściwie z dalszej odległości
                      nie widać, to co z tego, skoro z bliska widać:-) Ręce opadają.....

                      > Mam przyjaciolke, ktorej sukienke slubna uszyla kolezanka, uczesala kolezanka,
                      > umalowala sie sama, nawet u fotografa nie byli, tylko zdjecia robil im kolega.
                      > I
                      > musze Ci powiedziec, ze dziewczyna powiedziala, ze gdyby teraz miala to
                      > doswiadczenie (slub odbyl sie 6lat temu), to by sukienke kupila w salonie albo
                      > wypozyczyla, uczesala by sie u fryzjera i dopiela by "tradycyjny" welon i
                      > poszliby do prawdziwego fotografa. W sumie to dalo mi duzo do myslenia...

                      Ja suknię wypożyczam właśnie, ale to dlatego, że wcześniej bez porozumienia z
                      moim ukochanym zakupiłam w internecie z drugiej ręki sukienkę ecru do kameralnej
                      urzoczystości (bo taką pierwotnie planowałam). Potem ślub się rozrósł do
                      normalnej imprezy i mój mężczyzna zażyczył sobie obejrzenia mnie w tej sukni. Mi
                      się podobała, ale on kategorycznie stwierdził, że to nie jest to, ma być "biała,
                      wąziuteńka w talii, bo w końcu mam talię "osy", a na dole ma być szeroka i bez
                      koronek ozdóbek i takich tam różnych". Ta którą kupiłam była ecru, w stylu empire
                      (odcinana pod stanikiem). Nie chciałam już kupować następnej ale oświadczyłam mu,
                      że tej nowej nie zobaczy przed dniem ślubu:-) I w sumie jestem zadowolona, ta
                      suknia którą wybrałam w wypożyczalni jest piękna i jestem w niej taka szczupła i
                      elegancka............ Co do fotografii - śmieszą mnie te pozowane zdjęcia u
                      fotografa. Na ślubie będzie kamera cyfrowa (nasza własna) i dodatkowo ciotka
                      która z zamiłowania jest fotografikiem i w swojej miejscowości obsługuje
                      większość ślubów. Poza tym lokal w którym będzie wesele jest położony w lesie-
                      parku. Właścicielka lokalu proponowała nam plenery do zdjęć.
                      Wiesz, ja i tak jestem niefotogeniczna, więc wiele się nie spodziewam po
                      zdjęciach.

                      > Bes, pomyslalas o kwiatach do Kosciola? warto to uzgodnic z zakrystianem (czy
                      > zakrystianka :-))), chyba ze na codzien maja tam piekne kwiaty, to i dla Ciebie
                      >
                      > takie beda. W mojej parafii zawsze maja ladne kwiaty, ale moja siostra (brala
                      > slub 5 lat temu na Solaczu) uzgodnila z panem zakrystianem dodatkowy wystroj
                      > kosciola (okazalo sie, ze ma on w pudle takie peikne kokardy, co ktos kiedys
                      > kupil dla siebie i po slubie zostawil w Kosciele), no i dala pieniadze na
                      > kwiaty... znajomi, co mieli slub u Karmelitanow kwiaty zalatwiali sobie sami:
                      > kupili na gieldzie i tez mieli pieknie.

                      Nie załatwiałam jeszcze niczego, ale mam to na uwadze. Blisko kościoła jest
                      ogrodnik i on sprzedaje kwiaty. Albo udam się na giełdę. Muszę jeszcze załatwić z
                      organistką żeby przyszła na naszą mszę ślubną ( tzn trzeba jej zapłacić). Jednak
                      myślę tylko o kwiatach na ołtarz, i po bokach ołtarza, nie będę chyba zdobić
                      ławek.

                      > > Koraliku, byłam wczoraj na pierwszym spotkaniu poradni rodzinnej na Rocha
                      > -
                      > > jesli chcesz tam chodzić, musisz pamiętać, żeby na pierwsze spotkanie przy
                      > jść
                      > > wcześniej i koniecznie zająć miejsce. Inaczej z powodu nawały par Cię nie
                      > > przyjmą, jeśli to nie Twoja parafia. Wczoraj kilka par, które przyszły za
                      > > późno, odeszły z kwitkiem. Nam się na szczęście udało.
                      >
                      > Tym jestem naprawde przerazona...

                      Naprawdę, nie ma czego się przerażać. Tak naprawdę to jest procedura, przez którą
                      trzeba przejśc. Katecheza jest nudna i nie z wszystkimi poglądami tam głoszonymi
                      się zgadzam, ale co zrobić. Poradnia rodzinna - na następnym spotkaniu czeka nas
                      dwugodzinny wykład na temat płodności, a potem kolejne spotkanie "indywudualnie"
                      dla każdej pary. Cóż, my się staramy od kilku miesięcy o dziecko i nic z tego nie
                      wychodzi. Nie sądzę, żeby ta pani mogła mnie czymś nowym zaskoczyć, zresztą mamy
                      w planach udanie się do odpowiedniej poradni w celu sprawdzenia naszej płodności.
                      Ale mimo to trzeba odsiedzieć to, żeby dostać papierek.

                      Dziś po pracy lecę odebrać zdjęcie do paszportu (podróz poślubna, a tu akurat
                      paszport traci ważność w lipcu - do Grecji wpuszczają jedynie z paszportem ważnym
                      przez minimum 6 miesięcy), potem na pocztę wysłać kolejną partię zawiadomień i
                      ostatnie zaproszenie (wybrane przeze mnie druki mają nietypowy wymiar i od razu
                      wysłanie kosztuje dwa razy drożej), następnie na przeszpiegi do kwiaciarni - chcę
                      się dowiedzieć czy wyhodują mi konwalie do bukietu, a jesli nie to czy
                      zaproponują jakiś wzór bukietu ślubnego, i zamówić sie do fryzjerki na osiedlu na
                      jutro celem ponownego testu fryzury (ale nie powiem jej na razie że chodzi o
                      ślub). Jesli mi się spodoba - wtedy ją poproszę żeby mnie uczesała w sobotę przed
                      slubem. Aha, i jeszcze skoczę do gabinetu kosmetycznego na moim osiedlu - mają
                      solarium i zapytam o makijaż. Na szczęście wszystko jest na moim maleńkim
                      osiedlu - może uda mi się to wszystko załatwić w pobliżu domu i mniejszym kosztem.

                      W ten sposób moje życie ze spokojnej i w miarę unormowanej egzystencji, gdzie
                      czas dzieliłam między narzeczonym, pracą, moim psem i mamą zamieniło się w
                      autentyczny koszmar załatwiania, latania, pamiętania o różnych rzeczach i
                      skazanych na niepowodzenie prób ograniczania wydatków, żeby w końcu spłacić
                      kredyt, który wzięłam na mieszkanie w TBS ............okropność....

                      Pozdrawiam

                      bes

                      • koralik27 Re: Cześć dziewczyny i do Koralika 07.03.02, 12:57
                        Bo ja wiem, czy naprawde konwalie sa takie nietrwale? nie wiem, jak dlugo
                        trzymaja bez wody, ale przeciez mozna bukiecik zrobic na gabce oasis, a ona
                        doskonale trzyma wode (i nie kapie) zreszta wszystkie bukiety slubne chyba robi
                        sie na takiej gabce i wyglada to nawet estetycznie. Ja mam co roku konwalie z
                        ogrodu, swiezutenkie i pachnace i zwykle nie wiedna, tylko sie zasuszaja, co
                        tez ma swoj urok, jesli chodzi o bukiet slubny. Konwalie sa OK, tylko czy one
                        aby nie za mocno pachna? Ale jesli sobie tak wymarzylas, to trzymaj sie swojej
                        wersji. (te delikatne rozyczki tez sa OK) Ja w ogole uwielbiam takie delikatne
                        kwiatki z laki, co moj narzeczony mowi, ze to zielsko, a gdy sama latem robie
                        bukiet z kwiatow ogrodowych, to i liscie chrzanu i buraczkow wplatam pomiedzy
                        kwiaty, co daje orginalny efekt, ale na slub sie nie nadaje, niestety :-((( ale
                        pozostan przy pastelowej wersji i nie daj sie skusic na zadne czerwone roze.
                        Margaretki vel chryzantemy wydaja mi sie oklepane i kiczowate, ale malutkie
                        gozdziki sa bardzo slodkie.
                        A z sukienka to tez ja mam stres, bo widzialam zdjecia i video ze slubu kuzynek
                        mojego narzeczonego i slyszalam wiele komentarzy (tych pochlebnych i wrecz
                        przeciwnie) mojej przyszlej tesciowej i nie wiem teraz, na co sie
                        zdecydowac...uch...

                        Bes, czy ja moge przyjsc na Wasz slub i zlozyc Wam zyczenia?
                        Tak bardzo bym sie cieszyla... chcialabym zobaczyc, jak slicznie wygladacie i
                        zyczyc Wam osobiscie, a nie przez internet :-)))

                        I dziekuje Ci za wszystkie rady dotyczace kursu przedmalzenskiego i poradni
                        rodzinnej.

                        Pozdrawiam, Koralik

                        • bes Re: do Koralika 07.03.02, 14:10
                          koralik27 napisał(a):

                          > Bo ja wiem, czy naprawde konwalie sa takie nietrwale? nie wiem, jak dlugo
                          > trzymaja bez wody, ale przeciez mozna bukiecik zrobic na gabce oasis, a ona
                          > doskonale trzyma wode (i nie kapie) zreszta wszystkie bukiety slubne chyba robi
                          >
                          > sie na takiej gabce i wyglada to nawet estetycznie. Ja mam co roku konwalie z
                          > ogrodu, swiezutenkie i pachnace i zwykle nie wiedna, tylko sie zasuszaja, co
                          > tez ma swoj urok, jesli chodzi o bukiet slubny. Konwalie sa OK, tylko czy one
                          > aby nie za mocno pachna? Ale jesli sobie tak wymarzylas, to trzymaj sie swojej
                          > wersji. (te delikatne rozyczki tez sa OK) Ja w ogole uwielbiam takie delikatne
                          > kwiatki z laki, co moj narzeczony mowi, ze to zielsko, a gdy sama latem robie
                          > bukiet z kwiatow ogrodowych, to i liscie chrzanu i buraczkow wplatam pomiedzy
                          > kwiaty, co daje orginalny efekt, ale na slub sie nie nadaje, niestety :-((( ale
                          >
                          > pozostan przy pastelowej wersji i nie daj sie skusic na zadne czerwone roze.
                          > Margaretki vel chryzantemy wydaja mi sie oklepane i kiczowate, ale malutkie
                          > gozdziki sa bardzo slodkie.

                          Zobaczę, co mi powiedzą w kwiaciarni. Pewnie się okaże, że na konwalie będzie za
                          wcześnie (13 kwietnia). Poza tym rzeczywiście one mają taki moment, że są po
                          zerwaniu zwiędnięte, potem już stoją aż do zasuszenia. Ale ponieważ od samego
                          początku wymyśliłam bukiet z róż, taki w formie kuli, same łebki róż a zielone
                          listki tylko na dole......pewnie przy nim zostanę, może tylko kolor zmodyfikuję.

                          > A z sukienka to tez ja mam stres, bo widzialam zdjecia i video ze slubu kuzynek
                          >
                          > mojego narzeczonego i slyszalam wiele komentarzy (tych pochlebnych i wrecz
                          > przeciwnie) mojej przyszlej tesciowej i nie wiem teraz, na co sie
                          > zdecydowac...uch...
                          Ja będę miała taką dwuczęściową: gorset z niezbyt głębokim łódkowym dekoltem, z
                          krótkimi rękawkami i spódnicę z grubej satyny z doczepianym trenem długości
                          krótszej niż sama suknia. To nawet nie jest tren, tylko takie coś dodatkowe, nie
                          wiem jak to nazwać, ale na sukni z tyłu wygląda uroczo. Akurat mam taką budowę,
                          że w tej sukni uwydatnia się moja szczupła talia, a zbyt obfitych bioder i ud na
                          szczęście nie widać pod spódnicą. Wierzę w ocenę mojej mamy - twierdziła że
                          wyglądam ślicznie i elegancko. Nie chcę też żadnych doczepek kwiatkowych na
                          sukni - ma być cała biała. Teraz tylko się martwię tym, że w wypożyczalni nie
                          skracają spódnic, a długość dopasowują halkami. Ponieważ jestem dość niska (160),
                          halka będzie pewnie musiała przypominać pompon:-) Trudno. Na następną przymarkę
                          mam przynieść buty i zobaczę.
                          Wiesz, nie wiem czy byłaś już w jakimś salonie i mierzyłaś suknie? radzę Ci tak
                          zrobić, wziąć kogoś komu ufasz, ze będzie bezstronny i mierz tyle fasonów ile się
                          da. Nie wybieraj fasonu od razu, bo Ci się podoba na zdjęciu. Niekiedy
                          nieoczekiwanie coś akurat na Tobie wygląda prześlicznie, choć od razu byś tego
                          nie wybrała. Tak było ze mną. Zmierzyłam kilka sukien i wszystkie mi się
                          podobału. Dopiero ta czwarta to było to:-)))))))

                          > Bes, czy ja moge przyjsc na Wasz slub i zlozyc Wam zyczenia?
                          > Tak bardzo bym sie cieszyla... chcialabym zobaczyc, jak slicznie wygladacie i
                          > zyczyc Wam osobiscie, a nie przez internet :-)))
                          >
                          Zapraszam Cię, oczywiscie, jesli masz ochotę :-) 13 kwietnia o 16.00 w Kościele
                          Wniebowzięcia NMP na ulicy Majakowskiego. Tylko się boję, żebyś się nie
                          rozczarowała. Nie jesteśmy typową młodą parą. Mój ukochany jest ode mnie młodszy
                          o 10 lat:-) W każdym razie byłoby mi bardzo miło, gdybys się pojawiła.
                          > I dziekuje Ci za wszystkie rady dotyczace kursu przedmalzenskiego i poradni
                          > rodzinnej.
                          >
                          > Pozdrawiam, Koralik
                          >

                          Pozdrawiam Cię również

                          bes
                          • koralik27 Koralik do Bes 07.03.02, 14:31
                            Bes, dziekuje Ci za zaproszenie.
                            Jesli tylko bede w Poznaniu, to oczywiscie, ze przyjde.
                            Trzymaj sie, bo to juz prawie za miesiac!!!
                            i nie daj sie zadnej wrednej kosmetyczce :-)))

                            Koralik
                  • agnesp76 Re: Cześć dziewczyny i do Koralika 07.03.02, 10:04
                    bes napisał(a):

                    > Co do nietypowego kolrou sukni, makijażu i paznokci - każdy wybiera to, co mu
                    > pasuje i co jest zgodne z jego charakterem. Dla mnie ślub nie ma być łamaniem
                    > konwencji i wywołac konsternacji wśród gości i rodziny. Chcę to przeżyć
                    > mozliwie szybko i bezboleśnie. Poza tym wolę białą suknię i delikatne jasne
                    > kolory makijażu i lakieru. Najchętniej wystąpiłabym cała na biało, i z białym
                    > bukietem:-) Wymyśliłam sobie bukiet z konwalii.......

                    Konwalie byłyby super, szkoda tylko, że są nietrwałe, zaraz by oklapły :)

                    > Jednak zdecyduję się chyba na tonację beżową oczu i herbaciany bukiecik róż:-)

                    Ja miałam pomarańczowe (ale nie takie wściekłe) różyczki (gatunek Sabrina), ale
                    luźno ułożone z zielonymi listkami pomiędzy i bez żadnych wiszących fifroków.
                    Mała, ale ładna. Zamawiałam w Interflorze (nie wiem czy jest w Poznaniu). W Łodzi
                    jest jeszcze kwiaciarnia Maja, gdzie robią super bukiety, wiązanki na różne
                    okazje i w dodatku niedrogo. :))
                    : ))
                    • bes do agnesp76 07.03.02, 10:45
                      Och, zapomniałam, ze konwalie zaraz umierają..................
                      W takim razie pozostaję róże chyba, choć dziś rozmyślałam nad goździkami - tymi
                      malutkimi. Podobają mi się też chryzantemki, te które przypominają margerytki.
                      A ostatnio widziałam róże - były białe z odcieneim zielonego i środki miały
                      lekkoróżowe - piękne i delikatne.......... no ale nic, najpierw musze pogadać w
                      kwiaciarni. U mnie na osiedlu jest taka kwiaciarnia, gdzie kobiety niezwykle
                      pieknie układają zwykłe bukiety. Myslę, ze poradzą sobie również ze ślubnym......

                      bes
    • Gość: Saskia Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.w.club-internet.fr 07.03.02, 11:01
      Czesc, Mysle, mozesz wyprobowac uczesania mamy(chociaz przeciez podobalo Ci sie
      uczesanie fryzjerki), makijaz tez mozesz wyprobowac sama. Jesli nie podobal Ci
      sie makijaz kosmetyczki, to tam nie wracaj - nie ma co liczyc na to, ze
      ja "zmusisz", zeby Cie posluchala i zrobila tak, jak chcesz w dniu slubu, bo
      wyglada na to, ze ona ma swoja wersje i robi tak, jak chce. Zainwestuj lepiej w
      dobra szminke, tusz i cienie i pocwicz w domu. Powodzenia!
      • Gość: canelle Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? IP: *.pl 07.03.02, 19:44
        Jestem prawie rok po slubie, tez dlugo sie przygotowywalam i rozmyslalam nad
        szczegolami tego waznego wydarzenia. Sukienke szyla mi Ciocia, wiec byla jedyna
        w swoim rodzaju, potem bylo wybieranie butow, bielizny itd itp, tydzien przed
        slubem probne czesanie i balayage na wlosy. A na kilka dni przed slubem
        rozchorowalam sie, lezalam plackiem w lozku, w dzien slubu rano musialam
        zawiesc moich znajomych do noclegowni, bylam spocona po kazdym ruchu. Ledwo
        dowloklam sie na czesanie, sama sie malowalam, w kosciele bylo jeszcze jako
        tako, bo bylam na lekach i trzymalam sie dzielnie, potem wszystko siadlo,
        makijaz zaczal sie zmywac od potu, nie mialam sily tanczyc ani sie usmiechac,
        na zdjeciach wygladam zalosnie - chora i zmeczona. Rodzice w ogole tego ze mna
        nie przezywali. Slowem - mam kiepskie wspomnienia i mysle ze nie ma co wydawac
        majatku na wyglad, wazne zeby byc zdrowym, i w pelni przezywac to, co sie
        dzieje, slub to kropla w morzu zycia malzenskiego. Smutno mi, gdy widze sie na
        zdjeciach, ale wiem, ze nawet gdybym wtedy miala najdrozsza suknie swiata i
        najpiekniejszy makijaz to nie wplyneloby to na moje zycie z mezem. Jest nam
        wspaniale razem.
        • agnesp76 Zdrowie, zdrowie.... 08.03.02, 10:33
          Gość portalu: canelle napisał(a):

          > wazne zeby byc zdrowym

          Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ja co prawda nie byłam chora, ale miałam
          przypadłości, które wyprowadzały mnie z równowagi.

          * Gdzieś wyżej pisałam, że miałam na ustach opryszczkę (już w fazie końcowej, ale
          była)
          ** Jakieś dwa tygodnie przed dostałam uczulenia (nie wiem od czego) i całą twarz
          miałam czerwoną, spuchniętą w prześliczne wypukłe krosteczki :((
          Wtedy zapowiedziałam, że żadnego ślubu nie będzie!!! Ale po kilku dniach
          szczęsliwie mi przeszło :))
          *** Od jakiegoś czasu miałam problemy z uszami, jednak lekarze nie wiedzieli od
          czego - laryngolodzy wysyłali mnie do alergologów, a ci ostatni z powrotem do
          laryngologów. A problem był taki, że zatykały mi się uszy i wtedy słabo słyszałam
          to co inni mówią, natomiast za dobrze słyszałam siebie (jakoś tak od środka). W
          trakcie ceremonii miałam lekko przytkane i było tak: mój mąż mówił głośno, a jak
          tak cichutko popiskiwałam, a wydawało mi się, że ryczę. :))
          • bes Re: Zdrowie, zdrowie.... 08.03.02, 11:41
            Ojejku, nie straszcie mnie, dziewczyny. Jestem zdrowa raczej, przeziębienia ani
            różne takie mnie nie łapią, co prawda jestem typem alergicznym i efekty alergii
            widać na skórze, ale poza tym ok.
            Co prawda pamietam, jak raz mnie złapało zapalenie strun głosowych w
            niezykle "odpowiednim" momencie - w lipcu, jak broniłam pracę magisterską. W
            ogóle nie mogłam wydać z siebie głosu, a jak się starałam coś wyartykułować,
            wychodziło coś na kształt skrzypienia i pisków:-)
            Mam nadzieję, że nic złapię do ślubu, to byłby prawdziwy pech.
            A tak w ogóle, to na razie jestem spokojna, nic mnie jakoś nie rusza, do ślubu
            miesiąc, ale nie wydaje mi się, żeby mi się miały trząść ręce i takie tam
            właśnie w dniu ślubu, ale kto wie...........
            Wczoraj w kwiaciarni panie pokazały mi katalogi bukietów ślubnych, konwalie -
            całkiem możliwe, sprowadzą z Holandii, jeśli będę chciała, róże - będą takie,
            jakie wybiorę z katalogu róż. Wszelkie zielone dodatki, a nawet muślin i
            wstążki, jeśli im dostarczę. Byłam mile zaskoczona:-)
            Ale niestety nie umiałam się jeszcze ostatecznie zdecydować:-)))) Panie prosiły
            o informację do końca marca:-)
            Moja szefowa w pracy mnie rozśmieszyła - chce mi dyktować, jaką suknię mam
            wybrać, jak się uczesać, mam nie chodzić do solarium i żadnej kosmetyczki:-)
            Mało tego, ona, jak będę chciała, przyjedzie w dzień ślubu i mnie uczesze, bo
            czesała swoją synową i było ślicznie.....
            Dziś mam wizytę u fryzjerki. Zamówiłam się na uczesanie bez podania
            przeznaczenia tej fryzury:-)
            To tyle z frontu przygotowań przedślubnych.

            Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet wszystkim kobietom:-)

            bes

            • bes Re: a mój narzeczony...... 08.03.02, 11:46
              jest paskudny. Nic go nie obchodzą moje przygotowania. Sam zakupił garnitur,
              muszkę, koszulę i jeszcze buty mu zostały.
              Moje opowiadania o przygotowaniach wpuszcza jednym i wypuszcza drugim uchem.
              Dziś rano mnie zapytał kiedy zacznę wizyty w solarium, i po co właściwie dziś
              idę do fryzjerki, skoro moja własna mama mnie umiała uczesać i było ładnie:-)
              Co do makijażu - nazywa mnie od kilku dni malowanką i nie chce dawać buziaka
              rano na pożegnanie, gdy idziemy do pracy.
              Ale na pewno chciałby, żebym wyglądała ślicznie w ten dzień......... Ech, ci
              mężczyźni...........

              bes
              • Gość: Agniecha Re: a mój narzeczony...... IP: *.bresa.com.pl 08.03.02, 13:09
                Normalny syndrom. Naprawdę nie przejmuj się. Gwarantuję Ci, że w dzień ślubu
                (pomimo tych wcześnijszych utyskiwań), kopara mu opadnie do ziemi. Mój był
                zachwycony...
                • Gość: canelle Re: a mój narzeczony...... IP: 195.205.251.* 08.03.02, 13:42
                  Czy wiesz, ze jezeli chodzi o bukiet, to powinien miec kontrastowy kolor do
                  sukienki? Bo jak bedzie bialy to zaniknie. Slicznie wygladaja rozowe roze i w
                  ogole pastelowe odcienie.
                  Moj maz byl tak spiety, ze nawet nie bardzo pamietal jak wygladalam, wiedzial
                  ogolnie, ze mialam biala sukienke (mialam ecru) i welon (to juz cos) ale jak mu
                  tlumaczylam ze bedzie tren, to nie wiedzial, co to jest i gdzie to jest
                  przyczepione do sukienki.
                  A w ogole to wazny jest tyl sukienki takze, bo w kosciele wszyscy patrza na
                  tyl, wiec milo jakos im umilic widok.
    • ala29 Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 08.03.02, 16:49
      Dziewczyny, ślub (ceremonia) to najważniejsz rzecz w życiu, którą będziecie
      pamiętać do końca waszych dni, a weselicho to tylko dodatek. Rodziny powinny
      dogadać się co która sponsoruje, żeby potem nie było niejasności. Ja mam
      fantastycznego męża i super teściów, gdzie wszystko jest jasne do kogo należą
      dane obowiązki.
      Co do sukni, butów, stroika, bielizny to tazem z mężem wybieraliśmy w salonie
      (zdziwienie totalne).Garnitur i resztę dodatków dla męża też wspólnie
      wybieraliśmy. U fotografa byliśmy 4 dni przed ślubem, może Wam on poświęcić w
      tygodniu np. 2h sesji, a w sobotę to on ma przemiał i poświęca wam najwyżej
      0,30 h. Samochodem jechaliśmy własnym. W domu zorganizowaliśmy skromne
      przyjęcie. Najważniejsze jest by być w doskonałym humorze, zdrowym, i gdy
      dbacie o siebie systematycznie nie powinno być problemów z wyglądem.
    • izabelaw Re: Dziewczyny, co radzicie przed ślubem? 10.03.02, 14:39
      Wiesz ja też byłam lekko zszokowana próbnym ślubnym makijażem, ael kosmetyczka
      była na tyle miła, że wyjąsniła mi, że tak musi być. Z tego prostego powodu,
      że w świetle jasnej sukni, delikatny makijaż jest po prostu prawie
      niewidoczny. Ja miałam wrzosowy, mocny makijaż, ważne żeby na zdjęciach
      pięknie wyglądać. Myslę, że kosmetyczka się naprawdę na tym zna. A do fryzjera
      koniecznie- przecież zrobią Cię tak jak tego chcesz, nie pozwól nic sobie
      narzucać. Uwierz, jest to naprawdę ważny dzień w życiu i ważne jest by
      naprawdę dobrze wyglądać (wtedy i Ty się będziesz lepiej czuć)
      POWODZENIA, WSZYSTKEIGO NAJLEPSZEGO! (NASZE ZDJĘCIA SĄ NAPRAWDĘ SUPER)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka