nawazylampiwa
17.11.11, 22:42
Na fali wątku o nudyźmie (nuddyźmie?) i komentarzach, przy których znów się uśmiałam wpadł mi pomysł na wątek. Zaznaczam od razu, że z dużym przymrużeniem oka (albo i obu).
Sprawa ma się następująco:
Ostatnio koleżankę spotkałam no i wyszła nam jakże pasjonująca rozmowa o zaklęciach (tak, o zaklęciach, czytaj dalej ;) ). W sumie to jej wyszła, bo babka uważa, że ktoś na nią urok rzucił. Faktem jest, ze w życiu od jakiś 3 lat ma pod górkę - 2 firmy w których pracowała zbankrutowały, co było wielkim zaskoczeniem na rynku. Prywatnie też nie najlepiej - co ma nadzieję, że poznała kogoś "fajnego" to okazuje się, że jednak pomyłka (przerabiała zdradę, z następnym okazało się, że on w sumie tylko dla zabawy by kogoś chciał, a ostatni "zapomniał" powiedzieć o rodzinie...). No i koleżanka wciąż tylko że to zły urok i ktoś pewnie ją przeklął, zaczarował czy jak to się mówi.
Jak myślicie - możliwe takie cuda? Da się to odczarować?
Zaznaczam jeszcze raz - wątek typowo relaksacyjny :-)
Pozdrawiam.