paco_lopez 02.12.11, 11:30 uchwyciłyście/ liście równowagę między być i mieć oraz pożyczyć w XXI w Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
georgia241 Re: czy 02.12.11, 11:45 Na szczęście tak. Miałam 2 małe kredyty, które musiałam zaciągnąć. Są już spłacone i nie mam żadnej potrzeby brać kolejnych. Nie kupuję na raty. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy 02.12.11, 12:02 mi zostały jeszcze dwa. jeden krótki i mocny, drugi długi, ale słabszy. ale między byc i mieć , to jest bardzo równo. tez nie mam potrzeby, żeby łykac nowe pożyczki. poduszka jest. chociaż celem pytania nie było zmuszanie was do zeznań finansowych. chodziło o jakies głebsze refleksje na temat bycia i miecia. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy 03.12.11, 05:27 halo, halo. 5:26 świetna pora na rozpoczęcie soboty. Odpowiedz Link Zgłoś
funny_game Re: czy 03.12.11, 12:16 To ja godzinę po Tobie. Bo trza było śniadanie na mecz zrobić, a się wzięłam i podjęłam. Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: czy 02.12.11, 11:59 nigdy nie mialem kredytu.. i nigdy go miec nie bede. bo do tego trzeba miec normalna prace. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy 02.12.11, 12:03 bym to ujął inaczej; do tego żeby brac kredyt trzeba być nienormalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: czy 02.12.11, 12:30 > bym to ujął inaczej; do tego żeby brac kredyt trzeba być nienormalnym. Nie zgodze sie. Kredyty sa dla ludzi, szczegolnie bogatych. Bogaty czlowiek nie ma gotowki, tylko aktywa, pod zastaw ktorych moze sobie wziasc kredyt i zjesc cukierek i miec go dalej. I splacac z zyskow w nastepnych latach. Alternatywa bylaby sprzedaz, a wiec pozbycie sie jakiegos aktywa, zeby pozyskac nowe. A jak w miedzy czasie aktywo- np. nieruchomosc, akcje podrozeje, to moze sie okazac, ze zyskal wiecej anizeli stracil na oprocentowaniu kredytu. Nienormalnym to jest ten kto jest golodupcem i bierze gigantyczny kredyt "na styk".. W zasadzie taka osoba musi wierzyc w wzrost wartosci aktywa ktore nabywa za kredyt, i wzrost swoich dochodow w przyszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: czy 02.12.11, 12:50 Zapoznaj sie z definicja slowa aktywa. Najczesciej ludzie biora kredyt pod hipoteke nieruchomosci kupowanej za ten kredyt, a owa nieruchomosc na ogol nie jest aktywem. Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: czy 02.12.11, 12:53 > Zapoznaj sie z definicja slowa aktywa. Poszukaj na google definicji slowa idiota. To o tobie. > Najczesciej ludzie biora kredyt pod hipoteke nieruchomosci kupowanej za ten kre > dyt, a owa nieruchomosc na ogol nie jest aktywem. To sa tzw. golodupcy, o ktorych juz wspominalem. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: czy 02.12.11, 12:59 > Nie zgodze sie. Kredyty sa dla ludzi, szczegolnie bogatych. Bogaty czlowiek nie > ma gotowki, tylko aktywa, pod zastaw ktorych moze sobie wziasc kredyt i zjesc > cukierek i miec go dalej. I splacac z zyskow w nastepnych latach. Alternatywa b > ylaby sprzedaz, a wiec pozbycie sie jakiegos aktywa, zeby pozyskac nowe. A jak > w miedzy czasie aktywo- np. nieruchomosc, akcje podrozeje, to moze sie okazac, > ze zyskal wiecej anizeli stracil na oprocentowaniu kredytu. Nawet nie chodzi o wzrost wartości. Chodzi o to że kredytować powinno się przedsięwzięcia które będą przynosić zysk i same spłacać kredyt. Natomiast 30 letni kredyt hipoteczny finansujący mieszkanie, jest właściwie formą długoterminowego wynajmu. W chwili obecnej w Polsce na pewno mamy brak równowagi w kwestii kredyty/oszczędności. W razie faktycznego spowolnienia gospodarczego może być kiepsko. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: czy 02.12.11, 13:07 > Natomiast 30 letni kredyt hipoteczny finansujący mieszkanie, jest właściwie for > mą długoterminowego wynajmu. To zalezy. Kredyt wziety w ostanich kilku latach jest prawie jak wynajem (a prawie robi roznice, bo przy wynajmie nieruchomosc nigdy nie stanie sie twoja wlasnoscia), wziety 10 lat temu i wczesniej juz jest b. oplacalny nod wynajmu. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: czy 02.12.11, 13:16 > To zalezy. Kredyt wziety w ostanich kilku latach jest prawie jak wynajem (a pra > wie robi roznice, bo przy wynajmie nieruchomosc nigdy nie stanie sie twoja wlas > noscia), wziety 10 lat temu i wczesniej juz jest b. oplacalny nod wynajmu. Zgadza się. A gdyby tak 10 lat temu wziąć kredyt i kupić za to złoto...:) Nie należy w ten sposób analizować decyzji finansowych. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: czy 02.12.11, 15:07 To sa 2 rozne sytuacje. Zakup mieszkania jest nie tylko decyzja finansowa ale zyciowa. Na ogol nie kupuje sie go w celu spieniezenia po X latach i jest pasywem a nie aktywem. Poza tym rynek sie obserwuje i podejmuje na tej podstawie decyzje: kupuje sie, gdy cos ma perspektywe wzrostu. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: czy 02.12.11, 12:49 Kredyty są dla tych, którzy maja zdolność kredytową i zdolność do spłacenia kredytu - a nie dla debili. Z drugiej strony sporo moich znajomych ma kredyty, które zabierają im połowę dochodu, a ta połowa która zostaje ledwo starcza na życie. No syf. Głównie są to kredyty mieszkaniowe. Z drugiej strony, gdyby nie kredyt to ponosiliby porównywalne koszty wynajmu, albo gnietli się po teściach. No i co - być, mieć, czy pożyczać? Staram się utrzymać równowagę. Kredyt mieszkaniowy mam, ale spłacam bez wysiłku. Gdy spadły mi dochody w związku z ciążą i opieką nad dzieckiem wzięłam też np. kredyt na miesięczne komfortowe wakacje. Potraktowałam to jako inwestycję w siebie - potrzebowałam odpoczynku po leżącej ciąży, i opiece nad maluchem. To była bardzo trafiona inwestycja. Przy dylemacie mieć/być wybieram być. Zrezygnowaliśmy z mężem z dość dochodowych prac, bo ich utrzymanie oznaczało oddanie dziecka pod opiekę opiekunki na wiele godzin i bardzo mało czasu dla siebie nawzajem. Jesteśmy młodą rodziną i mamy dużą potrzebę wspólnego przebywania ze sobą, wspólnej zabawy, spędzania razem czasu. Przenieśliśmy się na wieś, nasze koszty życia spadły, kredyty spłacają się same, zarabiamy mniej, więc wydajemy mniej. Paradoksalnie okazało się, że mamy więcej kasy na przyjemności, mając czas sami gotujemy, nie płacimy opiekunkom, specjalistom, fachowcom. Mamy czas dla siebie i dla dzieci. Mamy czas poznać się, dotrzeć, mamy czas żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy 03.12.11, 06:24 ale to znaczy paracie się hodowlą i rolnictwem czy ze wsi jeździcie do pracy do miasta czy tez macie hełmofis i uprawiacie biznes ? Odpowiedz Link Zgłoś
maly.jasio jak najbardziej 02.12.11, 12:53 paco_lopez napisał: > uchwyciłyście/ liście równowagę między być i mieć oraz pożyczyć w XXI w jak najbardziej. byc soba. miec wille i 2 mln na koncie (skromny jestem) pozyczyc tez moge do 200 tys., ale tylko za wystawieniem weksli. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: czy 02.12.11, 13:05 Nie mam żadnego kredytu na głowie, ale nie jestem kredytom przeciwna. Dzięki nim gospodarka się kręci, są miejsca pracy, firmy zarabiają, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
zielona.zgaga Re: czy 02.12.11, 13:11 Ja mam relatywnie krotki na intensywnie i dlugi kredyt na spokojnie. Kredyty mozna ale z glowa i umiejetnoscia przewidywania. Od kilku dni zdecydowanie stawiam akcent na BYC a nie na MIEC. Pewne sytuacje z otoczenia ucza pokory i zmieniaja priorytety. Odpowiedz Link Zgłoś
miau_weglowy Re: czy 02.12.11, 14:51 tak nastepne pytanie poprosze polecam ci ksiazke the interrogative mood same pytania - 176 stron Odpowiedz Link Zgłoś
samiec_alfa Re: czy 02.12.11, 14:54 u mnie nie ma mowy o zadnej rownowadze, bo nie mam zadnych kredytow. Permamentny stan nie rownowagi. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez kto 03.12.11, 06:40 oprócz chudziny w strąkach i z wytrzeszczem wybiera się na jakiś mecz w czerwcu? ja idę na dwa. polska-rosja i rosja -grecja. to z zakresu być. z zakresu być również idę jutro- znaczy dzisiaj z dwoma znajomymi do zagłębia rozrywkowego przy prymasa w mieście stołecznem. Odpowiedz Link Zgłoś
charles_chaplin Re: czy 03.12.11, 09:49 Tak, nie mam żadnych kredytów i sypiam spokojnie dzięki temu. Aczkolwiek nie zarzekam się, że nie wezmę i wtedy będę sypiała mniej spokojnie;-) Póki co żyję za gotówkę i pozwalam sobie na tyle, na ile mnie stać:-) Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy 03.12.11, 11:31 jacy wszyscy wyluzowani i zbilansowani w tym wątku. to bardzo dobrze. zupełnie inaczej się patrzy na świat. normalnie , to jakaś degręgolada zewsząd wyziera w relacjacch o warunkach życia polaków, atu prosze milioner się nawet trafia. moje gratulacje. jak sprzeda się kawał jednej chałupy , to też się spłacę lichwiarzom. a jeszcze zapytam. ile macie ekranów w domu ? Odpowiedz Link Zgłoś
charles_chaplin Re: czy 03.12.11, 11:36 Nie napisałam, że jestem milionerką, tylko, że żyję za gotówkę. Można żyć za gotówkę nie mając miliona, wyobrażasz sobie coś takiego?:-) Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy 03.12.11, 14:42 ależ nie chodziło mi o ciebie. wyobrazam sobie coś takiego. poza tym ja mam dużą zdolność :) jak zauważyła naszaboginii Odpowiedz Link Zgłoś
charles_chaplin Re: czy 03.12.11, 17:09 Ok, bo dopisałeś się pode mną i myślałam, że do mnie pijesz;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: czy 03.12.11, 12:44 > a jeszcze zapytam. ile macie ekranów w domu ? 5 3 LED, 2 LCD Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: czy 03.12.11, 14:47 > u mnie identiko :) Inwestor gieldowy? ;) Jeden 24" LED do wyswietlania notowan on-line, drugi identyczny do czystania artykulow, epsi, forum itp. TV LED wlaczony na HBO albo jakims Discovery. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy 03.12.11, 15:13 nieeeeee. mam dwoje dzieci. doliczyłem się jeszcze jednego ekranu. psp nie liczę. chodzi o to że ja lubie meczyk obejrzeć na canal+, inny lubi bajkę, jeszcze inny w grę zagrać lubi, troche na forze poprukać. nazbierało się. nie wiem czy to być czy mieć ? Odpowiedz Link Zgłoś
anna_sla Re: czy 04.12.11, 11:02 nie wiem czy uchwyciliśmy. Na pewno wreszcie udało nam się uniezależnić od innych, teraz nawet biorąc pożyczki jesteśmy w stanie sami sobie poradzić nawet gdy jest bardzo źle. Niestety poprzedziło to długoletnie wsparcie finansowe naszych rodziców. Pewnie byłoby inaczej gdyby nie urodziły nam się dzieci i to w dodatku trochę problemowe (bo na środki zaradcze i rehabilitację trochę kasy poszło) i to jeszcze w takiej liczbie ;) Odpowiedz Link Zgłoś