Dodaj do ulubionych

lukrowani idioci

20.10.11, 11:35
Wiele osób tu na forum prezentuje wizje polukrowanego związku - związek jest udany, dopóki nie ma w nim konfliktów.
W skrajnych przypadkach panie o takich poglądach po paru latach małżeństwa i pojawieniu się dzieci piszą posty o treści - co mam robić, jestem na domowym etacie jako sprzątaczka, kucharka etc., zajmuję się dziećmi, mąż wychodzi co piątek, a ja nie mogę się ruszyć nawet do fryzjera, a w dodatku on mi wydziela pieniądze...To panie które tak bały się konfliktu, że nie odzywały się tylko z cierpiącym wyrazem twarzy myły kolejny raz zabłocona podłogę, zmywały stertę po kolacji po tym jak położyły dzieci spać...
W zdrowym związku partnerzy nie powinni mieć obaw przed ujawnieniem swoich poglądów, zażądaniem zmiany dotychczasowych stosunków. Nie powinni mieć tez obaw przed zawiązaniem konfliktu.
Miłość dopuszcza także odczuwanie negatywnych emocji w stosunku do partnera - czy kogokolwiek. Kocham moje dzieci, choć doprowadzają mnie do szału - oczywiście są lukrowane mamusie, które tylko kochają swoje słodkie babelecki i nigdy nie maja ich dość. występują głównie na forach dla rodziców - co robią kochane bombelecki gdy mamusia parę godzin spędza przed monitorem?
A swoją drogą panie, które siedzą cicho i dają się wrabiać tylko pozornie unikają konfliktów dla dobra związku. W tle najczęściej jest brak samodzielności finansowej, niepewność co do uczuć partnera i pewność, że "sama sobie nie poradzę".
Obserwuj wątek
    • 0ion Re: lukrowani idioci 20.10.11, 11:40
      Pewnie jesteś domorosłym psychologiem więc odpowiedz sobie sama co oznacza nazywanie ludzi o innych priorytetach czy poglądach idiotami.
      • twojabogini Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:00
        Idiota to pejoratywne określenie osoby, która wykazuje się ignorancją. Jak najbardziej pasuje w odniesieniu do osób, które uważają, że każdy konflikt oznacza zagładę małżeństwa, a jeśli nie nastąpi ona samoistnie, to trzeba się jak najszybciej rozwieść.
        Cokolwiek można by powiedzieć o małżeństwie - to na pewno nie jest związek wypełniony po brzegi harmonią - żaden związek dwojga ludzi taki być nie może. Nawet mama i małe dziecko miewają sprzeczne interesy.
        Idiota dobrze tez oddaje osobę, która słowo konflikt rozumie jako piekło na ziemi, awantury itp. Konflikty można prowadzić honorowo i z poszanowaniem zasad.
        • 0ion Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:16
          To nie jest właściwa odpowiedź.
          Dla mnie odreagowujesz stres na forum i usiłujesz usprawiedliwić swoje postępowanie. Stąd wniosek, że masz coś za uszami i nie czujesz się zbyt pewnie:)
          Sam pomysł na dzielenie ludzi na niekonfliktowych - idiotów i konfliktowych - tych inteligentnych jest zabawny.
          • twojabogini Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:20
            oczywiście, że odreagowuję stres na forum - żeby nie odreagowywać go na mężu i niewinnych dzieciach. Mój m. idzie sobie w takiej sytuacji pokopać w ogródku.
            Właśnie o to chodzi, żeby nie odreagowywać na sobie bo z konfliktu wyrośnie wojna totalna
            • 0ion Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:32
              No i do jakich dochodzimy wniosków? Mąż idzie robić coś pożytecznego a Ty marnujesz czas na forum zamiast się uspokoić przy sprzątaniu jak każda normalna kobieta. Albo lenistwo albo wredny charakter.
              Do tego przenoszenie problemu tam gdzie go nie ma. Problemem nie jest podział obowiązków tylko to, że życie kobiety zamężnej z dziećmi wygląda inaczej niż życie panny bez obowiązków.
              Prawdopodobnie nie wyniosłaś z domu pracowitości i teraz zamiast walczyć z lenistwem się awanturujesz.
              BTW.
              Mąż ma oczywiście rację. Te 2 godziny dziennie, które nie tracisz na dojazdy do pracy to aż nadto, żeby dom chodził jak zegarek.
        • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:19
          twojabogini napisała:

          > Idiota to pejoratywne określenie osoby, która wykazuje się ignorancją.
          *
          Słownik języka polskiego śmie się z Tobą nie zgodzić: sjp.pwn.pl/szukaj/idiota
          Natomiast ignorancja to brak wiedzy bądź nieświadomość czegoś, a nie unikanie konfliktów czy idealizowanie swoich relacji na forumie.

          > Cokolwiek można by powiedzieć o małżeństwie - to na pewno nie jest związek wype
          > łniony po brzegi harmonią - żaden związek dwojga ludzi taki być nie może. Nawet
          > mama i małe dziecko miewają sprzeczne interesy.
          *
          Nope. Interes mają wszyscy wspólny - żeby było im razem dobrze. Natomiast Ty założyłaś tezę do interesu nadrzędnego, ale argumenty lecą z celów pobocznych.

          > Idiota dobrze tez oddaje osobę, która słowo konflikt rozumie jako piekło na zie
          > mi, awantury itp. Konflikty można prowadzić honorowo i z poszanowaniem zasad.
          *
          Aha. No chmurwa, rzeczywiście.
    • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 11:41
      twojabogini napisała:



      > W zdrowym związku partnerzy nie powinni mieć obaw przed (...) zażądaniem zmiany dotychczasowych stosunków. Nie powinni mieć tez obaw przed zawiązaniem konfliktu.
      >

      To jest sytuacja w której lepiej zmienić partnera w związku.
      • twojabogini Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:05
        Jasne, bo łatwiej niż wypracować nowe rozwiązanie przerzucić się na świeże mięsko, które nie będzie się stawiać, a potem kolejne. Sama tak robiłam, dopóki związek nie przysparzał mi problemów, trwał.
        Wszystko jest ok dopóki nie ma w tym dzieci. Dlatego małżeństwo o ile się je traktuje szczególnie jest związkiem wyjątkowym - takim w którym ludzie są zdecydowani trwać, albowiem tworzą coś więcej niż związek - rodzinę i odpowiedzialni są też za dzieci.
        Oczywiście nie oznacza to, że należy robić dzieciom z życia piekło w imię trwałości małżeństwa. Ale sprzeczne interesy są nie do uniknięcia i czasem aby dojść do ładu potrzebny jest konflikt. Nie wrzaski, nie awantura, nie ranienie się nawzajem, a zdrowy i normalny konflikt - sytuacja w której się ze sobą nie zgadzamy i jasno to wyrażamy i staramy się wypracować wspólne rozwiązanie. Nie trzeba w tym czasie się lubić - wystarczy że się kochamy.
        • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:24
          No ta ja tylko zapytam, czy to, co się dzieje w Twoim związku i co określasz atmosferą wrogą i chłodną, jest właśnie takim prawidłowo prowadzonym konfliktem?
          • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:27
            Wiesz, metoda "stand my ground" połączona z "po mnie choćby potop: ;)
            • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:32
              Oj cicho! ;)
              Ja się naprawdę pytam, a z Boginią się zawsze ciekawie gadało.
              U mnie sprawa sprzątania czy innych domowych obowiązków nigdy nie stanęła na ostrzu noża, ale kto wie, u Bogini też nie zawsze tak było, jak jest, lepiej się przygotować.
              • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:34
                funny_game napisała:

                > Oj cicho! ;)
                *
                No i mamy konflikt - bo ja nie chcę być cicho :P

                > Ja się naprawdę pytam, a z Boginią się zawsze ciekawie gadało.
                *
                Aha. A mi na zaczepki nie odpowiada, to się nie wypowiem :P

                > U mnie sprawa sprzątania czy innych domowych obowiązków nigdy nie stanęła na os
                > trzu noża, ale kto wie, u Bogini też nie zawsze tak było, jak jest, lepiej się
                > przygotować.
                *
                Niby, ale z tym podejściem do foruma oraz do konfliktu to ja się zupełnie nie zgadzam.
                • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:37
                  raohszana napisał:

                  > Niby, ale z tym podejściem do foruma oraz do konfliktu to ja się zupełnie nie z
                  > gadzam.
                  >

                  A ja się trochę zgadzam, trochę nie, trochę inaczej to u mnie wygląda i dlatego interesujące to wszystko jest.
                  Niedługo M. zrobi się zapracowany i jestem ciekawa, jak sobie z tym poradzę. Że On będzie miał potrzebę ciszy, spokoju, będzie zawalał dom swoją pracą. A we mnie po jakimś czasie narośnie sprzeciw. Znam to. Chcę to rozwiązać inaczej, niż poprzednio i chętnie czytam, jak jest u innych ;)
                  • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:41
                    funny_game napisała:

                    > A ja się trochę zgadzam, trochę nie, trochę inaczej to u mnie wygląda i dlatego
                    > interesujące to wszystko jest.
                    *
                    Ja się zgadzam z wyrażaniem zdania. Z resztą podejścia i miliardem wyjaśnień jak to w sumie u niej super, ale frustracje do wyładowania ma [ i to sporo ] to tak średniawo.
                    Poza tym jestem w tym wieku, że już wiem co daje zabawa w atmosfery i długie konflikty i nie uważam, żeby jej wizja była na tyle zajebista coby dawała jej prawo do nazywania wszystkich niekonfliktowych idiotami.

                    > Niedługo M. zrobi się zapracowany i jestem ciekawa, jak sobie z tym poradzę. Że
                    > On będzie miał potrzebę ciszy, spokoju, będzie zawalał dom swoją pracą. A we m
                    > nie po jakimś czasie narośnie sprzeciw. Znam to. Chcę to rozwiązać inaczej, niż
                    > poprzednio i chętnie czytam, jak jest u innych ;)
                    *
                    To Ci nie pomogę, bo praca pana A. jest święta i jak mi ktoś ruszy cokolwiek to morduję ;)
                    • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:53
                      raohszana napisał:


                      > Poza tym jestem w tym wieku, że już wiem co daje zabawa w atmosfery i długie ko
                      > nflikty i nie uważam, żeby jej wizja była na tyle zajebista coby dawała jej pra
                      > wo do nazywania wszystkich niekonfliktowych idiotami.

                      No z idiotami to pojechała, ale wszystkie chłyty dozwolone, żeby potrząsnąć ;)


                      > To Ci nie pomogę, bo praca pana A. jest święta i jak mi ktoś ruszy cokolwiek to
                      > morduję ;)
                      >

                      To nie tak, ale już nie będę o tym pisać :)
                      • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:00
                        funny_game napisała:

                        > No z idiotami to pojechała, ale wszystkie chłyty dozwolone, żeby potrząsnąć ;)
                        *
                        Chyba swoim ego ;)

                        > To nie tak, ale już nie będę o tym pisać :)
                        *
                        A buuu, wszystkie pikantne szczególiki mię ominę, bo Funny nie ma za grosz zaufania! Idę przepłakać ten konflikt w kącie! ;)
                        • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:04
                          Załóż kamizelkę ratunkową, jakby łez się dużo nazbierało.
                          • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:06
                            Se koło nadmucham, o.
                            I puknę się w czoło :]
                            • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:13
                              Dmuchanie w koło może być całkiem miłe :)
                              • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:17
                                No, ale chyba nie w czoło? ;)
                                • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:19
                                  Nie, ale główka może się przydać...
                                  • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:22
                                    https://www.uprawyekologiczne.pl/Photos/kapusta-kronos-biala.jpg

                                    Taka?
                                    • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:25
                                      Ta jest zielona, nie wie jak dmuchać :F
                                      • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:30
                                        Pogubiłam się.
                                        W takiej sytuacji muszę Was nazwać zboczęcamy! :D
                                        • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:33
                                          Tylko w przypadku, jeśli pomyślałaś o tym, o czym my nie mamy bladego pojęcia :F
                                          • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:40
                                            Raz się nabijasz, jak piszę, że myślę, a raz sam mi piszesz, że myślę.
                                            Aha, to chyba ja się mam nabijać :D
                                            • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:51
                                              Nie wiem tylko na co chcesz się nabić :D

                                              Co za wątek próbowałaś założyć, bo nawet na osiołku go nie ma? :D
                                              • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 14:00
                                                :DDD
                                                O tym, że przez dzisiejsze wątki mam ochotę na kłócenie się i sprzątanie :D
              • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:52
                A jak M. zacznie Ci do snu techniawkę puszczać? :D
                • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:57
                  To se cycki silikonowe zrobię.
                  • twojabogini Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:01
                    Jak zacznie puszczać techniawkę to już tylko rozwód :) Chyba że zacznę łykać ekstazki i balować do rana, znajomych zaproszę...
                  • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:02
                    Tylko nie zapomnij włożyć :D
                    • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:23
                      Do piekarnika :F
                      • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:26
                        Bez sęsu. Babeczka na zewnątrz, a nadzienie w piekarniku?
                        • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:31
                          Całe nadzienie w piekarniku pokładam :D
                          • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:33
                            Nadzieję w sumie warto czasem odgrzać :D
                            • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:41
                              Odgrzewanie w Odrze.
                              • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:51
                                Odra, to był komputer, nie piekarnik.
                                • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 14:00
                                  To da się odgrzać dane.
          • twojabogini Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:32
            Atmosfera jest wroga i chłodna, ale mamy poczucie humoru więc jest tez zabawna, seksowna i mamy ładnego synka więc jest tez czuła i pełna zmęczenia nas obojga i mamy nastolatka, więc jest tez pełna napięcia, obaw gdzie jest i co robi i zabawna - bo czupurny nastolatek jest bardzo zabawny.
            Oczywiście że czuję wrogość do męża, który chce mi wpakować dom na głowę, ale tez czuje do niego miłość. A że chłodno - no jak dochodzi do wymiany poglądów, stosowania taktyk, badania stanowiska wroga itp. to jak ma być?oceniamy się przy tym nawzajem i te oceny nie zawsze wypadają korzystnie. Ja jestem zołza na przykład i wypominam.
            Ale to nie znaczy że kładziemy się osobno co wieczór, nie odzywamy do siebie przy obiedzie itp. Toczy się normalne życie, raz wesołe, a raz nie. To jest konflikt nie awantura.
            • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:34
              Dobra, obiecaj mi, że się ze mną podzielisz informacją o efektach tego wszystkiego, jak Wam się udało rozwiązać problem i jak się odnajdujecie w nowym (nomen omen) porządku ;)
              • twojabogini Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:42
                Obiecuję, sama jestem ciekawa.
                Na razie jadę sobie na weekend dziś wieczorem. Nabierzemy oboje dystansu, a mąż wiedzy praktycznej o aktualnym zakresie obowiązków domowych - po przeprowadzce ten zakres jest nieco inny i początkowo to ja wzięłam nadwyżkę.
                No i sobie odpocznę i przeżyję kaca w ciszy :)
    • wez_sie Re: lukrowani idioci 20.10.11, 11:43
      albo sie okazje, ze jej idealny partner ma od 8 lat zone i dziecko.
    • aroden Daj mi taka 20.10.11, 11:43
      twojabogini napisała:
      > A swoją drogą panie, które siedzą cicho i dają się wrabiać tylko pozornie unik
      > ają konfliktów dla dobra związku. W tle najczęściej jest brak samodzielności fi
      > nansowej, niepewność co do uczuć partnera i pewność, że "sama sobie nie poradzę
      > ".

      Daj mi taka, please, bo tymi powtarzajacymi sie konfliktami (ktore poza szarpaniem nerwow do niczego nie prowadza, bo kazdy i tak pozostaje przy swoim), to juz rzygam.
      • twojabogini Re: Daj mi taka 20.10.11, 12:11
        Konflikt musi być konstruktywny i doprowadzić do jakiegoś rozwiązania. Ciągłe awantury to nie są konflikty tylko ciągłe awantury.
        Jeśli masz dość awantur to weź byka za rogi - ustal skąd się biorą, bo czasem ludzie kłócą się o zachowanie partnera w towarzystwie, a okazuje się, że problem ma drugie dno i gdzieś tam jest jakieś podejrzenie zdrady albo kłopoty w łóżku. Takie mówienie mam dość i nic z tym nie robienie to tak naprawdę konserwowanie sytuacji.
        Dobry konflikt kończy się zmianą w której oboje partnerów potrafi się odnaleźć i zrealizować. No i dobry konflikt nie szarpie nerwów, raczej angażuje wyobraźnię, pogłębia znajomość partnera i nieźle nakręca.
    • eat.clitoristwood Zdecyduj się, 20.10.11, 11:44
      bąbelecki czy bombelecki? Bo babelecki na pewno nie.
    • jan_hus_na_stosie2 Re: lukrowani idioci 20.10.11, 11:45
      coś mi się widzi, że niedługo zostaniesz sama
      • kitek_maly Re: lukrowani idioci 20.10.11, 11:51
        Odezwał się 'prawdziwy' mężczyzna, który rolę kobiety sprowadza do obowiązków praczki i sprzątaczki.

        PS. Coś mi się widzi, że Ty ciągle jesteś sam.
        • bylemrogaczem Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:18
          kitek przeginasz ...twojabogini weszła naścieżkę wojny a to droga bez sensu . Jeśli szwankuje komunikacja to kant dupy taki związek . Nie da sie ciągle walczyć . Widac u niej chęć czy może dążenie do tego zeby zostac sama ... i nikt tu nie sprowadza nikogo do roli sprzątaczki . Nie znasz całości relacji a zajmujesz stanowisko . Ja chętnie posłuchał bym męża tej pani :))
    • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 11:56
      Ach, jak Ty wszystko wiesz i jak ślicznie swoją jedyną słuszna miareczką pomierzyłaś :)
      Konflikt nie u każdego wygląda tak samo. Jedni potrafią go i sensownie i nieinwazyjnie rozpocząć, poprowadzić i zakończyć (znakomita mniejszość), inni nie. U jednych będzie awantura, u innych ciche dni. Jedni będą szukać rady wszędzie (czasem u obcych, na forum, bo przed swoimi się wstydzą albo już wyczerpali taką ścieżkę), inni będą dusić wszystko w sobie. Mina cierpiętnicza i robienie z siebie ofiary złej, złej! rodziny to też rodzaj manipulowania drugą stroną i jakiś rodzaj agresji spowodowanej nieumiejętnością innego zareagowania na konflikt. Sprowadzanie każdego nieumytego gara do zagadnienia z gatunku "Dyskryminacja!!!" również.
    • malamelania Re: lukrowani idioci 20.10.11, 11:57
      A jak nazwać kogoś, kto ma takie poglądy na związek?

      twojabogini napisała: (w poprzednim wątku)
      Ja mam swój priorytet - ani kawałka ziemi nie oddam

      Nie wydaje mi się, abyś była odpowiednią osoba do pouczania innych.
      • real_mayer Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:03
        Ja bym powiedziała, że szanuje swój czas i swoją przestrzeń.
        • malamelania Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:20
          Ja bym powiedziała, że nie dorósł do małżeństwa.
          Nabożne celebrowanie własnej przestrzeni jest możliwe tylko w samotności. Tam, gdzie jest dwoje ludzi, tam zaczynają się kompromisy. Piszę nie o tym, kto ma sprzątać, ale o wszelkich problemach, jakie się pojawiają w związku.
          • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:23
            Kompromis jest zgniły, nie wiesz o tym? ;)
        • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:23
          I jest z urzędu konfliktowa, bo stwierdza kategoryczni, iż na żadne ustępstwa nie pójdzie.
          Chociaż z takimi to złotym mostem i po robocie.
      • stephanie.plum Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:09
        no ale przecież ona ma rację - nie zgadza się na życie w poczuciu, że jest traktowana niesprawiedliwie.
        robi to tyleż ze względu na siebie, co na męża. bo jej zależy na tym, żeby był człowiekiem, do którego ona może czuć szacunek.

        kiedy pojawia się konflikt, nie kuli się potulnie ze strachu,
        ani też ze strachu nie ucieka.

        ja mam te same zasady, od lat, i chwalę to sobie.
        może jedna różnica - nawet kiedy dochodzi do zażartej walki, daję mężowi poczucie, że jest najważniejszy dla mnie.
        jestem cholerą, ale taką, która stanie za nim murem. i o dłuższych okresach chłodu w małżeństwie nie ma mowy, za bardzo nas ku sobie ciągnie.

        ale, ale - ja nie mam w domu roczniaka, niestety, więc sytuacja nieporównywalna.
        • malamelania Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:28
          Kiedyś ktoś na forum napisał, że rozważania o sprawiedliwości to początek końca związku :)
          Równowaga wkładu pracy, równowaga wkładu finansowego to piękne cele...takie nowoczesne...tylko dlaczego nie przyczyniają się do trwałości małżeństw? :)
      • twojabogini Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:18
        Nikogo nie pouczam - wyrażam swoje poglądy. Nie oddanie pola to nie jest mój pogląd na związek, tylko na obecną sytuację. Nie zamierzam brać na siebie większej części obowiązków w domu i przy dzieciach - mam swoją pracę, której poświęcam swój czas, swoje zainteresowania na które potrzebuję czasu i potrzebę posiadania swojej przestrzeni. Nie nadaję się na wiecznie zaharowaną panią domu.
        To, że nie oddam pola, nie oznacza, że nie jestem skłonna wypracować nowego rozwiązania - bo skoro mój mąż chce robić w domu mniej - a chce, to trzeba znaleźć sposób żeby tak właśnie było. Są sprzątaczki, pomoce do dzieci itp. Mąż ma parę fajnych pomysłów i faktycznie na ich zrealizowanie potrzebuje czasu i zaangażowanie w dom go ogranicza.
        Moim polem jest przekonanie męża, że metodą na szowinistę nic ze mną nie osiągnie - ma prawo się rozwijać, ale nie moim kosztem.
        • malamelania Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:24
          Rozumiem.
          Dla mnie brzmiało to jak motto życiowe :)))
    • berta-death Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:01
      Brak konfliktów nie oznacza, że jedna osoba poddała się i pełni rolę służby domowej. Oznacza, że dwoje dorosłych dojrzałych ludzi zawarło związek na zasadzie, widziały gały co brały. Mądry człowiek, który ma określone poglądy na życie, priorytety, mentalność, zwyczaje, itp, to potrafi sobie znaleźć kompatybilnego partnera. Jak bałaganiarz zwiąże się z pedantem, to ten związek nie ma szans przetrwanie bez awantur i wzajemnych pretensji. Podobnie choleryk, który ma sprężynę w tyłku i wszystko co sobie umyśli musi zrobić tu i teraz nie wytrzyma długo z flegmatykiem, który na wszystko ma czas i nic mu nie potrzeba.
      • twojabogini Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:25
        Wszystko byłoby idealnie gdyby ludzie się nie zmieniali.
        U nas partnerski podział obowiązków działał dopóki nie zmieniliśmy środowiska i mój mąż nie zaczął snuć nowych planów, całkiem fajnych, ale na których realizację potrzebuje czasu. jego równy podział naprawdę ogranicza. pojawiła się zmiana - tym razem sytuacji, a może zmienić się tez jeden z partnerów - i dotychczasowy układ nie działa. Potrzebny jest konflikt, w którym nazwiemy sprzeczne interesy i je rozwiążemy.
        • berta-death Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:38
          Zmiana stylu życia i priorytetów zawsze może się zdarzyć. W związku z tym na początku trzeba przewidzieć, że pewne cechy partnera są OK, ale tylko i wyłącznie w aktualnych i niezmiennych okolicznościach i liczyć z tym, że to może się kiedyś zmienić. I wtedy albo dajemy radę to zaakceptować albo się rozstajemy. Natomiast jak ktoś planuje związek do grobowej deski, to jednak powinien brać pod uwagę to, że delikwent z powodu jakiś swoich ograniczeń nie sprawdzi się w każdych okolicznościach.
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:03
      Wszystko co napisałaś jest prawdą ale dlaczego tych, którzy tego nie wiedzą czy nie rozumieją nazywasz idiotami?
    • wicehrabia.julian Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:04
      twojabogini napisała:

      > W zdrowym związku partnerzy nie powinni mieć obaw przed ujawnieniem swoich pogl
      > ądów, zażądaniem zmiany dotychczasowych stosunków.

      co to za idiotyzm? funkcjonowanie pewnych spraw ustala się na początku związku, późniejsze "zmienianie" partnera to mrzonka

      a tak ogólnie to dorabiasz żenujące teorie do swoich problemów małżeńskich, słabe to i nudne
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:07
        wicehrabia.julian napisał:

        >
        > co to za idiotyzm? funkcjonowanie pewnych spraw ustala się na początku związku,
        > późniejsze "zmienianie" partnera to mrzonka

        Ale przecież ludzie się zmieniają, dojrzewają, wyrastają z jednych potrzeb, odkrywają nowe-i nie ma opcji, żeby sobie wszystko ustalić wcześniej. Trzeba się potem od nowa dopasować.
        • real_mayer Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:10
          Właśnie miałam to samo napisać. Człowiek nie jest taki sam od urodzenia. Poglądy, charakter, potrzeby, ulegają ciągłym zmianom.
        • kitek_maly Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:11
          > Ale przecież ludzie się zmieniają, dojrzewają, wyrastają z jednych potrzeb, odk
          > rywają nowe,

          ...zamieniają się w lenie, jak w tym przypadku. ;)
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:17
            kitek_maly napisała:


            > ...zamieniają się w lenie, jak w tym przypadku. ;)
            >

            A to też z czegoś wynika. Jeśli koleś do tej pory zachowywał się w porządku i nagle zaczyna olewać to ma jakiś problem. Może go życie rodzinne przytłoczyło, może w pracy ma więcej stresów, może ma jakiś osobisty kryzys. Trzeba pogadać i ustalić reguły na nowo.
        • wicehrabia.julian Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:12
          asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

          > Ale przecież ludzie się zmieniają, dojrzewają, wyrastają z jednych potrzeb, odk
          > rywają nowe-i nie ma opcji, żeby sobie wszystko ustalić wcześniej. Trzeba się p
          > otem od nowa dopasować.

          pewne sprawy jak najbardziej trzeba, bo potem dochodzi do sytuacji jak w wątku o arbuzie, poza tym zakładam, że małżeństwo jest dla ludzi dojrzałych z ukształtowaną osobowością
        • berta-death Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:19
          Nie da się od nowa dopasować jak jednej ze stron nagle zmieniły się priorytety a drugiej nie. Jakby ta druga strona chciała mieć partnera z innymi cechami, to związałaby się z kimś innym. W tym wypadku najrozsądniejsze jest rozstanie i poszukanie sobie kogoś bardziej odpowiedniego.

          Np para dwudziestoparolatków łączy się ze sobą, bo obydwoje lubią beztroskie życie, szastanie pieniędzmi, imprezy do białego rana, mieszkanie w chlewie, gry komputerowe i ogólnie życie w stylu studenckim. Aż tu nagle jak im stuknie 30 to jednemu z nich się odmienia i koniecznie chce się ustatkować. Zaczyna mu przeszkadzać bałagan, rozrzutność, egoizm, olewanie obowiązków na rzecz rozrywek, koniecznie chce mieć dziecko, domek z ogródkiem, labradora itp. Naprawde uważasz, że taki ktoś ma prawo wymagać od partnera, żeby się zmienił i dostosował do nowych zwyczajów?
    • paco_lopez Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:13
      bo one tak nagną najpierw, ze dzieci, to tylko ich, a potem żałują. dzieci i bałagan który robią należy do ich sprawców, po równo. wszystko by się miało całkiem dobrze gdyby u nas sądy nie przyznawały tylko opieki matce, albo głównie, częściej itp. można tydzień mieć jedno, tydzień drugie, a one rosną i się usamodzielniają, tylko nie trzeba tego psuć. inaczej to nie wiem czemu ja się usamodzielniłem. jakaś wyjątkowość to chyba nie jest.
    • galasretka.pluskawkowa Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:27
      Zgadzam się, że warto mówić, co leży na wątrobie. Ostrzejsza wymiana zdań nie wyklucza miłości. Gorsza sprawa, że są związki w których jedna strona mówi, mówi i jeszcze raz mówi, a druga nie reaguje. Żadna dyskusja, wchodzenie w konflikt czy jakakolwiek inna próba wprowadzenia zmiany w codziennym życiu nie wchodzą wtedy w grę. Mało tego - partner (czy partnerka) będący na tej pozycji w związku, dostaje łatkę wiecznie niezadowolonego, marudy, upierdliwca i ogólnie zostaje zmieszany z błotem, gdy tylko ma ochotę powiedzieć "coś mi się nie podoba". W końcu dochodzi do takiego stanu rzeczy, że człowiek przestaje się odzywać i z cierpiącym wyrazem twarzy wypełnia przypisaną mu rolę. To nie jest strach przed konfliktem, tylko świadomość, że i tak nic z konfliktu nie wyniknie. Widać czasami łatwiej jest być kucharką i sprzątaczką niż nauczyć partnera rozmawiać o problemach.
    • ursyda Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:42
      twojabogini napisała:
      związek jest udany, dopóki nie ma w nim konfliktów.

      mhm a masło jest dobre dopóki nie zjełczeje




      • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:44
        ursyda napisała:

        > mhm a masło jest dobre dopóki nie zjełczeje
        *
        Wtedy też dobre - pono do smarowania włosów ;)
        • ursyda Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:56
          właśnie sobie zdałam sprawę,że nie widziałam ani zjełczałego masla ani zepsutego jajka.
          ale zjełczałe masło już wystarczająco obrzydliwie brzmi, żeby nie chcieć je nakładać na włosy:)
          • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 14:16
            Właściwie to i mnie nie zdarzyło się oglądać/czuć takowych rzeczy.
            A nakładanie na włosy to z "Marii i Magdaleny" wywleczone :)
      • zed-is-dead Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:51
        A zapiekanka jest dobra, póki ma się naczynie żaroodporne
        • ursyda Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:54
          Oooo, bardzo śmieszne:P
          p.s. już zdecydowałam,będzie na patelni:P
      • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:55
        Jak masło zjełczeje, to go nie wyrzucamy, tylko wchodzimy z nim w konflikt! :F
        • ursyda Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:55
          w zdrowy konflikt z chorym masłem
          • funny_game Re: lukrowani idioci 20.10.11, 14:01
            Bo my, Polacy, to jesteśmy takie chore masło Europy...
            :F

            (jesuuuuuuuu)
      • berta-death Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:03
        > mhm a masło jest dobre dopóki nie zjełczeje

        A jajko dopóki się nie zepsuje. Musiałaś tym postem przypomnieć mi o traumatycznym wydarzeniu jakim było wywalenie śmierdzącego jaja z lodówki? Czasem żałuję, że nie mam chłopa, bo może w ramach sprawiedliwego podziału obowiązku to jemu przypadłaby ta czynność.
        • ursyda Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:50
          Z takich mądrości to jeszcze mam: a liście są zielone dopóki nie zżółkną albo człowiek żyje dopóki nie umrze
          doświadczenia z jajkiem nie zazdroszczę. a chłop jakby był to by Ci to jajko razem z lodówką pewnie wyrzucił:)
    • my_favourite_axe Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:44
      Myślę, że na takie poczucie wyższości w ocenie innych związków będziesz sobie mogła pozwolić, jak twoja metoda "wypracowania kompromisu" (czyt. walka o każdy przyczółek) zakończy się sukcesem, bo na razie z tego co piszesz kiepsko ci idzie.
      • raohszana Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:45
        Jak to ze sporą ilością wojen ideologicznych.
    • tabeletka Re: lukrowani idioci 20.10.11, 12:48
      wczoraj oznajmilas nam, ze prowadzisz z mezem cicha wojne, dzisiaj probujesz przekonac, ze ci, ktorzy wojny nie prowadza to idioci. o co cho? moze wez sie rozwiedz po prostu?kazdy zasluguje na szczescie
    • six_a Re: lukrowani idioci 20.10.11, 13:37
      niby jesteś psycholożką czy kim tam, mediatorką? a prezentujesz elastyczność kija od mopa normalnie. wyrwał się facio wprzód i czegoś tam nie chce czy nie może robić z braku czasu, to będziesz go siłą do swojego kieratu zawracać.
      i o ile to by były kwestie typu: nie chce zajmować się dzieckiem, brać udziału w życiu rodzinnym itepe, to jeszcze bym zrozumiała, ale sprzątanie?

      daj spokój. to nie podziała.
    • minasz Re: lukrowani idioci 20.10.11, 15:34
      dokładnie kobieta powinna byc niezalezna finansowo
      bo tak jest zwykłym niewolnikiem
    • sid-sid Re: lukrowani idioci 20.10.11, 17:59
      O, Twojabogini wróciła ze swoimi mądrościami. Będzie śmiesznie.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka