twojabogini
20.10.11, 11:35
Wiele osób tu na forum prezentuje wizje polukrowanego związku - związek jest udany, dopóki nie ma w nim konfliktów.
W skrajnych przypadkach panie o takich poglądach po paru latach małżeństwa i pojawieniu się dzieci piszą posty o treści - co mam robić, jestem na domowym etacie jako sprzątaczka, kucharka etc., zajmuję się dziećmi, mąż wychodzi co piątek, a ja nie mogę się ruszyć nawet do fryzjera, a w dodatku on mi wydziela pieniądze...To panie które tak bały się konfliktu, że nie odzywały się tylko z cierpiącym wyrazem twarzy myły kolejny raz zabłocona podłogę, zmywały stertę po kolacji po tym jak położyły dzieci spać...
W zdrowym związku partnerzy nie powinni mieć obaw przed ujawnieniem swoich poglądów, zażądaniem zmiany dotychczasowych stosunków. Nie powinni mieć tez obaw przed zawiązaniem konfliktu.
Miłość dopuszcza także odczuwanie negatywnych emocji w stosunku do partnera - czy kogokolwiek. Kocham moje dzieci, choć doprowadzają mnie do szału - oczywiście są lukrowane mamusie, które tylko kochają swoje słodkie babelecki i nigdy nie maja ich dość. występują głównie na forach dla rodziców - co robią kochane bombelecki gdy mamusia parę godzin spędza przed monitorem?
A swoją drogą panie, które siedzą cicho i dają się wrabiać tylko pozornie unikają konfliktów dla dobra związku. W tle najczęściej jest brak samodzielności finansowej, niepewność co do uczuć partnera i pewność, że "sama sobie nie poradzę".