fieldsofgold
21.10.11, 11:48
...bo ja mam ostatnio trochę dosyć związków. powzięłam nawet postanowienie o conajmniej rocznej abstynencji związkowej. inna rzecz, że wokół jakoś kandydatów na partnera brak, a z wiekiem wymagania raczej wzrosły niż zmalały i obniżać nie zamierzam.
no i jak sobie pomyślę, że związek to albo miłosne dramaty, huśtawki, rozterki, albo nuda i rutyna to mi się w ogóle odechciewa. do tego dochodzi poważne ryzyko, że człowiek się zaangażuje, a po paru latach partner dziękuje za uwagę. tak, rozstanie to męka, której nie chciałabym przeżywać znowu.
no i tak sobie myślę czy to jakaś naturalna ludzka tendencja do łączenia się w pary? czy tak naprawdę łatwiej i przyjemniej przez życie? czy nie można sobie komfortu psychicznego zapenić samemu? kwestie braku seksu są zawsze do rozwiązania.
to jak lepiej wg was? razem czy osobno?