easz Re: Moja żona 17.10.11, 17:50 Jeśli jest tylko tak i rzeczywiście jak opisałeś, to niekoniecznie rogi, może jedynie się znudziła tobą, co też najzabawniejsze nie jest. Odkochała się, już jej nie kręcisz, nie ma ochoty spędzać z tobą każdej wolniejszej chwili... sam rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
bronimir Miałem dwie żony, w obu przypadkach to był koniec 17.10.11, 20:45 Kobieta zaczyna tworzyć sobie nowe życie, z nowym partnerem, dla starego po prostu nie ma czasu. Można być cierpliwym i spokojnie czekać, dość często dochodzi do rozczarowana i żona wraca do poprzedniego życia. Często szuka sobie trzeciego partnera i wtedy pozostaje tylko rozwód, są kobiety które odchodzą bezpowrotnie i nigdy nie przyznają się do błędu. Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Re: Moja żona i jej "przyjaciel 17.10.11, 22:10 No cóż. Jak widać jesień idzie, poroża rosną. Podobno najlepsze do zdzierania scypułu są brzozy. Odpowiedz Link Zgłoś
dpp.maketing Re: Moja żona i jej "przyjaciel 17.10.11, 23:15 Każdy musi mieć pewną strefę buforową (czyli prywatność w ramach związku). Ona nie jest stała lecz się zmienia. Technicznie rzecz ujmując: długość bufora nie jest jednakowa o każdej porze dnia i dla różnych stanów emocjonalnych. Jedyne co trzeba do szczęścia to umieć mierzyć długość bufora. Odpowiedz Link Zgłoś
noctivaga Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 05:13 Wydaje mi się, że to Ty już raczej masz status "znajomego" Odpowiedz Link Zgłoś
rfx Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 08:26 Chcesz pokoju, to szykuj się do wojny. Przed poważną rozmową z żoną musisz na własną rękę zdobyć dowody, by mieć pewność. Nie ufasz jej, ona Tobie też już nie. Wiec grzebiąc w jej życiu, nic nie zepsujesz. Jeśli nie będzie dowodu, to na razie odpuść. Bądź miły, troskliwy, miej dla niej czas. I obserwuj, jak reaguje. W końcu coś się wyjaśni. Jeśli zdobędziesz dowody albo pewność, że ma drugiego, to masz dwa wyjścia. Olać ją i rozstać się. To trudne. Albo dopaść ją i nie popuszczać, póki się nie pokaja, przyzna, przeprosi, zerwie tamtą znajomość i zacznie pokutę. Może nie wyjść. Ale pamiętaj, póki masz niejasne przypuszczenia, wyśmieje Cię, oskarży o obsesję, będzie wzbudzała poczucie winy, że jej nie ufasz. A potem, wkurzona wyjdzie z domu, by ochłonąć. Z tamtym. I pamiętaj: może to chwilowe zauroczenie. A może już zbiera kwity do rozwodu i szykuje się, by Cię zatopić. Odpowiedz Link Zgłoś
igaaaa Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 09:27 Drogi Młody małżonku! Wzruszył mnie twój post , tak samo jak wzruszyły i rozbawiły odpowiedzi wielu młodych detektywów, znawców życia. Jako żona z 28 letnim stażem w szczęśliwym choć niełatwym związku unikałam porad małżeńskich bo takowych nie ma. tylu ilu jest ludzi tyle jest sposobów na związek. Proszę obejrzyj to www.prltube.com/caly-film/40-latek-odc-10-pocztowka-ze-spitzbergenu-czyli-oczarowanie Przewiń na scenę ostatnią i wysłuchaj Ireny Kwiatkowskiej. Myśle że nie jest tak źle jak mówia wszyscy. jest wiele rodzajów uczuć zakochanie, zauroczenie, miłość, pożądanie, sympatia, przyjaźń, podziw. jeśli myślisz ze będziesz jedyną osobą którą ona będzie darzyć któryms z tych uczuć, to możesz sie srodze rozczarować. pozdrawiam i życzę cierpliwosci Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw88 Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 10:36 pełna zgoda, a staż mam jeszcze dłuższy. Sęk w tym, że kobiety jakoś dziwnie łatwo zapominają , mężczyzna nigdy. Dobra pamięć podkopuje związek cichcem, a nagle, z niemca - po latach, gdy już późnawo na zmiany - sprawa wyjeżdza na stół i klops. Często retorsyjna, lecznicza zdrada też potrafi, o ironio, rozwalić związek, ale to koszt stały. Bez leczniczej zdrady być i pozostać rogaczem? A niby dlaczego młodzi ludzie nie wpadną na najprostsze, jak wykupienie na takie okazje telefoniku na kartę? Gdy niegdyś byłem zmuszony ukraść kury, albo rower, już nie pamiętam, przed wyjściem starannie przebrałem się w ciuchy, których normalnie nie nosiłem. Odpowiedz Link Zgłoś
igaaaa Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 15:47 Pozwól że Cię zacytuję:"pełna zgoda, a staż mam jeszcze dłuższy. Sęk w tym, że kobiety jakoś dziwnie łatwo zapominają , mężczyzna nigdy.' Wczoraj byłam na "Baby są jakieś inne" i jeden z bohaterów opowiada, jak to jego żona napomknęła mu przypadkiem, że całowała się przed jego poznaniem z innym i bylo nawet miło. A on teraz (ponad 10 lat po ślubie) zawsze całujac ja czuje sie tak , jakby całował się z tamtym facetem. Histeria? Głupota? No cóż, wychodzi na to że autor wątku ma chyba bardziej problem ze swoją wyobraźnią... Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw88 Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 09:46 igaaaa, mimo, że Koterski, mimo, że komedia, to jednak blisko prawdy. faceci tacy są, czy nazwiemy to histerią, głupotą, czy nawet bezmózgowiem. Jeśli są zaangażowani i tylko wtedy, dawnych partnerów odbierają tak, jak kobieta odbiera obecne konkurentki. Tak są zaprojektowani, z analogicznych powodów samce kotowatych wpierw eliminują potomstwo innych samców, by nastepnie przystąpić do konsumpcji związku partnerskiego. Tak widocznie było po myśli Konstruktora. Nie ma na to rady, nie pomoże machanie transparentem "człowiek to brzmi dumnie", człowiek może posługiwać się mową, bo krtań przebudowała się gdy przestał poruszać się na czterech rękach. Ale kosztem pobocznym są choroby krręgosłupa, kolan, bioder, a nawet zatok - zaprojektowanych dla pozycji horyzontalnej.U kobiet też są sprawki, że wystarczy odskrobać trochę cienkiej pozłotki i wyłazi zoologia. I nic nie zmienia fakt, jak wspaniale komponował Rachmaninow. Nic ci na to nie poradzę, droga igoooo.;-) Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw88 Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 09:54 Po prawdzie to jestem 55, ale było zajęte. Wiec wiem, co piszę. a. pierwszy krok - natychmiastowa zdrada lecznicza, ot tak, profilaktycznie. I to nie z kumpelą z firmy, a z jej przyjaciółką, jeszcze lepiej siostrą, ew. agencja, bo to, nie wiedzieć czemu, bardziej boli. Ją boli. b. jeśli nie ma rzadkich, trudno powtarzalnych walorów, sterować ku widowiskowemu rozstaniu, zbierać dowody (podział majątku i takie tam), uczucia swoje stłamsić, przytłumić, zero pretensji, zarzutów, jedynie kpinki żartobliwe, że też ktoś ją jeszcze chciał, faceci na wszystko polecą, z mężatką bezpieczniej, no i w ogóle sporo wzmianek typu, popatrz, kochanie, co to teraz tyle ku--stwa na świecie. c.jeśli ma, cichcem jednak szukać następczyni, a w domu niby sielanka, zachowanie, niczym dobra żona pijaka - też zero wyrzutów, przeciwnie, troskliwość, ale ojcowska, nie samcza, a cały czas budujemy mur własnych tajemnic. Wyskakujemy dzwonić na podwórko, esemesujemy z sypialni, czasem kwiatki, no i, co zawsze zadziała, jeśli coś się w niej tli, nowe, "obce", "nie nasze" pomysły, nowinki i oczekiwania w łóżku. Na pytania, a jesli się tli - to będą - odpowiadamy po damsku, w stylu "nie muszę ci wszystkiego mówić", "nie musisz wszystkiego wiedzieć", "co to, jestem na przesłuchaniu?" . Kobieta, jak i chłop,w czasie skoku w bok ma masę wątpliwości, rozterek i wyrzutów sumienia. Nie ułatwiajmy jej sytuacji czepialstwem, awanturami, humorami i dysputami "ale powiedz mi tylko jedną rzecz". Pogłębiajmy jej (jego) frustrację, skoro sami jesteśmy sfrustrowani. W końcu coś za coś. c/ w przypadkach opornych inscenizujemy "przypływ młodzieńczych uczuć" , propozycje randek intymnych, sesje łóżkowe, powrót fascynacji, wieczorne winko, nocne budzenia, komplementy, że przedziwnie rozkwitła, że wiosna w sercach, choć wokól oceany ku---stwa. Tu dopiero będzie jej ciężko, tu będzie musiała wspiąć się ku szczytom aktorstwa. A ty, nawet chłop, w oczkach zobaczysz, czy coś się święci. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiek-na-torze Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 11:44 nelwife napisał: > Zaczęła chować przede m > ną telefon, nie rozmawia ze mną tak jak dawniej, co u niej, co u jej koleżanek > itp. Mówi "nie intersuj się, mogę mieć swoje życie, nie ograniczaj mnie, nie ko > ntroluj mnie"... Dość wiernie opisujesz zachowanie mojej żony sprzed dwóch lat. Nie chcę Cię martwić, ale muszę uzupełnić: byłej żony. Początek końca naszego małżeństwa wyglądał właśnie tak. Nagle z dnia na dzień okazało się, że zwyczajne pytania, rutynowe zachowania, które były wręcz rytuałem stały się ograniczaniem, kontrolowaniem, wtrącaniem się w jej życie. Co mogę poradzić: postaw kawę na ławę. Bądź twardy. Albo Ci wytłumaczy o co chodzi (założę się, że będzie w żywe oczy ściemniać, że "przecież nic się nie zmieniło") albo się rozstaniecie. W małżeństwie nie ma miejsca na takie podchody. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_myszkina Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 12:04 Żona robi Cię w trabę i tyle. Nie rozumiem, po co tracisz czas na forum zamiast się z małżonką rozmówić? Odpowiedz Link Zgłoś
kpt_chris Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 14:17 Zdradza Cie chlopie .... Odpowiedz Link Zgłoś
sid-sid Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 18:02 Czytałam tylko kilka odpowiedzi, ale strzelam w ciemno - całe forum napisało, ze żona Cię zdradza?:) Tacy tu niby wszyscy wyzwoleni, będąc w związkach maja swoje życie, czas dla siebie, swoich znajomych, nie kontrolują partnera ani nie są kontrolowani. A jak przychodzi co do czego, to nie można mieć kolegi, mieszkać z koleżanką ani iść na męski/babski wieczór.:) Odpowiedz Link Zgłoś
igaaaa Re: Moja żona i jej "przyjaciel 18.10.11, 18:34 HAHAHA!!! Bardzo dobrze powiedziane. Odpowiedz Link Zgłoś
bylemrogaczem Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 00:37 nie zawsze tak jest ,,,, ja nigdy swojej byłej nie kontrolowałem .. wyjazd służbowy -jedź , spotkanie z koleżanką - idź , kawa z kolegą ..... i tu równiez nie widziałem nic złego . chciałem tylko poznać kolegę :))) i co i chu.... teraz mam tak bylemrogaczem.blogspot.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 16:30 Co innego mieć kolegów, a co innego olewać męża na ich rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 00:18 Witam. Udało mi się odbyć szczerą rozmowę z żoną. Ona twierdzi twardo że to tylko przyjaźń, że nic ich nie łączy ani nie będzie. Ja postawiłem sprawę jasno, albo ta "przyjaźń", albo małżeństwo. Oczywiście był foch, gadka o włąsnej przestrzeni, ograniczaniu, kontrolowaniu itd. Nie podejmowałem dyskusji, przedstawiłem swój punkt widzenia i swoje warunki. Niech się zastanowi, jak ma lepszego przyjaciela od własnego męża, to niech się z nim "przyjaźni" ale męża już nie będzie miała. Zobaczymy co dalej, ja ostatni raz jej daję szansę. Chociaż i tak mam wątpliwości czy dobrze robię. Dzięki raz jeszcze za przedstawienie Waszych przemyślen na ten temat. Większość wypowiedzi na początku była żenująca, ale mam to gdzieś. Dzięki tym co rzeczowo napisali na temat. Pozdrawiam Jeszcze się odezwę. Odpowiedz Link Zgłoś
bylemrogaczem Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 00:41 nie daj sie wpuścić w gadki o przestrzeni ..... jeśli wszystko jest czyste i permanentne to takiego przyjaciela zaprasza sie do domu , rozmawia bez skrępowania przez tel, itp. .........a jeśli sie coś ukrywa to zaczyna sie strzelanie focha ........... teraz przyjdzie i powie ,że zgadza sie na twoje warunki i będzie ostrożniejsz :)))))) ja już to mam za sobą Bogdan bylemrogaczem.blogspot.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 16:31 A jakieś argumenty na to, że więcej czasu z nim spędza niż z Tobą i dla niego zawsze ma czas? Czy pominęła kwestię? Odpowiedz Link Zgłoś
bylemrogaczem Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 16:42 już chyba to pisałem .... ma go w dupie i mentalnie już jest w nowym związku ja już to przerobiłem bylemrogaczem.blogspot.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 16:52 Ale ja nie Ciebie pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 17:36 Lubi go jako kolegę, dobrze im się gada, a u nas zapanowała już rutyna... Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 17:45 Ahm. A wie, że samojeden rutyny nie przełamiesz, bez jej pomocy, czy tak umknęło w toku rozmowy? Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 19:36 Generalnie to wiele jej chyba umknęło podczas rozmowy, dzisiaj znów jej zachowanie mnie rozwaliło, ale mniejsza o to. Po prostu nie dojrzała do małżeństwa, nie wiem czy do czegokolwiek dojarzała. Niech sobie wiedzie własne, szczęśliwe, niczym nie ograniczane życie... Nie chce mi się już o ten związek walczyć, jeszcze kilka dni temu mi się chciało, ale już mi się nie chce. Jeden z forumowiczów wyżej radził, żeby po prostu to wszystko olewać tak jak ona. I tak zrobię, może za bardzo się starałem, teraz ona musi się postarać, ale mi się już nie chce. Właśnie piję z kumplami piwo, wrócę będę spał w osobnym łóżku, a wkrótce może i w osobnym domu. I już nie jest mi z tym źle :) DOŚĆ!!! PS. dowiedziałem się że na 100% mnie nie zdradza fizycznie, ale dla mnie nie tylko fizyczna zdrada może zakończyć związek i tak właśnie jest w tym przypadku. Kobiety jeśli tu jakieś są, myślcie czasem co robicie, bo z przypadku mojej żony myślenia brakuje i wiem że za miesiąc lub kilka będzie żałowała tego do czewgo doprowadziła. A teraz życzę miłego wieczoru, Wasze zdrowie!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 19:49 I dobrze, rób swoje :) Przyjemnej reszty wieczoru :) Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 19.10.11, 22:56 Wróciłem, życie kawalerskie jest dużo ciekawsze niż jakieś dołowanie się żoną ;P Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 20.10.11, 12:42 Nie da się ukryć, że od dołowania się z żoną to mało co jest mniej fajne :P Chcesz pifa? :P Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 00:11 Ja znów piję, niedługo będę się musiał przenieśc na forum "alkoholicy"... jest takie ?;) A tak poważnie to już odkryłem skąd się wzięła ta choroba i co jest jej przyczyną. BABY! Ale jak to wyleczyć? hmm ... muszę się napić i pomyśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 00:34 No, baby som zue. Ale pifo jest dobre. I przez złe sięga się po dobre. Gdzie tu logika? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 00:50 Zło dobrem zwyciężaj :) Logika jest, nawet w biblii o tym piszą podobno :D Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 01:14 Ale wiesz - jak za dużo wypijesz to ta zła baba zdaje się dobrą i dopiero się można nieźle wpakować i jest niedobrze ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 02:25 Z doświadczenia wiem że słowa "baba" i "dobra" się wykluczają więc nadal trzymam się swojej wersji :) Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 02:41 Ale pifo zmienia postrzeganie świata na chwilę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 02:43 Na trzeźwo tą tezę udowodnię. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 02:47 Na trzeźwo to nie ma co udowadniać, bo wszystko jasne i klarowne. Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 02:50 Cieszę się że przyznajesz mi rację :P Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Moja żona i jej "przyjaciel 22.10.11, 02:55 Ależ oczywiście, że przyznam Ci rację! Tylko najpierw polej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta fora ze dwora 30.10.11, 16:41 Lalki, fora ze dwora. Przynosicie wstyd gatunkowi babskiemu. Takich idiotek dawno świat nie widział. Odpowiedz Link Zgłoś
meg-pl Re: Moja żona i jej "przyjaciel 20.10.11, 12:37 mam dokładnie taki sam problem, według męża to tez jest tylko przyjaźń skoro nie wylądowali jeszcze w łóżku, nie widzi tego,że jest w stanie zrezygnować z małżeństwa dla niej a nie z niej dla małżeństwa, gdy stawiałam ultimatum to była mowa o moim przerażliwieniu, braku zrozumienia i złośliwości, czasem myślę,że łatwiej byłoby mi wybaczyć jednorazową zdradę, niż robienie ze mnie idiotki i wpędzanie mnie w poczucie winy, że przez swoją chorobliwą zazdrość zniszczę nasz związek Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 25.10.11, 22:47 Najnowszy news: Definitywnie rzucam żonę! Dobranoc :) Odpowiedz Link Zgłoś
nowy_w_masle Re: Moja żona i jej "przyjaciel 26.10.11, 10:32 I tak trzymać :) Szacun. Odpowiedz Link Zgłoś
adoptowany Re: Moja żona i jej "przyjaciel 30.10.11, 19:25 nelwife napisał: > Najnowszy news: > > Definitywnie rzucam żonę! > > Dobranoc :) przeczytalem caly watek i nasuwa mi sie taki oto wniosek..kobietki sa jednak solidarne, ale tylko kiedy na jedna z nich skarzy sie samiec -rogacz.Znak czasu? i na koniec jedna rada dla ciebie,kolego.Z tego co podajesz to zonka/?/ nie zaprzecza czegos co i tak pewnie ktos postronny mogl zauwazyc i doniesc o tym fakcie tobie, a mianowicie ze sporo uwagi poswieca panu x.I to juz jest nie do przyjecia,a czy gdzie,kiedy i jak to nieistotne..mowisz ,ze odchodzisz dobrze ale dlaczego pocichu z podkulonym ogonem /nomen omen..he..he/ Na twoim miejscu za zadne skarby,a nawet ryzykujac wyrok za pobicie nie przepuscilbym okazji pozadnego skucia mordy gachowi.Satysfakcja gwarantowana,a i u kumpli oddzyskalbys pelen szacun..pozdrawiam i zycze szczescia na nowej drodze zycia..cholera ,bo to nigdy nie wiadomo na ktorego z nas padnie nastepnym razem Odpowiedz Link Zgłoś
ajatrzy Re: Moja żona i jej "przyjaciel 30.10.11, 16:53 Nie nakręcaj się. Im więcej będziesz o tym myślał, tym bardziej będziesz się irytował, kontrolował pytał, eskalował konflikty. Zaskocz ją, spróbuj się wyciszyć, schłodzić, zmień się dla niej jeśli Ci zależy. Bądź czujny, ale nie pilnuj, chciej wiedzieć, ale nie wypytuj, wyjdź z kumplami na piwo, wróć kilka razy później od niej do domu, nie mów jej wszystkiego. W każdym związku odzywa się czasem rutyna i nuda, jeśli zapragnęła zaszaleć - pozwól jej na to, wróci do Ciebie szybciej niż myślisz, jeśli tylko zobaczy, że może Cię stracić. Odpowiedz Link Zgłoś
nelwife Re: Moja żona i jej "przyjaciel 05.11.11, 21:22 Dziś sobota, więc czas na alkohol i rozmyślenia... Jak jak mogłem tak długo być z kimś tak pustym... "Przyjaciel" mojej żony się ukrywa przede mną, dostał sygnał że ma się nie pojawiać i chyba zrozumiał... Ja rozpoczynam nowe zycie, na razie prawdopodobnie od nowego roku nowa praca, potem trzeba pomyśleć o jakimś nowym lokum. A w międzyczasie pewnie rozwód. A teraz idęz kumplami na jakiegoś browara, no góra dziesięć ;) Chociaż pewnie skończy się jak zwykle na mocniejszych trunkach :) I dobrze! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś